Share | 
 
Biblioteka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Biblioteka   06.10.16 19:37

Biblioteka
Po długich i męczących wykładach chciałbyś może przysiąść sobie i odpocząć w ciszy? A może szukasz jakiejś książki na następne zajęcia? Tutaj jest wszystko, czego tylko sobie zapragniesz. Wejście na teren biblioteki jest dostępne wyłącznie za okazaniem legitymacji studenckiej, ponieważ wstęp tutaj mają tylko uczniowie oraz nauczyciele Wyższej Szkoły Magii.


Screw this!

I'm going to Hogwarts!


Powrót do góry Go down
Angeli S. Alvbris

avatar
Mod


Skąd : Szwecja | Sztokholm
Liczba postów : 14
PisanieTemat: Re: Biblioteka   06.10.16 20:10

Czarny golf, czarne spodnie, czarne buty, czarny kapelusz z szerokim rondem, brązowa torba przez ramię i czarny płaszcz. Wyglądał jakby szedł na jakiś pogrzeb, podczas gdy on szykując się rano przed lustrem, stwierdził, że wyglądał zjawiskowo. Często ubierał się na czarno, co mogło być dużym kontrastem dla pasteli, w których także można było go zobaczyć, jednak... tak, czarny to było coś. Pasował do wszystkiego i połączenie z jego białą cerą było po prostu najwyższą miarą elegancji, a on takie rzeczy lubił najbardziej.
Tego dnia nie miał za dużo zajęć, jedne poranne i to by było na tyle, więc korzystając z wolnego czasu i niesamowicie cudownej, jesiennej atmosfery - wybrał się na spacer po Pokątnej. Chciał już przygotować się na zbliżające się Halloween, kupić jakieś dekoracje, cukierki, może dynie. Znaczy no dynie to sobie tego dnia akurat odpuścił, bo nie chciał jej dźwigać. Miał w planach jeszcze zajrzenie do biblioteki po kolejny tom Żonglera i nowego sennika, gdyż jego wersja była o wiele starsza niż aktualne senniki. Chciał je porównać, chciał je porównać ze wszystkimi jego zapiskami, które skrobał budząc się w środku nocy. Może to zaczynało podchodzić pod fobię? Czy może mowa tu już o czystym hobby? Zależało od tego, jak do tego podchodził, a on sam nie wiedział, czy spisywanie swoich snów noc w noc było dla niego już czymś normalnym. Przechodząc jednak do rzeczy - z siatką pełną słodyczy i lampek halloweenowych doczłapał się do wysokich schodów biblioteki studenckiej. Ze skórzanej torby wygrzebał kartę, dzięki której mógł dostać się do środka i kiedy tylko przekroczył próg owego miejsca, zdjął szarmancko swój kapelusz.
- Dzień dobry. - przywitał się bibliotekarką, która czuwała nad swoją twierdzą, dzień w dzień trzymając skrzętnie nos w książkach, stemplując je i wertując. Więcej jednak nie miał potrzeby się odzywać, więc bez słowa skierował się w stronę działu wróżbiarstwa. Postawił siatkę oraz torbę na jednym z krzeseł, a płaszcz zawiesił na ramie. Żonglera znalazł od razu, więc rzucił go na stolik i zaczął szukać sennika, a jako że znajdywał coraz to nowsze roczniki, obok czasopisma zaczynała tworzyć się mała kupka stworzona z senników w wielu różnych wydaniach.
I tak sobie grzebał.
Powrót do góry Go down
Elizabeth Benoit

avatar
Gracz


Skąd : Rieux
Liczba postów : 290
PisanieTemat: Re: Biblioteka   06.10.16 20:34

Kto by pomyślał, że studia mogą być tak wygodne? Oczywiście, Lizzie spodziewała się wielu wykładów i dużo nauki, a nawet bardzo dużo. Ale tak na prawdę, jak na razie nie odczuwała tego aż tak bardzo. Może to dlatego, że dziewczyna zazwyczaj uczyła się więcej niż musiała. Przecież musiała być najmądrzejsza, choć nie pokazywała tego za często. To zabawne, że Krukoni są uważani za tych przemądrzałych, a po Lizzie wcale tego nie widać. Jest wiele rzeczy które, łączą ją ze starym domem, ale nigdy nie przemądrzałość. A może to źle, może powinna pokazać ludziom, że nie jest tylko kolorową dziewczyną. Która ciągle siedzi cicho, choć w środku się w niej gotowało.
To nie tak, że źle jej samo z sobą. Ale czasem mogłaby się odezwać i zawalczyć o swoje. Bo zazwyczaj siedzi cicho i gdyby nie jej włosy, byłaby prawie niezauważalna. Teraz tylko pytanie, czy na pewno jej to przeszkadzało. Cóż, tak szczerze to wcale. Nie musiała się wymądrzać ważne, że miała dobre oceny. Choć zawsze mogły być lepsze. Jeśli chciała zostać nauczycielką Wróżbiarstwa musiała się wziąć za siebie. Choć nadal wahała się pomiędzy Wróżbiarstwem a Numerologią. Ale zawsze bardziej ją ciągnęło do tej pierwszej opcji.
Pewnie właśnie dlatego jak zawsze po zajęciach, lub nawet po swojej pracy siedziała w bibliotece nad książkami. Zawsze wybierała stolik przy regale z książkami do Wróżbiarstwa i tam się ze wszystkim rozkładała. Szybko można było ją rozpoznać, a raczej to, że stolik należy do niej. Stał tam stos książek, za którym nawet nie było jej widać. Tak samo było dziś. Zrobiła sobie małą fortece z książek. Trzy książki leżały otworem na stoliczku. Było to jeden z senników, otwarty na stronie ze słońcem. Kolejna książka była otwarta na wróżeniu z fusów, na stronie z kluczem. Kolejna miała po prostu blok teksu. Nic nadzwyczajnego.
A przy tym wszystkim siedziała Elizabeth z piórem i zapisywała coś na pergaminie. Pewnie uczyła by się tak dalej, gdyby ktoś jej delikatnie nie przeszkodził. Zerknęła na chłopaka który rzucał książkami. ON NIMI RZUCAŁ?! Jak tam można. Zmarszczyła delikatnie brwi. Najwyraźniej nadal była niewidzialna, nawet ze swoimi czerwonymi włosami.
-Emm. Hey- szepnęła do chłopaka. Nie żeby jej przeszkadzał, czy coś. Ale jednak nie potrafiła się uczyć, gdy ktoś obok niej rzucał książkami. -Szukasz czegoś?- spytała się z uśmiechem. Bo według niej ewidentnie czegoś szukał. A przecież jak wiadomo, dziewczyna zawsze chętna do pomocy. -Pomóc Ci?- dodała po chwili. Może jak mu pomoże, to chłopak da sobie spokój z rzucaniem książkami, akurat obok niej.
Powrót do góry Go down
Angeli S. Alvbris

avatar
Mod


Skąd : Szwecja | Sztokholm
Liczba postów : 14
PisanieTemat: Re: Biblioteka   07.10.16 12:07

On rzucać książkami?
Och, niedoczekanie, rzucił czasopismem Żonglera, jednak jak przystało na prawdziwego Krukona - dbał o książki. Kiedy tylko znajdywał nowe wydania senników, tego czy innego autora, kładł je na małą wieżyczkę, rosnącą z każdą kolejną chwilą. Jeśli chciał się dowiedzieć, co znaczyły jego sny, musiał to sprawdzić w każdym możliwym źródle. Raz po raz zdmuchiwał kurz zalęgły się na okładkach kolejnych tomów, sprawdzał rok i przecierał oczy, które podrażniały się przez pył o wiele szybciej niż u normalnego człowieka. Cieszył się jednak, że nie musiał jeszcze sięgać po inhalator, choć przez zakurzone półki biblioteki coraz bardziej chciało mu się kichać. Zastanawiał się czasem, jakby to było, gdyby nie musiał codziennie smarować się kremem z filtrem, zabierać parasolki, ubierać się tak, by przykryć każdy skrawek swojego ciała. Wiedział, że zbyt dużej różnicy by nie było, jednak obserwując ludzi dookoła siebie, zdawał sobie sprawę, że na pewno o wiele wygodniej i swobodniej. Oni mogli ubierać się jak chcieli nie musząc martwić się o oparzenia słoneczne, mogli zapomnieć parasolki i nic by się nie stało. Dużo mogli czego on nie mógł i to go czasem smuciło.
Teraz jednak z rozmyśleń wyrwał go kobiecy głos, za którym rozglądnął się automatycznie, a zauważając ową dziewczynę, skinął jej automatycznie głową.
- Witaj. - Uniósł niemrawo kąciki ust, przez momencik się zastanawiając, czy może skądś kojarzył jej twarz. Usłyszawszy jednak pytanie, wszystkie te myśli zniknęły gdzieś z tyłu jego głowy, a on sam skinął głową i... no, stało się, kichnął. Zasłonił jednak usta i niemalże od razu wyciągnął chusteczkę, załatwiając to i owo.
- Wybacz, mam alergię na pyłki, w tym kurz jest okropny. - Uśmiechnął się i wskazał dłonią na stos senników. - Tak, słyszałaś może o onejromancji? Szukam odpowiedzi w przeróżnych książkach, od miesiąca mam ten sam sen co noc. Zawsze jest dokładnie tak samo - odparł krótko i przetarł błękitne oko.
Powrót do góry Go down
Elizabeth Benoit

avatar
Gracz


Skąd : Rieux
Liczba postów : 290
PisanieTemat: Re: Biblioteka   08.10.16 1:41

To zabawne, że akurat w bibliotece czuła się jak najlepiej. W miejscu gdzie było pełno kurzu i pewnie pełno roztocza. W domu u niej nigdy nie było żadnego kurzu i pewnie nigdy nie będzie, bo niezmiernie ją to irytowało. Ale tutaj, temu miejscu dodawało to po prostu uroku. I oczywiście ten zapach pergaminu który, łączył się z zapachem tuszu do pisania. Idealnie. W takim miejscu, nie odczuwała tego, że się uczy. Inaczej było w domu, gdzie od razu wszystko ją rozpraszało. Gdzie nie potrafiła skupić się na żadnej czynności.
Możliwe, że to przez jej lokatora. Ale nie chodzi tutaj o to, że chłopak jej przeszkadzał. Po prostu delikatnie rozpraszało ją to, że jest. Że Alexander z nią mieszka. Cieszyła się, że wynajęli coś razem. Przynajmniej nie musiała iść sama w "dorosłe życie." Lecz z drugiej strony, od czasu do czasu ją to krępowało. Chociaż nie powinno, ale jak nie mogło jej to krępować. Jeśli jedyne co widziała, to albo scenę jak się całują, albo Alexandra z uśmiechem stojącego przed nią nago. Tak się nie dało pracować, jej myśli schodziły na inny niebezpieczny tor.
Właśnie dlatego przesiadywała w bibliotece, gdzie jej umysł był skupiony tylko na jednym. Tylko na nauce. Choć zdarzały się przypadki gdy coś jej przeszkadzało. Nawet jeśli druga osoba nie zdawała sobie z tego sprawy. Tak jak dziś, chłopak który wyglądał znajomo. A jednak nie potrafiła go nigdzie przykleić.
Uśmiechnęła się delikatnie do chłopaka i skinęła głową. - Na zdrowie.- szepnęła do niego i odrzuciła swoje włosy do tyłu. -Nic nie szkodzi.- wzruszyła delikatnie ramionami. Kichanie i alergie to normalna sprawa, przecież. Nie musiała mu za to wybaczać, choć rozumiała, że chłopak zachował się kulturalnie.
- Oczywiście, że słyszałam.- uśmiechnęła się i wskazała na książę z której coś przed chwilą przepisywała. Książka wyglądała na starą, na bardzo starą. Dlatego dziewczyna obchodziła się z nią bardzo delikatnie.- Jeśli chcesz się czegoś dowiedzieć. Najlepiej chwycić za starą książkę. Moim zdanie. W tych nowy, wygląda na to jakby ludzie szukali sobie za dużo problemów. Jednak te stare mają dusze.- Uwielbiała mówić o książkach, co było widać w tej chwili. Uwielbiała wszystko z nimi związane. Tak samo jak ze Wróżbiarstwem. - A mogę się dowiedzieć co to za sen? Może będę w stanie Ci pomóc.- spytała mniej pewnie, niż jak mówiła o książkach. Tak ją to pochłonęło, że nawet zapomniała się przedstawić. A przecież nie będzie się ciągle zwracać do niego niejako. - Jestem Elizabeth. Ale zazwyczaj wszyscy skracają moje imię do Elle, Lizzie, Beth, Eliza.- uśmiechnęła się i wyciągnęła do niego swoją dłoń.
Powrót do góry Go down
Angeli S. Alvbris

avatar
Mod


Skąd : Szwecja | Sztokholm
Liczba postów : 14
PisanieTemat: Re: Biblioteka   12.10.16 13:21

Angeli obejrzał się spokojnie na książkę, którą zajmowała się dziewczyna oraz na którą wskazała dłonią. W pierwszym momencie nieco się zdziwił, że kolorowowłosa zrozumiała o czym on mówił, w końcu nie każdy rozumie i pamięta tyle przedziwnych terminów, a zamiast onejromacji wiele ludzi woli używać określenia "wróżenie ze snów". Zapunktowała trochę w jego oczach, a że łączenie faktów było dla niego dość prostym zadaniem, przypasował ją do Magii Kosmosu, w końcu byli w studenckiej bibliotece, tak? W ciszy wysłuchał jej zdania o starych książkach i instynktownie zjechał wzrokiem na swoją małą kupkę stworzoną z senników przeróżnych roczników.
- Hmm.. - zaczął krótko i pokiwał głową, wolnym krokiem kierując się w stronę stołu.
- Tak, w pewnym sensie masz rację, ale nigdy nie można przystać na jednym źródle, prawda? - Uśmiechnął się sympatycznie, a następnie zaczął grzebać w torbie w poszukiwaniu swojego małego, skórzanego notesika i jakiś przyborów do pisania. Trochę mu to zajęło, jednak kiedy w końcu go wytargał, od razu w nozdrza uderzył go zapach kadzidełek, papirusu i cynamonowych ciasteczek babuni Ylvy, uwielbiał ten notatnik. Przekartkował strony i skinął głową.
- Mhm... zapisuje ten sen za każdym razem, jednak on zawsze jest taki sam. - Zamknął notatnik. - Mam w nim wypadek, ulegam temu wypadkowi. Jest tam mało szczegółów, ale to chyba dlatego, że w wypadku bierze udział niesamowicie dużo osób. - zamknął notesik i spojrzał na nowo poznaną dziewczynę.
Och, racja, przedstawić się mieli.
- Miło mi, Angeli, ale wszyscy mówią mi Ann. - Uśmiechnął się i uścisnął jej dłoń, właśnie wtedy zadziało się coś... dziwnego. Do tej pory śliczne, jasne, kryształowe oczy Alvbrisa pozostawały nienaruszone, jednak w tamtym momencie zamgliły się one białym kolorem, jakby jakaś rzadka mgła przysłoniła mu pole widzenia. Tak wyglądał z zewnątrz, acz w jego głowie przewinęło się prawie całe życie stojącej przed nim dziewczyny. Prócz tego przewinął się jeszcze jeden, bardzo ważny fakt. Chciała być nauczycielką Wróżbiarstwa.  
To jest problem.
Powrót do góry Go down
Elizabeth Benoit

avatar
Gracz


Skąd : Rieux
Liczba postów : 290
PisanieTemat: Re: Biblioteka   20.10.16 19:52

Oczywiście, że zrozumiała o co chodzi. Przecież z tym wiązała się jej przyszłość, a raczej chciałaby tak było. Nigdy nie wiadomo co przyniesie przyszłość, ona jednak mogła tylko marzyć, że przyniesie jej to czego ona najbardziej pragnęła. Choć przez wiele dni/miesięcy zastanawiała sie nad tym co chce w życiu robić. Nic tak za bardzo do niej nie przemawiało jak wróżbiarstwo, które wypełniało każdy jej dzień, każdą chwilę. Choć Numerologia nie była aż taka zła, ona jedna wolała Wróżbiarstwo. Było to według niej bardziej urozmaicone niż Numerologia.
- Oczywiście, że nie. Po prostu uważam, że lepiej brać pod uwagę starsze wydania. Niż te nowsze, choć w nich jest również wiele prawdy.- uśmiechnęła się do niego. To niesamowite! Eliza miała wielu przyjaciół, ale z żadnym nie mogła na prawdę porozmawiać o swoich zainteresowaniach. Podzielić się wiedzą, bo jak wiadomo. Wróżbiarstwo nie było nigdy widziane za co użytecznego, według wielu ludzi. Ona natomiast je ubóstwiała. Nawet nie wiece ile radość czuła teraz, gdy mogła z kimś się tym podzielić. Nawet jeśli był to nieznajomy.
- A potrafisz sprecyzować co to za wypadek?- spytała i zapisała sobie na pergaminie kluczowe słowa. "Wypadek", "dużo osób". - Jest wiele rodzai wypadków, więc może być trudno znaleźć te kluczowe "rozwiązanie".- oparła spokojnie. -A czujesz również ból? Budzisz się zaraz po wypadku, a raczej po tym śnie?- Chciała mieć jak najwięcej informacji. Przecież inaczej mu nie pomoże!
-Miło Cię poznać Ann- Uścisnęła jego dłoń i to tyle. Nie miała żadnych wizji, bo przecież los nie obdarzył jej tym darem. I nawet nie zauważyła, że chłopak mógł go mieć, bo przecież skąd miała to wiedzieć? Gdyby wiedziała, że chłopak jest jasnowidzem na pewno zżerałaby ją zazdrość.
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Biblioteka   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Erised :: Fabuła :: Londyn :: Wyższa Szkoła Magiczna-
Skocz do: