Share | 
 
Kuchnia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Kuchnia   28.09.15 3:06

Kuchnia
Kuchnia jest mimo wszystko jednym z rzadziej odwiedzanych miejsc w Hogwarcie. Nie jest dla nikogo tajemnicą, że już od wczesnych godzin porannych aż do czasu kolacji, dziesiątki, jeśli nie setki skrzatów uwijają się jak w ukropie, by przygotować pyszne dania dla uczniów i nauczycieli tak, by każdy znalazł coś dla siebie. Chodzą słuchy, że często nawet w nocy nie odstępują od stanowisk, zajmując się marynatami, pieczeniami i innymi daniami, które wymagają dłuższego przyrządzania. Nie przejmuj się jednak, zawsze znajdzie jakiś skrzat, który poda ci szklankę soku dyniowego albo świeżo upieczone ciasteczka, jeśli tylko sobie zażyczysz.
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Kuchnia   27.06.16 22:02

1 maja. 2002 Godzina 21:03

Myrnin siedział własnie w Lochach i pewnie bym tam został. Gdyby nie to, że zaczęło mu burczeć w brzuchu i to tak bardzo, że nie mógł tego zignorować. Może to wina tego, że nie poszedł na kolację? Pewnie tak. Na szczęście w Lochach, obok jego Dormitorium. No może nie tak obok, ale jednak dośc blisko, znajdowała się kuchnia. Najwyraźniej Tiara przydziału wiedziała co robiła, przydzielając go do tego domu. Pewnie przewidziała, że chłopak często będzie odwiedzał ten lokal. Cóż, był facetem, dorastał, musiał jeść. Nie było tutaj innej opcji.
Zarzucił na siebie jakiś biały t-shirt i sportowe spodnie. Nie spodziewał się spotkać żadnej niewiasty. Więc nie musiał się stroić. Poza tym, nie wyglądał w tym aż tak źle, jak jakiś menel. Bardziej, jakby własnie wracał z treningu, tylko nie śmierdział potem. A to już jest jakiś plus. Zmierzwił swoje włosy, tak że stały prawie w każdą stronę i wyszedł z dormitorium.
Powolnym krokiem doszedł do kuchni. Jak zawsze, skrzaty latały i przygotowywały jedzenie na śniadanie. Nie miał serca im przeszkadzać, ale był tak strasznie głody, że po prostu nie mógł wytrzymać. Od razu podleciał do niego jakiś skrzat i spytał czy czegoś nie potrzebuje. Myrnin, obsypał go uśmiechem. - Cześć. Mógłbym dostać wodę i ciastka? - zapytał. Skrzat skinął głową i poleciał. Oczywiście dodał do tego, ze Myrnin będzie musiał chwilę poczekać. Zdarza się. Poczeka. Może ciasta to nie dobra kolacja, ale za nic w życiu nie będzie jadł owoców. To nie w jego stylu. Wolał zapchać się ciastkami i potem to wybiegać. Tak!
Powrót do góry Go down
Effie Force

avatar
Gracz


Skąd : USA
Liczba postów : 156
PisanieTemat: Re: Kuchnia   27.06.16 22:33

Racja tiara chyba nie tylko kierowała się charakterem, ale również wielkością żołądka. Effie była tu nie mal stałym bywalcem. O dziwo nie przepadała za tłumem w jadalni. Dzieciaki bardziej były zaabsorbowane jedzeniem niż nią, a tego nie lubiła. Wolała przyjść do kuchni i przemycić posiłek do dormitorium. Szczególnie lubiła spędzać kolacje w swoim towarzystwie. Zapalała wtedy świece w pokoju, otwierała ulubiony magazyn i niemal delektowała się posiłkiem. Trudno, że współlokatorki nie mogły spać. To akurat był najmniejszy problem.
Tak i tego wieczoru włożyła swoją zwyczajową piżamę: biały t-shirt z logiem yankeesów i dresowe krótkie spodenki i na bosaka ruszyła do kuchni. Zresztą miała do niej parę kroków. Gdy tylko otworzyła drzwi usłyszała czyjeś zamówienie. Przewróciła oczami. Zwykle o tej porze nikogo tu nie było. A teraz będzie musiała długo czekać. Jej to nie przeszkadzało, ale około 22 jej współlokatorki traciły cierpliwość i trzeba być niemiłym. Chociaż, ciastka i woda to dość prosty jadłospis. Ale znając te skrzaty może im to trochę zająć.
Prostym człowiekiem o prostych potrzebach okazał się Myrnin Lewis. Świetnie pamiętała jego imię i nazwisko. Imię brzmiało jak nazwa ryby, a nazwisko jak jej ulubiona firma jeansowa. Ile by dała za takie nazwisko! Było cudne! Zresztą chłopak też niczego sobie. Ale serio? Woda i ciastka? - Możesz zamówić wszystko. A zamawiasz wodę i ciastka? - zapytała z niedowierzaniem, zamiast przywitania. Ludzie tak rzadko wykorzystują sytuacje. Mogą tak wiele, a chcą tak mało. To chyba jakiś dziwny rodzaj pokory, której Effie brakuje.
W mgnieniu oka podszedł do niej jeden ze skrzatów. Uśmiechnęła się do niego szczerze i powiedziała. -To co zwykle. - i po chwili namysłu, zerknąwszy na Myrnina, ale zanim kucharzyk poszedł dodała. - I darujmy sobie te ciastka. To co zwykle dwa razy. - Skoro chłopak nie umie zamawiać to trzeba go wyręczyć. Albo raczej mu pomóc bo nie wie co czyni. Goblin jakby uśmiechnął się pod nosem i szybko uciekł do swojej pracy. W tym czasie Eff oparła się o pobliską ścianę i cierpliwie czekała.
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Kuchnia   27.06.16 22:51

Cóż, jednak ta stara czapka, wiedziała co robi. To trzeba było jej oddać, czyż nie? W sumie, to interesowało go to, jak ona działała. Raczej, nie był głupi, to wiedział. Ale jak powstała, jak została tiara, kto ją wymyślił. Kto wpadł na taki pomysł, to było nawet interesujące i dość ciekawe. Oczywiście, według niego.
Myrnin, nie narzekał na zgiełk w Wielkiej Sali. Uwielbiał towarzystwo innych, tak już był. Lubił rozmawiać, a siedzenie samemu. Nie było niczym dla niego, był towarzyski. Czasem, aż za bardzo. Ale czy komuś to przeszkadzało, raczej nie. A jeśli tak, cóż, to ich problem. Nie jego. Rozciągnął się i czekał na swoje zamówienie.
Najwyraźniej, ktoś zgłodniał, również tak jak on. Obejrzał się za siebie i ujrzał dziewczynę. Jak się nie mylił była Ślizgonką. Była piękna i to nawet bardzo. Zastanawiał się, czy dziewczyna nie miała czegoś z wili w sobie. Może miała? Albo to po prostu jej urok. Sam nie wiedział, nie rozmawiał z nią za często. Można powiedzieć, że znali się tylko z widzenia. Kojarzył jej imię. Effie, nie było trudne do zapamiętania. No tak, woda i ciastka! Nie chciał robić skrzatom problemów. A woda i ciasta, cóż, łatwo się tym zapchać i jest proste do przyrządzenia. - Tobie również, miłego wieczoru. - uśmiechnął się do niej. Nie miało być to złośliwe i nie było. Bo jak miał być złośliwy dla takiej kobiety? Nie mógł. - Po prostu jestem głodny. Nie przemawia przeze mnie rozsądek. Tylko głód. - wzruszył ramionami.
Spojrzał się na dziewczynę, jak rozmawiała ze skrzatem. Nie miał nic innego do roboty, więc sobie na nią popatrzy. Nie sądził aby jej to przeszkadzało. Miał wrażenie, że dziewczyna lubiła sie podobać. Więc, nie nachalnie, a raczej przyjaźnie zerkał na dziewczynę. - Pierwszy raz, dziewczyna zamawia mi jedzenie. - parsknął śmiechem i przejechał dłonią po swoich włosach. - Mogę chociaż wiedzieć, co mi zamówiłaś ? - zapytał nadal uśmiechnięty.
Myślał, ze będzie to kolejna nudna wyprawa do kuchni. Przeliczył się, lepiej chyba nie mogło być. Może przynajmniej się pośmieje i zje coś innego niż zawsze.
Powrót do góry Go down
Effie Force

avatar
Gracz


Skąd : USA
Liczba postów : 156
PisanieTemat: Re: Kuchnia   27.06.16 23:42

Ah. No tak, zapomniała się przywitać. Zdarza się. Ale po co się witać skoro można przejść od razu do sedna! Czasem zapominała się przedstawić, zakładając że wszyscy ją znają. Oczywiście nie czuła się urażona, bo potrzeba czegoś więcej, żeby urazić wile. Chociażby powiedzieć, że brzydko wygląda. Spojrzała znad przymrużonych powiek na Myrnina. Długo i przeciągle. Zdziwiło ją, że był dla niej miły. Ostatnio bardzo rzadko się to zdarzało. Jednak była dość późna pora i nie miała sił tego analizować i przybrała dość przyjazną postawę. Po całym dniu wyczerpały jej się dogryzki i wredności. - Głód zawsze powinien być rozsądny. Wtedy amerykanie nie byliby najbardziej otyłym narodem świata. - stwierdziła trochę od czapy. Strasznie brzydziła się tęgimi grubasami, którzy tacy byli nie z powodu chorób, a z powodu własnego lenistwa i głupoty. Smutno było jej patrzeć jak kobiety z nadwagą rezygnują po pierwszym dniu ćwiczeń. A wystarczyło odrobina wytrwałości i silnej woli i mogły wyglądać jak ona. No dobra bez przesady jak ona to nikt nie będzie wyglądał.
Zdawała się nie zauważać jego przyjaznego zerkania. Już była do tego przyzwyczajona. Uśmiechnęła się do siebie na jego żart nie żart. Nie wie co to było, ale było miłe. Mimo, że nie lubiła się przywiązywać do ludzi, powiedziała przyjaźnie - Wpadaj tu częściej to dziewczyna będzie ci częściej zamawiać - mrugnęła do niego zawadiacko. Późna pora to dobra pora na spotkanie miłej Effie. Na pytanie co zamówiła jedynie wzruszyła ramionami. -Przekonasz się niedługo. - po chwili milczenia jeszcze dodała dla uspokojenia go - Spokojnie to nie będzie nic ciężkiego, idealne danie na tak późną godzinę. No i na pewno będzie pyszne. Nie wiem gdzie te małe skrzaty uczyły się gotować, ale na prawdę znają się na rzeczy. - Force nie była skłonna do pochlebstw, ale tym małym się należało. Wbrew pozorom robili kawał dobrej roboty. Do tego za wiele nie mówili, co bardzo odpowiadało dziewczynie,
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Kuchnia   28.06.16 10:07

Dziewczyna, jeszcze nic złego mu nie zrobiła. Więc dlaczego miałby być dla niej nie przyjemny? Myrnin, zawsze był uprzejmy. Jeśli ktoś nie dał mu powodu aby nie był. A tak, to był przyjaźnie nastawiony, dla wszystkich. Poza tym, dlaczego miałby być nieprzyjemny dla kobiety? To jest dżentelmen, taki się nie przystoi, bycie nie uprzejmym dla kobiet. Zresztą, była kobietą - była ładna. Myrnin to tylko facet. Nie mógł się zachowywać inaczej. - Może powinni po prostu zacząć ćwiczyć. Moim zdaniem, są po prostu leniwi. - wzruszył ramionami. Jeśli już weszli na takie tematu, to Myrnin, oczywiście musiał dorzucić swoje pięć gorszy. No cóż, nigdy nie wiadomo jaka historia stoi za otyłymi ludźmi. Myrnin, nie miał z nimi żadnego problemu. Byli ludźmi jak wszyscy, tylko wyglądali inaczej. Niektórym brakowało motywacji, do schudnięcia inni byli chorzy. Może po prostu, trzeba dać im powód do wiary. A nie się nimi brzydzić. Czasem wystarczy pomóc.
Cóż, jak miał na nią nie zerkać, był tylko zwykłym, prostym facetem. Musiał od czasu do czasu, na nią zerknąć. Powinna się cieszyć, że nie patrzał na nią z pożądaniem i nachalnie. Było to bardziej przyjazne. - Może zacznę, wpadać tutaj częściej. - zaśmiał się. Chociaż, gdy dziewczyna zamówi coś, czego chłopak nie przełknie. Na przykład owoców, cóż, na pewno tutaj nie wróci. Nie rozumiał jak można je jeść, serio. To była niemal, że męka.Czyli, musiał po prostu czekać z niecierpliwością na swoje jedzenie. Westchnął cicho i zsunął się po ścianie. Po prostu usiadł na podłodze, nie za bardzo chciało mu się siedzieć. - Zaczynam się delikatnie bać. Ale cóż, jestem tak głodny, że pewnie wszystko zjem. Oprócz owoców. - pokiwał głową i znów się rozciągnął. Na to, na ile pozwalała mu pozycja w której sie znajdował. - A co do skrzatów. Cóż, gotować to oni potrafią, tutaj się z Tobą zgodzę. - spojrzał się na nią i posłał jej uśmiechem. Po czym wrócił do patrzenia na skrzaty. Biedne, musiały tyle zrobić, a oni im tutaj weszli i zaczęli przeszkadzać.
Powrót do góry Go down
Effie Force

avatar
Gracz


Skąd : USA
Liczba postów : 156
PisanieTemat: Re: Kuchnia   28.06.16 20:28

Niby Ef niewielu osobą zła nie zrobiła, a i tak nie wiele osób ją lubiło. Po prostu Lewis trafił na tą zmęczoną, zaspaną i nocną wersje. Czytaj tą łagodną i milszą. Po całym dniu bycia wredną i piękną, nie miała siły tego dociągnąć do końca. Chłopak jakby czytał jej w myślach. Ucieszyła się, że ktoś może się z nią zgadzać. Czasem myślała, że to nie możliwe. - Dokładnie! Najgorzej jest jak widzę jakąś laskę płaczącą nad swoją wagą, a za godzinę jedzącą trzy BigMaci. No sorry. Taki brak konsekwencji wobec siebie samego. - dla niej to było proste. Chcesz być chuda ćwiczysz. Chcesz jeść co ci się żywnie podoba - jesteś gruba. Chcesz być ładna - dbasz o siebie. Chcesz być bogata- ciężko pracujesz. No chyba, że masz bogatego tatusia.
Spojrzała na Myrnina. Był naprawdę uroczy. Miał przecudne oczy, każde innego koloru i świetne włosy. I traktował ją tak jak od parunastu lat żaden facet jej nie traktował. I nie wiedział czy to była wina jej nieodświętnego stroju, czy może chłopak po prostu taki był. Westchnęła głośno. Wiedziała też niestety, że kręci z jakąś puchonką. Znaczy widywała ich często razem, więc stwierdziła że to kręcenie. W jej mniemaniu nie istniała przyjaźń damsko-męska. Kiedyś zawsze druga połowa zaczęła coś czuć do pierwszej połowy. W każdym razie owszem Eff jest suką, ale nie taką która zabiera chłopaków.
Wracając do jedzenia nie potrzebnie się boi. Owoce.? - To nie będą owoce spokojnie. Co z nimi jest nie tak?- Co one biedne ci zrobiły co? dodała w myślach. Kto nie lubi owoców. To tak jakby nie lubić nutelli. Takim osobą się po prostu nie ufa. One muszą coś ukrywać. Jakąś mroczną przeszłość, albo alergie. Spojrzała nieufnie na chłopaka, żądając wyjaśnień,
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Kuchnia   28.06.16 21:16

Może po prostu, niektóre osoby były zazdrosne. A jak wiadomo, z zazdrości robi się wiele głupot. Czasem nie rozumiał kobiet. I zastanawiał się czy kiedyś zrozumie. Chociaż, dobrze się z nimi dogadywał. Ale to pewnie przez to, że jego mama wychowywała go na dżentelmena. Zawsze musiał uważać na to co mówi i robi w kontakcie z kobietami. I nie traktował żadnej z góry. - Wiesz co mnie najbardziej bawi? Jak dziewczyna zamawia jedzenie w fast-foodach i potem prosi o Cole Light. Bo się odchudza. - Parę razy był świadkiem takiej sytuacji. Serio, jeśli się odchudzasz. To lepiej omijaj takie miejsca.
Cóż, Myrnin zawsze taki był. Nikt nie go inaczej nie nauczył. To już weszło w jego naturę i na pewno tego nie zmieni, nic. No tak. Maya.. Jego przyjaciółka, dość często można było go z nią zobaczyć. Prawdopodobnie, codziennie każdy mógł ich razem zobaczyć. Ale to racja, przyjaźń damsko-męska nie istnieje. Maya traktowała go jako przyjaciele, może i nawet starszego brata. A on? On był w niej zakochany i to po uszy. Czasem nawet zastanawiał sie nad tym, czy nie popadnie w obsesję na jej punkcie. Prawdopodobnie, musiał się na chwilę od niej odciąć. Przecież oni nigdy nie będą razem, ona była dla niego nieosiągalna.
Westchnął cicho i uśmiechnął się do niej przyjaźnie. - Taka trauma od dziecka. Miałem zawsze takie szczęście, że każdy owoc, którego właśnie chciałem zjeść miał robaka. Serio, każdy. Ugryzłem i nagle widziałem coś pełzającego. - aż się wzdrygnął, gdy sobie o tym przypomniał. Stąd ta trauma, owoce nie są po prostu dla niego. Nutella? Jak najbardziej. Tam nie ma robaków i jest słodka. Tak, dla niego jak najbardziej idealna.
Powrót do góry Go down
Effie Force

avatar
Gracz


Skąd : USA
Liczba postów : 156
PisanieTemat: Re: Kuchnia   28.06.16 21:56

Uśmiechnęła się mimo woli. Naprawdę niecodziennie Ef mogła się z kimś zgodzić, a do tego miło pokonwersować. Uśmiechnęła się szeroko, jednak bez pokazywania zębów - Dokładnie tak! - wypuściła gwałtownie powietrze nosem, co miało świadczyć że jest rozbawiona. Co prawda geny wily pozwalały jej dużo jeść, jednak jej wrażliwa cera nie akceptowała tłustych rzeczy. Zaraz się cała świeciła, a tego Eff nie znosiła. Zresztą lepiej się czuła jedząc zdrowe rzeczy, warzywa, owoce i tym podobne.
Coś im chyba obojgu zebrało się na westchnięcia. Nie rozumiała jak można mieć przez takie głupotki, traumę do owoców. Chyba do końca ich znajomości zostanie ta delikatna nieufność, przez jego nielubienie owoców. - To dość dziwna trauma. Nie uważasz? - W ameryce byłaby to świetna pożywka do drwin. Dzieciaki w podstawówce nie dałyby mu żyć gdyby dowiedziały się o tym. Na szczęście Hogwart był trochę poważniejszy, a sama Effie uznała to jedynie za dziwną informacje. Ciekawe czy jego boginem była wielka czereśnia z robakiem w środku. Uśmiechnęła się na ten pomysł mimowolnie.
Ziewnęła przeciągle i przeciągnęła się. Już jej się tak strasznie nic nie chciało. Nawet czekać na to jedzenie. Usiadła na ziemi opok chłopaka. - Chyba przeceniłam ich zdolności- wskazała głową na skrzaty - Prędzej umrzemy z głodu, niż coś dostaniemy. - przez to gadanie zachciało jej się jabłka. Mogła poprosić o to. Wzięła by kosz owoców pod pachę i juz by nie musiała czekać. A co jak co, ale Force nie lubi czekać.
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Kuchnia   28.06.16 22:11

Dla chłopaka, była to po prostu zwykła rozmowa. Taka na porządku dziennym. W sumie, miał dobry kontakt ze wszystkim. Chyba jakoś łatwo mu się dogadywało z innymi ludźmi. Zaczął się zastanawiać, czy z kimś miał konflikt. Ale chyba nie. Więc, uznał to za zwyczajną rozmowę. Ale to nie znaczyło, że była nudna. Była wręcz przyjemna.
Trauma, rodzi się ze wszystkiego. Nie lubił opowiadać tego wszystkim, sam nawet nie wiedział czy wiedziała to Maya. Ale dobrze mu się gadało z tą dziewczyną i poza tym był zmęczony. I nie lubił kłamać, więc jak dziewczyna go spytała. Po prostu jej odpowiedział. Nie miał niczego do ukrycia. - Dziwna? Moim zdaniem nawet zabawna. Ale trauma to trauma. - wzruszył ramionami z szerokim uśmiechem. No tak, trauma była zabawna. Ale cóż. Takie życie, nie był w stanie się przełamać aby zjeść owoce. Po prostu, nie. To było ohydne, ciągle widział robaki.
Zerknął na nią przyjaźnie, gdy usiadła się obok niego. - Spokojnie. Pewnie zaraz dostaniemy nasze jedzenie. Nie bądź taka niecierpliwa. - delikatnie szturchnął ją ramieniem. To miało być oczywiście przyjazne. Nie chciał jej tym urazić, ani nic. Choć nie przewidział tego, że może dziewczyna sobie tego nie życzy. On już taki był. Nic nie mógł na to poradzić. Jeśli jej się to nie spodoba, to po prostu ją przeprosi.
Powrót do góry Go down
Effie Force

avatar
Gracz


Skąd : USA
Liczba postów : 156
PisanieTemat: Re: Kuchnia   29.06.16 19:41

Zostawił temat traum w spokoju. Sama bała się paru rzeczy, ale nie można tego było nazwać traumą. Bała się ubrudzić, złamać paznokieć, skaleczyć i takie tam inne dziewczęce sprawy. Czuła większy niepokój przy zwierzętach, bo nie mogła ich kontrolować. Nie lubiła przebywać w ich towarzystwie. Były takie nieobliczalne! Podejrzewała, że jej boginem mogłoby być jakieś dzikie zwierze. No ewentualnie zniszczona ukochana para spodni. Przy czym wolałaby chyba to pierwsze.
Poprawnie przyjęła szturchnięcie jako przyjazne. Nie była jakaś psychiczna czy tępa. Bez przesady. A co do czekania, nie przepadała za tym. Dlatego wszędzie latała samolotem, albo jeszcze lepiej helikopterem! Zawsze płaciła niebotyczne sumy za wejściówki VIP, byleby nie ściskać się w tłumie i nie czekać. - Jestem kobietą. Bycie niecierpliwą jest wpisane w moją naturę. - co poradzić, każda z kobietek ma w sobie trochę niecierpliwości.
Ledwo zdążyła to powiedzieć i zobaczyła skrzata zmierzającego w ich stronę z białymi talerzami. Klasnęła w dłonie, wydała z siebie radosne "yey" i zerwała się na nogi. Od razu przyjęła oba talerze, po czym jeden przekazała Myrninowi. Niby nie było na nim nic specjalnego. Mix sałat, pomidorki, chedar, suszone pomidory, grillowana pierś kurczaka, cheedar, pestki słonecznika i dyni oraz dwie spore grzanki czosnkowe. Wszystko ułożone w schludny wulkan. Niby nic, ale całość łączył idealny sos winegret, którym nie pogardziliby najlepsi kucharze Włoch czy Francji. Nie miała pojęcia jak te małe skrzaty dokonywały takiego cuda na talerzu, ale póki mogła to u nich zamawiać nie musiała wiedzieć. Wzięła z pobliskiego stołu dwa widelce, jeden dała Myrninowi, a sama skubnęła pomidorka. Świerzy i słodki. Idealny. To danie zawsze poprawiało jej humor pod koniec dnia. - I co? - spytała się ciekawa czy chłopakowi też smakuje. Może lubił bardziej wykwintne dania? Jak nie to trudno może zjeść jego porcje.
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Kuchnia   29.06.16 20:03

Wszyscy mieli traumy, wszyscy się czegoś bali. Nie znał nikogo, kto by się czegoś nie bał. Nie wszyscy bali się tego samego. Niektóre rzeczy, których bał się Myrnin, były na pewno zabawne i niedorzeczne. Bo jaki normalny mugol, boi się księdza? Cóż, jego rodzina była bardzo religijna, aż za bardzo. Gdy po raz pierwszy objawiła się u niego magia. Czy tam dar magii. Jego rodzice przysłali do młodego Myrnina, egzorcystę. Kolejna trauma na całe życie.
Kobiety, zazwyczaj nie lubiły czekać. Tak jakby miały tę niecierpliwość już w genach. Jakby było to coś, co zaszczepiało się u nich od dziecka. Co było nawet urocze, choć czasem uciążliwe. Ale zazwyczaj, starał się umilić tak czas osobie towarzyszącej, aby o tym nie myślała. Najwyraźniej z dziewczyną mu się nie udało. Cóż, szkoda. - Racja. - pokiwał głową.
Spojrzał się na dziewczynę, jak zerwała się na równe nogi. Najwyraźniej była bardzo głodna, prawie tak samo jak on. Chciał wstać i jej pomóc, przecież nie godzi się, aby kobieta mu podawała jedzenie. Lub żeby cokolwiek robiła. Nie tak go matka wychowała, ale najwyraźniej. Effie, była szybsza od niego. Nawet chciał jej pomóc, tylko dziewczyna już do niego wracała i podawała mu talerz z jedzeniem. Trochę głupio mu się zrobiło, ale. Ale to nic. Najwyraźniej, dziewczyna nie była tym zrażona. Więc on też nie powinien. Spojrzał się co znajdywało się na jego talerzu. Sałatka. Cóż, mógł się tego spodziewać, prawda? Była kobietą, one zazwyczaj jadały sałatki. Te które o siebie dbały, a ona na pewno o siebie dbała. Był tak głodny, że nawet nie przyglądał się za bardzo. Ukuł mięso widelcem i od razu je zład. Cóż, to facet. On leciał na mięso. Potem jeszcze spróbował warzyw i się uśmiechnął. -To nawet lepsze niż ciastka i woda. - zaśmiał się i wziął następnego kęsa. - Serio, dobre. Nigdy bym nie pomyślał, że sałatka może mi tak zasmakować. - odparł zadowolony.
Powrót do góry Go down
Effie Force

avatar
Gracz


Skąd : USA
Liczba postów : 156
PisanieTemat: Re: Kuchnia   29.06.16 20:31

Uśmiechnęła się bardzo szeroko. - Cieszę się, że ci smakuje! - naprawdę się cieszyła. Z jakiejś nieznanych przyczyn zależało jej, żeby zasmakowało to chłopakowi. Miała wrażenie, że jakby mu nie smakowało zawiodłaby go. Albo co gorsza, skazała na głodówkę! Zwykle nie zależało jej na zdaniu innych, ale z tym chłopakiem miała inaczej i zaczynało ją to drażnić. To nie było w jej stylu. Jeszcze się przywiąże i co wtedy?!
W chwili obecnej nie wiedziała co ma ze sobą zrobić. Chętnie by tu została i zjadła razem z chłopakiem. Ale miała przeczucie, że on nie ma na to ochotny. Więc nie zaczynała nowego tematu. Stała i chrupała sobie sałatę patrząc się na chłopaka. - Nie musisz mi dziękować. - zaśmiała się gdzieś pomiędzy chrupnięciami. Czekała, czy chłopak zagada czy znajdzie jakąś wymówkę, żeby wracać do dormitorium.
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Kuchnia   29.06.16 21:22

Odwzajemnił jej uśmiech. Sam był w szoku, że mu smakowało. Al te skrzaty wiedziały co robić, tak samo jak Effie, wiedziała co zamówić. - Ja też. - odparł z uśmiechem i przeczesał swoje włosy. Może po prostu, dziewczyna go polubiła. Wtedy zaczyna zależeć, tak już jest. Ludzie się zmieniają, może ona też się zmieniła ? Kto wie. On na przykład, zaczynał ją lubić. Była inna, niż wszystkie dziewczyny.
Widział jak dziewczyna stała i nie wiedziała co ze sobą zrobić. Czyżby nie chciała z nim tutaj zostać, czy czekała na zaproszenie. On miał wrażenie, że zjedzą razem. Bo w sumie, nie chciał się stąd ruszać. Dobrze mu tutaj było. - Ależ muszę. - zaśmiał się. Inaczej, jadłby ciastka i pił wodę. - Więc jak. Masz ochotę zjeść kolacje ze mną na podłodze w kuchni, czy wolisz wracać ? - zapytał przyjaźnie. On na przykład, nie miał ochoty wracać. Ale jeśli dziewczyna będzie chciała iść, cóż. On pewnie też pójdzie do siebie. Ale miło by było zjeść razem, prawda? Bo przecież, warto się poznać. A tak na prawdę, to nie znał jej. Wiedział jak się nazywa i w sumie to tyle.
Powrót do góry Go down
Effie Force

avatar
Gracz


Skąd : USA
Liczba postów : 156
PisanieTemat: Re: Kuchnia   04.07.16 21:15

Ma się ten kobiecy instynkt do potraw, co? Poza tym Ef była tu bardzo częstym gościem, więc zdążyła wypróbować wiele potraw i wybrać tą najlepszą. Poleci także krem pomidorowy z chili, świetnie rozgrzewa.
Gdy przyznał, że musi podziękować, myślała że naprawdę to zrobi. Jednak jakby pominął ten szczegół i przeszedł dalej z konwersacją. Co nie umknęło uwadze Ef. Uśmiechnęła się połechtana w ego, że jednak chce z nią zjeść kolacje. - Pewnie. Nigdy jeszcze nie jadłam romantycznej kolacji na podłodze w kuchni! - mrugnęła do niego i usiadła po turecku tam gdzie niedawno siedziała. Zadowolona zabrała się za swoją sałatkę. Spojrzała na Myrnina. W sumie wiedziała tylko o nim tyle, że ma fajne nazwisko... - No Levis. Pewnie nie masz nic wspólnego z moimi ulubionymi spodniami? - a może ma? I załatwi jej super jeansy, które jeszcze nie były w sprzedaży?! Wtedy byłaby mu wdzięczna do końca życia. Przy czym nie miała pojęcia, że jego nazwisko pisze się przez "w".
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Kuchnia   04.07.16 22:46

Cóż, najwyraźniej Myrnin też powinien tutaj przychodzić częściej i próbować różnych potraw. Przecież nie może przez całe jeść tylko ciastek i pić wody. Tak, od tego dnia na pewno będzie próbował innych potraw.
Cóż, nie Myrnin pewnie jej podziękuje. Ale może inaczej? Według niego, dziękowanie słowami też jej dobre, ale jednak lepiej dziękuje się w czynach. Na pewno jej się jakoś za to odwdzięczy, to nie podlegało żadnej dyskusji. Romantycznej? Myrnin ewidentnie parsknął na to szczerym śmiechem. - Hey, następnym razem, na pewno lepiej się postaram. Wiesz, będą świecie, wino i na pewno wygodne siedzenie. - zażartował i też mrugnął do niej okiem. A może jednak nie żartował? Cóż, nie chciał aby te spotkanie, było ostanie. To na pewno nie. Kto wie, może następnym razem znów spotkają się w kuchni? Jeśli tak, to od dziś będzie chodził z różdżką i wtedy wyczaruje świecie. Tak, to na pewno. - No cóż, niestety nie. I to jest bardziej Lewis, przez "w". - uśmiechnął się do niej i dojadł swoją sałatkę. Cóż, zawsze jadł szybko, jak coś mu smakowało. - A szkoda, wtedy pewnie miałbym u Ciebie jakiś plus. - zaśmiał się i przejechał dłonią po swoich włosach.
Powrót do góry Go down
Effie Force

avatar
Gracz


Skąd : USA
Liczba postów : 156
PisanieTemat: Re: Kuchnia   13.07.16 21:06

Uśmiechneła się szczerze na parsknięcie śmiechem. W ogólne ten chlopak był taki szczery i niewinny jak sarenka. Posmutniałą na tą myśl. Tacy ludzie nie nadawali się na towarzystwo Ef. Łatwo było ich zranić, a wtedy Ef musiałaby ich bronić. Tylko że nie jako Ef, tylko ta druga, nie fajna. Szybko odgoniła te myśli. Jej też się czasem należy odpoczynek od bycia wredną wilą. A do tego nie miała ochoty go podrywać. Sorry Myr- Oj tak. Wygodne siedzenia by się przydały. - spróbowała zmienić pozycję. Ale jednak nic nie było lepsze dla jej kościstego tyłka, jak siedzenie po turecku. Więc po chwili wiercenia się wróciła do tej pozycji.
W sumie nie spodziewała się, że będzie miał coś wspólnego z tym od spodni. Pomiędzy porcjami sałaty spytała - Faktycznie szkoda. Kocham te spodnie! Są i d e a l n e. - i pośladki wyglądają w nich i d e a l n i e, ale tego już nie powiedziała na głos. Jeszcze pomyśli, że ma obsesje na punkcie swojego tyłka. Co z tego, że trochę miała. Nikt nie musiał o tym wiedzieć. - Przez W? To może masz coś wspólnego z tym od Narnii. - co, jak co, ale znajomością sławnych mugolów to Ef może się pochwalić jak prawie niczym innym. Zresztą odkąd dowiedziała się, że nie dość, że jest czarodziejką to jeszcze potworem, to miała przypuszczenia, że Narnia może istnieć.
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Kuchnia   15.07.16 23:37

Możliwe, że Myrnin był miły, szczery i ciepły w obyciu z kobietami, w sumie ze wszystkim. Ale to nie znaczyło, że łatwo go zranić lub, że trzeba go bronić. On sam potrafi o siebie zadbać, naprawdę. Może tego nie widać, ale potrafi. Podrywać? Cóż, może to zabrzmiało jak tani chwyt na podryw. Ale Myrnin, nawet o tym nie pomyślał. On po prostu chciał za żartować. To nie tak, że Effie nie jest ładna i tak dalej. Bo jest, ale jedna nie równała się z Mayą, według niego oczywiście. Maya była słodka i musiał o nią dbać, czuł sie potrzebny. A przy Effie, cóż, ona na pewno potrafiła zadbać sama o siebie. - Chyba będę musiał przyciągnąć tutaj jakieś krzesła, lub pufy. To by się na pewno przydało.- pokiwał głową z uśmiechem.
Cóż, Myrnin był po prostu mugolem, nikomu nie znaym mugolem z darem magii. Nie miał nic wspólnego ze spodniami lub z gościem od Narnii. Na jej pytanie wzruszył delikatni ramionami. - Niestety, czysty zbieg okoliczności. - uśmiechnął się do niej. Myrnin wstał ze swojego miejsca i przeciągnął się ziewając. Oparł się o ścianę i zjechał po niej do przykuca. Na prawdę było tutaj nie wygodnie.
Powrót do góry Go down
Effie Force

avatar
Gracz


Skąd : USA
Liczba postów : 156
PisanieTemat: Re: Kuchnia   16.07.16 0:07

A i owszem. Ef była z tych co umieją zadbać same o siebie. No cóż, życie ją do tego zmusiło. Chociaż właściwie, nie umiała by sobie poradzić bez taty. No bo kto by przelewał znaczne sumy pieniędzy, na jej widzimisie?
Uśmiechnęła się krzywo i nie ukrywała ironii - Jaaaasne. Dodatkowo załatw stolik, obrus i obsługę. Właśnie niewygoda odstrasza większość od przychodzenia tutaj. - Oprócz Ef. Która wolała siedzieć niewygodnie teraz, niż z większością uczniów w sali jadalnej. No i oczywiście niż być głodną. Żadna kobieta nie lubi być głodna. Bardzo je to denerwuje. A nikt chyba nie chce denerwować niepotrzebnie wili. Ef wsadziła do ust ostatniego pomidorka. Wstała i wystawiła rękę z talerzem daleko w bok. Od razu przyleciał jeden ze skrzatów i go zabrał. To w sumie lepsze od kelnerów w restauracji. Zanim Myrnin zdąży zareagować, przyleciał drugi skrzat i wręczył Ef wręcz ogromny różowy kubek z gorącą czekoladą. Bardzo kremową, nie za słodką i z dużą ilością bitej śmietany i kolorowymi piankami oraz odrobiną miodowego rumu. Taką jaką Ef lubi najbardziej. Spojrzała na Lewisa. - No... Oddaj komuś ten talerz. Jak nie gustujesz w gorącej czekoladzie, wystarczy że krzykniesz jakiś inny napój. - wzruszyła ramionami, zdjęła jedną piankę z śmietany i zjadła. - No chyba, że chcesz tą nudną wodę. - przewróciła oczami. Człowiek może zamówić tu wszystko, a puchon chciał wodę i ciastka. Trzymajcie bogowie.
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Kuchnia   18.07.16 21:10

Przemyślał jej słowa i pokiwał głową. - Tak w sumie to masz racje.- Cóż, nie przemyślał swoich słów. Ale zawsze może je zabierać ze sobą, tylko pytanie czyby mu się chciało. Cóż, pewnie nie. Był w swoim rodzaju bardzo leniwy. Gdyby miał to zrobić dla kogoś, to okey. Ale dla samego siebie mu sie nie chciało. Oczywiście, gdyby wiedział, ze za każdym razem będzie tutaj kogoś spotykał. Wtedy byłoby inaczej. Ale nie był tego pewien.
Spojrzał się jak dziewczyna, odkłada talerze i zaraz jakiś skrzat podaje jej kubek gorącej czekolady. Cóż to za czary?! Jej gorąco czekolada wyglądała i pachniała pysznie. Na prawdę. Od razu posłuchał jej słów i oddał talerz jednemu ze skrzatów i zaraz dostał kubek doskonałego napoju, oczywiście nie w różowym kubku. Bardziej w czarny. Jakby to wyglądało, gdyby pił z różowego kubka? No nie za bardzo. Upił od razu łyka czekolady. - Wyśmienita. - uśmiechnął się do niej. - Wiesz, nawet nie tęsknie, za tą wodą i ciastkami. - odparł szczerze. Kto by pomyślał, że dziś spędzi wieczór pełen niespodzianek. Znów usiadł się pod ścianą, ale teraz nie krzyżował nóg tylko podciągnął je pod klatkę piersiową. -Coś czuję, że nigdy nie zapomnisz tych moich ciastek z wodą.- zaśmiał się.
Powrót do góry Go down
Effie Force

avatar
Gracz


Skąd : USA
Liczba postów : 156
PisanieTemat: Re: Kuchnia   18.07.16 21:49

To, że Eff ma racje nie było niczym nowym. A jeśli nie ma racji, tak cie zagada, że tak przyznasz jej racje. Typowa kobieta.
Prawda. Przez chwilę myślała, ze chłopak nie będzie chciał czekolady tylko tą przeklętą wodę. Odetchnęła z ulgą, kiedy przyjął kubek z czekoladą. Niewiadomo skąd, ale skrzaty wiedziały i Myrnin dostał stylowo czarny kubek. Jednak dziewczynie bardziej smakowała pita z róźowego kubka. Czasem dostawała też błekitny w białe chmurki. Mimo że była ciekawa skąd się w tej kuchni biorą takie fikuśne kubki, nigdy nie miała okazji się spytać, któregoś z stworków. Wątpiła też czy by jej odpowiedziały.
Tym razem on miał racje. Nie wybaczy tego zestawu. - Racja. Możesz tu zamówić wszystko. Serio, mają nawet całkiem niezłego rekina. A ty chciałeś zamówić wodę i ciastka. - przewróciła oczami. Nadal nie mogła się nadziwić. Naglę wpadło jej do głowy, że chłopak musi być z rodziny z niższym statusem społecznym. Tylko tacy ludzie mogliby wpaść na taki skromne zamówienie, mimo że mogli chcieć gwiazdki z nieba. To jakiś dziwny rodzaj pohamowania, czego Ef nigdy mieć nie będzie. Jednak to odkrycie zostawiła dla siebie, bo mogło być fałszywe. - Jak byś jeszcze zmówił ciastka i mleko. To bym przebolała. Ale ciastka i woda?! Na noc? Serio? - naprawdę nie może tego ścierpieć. Pociągnęła łyk, rozkoszując się smakiem. Takiego napoju nie powstydziła się pięciogwiazdkowa restauracja. Sama osobiście dolała by więcej rumu, ale pewnie było to nielegalne. Była ciekawa jeszcze jednego. - To teraz... Co byś zamówił?
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Kuchnia   27.07.16 19:42

Cieszył się nawet bardzo, że dostał czarny kubek. Wyglądałby zabawnie z różowym kubkiem. Oczywiście nie przeszkadzało mu to. Bo kubek to kubek, ale jednak lepiej w czarnym, co nie? Jednak skrzaty nie były takie głupie, prawda? Wiedziały dużo. Sam nie rozumiał dlaczego były tak lekceważone, one je w prost uwielbiał.
-Rekina? - zdziwił się. Na prawdę się zdziwił. Jak można jeść rekina? W sumie, pewnie tak samo jak kurczaka. Ale jednak. Jakoś mu nie pasowało to tutaj. Hogwart i rekin? To tak samo jakby piekli im chochliki. Po prostu nie pasowało. A co do statusu Myrnina, cóż. Nie był bogaty, ale jakoś nigdy mu to nie przeszkadzało. Miał prawie wszystko czego pragnął. Był skromny, ale nie miał z tym problemu. Zawsze uważał, że galeony to nie wszystko. Ale może to tylko puste tłumaczenie biednych? - W sumie mleko z ciastkami, nie jest takie złe. Ale jedna po bieganiu zawszę piję wodę i to tak z przyzwyczajenia.- wzruszył delikatnie ramionami. Nie żeby przed chwilą biegał, ale jakoś godzinę temu tak. Napił się kolejnego łyka napoju bogów. Nie lubił rumu, ale w tej gorącej czekoladzie, była po prostu idealna. - Następnym razem przyjdę tutaj i powiem "Poproszę zestaw Effie." puścił jej oczko. Tak, ewidentnie skończył z ciastkami i wodą.
Powrót do góry Go down
Effie Force

avatar
Gracz


Skąd : USA
Liczba postów : 156
PisanieTemat: Re: Kuchnia   29.07.16 19:36

Racja. Nigdy nie zamówiłaby tu rekina. Po pierwsze nie gustowała w tych zwierzętach, po drugie... nie gustowała w tych zwierzętach. To był wystarczający powód.Przewróciła oczami z uśmiechem na ustach. - No to był przykład. Nie wiem czy by go zrobili. Rekiny raczej nie występują w tych częściach świata. - w sumie nie była pewna, tak sobie palnęła. - Zresztą nie lubię mięsa rekina. - stwierdziła na koniec. Owszem próbowała raz, na wakacjach w Tokio, ale nie przypadł do gustu. Mimo, że lubiła wszystko co drogie, to do rekina nie umiała się przekonać. - Racja picie wody podobno świetnie robi na samopoczucie. - tak słyszała, bo osobiście nie przepadała za tym napojem. To tak jakby pić z kranu. Takie to bez smaku. A Ef nie lubi niczego bez smaku.
Uśmiechnęła się na zestaw Effie. - Zdziwiłbyś się ile restauracji w USA zrozumiałoby o co chodzi. Ale prędzej zareagowaliby na "zestaw Force" - a to dzięki jej tacie, który jadł tylko i wyłącznie na mieście. I to poczynając od pięciogwiazdkowych restauracjach, na sturbucsach kończąc. Na dodatek pan Force, miał dość dziwny charakter i jak coś mu zasmakowało nie chciał próbować niczego innego. Lubił mieć pewność co dostanie i że będzie mu smakowało. Nie lubił być zaskakiwany. Ciekawe czy zobaczy go tych wakacji.
Zanim się obejrzała czekolada była już wypita. W dobrym towarzystwie bardzo szybko płynął czas. Ze smutkiem stwierdziła, że czas się pożegnać. Bardzo dobrze jej się rozmawiało. - Ja już skończyłam i chyba będę lecieć. Późno już. -stwierdziła dość sucho. Znów wyciągnęła rękę gdzieś w bok, aby zaraz podleciał skrzat i zabrał kubek. Nie było jej śpieszno. Poczekała jeszcze chwilę, jeśli Myr chciał jej coś jeszcze powiedzieć.
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Kuchnia   05.08.16 3:43

Szczerze powiedziawszy, Myrnin nawet nie wiedział, że ktoś mógłby wpaść na pomysł serwowana rekina w swojej restauracji. Oczywiście, jest wiele takich osób. Ale on jakoś nie przyjmował tego do wiadomości. To takie nie realne, nie na miejscu. Owszem, lubił mięso. Nie wyobrażał go sobie nie jeść. Ale są jakieś granice.- Jakoś nie wydaje mi się, żebym kiedykolwiek miał okazję spróbować rekina.Nawet nie jestem pewien czybym chciał.- odparł zgodnie z prawdą. To jedna wykraczało poza jego rozumowanie. I pewnie poza jego środki na koncie. - Możliwe.- odparł spokojnie. Nie miał pojęcie czy tak było naprawdę. Nie interesował sie tym za bardzo. Przecież Lewis bardzo często miał dobry humor. Możliwe, że to właśnie przez wodę.
- Kto wie, może kiedyś będę miał okazję aby to sprawdzić.- Nie chciał jej sprawdzać. Nie uważał jej za oszustkę, ależ skąd. Wyglądała na taką, która jest bogata i stołuje się w drogich restauracjach. Więc na pewno mówiła prawdę. Tutaj chodziło bardziej o to, że był ciekaw. Bo jeśli ta sałatka mu zasmakowała, to czemu nie pójść o krok dalej i zamówić jakieś danie z rodzaju dan Effie? To musiała być czysta przyjemność dla podniebienia.
Myrnin, również ze smutkiem zauważył, że jego czekolada już się skończyła. Ze ślepą nadzieją oddał kubek skrzatowi, kto wie może przyniesie mu jeszcze coś? Niestety tak się nie stało. Najwyższy czas się pożegnać. Nawet dobrze mu się z nią rozmawiało. Była miła, bardzo miła. Uśmiechnął sie do niej i wstał. -Najwyraźniej masz rację. Choć, odprowadzę Cię.- Myrnin jest był i będzie dobrze wychowany do końca życia. Może nie powinno się jej nic stać na korytarzu, bo umówmy się daleko iść nie musiała. Tak samo jak on. Ale przecież nie godzi się nie odprowadzić kobiety. - Mam nadziej, że jeszcze kiedyś znów spotkamy się w kuchni na nocnych rozmowach.- rzucił z uśmiechem. - Dobranoc Effie.- pożegnał się z nią i podreptał do swojego dormitorium. Poczym rzucił się na łóżko.

z/t
Nie wiedziałam czy chcesz coś jeszcze dodać, więc dałam z/t :3 Ale jeśli uważasz, że nie ma co więcej pisać napisz mi wiadomość to wtedy zmienię na z/t x2 Smile
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Kuchnia   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Erised :: Fabuła :: Hogwart :: Lochy-
Skocz do: