Share | 
 
Nieścieralne tatuaże Markusa Sracrra
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Nieścieralne tatuaże Markusa Sracrra   03.10.15 18:05

Nieścieralne tatuaże Markusa Scarra
Jedyne miejsce na Nokturnie, gdzie możesz przyjść i zrobić sobie tatuaż. Oczywiście, byli chętni, by stworzyć Marcusowi Sracrracowi konkurencję, niestety słuch po nich zaginął. Jeśli zdecydujesz się, by tu wejść, bądź pewien, że bez tatuażu nie wyjdziesz. Właściciel nie będzie pytał cię, czy jesteś zdecydowany, czy na pewno tego chcesz i czy zdajesz sobie sprawę z konsekwencji. Możesz być pijany, pod wpływem środków odurzających albo nie mieć pełnej świadomości z dowolnego innego powodu. Po przejściu przez drzwi wejściowe zyskasz trwały, niemożliwy do usunięcia magiczny tatuaż, a jego wygląd może być dla ciebie sporą niespodzianką.
Powrót do góry Go down
Alecto Carlevaro

avatar
Gracz


Skąd : Wielka Brytania, Londyn
Liczba postów : 69
PisanieTemat: Re: Nieścieralne tatuaże Markusa Sracrra   07.12.15 19:16

Tego wieczoru Alecto śmiertelnie mocno potrzebowała rozrywki, ale zupełnie nic nie przychodziło jej do głowy, gdy tkwiła w nieco przykurzonym gabinecie przeznaczonym dla nauczycieli eliksirów. Jej ostatnia lekcja skończyła się o piętnastej, co oznaczało, że do następnej zostało jej grubo ponad dwanaście godzin. Nie miała ochoty wracać do domu, w którym zupełnie nic się nie działo, ani przesiadywać do późna w Hogsmeade nad szklaneczką ognistej, która nie wnosiła absolutnie niczego do jej chwilowo nudnego życia. Trybiki poruszały się w jej głowie, szukając sposobu, w jaki mogłaby się rozerwać. Wszystkie prace domowe były sprawdzone. Nie miała dzisiaj absolutnie żadnych szlabanów. Straciła nawet ochotę na jednonocne przygody z kobietami poznanymi w knajpach. Co się, u diabła, działo? Słowo "rutyna" zawisło nad nią niczym zbiorowisko czarnych chmur. Uderzenie pięścią o drewniany blat było niespodziewane również dla niej, ale ból ręki wskazywał, że faktycznie to zrobiła. Nieco zbyt gwałtownie podniosła się z krzesła, narzuciła na siebie zimowy, czarny płaszcz i ruszyła korytarzami Hogwartu ku upragnionej wolności. Nie miała sprecyzowanego planu, ale czuła, że musi zaczerpnąć świeżego powietrza. Aportowała się w Londynie zaledwie chwilę później, rozglądając się uważnie po okolicy. Może mugolski bar nie byłby taki zły? Rzadko w ogóle myślała o tego typu rozrywce, zwłaszcza, że mugole wydawali jej się śmiertelnie nudni. W końcu czym była bliska znajomość bez odrobiny magii? Zanim się obejrzała, już wchodziła na Pokątną, a potem prosto na Nokturn. Jeśli coś działo się gdziekolwiek późnym wieczorem, to właśnie tam. Alecto za nic miała sobie niebezpieczeństwo, które się z tym wiązało. Potrafiła o siebie zadbać, przynajmniej od pewnego momentu swojego życia. Znała tę ulicę jak własną kieszeń. Wiedziała, gdzie ktoś zaczai się na jej złoty łańcuszek, a gdzie to ona sama będzie mogła zaczaić się na wyjątkowo paskudne składniki do eliksirów po okazyjnych cenach. Nokturn był ulicą należącą nie tylko do typów spod ciemnej gwiazdy, ale i do trzęsących portkami głupków, którzy chcieli szybko drobić się niezłych pieniędzy. Szkoda tylko, iż nie wiedzieli, że mogli dorobić się większych. Tak czy inaczej, to miejsce zawsze sprawiało Carlevaro wiele satysfakcji.
Minęła Białą Wywernę i Złamane Pióro. Alkohol stanowił ostateczność. Wiedziała, że stać ją na więcej. Borgin i Burkes mieli niedawno nową dostawę, ale Alecto widziała już wszystko, co mieli do zaoferowania zaraz po niej. Jej wzrok błądził po tablicach i wystawach. Miała nadzieję, że otworzyli tu coś, co mogłoby ją zaskoczyć. Już niemal poczuła rozczarowanie, gdy wreszcie dostrzegła miejsce, w którym jeszcze jej nie było. Tak, to był doskonały wieczór na nowe doświadczenia. Z satysfakcją wymalowaną na twarzy pokonała fragment ulicy dzielący ją od celu i nacisnęła na klamkę drzwi prowadzących do salonu nieścieralnych tatuaży Markusa Sracrra. Kimkolwiek był, z pewnością musiał płacić swoim pracownikom spore sumy za robienie dobrze klientom. Alecto słyszała o tym miejscu prawdziwe legendy. Widziała też klientów z wytatuowaną świnią, która radośnie taplała się w chlewiku. Carlevaro zatrzymała się przy ladzie, oczekując na kogoś, kto chętnie ją obsłuży. Nie spodziewała się wiele po zapuszczonym salonie na Nokturnie, ale jedno było pewne - ta decyzja z pewnością zapewni jej rozrywkę na dzisiejszy wieczór.
Powrót do góry Go down
Robyn Lannister

avatar
Gracz


Skąd : Dublin, Irlandia
Liczba postów : 22
PisanieTemat: Re: Nieścieralne tatuaże Markusa Sracrra   07.12.15 21:49

Robyn sama już nie pamięta, kiedy ostatni raz skarżyła się na nudę. W ciągu ostatnich kilku lat w jej życiu wydarzyło się tyle niespodziewanych zdarzeń, że grzechem byłoby uznanie, że jej życie jest proste i zwyczajne. Trudno powiedzieć, co jest tego przyczyną - może to jej wyjątkowe zdolności, może wrodzona umiejętność do wpadania w kłopoty, a może po prostu zbyt duża pewność siebie.
Wielu już było ludzi, którzy wytykali jej nieodpowiedzialność. Przez większość swojego życia Robyn słyszała, że jej ambicje doprowadzą kiedyś do jakiejś tragedii. Cóż, do tej pory nie stało się nic wielkiego, co diametralnie zmieniłoby jej zachowanie.
Rzeczywistość Robyn jest zmienna - raz można spotkać ją w mugolskich kawiarniach, kiedy próbuje zrozumieć dziwne zwyczaje niemagicznych ludzi, kiedy indziej widzi się ją skrytą w cieniu, gdy sprzedaje eliksiry ludziom, którzy gotowi są zniszczyć sobie życie. I choć wiele osób mogłoby uznać jej życie za idealne to wierzcie mi - sama Robyn powoli zaczyna marzyć o rutynie. Różni są ludzie na świecie. Jedni chcą zabawy, oderwania się od nudnej rzeczywistości - pomyślcie o takiej pani, pracującej na mugolskiej poczcie. Tusz - stempel, tusz - stempel, tusz - stempel. I tak cały czas. A przeciętny nauczyciel? Lekcje - gabinet, lekcje - gabinet, aż zaczyna się mieć tego wszystkiego dosyć. Robyn kiedyś zastanawiała się, skąd na Nokturnie bierze się tak wiele nieświadomych duszyczek. Dlaczego nadal pojawiają się tutaj osoby, które z mroczną stroną magii nie mają nic wspólnego? Trudno powiedzieć, czy jest to przejaw buntu wobec otaczającej ich rzeczywistości czy kolejny dowód głupoty. Z drugiej strony Robyn podziwia osoby, które nie boją się tutaj pokazywać. Ona sama miała na początku problemy z dostosowaniem się do zasad panujących na Nokturnie. A może raczej ich braku. Teraz jednak, po trzech latach pracy w tym przeklętym miejscu, czuje się, jakby to tutaj był jej dom. Pewnie tylko szaleniec mógłby to powiedzieć, ale... tylko wariaci są coś warci.
Mimo chęci zmienienia czegoś w swoim życiu, Robyn została dokładnie tam, gdzie była. Na brudnej ulicy Nokturnu, ze szkicownikiem w ręce, otoczona setkami ludzi, przytłoczona ich emocjami. Odpowiedź na pytanie: "Dlaczego?" jest bardzo prosta. Przecież nigdzie nie można ćwiczyć się w odczytywaniu ludzkich uczuć tak dobrze, jak w otwartym zakładzie psychiatrycznym, w którym każdego dnia pojawiało się coraz więcej pacjentów.
Panna Lannister próbowała kiedyś unormować swoje życie - zamierzała zapisać się do wyższej szkoły, rozpocząć studia, podjąć poważną, pewną pracę, która zapewniałaby jej możliwość angażu i dobre pieniądze. Może nawet poznałaby porządnych ludzi, którym zaufałaby na tyle, że dzieliłaby z nimi dom, zamiast samotnie gnieździć się w jednym pokoju. Tylko że na zamiarach się skończyło. Z jej planów nic nie wyszło, głównie dlatego, że nie chciała upodabniać się do większości. Przez większość życia zawsze robiła wszystkiemu na przekór i wychodziło jej to na dobre, więc nie ma czego żałować.
Podobnie było dzisiaj - od kilku tygodni zastanawiała się nad zmianą pracy. Na Nokturnie zaczęło się robić niebezpiecznie; pojawiały się tu ludzie spod ciemnej gwiazdy, z którymi nawet Robyn nie chciała mieć do czynienia. Czarne charaktery przyciągają uwagę, więc prędzej czy później pojawią się tutaj aurorzy. A w takim wypadku Robyn naprawdę nie chciałaby tutaj być. Dziewczyna rozważała kilka opcji - praca w kawiarni nie wydawała się być najgorsza, ewentualnie mogłaby założyć własny zespół. Nieistotne, że nie poznała jeszcze ludzi, którzy nadawaliby się do wspólnego muzykowania. Tego wieczoru Robyn miała spotkać się z jakąś miłą panią, która chciała porozmawiać z Lannisterówną na temat ewentualnej pracy. Z tego powodu dziewczyna postanowiła wcześniej wymknąć się ze studia, w którym robiła tatuaże.
Tak to już jednak jest, że los bardzo lubi płatać nam figle. I choć Robyn była już gotowa do wyjścia, układając sobie w głowie plan rozmowy, którą miałaby przeprowadzić z prawdopodobną przyszłą szefową, przez jeden rzut okiem wszystkie te plany wyparowały jej z głowy. W swojej krótkiej, aczkolwiek owocnej karierze, Robyn widziała już wiele rodzajów klientów. Byli tacy, którzy panicznie nie chcieli się tatuować, ale postanowili pokazać znajomym, że mają jaja; byli i tacy, którzy z własnej woli i z pełną świadomością oddawali się delikatnym dłoniom Lannisterówny. Najwięcej jednak było tych, którzy pojawiali się w zakładzie albo na prochach, albo po zbyt dużej ilości mocnego alkoholu i wymyślali najróżniejsze wzory i wynajdowali najdziwniejsze miejsca na ciele, gdzie tatuaż miałby się znaleźć. Dziewczyna sądziła, że w tej pracy już nic jej nie zdziwi. A jednak.
Robyn stała przy ścianie, drobna, ukryta w cieniu, po prawej od wejścia. Mogła spokojnie obserwować nie tylko to, co dzieje się za oknem, ale również wnętrze sklepu, który nawiedziła dziwaczna istota. Ciało kobiety zakryte było ciemną suknią. Choć długi płaszcz zasłaniał niemal całą jej sylwetkę, nietrudno było się dopatrzeć jej nienagannych kształtów. A może po prostu Robyn potrafi nie tylko patrzeć, ale i widzieć? Przyglądała się nowej klientce z ciekawością, podświadomie się uśmiechając. Coś w tej kobiecie intrygowało i przerażało zarazem. Choć teraz Robyn znajdowała się za nią i nie widziała jej twarzy, mogła postawić wszystko w zakład o to, że jest ona nie tyle piękna, co arystokratyczna. Robyn poskromiła szeroki uśmiech, który pojawiał się na jej twarzy i skupiła się, wbijając przejrzyste oczy koloru zamarzniętego jeziora w stojącą przy ladzie istotę. Spokojnie odsunęła się od ściany i bez słowa przeszła obok kobiety, obchodząc ladę. Mogło to wydawać się dziwne, ale zanim cokolwiek powiedziała, przesunęła wzrokiem po całej twarzy klientki i odezwała się dopiero, gdy zatrzymała wzrok na jej oczach.
-Mam dziwne przeczucie, że ten wieczór będzie przyjemny. - Przywitała się na swój specyficzny sposób. Robyn lubi nowości, a ta kobieta z pewnością była czymś, co może dziewczynę zachwycić.
Powrót do góry Go down
Alecto Carlevaro

avatar
Gracz


Skąd : Wielka Brytania, Londyn
Liczba postów : 69
PisanieTemat: Re: Nieścieralne tatuaże Markusa Sracrra   08.12.15 1:52

Całe szczęście, że panna Lannister nie wyszła tego wieczoru pięć minut wcześniej, by załatwić swoje niecierpiące zwłoki sprawy. Alecto z pewnością nie odłożyłaby własnych planów na przyszły tydzień, a jej tatuaż wykonywałby jakiś dureń pracujący do późna w mugolskiej części Londynu. Trzeba jednak przyznać, że gdy Carlevaro przekroczyła próg lokalu i oczekiwała przy ladzie, przez chwilę wyglądało to dość dramatycznie. A potem... cóż, najpierw było lekkie zaskoczenie. Do tej pory zdawało jej się, że jest dość czujna, by nie dać zajść się od tyłu, a jednak ktoś wyszedł z cienia tuż za jej plecami. Usłyszała jego kroki zdecydowanie zbyt późno, nie mówiąc już o tym, że powinna była dostrzec go, kiedy wchodziła do środka. Miała nadzieję, że to po prostu diabelnie zdolny czarodziej, a nie jej słabnące umiejętności. Na miłość Merlina, miała ledwie trzydziestkę i co prawda w ostatnim czasie żyła w zdecydowanie zbyt wielkim spokoju, nie mogła pozwolić sobie na takie uchybienia, gdy z pełną świadomością ładowała się na Nokturn. Z pewnością poświęciłaby chwilę na niemą złość na samą siebie i odwróciła się na pięcie, ale jej zaskoczenie szybko zmieniło się w coś zupełnie innego. Patrzyła zaciekawiona na jasne włosy, należące do pracującej tu kobiety, gdy ta przechodziła obok. Śledziła uważnie jej ruchy, gdy ta z niezachwianym spokojem przemieszczała się do lady. Pozwoliła opleść się zupełnie obcemu zapachowi, który z pewnością wymieniłaby co do składnika, gdyby tylko jej myśli nie były zajęte teraz czymś innym. Było w tym coś hipnotyzującego, ale Carlevaro tylko zmarszczyła brwi, odmawiając sobie zbyt pochopnej oceny. Na razie zerknęła tylko krótko na parę pośladków, zanim te zniknęły za kontuarem. Skoro nie trafiła na mężczyznę, mogła przynajmniej nacieszyć oko. Hogwart był pod tym względem nieco nudnawy. Nigdy nie przyszłoby jej nawet do głowy, by przyglądać się swoim koleżankom z pracy. To byłoby zbyt dziwne. Uczennice za to w większości przypadków były tylko małolatami, którymi nie warto było sobie zawracać głowy. Znaczna część z nich nie potrafiła nawet obronić własnego zdania podczas zajęć. Pierwszy raz od jakiegoś czasu Carlevaro dostrzegła na swojej drodze kobietę i było to zdecydowanie ciekawe przełamanie tej dziwacznej rutyny, którą odczuwała jeszcze wtedy, gdy wchodziła na Nokturn. Nie postrzegała tak każdego pracownika, który ją obsługiwał, lecz z drugiej strony nie każdy pracownik ukrywał się w cieniu i roztaczał tak mocno elektryzującą aurę, kiedy wchodziła do jego sklepu. Hipnotyzujące uczucie wróciło, gdy miała wreszcie okazję spojrzeć na jej twarz, a jednak odepchnęła je od siebie w chwili, w której przeszyła ją para niebieskich oczu. Miała wrażenie, że właśnie przypadkiem wplątywała się z wolna w grę, zakończoną niewątpliwie jakąś cenną nagrodą. W tej chwili trudno było jednak powiedzieć, co też mogło nią być. Alecto czuła, że w tej dziwacznej scenie brakuje już tylko jednej rzeczy i wtedy usłyszała jej głos. Lewy kącik jej ust uniósł się w przebiegłym uśmieszku.
- To dobrze, bo na taki właśnie liczyłam - mruknęła szybko Carlevaro, zakładając ramiona na piersi. Ta zamknięta pozycja nie trwała jednak długo, bowiem już po chwili rozpinała ciężki płaszcz tylko po to, żeby odsłonić długą, czarną sukienkę, ściągniętą w pasie gorsetem. Nie, żeby go do czegokolwiek potrzebowała, ale zawsze lubiła sznurki. - Nie zamierzam zostać odesłana z kwitkiem, więc mam nadzieję, że znajdzie pani jeszcze chwilę na umilenie mi wieczoru - mówiła, zsuwając płaszcz z ramion. Jej sukienka wcale nie odsłaniała wiele. Wręcz przeciwnie, osłaniała nawet długą szyję. - Obiecuję, że się odwdzięczę. Nie lubię mieć długów - zażartowała, patrząc na blondynkę spod rzęs i odkładając okrycie na najbliższą wolną powierzchnię. Oparła łokcie na kontuarze, zbliżając się nieumyślnie do tatuażystki. - Uprzedzam, że nie wybrałam jeszcze wzoru. Ani miejsca. Powiedzmy, że to dość spontaniczna decyzja. Ale mam pewien pomysł - dodała, uśmiechając się lekko i zakładając za ucho niesforne, czarne pasmo, które wysunęło się z luźnego koka. Nie spuszczała oczu z blondynki. Już raz dzisiaj pozwoliła sobie na nieuwagę i czuła, że niemal wpadła przez to w pajęczą sieć. Lekki zapach amortencji, który był na niej jeszcze od rana, mieszał się z tym drugim, obcym. - Tak czy inaczej, wierzę, że ktoś taki jak pani ma ogromny zmysł estetyczny. - Ktoś mógłby pomyśleć, że to dziwny sposób na powiedzenie "jesteś naprawdę piękna". - I że możemy zdecydować o tym razem.
Ręką podpierała brodę, wciąż oparta o kontuar. Podejrzany uśmieszek nie schodził jej z twarzy. Istotnie miała kilka pomysłów na miejsce tatuowania. Wszystkie były niezwykle intrygujące. Pytanie tylko czy to faktycznie panna Lannister miała dostąpić zaszczytu ich ozdobienia.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Re: Nieścieralne tatuaże Markusa Sracrra   26.12.15 17:08

Magia świąt docierała wszędzie. Oplotła szkoły, urzędy i sklepy, nie omijając nawet Śmiertelnego Nokturnu. Mimo że tutejsi mieszkańcy raczej nie skłaniali się ku radosnemu wieszaniu lampek, magia sama załatwiała pewne rzeczy. Stąd właśnie niewielkie stroiki w witrynach sklepów, gdzieś między czarnomagicznymi przedmiotami a fiolkami z truciznami, pachnące gałązki jodły zaraz przy wejściu czy bałwan na głównej ulicy, rozdający przechodniom pierniczki. Szczególna ozdoba pojawiła się też w studiu tatuażu - zaraz nad głowami dyskutujących pań rozkwitła potężna jemioła, a po całym pomieszczeniu rozszedł się zapach jabłek i cynamonu.


Screw this!

I'm going to Hogwarts!


Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Nieścieralne tatuaże Markusa Sracrra   30.08.16 22:45

27 sierpień

Cóż mógł powiedzieć, wakacje powoli się kończyły, a on doszedł do tego wniosku dopiero wtedy, kiedy wrócił z obozu. Nie mógł jednak narzekać i nawet tego nie robił, bo wtedy był już stuprocentowo pewny, że przynajmniej druga część przerwy od szkoły była... wspaniała. Wspaniała i zapadająca w pamięć, a on chciał uwiecznić to na stałe. W ciągu trzech tygodni przewijały się dwa słowa, bez przerwy dzwoniły mu w głowie, w snach, na zdjęciach i były szeptane do ucha. Dwa, małe, brzmiące "miłe wspomnienie". Długo się zastanawiał w jakiej formie chciałby to uwiecznić i był naprawdę smutny, że Spin nie mógł mu tego zrobić, bo salon miał remont. Musiał znaleźć sobie coś innego i prawdę mówiąc od samego początku nie podobał mu się wypad na Nokturn, ale chyba nie miał wyjścia, jeśli chciał ten tatuaż teraz, już, w tej chwili, mocno. Nie powiedział nic Spinowi, bo oczywiście skończyłoby to się źle, a tego nie chciał.
Stało się więc tak, że pewnego dnia zjawił się w tej okrytej złą sławą dzielnicy i prawdę mówiąc... czuł się tam jak w Nowym Jorku. To zdziwiło go dogłębnie, ale tym bardziej nie zamierzał się wycofywać i pewnym krokiem zaczął szukać szyldu Markusa Sracrra. Trochę mu to zajęło zważywszy na to, że przecież nie spędzał tu za dużo czasu, ale kiedy wreszcie przed oczami mignął mu owy budynek, pośpieszył w jego kierunku niemalże od razu popychając drzwi, by wejść do środka.
- Bry. - zaczął bardzo ładnie oraz zgrabnie, no i w ogóle cudownie dojrzale. No właściwie dobrze, że nikt go nie słyszał... nikogo nie było, nawet za ladą. Czyżby fajeczka na zapleczu?
- Halo?




Powrót do góry Go down
Danny Leighton

avatar
Gracz

Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Liczba postów : 14
PisanieTemat: Re: Nieścieralne tatuaże Markusa Sracrra   03.09.16 17:22

Danny nie był specjalnie zarobiony, tak właściwie. Zwyczajnie akurat miał czas wolny, bo od dłuższego czasu żaden klient nie zawitał do tego miejsca (co było zarówno dobrą, jak i złą rzeczą), w związku z tym poszedł na zaplecze zrobić sobie coś do jedzenia. W drzwiach był dzwonek więc nie było problemu z usłyszeniem czy ktoś przyszedł czy nie. Akurat był chłopak w połowie jedzenia (sam, bo jego kolega po fachu polazł gdzieś w cholerę i zaginął) kiedy usłyszał owe charakterystyczne dzwonienie. Westchnął z irytacją, wznosząc oczy ku niebu, po czym wycierając dłonie w ścierkę wyszedł na sklep. Cały dzień nikogo nie ma, a na chwilę człowiek pójdzie i się złażą! Tradycja.
- Hmph. - Wyburczał przełykając do końca kanapkę. Idealna forma przywitania. Spojrzał z mieszaniną różnych emocji na przybyłego chłopczyka. Czy to jest chociaż pełnoletnie? - Słucham?
Odmówić nie mógł, zresztą pamiętajmy na jakiej ulicy jesteśmy. Tu raczej dzieci z dobrych, układnych rodzin się nie zapuszczają. Aczkolwiek... Sama aparycja owego blondyna wzbudzała w Dannym wiele wątpliwości. Świat schodzi na psy, bez wątpienia.
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Nieścieralne tatuaże Markusa Sracrra   03.09.16 23:03

Gabriel nie musiał nawet czekać na jakieś specjalne zaproszenie czy przywitanie. Kurcze, był na Nokturnie, a nie u siebie w salonie gdzie mógł sobie wyciągnąć nogi na fotelu i poprosić o kawkę, pośmiać się razem z kumplami, którzy robili mu rękawy. Teraz był w... takim magicznym Nowym Jorku, który pewnie czasem był nawet bardziej niebezpieczny niż jego stara dzielnica, w której się wychowywał. Ta myśl nie zachęcała go za bardzo do tego, żeby tu być, ale mus to mus, chciał ten cholerny tatuaż. Od razu ruszył w stronę lady i wyciągnął z kieszeni kartkę z wydrukowanym wzorem we właściwym rozmiarze. Właściwie na kartce było napisane tylko "memories" ładną, drobną czcionką. Podsunął to owemu tatuażyście i zaczesał włosy za uszy.
- Takie coś, na miednicy po lewej stronie. - skinął głową i odchylił trochę bluzki jak i spodni, aby pokazać mu "materiał", na którym będzie pracował, no i by pokazać dokładnie gdzie chciałby owe dzieło. - Da radę? - dopytał jeszcze i spojrzał na pracownika, wsadzając dłonie w kieszenie spodni.




Powrót do góry Go down
Danny Leighton

avatar
Gracz

Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Liczba postów : 14
PisanieTemat: Re: Nieścieralne tatuaże Markusa Sracrra   04.09.16 19:39

Na szczęście Gabriela, trafił na jedną z milszych osób na Nokturnie. Okej, Danny był człowiekiem złożonym, wiele można mu było zarzucić, ale ze wszystkich tatuażystów jacy tu pracowali, on był wręcz kochany. Cóż, nie bez powodu ta część Pokątnej była omijana szerokim łukiem przez niewinne, czarodziejskie istoty. Tu po prostu wręcz nie dało się w szybkim czasie nie wpieprzyć w kłopoty, często gęsto całkiem poważne. Z kolei Danny miał dużo własnych problemów, łącznie z próbą utrzymania siebie i brata w ich rodzinnym domu (pomoc ciotki, choć jakże potrzebna, nie załatwia wszystkiego).
Podszedł do lady i wziął kartkę, przyglądając się napisowi. Memories… Ciekawe czy ten dzieciak miał chociaż jakieś lepsze od jego wspomnień. Bądź co bądź Danny miał dobre wspomnienia do czasu tuż przed bitwą o Hogwart. Potem było coraz gorzej, jak lawina. A może właśnie o to chodzi? Huh…
- Dwadzieścia pięć galeonów.
Bo co to jest żeby najpierw tatuować, a potem płacić? Ha, nie ma tak, głupi to on nie jest!
Siadaj i odgarnij ubranie – rzucił sucho kiedy młody zapłacił, kiwając ręką gdzieś w bok na fotel, nawet nie zerkając na klienta. Sam odszedł dwa kroki do stanowiska, gdzie sprawnie zaczął odbijać wzór na kalkę. Rozmiar był dobry, należało tylko wszystko przenieść, toteż szybko się z tym dosyć uwinął.
- Ile Ty masz lat? – zapytał w pewnym momencie, wychodząc z własnego korytarza myśli.

Jak skończył, co było raczej opatrzone cudownie głuchą ciszą, podszedł do blondyna i kucnął przy jego biodrze z kalką i zaczął przygotowywać wszystko po kolei. Przyłożył do wskazanego miejsca, naniósł co trzeba, podłączył maszynę, wziął w rękę i podniósł wzrok w końcu na chłopca.
- Mogę?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Nieścieralne tatuaże Markusa Sracrra   05.09.16 13:26

Z dużą dozą cierpliwości przyglądał się jak tatuażysta ocenia jego małe dzieło, które już zaraz, za chwilę miał mieć na kości miednicy. Sądził, że to był naprawdę dobry pomysł na pokazanie całej idei "miłych wspomnień", bo w końcu... nie było za bardzo jak przedstawić tego w postaci obrazka, a słowo "nice" od razu wszystko by niszczyło. To jedno słowo było wystarczające, mieściło w sobie aż trzy tygodnie. Było małe, ale wielkie.
Usłyszawszy cenę, skinął od razu głową i wygrzebał z kieszeni okrągłe 25 galeonów, z którymi musiał się rozstać z bólem serca, co się działo przy prawie każdym tatuażu. Położył wszystko na blacie i dostrzegając fotel oraz kolejne polecenie ekspedienta, niewiele się zastanawiając, ruszył w stronę owego miejsca i się na nie wdrapał. Rozpiął spodnie i troszkę je zsunął ze względu na to, że tatuaż miał być całkiem nisko. Ile miał lat?
- Siedemnaście, w listopadzie będzie osiemnaście. - odparł spokojnie i wziął odgarnął bluzkę, by nie zlatywała na wybrane miejsce. Oj on doskonale zdawał sobie sprawę, że nie wyglądał na tyle, ba, że wyglądał jak dziewczyna też zdawał sobie sprawę. I wcale nie poprawiał swojej sytuacji ubierając się w jakieś podarte boyfriendy z podwiniętymi nogawkami i białą bluzkę wciśniętą częściowo w spodnie. Choć… czy na to narzekał? Hm, chyba nie, no, no nie.

Kiedy tatuażysta podszedł do niego, Gabriel położył sobie splecione palce na klatce piersiowej i obserwował jak mężczyzna wszystko skrzętnie układa, przygotowuje sprzęt i nakłada wzór. Skoro był na Nokturnie, mógł być pewny, że maszynka była jakoś magicznie podkręcona, to całkiem śmieszne, chyba nigdy nie przyzwyczai się do istnienia tak dwóch różnych światów, w dodatku kiedy należał do obu naraz. Skinął oczywiście głową na pytanie tatuażysty i przygotował się psychicznie na wbicie tysiąca igieł w skórę. Niby powinien już być przygotowany, w końcu plecy, całe ramiona, obojczyki, ale pierwszy raz robił sobie dziarę tak nisko. No i nie mógł się powstrzymać rzecz jasna, zawsze musiał zacząć rozmowę, nawet tutaj, dlatego też zerknął wolnym ruchem w stronę okien, by poobserwować niebezpieczną dzielnicę.
- Milutko tu. - odparł spokojnie.




Powrót do góry Go down
Danny Leighton

avatar
Gracz

Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Liczba postów : 14
PisanieTemat: Re: Nieścieralne tatuaże Markusa Sracrra   02.10.16 21:39

Danny popatrzył badawczo na chłopca, nic jednak nie powiedział. Cóż, skoro tak, nie jego sprawa. Ważne, że płacił, reszta go nie interesowała. Przyjął bez słowa pieniądze i, gdy młody już pozwolił, zabrał się do roboty. Nie miał najmniejszego zamiaru rozmawiać z owym dzieciakiem, jak zwykle wykonywał jedynie swoje obowiązki. Dlatego kiedy blondyn się odezwał, Danny popatrzył na niego krótko, bynajmniej nie emanując szczęściem, po czym westchnął i wznowił na chwilę przerwane zajęcie. Milutko? Byli na Nokturnie. Tu nic nie było milutkie, nikt nawet nie chciał żeby takie było. Cała ulica i tutejsze lokale miały swoim wyglądem odstraszać i sprawiać, że chciałoby się czym prędzej oddalić na bezpieczną odległość. Nie było szans żeby dla kogoś było tu miło. A jeśli faktycznie się tu blondynowi podobało… Danny mu współczuł, bo musiał mieć kiepskie życie.
- Ujdzie.
Krótko, zwięźle i na temat. Nie za miły był z Danny’ego człowiek, pewnie dlatego, że zwyczajnie nie miał humoru, a angażowanie się w bratanie z klientami nie było w jego stylu. On chciał tylko skończyć co zaczął i wykopać osobę z nowym nabytkiem za drzwi by móc w spokoju wrócić na zaplecze czy przysypiać za ladą. Tak też zamierzał zrobić i teraz kiedy to po dłuższym czasie, jak to zwykle bywa przy robieniu tatuażów zresztą, w końcu odłożył maszynkę na bok i wstał.
- Gotowe. Tam masz lustro – kiwnął na wąskie, wysokie lustro w rogu pomieszczenia, przy oknie, sam podszedł do lady i z szuflady wyjął malutki pakunek, który od razu mu wręczył. – Krem i rzeczy do pielęgnacji skóry. W razie pytań jestem do dyspozycji.
Wyrecytował to niemalże machinalnie, mając nadzieję, że młody wyjdzie i pójdzie w cholerę, po czym usiadł za ladą i pochylił się nad jakimś projektem tatuażu, który musiał sam stworzyć, nie zwracając już uwagi na chłopca. No, to by było na tyle jeśli chodzi o rozmowę.
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Nieścieralne tatuaże Markusa Sracrra   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Erised :: Fabuła :: Londyn :: Śmiertelny Nokturn-
Skocz do: