Share | 
 
Dziedziniec z fontanną
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Dziedziniec z fontanną   28.09.15 18:40

First topic message reminder :

Dziedziniec z fontanną
Jest to jedna z części zamku, która nie ucierpiała podczas wojny. Mury wciąż porastają te same bluszcze, które rosły tu kilka, a nawet kilkanaście lat temu. Po środku stoi potężna fontanna, której magia jest wyczuwalna, jeśli podejdziesz wystarczająco blisko. Podobno jeśli staniesz zaraz przy murku i zbliżysz dłonie do wody, tafla stanie się spokojna i idealna gładka - choć tylko w tym miejscu. Sprawdź, może masz szczęście i fontanna coś ci da?

Rzuć kostką.
1,5 - niestety, tym razem niczego nie dostałeś
2,6 - koło ciebie pojawił się niewielki mieszek; zaglądasz do środka i odkrywasz, że dostałeś tajemniczy kamyk z napisem 2 PF!
3,4 - na murku zmaterializowało się pudełeczko; po otwarciu stwierdzasz, że fontanna dała ci 5 czekoladowych żab!
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Effie Force

avatar
Gracz


Skąd : USA
Liczba postów : 156
PisanieTemat: Re: Dziedziniec z fontanną   13.07.16 21:18

Nie można chyba jeszcze bardziej podtruć palacza. One chciała tylko, pogryźć go nim w oczy. Mniejsza o to, Cole nie umie się bawić. Co więcej umie tylko psuć humory i wychodzić! Więc zostawił ją z takim humorem. Nawet nie chciało jej się odpowiadać na jego zaczepkę. Zaciągnęła się raz i wyrzuciła, tylko w połowie wypalonego papierosa, do fontanny. Nie chce jakiś łaskawych prezentów od krukona. I poszła do dormitorium sprawdzić, czy przyszła poczta z jakimś fajnym nowym lakierem. A jak nie, to komuś zaraz się oberwie bez powodu.

/z.t.
Powrót do góry Go down
Théophilus Moliere

avatar
Gracz


Skąd : Londyn, Anglia
Liczba postów : 27
PisanieTemat: Re: Dziedziniec z fontanną   25.07.16 15:07

27 czerwca, około godziny 11- po egzaminie z eliksirów.

Snuł się po zamku trochę jak cień, szukając zajęcia, które odwróci jego uwagę od jutrzejszego, ostatniego już egzaminu z Obrony Przed Czarną Magią. Większość jego kumpli też niefortunnie wybrała ten przedmiot tylko, że w przeciwieństwie do Teddy'ego zdecydowali się na maraton powtórek, więc tego dnia cierpiał na brak towarzystwa. Samotność mu nie służyła, nie był zresztą do niej przyzwyczajony. Nie, żeby nigdy się nie nudził. To się zdarzało. W domu, na przykład, czas marnował przy pomocy gameboya, ale w Hogwarcie mógł co najwyżej przyglądać mu się z nostalgią. Kto, do cholery, wymyślił to, że mugolskie urządzenia elektryczne nie działają w zamku? Theo, jako, że pochodził z niemagicznej rodziny, uważał to za jawną dyskryminację. Z głową pewną podobnych myśli zawędrował na dziedziniec. Wybrał swój ulubiony, ten z fontanną. Obrócił się leniwie w jej stronę, przeciągnął i...
omal nie stracił równowagi, kiedy ktoś, najwidoczniej zupełnie nie zwracając uwagi na to, co działo się dookoła niego, mocno trącił go w ramię, a później się zatrzymał.
Sprawca tej małej tragedii też musiał być nią zdziwiony.
- Co jest? - Spytał, trochę oszołomiony, kiedy zauważył, że winną w całej tej nietypowej sytuacji jest dziewczyna. Kojarzył ją, była Krukonką z tego samego roku. Chodzili razem na niektóre zajęcia, sprawiała wrażenie inteligentnej, niemal zawsze znała odpowiedź na zadawane przez nauczycieli pytania. Bywało, że farbowała włosy na niestandardowe kolory. Theo pomyślał, że wtedy podobała mu się bardziej. Jej imię... Rose? Tak, chyba coś takiego. Teraz jednak zupełnie siebie nie przypominała. Chyba gdzieś biegła, fryzurę miała w nieładzie, a twarz poczerwieniałą ze złości. Nie wyglądała najlepiej.
- Wszystko w porządku? - Spytał po chwili, jednocześnie rozmasowując obolałe ramię.
Powrót do góry Go down
Rosemary Blackburn

avatar
Gracz


Skąd : Chelmsford, Wielka Brytania
Liczba postów : 267
PisanieTemat: Re: Dziedziniec z fontanną   25.07.16 16:02

Rose szła wściekła jak nigdy korytarzami Hogwartu. Miała ochotę zawrócić i dziko zamordować Abbeya. Jak on śmiał?! Dlaczego tak podle się zachował?! Okej, on nie miał ambicji, w ogóle mało co miał w tej pustej czaszce, ale ona miała! To było mocno poniżej pasa.
Nie zwracała szczególnie uwagi gdzie idzie, jedynie przechodząc przez dziedziniec obejrzała się odruchowo, sprawdzając, czy Logana nie ma w pobliżu. Właściwie, z chęcią by się z nim teraz zobaczyła. Abbeyowi przydałby się łomot. Tak się zatraciła w wizjach poprzestawiania blondynowi twarzy, że zaskoczeniem było dla niej, iż kogoś staranowała przy fontannie. Bezceremonialnie przywaliła mu z bara! Zatrzymała się chwiejnie, szukając wzrokiem poszkodowanego biedaka, a kiedy zobaczyła kto to był, zmieszała się nieznacznie. Normalnie od razu by przeprosiła, jednak miała wyjątkowo morderczy nastrój.
Zawahała się nad odpowiedzią. Kojarzyła tego Gryfona, był z jej roku. Wiedziała, że miał na imię Theophilius czy jakoś podobnie, ale wszyscy mówili do niego w zdrobnieniach, zwykle Theo. Warto było dla niego strzępić język? Nie skopie co prawda Abbeyowi tyłka, ale przynajmniej ona się wygada...
Skoro nie ma Logana ani Felixa...
- Właśnie sabotowano mój egzamin z eliksirów, wywalono mnie z egzaminu i najpewniej dostanę T. TROLL, ROZUMIESZ?! Jaki wstyd...
Pokręciła głową, wyraźnie wściekła. BO JAK TAK MOŻNA?! Co ona teraz powie w domu..?
- Więc jestem wściekła, nic nie jest w porzadku - burknęła ponuro, po czym wbiła nieco bardziej uważny wzrok w chłopaka. - Przepraszam za atak, nie patrzyłam na drogę.
Powrót do góry Go down
Théophilus Moliere

avatar
Gracz


Skąd : Londyn, Anglia
Liczba postów : 27
PisanieTemat: Re: Dziedziniec z fontanną   25.07.16 16:45

Wysłuchał jej krzyków z arcypoważną miną i lekko rozchylonymi ustami, nie spodziewając się, że Krukonka pozwoli sobie w tej sprawie na taką bezpośredniość, skoro się nie znali. Cóż, wszystko wskazywało na to, że rana była świeża, a chęć na zemstę narastała z każdą sekundą. Oczy dziewczyny płonęły nienawiścią, a Teddy milczał chwilę, by później, niezbyt adekwatnie do przedstawionej sytuacji, wybuchnąć śmiechem. Podejrzewał, że on i panna Blackburn nieźle się różnią, ale to, co usłyszał sprawiło, że nie miał żadnych wątpliwości. No bo, do cholery jasnej, jak można tak przejmować się głupim egzaminem, nawet, jeśli faktycznie był niezaliczony?
- ...Nie no, spokojnie. - Odpowiedział, kiedy już się uspokoił, ale wciąż miał wyjątkowo ucieszony wyraz twarzy. - SUMy mają zaletę; są co roku, więc jeśli nie poszło Ci teraz no to świat się nie zawalił, nie? Odwleczesz w czasie dorosłe życie, wachlarz zalet. Najgorsze w tych egzaminach jest to, że TRZEBA do nich podejść, zbędny stres. Może zdam może nie, ale gdybym mógł – zostawiłbym sobie to na za rok, więc, jakby nie patrzeć, jesteś szczęściarą. I nie zdziwiłbym się, gdybym ja też był bo szanse na to, że zdałem wynoszą jakieś 25%. ...Cóż, to i tak więcej niż moja frekwencja na wróżbiarstwie. - Uśmiechnął się, ale jego paplanina widać niespecjalnie pomogła rozzłoszczonej Krukonce, więc zdecydował się coś dopowiedzieć, już poważniej, bo faktycznie chciał dodać jej otuchy. Często miał ten problem; mówił nieodpowiednie rzeczy w nieodpowiednim czasie,  ale bez złych zamiarów. - ...Nie no, na pewno nie dostaniesz T. Nie ma szans. Nie z tym, jak zawsze angażujesz się na zajęciach. Nie znam się na systemie oceniania, ale to nie może być bez znaczenia. Mogę Ci jakoś pomóc? Nie wiem, podstawić nogę któremuś z egzaminatorów, kiedy będą wychodzili? Nie zdawałem eliksirów, więc mi nie zaszkodzą.
Powrót do góry Go down
Rosemary Blackburn

avatar
Gracz


Skąd : Chelmsford, Wielka Brytania
Liczba postów : 267
PisanieTemat: Re: Dziedziniec z fontanną   25.07.16 20:08

Kiedy chłopak wybuchnął śmiechem, popatrzyła na niego z prawdziwą konsternacją. Czy powiedziała coś zabawnego? Coś ją ominęło? Chwilę zastanowiła się nad tym, co powiedziała, szybko jednak uznała, że nic, co powiedziała, zabawne nie jest, a chłopak się z niej zwyczajnie nabija. Zaraz też się w tym upewniła, kiedy to w końcu zdecydował się przemówić. Westchnęła głośno, wyraźnie zawiedziona. A więc kolejna osoba, dla której nauka i to wszystko, co próbują im przekazać nauczyciele, jest nic nie warte. Dokąd zmierza ten świat? Pokręciła głową. Gdzie jest Logan?
- Nie rozumiesz, oczywiście. Nie wiem jak wyglądają twoje ambicje... - przy czym osobiście była pewna, że wie doskonale - ale ja oczekuję od siebie czegoś więcej niż zdania z ledwością. Nauka i wyniki są dla mnie bardzo ważne. A zamiast to uszanować, jakiś dupek mi zrujnował ocenę!
Odetchnęła głęboko, chcąc się uspokoić. Nie chciała w końcu w zamian wydrapać oczu Theopiliusowi, mimo wściekłości nadal była dobrą, troskliwą sobą. W tym czasie dotarły do niej następne słowa chłopaka, na co jej kąciki ust drgnęły w powstrzymywanym uśmiechu.
- Dzięki, ale nie trzeba.
Opadła zadkiem na kamienną otoczkę fontanny, mimo wszystko mając w pamięci, jak ostatnio do niej wpadła. Ostrożnie przysiadła zatem w miarę na krawędzi, tym razem nie wciągając pod siebie nóg. Nie ma co kusić losu. Spojrzała na chłopaka. Chciała zapytać co zdawał, ale zaczynała już rozumieć, że nikt o nauce rozmawiać nie chce, a ona wychodzi dodatkowo na nudziarę jakich mało. Zdecydowała się zatem na lżejszy temat, uznając, że rozmowa o niczym jej się z pewnością przyda żeby nieco ochłonąć.
- Dobrze, że jeszcze tylko kilka dni i wakacje, co też oznacza święty spokój. - Spojrzała w jasne, zachmurzone niebo. Typowo angielska pogoda. Mimo to było jej ciepło. - Już się nie mogę doczekać. Jakieś plany na wakacje? - pytając, zwróciła z ciekawością wzrok na Gryfona.
Powrót do góry Go down
Théophilus Moliere

avatar
Gracz


Skąd : Londyn, Anglia
Liczba postów : 27
PisanieTemat: Re: Dziedziniec z fontanną   27.07.16 9:28

- Myślę, że przesadzasz. - Wciął się, gdy napomknęła o jego ambicjach, a minę miał wówczas jawnie obrażoną, jakby szczerze go ubodła, co jednak było z jego strony tylko grą aktorską. Ot, głupia przekomarzanka; często bawił się w tego typu gierki. - Nie jestem tak całkiem bez ambicji. Zresztą, postawię dwa galeony za to, że podczas egzaminu z wróżbiarstwa odkryłem swoje wewnętrzne oko. - Tu się uśmiechnął, a potem usiadł obok niej. Cóż, sam pewnie też nieźle by się wkurwił, gdyby ktoś sabotował egzamin, a on pracowałby na swoje wyniki tak, jak ta dziewczyna, więc można było założyć, że ją rozumiał, nawet mimo zupełnie różnego podejścia do kwestii szkolnych. - Nie wiem, kto śmiał doprowadzić Cię do takiego stanu i chyba nie będę pytał, ale kiedy widzę jak płoną Ci oczy... - Zaśmiał się mimowolnie, kręcąc głową - ...wiem, że szczerze tego pożałuje.
Plany na wakacje? Nie jestem pewien, chyba spędzę je z siostrą w Londynie. Moja matka wychodzi w lipcu za jakiegoś pracownika z Ministerstwa Magii, to jej trzeci ślub. Wyjadą, więc będę miał spokój. Nic specjalnego, spotkam się ze starymi znajomymi, opowiem z dwie wymyślone historie o tym, jak to jest w tej mojej szkole z internatem, pójdziemy razem na kilka koncertów i schlejemy się jak świnie, a kiedy przestanie mnie boleć głowa to okaże się, że już jest pierwszy września i zaraz spóźnię się na pociąg.
- Tu lekko wzruszył ramionami, ostrożnie opierając się o jedną z kolumn, tworzących daszek fontanny. Zamoczył dłoń w chłodnej wodzie. - Ty pewnie robisz coś ciekawszego, nie?
Powrót do góry Go down
Rosemary Blackburn

avatar
Gracz


Skąd : Chelmsford, Wielka Brytania
Liczba postów : 267
PisanieTemat: Re: Dziedziniec z fontanną   28.07.16 1:16

Wzruszyła ramionami, wlepiając wzrok w swoje dłonie. Nie, nie przesadzała. Ale co teraz mogła? Co najwyżej wyżyć się na kimś, a potem mieć wyrzuty sumienia. I być wściekłą na siebie, że tak się dała ponieść emocjom.
Ale jak tak można?! Co za cymbał! Jednak słowa Theo skutecznie odwracały na sekundy jej uwagę. Spojrzała na niego, unosząc brwi.
- Wróżbiarstwo? Tamta lekcja czystej wyobraźni i kreatywności? - Rose była jedną z osób, które drwią z tego przedmiotu, uważając, że nigdy nic w owych "wróżbach" nie widać i to tylko głupia dziecinada. - Jestem pełna podziwu. - powiedziała sarkastycznie, uśmiechając się mimo to lekko bez śladu agresji względem niego.
Co by Hattie powiedziała na jej zachowanie? Ta myśl ją mocno wzięło w garść, odetchnęła głęboko zatem i spojrzała na chłopaka już dużo łagodniej. Theo zresztą zdecydował się docenić jej chęć mordu, na co już większy uśmiech rozjaśnił jej twarz. Odwróciła z zakłopotaniem wzrok. Nie odpowiedziała jednak, nie wiedząc co. Nie chciała się mścić, ale... Ale chciała? Czy to ma sens?
Wakacje chłopaka znacznie bardziej ją zainteresowały. A więc miał siostrę! I wyglądało na to, że lubił spędzać z nią czas. To takie kochane! Dostał ogromny plus od Rose za relację z siostrą. Tak jak dla niej bardzo ważne były relacje rodzinne, a zwłaszcza w rodzeństwie, tak niezmiernie ceniła ludzi, którzy również o to dbali. Głównie o rodzeństwo. Uśmiechnęła się, jednak po wieściach o matce trochę mina jej zrzedła. Czy ta kobieta była niebywale nieszczęśliwa ze swoim życiem czy może tak niezdecydowana? O co chodzi? Zdecydowała się jednak nie pytać, nie chcąc urazić chłopaka.
- Cóż, część z siostrą podoba mi się najbardziej. Jest starsza czy młodsza? - Na pytanie do niej wzruszyła ramionami. - Najpewniej całe wakacje spędzę czytając książki, słuchając muzyki i chodząc z siostrą między moim domem a przyjaciela. I to tyle. Szybko zleci, jak zawsze.
Powrót do góry Go down
Théophilus Moliere

avatar
Gracz


Skąd : Londyn, Anglia
Liczba postów : 27
PisanieTemat: Re: Dziedziniec z fontanną   30.07.16 10:09

- A, więc nie robisz niczego ciekawego. - Mruknął bezmyślnie, drapiąc się gdzieś z tyłu głowy, a potem, kiedy już dotarło do niego, że nie zabrzmiał zbyt taktownie... uśmiechnął się wymijająco, by jakoś wybrnąć z tego, co właśnie powiedział. Jedną z największych wad i zalet Teddy'ego była szczerość. Nie pamiętał właściwie, kiedy kogoś okłamał, ale to pewnie też dlatego, że gdy już próbował to brzmiał tak niewiarygodnie, że i tak nikt mu nie wierzył, więc nie miało to żadnego sensu. ...Siostra. Tak, to zdecydowanie był znacznie bezpieczniejszy temat. Nie mógł chyba powiedzieć o Antoniette nic, co mogłoby urazić jego rozmówczynię.
- Jest dwa lata młodsza, nie jesteśmy specjalnie podobni. Drugie magiczne dziecko w mugolskiej rodzinie, niebywałe, nie? Nie nazwałbym jej bardziej ambitną ode mnie, rokujemy mniej-więcej na tym samym poziomie, ale jest lepsza w oszustwach i przez to zawsze kończy z dobrymi wynikami. Bardzo ładna z niej dziewczyna, jednak trochę za dużo sobie pozwala, zwłaszcza teraz, gdy mama jest zajęta. Trochę chciałbym obronić ją przed całym gównem tego świata, ale tempo jej życia jest dla mnie... trochę za szybkie. Też byłaś taką rozchwianą, okropnie zmienną nastolatką? - Spytał, przenosząc spojrzenie ze swoich rąk na Krukonkę i znów, typowo dla siebie, pozwolił sobie na szczery komentarz. - Nie, nie wyglądasz. Chociaż... kolorowe włosy to coś, jak przejaw buntu, nie? Pamiętam Cię w różowych, podobały mi się.
Powrót do góry Go down
Rosemary Blackburn

avatar
Gracz


Skąd : Chelmsford, Wielka Brytania
Liczba postów : 267
PisanieTemat: Re: Dziedziniec z fontanną   31.07.16 23:39

Dziewczyna parsknęła nieznacznie śmiechem, po czym z rozbawieniem spojrzała na chłopaka. Jego zmieszanie dodatkowo sprawiło, że wyglądał wręcz uroczo.
- Nie, nic ciekawego - przyznała już odpuszczając na tą chwilę ze złości.
O siostrze Theo i relacji owej dwójki przysłuchiwała się uważnie, chcąc jak najwięcej wynieść z tej wypowiedzi i wyrobić możliwie jak najbardziej zbliżoną opinię zarówno o Theo, jak i jego siostrze. Cóż, a raczej zarys opinii, bo o żadnego z nich nie znała, rozmawiala z Gryfonem po raz pierwszy w życiu najpewniej, a po jednej wypowiedzi oceniać nie należy. Ale to zawsze jakaś wskazówka!
Tak czy siak, Theo z pewnością wywarł na Rose dobre wrażenie i dostał kolejny plusik. Rose często oceniała ludzi po ich stosunku zarówno względem ich bliskich, jak i względem zwierząt. Bo czy ktoś, kto dba o zwierzęta i o swoich bliskich, może być zły? Szczerze w to wątpiła.
Nagle jednak Theo wesoło, tak od niechcenia, rzucił komplement w stronę szatynki, na co speszyła się wyraźnie. O matko boska, a on co znowu, pomyślała z zagubieniem. Komplementów nie lubiła o tyle, że nie miała pojęcia jak się pod ich wpływem zachować. Co się robi? Dziękować? Zaprzeczać? Czy dziękowanie nie jest z lekka... Aroganckie? To tak jakby się z tym zgadzała. A nawet jeśli... Powinna się z tym odnosić? Odwróciła wzrok zawstydzona.
- Um... Dzi-Dziękuję. - wybełkotała, mechanicznie unosząc dłoń do włosów.
Opuściła ją zaraz, nie chcąc wyglądać jakby się wdzięczyła. Oj, jak niezręcznie. Zmiana tematu!
- Nie, jakaś bardzo zmienna nie byłam. Chyba. Włosy i tatuaże to chyba mój jedyny element buntu. - Jakby od niechcenia uniosła dłoń z tatuażem, zaraz opuszczając ją na kolana. - Ale nie sądzę żeby o to Ci chodziło w tym przypadku. Ale skoro to Twoja siostra... Może byłeś podobny w jej wieku? - zasugerowała z rozbawieniem. Mimo wszystko ludzie często popełniali ten błąd, że chcieli chronić innych przed wszystkim i powstrzymać od wariowania, zapominając, że w ich wieku byli tacy sami. Czy zatem nie należy się im równie dużo swobody jaką samemu się miało? Każdy musi dostać własną lekcję.
Aczkolwiek, łatwo powiedzieć. Felixa Rose również aż nadto chciała pod klosz schować żeby nic już nie było w stanie go zranić. No cóż, wygląda na to, że wszyscy w pewnym stopniu nawet świadomie popełniają ten konkretny błąd.
Powrót do góry Go down
Théophilus Moliere

avatar
Gracz


Skąd : Londyn, Anglia
Liczba postów : 27
PisanieTemat: Re: Dziedziniec z fontanną   02.08.16 19:20

Zastanowił się przez chwilę. Czy był podobny? Nie, raczej nie. No bo jak to możliwe, że mógłby JĄ przypominać? Zdecydowanie nie był AŻ TAK atencyjny, a jeśli już próbował zdobyć czyjąś uwagę robił to, jednak, w nieco lepszy sposób, na przykład głośno krzycząc czy rzucając w daną osobę pierwszym przedmiotem, który miał pod ręką. Westchnął, bo zgłębianie tej kwestii nie przyniosło oczekiwanego zaprzeczenia, a raczej coś zupełnie przeciwnego. Cóż... Może faktycznie nie różnił się od swojej siostry aż tak? Ta myśl trochę go przerażała.
- Nie, byłem zupełnie inny. - Skłamał, bo chyba był z tych, którzy niespecjalnie lubią przyznawać się do swoich wad, jeśli nie potrafią obrócić ich w żart. - ...Ale rozumiem, co chcesz powiedzieć. Postaram się być nieco bardziej empatycznym starszym bratem. Może dzięki temu, jakimś cudem, lepiej zrozumiem to, co roi się w tej rozjaśnianej głowie. - Tu uśmiechnął się z pewnym rozbawieniem i wstał, już chcąc się zbierać. Chwilę pogrzebał w kieszeni i złapał w dłoń kilka mugolskich monet, by zaraz potem wrzucić je do fontanny. Słyszał, że spełnia życzenia i daje prezenty, więc w sumie co mu szkodziło? A czego mógł sobie zażyczyć Teddy? Oczywiście, że kart z żabami! ...I jak gorzko się zaśmiał, kiedy okazało się, że tuż obok Rose, na miejscu na którym siedział, pojawiło się takowych aż pięć.
- ...Czy Ty to widziałaś? - Zapytał, podnosząc pudełko, uradowany. - Ta fontanna jest magiczna!


Rzuciłem sobie kostką, wypadło mi 3.
Powrót do góry Go down
Rosemary Blackburn

avatar
Gracz


Skąd : Chelmsford, Wielka Brytania
Liczba postów : 267
PisanieTemat: Re: Dziedziniec z fontanną   04.08.16 22:26

Rose przyglądała się z istnym zaciekawieniem reakcji Theophiliusa, chcąc wybadać czy faktycznie mógł być jak jego siostra czy może przeciwnie. Uniosła kącik ust w uśmiechu i odwróciła wzrok, widząc jego chwilowe zawieszenie. I tu cię mam..! W sumie to było jej zdaniem urocze, dostrzegała też jego punkt widzenia. Cóż, ciężko chyba patrzeć jak ktoś popełnia praktycznie te same błędy jakie się popełniło samemu w młodości. Ale co zrobisz? Nic nie zrobisz...
- Mhm... - mruknęła z rozbawieniem. - Trzymam kciuki, tygrysie.
Kiedy wstał, Rose popatrzyła na niego, sama jednak nie ruszyła się z miejsca. Chłopak coś zaczął robić, a po chwili obok nich pojawiły się czekoladowe żaby. Popatrzyła zdziwiona na niespodziankę, unosząc brwi, jednak na wspomnienie o magicznej fontannie parsknęła śmiechem.
- Oczywiście, że tak, jesteśmy w Hogwarcie.
Jednak de facto nie miała do końca pojęcia o tym, ze faktycznie tak to wygląda. Owszem, wszystko jest magiczne, to oczywiste. Ale na czym polega magia tego czy tamtego? Cholera go wie...
- Okej, czas na mnie. Dzięki za wysłuchanie. Do zobaczenia, po wakacjach czy kiedyś.. - uśmiechnęła się do chłopaka, po czym oddaliła się energicznym krokiem, już w znacznie lepszym nastroju, choć nadal na myśl o Abbeyu czuła przypływ wściekłości.

zt.
Powrót do góry Go down
Benjamin Renard

avatar
Gracz

Liczba postów : 70
PisanieTemat: Re: Dziedziniec z fontanną   05.09.16 22:33

Chodzące roztargnienie właśnie przechodziło przez dziedziniec. Miał zamiar przejść się na stadion by trochę potrenować. To miał być jego pierwszy rok w drużynie i nie chciał wyjść na ofiarę. Musiał zostać najlepszym zawodnikiem! Tak, żeby jego dziadek był jeszcze bardziej dumny.
Szedł tak odrobinę zamyślony i naglę się zorientował. Nie przebrał się! Cały czas był w mundurku szkolnym! A wiadomo, że w takim ćwiczy się najgorzej! Westchnął ciężko, na swoje rozgarniecie, zawrócił na pięcie i skierował się w stronę zamku. Jednak gdzieś pośrodku drogi stwierdził, że już mu się nie chce. Że nie chce mu się przebierać, ani wracać do zamku. Chwilowo mu się tak strasznie nic nie chciało, że usiadł prawie tam gdzie stał - przy fontannie. Jeszcze raz westchnął i rozejrzał się znudzony. Mogłoby zacząć się coś dziać. Jak na początek roku jest bardzo nudno!
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Dziedziniec z fontanną   08.09.16 10:12

Lekcje się skończyły, a to oznaczało nie co innego jak właśnie "czas wolny", który był dla Gabriela niczym miód na uszy. Nie zawsze praktykował spacerki po błoniach, ale tym razem jakoś tak podświadomie postanowił się tam wybrać, nie to że potrzebował jakiejkolwiek samotności, bo nie, ale chwila wyciszenia z naturą i muzyką była bardzo dobrą terapią na wszystko, no i może trochę praktyki w transmutacji też by się bardzo przydało, prawda? Zamienienie książki w myszkę zdawało się być prostym zaklęciem, ale, hm, kto by się spodziewał, że owa myszka zacznie uciekać, a on przecież potrzebował tej książki! Znaczy myszki, ale książki! Małe zwierzątko zaczęło uciekać przez całe błonia, aż w końcu wyrwało mu się w stronę Hogwartu, z czego Gabriel był nawet szczęśliwy, bo o wiele łatwiej będzie ją złapać na pustej podłodze niż w jakiś liściach i trawie. Kiedy myszka zjawiła się na dziedzińcu, zaczęła okrążać fontannę jakby nie miała nic lepszego do roboty, a gdy ktoś już zdążył nadziwić się co do Merlina robi tutaj mysz, to zza rogu wyskoczył zmachany Gabriel, który jak głupi rzucił się na gryzonia, lądując plackiem na chodniku, ale… mysz złapał!
- Mam cię. - mruknął do siebie i sapnął przeraźliwie. Za chwilę dotrze do niego, że stał tam Ben, chwilka.




Powrót do góry Go down
Benjamin Renard

avatar
Gracz

Liczba postów : 70
PisanieTemat: Re: Dziedziniec z fontanną   08.09.16 12:10

Rzeczywistość okazała się nudniejsza niż się spodziewał. Czekając na jakieś dramy na dziedzińcu długo nie doczekał się niczego. Już miał iść poszukać ciekawszego miejsca, gdy jego uwagę zwróciły piski dziewcząt. Zaciekawiony spojrzał w ich kierunku, ale nie zrozumiał ich zachowania. Dopiero gdy chwilę przed tym jak Gabriel wylądował prawie u jego stóp, zobaczył mały puchaty kształt zrozumiał. Dziewczyny zawsze panikują na widok wszystkich gryzoni. Kompletnie tego nie rozumiał, ale najwyraźniej dziewczyny miały wrodzony strach, jak na przykład króliki przed lisami. Czy coś w tym stylu. Spojrzał uśmiechnięty na Krukona. - Podał bym ci pomocną dłoń, ale widzę że twoje są zajęte. Nowe zwierzątko? - zapytał niepewnie. Zawsze czuł się w towarzystwie krukona dość niepewnie. Wyglądał całkiem jak dziewczyna, a jednak korzystał z łazienki chłopców. To było trochę mylące dla Bena, ale ostatecznie nadał mu miano faceta. Miał nadzieję że słusznie.
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Dziedziniec z fontanną   08.09.16 23:04

Tak, udało się, zauważył Bena. Z lekkim trudem uniósł głowę, by spojrzeć na Gryfona, choć nawet i bez tego chłopak mógł dostrzec, że jego słowa niesamowicie rozbawiły Gabriela, który mimo wszystko pokręcił głową i powoli dostał się do siadu.
- Nie, to moja książka od transmutacji. Własnego szczura mam w dormitorium. - odparł z uśmiechem i zaczął przeszukiwać kieszenie szaty, aby znaleźć różdżkę.
- I nazywa się Bonifacy tak swoją drogą. - dodał po chwili, a gdy w końcu wygrzebał swoją różdżkę, chwycił ją pewnie i wycelował w szczura, który bardzo, ale to bardzo chciał wyrwać się z jego dłoni. Wymamrotał pod nosem krótkie zaklęcie, a zwierzę po chwili ponownie stało się ulubioną książką Gabriela. Ten oczywiście westchnął z ulgą, bo nie musiał już biegać za szczurem, koniec z takimi zaklęciami na jakiś czas, bo straci niejedną książkę. Spojrzał jeszcze raz na potencjalnego rozmówcę i wskazał mu podręcznik
- Nie zamieniaj książki w szczura, to zły pomysł.  - uśmiechnął się i wstał. Otrzepał ciuchy, a następnie podał mu łapkę. - Gabriel tak w ogóle.




Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Dziedziniec z fontanną   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Erised :: Fabuła :: Hogwart :: Parter-
Skocz do: