Share | 
 
Biała wywerna
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Biała wywerna   03.10.15 17:56

Biała wywerna
Główny bar Śmiertelnego Nokturnu. Składa się nań kilka sporych sal, wyglądających lepiej, niż można by się spodziewać po lokalu w takim miejscu. To tu załatwiane są najczęściej interesy magicznego półświatka. Jeśli nie wiesz, po co przychodzisz, to lepiej się tu nie zjawiaj. Nigdy nie będziesz mieć pewności, czy wyjdziesz stąd żywy - o drobnych uszkodzeniach ciała nie wspominając.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Re: Biała wywerna   18.11.15 13:52

Wieczór kości
Dzisiejszego wieczora spora część bywalców Śmiertelnego Nokturnu zebrała się w Białej wywernie, żeby jak co roku wziąć udział w grze w kości. Oczywiście, pojedyncze partyjki rozgrywane są tu często, ale dzisiaj jest inaczej – w grę wchodzą o wiele wyższe stawki, a jeśli w puli jest zadanie do wykonania, przegrany jest magicznie zobowiązany do jego wykonania w określonym czasie i zdecydowanie nie chcesz wiedzieć, co się stanie, jeśli się nie wywiążesz.
Kości używane do gry są magiczne i w żaden sposób nie pozwalają oszukiwać. Spróbuj, a stracisz palce. Ponadto ten konkretny zestaw (a właściwie wszystkie zestawy, jakie ma w zanadrzu barman) nie są wytworzone ani z żadnego tworzywa sztucznego, ani metalu. Kości. Nazwa zobowiązuje.
Odważysz się wziąć udział i postawić wszystko, co masz?

Zasady gry znajdziesz tutaj.


Screw this!

I'm going to Hogwarts!


Powrót do góry Go down
Bruno C. Satin


Gracz


Skąd : jakaś zapomniana wioska pomiędzy wysokimi klifami
Liczba postów : 53
PisanieTemat: Re: Biała wywerna   21.11.15 7:26

To był jeden z tych wieczorów, który wolał spędzić samotnie niż spotykać się z kimkolwiek. Nie było większego powodu ku temu, ale tak już się rok rocznie działo. Nie interesowały go imprezy na które chodzili znajomi, wolał zdecydowanie inni klimat, a już szczególnie w hallowennową noc. Nokturn zawsze był miejscem, które go przyciągało i nie ważne było, że początkowo miał ogromne kłopoty kiedy tylko chciał skręcić w uliczkę, która dla małego chłopca była mroczna, ale i jednocześnie tajemnicza. Już dawno nim nie był, ale Nokturn nadał miał dla niego jakąś nieopisaną magię i mrok.
Wyszedł z apteki grubo po godzinie zamknięcia, ale nie dlatego, że tego chciał. Sytuacja go do tego zmusiła, ale nie narzekał z tego powodu. Kończenie warzenia tego eliksiru nie było łatwe, ale nie ma rzeczy niemożliwych. Wszystko dlatego, że jednej kobiecie obiecał, że na dzisiaj go będzie mieć. Nie mógł zawieść stałej klientki, która regularnie zasilała jego sakiewkę. Już w chwili wyjścia z apteki miał na sobie maskę i obwieszony był czymś do co złudzenia mogło przypominać perły, ale nimi nie było. Zaciągnął na głowę obszerny kaptur, który miał go chronić przed spojrzeniami innych. Załatwił szybko sprawę i kilka minut później przekraczał próg białej wywerny. Nie mogło go zabraknąć tutaj w halloween. Mógł przegrać wszystko i wrócić do domu w samej masce, bo dzisiejszego wieczoru nie było zasad. Nie było momentu w którym mówił sobie nie. Nikt nie był sobą. Mógł ukryć tatuaże, aby mieć pewność, że nikt go po nich nie pozna, ale tego nie zrobił. W barze panował półmrok, zresztą dzisiaj niczego nie można być pewnym. Rozchylił kurtkę pod którą miał tylko ciasno oplecione wokół ciała sznury pereł. Przerysowanie wszystkiego w taką noc nie było dla niego przesadą, a czymś bez czego nie mogło się obyć. Przy barze znalazł się szybko, równie szybko dostał to co zamówił. Teraz stał tyłem do baru i szukał wzrokiem kogoś kto będzie godnym przeciwnikiem na dzisiejszy wieczór. Przegrywanie ze słabszym jest mało satysfakcjonujące, jednak w kościach i tak liczy się szczęście. Czy miał go dziś wystarczająco wiele?
No dalej, przekonaj się jak to jest z tym szczęściem.
Powrót do góry Go down
Mégaira Lynch

avatar
Admin


Liczba postów : 74
PisanieTemat: Re: Biała wywerna   21.11.15 15:43

Uwielbiała Halloween. Absolutnie uwielbiała. To był wieczór, podczas którego nie było granic, kiedy mogła zrobić właściwie wszystko, na co miała ochotę, bo niby dlaczego nie. Niespecjalnie przepadała za przebieraniem się, co prawda, ale wcale nie było jej to potrzebne. Mocny makijaż, coś prześwitującego w stroju - tyle wystarczyło, żeby zwracać na siebie uwagę. I po co więcej?
Wiedziała już od dawna, jak spędzi ten szczególny dzień. Rok w rok robiła dokładnie to samo. Nie musiała przejmować się pracą, bo akurat żadnej stałej nie miała, więc od rana zajmowała się sobą, żeby wieczorem złapać jakieś ciekawe zlecenie albo po prostu wygrać w karty sumę wystarczającą do przeżycia przez najbliższy miesiąc. Nie zawsze się udawało i czasem kończyła drzemiąc przy stoliku aż do rana, niezbyt mając się gdzie podziać, ale wychodziła z założenia, że kto nie ryzykuje, ten nie ma. A ona przecież kochała ryzyko.
Była stałą bywalczynią Białej wywerny i wiedziała, że kiedy tylko przekroczy próg, wzrok właściwie wszystkich zebranych zostanie utkwiony właśnie w niej choćby przez ułamek sekundy. Niektórzy się bali, wchodząc tu, ale nie ona. Nie tylko teraz, ale w zasadzie nigdy się tego nie bała. Co mogło się stać? Poza knajpą już prędzej, ale w środku była bezpieczna, zwłaszcza że zawsze dbała o to, żeby mieć po swojej stronie kogoś, kto w razie czego jej pomoże. Przezorny zawsze ubezpieczony, prawda?
Podeszła do baru, żeby zająć przy nim miejsce. Idealny punkt obserwacyjny, z którego mogła znaleźć odpowiednią osobę, która już niedługo odda jej wszystko, co ma. Na tym to polegało. Dobrze było jednak zacząć powoli.
Jej uwagę zwrócił facet stojący nieopodal. Wytatuowany po czubek głowy, opleciony koralikami... Dziwak czy potencjalny zleceniodawca? To się właściwie nie wykluczało. W tych okolicach nie było nikogo, kogo można było określić mianem normalny. Z nią przecież też nie było inaczej.
- Postaw mi drinka, a potem zagramy - rzuciła do niego, nie mając zamiaru pytać go o zdanie. Ona nie pytała. To w jej ręce znajdowały się wszystkie karty.
Powrót do góry Go down
Bruno C. Satin


Gracz


Skąd : jakaś zapomniana wioska pomiędzy wysokimi klifami
Liczba postów : 53
PisanieTemat: Re: Biała wywerna   21.11.15 17:10

Każda noc Halloween niosła za sobą niewypowiedziane obietnice. Nie wiadomo było gdzie skończy i czy przypadkiem nie będzie zbierał swojej mordy z podłogi. Nigdy jednak nie żałował tego co się stało. Tej jednej nocy nie musiał, bo wszystko kończyło się z nadejściem poranka, a słońce wychodzące zza horyzontu niosło za sobą nowy dzień. Niby taki sam, a jednocześnie mocno różny.
Obserwował wchodzących ludzi i tych, którzy byli w barze przed nim. Ona mu gdzieś umknęła, pojawiła się znikąd, więc nie on znalazł, a jego znaleziono. Przyjął to, podając jej swoją szklankę zanim przywołał barmana gestem.
- O wszystko, inaczej gra nie ma sensu - nie miało znaczenia czy wzięła go za pomyleńca, tutaj wszyscy na takich wyglądali, a on dzisiejszego dnia idealnie wtopił się w otoczenie. Zanim jeszcze oddalili się od baru wcisnął barmanowi w rękę kilka galeonów, ze słowami, że jeżeli będzie dbał o to, żeby ich szklanki nie były puste na koniec dostanie ich jeszcze więcej. Nie ważne, że tego nie mógł być pewny. W końcu mógł opuścić bar bez galeona, w dodatku bez płacenia za wszystkie drinki. Trudno, będzie musiał jakoś sobie z tym poradzić. Zawsze można zapłacić w inny sposób, jednak tym będzie się martwił później. Puścił ją przodem, a kiedy znaleźli się przy stole z kości zgarnął je jednym ruchem. Były idealne w dotyku i podobało mu się, że nie są zrobione z jakiegoś gówna, tylko z prawdziwych kości.
- O galeony, godność czy jedno i drugie? - bawił się kośćmi przerzucając je między palcami, mógł wszystko postawić. W taką noc morale nie obowiązywały - Chyba, że godność już dawno sprzedałaś to uznaj, że pytania nie było - wsunął je w dłoń kości, taki z niego dżentelmen za złamanego knuta.
Powrót do góry Go down
Mégaira Lynch

avatar
Admin


Liczba postów : 74
PisanieTemat: Re: Biała wywerna   21.11.15 18:32

Nie brała pod uwagę, że jej nie zauważył. To nie wchodziło w grę. Nie żeby to miało jakieś znaczenie, ale według jej definicji świata zwracała na siebie uwagę zawsze i to nie ulegało wątpliwości. Lepiej więc dla niego, żeby się nie przyznawał, że gapił się gdzie indziej - byłaby w stanie ręcznie wytłumaczyć jego oczom, gdzie patrzeć. Chociaż to fakt, że później na niewiele by mu się przydały.
Wzięła swojego drinka i ruszyła do stolika. Była zadowolona, że nawet nie próbował jej odmawiać, bo nie chciałoby jej się tłumaczyć, dlaczego nie powinien. Drobne, którymi zapłacił barmanowi, na pewno nie wystarczą na cały wieczór i uważała to za śmiałe posunięcie, takie zapewnienia, że później dorzuci resztę. Pewny siebie, nie ma co. Żeby się nie zdziwił później - ona dopłacać nie będzie. Nie do niej to należało.
Też lubiła tutejsze kości. Ich dotyk był niesamowicie przyjemny i żałowała, że tylko tego jednego dnia mogła nimi pograć. Jakieś dwa lata temu próbowała podprowadzić jeden zestaw, ale nie skończyło się to za dobrze. Do tej pory nosiła blizny po tamtej chwili, ale teraz uważała to za całkiem zabawne.
Uniosła brew, słysząc jego komentarz.
- Nie mierz innych swoją miarą - odparła, po czym uważnie spojrzała na kości. - Czterdzieści galeonów i przysługa. Moją godność zostawmy w spokoju, a o twojej nie wspominajmy.
Powrót do góry Go down
Bruno C. Satin


Gracz


Skąd : jakaś zapomniana wioska pomiędzy wysokimi klifami
Liczba postów : 53
PisanieTemat: Re: Biała wywerna   21.11.15 19:38

Czyli dobrze, że jej tego nie powiedział. Inaczej mógłby teraz zbierać oczy z podłogi albo próbować je znaleźć w czymś drinku. Magia Nokturnu polegała na tym, że nigdy nie było wiadomo kto właśnie przed tobą stanął i czy przypadkiem nie podpisywało się mrocznego paktu.
Nie odmawiał, bo nie pytała. Stwierdziła i było to wystarczające, aby się temu poddać i za nią podążyć. Nie ważne jak to mogło się skończyć. Oczywiście, że był śmiały w słowach, konsekwencje nie istniały dopóki nie można ich było dotknąć, dopóki nie odciskały piętna. Może właśnie się przeliczył, a wieczór zakończy na kolanach. Dowie się później, kiedy gra dobiegnie końca, a na razie jeszcze wszystko było przed nimi.
- Pięćdziesiąt i przysługa - nie był pewny czy tyle miał, ale to nie stanowiło problemu. Nie zakładał z góry, że przegra, wtedy nie musieli zaczynać, bo mentalnie już byłby przegranym. Wiedział, że oszukiwanie nie wchodzi w rachubę. Próbował, a z każdą kolejną próbą zostawał boleśnie uświadamiany, że to na nic. Nie chodziło o to, że tego potrzebował, ale skoro coś było niemożliwe to sprawdzał ile w tym prawdy. Akurat w tym przypadku było jej wiele - Jakoś muszę to robić. Zmierzyć czy w ogóle opłaca mi się gra z tobą, a co do godności… Może racja. Niemiałbym wtedy czego postawić - bawił się szklaną z której popijał drinka. W sumie mało skomplikowanego. Whisky z lodem, ale przynajmniej miał pewność, że barmanowi zawsze to wyjdzie.
- Kobiety zawsze przodem. Chyba, że jesteś małym, obleśnym facetem, który uznał, że pod wpływem eliksiru wielosokowego załapie się na kilka darmowych drinków. Wtedy trzymaj ręce przy sobie.
Powrót do góry Go down
Mégaira Lynch

avatar
Admin


Liczba postów : 74
PisanieTemat: Re: Biała wywerna   21.11.15 22:20

Oczywiście, że każdy krok na Nokturnie był podpisaniem paktu. I to nie z diabłem, a kimś o wiele gorszym - i nigdy nie wiedziałeś, z kim. I chociaż ona uważała się za kogoś ważnego w tych okolicach, miała świadomość, że ostrożność musi być zachowana. Zawsze i wszędzie. Zwłaszcza, że pakty podpisywane były krwią i jeśli nie chciałeś sam sobie jej upuścić, zawsze znajdował się ktoś, kto z chęcią ci w tym pomagał. Taka Még na przykład nie nosiła noży tylko po to, żeby strugać figurki z drewna, prawda?
Kiwnęła głową, przystając na jego propozycję. Podbijał stawkę, bardzo dobrze. Chociaż pieniądze nie odgrywały tu większego znaczenia - przysługa miała o wiele większą wartość, zwłaszcza w tych okolicach. I ona zamierzała wykorzystać ją, jak tylko się dało. Jak już wygra, oczywiście.
Czy opłacało mu się z nią grać? Oczywiście, że nie. Od pierwszej chwili wiedziała, że chłopaczyna przegra. Jasne, mógł być starszy od niej, ale niezależnie od metryki i tak traktowała go z góry. Był facetem, na inny punkt widzenia nie zasługiwał, proste. Do czegoś jednak się nadawał - zarabiania po to, żeby ona później mogła te pieniądze zgarnąć dla siebie. Czyż to nie był idealny układ?
Na uwagę o potencjalnym eliksirze wielosokowym tylko się zaśmiała.
- Nigdy się nie dowiesz - odparła, nie mając zamiaru rozwiewać żadnych wątpliwości.
Sięgnęła po porządny, skórzany kubek, mający dzisiaj decydować o jej losie. Przyjrzała mu się uważnie, a kiedy usatysfakcjonował ją ten widok, wrzuciła doń kości. Uroczo stukały o siebie, a kiedy wylądowały na stoliku, spojrzała na towarzysza ze złośliwym uśmieszkiem. 1, 2, 3, 4, 6. Szybki przerzut szóstki - niestety, czwórka. Ostatnia próba i... Oczywiście, że tak.
- Duży strit na sam początek. Musisz przyznać, że wejście mam niezłe - stwierdziła, upijając łyk drinka. Przesunęła kubek w jego stronę. - Proszę bardzo, pokaż, co potrafisz.

Pierwsza kolejka:
 
Powrót do góry Go down
Bruno C. Satin


Gracz


Skąd : jakaś zapomniana wioska pomiędzy wysokimi klifami
Liczba postów : 53
PisanieTemat: Re: Biała wywerna   22.11.15 8:21

Nigdy nie dbał o zawartość sakiewki, nie była ona ważna. Galeony znikały prędko, a później pojawiały się w dziwnych okolicznościach. Mało kiedy legalnych. Ten sposób zarabiania zostawiał innym, on po prostu nie miał na to cierpliwości. Tylko głupek przepuściłby takie okazje koło nosa, nie ważne, że robienie lewych interesów, pod nosem szefa było ryzykowne. Dodatkowa adrenalina była dodatkową zapłatą. Zresztą jak mówią przysługa za przysługę, bo od niektórych chciał tylko informacji dzięki którym będzie mógł odnaleźć zabójców Galaxy albo zabójcę. Dla tego był w stanie zaryzykować wszystko.
- Taa jasne - odpowiedział na jej nigdy. Nie żeby planował już nie wiadomo co, ale gra mogła się skończyć różnie. Dzisiejszej nocy było Halloween, więc nikt sobie nie żałował, ani drinków, ani zabawy. Może przy okazji dowiedziałby się jak to z nią jest. Nie miał pojęcia, że jedynie jak sam wypiłby eliksir wielosokowy z włosem smukłej, niewinnej dziewczyny to spojrzałaby na niego inaczej niż teraz. Bez pewności, że jest lepsze.
Kości były z prawdziwych kości, ale jak z kubkiem było nie miał pewności. Założył już dawno, że to ludzka skóra. Najpewniej nieszczęśników, którzy mniej ostrożnie niż on chcieli oszukiwać. Sam po tamtych próbach miał blizny, a ubytek skóry na przedramionach czy dłoni był widoczny. Dobrze, że jego tatuaże, nie były mugolskie, bo wtedy z pewnością musiałby je poprawiać. Tak to nie musiał i jedynie pod palcami można było wyczuć w których miejscach skóry jest mniej.
- Chyba nigdy nie widziałaś mocnego wejścia. Jak dobrze, że trafiłaś na mnie, później chętnie ci takie pokażę - mógłby to zrobić, ale to jeszcze nie teraz. Za kilka drinków, za kilka kolejek, kiedy będzie wiadomo kto wygra. Rzucił kośćmi, a jak tylko się zatrzymały na jego twarzy wypełzł bezczelny uśmiech - Z ręki lepiej smakuje - nic nie przerzucał. Nie musiał.





I:
 
Powrót do góry Go down
Mégaira Lynch

avatar
Admin


Liczba postów : 74
PisanieTemat: Re: Biała wywerna   22.11.15 15:57

Ona miała wprawę w zarabianiu na innych. I często nawet nie było potrzeby, żeby robiła coś nielegalnego - a przynajmniej nie bardziej, niż hazard i tego typu historie. Zresztą nie ma co, na Nokturnie nie obowiązywało prawo, nawet jeśli ministerstwo chciało myśleć inaczej. To, co w innej okolicy uchodziłoby za karygodne, tu stanowiło codzienność. Nic więc dziwnego, że oboje nie zajmowali się uczciwą pracą.
Był bezczelny, ale to wcale nie było jego wadą. Przesadną pewnością siebie zdobywał u niej punkty, chociaż wymienić je mógł co najwyżej na drobną uprzejmość, której w innym przypadku na pewno by sobie zaoszczędziła, nic więcej. Dwa drinki za dużo i seks? Już prędzej rozsmarowałaby jego genitalia po całej ulicy. Co właściwie było całką niezłą wizją, bo czemu nie.
- Nie powiedziałam, że to mocne wejście, tylko niezłe. Nie sądzę, że jesteś w stanie pokazać mi coś nowego - uniosła brew. Też mu poszło nie najgorzej, ale nie przejmowała się tym. Niech ma.
- Z ręki lepiej smakuje co innego - uśmiechnęła się, myśląc o pewnych wydarzeniach z zeszłego tygodnia. Spojrzała z zadowoleniem na swoją dłoń, po czym sięgnęła po kości. Kolejny raz ładnie. Prawie było jej go szkoda.

Druga kolejka:
 
Powrót do góry Go down
Bruno C. Satin


Gracz


Skąd : jakaś zapomniana wioska pomiędzy wysokimi klifami
Liczba postów : 53
PisanieTemat: Re: Biała wywerna   22.11.15 19:12

- Słyszałem co powiedziałaś - przeniósł wzrok z niej na kości, nie mając zamiaru w tym temacie dopowiadać nic więcej. Może i gra dopiero się zaczęła, ale zaczynał mieć jej już dość. Nie wiedział tylko czy chodziło o to w jaki sposób na niego patrzyła, czy o coś więcej czego do tej pory nie udało mu się nazwać.
- Mogę cię później nakarmić - wątpił, aby myśleli o tym samym, bo jego myśli podążyły w kierunku bardzo jednoznacznym. Nie dbał o to, że mogła nie zrozumieć o co mu chodziło. Nie byli jednak w szkole, gdzie wszystko zawsze i jasno musiało być klarowne. Albo podejmowało się grę, albo się z niej rezygnowało. Zasady przychodziły same, jednak w większości wypadków ich nie było. Zresztą na co one komu, kiedy bez ograniczeń wszystko czuć lepiej?
Kolejny rzut nie był z tych udanych, ale nie przejmował się tym zupełnie. To dopiero początek, więc w trakcie gry może się jeszcze wszystko szybko zmienić.
- Ze wszystkich popierdoleńców wybrałaś mnie - zaczął się bawić sznurek pereł, który ciasno go oplatał - Twoje pomylenie nie zniknie przy moim.

II:
 
Powrót do góry Go down
Mégaira Lynch

avatar
Admin


Liczba postów : 74
PisanieTemat: Re: Biała wywerna   26.11.15 23:47

Nie obchodziło jej, że mógł mieć jej dość. Nawet jeśli - co z tego? Grali o konkrety, nie chodziło o zawieranie przyjaźni. Mogli działać sobie na nerwy, a potem przeprowadzić brawurowy pojedynek przed wejściem, żeby dać to sobie do zrozumienia, tylko że teraz nie miało to znaczenia. Emocje na bok, liczyły się kości i wynikająca z nich wygrana. Obojętnie, którego z nich.
Spojrzała na niego z politowaniem.
- Nakarmić? Pomarzyć możesz - zaśmiała się na myśl o ogromie absurdu jego stwierdzenia. Miała ochotę dodać, że najwyraźniej niewiele wie o życiu, ale się powstrzymała. Jeśli nie miał pojęcia, co smakowało najlepiej, niech nawet i umrze w nieświadomości. Nie jej sprawa, nie jej żal. Chyba że ją przekona... Wtedy może mu pokazać. Pytanie, czy na pewno chciał się przekonać na własnej skórze.
Uśmiechnęła się widząc jego rzut. Och, z ręki lepiej? Kolejny raz zaryzykowała z kubka. Kolejny raz nie pożałowała.
- Aż nie wiem, gdzie punkty wpisać, tyle możliwości! - cieszyły ją te małe zwycięstwa. Oby takich więcej.
Przyjrzała mu się uważnie.
- Tak, padło na ciebie. Ale od mojego pomylenia ty się odpieprz.

Trzecia kolejka:
 
Powrót do góry Go down
Bruno C. Satin


Gracz


Skąd : jakaś zapomniana wioska pomiędzy wysokimi klifami
Liczba postów : 53
PisanieTemat: Re: Biała wywerna   28.11.15 11:18

Zajebiste było to, że jak tylko kończył dopijać ognistą barman dbał o to, żeby podstawić mu pod nos kolejną. Bardzo możliwe, że nad ranem będzie wbijał mu różdżkę w gardło, bo nie będzie czym miał zapłacić, ale kto by się tym przejmował? Na pewno nie Bruno. Jeżeli tak się stanie to nie pierwsza jego sytuacja w której nie będzie w stanie się wypłacić. Zawsze można się było wykupić, nigdy nie było tak, że druga osoba miała wszystko, trzeba tylko było trafić w słaby punkt.
- Nigdy nie mów nigdy. Wieczór jeszcze młody, a póki co nie zanosi się na to, że szybko się mnie pozbędziesz - potrzebował przysługi. O nią chodziło najbardziej, galeony stały na drugim miejscu. Nie ważne, że póki co chujowo mu szło, a szczęście zdawało się leżeć po jej stronie. Przecież tyle rzeczy mogło się jeszcze zdarzyć.
- No i po co się irytujesz. Lepiej opowiesz o swoim pomyleniu, a nie będziesz je skrywać. Posłucham, poklepię po ramieniu - zaczął kpić, zupełnie nie przejmując się kośćmi, które zdawały się być po jej stronie - Możesz nawet popłakać mi w rękaw albo coś.


III:
 
Powrót do góry Go down
Mégaira Lynch

avatar
Admin


Liczba postów : 74
PisanieTemat: Re: Biała wywerna   02.12.15 13:07

Miała nadzieję, że on ma świadomość, że drinki, które sama piła, idą na jego rachunek. A jeśli nie ma... Cóż, to zdecydowanie nie będzie jej problem, prawda? Nie zamierzała go uświadamiać, wychodząc z założenia, że obserwowanie jego reakcji na sam koniec wieczoru będzie idealnym zakończeniem.
Parsknęła, kręcąc głową. Naprawdę trafiła na marzyciela! Cóż za niespotykany okaz w tej okolicy! Aż miło pomyśleć, jak te marzenia mogą chrzęścić pod obcasem jej buta - nawet jeśli tylko metaforycznie. Może zabawnie będzie pomóc mu uwierzyć w te marzenia? Bo czemu nie?
- Och, oczywiście. W końcu cała noc przed nami, prawda?
Kości tym razem były dosyć przeciętne. Ale to wcale nie tak źle.
- Tak, mogę popłakać? Wzruszające. Dziękuję, właśnie tego potrzebowałam! - zawołała, ujmując jego dłoń, by otrzeć nią nieistniejące łzy - i zaraz potem odepchnąć. - Bądźmy poważni. Stawiam, że zależy ci na przysłudze. Jak bardzo więc nie chcę przegrać?


Czwarta kolejka:
 
Powrót do góry Go down
Bruno C. Satin


Gracz


Skąd : jakaś zapomniana wioska pomiędzy wysokimi klifami
Liczba postów : 53
PisanieTemat: Re: Biała wywerna   04.12.15 16:33

Nie wpadł na to, że pod koniec będzie płacić i za nią. Może powinien? Nie, zdecydowanie nie myślał o tym w jaki sposób zakończy się wieczór, bo ten dopiero się zaczął. Galeony raz były innym razem ich brak dotkliwie odczuwał, ale nie były sensem istnienia. Nie dążył do tego, aby zawsze je mieć i nie musieć się martwić o przyszłość. Nie planował niczego, kolejna dzień był niewiadomą, a co dopiero lata wprzód. To było tak mało realne, że nie zaprzątał sobie tym głowy.
- Chyba, że o północy zmieniasz się w ropuchę - spojrzał na nią, oceniając jakie realnie są na to szanse. Prze chwilą głośno zastanawiał się czy nie była obleśnym facetem, który wypił eliksir wielosokowy - Obleśny facet czy ropucha? Aż trudno się zdecydować.
Odepchniętą dłonią złapał kości i zaczął je przerzucać między palcami uważając, żeby żadnej z nich nie zgubić.
- Zawsze chodzi o przysługę, w innym razie nie warto zaczynać. Z tobą też nie jest inaczej - stwierdził i nie czekał na potwierdzenie. Nie musiał go dostać, bo swoje i tak wiedział. Przysługi nie można było zamienić na nic innego, a galeonami nie zawsze dało się ją kupić, więc wartościowe było dla niego właśnie to. Tym razem było lepiej, ale przed nimi i tak jeszcze kilka kolejek. Jeżeli dalej będzie pić w takim tempie to okaże się, że i wygrane pieniądze mu nie starczą - Zależy - powiedział zdawkowo ustawiając kości jedna na drugiej i przesuwając je w jej kierunku - Czy to czego ty będziesz chciała jest ważne, czy tylko ma ci dać satysfakcję.    


IV:
 


Po kolejnych kolejkach nie tylko tych w kości wygrała Meg.
Bruno nie miał czym zapłacić, więc został po zamknięciu szorować brudne podłogi.

zt
Powrót do góry Go down
Mégaira Lynch

avatar
Admin


Liczba postów : 74
PisanieTemat: Re: Biała wywerna   23.05.16 10:41

Od dłuższego czasu wzbierała w niej potrzeba, żeby zrobić coś innego. Nudziło jej się od kilku miesięcy, nigdy nie pracowała tak długo w jednym miejscu i nigdy tak rzadko nie łamała prawa. Aż sama siebie nie poznawała. W jakimś sensie tak było wygodniej. Stabilnie i bezpiecznie. W końcu nie musiała się martwić, czy będzie miała co jeść, nawet zamierzała zainwestować w swoje mieszkanie. To był poziom odpowiedzialności, jakiego nie osiągnęła nigdy wcześniej. Tyle że wciąż - to było nudne. A ona wolała ryzyko i igranie z losem.
Tego wieczoru wmaszerowała do Białej Wywerny, jakby lokal był jej. Może zresztą dzisiaj tak było. Pierwsza kolejka była dobrym początkiem. Potem kilka rundek w kości - nieco więcej przegranych, niż wygranych, ale ostatecznie wyszła na zero. Bo oczywiście, że grała na pieniądze, jak inaczej by mogła. Adrenalina uderzała jej do głowy bardziej, niż alkohol. Tęskniła za tym, to pewne. Jednego tylko elementu jej brakowało - towarzystwa. Nie towarzystwa jakichś przygłupów, których można była orżnąć w karty. Nie, towarzystwa kogoś na poziomie, kto mógłby umilić jej ten wieczór.
I kiedy celowała rzutkami w tarczę zawieszoną nieopodal drzwi, jej uwagę przyciągnęła kobieta, która przeszła przez próg. Nigdy wcześniej jej tu nie widziała, co oznaczało, że może być jeszcze ciekawiej, niż przypuszczała. Wystarczyło dobrze to rozegrać.
Powrót do góry Go down
Isabella Clathmore

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 24
PisanieTemat: Re: Biała wywerna   16.06.16 17:23

Śmiertelny Nocturn. Jakaż adekwatna nazwa. Ulica, na którą starała się nie zapuszczać, jeśli faktycznie nie miała ku temu powodu. Owszem, jej noga postała tam wiele razy, co w jej mniemaniu nie było powodem do dumy, jednak zawsze załatwiała tam sprawę niecierpiącą zwłoki. Tym razem było inaczej i sama nie umiała wytłumaczyć czemu nagle naszło ją pragnienie pochodzenia po barach w tej dzielnicy. Przecież wiedziała, że będą to speluny, w których przesiaduje towarzystwo spod ciemnej gwiazdy, margines społeczny lub tego typu osobowości, a jednak to nie było wstanie powstrzymać jej przed pasjonującą wycieczką, na którą ostatecznie faktycznie się udała. Starała się jednak niespecjalnie różnić od osób, które zdarzało jej się widzieć na tej ulicy, dlatego jej strój znacznie odbiegał od tego, który prezentowała na co dzień. Daleko mu również było do obskurności. Wyglądała dobrze, tego była pewna, ale czy faktycznie tak powinna wyjść? Machnęła ostatecznie ręką na własne odbicie w lustrze i wyszła, poprawiając krótką sukienkę.
Już po drodze utwierdziła się w przekonaniu, że popełniła błąd dobierając waśnie takie ciuchy. Co rusz słyszała dźwięki, które skutecznie wybiły jej powtórkę z głowy. Teraz jednak nie było odwrotu. Jej uwagę przyciągnął bar, który wydawał się nie pasować do otoczenia. Jakby właśnie tym miał się wyróżniać. Wyglądem. A skoro tak, to Isabella również mogła się tam wpasować. Otworzyła drzwi i weszła do środka, rozglądając się przy tym uważnie, jakby ostatecznie chciała się upewnić, że postępuje słusznie. Wolno lustrowała twarze, kilka z nich przelotnie na nią spojrzał, parę zawiesiło wzrok na dłużej. Czuła się z tym źle? Nie. W końcu w takim miejscu nie można było okazywać niepewności, bo z łatwością mogłaby stać się ofiarą. A tego wolała uniknąć.
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Biała wywerna   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Erised :: Fabuła :: Londyn :: Śmiertelny Nokturn-
Skocz do: