Share | 
 
Dziedziniec
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Dziedziniec   28.09.15 3:23

Dziedziniec
Jeśli nie masz ochoty wychodzić na błonia, ale zachciało ci się zażyć świeżego powietrza, to miejsce jest dla ciebie. Nad dziedzińcem rozciąga się magiczna kopuła, która nie przepuszcza deszczu ani śniegu, więc cały rok możesz poleżeć tu w cieple na miękkiej trawie. Idealne, jeśli tęsknisz do wiosny, a w kalendarzu dopiero podły, deszczowy listopad.
Powrót do góry Go down
Regina Rabe

avatar
Gracz


Skąd : Lyon
Liczba postów : 5
PisanieTemat: Re: Dziedziniec   03.04.16 11:55

Usiadła na ławeczce i pieprznęła książką obok siebie z głośnym westchnięciem, które mogli usłyszeć ci mizdrzący się na szczycie którejś z wierz. Bo co? Bo wiosna, bo wszystko się budzi do życia, BO ROMANTYCZNIE. Niegdyś można było przesiadywać w nieskończoność samotnie w wierzy zegarowej, teraz trzeba chyba wcześniej bukować sobie miejsca, bo wszędzie ta zasrana miłość. Szkoda, że ta strzała kupidyna nie przeszyła im głów. Byłoby tak krwawo i miło...
Nie, Regina wcale im nie zazdrościła. Ona akurat nie miała czego zazdrościć, bo gdyby chciała zaraz znalazłaby sobie jakiegoś frajera, który latałby za nią jak ćma do światła przynosząc te wszystkie romantyczne rzeczy. Ale po co taki wrzód na dupie? No po co? Żeby później złamać mu serduszko i wysłuchiwać na korytarzu jaką to francą się nie jest. Cóż. ŻYCIE.
- Kurw... - rzekła swym melodyjnym głosem blond dama. Niefortunnie fiolka eliksiru, który powinna zażyć o tej porze upadła na miękką, soczystą trawę rozlewając swe wnętrze. Zielona trawka w tym miejscu zmieniła kolor na intensywnie różowy. Super. Jeszcze będzie kara za niszczenie przyrody. Jakby jeszcze mało w życiu oberwała.
Że też była w szkole, że też nie miała przy sobie tego cudownego tytoniu, który wykańczał jej wyniszczone już płuca. Mały buszek zadziałałby jak miód ja jej duszy.... taki malutki.
No ale niestety. Dwa wdechy, trzy wydechy.
Powrót do góry Go down
Darren Jules Cole


Gracz


Skąd : Brighton, UK
Liczba postów : 96
PisanieTemat: Re: Dziedziniec   03.04.16 12:18

Wiosna wiosną, ale dla większości nadal było zbyt zimno, by rozłożyć kocyki na błoniach tudzież dziedzińcu I przesiadywać popołudniami w celu manifestowania swoich uczuć w mniej lub bardziej obrazowy sposób. Darrenowi nie robiło to różnicy. Każda pora roku zawierała w sobie coś, na co można było narzekać. W lecie był to negliż, PDA praktycznie na każdym kroku i ogólne napalenie, przez co i jemu od czasu do czasu coś się skapnęło. Jesienią i zimą pokoje wspólne i inne publiczne miejsce były przepełnione przytulonymi parami pod jakimś wyliniałym kocem, pakującymi w siebie gorącą czekoladę ze zbyt dużą ilością cukru i wpatrującą się w ogień, jak w nadprogramowej wersji wróżbiarstwa, mając nadzieję, że ten wypluje im (?) pierścionek zaręczynowy czy kondoma.
Jemu to wszystko było bardzo rybka, a wręcz obojętne, bo sam jakoś nie angażował się w życia innych tudzież sam swojego nie organizował wokół którejś z tych niewątpliwie cnych panien, które by chciały ten koc i kondom. Ewentualnie gorącą czekoladę. Uciekał jednak z pokojów wspólnych, starając się być tam, gdzie nikogo nie ma. Również z tego powodu, iż podobnie jak Regina popalał, a to wiadomo wymagało jakiegoś tam stopnia dyskrecji. Prefekci mogli mu skoczyć, ale nie chciał niszczyć sobie reputacji i zwracać na siebie zbytniej uwagi grona pedagogicznego, toteż postanowił być mądry.
Dzisiejsze nudne, niedzielne popołudnie spędzał nie robiąc nic konkretnego, trochę planując kolejny trening, trochę zastanawiając się, czy nie powinien wpleść w strategię manewru zrzucającego z miotły zawodników drużyny przeciwnej, których nie lubił. Trochę się zastanawiał, kiedy znajdzie go Liv, bo z jakiegoś powodu zawsze była z nim wtedy, kiedy się nudził. Siedział na jednym z parapetów, w gruncie rzeczy obserwując ludzi przewijających się tu i ówdzie.
Zaledwie mały kawałek jego świadomości rejestrował Reginę, farbującą trawę na dziedzińcu na różowo. Wiadomo, ZNALI SIĘ, w dość dziwny sposób, zupełnie niezwiązany z tą szkołą i jej murami. I chociaż nie zdarzyło im się porozmawiać od ostatnich wakacji, Cole bez skrupułów obserwował nieco poirytowaną Ślizgonkę, kolejny raz zdumiony tym, jaki cholernie mały był ten świat i jak bardzo niesmaczne było wrażenie, że przed niektórymi rzeczami nie da się uciec.
- Bardzo stylowo – skomentował wyczyn Ślizgonki, w końcu zebrawszy się na wydanie jakiegokolwiek dźwięku w jej stronę. Nie stała na tyle daleko od niego, żeby tego nie usłyszeć.

Pogadali i oboje poszli.

zt
Powrót do góry Go down
Philemon Briggs

avatar
Gracz


Skąd : Calgary, Kanada
Liczba postów : 236
PisanieTemat: Re: Dziedziniec   24.06.16 1:27

Jeśli ktokolwiek, kiedykolwiek powiedział, że każdy Krukon na przerwie między lekcjami, a nawet po nich, idzie do biblioteki się uczyć, to jest w ogromnym błędzie! Być może Briggs jako obcokrajowiec, wychowywany w innej szkole magii i czarodziejstwa, po prostu nie pasował do domu niebieskich? A być może ich niebieski dom, nie był wystarczająco dobry dla Philemona? Dobra, to już zbyt harde stwierdzenie, dlatego lepiej zostawić to gdybanie mądrzejszym, czyli reszcie uczących się Krukonów.
Briggs korzystając z pięknej pogody, wyszedł na dziedziniec, nie oczekując od życia niczego więcej, jak dobrego koktajlu i porządnego hektara do przesiania. Niestety nie mógł dostać ani jednego, ani drugiego, co też skwitował ponurym wyrazem twarzy, innymi słowy, było mu cholernie przykro.
Nastolatek zastanawiał się, co też mógłby zrobić, żeby produktywnie zająć sobie czas i wymyślił bardzo kreatywny sposób! Mowa tu o patrzeniu w obłoki. Każda osoba, która ma trochę wyobraźni potrafi patrzeć w sposób nietuzinkowy i kompletnie odbiegający od wszelkich zasad. Patrząc na chmurę, przypominającą żółwia widzi jelenia i na odwrót! Briggs uwielbiał od czasu do czasu zajrzeć tam gdzie nie trzeba, dlatego zaraz po obiedzie ruszył się w stronę pięknej trawy, na którą spojrzał z zachwytem. Położył się na samym środku, który o dziwo był wolny! Z pewnością to wina tej obiadowej pory.
Powrót do góry Go down
Effie Force

avatar
Gracz


Skąd : USA
Liczba postów : 156
PisanieTemat: Re: Dziedziniec   24.06.16 13:47

Ef jak zwykle zajęta swoimi trywialnymi myślami, sunęła przez korytarze. Zbliżają się wakacje. Gdzie pojechać w tym roku? Teneryfa czy wsypy Kanaryjskie? Może California? Musze koniecznie kupić te sandały od Chanel. Były przecudne! To będzie hit tego lata. I tym podobne. Przechodząc przez dziedziniec, właśnie myślała o konieczności spożycia paru kilogramów marchwi, żeby nadać skórze odpowiedni kolor, gdy kątem oka zobaczyła kogoś leżącego na trawie. Przez myśl jej przeszło co za dureń. Przecież tam jest miliony mrówek! A do tego może ubrudzić sobie ubranie. Przeszła obojętnie, gdy po chwili zorientowała się kto to. Zatrzymała się wryta i obejrzała przez ramię, aby się upewnić. Briggs! Nie mogła sobie przypomnieć imienia, ale wszędzie rozpoznałaby tą uroczą czuprynę. Już dawno zawiesiły na nim oko, ale nigdy nie mogła go złapać. Czemu nie teraz? Przy okazji mogła złapać trochę słońca. Odwróciła się i podeszła do chłopaka. Stanęła centralnie nad nim zasłaniając wszystkie inne widoki. - Mrówki cię nie zjedzą? - zobaczymy czy jest godny towarzystwa Eff.
Powrót do góry Go down
Philemon Briggs

avatar
Gracz


Skąd : Calgary, Kanada
Liczba postów : 236
PisanieTemat: Re: Dziedziniec   24.06.16 15:56

Gdyby ktokolwiek powiedział mu, że ten piękny dzień będzie urozmaicony w towarzystwo jednej z piękniejszych dziewczyn z jego roku, z pewnością latałby po dziedzińcu z kwiatkami. Może to zbytnia przesada, bo przecież kwiaty, są delikatniejsze niż co poniektóre waćpanny, więc pewnie latałby z konewką i nawozem, ale czy to takie ważne? Przecież liczą się chęci, a tych chłopak miał w nadmiarze! W momencie, ktoś zasłonił mu wspaniałe słoneczko sapnął niezadowolony. Jak on się teraz opali? Dobra, być może nawet nie opali, a po prostu spojrzy na tą piękną żyrafę, którą przed chwilą zobaczył w obłokach!
- Odsuń się kobieto, zasłaniasz mi żyrafę. - stwierdził krótko, nawet nie zwracając uwagi na osobę, która się nad nim pochyliła, w końcu nie zdążył rozpoznać w tej osóbce pół-wili, o której co nieco słyszał. Nie odpowiedział na jej pytanie, bo było głupie, naprawdę było głupie, przecież mrówki to kochane stworzenia, które gryzą jedynie zołzy i wredne wiedźmy! Nawet jego wysoko urodzona mama to wie! - No widzisz i zgubiłem ją przez Ciebie. - stwierdził z ubolewaniem, odsuwając się kawałek od dziewczyny, żeby sprawdzić, czy ten piękny obłoczek przypadkiem nie jest w tym samym miejscu. Niestety wiatr go już porwał hen, daleko.
Powrót do góry Go down
Effie Force

avatar
Gracz


Skąd : USA
Liczba postów : 156
PisanieTemat: Re: Dziedziniec   24.06.16 16:26

No i nie okazał się godny. Zrobiła nadąsaną minę. Czy wszyscy krukoni są jacyś niedorobieni? Najpierw Cole gada od rzeczy, a potem Brigss. To powinien być dom dla ułomnych.
Rozejrzała się po dziedzińcu. Żadnej żyrafy nie zobaczyła, ani zwierzęcia, ani wysokiej osoby. No cóż... Ktoś tu oszalał. Stała tak jeszcze chwilę niezdecydowana. Olać go? Czy zostać? No dobra, już dobra. Nie można skreślić osoby po pierwszym wypowiedzianym zdaniu. Chociaż Brigssa można by śmiało. Westchnęła. Głośno i teatralnie. Udajmy, że nie jesteśmy tu dla niego tylko dla tego pięknego letniego słonka. Zdjęła wierzchnią szatę, odkrywając cieniutki biały top na ramiączka i baaaardzo krótkie białe szorty. No cóż, było gorąco idealny pretekst, żeby wyglądać hot i to jeszcze na środku dziedzińca. Od razu przyciągnęła pobliskie spojrzenia. Zarówno na siebie ja i na krukona. Ma szczęście. Nie dość, że może wygrzewać się w słońcu to jeszcze w blasku jej urody!
Ułożyła szatę na trawie obok chłopaka. Nie ma mowy, żeby mrówki ją pogryzły. Ułożyła się w co najmniej ponętnej pozie i zachwycała promieniami słonecznymi. Po chwili spytała - Jaką żyrafę? - błagała w myślach, żeby tylko miał na to jakąś inteligentną odpowiedz.
Powrót do góry Go down
Philemon Briggs

avatar
Gracz


Skąd : Calgary, Kanada
Liczba postów : 236
PisanieTemat: Re: Dziedziniec   24.06.16 17:37

Po prostu Krukoni myślą w sposób kreatywny i nie przejmują się takimi przyziemnymi sprawami. Chociaż Darren i jego ciągutki do różnych narkotyczków, są niepokojącym znakiem, to pod wpływem tych środków, chłopaczyna pewnie odnajdywał jakieś odpowiedzi na ogromne pytania świata.
Pewnie w oczach dziewczyny Philemon wyszedł na kompletnego debila, ale większość osób, które go znały, jeśli nie wszyscy, tak uważali, dlatego Briggs nie nadskakiwał wiedząc, że jeśli dziewczyna się zainteresuje, będzie mógł jej wytłumaczyć. Patrząc jak dziewczyna zdejmuje szatę, nie mógł się nadziwić ile to trzeba ceregieli, żeby po prostu usiąść, ale oczywiście nie marudził, bo przecież to była ładna dziewczyna, a takim się nie mówi "Kiego licha tak się kręcisz?". No wiadomo, jego pierwsze słowa też nie były miłe, ale nie wiedział, że to taka ładna dziewczyna! Spojrzał się na nią od góry do dołu i po prostu głupkowato się uśmiechnął, zaraz zadając sobie w głowie pytanie. Można powiedzieć, że wypowiedzenie tych słów na głos, było zwykłą formalnością, dlatego zagaił zaczepnie - Nie boisz się, że ugryzą Cię mrówki? - w końcu wcześniej dziewczyna martwiła się o niego, dlatego teraz on chciał się spytać, czy ona się nie boi. Bądź co bądź, mógłby ją uchronić przed takimi ukąszeniami, ale czy trzymanie rączek na nogach i innych częściach ciała dziewczyny nie byłyby zbyt jasnym znakiem, przez który nazwaliby go gwałcicielem? Jasne, że tak, dlatego nawet się nie odzywał, jeszcze czego, w końcu trzeba żyć z naturą, jako przyszły ogrodnik wiedział, że to priorytet!
Philemon znów łamał regulamin siedząc w zwykłej, białej koszulce z jakimś mało znanym logiem, mugolskiego zespołu i zwykłych, krótkich, ciemno brązowych rybaczkach. Niestety dziś znów nie mógł ubrać swoich ogrodniczek, bo miał tylko dwie pary, a wybrudzić je w taką pogodę, nie tarzając się w ziemi, to istna głupota. Słysząc pytanie dziewczyny, uśmiechnął się promiennie i wskazał zapraszającym gestem na niebo - Obłoki Milady - powiedział jedynie i podążył wzrokiem za swoją dłonią, patrząc w następną fenomenalną chmurę, ta przypominała mu jakiegoś dziwnego grzyba, o! Może to była meduza, albo halucynek, o którym tyle słyszał w mugolskich mediach, że niby mają się przed nim strzec, czy jakoś tak. - Patrząc na te wspaniałe twory natury możemy zauważyć ile w naszych głowach jest kreatywności, bez potrzeby szukania sposobów na kreatywne myślenie w książkach. - stwierdził raźnie, starając się nie patrzeć kątem oka na dziewczynę, bo to, że przyciągania spojrzenia wiedział, ale czy to oznaczało, że on również musiał ulec tej pokusie? Przecież wiedział, że ważne jest wnętrze, to kiej cholery się wcześniej tak na nią gapił! - Przykładowo tam widać meduzę, chociaż określiłbym to jako halucyna, chociaż nie mam kompletnie pojęcia jak one wyglądają, słyszałem tylko w radiu od BBC, żeby się tego strzec, tylko no, nie mam kompletnie pojęcia jak to wygląda... - peplał, zapominając, że jest w Hogwarcie, a tutaj rzadko kto jest z mugolskiego domu i naprawdę rozumie co chłopak mówi! Cóż, najwyżej go uzna za świra, jeśli nie chodziła na zajęcia z Mugoloznawstwa, chociaż nawet te lekcje, są słabe w porównaniu z rzeczywistością.
Powrót do góry Go down
Effie Force

avatar
Gracz


Skąd : USA
Liczba postów : 156
PisanieTemat: Re: Dziedziniec   24.06.16 21:31

Dawno temu, gdy Effie uczyła się na wpół w mugolskiej szkole, na w pół w domu jej opiekunka katowała ją literaturą klasyczną, piękną i tym podobne. A że to ona do pewnego czasu przydzielała jej pieniądze, miała nad nią dużą władze. Jeśli nie przeczytasz ze zrozumieniem, nie dostaniesz pieniędzy na zachcianki. I tak w wieku jedenastu lat, przeczytała większość dzieł Szekspira, Puszkina, Dantego i wiele innych. Nie wyciągnęła z niej dużej nauki, a jedyne wątki jakie pamiętała to miłosne. Przekręciła się na bok, żeby móc na niego spojrzeć - Czytałeś "Pana Tadeusza" Mickiewicza? Ja będę Telimeną, a ty będziesz Tadeuszem. Co ty na to? - uśmiechnęła się zawadiacko i mrugnęła do niego, po czym znów położyła się na plecach. Oczywiście chodziło jej o scenę jak Tadeusz zdejmuje z Telimeny mrówki. Właściwie nie było w tym za dużo romantyzmu. Ale na pewno było uroczę i w jakimś stopniu namiętne. A w tamtych czasach to było prawie złamanie dobrego smaku.
Obłoki. No nieźle. Pochlebiło jej w jaki sposób się do niej zwrócił. Prawdziwy gentelmen. Ale zachwycać się nad obłokami? To dopiero abstrakcja. Zaraz po tym dodał o kreatywnym myśleniu w książkach. Bardzo apropo do jej wypowiedzi. A co dalszej części złapała tylko o grzybach, bo chmury ją nie interesowały. Chyba bardzo zależało mu na informacjach jak one wyglądają, bo powtórzył to aż dwukrotnie. Co prawda Eff nie miała do czynienia z pierworodnym grzybem, ale wiedziała jak wyglądają i jak działają. - Dość małe, na cienkich nóżkach. - odpowiedziała, trochę do siebie. A co do mugoloznawstwa chodziła, a owszem. Tylko dlatego, że znała się na tym bardzo dobrze, co skutkowało dobrymi ocenami.
Powrót do góry Go down
Philemon Briggs

avatar
Gracz


Skąd : Calgary, Kanada
Liczba postów : 236
PisanieTemat: Re: Dziedziniec   25.06.16 1:31

To świetnie! Niestety Philemon nie był tak dobrze wykształcony, ale co nieco wiedział. Kojarzył Szekspira, bo kto go nie kojarzył w mugolskim świecie? Jeśli nie sztuki teatralne, które o dziwo były wystawiane w Kanadzie, to filmy. Sporo było Szekspira w jego rodzimym kraju, tym bardziej, że rodzice chłopaka obracali się w dość prostym, aczkolwiek bardzo rozwiniętym społeczeństwie, mianowicie lekarzy oraz logopedów. Naturalnie Lemon nie czytał kompletnie nic, bo jego lenistwo zawsze zwyciężało. Na szczęście mugolscy rówieśnicy, z którymi wciąż utrzymuje kontakt, czasem opowiadają mu o śmiesznych personach z literatury pięknej. Teraz biedactwa pewnie się uczą, o wielkich poetach, a Briggs siedzi na dziedzińcu i patrzy w obłoki, piękna sprawa. - Czekaj, czekaj... - zamyślił się na chwilę, sprawdzają w głowie, czy przypadkiem nie kojarzy tego imienia, coś w końcu zapamiętał! Tak, tak, to była ta zabawna dziewczyna co usiadła na mrowisku! To chyba nawet na jej przykładzie Briggs nauczył się nie zadręczać małych zwierząt! - To w końcu chcesz żeby chodziły po Tobie mrówki? - spytał po chwili, tym razem samemu obracając się w jej stronę. Nie był to komfortowy sposób do komunikacji, ale przynajmniej jakoś rozmawiali. Oczywiście, że Briggs miał z tego coś jeszcze, mógł patrzeć na prawdziwe zjawisko urody. Dopiero przebywając w towarzystwie dziewczyny i patrząc na nią, mógł śmiało stwierdzić, że była piękna, albo to jej urok tak działał, nie ważne. Grunt, że była i mógł na nią patrzeć. Lemon mógłby nawet się skusić o porównanie jej do orchidei, ale na to miano trzeba sobie zasłużyć, posiadając nie tylko piękno zewnętrzne, ale i wewnętrzne i nie, nie piszę o żołądku, ani jelitach.
Z dżentelmena, to on miał tyle, ile Słowacki z poety, czyli kompletnie nic. Znaczy tak, Juliusz potrafił pisać, a Philemon potrafi mówić i to tyle z tych podobieństw, nie ma co rozwijać, bo to zdecydowanie zbyt męczące. Naturalnie myślenie o chmurach i rozmawianie na ten temat, nie było takim problemem, bo w końcu to było coś! Po tej chwili namysłu, kiedy zaczął zastanawiać się, czy tłumaczyć dziewczynie o co chodzi, ta sama wyskoczyła z wyjaśnieniami. Spojrzał na nią, jakby urwała się całkiem nie z tej planety i zaczął zastanawiać, czy przypadkiem nie robi sobie żartów. Oczywiście wszystkie te myśli wykwitły na jego twarzy, która wyrażała szok, po prostu szok. Ogromne, psie oczy i niemal otwarta buzia, tak idealny Krukon, który wie wszystko! - Wiesz... wiesz jak one wyglądają? - zapytał głupio, w końcu dziewczyna mu powiedziała! Tego to kompletnie się nie spodziewał, bo w końcu nadawali na tych samych falach, znaczy się, dziewczyna jako jedna z niewielu naprawdę wiedziała, o czym on mówi! - Próbowałaś ich kiedyś? - spytał na spokojnie, nawet nie ekscytując się zbytnio faktem, że patrzył się dziewczynie prosto w oczy, jakby nagle stała się ważniejsza od chmur, a to dopiero był wyczyn. Jenakże uwaga, ważniejsze jest to, że chłopaczyna właśnie przyswajał nowe informacje! Wszystkie te uczniaki z Ravenclawu powinny brać przykład i uczyć się z takich życiowych sytuacji, a nie, siedzieć w tych książkach, między regałami, w których nie ma żadnego przewiewu!
Powrót do góry Go down
Effie Force

avatar
Gracz


Skąd : USA
Liczba postów : 156
PisanieTemat: Re: Dziedziniec   27.06.16 10:49

Dostał plusa za znanie lektury i jej treści. Myślała, że mieszkańcy wysp interesują się tylko i wyłącznie literaturą napisaną po angielsku. Skąd mogła wiedzieć, że chłopak jest z Kanady. Poza tym był krukonem, a oni mają bardzo dużo bezużytecznej wiedzy. Była też dumna, że chłopak jest trochę inteligentny i złapał haczyk. Znów odwróciła się na bok i spojrzała na niego przeciągle z lekkim uśmiechem. Odezwała się rozmarzonym głosem - Chce, jeśli podejmiesz się roli Tadeusza. - i nie czekając na odpowiedz znów odwróciła się na plecy. Trochę jej przeszkadzało świecące prosto w oczy słońce i przeklinała siebie, że nie wzięła okularów. Z drugiej strony nie było aż tak gorąco, żeby się spocić, a tego ślizgonka by nie zniosła.
Gdy Biggs tak żywo zareagował na jej wiedzę, zerknęła na niego kątem oka. Był autentycznie zdziwiony. Czy to naprawdę taki szok, że Force coś wie? Zresztą była to wiedza o mugolach, nie bardzo przydatna w Hogwarcie. - Wiem jak wyglądają, przecież przed chwilą ci je opisałam! I oczywiście, że ich próbowałam. Swojego czasu żadna amerykańska domówka nie mogła się bez tego obyć. - no niestety, swojego czasu obracała się w takim towarzystwie, że nie miała możliwości nie spróbować, żeby jej nie wytykali palcami. Dla odmiany teraz nie obracała się w żadnym towarzystwie i nie wie co jest gorsze. Ale grzybki próbowała a owszem, ale nie zrobiły na niej większego wrażenia. Ot przekoloryzowana rzeczywistość i tyle. Nie wiedziała czym się tak jarać.
Powrót do góry Go down
Philemon Briggs

avatar
Gracz


Skąd : Calgary, Kanada
Liczba postów : 236
PisanieTemat: Re: Dziedziniec   28.06.16 2:36

Naturalnie, chłopak nie afiszował się swoim pochodzeniem i przynależnością, bo ze zwykłym Brytyjczykiem go przyrównać się nie godzi! Nie był żadnym sztywniakiem, jak pisało w broszurkach reklamowych, nawet nie lubi czytać książek, co prawdopodobnie jest popularne w tymże kraju! Cała jego wiedza, to wszystko co usłyszał mimochodem, bądź przeczytał, oczywiście tylko listownie. Starając sobie przypomnieć co też ten biedny Tadek miał w związku z Telimeną, nawet nie zauważył pięknej chmury. Jego rówieśniczka, jak na Ślizgonkę miała naprawdę bystry umysł, nie to co ten Briggsowy, który zawsze łapie jakieś zaćmy, tak było tym razem. Nie mógł pochwalić się swoją wiedzą, bo nie wiedział co też takiego się wydarzyło z tymi bohaterami. - Nieee dziękuję, nie jestem typem, którego można uwieść. - stwierdził lekko, nawet nie ruszając się ze swojego miejsca, w końcu to była prawda. - Ale z pewnością mogę Ci pomóc znaleźć dobrego chłopaka do tej roli. - zaproponował jakby nigdy nic, w prawdzie nie pogardziłby taką Effie, ale przecież wolność była mocą, tak przynajmniej mówił każdy dobry ogrodnik, bo jaka roślinka chce też być spętana jakimikolwiek sidłami?
Amerykańska domówka, stąd to całe zamieszanie. Dziewczyna z pewnością urwała się z jakiegoś Brooklynu, czy innego Bollywoodu. Bądź co bądź Briggs, nigdy nie był w Ameryce, ale jedyne opinie jakie słyszał o USA, to że jest to kraj rozpusty i chałtury. Widocznie to się sprawdzało, skoro na każdej imprezie były te grzybki! Z pewnością każdy nastolatek jest tam niemal milionerem, ale z pewnością, nie mają ani trochę miejsca na ogródki, okrutni mugole! - Wow. - powiedział jedynie, obracając się na bok i patrząc na dziewczynę. - Miałaś jakieś fascynujące skutki uboczne? Jakieś wymioty, biegunkę, czy może zieloną skórę? - spytał, jakby pierwszy raz słyszał o możliwości brania takich cudów do buzi. Bardziej cisnęły mu się na usta pytania odnośnie roślinności w Ameryce, ale już powiedział co powiedział.
Powrót do góry Go down
Effie Force

avatar
Gracz


Skąd : USA
Liczba postów : 156
PisanieTemat: Re: Dziedziniec   28.06.16 20:13

Gdyby nie miała planu prychnęła by tak głośno, że wszyscy zwrócili by uwagę. Zadowoliła sie jednak prychnięciem mentalnym. Gdyby chłopak wiedział, może też by się uśmiał. Gdyby wiedział, że każdego typa można uwieść. Nawet jeśli nie jesteś wilą. Wystarczy mieć dobre podejście. Ale był całkiem uroczy z tym swoim oporem. Koniec końców jeśli się na niego zdecyduje nie będzie miał wyboru. Więc Eff wiedziała swoje i nic nie odpowiedziała tylko mruknęła pod nosem coś pomiędzy mhm, a ykhym. Niech krukon interpretuje to jak chce.
Prawdziwe opinie słyszał o USA. To był baaaardzo wolny kraj, we wszystkich aspektach. Od jedzenia po miłość. I jeśli trafiłeś w dobrą dzielnicę to faktycznie wszyscy mogli być bogaci. Chyba, że trafiłeś do Bollywoodu to jesteś nie dość, że w złym kraju to i na złym kontynencie.
Zdziwiła się trochę reakcją Briggsa. Była na jej gust ciut zbyt żywa. Używki to używki, na co roztrząsać temat. Określiłaby nawet to jako tabu w Wielkiej Brytanii, której mieszkańcy byli trzymani pod kloszem. Do czasu aż dostali co chcieli z obcych źródeł i potem wyrastali na narkomanów. Eff była zdania, że wszystko co ludzkie jest dla ludzi. Westchnęła teatralnie - Nie miałam nawet niefascynujących skutków ubocznych. - w sumie nawet jej się to za bardzo nie podobało. - A ty co taki zainteresowany tematem? - spytała zerkając na niego z ukosa. Niby się domyślała, ale wolała potwierdzić domysły.
Powrót do góry Go down
Philemon Briggs

avatar
Gracz


Skąd : Calgary, Kanada
Liczba postów : 236
PisanieTemat: Re: Dziedziniec   30.06.16 2:54

Być może każdego można było uwieść, jednak Philemon nie był tak skomplikowanym osobnikiem i nie potrafił rozpoznać jawnych znaków, które młode kobiety często wysyłały. Dla niego, były to same sprzeczności, które musiał zwalczać, będąc młodym adeptem w miłosnych gierkach. Generalnie nigdy nie był w tym dobry i żeby coś zrozumieć, musiał mieć to wytłumaczone, przysłowiowo, jak 'krowie na rowie'. Być może nie było mądrze mówić Ślizgonce, że nie jest typem do uwiedzenia, ale przecież tak uważał, a nie można było brzydko kłamać. Nastolatek nawet nie usłyszał jej chrząknięcia, a nawet jeśli to mało sobie z niego zrobił, kompletnie nie rozumiejąc, że jest to odnośnie jego wypowiedzi. Czasami Briggs miewał orientację w rozmowie i terenie, jednak tym razem nie zapowiadało się tak dobrze.
Wiadomości Philemona były jasne, Bollywood w USA, bo w końcu gdzie indziej może być taki wysyp indyjskich uchodźców, choć uchodźcami chłopak by ich nie nazwał. Bardziej przyszłymi bankierami, o tak! To było bardzo trafne określenie, bo przecież w Ameryce każdy może zostać bogaczem, wystarczy tylko, że dobrze na coś obstawi, a przynajmniej tak mówili. Można powiedzieć, że Philemon był zafascynowany tym krajem i jego krajobrazami, chociaż za te małe skrawki ziemi, które zostały po kolonizacji jedynie przyjemnym wspomnieniem, mógłby zbić i to nie na żarty!
Na jej westchnienie i dobre słowa zapatrzył się na nią. Gdyby dobrze się postarała to naprawdę mugole oszaleliby na jej punkcie, zostałaby gwiazdą estrady, tylko czy było warto? Skoro niektórzy szaleni mugole potrafili zadźgać, albo zastrzelić swoich faworytów? Ten mugolski świat schodzi na źle posadzone grządki i tyle Briggs ma do powiedzenia, chociaż jego pozytywne nastawienie, nawet jakby się waliło i paliło, byłoby wciąż pozytywne! - USA zawsze wydawało mi się tak blisko, a tak daleko, w końcu sąsiaduje z Kanadą! Co do tego kraju, to jestem po prostu ciekaw jak tam jest, czy to prawda, że w ogromnych miastach nie ma wcale zieleni? - finalnie zadał to pytanie, które tak go dręczyło, od kiedy zorientował się, że dziewczyna jest z Ameryki.
Powrót do góry Go down
Effie Force

avatar
Gracz


Skąd : USA
Liczba postów : 156
PisanieTemat: Re: Dziedziniec   22.07.16 16:51

Przecież Ef nie musiała się starać, żeby ludzie szaleli na jej punkcie. Od tego jest jej willowatość. Po paru zdaniach, Ef zauważyła, że Phil ma jakąś delikatną obsesje na temat zieleni i ogólnie przyrody. Wydawało się to jej lekko niezdrowe. Zieleń jest w porządku, chociaż jest pełna robali. A robale nie są już w porządku. - No jasne, a w Kanadzie jest sam śnieg! - powiedziała ironicznie. Jeździła do sąsiedniego kraju w każde ferie zimowe na narty lub deskę i podobał jej się ten kraj. Chociaż mieli za dużo drzew, a za mało center handlowych. - W Nowym Yorku mamy central park, a w waszyngtonie ten... od tego pomnika Lincolna. - nie znała się za bardzo na infrastrukturze i zabytkach. Ale za to powie ci lokalizacje każdego większego centrum handlowego. -Jak chcesz to możesz wpaść na wakacje do mnie. Sam zobaczysz nasz amerykański brak zieleni. - Wątpiła, że chłopak skorzysta z propozycji, dlatego ją złożyła.
Powrót do góry Go down
Philemon Briggs

avatar
Gracz


Skąd : Calgary, Kanada
Liczba postów : 236
PisanieTemat: Re: Dziedziniec   28.07.16 15:39

Naturalnie dziewczyna była piękna, choć naturalnym tego nazwać nie można, bo była piękniejsza niż reszta piękności z Hogwartu, a nawet poza nim, dlatego Philemon co jakiś czas zerkał na urodziwą dziewczynę, której urok nawet na niego lekko działał. Heloł, ale na kogo by nie zadziałał urok takiej dziewczyny? - Szczerze powiedziawszy to w północnych rejonach owszem, ale południe jest ciepłe, chociaż nie przepadam za tymi rejonami. Najbardziej polecam Calgary, wspaniałe miejsce i ten system krytych korytarzy! Po prostu cudo, mugole mają taką wyobraźnię! - westchnął zauroczony inteligencją twórców budynków w jego rodzinnym mieście, chociaż dopiero po chwili zreflektował, że to była ironia, na co zareagował szerokim uśmiechem i prostym komentarzem. - Wybacz, zapomniałem, że to była ironia. W takim przypadku rozumiem, że byłaś w Kanadzie? - spytał zaciekawiony.
Kilka krótkich zdań, którymi urodziwa dziewczyna raczyła Lemona utwierdziły go w tym, że nie warto zwiedzać tego kraju. Nie dość, że pewnie wszystkie metropolia wybiły piękno natury, to jeszcze pewnie posadzili tam sztuczne bambusy, wstyd i hańba, ale co też taki młody ekolog może zrobić, poza trzymaniem gęby na kłódkę, bo przecież tego nie powie, jeszcze by ją uraził i by sobie poszła... - Wydaje mi się, że tym razem podziękuję i nie skorzystam, tym bardziej, że planuję zostać na wakacje w Hogwarcie. - stwierdził z szelmowskim uśmiechem, znów odrywając się od chmur, żeby tylko spojrzeć na dziewczynę. - Jestem ciekaw co też wymyślą na wakacje, jesteś może zorientowana? - spytał się, jakby nigdy nic.
Powrót do góry Go down
Effie Force

avatar
Gracz


Skąd : USA
Liczba postów : 156
PisanieTemat: Re: Dziedziniec   04.08.16 15:22

Uśmiechnęła się zadziornie i przekręciła na bok aby móc na niego patrzeć. - Jasne, że byłam. Prawie każe ferie zimowe tam spędzam. Co więcej, mamy tam nawet domek. - chwaliła się. Chociaż, ciężko było znaleźć kraj gdzie Force'owie nie mieli by chociaż apartamentu.
I tak jak przewidywała chłopak odmówił. Ale za to wyszła na miłą! Na wakacje w Hogwarcie skrzywiła się i zapaliła jej się czerwona lampka. Nikt normalny nie spędza tu wakacji. Tylko biedni, desperaci i wariaci. Jej samej wydawało się to bardzo kiepskim pomysłem. Ona sama planowała wylegiwać się na jakiejś ciepłej plaży Emiratów Arabskich czy może Turcji. Podniosła się do pozycji siedzącej. - Wiesz co, ja już pójdę. - i bez żadnych więcej wyjaśnień wstała i poszła. Tu już raczej nic nie zdziała.

z.t
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Dziedziniec   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Erised :: Fabuła :: Hogwart :: Parter-
Skocz do: