Share | 
 
Sala Wejściowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Sala Wejściowa   28.09.15 3:19

Sala Wejściowa
Wszystkie drogi prowadzą do Sali Wejściowej - zdecydowanie można tak powiedzieć. Stanowi punkt wyjścia dla wędrówek po zamku i to tu swój początek ma hogwarcka magia. Z pozoru nie ma w tym pomieszczeniu nic specjalnego, jednak bądź pewien, że prędzej czy później Sala spłata ci jakiegoś figla.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   29.11.15 0:06

Dzień Wróżbiarstwa
Koniec listopada wiązał się ze świętem, które w pewnej formie przejęli również mugole. Ów specjalny dzień swoją historią sięga setki lat wstecz, kiedy specjalne zdolności, dziś często zanikające, traktowano z ogromnym szacunkiem i powagą. Magia jasnowidzenia niejednokrotnie najmocniej przejawiała się właśnie na przełomie listopada i grudnia, to w tym czasie organizowano spotkania największych magów i jasnowidzów, podczas których debatowano o przyszłości. Spędzano też czas na zabawie, aby uczcić ten niezwykły dar. Właśnie zwyczaj zabawy przetrwał do dzisiaj. Rokrocznie w ostatnią niedzielę listopada czarodzieje na całym świecie spędzają wieczór na imprezowaniu i różnych aktywnościach związanych z wróżbiarstwem. Nie inaczej mogło być i tym razem.
Nauczyciele Hogwartu zaangażowali się w organizowanie imprezy, która odbyć miała się poza zamkiem. Najbliższe szkole miasteczko, Hogsmeade, w tym dniu stawało się centrum rozrywek całej Szkocji, jeśli nie Wielkiej Brytanii. Nie mogło ominąć to również uczniów. Dlatego niedzielnym popołudniem uczniowie wszystkich roczników zostali poprowadzeni do magicznego miasteczka, by miło spędzić ten szczególny czas.

Event trwać będzie dwa-trzy tygodnie i w tym czasie swobodnie można do niego dołączać. Z wizyty w Hogsmeade można korzystać dowolnie, nie tylko uczestnicząc w zabawach, ale też robiąc zakupy czy cokolwiek innego. Na całe święto składa się pięć części:
Magia koloru
Ciasteczka z wróżbą
Magia wody
Butelka - dla uczniów
Butelka - dla dorosłych



Screw this!

I'm going to Hogwarts!


Powrót do góry Go down
Eileen Gray


Gracz


Skąd : Szkocja
Liczba postów : 189
PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   10.07.16 0:59

Eileen wracając z meczu musiała przyznać, że jest z siebie naprawdę zadowolona. Już trzeci raz z rzędu jej drużyna wygrała i ogromne zasługi miała w tym właśnie ona sama. Nigdy nie wiązała swojej przyszłości z Quiddithem, jednak sport ten sprawiał jej wiele przyjemności. Co prawda przedostatni mecz w którym sfaulowała Gilgamesha dał jej wiele do myślenia - brutalność zła, faule złe i tak dalej - ale mimo wszystko nie przestała czerpać radości z adrenaliny, którą było otoczone całe to łapanie znicza.

Gdy ogarnęła się po rozgrywce (trzeba przyznać że prysznice w szatni sa bardzo przydatne) przebrała się w codzienne czarne szaty, poprawiła warkocz, by wyglądał bardziej schludnie, po czym chwyciwszy torbę udała się do zamku. Planowała udać się do Wielkiej Sali w celu zdobycia kubka kakao, co raczej nie powinno nastręczać trudności biorąc pod uwagę porę dnia. Uzupełnienie cukru we krwi zawsze było dobrą opcją, zwłaszcza jeśli wiązało się to z przyswojeniem pochodnej kakaowca. A swoją drogą byłoby miło zjeść czekoladową żabę... Krukonka zanotowała w pamięci, żeby przy najbliższej wizycie w Hogsmeade obkupić się do nieprzytomności ulubionymi słodyczami.
Powrót do góry Go down
Nikolai Lazarov

avatar
Gracz


Skąd : (Bułgaria) Szkocja
Liczba postów : 162
PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   10.07.16 1:15

Po meczu Nikolai czuje się trochę rozczarowany, że nie udało mu się złapać tego głupiego znicza, nawet jeśli od początku wiedział, że totalnie się do tego nie nadaje. Mimo wszystko, miło byłoby posiadać tę satysfakcję, że bez względu na jaką pozycję go wsadzą, to wychodzi mu świetnie. Było prawie. Szkoda, że będąc szukającym to prawie oznaczało, że właściwie to przegrał. Mógł faulować, na pewno byłoby ciekawiej. Najbardziej (poza tym, że jakiś Alex zajął jego pozycję a w dodatku przeniesiono go do innej drużyny niż był na początku) nie podobał mu się fakt, że wygrała z nim Eileen Grey. Tak, zdążył się już nawet dowiedzieć jak ma na imię, chociaż poza tym, że lubi czekoladę nie zdążył zdobyć innych, ciekawych informacji. Było to jednak całkiem przydatne.
Tak się akurat składa, że wychodzi z szatni niedługo po Eileen. Idzie za nią przez chwilę, całkiem szybkim krokiem, więc dogania ją jeszcze nim nim ta zdąży się znaleźć poza Salą Wejściową.
- Eileen - mówi, kiedy się z nią zrównuje. Jest już przebrany z powrotem w szkolne szaty, zielony krawat został nienagannie zawiązany. Tak, Nikolai jest bardzo dumny z bycia ślizgonem. - Gratuluję złapania znicza.
Chyba całkiem jej się należą, bo podobno zrobiła to nie pierwszy raz. Ale Nikolaiowi chodzi tylko o to, żeby ją zatrzymać. Może nie ucieknie na sam jego widok?
Powrót do góry Go down
Eileen Gray


Gracz


Skąd : Szkocja
Liczba postów : 189
PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   10.07.16 1:32

Eileen gwałtownie się zatrzymała, a jej dusza jęknęła z rozpaczy i radości jednocześnie. Gdy dzisiaj stanęła na boisku, ostatnią osobą, którą chciała zobaczyć na pozycji przeciwnego szukającego byl Nikolaj. Omijała go przez cały mecz i chociaż pod koniec lecieli ze sobą niemal łeb w łeb udało jej się nie zamienić z nim ani słowa, ba! Nawet na niego nie spojrzała! Przynajmniej nie na dłużej niż konieczne to było przy ustalaniu toru lotu, by nikogo ne staranować (zupełnie jakby taka drobna istotka mogła staranować kogokolwiek).

Tak czy inaczej dziewczyna była zadowolona, że od nieszczęsnego spotkania przy schowku udawało jej się unikać kuzyna z niemal stuprocentową skutecznością, widując go wyłącznie na lekcjach i przy posiłkach, choć te ostatnie nauczyła się jeść w porach innych niż Ślizgon. I po tych wszystkich staraniach, wybieraniu dłuższych tras i ograniczaniu wizyt w bibliotekach Nikolaj musiał najzwyczajniej w świecie się do niej odezwać. Co za niefart. Krukonka bardzo niechętnie i walcząc ze sobą odwróciła twarz w stronę rozmówcy.

- Nikolaj - powiedziała na przywitanie. - Dziękuję, chociaż o mały włos nie pozbawiłeś mnie zwycięstwa.

Czego chciał? Co zamierzał? Eileen nawet bała się myśleć.
Powrót do góry Go down
Nikolai Lazarov

avatar
Gracz


Skąd : (Bułgaria) Szkocja
Liczba postów : 162
PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   10.07.16 1:54

To nie była najlepiej zaczęta znajomość. Ale skąd Nikolai miał wiedzieć, że Eileen jest niegroźna? To znaczy obecnie tak mu się wydaje, bo nic nie wskazuje na to, że rzeczywiście miałaby być szpiegiem z Ministerstwa. W każdym razie, ma zamiar się przekonać. A ponieważ dziewczyna nie chce mówić sama... coś musi jej pomóc. Dowiedział się, że warzenie eliksiru prawdy w jakiejś pustej sali w lochach nie jest najlepszym pomysłem, bo przez miesiąc do tego potrzebny było całkiem sporo prawdopodobieństwo, że ktoś to wykryje. A Ministerstwu nie spodobałby się uczeń, w dodatku ślizgon i Lazarov, sporządzający zakazany eliksir.
- Nie świętujesz zwycięstwa? - pyta podstępnie. Idzie samotnie, więc nie może mieć żadnych większych planów. - Robimy imprezę. Wiesz, trochę krukonów i ślizgonów. Dołączysz? Postawię piwo kremowe, ewentualnie czekoladę. - Nikolai jest przesadnie miły, zupełnie jak nie on. Jeszcze nie wie co zrobi jeśli dziewczyna się nie zgodzi, ale jest prawie pewien, że właśnie tak będzie.
Dla zwyczajnego człowieka propozycja Nikolaja pewnie nie wygląda podejrzanie. Ale dla Eileen? A kto mógł wiedzieć co ona myśli? Ślizgon już wie, że ciężko mu ją rozgryźć, więc może teraz też go zaskoczy. I dzięki temu nie będzie musiał przywiązywać ją do krzesła w lochach i trzymać jej tam tak długo aż zdradzi swoje sekreciki? To w końcu też jest jakaś opcja, chociaż Niko nie do końca się ona podoba.
Powrót do góry Go down
Eileen Gray


Gracz


Skąd : Szkocja
Liczba postów : 189
PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   11.07.16 14:20

Zawahała się. Ostatnia rozmowa z Nikolajem nie należała do najmilszych, ale w sumie ciężko się chłopakowi dziwić - to ona go śledziła, prawda? Gdyby robiła to bardziej dyskretnie nie byłoby problemu. Może powinna od razu zwyczajnie zagadać? Kłopot w tym że Lazarov nie wyglądał na szczególnie kontaktowego. No i kręciło się w okół niego pełno dziewczyn, co też nie ułatwiało sprawy... Tak czy siak oferta Ślizgona nie wzbudziła w niej żadnych podejrzeń. Z zasady chciała ufać rodzinie i nie dopuszczała do siebie myśli, że któreś z krewniaków chciałoby ją skrzywdzić czy wykorzystać. Może los się do niej uśmiechnął podsuwając jej pod nos kuzyna w dobrym nastroju?

-Jaaa... Ja nie bywam na imprezach - powiedziała zgodnie z prawdą. Zaraz jednak mentalnie zaczęła walić głową w ścianę, bo przecież chciała porozmawiać z Nikolajem a nie go odstraszać, prawda? - Ale w sumie... Może mogłabym... No nie wiem, bo jeszcze muszę się uczyć...

Idiotka. Tak o sobie pomyślała. Nikolaj samą swoją obecnością sprawiał, że język jej się plątał. Właściwie to mogła wyglądać na jedną z tych zauroczonych dziewczątek, które wzdychały do Lazarova, a przecież nie o to jej chodziło. Musiała jakoś go wyprowadzić z ewentualnego błędu, chciała też wytłumaczyć się z wcześniejszego zachowania, ale właściwie to nie wiedziała jak się za to zabrać.
Powrót do góry Go down
Nikolai Lazarov

avatar
Gracz


Skąd : (Bułgaria) Szkocja
Liczba postów : 162
PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   11.07.16 21:29

Nikolai dziwi się trochę naiwności dziewczyny. Od razu zauważa, że chociaż z pozoru niechętnie, to jednak ma ochotę z nimi iść. Ciekawe, ciekawe... To chyba coś nowego - a Nikolajowi bardzo odpowiada ta sytuacja. Bo jeśli ona pójdzie z nimi zamiast go śledzić, to będzie miał nad jej zachowaniem pełną kontrolę.
- Kiedyś trzeba zacząć - mówi miło, uśmiechając się nawet jak to on. Sam Nikolai lubi siedzieć z bliskimi znajomymi, chociaż za typowymi imprezami nie przepada. Niespecjalnie podoba mu się, kiedy panuje zbyt duży bałagan i nikt nie ogarnia co się dzieje.  - To chodź, to jedyna taka okazja - stwierdza, trochę mając na myśli to, że więcej jej tego nie zaproponuje, a trochę... coś tam innego. Wyczuwa, że Eileen w dziwny sposób pragnie jego obecności szczególnie po tym, co przed chwilą powiedziała. Wciąż czuje się z tym nieswojo, ale na razie ignoruje to uczucie. Za bardzo skupia się na obecnym celu. Na razie nawet do głowy mu nie przychodzi, że zachowanie Eileen mogłoby mieć jakiś romantyczny kontekst, pewnie głównie przez jej zachowanie się na błoniach. - Na naukę znajdzie się czas potem - dodaje jeszcze, po czym jakby zagania krukonkę zachęcająco ręką i, jeśli idzie, prowadzi ją w stronę Hogsmeade.

zt?
Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   01.09.16 0:35

1 września

Autentycznie nie mógł się doczekać powrotu do szkoły. Był jego nowym startem, nowym początkiem. Czystą kartą w tłumie ludzi, z których większości nie znał, może poza Gryfonami. Żadnego Antoine'a, żadnego Serpensa, żadnego Abbeya. Żadnej wojny i żadnych łez. Żadnych złych myśli i żadnych złych ludzi. Oczywiście nie miał pojęcia, jak bardzo się mylił, ale teraz był tak zwyczajnie, beztrosko szczęśliwy. I choć szkoła miała się wiązać z lekcjami, to przecież większość już umiał, więc też żaden problem. Podróż pociągiem spędził z Rose (jak większość zeszłego tygodnia zresztą) i czuł, że naprawdę wszystko jest dobrze. Brakowało tylko jednego.
Oczywiście starał się usiąść podczas uczty tak, żeby móc patrzeć na stół Krukonów i niezbyt wiele mu przyszło z integrowania się z nowymi kolegami z dormitorium. To jednak mogło poczekać. Złapanie wzrokiem ślicznej, jasnej czupryny już nie. To, na szczęście, trudne nie było. Trochę się bał, czy powrót do szkoły czegoś w ich relacji nie zmieni, ale ta wizyta w Londynie kilka dni temu była dla niego potwierdzeniem, że to nie był tylko przelotny, wakacyjny romans - o ile w ogóle można by było to tak nazwać. Chciał jednak, żeby to dziwne coś, które nawiązało się podczas wycieczki, trwało nadal. Niech tylko nadejdzie moment, kiedy już będzie można wstać od stołu, wtedy się dowie...
Po przemówieniu profesor McGonagall coś tam podjadł, ale niezbyt wiele i nawet sam nie wiedział co. Nie w głowie mu było jedzenie. A kiedy kolejny raz podłapał wzrok Gabriela, spojrzał na drzwi i znów na niego. Jedno skinięcie głową wystarczyło, żeby uczta powitalna przestała się liczyć. Wstał od stołu i niecierpliwym krokiem skierował się w stronę wyjścia. Wyszedł, nie domykając za sobą drzwi, bo przecież nie było takiej potrzeby. Oparł się o ścianę, szukając spokoju w zimnym kamieniu. Serce biło mu jak oszalałe. Zaraz tu będzie. Gabriel zaraz tu będzie. I nieważne, że widzieli się trzy dni temu, teraz było inaczej. Teraz tęsknił, ale też się trochę bał.
Przymknął oczy, uśmiechając się do swoich myśli. Na policzki wystąpiły mu rumieńce podekscytowania. To już, teraz, za kilka sekund. Zaraz będą tu razem.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   01.09.16 7:08

Niesamowicie cieszył się na powrót do szkoły. Nie mógł się doczekać ulubionych lekcji transmutacji, bycia w szóstej klasie, buszowania po Hogwarcie, spania w wielgachnym łóżku Krukonów, które było większe niż jego własne, no i nie zapomnijmy o tych nakrytych po brzegi stołach z pysznościami, prawda? Jadąc jednak do Hogwartu, nie miał tyle szczęścia co w swoim śnie na polanie, wszystkie przedziały były pełne po brzegi, więc klapnął sobie na walizce w korytarzu, ale o dziwo to ani trochę nie zepsuło mu humoru. Zamiast tego postanowił spożytkować dobrze czas, bo taki kwiatuszek jak on musiał się wystroić przecież, no. Oczywiście trochę mu zajęło żeby się przyzwyczaić do koszuli, musiał przypomnieć sobie jak się wiążę krawat, no a szata też jakby trochę utrudniała życie, ale przecież miał dużo czasu na to, by sobie znowu to wszystko przyswoić. Nie mógł też ominąć swoich włosów, które spiął w ślicznego, wysokiego koczka pozostawionego w nieładzie, tak, teraz mógł się pokazać, teraz mógł już iść na rozpoczęcie.
Nie mógł powstrzymać emocji, kiedy profesor McGonagall wygłosiła mowę powitalną, naprawdę miał tyle dobrych myśli na nowy rok, oczywiście też milion planów i... i właśnie, i Gryfon. Ten jeden, brązowooki Gryfon, którego ze smutkiem nie mógł wyłapać wśród ich stołu, a kilka nieudanych prób przechylania się w lewo czy prawo wystarczyły, by zajął się w spokoju swoim posiłkiem. Najadł się do syta, rozgadał się więcej niż przez całe wakacje i poprzytulał do Rose, ile tylko mógł. Dopiero wtedy głowa bruneta mignęła mu wśród o rok młodszych kolegów, a jaki uradowany był kiedy w końcu złapał z nim kontakt wzrokowy! Wyraźny ruch w stronę drzwi wystarczył, by poczuł swego rodzaju wielkie podekscytowanie, ale zanim wyszedł, stwierdził, że szata będzie mu tylko zawadzała i podał ją Rose, prosząc ją bardzo, bardzo mocno o to, by wzięła ją do dormitorium jak będzie wracała. Nie czekając nawet na jej zgodę, cmoknął ją w policzek jak to on i fiknął przez ławę, by popędzić w stronę drzwi, przez które się prześlizgnął. On również ich nie domknął, nawet ich w sumie nie dotknął, a gdy tylko zjawił się na zewnątrz... krótki moment, serce przestało bić, mózg nie działał, oddychanie zastopowane, tylko na niego spojrzał i w tempie ekspresowym popędził w jego stronę, aby uwiesić mu się na szyi. To by było na tyle.




Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   01.09.16 7:50

Między wyjściem z sali jednego i drugiego minęło może kilka sekund. Ciągnęło się za to w nieskończoność. Pomiędzy jednym a drugim szaleńczym uderzeniem serca mijały całe godziny, podczas których potrafił wmówić sobie, że Gabriel tu wcale nie przyjdzie, że to wszystko było tylko wakacyjną przygodą i teraz... Teraz nie zostało z niej nic. Był gotów w to uwierzyć, naprawdę. Tak bardzo się tego obawiał, że mógłby to kupić.
Ale to było głupie i miał się uspokoić już za moment.
Otworzył oczy, słysząc kroki. W ostatniej chwili, bo gdyby tego nie zrobił, pewnie nie zdążyłby się przygotować na to, że właśnie rzucał się na niego pewien entuzjastyczny lisek. Pozwolił się na siebie rzucić i zawisnąć na szyi, i objął go mocno. Nie zamierzał puszczać. Najlepiej wcale. Był blisko, był definicją bezpieczeństwa, a przede wszystkim był dowodem na to, że to się wcale nie skończyło razem z końcem wakacji. Odsunął go od siebie na moment i to wyłącznie po to, żeby go pocałować. Najpierw mocno i zachłannie, ale szybko złagodził pocałunek. Nie było potrzeby brania wszystkiego tak, jakby więcej okazji miało nie być.
Bo teraz było spokojnie.
- Tęskniłem - mruknął, przerywając na chwilę pocałunek. Jasne, że nie widzieli się trzy dni, ale to były długie trzy dni.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   01.09.16 7:52

Pocałunek go zaskoczył, a jakże, ale dość optymistycznie można powiedzieć. Nagła zachłanność Gryfona sprawiła, że po jego karku przeszła fala dreszczy i on jakby instynktownie przesunął dłonie na  jego ramiona, a stamtąd na policzki. Złagodzenie sytuacji tylko sprawiło, że jakby nagle więcej zmysłów lisa włączyło się do zabawy, poczuł się jakby wrócił do domu, to było miłe uczucie, bardzo miłe uczucie. Śpiąc w tym nudnym, strasznym, pustym pokoju na malutkim łóżku sprawiło, że zatęsknił za nocami pod śpiworem, tuż obok niego, za jego dłońmi we włosach, ustami na czole i miłymi słowami na dobranoc do uszka. Tak mu tego brakowało, a Felix wtedy był od niego... tak bardzo daleko, że ta odległość aż bolała, ale nie teraz - teraz już mogli się sobą cieszyć, chować się po kątach i miło przytulać, a kiedy są już w jednej klasie, mogą nawet trzymać się za łapki pod stołem. Tak, tak mogło być.
Na zaprzestanie pocałunku zareagował trochę smutną buźką, ale gdy tylko usłyszał to słowo, które było powodem jego decyzji, kąciki jego ust wystrzeliły w górę.
- Ja też tęskniłem. - pogłaskał go czule kciukami po policzkach, oj jak on za tym tęsknił. Odsunął dłonie z powrotem na jego ramiona i bez pozwolenia wtulił się, mocno, mocno, wciskając nos w jego szyję. - Bardzo.




Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   01.09.16 8:36

Za łatwo, za szybko można było się przyzwyczaić do tego, jak ich relacja wyglądała na obozie. Przede wszystkim tak łatwo było być blisko, kiedy na dworze zapadała ciemność. W ich śpiworze zawsze było ciepło, bezpiecznie, a uspokajające gesty zdawały się nie mieć końca. I mogło być ciemno, zimno i nieprzyjemnie, tuż za rogiem mogli się czaić źli ludzie, ale to wszystko nie miało znaczenia, bo mieli wtedy swoją bezpieczną bańkę. Jak do czegoś takiego nie przywyknąć? Jak potem wrócić do domu i zmierzyć się z tym, że nagle na łóżku był sam? Przecież to było tak przykre, że cierpły od tego stopy.
Musiał, musieli wymyślić coś, dzięki czemu też tutaj będą mogli razem spać. Dormitoria nie wchodziły w grę, ale przecież zawsze znajdzie się jakieś miejsce do spania. I będzie mógł go znowu przytulić. Będzie mógł zasypiać, dostając zawrotów głowy od zapachu wiśni. W domu brak tego zapachu był nie do wytrzymania.
Jedyne, co teraz mógł zrobić, to przytulić policzek do tych jego miękkich, wiśniowych włosów. Wszystko, żeby tylko być blisko. I w końcu powiedział coś, co niby chciał powiedzieć głośno już od chwili, ale wolał się powstrzymać.
- Nie chcę zasypiać bez ciebie. Już nie umiem - szepnął i zamknął oczy. Zaczął się zastanawiać, czy nie mogliby iść gdzieś indziej, teraz, póki trwała uczta. Może nikt się nie zorientuje, że zniknęli. Może nikt nie zacznie ich szukać aż do momentu, kiedy już się sobą nasycą. To piękna wizja, prawda?


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   01.09.16 8:40

Te słowa były lepsze niż jakikolwiek słodycz czy muzyka, ani nawet porządny przytulas. Były słodkie i kochane, a Gabriel dzięki nim miał wrażenie, że jest komuś potrzebny, ktoś prócz przyjaciela z dzieciństwa nie może się bez niego obejść i to w tak codziennej czynności jak... spanie, to znaczy, że Felix też za nim tęsknił, że mu też doskwierały zimne stópki i brak obecności drugiej osoby. Nic więcej nie musiał od niego słyszeć, to mu wystarczyło na calutki dzień, no w sumie już jego końcówkę.
- To kochane... ja też. - uśmiechnął się miło i z pewnym grymasem z tyłu głowy odsunął się od niego, by przypadkiem nie wprawić przypadkowych gapiów w jakieś zacukrzenie, bo... nie chciał być tak postrzegany. Cały czas pamiętał jak zwykła książka potrafiła zniszczyć mu humor na cały dzień, to było okropne. Zjechał trochę wzrokiem na jego ubranie i dopiero wtedy zdał sobie sprawę, że przecież są już w szkole i nie będzie mógł tak codziennie biegać w swoich ulubionych rzeczach, ale Felix...
- Chyba jesteś w siódmym niebie, prawda? - uśmiechnął się i wskazał mu na siebie, koszulę jeszcze przeżyje, ale... - W ogóle nie pasują mi buty ani spodnie, będę musiał potem coś z nimi wymyślić. - zaśmiał się i rozluźnił sobie trochę krawat. Tak, to było dość irytujące, jak on miał się wtedy bardzo pretty ubierać?




Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   01.09.16 13:00

Zimne stópki były najgorsze.
A tak poważnie, tęsknił za tym poczuciem bycia we właściwym miejscu. Bo przy Gabrielu tak się czuł. Kiedy zamykał go w swoich ramionach, kiedy zanurzał nos w jego włosach, kiedy czuł jego oddech na szyi, po prostu czuł, że właśnie tu powinien być, właśnie w tym konkretnym momencie. I to było uczucie nieporównywalne z niczym innym. I to było też to, za czym tak boleśnie tęsknił, będąc w domu - i czego przez najbliższy rok zbyt często nie dostanie. To był zgrzyt w całym tym spokoju, ale musiał sobie z tym poradzić. Musiał i poradzi. Ale nie teraz.
Teraz mógł znowu podładować baterie i zamierzał z tego skorzystać.
I wcale nie podobało mu się to, że Gabriel się odsunął. Jasne, byli na środku sali wejściowej, każdy mógł w każdej chwili na nich wpaść, ale bardzo chciał, żeby ich to nie obchodziło. Bo było mu tak dobrze, właśnie tu. Przy nim. To było ważniejsze.
Zmarszczył brwi.
- Czemu miałbym być w siódmym niebie? - spytał zaskoczony. Bo co, bo Gab był w szkolnym mundurku? Niee, to wcale nie był jakiś szczególny powód do radości, bo i niby czemu.
Patrzył, jak chłopak luzuje krawat i uśmiechnął się lekko. Zbliżył się znów i przejechał mu lekko palcami po policzku, a potem po szyi, żeby dotrzeć do krawata, który po prostu mu zdjął. Tak było lepiej. A potem prawie go pocałował. Tylko prawie - kiedy dzieliło ich tak niewiele, że ich oddechy zdążyły się ze sobą zmieszać, szepnął z zadziornym uśmieszkiem:
- Po prostu stąd chodź. - Po czym odwrócił się i ruszył w stronę schodów. Niepocałowanie go było torturą, ale zamierzał to sobie jeszcze odbić.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   01.09.16 13:57

- Bo na co dzień nosisz koszule i eleganckie rzeczy, a nie luźne ubrania, więc to w kontraście do... nie wiem, na przykład mnie, wygląda dosyć śmiesznie, a tu wszyscy muszą się tak ubierać. - wzruszył ramionami. - Ja to bym się cieszył jakby w szkole mundurki wstrzeliwały się w mój gust, ty nie? - uniósł brwi. Raczej o to mu chodziło, choć jeśli mowa o mundurkach, to i tak zamierzał pozmieniać to i owo, chociażby włożyć luźniejsze trampki, podwinąć nogawki czy coś w tym guście. To Gabriel, on musiał coś robić.
W momencie, w którym Felix przybliżał się do niego, prawie przestał oddychać. To było bardzo miłe, uspokajające, tak że przymknął oczy i uśmiechnął się ciepło, a już w ogóle było cudownie, gdy ten zdjął mu krawat. To prawda, że Gabriel nie nadawał się do noszenia krawatów, ale mundurek mundurkiem, musiał, choć teraz... no właśnie nie do końca, prawda? Był pewien, że brunet go ucałuje, już miał się przybliżać, aż ten zniknął, odsunął się.
- C.. - zaczął krótko i wtedy Felix wycofał się na schody. Nie musiał mówić nic więcej.

ztx2




Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   22.09.16 18:13

Siedział na podłodze i w migotliwym blasku świec, jakie oświetlały salę wejściową, bazgrał bezmyślnie po szkicowniku. Tym razem nic konkretnego, nawet nie Gabriela, bo naprawdę nie był w stanie się skupić. Ołówek jakby sam się prowadził, a jego myśli błądziły. I może powinien przemyśleć wszystko, o czym rozmawiał z Rose, ale do tego wróci później. Teraz miał nadzieję, że niedługo Krukon wróci do zamku - bo mignął mu na błoniach jakiś czas temu, ze sporej odległości co prawda, ale nie sądził, że mógłby akurat jego z kimś pomylić. A jeśli będzie wracał, to będzie musiał przejść przez główne drzwi, a jak przez główne drzwi, to i przez salę wejściową, a tu jest będzie czekał F, no cóż za niespodzianka, nie spodziewałem się, naprawdę, siedzę tu od godziny i odmarzam sobie zadek czystym przypadkiem. Ale jak już tu jesteś, to może podejdziesz, no wiesz, bliżej? Tak miało być i jeszcze parę innych rzeczy, dokładnie tak, niewinny jak niezapaskudzona łąka Gryfiak stracił nieco na niewinności i nie mógł nic na to poradzić. Nie żeby chciał, bo w obliczu tego, co Gab powiedział mu w Londynie, to chyba nawet dobrze?
Tak czy inaczej, nastoletnie hormony, uczucia, tęsknota (bo przecież w takim przypadku kilka godzin to cała wieczność) i to wszystko siedziało w biednym Felixie i aż dziw brał, że to się tam mieściło. Ale on zawsze był bardzo emocjonalny, więc może to dlatego.
A kiedy drzwi zaskrzypiały, nagle w wielkim skupieniu zaangażował się w rysowanie. Przecież on tu jest absolutnie czystym przypadkiem.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   23.09.16 18:41

Mała, Gabrysiowa burza pędziła przez cały dziedziniec i człowiek mógł mieć wrażenie, że zaraz ta burzyczka zmieni się w wielki huragan, który zmiecie fontannę z powierzchni ziemi. Jednak nie było mu się jak dziwić - w jego życiu zaczęło się układać, było cudownie, zakochiwał się, zerwał z nałogiem puszczania się jak tania dziwka, było po prostu ślicznie, bo ktoś całował go w czółko i czule przytulał głaszcząc po włosach - kto byłby szczęśliwy? Kto nie byłby szczęśliwy w obliczu miłości, która przecież uwalnia tyle pozytywnych uczuć, sprawia, że człowiek zaczyna unosić się nad ziemią niczym mały amorek. Gabriel był bardzo szczęśliwy, bo miał w końcu kogoś bardzo, bardzo bliskiego. Kogoś, przy kim zaczynały latać motylki w brzuchu i... i jego najlepszy przyjaciel chciał to wszystko zniszczyć. Jego fobia zaczynała wszystko niszczyć, okej, tolerował to, rozumiał, że durna Sylvia zrobiła mu uraz na całe życie, on był kurde przy nim, pocieszał go po tym zajściu, ale Merlinie litości, Foks nie miał takich lęków i nie potrzebował ich od Jessego. To, że on był rasowym creepem i niszczył sobie życie miłosne, nie znaczyło, że musiał je niszczyć Gabrielowi, ale... ale mimo wszystko ta rozmowa rozpaliła w nim straszne niepewności. Takie, które musiał spokojnie przemyśleć, może przy okazji się nad nimi rozpłakać, jakoś to tak... podejść do tego sceptycznie, a nie w złości i to był okropny moment na wejście w zamkowe mury. Prócz tego, że zrobiło się nieco cieplej, fakt, bo cudowna jesienna pogoda była totalnie już u nich, to... to brunet. Oczy Gabriela niemalże od razu zatrzymały się na jego sylwetce sprawiając, że zapomniał na moment jak się oddycha. Wybuchła w nim wielka bomba różnorodnych emocji, tak różnorodnych jak fasolki wszystkich smaków. Cieszył się? Był zły? Smutny? Przerażony?
Sam Merlin wie.
- Felix... - zaczął niepewnie przełykając wolno ślinę, a następnie ruszył dość żwawo w jego kierunku, zatrzymując się dosłownie nad nim. Widać było nerwowość, która po prostu buchała od niego na kilometr.
- Chciałbym pogadać. - bum.




Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   23.09.16 19:15

Usłyszał swoje imię i uniósł wzrok, rozpromieniając się momentalnie. Był tu, wreszcie tu był, przyszedł, czekanie się opłaciło i teraz już nie trzeba było dłużej tęsknić. Mógł go przytulić, mógł go mieć blisko, dotknąć, pocałować...
Chyba że nie.
Nerwowy ton wytrącił go nieco z równowagi i starł uśmiech z twarzy. Nie zapowiadał niczego dobrego, a w połączeniu ze znaczeniem tego krótkiego zdania, wygenerował potężny stres. Bo taka chęć rozmowy nigdy nie wróżyła nic dobrego. Mogła być końcem, często przecież właśnie tak się rozpoczynało takie rozmowy, prawda? Musimy porozmawiać, muszę ci coś powiedzieć, jest coś ważnego, co musimy przedyskutować... A za tym szły pożegnania, podsumowania, pójście dalej, już osobno. Tak bywało, trudno zaprzeczyć, ale F wcale nie był gotowy na coś takiego, wcale czegoś takiego nie chciał i nie po to wczoraj... Pokazał mu, jak bardzo mu ufa i jak bardzo mu na nim zależy, żeby teraz mieli się rozstać. Nawet jeśli oficjalnie nie byli razem, bo przecież nie byli, ale i tak. Usłyszał, że Gab się w nim zakochuje, dlaczego miałby teraz...?
Może nie chodziło wcale o to. Może coś innego. Ale przecież wciąż - na pewno nic dobrego.
F, przestań myśleć, po prostu się dowiedz.
- Okej...? Coś się stało? - spytał niepewnie, wyciągając do niego rękę, chcąc pociągnąć go do siebie, na podłogę. Ewidentnie coś było nie tak, ale niezależnie od tego, co to było, chciał mieć go blisko, póki mógł. Chciał go przytulić i uspokoić, i jakoś naprawić to, co się zepsuło, i... Cokolwiek. Byleby nie było źle. Nie między nimi.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   23.09.16 22:16

To był chyba najsmutniejszy moment, jakiego mogli razem doświadczyć od początku tej całej ich znajomości, bo kiedy Felix wyciągnął dłoń w jego stronę, Gabriel nie schylił się do niego. Nawet tej dłoni nie złapał, stał tam tak, jak stał, mając wrażenie, że przed nim jest teraz jakaś niewidzialna ściana, która odgradza go od bruneta. Pieprzona, opiekuńcza ściana postawiona tam przez Jessego. Blondyn pokręcił wolno głową, ze ściśniętym gardłem musząc odrzucić gest Felixa, co wcale a wcale nie było dla niego czymś cudownym. Tak naprawdę, to miał ochotę sobie teraz przy nim przysiąść i popatrzeć jak rysuje, ale rozmowa z Puchonem skutecznie namieszała mu w głowie. Musiał to sprawdzić, musiał być pewny, że Felix był niewinny, aby Jesse w końcu przejrzał na oczy, zastopował swoją fobię. To było trudne, dlatego dłonie Gabriela zacisnęły się mocniej na szacie, miętoląc ją zawzięcie, co było z całą pewnością widać. Nie odpowiedział mu od razu, wpierw przełknął z trudem ślinę, wisząc nad nim przez krótką chwilę. Kurcze, nigdy nie był dobry w łagodnym przechodzeniu do rozmów, nie potrafił, wszystko zawsze leciało wprost. Wprost.
- Felix, twój... twój poprzedni chłopak. Czy... czy on nie żyje? - "ja muszę to wiedzieć".




Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   23.09.16 22:29

Miłą atmosferę, nastrój oczekiwania, tęsknoty i prostego szczęścia, przejął strach, spotęgowany odrzuceniem jego ręki. Siedział więc tak, trzymając rękę w powietrzu, patrząc na niego z koszmarnym niezrozumieniem, bo nic nie składało się w całość. O co chodzi? Czemu Gabriel nagle go nie chce?
Co, zaliczył i wystarczy?
Ścisnęło go w żołądku w niesamowicie nieprzyjemny sposób. Miał wrażenie, że zaraz zwymiotuje, nawet jeśli cała sytuacja trwała ledwie chwilę i cały czas nie wiedział, w czym rzecz. To jak wtedy, kiedy mózg dorabia obrazy, dopowiada sobie kontekst, interpretuje to, co przekazuje oko. Tu nie chodziło o wizję, ale zasada była podobna. Za mało informacji, żeby zrozumieć, więc mózg dopowiadał wszystko. I to było jak noże wbijane w plecy - które wbijał sobie sam.
A potem padło pytanie, które sprawiło, że zabrał rękę i otworzył szeroko oczy, patrząc z mieszanką niedowierzania, bólu i spłoszenia. Chciał uciekać. To miało zostać za nim, to wszystko, wszystkie złe rzeczy, a już szczególnie ta śmierć. Miał więcej o niej nie myśleć i nie mówić, a już na pewno nie w ten sposób, nie w takiej atmosferze. Nie tak, jakby był o coś oskarżany, nie kolejny raz, nie przez niego.
Przełknął ciężko ślinę. Próbował uspokoić drżący oddech, ale bez skutku.
- Pierwszy. Tak - odpowiedział wreszcie, starając się brzmieć spokojnie. - Dlaczego pytasz? - Wyłamywane palce nie przynosiły spokoju. Poczucie zagrożenia, brak bezpieczeństwa... Znowu. Nie uwolni się od tych demonów, nigdy.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   23.09.16 22:43

Zagryzł mocno wargę, czekając aż Felix mu odpowie. Największe to, co go teraz bolało, to to, jak wyglądał wtedy brunet. Miał wrażenie, że wpędził go w jakąś okropną pułapkę, w której nie mógł nagle oddychać i chyba im obu zabrał tą podstawową czynność. Poczuł się jakby był pod wodą, nie mogąc nagle stabilnie stanąć, czując jak jakaś dziwna siła ma nad nim kontrolę, mogąc go w każdej chwili po prostu utopić, jeśli w odpowiednim momencie nie wynurzy się na powierzchnie. Nerwowa reakcja Felixa sprawiła, że Gabriel czując aż fizyczny ból, zamknął oczy i zacisnął zęby, próbując przekonać swój mózg do tego, aby przestał odprawiać jakieś dziwne rzeczy. Coraz mocniej miętolił szatę w dłoniach, jakby to mogło mu w jakimś stopniu pomóc, wyładować emocje, wściekłość po rozmowie z Jessem, stres przy brunecie.
"Tak."
I wtedy woda zaczęła wpływać do nosa, powoli, powoli przestawał czuć się bezpiecznie. Zaczęło docierać do niego, że Jesse mógł mieć rację, co on robił, czemu tak się stało, czemu znowu wiązał się z kimś, kto prędzej czy później będzie chciał go zabić w ten czy inny sposób. Gabriel cicho. Gabriel wdech i wydech.
- M... - to w pewnym momencie było jedyne co przecisnęło się przez te zakleszczone usta. Blondyn z trudem otworzył oczy, chcąc spojrzeć w te Felixowe, ciemne, jego ulubione, ale czując, że tracił przez to kontrolę nad sytuacją, ściągnął wzrok na bok. Nie było czasu na rozpraszanie się.
- Czy... czy ty go zabiłeś. - spytał w końcu, Merlinie, co oni wyrabiają.




Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   23.09.16 22:59

Nie mógł złapać oddechu, to było tak abstrakcyjne, tak absurdalne, tak nie do pomyślenia... Oczywiście, może nie znali się zbyt długo ani zbyt dobrze, miesiąc to wcale nie jest dużo, ciężko kogoś poznać, ale myślał, że sobie ufają, że... Zakochiwali się w sobie, tak? Jak mógł pomyśleć, że F mógł... Tak, Gryfon czuł się winny tej śmierci, bo wiedział, po prostu wiedział, że gdyby nie pojawił się w jego życiu, to to wszystko by się nie stało. Ale to nie znaczyło, że go zabił. Nie zepchnął go z tej wieży. Nie powiedział ani jednej złej rzeczy - ba, robił wszystko, przez cały ten czas, żeby wszystko jakoś poskładać. Gdyby zawczasu zniknął, poskładałoby się samo, nikt nie zostałby skrzywdzony, nie tak, ale to nie on zabił.
Czy może jednak?
Wyglądał jak spłoszone zwierzę, kiedy tak siedział wciśnięty w ścianę, chcąc zniknąć, był jak jeleń złapany w światła reflektorów, jakby nie był w stanie uciec, a jednocześnie wiedział, że to się wszystko skończy źle. Musiał to wytłumaczyć, jakoś, jakkolwiek.
- Skoczył. Przeze mnie. - Bo byłem Gryfonem. Mugolakiem. Bo arystokracie nie wypada zadawać się z plebsem. Ani tym bardziej zdradzać szlachetnie urodzonej panny z takim ludzkim odpadem, za jakiego mieli mnie jego koledzy z domu. To mu jednak przez gardło nie przeszło. - Ale ja go nie zabiłem. - Głos mu się załamał, bo przecież sam nie do końca w to wierzył. Czuł się winny. Nie czułby się winny, gdyby wierzył, że rzeczywiście go nie zabił. Tyle że w tym nie było nic prostego.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   23.09.16 23:59

Matko Jesse miał rację.
Jesse miał rację, jeden z chłopaków Felixa nie żył, nie żył przez niego i nawet sam Felix się do tego przyznał. To było... to było jakby ktoś mu zaciskał obręcz na szyi. Z jednej strony tak bardzo nie chciał poddawać się głupim paranojom Jessego, że brunet jest kompletnie złym człowiekiem, chciał zrozumieć, bo to... to nie mogło być takie czarno-białe. Z drugiej jednak strony tak strasznie się bał, że w przyszłości także będzie chciał "skoczyć", a nie chciał skakać. Dlaczego nie chciał skakać? Jednym z największych powodów był właśnie Felix, ten Felix, którego teraz się tak przestraszył. Tak, że aż zabolało go w klatce piersiowej. Zasłonił wolno usta obiema dłońmi, robiąc jeden krok do tyłu, jakby chcąc opóźnić fakt dotarcia do niego tych słów, ale smutną rzeczywistością było to, że nie mógł od tego uciec. Stał tak przez krótką chwilę i wreszcie jeszcze mocniej niż strach, uderzyła go własna hipokryzja. Sam jest najpodlejszą, najokropniejszą osobą z najgorszym przykładem udanego życia jakie tylko można było znaleźć.
A najgorsze było to, że on też zabił.
Niemalże od razu padł twardo na kolana i z miną zbitego psiaka spojrzał na niego, wyrażając największą skruchę na świecie. Prosząc wręcz o wybaczenie zaszklonymi oczami.
- Przepraszam... nie powinienem był... - szepnął cicho i pokręcił głową. Och Gabriel...




Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   24.09.16 0:15

Nie pozwoliłby na to, żeby Gab zrobił to samo, co Antoine. Gdyby... Gdyby sytuacja miała się powtórzyć, gdyby Krukon miał zostać zaszczuty przez rówieśników tylko dlatego, że związał się właśnie z nim... Wycofałby się. Uciekłby, może nawet zrobiłby to, co zrobił Serpens - zmieniłby szkołę tylko po to, żeby nie robić krzywdy. Bo tego najbardziej się bał. Że zrobi krzywdę komuś, na kim tak bardzo mu zależy. I za pierwszym razem nie umiał temu zapobiec, ale teraz już by wiedział. Nie popełniłby drugi raz tego samego błędu. Już więcej nikt przez niego nie umrze.
Gabriel się cofnął, jakby się go bał, jakby F naprawdę był tak bardzo winny temu, co się stało, że należało go ukarać, potępić, zostawić samego, żeby w tej samotności i poczuciu winy zwyczajnie zgnił. Nie mógł złapać oddechu. Nie miał pojęcia, kiedy łzy zaczęły spływać mu po policzkach, kiedy sam siebie objął ramionami, kiedy został doprowadzony na granicę. Zamknął oczy, nie zdając sobie sprawy z tego, że się trzęsie. Nie spojrzał na niego nawet wtedy, kiedy chłopak go przeprosił. Pokręcił nieznacznie głową.
- Nie powinieneś. - Przełknął ciężko ślinę. - Nie w ten sposób.
Sam nie wiedział, czego teraz potrzebował, ale czuł się zaszczuty i zagrożony. Jakby nawet na Gaba, któremu dał z siebie tak dużo, nie mógł teraz liczyć. Najgorsze uczucie, jakie istniało.
- Mogę ci o tym opowiedzieć, ale nie masz prawa mnie o nic oskarżać - wymamrotał w stronę posadzki.
Naprawdę nie chciał do tego wracać. Najlepiej już nigdy. Ale to, czego chciał, nie zawsze miało znaczenie. A jeśli to miałoby wyjść... O ile miało, nikt nie powiedział, że po tej rozmowie coś się między nimi nie zmieni, niemniej jeśli, to Gabriel powinien wiedzieć. Chociaż wyczucie tej rozmowy było koszmarne.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Sala Wejściowa   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Erised :: Fabuła :: Hogwart :: Parter-
Skocz do: