Share | 
 
Felixa Summerbee 5
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Felixa Summerbee 5   10.10.15 0:19

Felixa Summerbee 5
Mały domek na końcu drogi, ukryty wśród nieokiełznanej natury. Niewątpliwie znajdziesz tu ciszę i spokój, jeśli jednak będziesz chciał przyciąć trawnik czy wyrównać żywopłot, licz się z tym, że cała roślinność odrośnie w ciągu niecałych dwudziestu czterech godzin.
2 pokoje, kuchnia, łazienka, składzik
Powrót do góry Go down
Alecto Carlevaro

avatar
Gracz


Skąd : Wielka Brytania, Londyn
Liczba postów : 69
PisanieTemat: Re: Felixa Summerbee 5   24.12.15 3:03

miejsce na opis miejscówki
Powrót do góry Go down
Alecto Carlevaro

avatar
Gracz


Skąd : Wielka Brytania, Londyn
Liczba postów : 69
PisanieTemat: Re: Felixa Summerbee 5   24.12.15 3:45

Trudno powiedzieć, że mam daleko do domu, ale zmierzcha, kiedy tam docieram. Zimą nie potrzeba zbyt wiele czasu, żeby móc ukryć się w całkowitych ciemnościach. Nawet lubię tę porę roku. Nie, żebym przepadała za zimnem, ale płaszcz doskonale mnie przed nim chroni, a nawet jeśli nie, po coś w końcu jestem czarownicą. Ostrożnie układam na kuchennym blacie pakunki, które ze sobą przyniosłam. Dzieciaki czasami sądzą, że jak zrzucą z ławki korzeń, a potem odetną stłuczone miejsce, zupełnie nic się nie stanie, ale to wcale tak nie działa, dlatego poświęcam składnikom całą swoją uwagę. Odwracam się tylko na sekundę, żeby zsunąć z ramion płaszcz i odwiesić go na haczyk w przedpokoju. W klasie ta sekunda mogłaby mnie kosztować solidny wybuch, ale na szczęście teraz tkwię w zaciszu mojego domu. Kupienie go było chyba jednym z moich najlepszych pomysłów. Przynajmniej mogłam odciąć się od krewnych, nawet jeśli i tak muszę ich znosić na radach dwunastu. No i moje pluszowe kapcie są całkowicie bezpieczne. Wyciągam z kuchennej szafki jeden z cynowych kociołków. Nie ma sensu zwlekać z pracą. Zanim jednak w ogóle przychodzi mi do głowy, żeby rozpakować składniki, pozbywam się ciężkiej sukienki, którą miałam na sobie cały dzień. Pończochy lecą zaraz za nią na pobliskie krzesło. Ktoś mógłby powiedzieć, że właśnie łamię wszelkie zasady bezpieczeństwa mówiące o odpowiedniej odzieży podczas warzenia eliksiru, ale na szczęście nikogo tu nie ma. Może to właśnie przez moje niedbalstwo w tej kwestii mam teraz na boku kilka nieco ciemniejszych cętek, ledwie widocznych dzięki szybkiej reakcji, ale niewiele mnie to obchodzi. Teraz wreszcie mogę zabrać się do działania. Zręcznie odwijam Belladonnę i rozdzielam ją na kawałki. Potrzebuję tylko płatków. Przesuwam je pomiędzy palcami i chociaż staram się odruchowo kontrolować, drżę lekko na to przyjemne uczucie miękkości pomiędzy opuszkami palców. Szybko zastępuje je kolcami róży. Tak zwykle bywa, prawda? Najpierw jest miło i przyjemnie, a potem można się już tylko ukłuć. Miażdżę je z moździerzu, wkładając w to odrobinę zbyt dużo siły. Jestem ciekawa czy moja tajemnicza pani polubi to, co dostanie. Jestem ciekawa czy użyje tego, żeby kogoś uwieść. Nie, żeby potrzebowała wspomagaczy. Po prostu... jestem ciekawa. Mój lewy kącik ust unosi się wbrew mojej woli. Składnik standardowy ląduje w kociołku, a zaraz za nim cała reszta płynów. Moje palce wędrują w tę i z powrotem po trzonku drewnianej łyżki. Nudzę się, kiedy muszę czekać. Nigdy nie twierdziłam, że jestem cierpliwa. A jednak eliksiry, wbrew moim wszelkim zachciankom, potrzebują czasu. Wdycham delikatny zapach, już kuszący, ale jeszcze nie dość, by kogokolwiek oczarować. Mam wrażenie, że jaja popiełek naprawdę nie pasują do tej mikstury, ale wtedy przypomina mi się, że miłość na ogół w końcu gnije od środka. Powoli dodaję resztę składników, z zachwytem uznając, że barwa i konsystencja są przyzwoite. Eliksir nie jest zbyt mocny. To dobrze. Będzie skutecznie kusił, ale nikt nie dostanie od niego kręćka. Nachylam się nad kociołkiem. Pachnie różą damasceńską, ale nie ze względu na skład, a na moje osobiste preferencje. Intensywnie i kobieco. Odsuwam się, żeby nie stracić głowy. Zręczne palce chwytają puszkę z herbacianymi kulkami i nakładają je na chochlę. Zanurzam je ostrożnie, tak, żeby dobrze nasiąkły. Kiedy je zaparzy, każdy, kto ją wypije, ulegnie jej urokowi. Zadowolona z rezultatów, odkładam je do puszki jedna po drugiej. Mogłabym być z siebie dumna, ale nie jestem. Nadal mam w głowie wyłącznie ciekawość.

Eliksir: Amortencja
Punkty za składniki: 24
Modyfikatory: -1
Dodatkowe za punkty w skrytce: 5
Suma punktów: 28
Powodzenie: tak
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Felixa Summerbee 5   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Erised :: Fabuła :: Hogsmeade :: Dzielnica mieszkalna-
Skocz do: