Share | 
 
Wątek masowy: egzamin na teleportację
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Wątek masowy: egzamin na teleportację   24.10.15 20:18

Wspomnienie
Egzamin na teleportację

To był naprawdę ważny dzień. Poświęciłeś dwanaście tygodni (oraz dwanaście PF) na przygotowania do egzaminu na teleportację. Czy było warto? Sam musisz odpowiedzieć na to pytanie, gdyż dla jednych posiadanie licencji wydaje się być bardziej potrzebne niż tlen z kolei dla drugich – kolejnym dodatkowym papierkiem wypełniającym kartotekę.
Przychodząc do Wielkiej Sali punktualnie o dziewiątej rano nie spodziewałeś się, że dopadnie cię nagły napad stresu. Trzęsące się dłonie, nieco szybsze bicie serca, czy nerwowe rozglądanie się w poszukiwaniu najlepszego kolegi z roku to typowe objawy, których doświadczał każdy podchodzący do dzisiejszego egzaminu. Nie byłeś jedynym, który nieustannie przypominał sobie święte zasady teleportacji: Cel, Wola, Namysł. Kiedy już nadeszła twoja kolej i egzaminator wyczytał twoje nazwisko, stanąłeś w drewnianej obręczy, patrząc na drugą obręcz położoną zaledwie kilka stóp przed tobą.
Gotowy? W takim razie rzuć trzema kostkami i sprawdź, czy udało ci się uzyskać licencję.
Powrót do góry Go down
Garett Graham

avatar
Gracz


Skąd : Milford Haven, Walia
Liczba postów : 30
PisanieTemat: Re: Wątek masowy: egzamin na teleportację   01.11.15 16:03

Wszelkie egzaminy traktowałem z dość luźnym podejściem, przy śniadaniu mówiąc sobie sakramentalne "co ma być do będzie". Dlatego z rozbawieniem patrzyłem na ludzi, którzy nie mogli przełknąć owsianki, albo beznamiętnie międlili widelcami w zimnej już jajecznicy. Nie rozumiałem idei całego stresowania się i wypruwania sobie flaków w przeddzień egzaminu. To był dzień dla nas, który mieliśmy spędzić w spokoju, żeby na drugi dzień nam trochę lepiej poszło, a niekoniecznie krążyć w tę i z powrotem mrucząc pod nosem Ce, Wu, En... Ce Wu En... i tak bez końca.
Za pięć dziewiąta powędrowałem dość spokojnym krokiem w kierunku Wielkiej Sali gdzie zebrali się już wszyscy. Rozejrzałem się po kolegach z roku i mrugnąłem porozumiewawczo do koleżanki, która wyglądała jakby miała dostać palpitacji serca. Po pięciu minutach się zaczęło. Przyglądałem się w zamyśleniu podłodze, kiedy usłyszałem swoje nazwisko.
- Graham! - Rozniósł się po sali nieco znudzony już głos jednego z egzaminatorów. Skinąłem głową i skierowałem się w stronę obręczy. Wtedy dopiero zacząłem się stresować. A jeżeli mi nie wyjdzie? Jeżeli znowu będę pośmiewiskiem całej szkoły? Westchnąłem ciężko i skupiłem się na drewnianej obręczy iii... kompletnie nic.
- Druga próba - Usłyszałem i westchnąłem ciężko. Po czym wszystkie swoje myśli skoncentrowałem na obręczy naprzeciw mnie - Zapraszamy w drugim terminie - Dodał egzaminator, a ja zrezygnowany w towarzystwie chichotów ruszyłem do dormitorium. No pięknie. W domu się nie przelewało, a ja całe dwanaście galeonów wyrzuciłem w błoto. Wstyd dla Grahamów.

Ostatni egzamin na teleportację był dla mnie osobistą porażką. Po tym co wyczyniłem w Wielkiej Sali prawdopodobnie ojciec przewracał się w grobie, a matka, mimo że bardzo mnie wspierała, z resztą jak przy wszystkich porażkach, też była przerażona. Jak mogłem dać aż taką plamę? To było niewyobrażalne i wręcz żałosne z mojej strony. Nienawidziłem siebie za każde niepowodzenia.
Tym razem na egzamin przyszedłem o wiele bardziej zrezygnowany i przygnębiony, od razu stawiając się na przegranej pozycji. Tak niewielu uczniów oblało. Ba! Żaden z moich kolegów nie oblał, więc czułem się o stokroć bardziej upokorzony swoją przegraną. A do tego zbliżały się OWuTeMy, do których to powinienem był się uczyć, a nie do egzaminu na teleportację. Wiedziałem, że znów mi się nie uda. Byłem tego pewien.
- Graham... Po raz drugi - Mruknął egzaminator widząc moją twarz po raz kolejny przed swoim obliczem. Wzruszyłem ramionami zagryzając mocno zęby. Miałem wrażenie, że ze mnie drwił. Chciałem od razu wyjść i nie wracać, ale już dla świętego spokoju stanąłem w jednej z obręczy. Ce, Wu, En... I nic. Nie poruszyłem się o milimetr. Przy drugiej próbie czekała mnie kolejna upokarzająca porażka. Nie potrafiłem się skupić, czułem się jak głupek, więc nie czekając na słowa komisji po prostu wyszedłem energicznie z sali. Będąc na korytarzu nie mogłem się powstrzymać, żeby nie uderzyć o kamienną ścianę. Moje kostki po kilku uderzeniach pokryły się krwią, a moje nazwisko stało się pośmiewiskiem... Po raz kolejny.

Do kolejnej próby podszedłem już po OWuTeMach. Nie miałem siły dłużej męczyć się jednocześnie z egzaminem i z tą nieszczęsną teleportacją, która kosztowała mnie tyle zachodu. W międzyczasie powypytywałem kolegów jak oni to robili, dostałem wiele kluczowych rad, jak i także tych irracjonalnych jak zjedzenie siedemnastu lukrecjowych gryzków przed próbą. Mimo wszystko te długie rozmowy dodały mi nieco otuchy. Dostrzegłem, że wbrew moim przekonaniom nie wszyscy uczniowie się ze mnie nabijają. Jak mantrę w głowie powtarzałem sobie, że teleportacja jest bardzo trudna i nic takiego się nie stało, że dwukrotnie oblałem. Poczułem się z tym o wiele pewniej.
Za egzamin musiałem tym razem więcej zapłacić, zwłaszcza, że należało się w tym celu udać do ministerstwa. Kilka papierkowych spraw i już mogłem po raz kolejny zaliczać, miałem nadzieję, że tym razem pozbędę się tej wewnętrznej blokady, która we mnie siedziała i uniemożliwiała mi zaliczenie absurdalnie prostego testu, jak przemieszczenie z jednej obręczy do drugiej. Ale wziąłem się w garść. Przynajmniej względnie.
Siedziałem kilka minut w poczekalni w jednym z ministerialnych departamentów. Beznamiętnie liczyłem płytki pokrywające ciemną podłogę, gdy usłyszałem, że przyszła moja kolej. Wstałem, wziąłem głęboki oddech i ruszyłem przed oblicze komisji.
- Pan Garett Graham - Mruknął egzaminator przyglądając mi się uważnie, a ja nieznacznie skinąłem głową i tak jak za każdym razem stanąłem w jednej z obręczy. Przymknąłem lekko oczy, a za moimi plecami rozległy się kroki, które nieco mnie dekoncentrowały. Cel - obręcz przede mną. Wola - była, bardzo tego chciałem. Teraz czekała mnie chwila skupienia i... Znowu nic.
- Druga próba - Westchnął znużonym głosem człowiek stojący za moimi plecami. Czułem, że tym razem musiało się udać. Zwyczajnie nie było możliwości, żeby mi coś nie wyszło. Skupiłem się niezwykle intensywnie, a po chwili aportowałem się z obrotem w drugiej obręczy. Nie wierzyłem, że to się naprawdę stało. Udało mi się!
Po chwili uchyliłem oczy i skierowałem się w stronę egzaminującego, który pogratulował mi, a już kilka dni później otrzymałem sowę z moją upragnioną licencją.
Powrót do góry Go down
Regina Locke

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 15
PisanieTemat: Re: Wątek masowy: egzamin na teleportację   11.11.15 1:17

Pamiętam to jakby to było wczoraj. Jeden z najbardziej stresujących egzaminów w moim życiu. Zanim dowiedziałam się, że jestem czarodziejką, nawet do głowy by mi nie przyszło, że kiedykolwiek będę miała możliwość zdawać na prawo jazdy. A to jest zasadniczo prawo jazdy. Tylko że magiczne. Więc nawet alkomaty nie będą większym problemem. O ile zdam, oczywiście.
No i udało mi się, i to, co mnie samą zaskoczyło, za pierwszym podejściem. Mogło pójść lepiej, naturalnie, prawdę mówiąc to ledwo to diabelstwo zdałam. Zajęło mi lata zanim nauczyłam się robić to jak należy i do tej pory nie czuję się z tym zbyt komfortowo - kiedy tylko mogę, preferuję spacer.
(rzut kostkami: 11)
Powrót do góry Go down
Dimitr Lazarov


Gracz


Skąd : Falkirk, Szkocja
Liczba postów : 23
PisanieTemat: Re: Wątek masowy: egzamin na teleportację   29.11.15 8:18

Cel, Wola, Namysł.
Masz wrażenie, że jak usłyszysz to jeszcze raz to zrobisz komuś krzywdę. Przecież wiesz o tym, a ostatnie kilka tygodni o niczym innym nie słyszałeś, więc jakbyś mógł teraz o tym zapomnieć? To niemożliwe. Tak samo jak to, żebyś zaspał. Koledzy z dormitorium po pierwsze zachowywali się za głośno, a po drugie nie daliby ci przespać egzaminu. Nie martwisz się o nic i jako ostatni, chwilę przed dziewiątą zwlekasz się z łóżka. Zarzucasz wymiętą koszulkę na plecy, ale zostajesz w spodniach od piżamy. I tak uważasz, że to nie ma znaczenia, że nic nie jest takie jak być powinno, więc po co masz się starać. Życie znów z ciebie zakpi, a tobie obojętne czy będziesz wtedy w szacie wyjściowej czy piżamie. Powłóczysz nogami, a przed wielką salą masz nadzieję, że teraz twoja kolej, bo stanie w kolejce tak bardzo dzisiaj na nie. Opierasz się o zimną ścianę, a kiedy wywołują Lazarova stoisz i gapisz się przed siebie. Nie usłyszałeś i dopiero kiedy dostałeś kopniaka w kostkę, trochę oprzytomniałeś.
Uśmiechasz się krzywo do komisji i zastanawiasz czy ojciec zapłacił za to, żebyś bez problemu zdał egzamin. To takie do niego podobne, ale nie chcesz dać mu satysfakcji. Pokazać, że stary jest ci potrzebny. I jak to szło? A już pamiętasz Cel, Wola, Namysł… I nic. Unosisz w górę brew i masz ochotę śmiać się z samego siebie. Uważasz, że jesteś żałosny, ale skoro już zwlokłeś tyłek z łóżka próbujesz raz jeszcze, tym razem tak jakby… naprawdę? Ledwo, ale udało się. No i co z tego? Jakoś nie za bardzo się cieszysz, a kiedy opuszczasz wielką salę od razu zmierzasz w stronę pokoju wspólnego. Masz przecież niedokończone sprawy. Nie zdążyłeś się po użalać nad sobą wystarczająco długo.
Powrót do góry Go down
Alecto Carlevaro

avatar
Gracz


Skąd : Wielka Brytania, Londyn
Liczba postów : 69
PisanieTemat: Re: Wątek masowy: egzamin na teleportację   29.11.15 12:50

Tamten rok był chyba najgorszym możliwym, jeśli chodziło o egzamin na teleportację! Alecto długo nie wiedziała, jak poradzić sobie z tym, co wydarzyło się w jej domu i praktycznie z nikim o tym nie rozmawiała. Była wściekła. I bezsilna. Z trudem przychodziło jej więc skupienie się na ćwiczeniach teoretycznych, a gdy przyszedł czas praktyki, prawie przegapiła swoją kolej.
- Carlevaro, Alecto - zawołał wysoki mężczyzna w długiej szacie. Nawet nie drgnęła. - Carlevaro! - powtórzył głośniej. Poderwała gwałtownie głowę, mierząc go wściekłym spojrzeniem. Płaciła za to cholerne podejście! A właściwie ciotka i wuj za nie płacili. Tak czy inaczej ktoś dawał pieniądze temu palantowi za to, że tu przyszedł i prowadził durny egzamin, który równie dobrze mogłaby poprowadzić krowa. - Proszę tutaj - dodał nieco ciszej, skoro już go zauważyła i wskazał ręką wolne miejsce kawałek od siebie. Patrzył uważnie, jak młoda dziewczyna przemieszcza się w odpowiednim kierunku. Alecto miała w nosie czy widział, jak drżą jej ręce. Były zimne niczym dwa lodowe sople, ale za nic nie mogła ich rozgrzać. Przez moment pocierała je intensywnie jedna o drugą, dopóki nie przypomniała sobie tego idiotycznego balu.
- Możesz zaczynać - odezwał się znowu facet.
- Jak będę gotowa - warknęła Carlevaro w odpowiedzi, zaciskając dłonie w pięści. Nikt nie będzie jej już nigdy mówił, co ma robić. Żaden durny facet! Jej mięśnie były napięte jak struna. Warknęła jakieś przekleństwo, obróciła się gwałtownie bez najmniejszego przygotowania i nagle... była kawałek dalej. Jej nagle krótkie włosy zafalowały ostatni raz i opadły. Szarpnęła się, chwytając je w dłonie. Gdzie, do cholery, była reszta?! Egzaminator ukrywał uśmiech za dłonią. Czarna kępka leżała w miejscu, z którego Alecto się deportowała. Warknęła coś wściekle, podeszła do egzaminatora, wyrwała mu z ręki przygotowany już papier o nowej zdolności i wyszła z sali w takim tempie, że zwróciła uwagę wszystkich w pomieszczeniu.

Kostki: 4, 5, 3 = 12
Powrót do góry Go down
Genesis Primera Malclès

avatar
Admin


Skąd : Lawrio, Grecja
Liczba postów : 69
PisanieTemat: Re: Wątek masowy: egzamin na teleportację   03.12.15 1:58

VI klasa, Szkoła Magii i Czarodziejstwa w Ameryce

Teoretycznie była przygotowana do tego egzaminu tak bardzo, że zarówno Esther, jak i Exodus mogły jej pozazdrościć, gdy przyjdzie ich kolej na opanowanie tej nie tak znowu łatwej sztuki. Teoretycznie, bowiem w praktyce wszystko wydało się o wiele trudniejsze. Cóż z tego, że w sali była wcześniej, by przygotować się do swoich pięciu minut. W gruncie rzeczy swoje pięć minut miała już od samych drzwi, gdy wszyscy zaczęli się na nią gapić. Była ładna, jasne, ale jej przeklęte, wilowate geny ściągały na nią niepotrzebne spojrzenia, które zamiast dodawać jej odwagi, tylko ją peszyły. Ignorując je najlepiej, jak umiała, znalazła sobie kąt, w którym jeszcze raz powtarzała wszystko, czego nauczyła się do tej pory. Miała swój cel, którym było przeniesienie się w miejsce po drugiej stronie sali. Wola i namysł były już tylko punktami, które musiała odhaczyć zaraz po rozpoczęciu części praktycznej, żeby wszystko poszło gładko. Wiedziała, że obie jej siostry czekają za drzwiami, gotowe pogratulować jej zdanego egzaminu. Chociaż jej mina pozostawała chłodna, śmiertelnie bała się, że nie sprosta ich oczekiwaniom. Czas nie chciał się jednak zatrzymać, a sekundy mijały nieubłaganie, przybliżając ją coraz bardziej do klęski, którą zaczęła z wolna zakładać. Nie żadnych zajęciach nie miała tego problemu. Była cholernie pewna siebie, nawet kiedy koledzy z klasy zerkali na nią w najbardziej absurdalnych momentach. Ale to tutaj było po stokroć ważniejsze od głupich lekcji czy nawet egzaminów. Teleportacja była najpopularniejszą formą podróży wśród czarodziejów i Genesis miała z niej korzystać przez resztę życia. Ten jeden raz wolałaby być z kamienia.
- Malclès, Genesis Primera - wywołał egzaminator i mimo tego, że miała niezwykle ciepłe dłonie, wewnątrz czuła chłód. Bez trudu odnalazła właściwe miejsce, choć ręce zaczynały jej drżeć. Najważniejsze było zachowanie spokoju. Cel, wola, namysł. Obróciła się, szarpnęło, błysnęło... Otworzyła oczy, a egzaminator już był tuż obok. Wiedział, że coś poszło nie tak, zanim w ogóle zdążyła się pojawić we właściwym miejscu. Szarpnęła się z bólu, gdy jej dotknął, nie kontrolując już żadnych emocji, a potem było już tylko coraz gorzej. Ból i złość wymieszały się w szalonym tańcu, w którym paznokcie wydłużały się, a twarz przybierała przerażający grymas.
- Drętwota - usłyszała gdzieś z boku i padła jak długa, zanim gniew harpii zdążył nią całkowicie zawładnąć. Później była zdziwiona, że w ogóle zaproponowano jej kolejne podejście, ale nie mogła z niego nie skorzystać. Przeprowadzono je jednak w oddzielnej sali w obawie przed zagrożeniem dla innych uczniów. Genesis czuła się przez to naprawdę podle, ale nie to było wtedy dla niej najważniejsze.
Rozszczepiła się lekko jeszcze dwa razy, zanim wreszcie udało jej się wykonać wszystko poprawnie, ale kiedy w końcu dostała do ręki dyplom, odetchnęła z ulgą.

4 podejścia, ostatnie: 5,5,3 = 13
Powrót do góry Go down
Mégaira Lynch

avatar
Admin


Liczba postów : 74
PisanieTemat: Re: Wątek masowy: egzamin na teleportację   03.12.15 12:54

Szósta klasa nie była dla niej najszczęśliwsza. Cóż, żadna z tych ostatnich nie była. Egzamin na teleportację jednak dobrze było zdać, dlatego do nauki przykładała się raczej solidnie. Tylko co z tego, skoro stres później zniszczył wszystko? Nie mogła się skupić, obraz zaczął jej się rozmazywać przed oczami, a złość na samą siebie dodatkowo komplikowała sprawę.
- Mégaira Lynch - wyczytał egzaminator, odhaczając kolejne nazwisko na liście. To już. Teraz. Ma swoją szansę i musi się udać. Przecież ćwiczyła, bardzo dużo ćwiczyła i to, że świat nieco wirował, nie mogło jej przeszkodzić, prawda?
Za pierwszym razem się nie udało. Miała ochotę krzyczeć i rzucać przedmiotami, ale odłożyła to na później. Teraz musiała - musiała - zrobić to dobrze. Jeśli teraz się nie uda, będzie musiała dodatkowo płacić za kolejne podejście, a nie miała pieniędzy. Więc teraz albo nigdy.
Odetchnęła głęboko i skupiła się tak bardzo, jak tylko mogła. Cel, wola, namysł. I... Udało się. Nawet się nie rozszczepiła! Egzaminator zbyt zachwycony nie był, ale to już nie miało znaczenia. Zdała! I teraz wreszcie będzie wolna.


Kostki 3,3,5 = 11
Powrót do góry Go down
Baldwin A. Garelick

avatar
Gracz


Skąd : Glasgow, Szkocja
Liczba postów : 18
PisanieTemat: Re: Wątek masowy: egzamin na teleportację   20.12.15 1:00

Baldwin był naprawdę zadowolony ze swojego szóstego roku w szkole. Wszystko układało się po jego myśli. Zdanie SUMów na wysokie oceny dało szanse na zostanie aurorem, a nic więcej się dla niego nie liczyło. Postanowił także pójść na egzamin teleportacji, oczywiście wcześniej się do tego porządnie przygotowując. Ćwiczył kiedy tylko miał okazję. Wielu zapomina o podstawach, które są kluczowe w tej magii. Cel, wola, namysł. Długie ćwiczenie umysłu było tutaj potrzebne i to bardzo.
Gdy już usłyszał swoje nazwisko, wszedł na salę, a także stanął przy stanowisku. Był pewny siebie, co nie oznacza że się nie denerwował. Każdy się denerwował na egzaminach, nawet jak wiedział że je zda. Rzucił tylko spojrzenie na egzaminatora czekając na sygnał, gdy już go otrzymał, spojrzał na swój cel i teleportował się bez żadnych problemów, prawie że natychmiastowo. Egzaminator otworzył paszczę i wytrzebił oczy, ponieważ nie mógł w to uwierzyć. Nie spodziewał się, że Baldwin umie tak się teleportować. Poprosił go także o ponową próbę. Być może uznał, że to był zwyczajny fart, lecz reprezentant Krukonów poradził sobie z tym zadaniem bez większych problemów.
Nie przeszkadzało mu, że musiał poczekać te kilka minut na papier. Dostał dyplom od ręki, a to nie często się zdarza. Został także pochwalony przez prowadzącego, który życzył mu więcej sukcesów.

Kostki: 6+5+5=16
Powrót do góry Go down
Dexter Cooney

avatar
Gracz


Skąd : Wielka Brytania
Liczba postów : 16
PisanieTemat: Re: Wątek masowy: egzamin na teleportację   27.02.16 14:19

Przesz dłuższy czas młody krukon stał bez słowa oczekując na swoją kolej. Pogrążony we własnych myślach w ogóle nie zwracał uwagi na otoczenie. Humor mu, mówiąc bardzo oględnie, nie dopisywał. Szczerze powiedziawszy nie obchodził go dzisiejszy egzamin, ani jego wynik. W świetle ostatnich wydarzeń, znaczyło to raczej niewiele. Miał teraz inne problemy.
-Cooney!-Egzaminator wyczytał jego imię, nadeszła pora. Za nim Dexter zrobił pierwszy krok, ktoś z tyłu klepnął go przyjacielsko w ramię. Usłyszał nawet jakieś słowo wsparcia. Niestety, nie okazało się to być zbyt pomocne. Przeciwnie, nagle zdał sobie sprawę, że wszyscy będą go obserwować i poczuł się bardzo niepewnie. Ze zgrozą zorientował się, że trzęsą mu się dłonie. Poczuł też dziwny skurcz w żołądku. Co jest? Jeszcze przed chwilą sprawy miały się kompletnie inaczej. Przełknął ślinę i ruszył przed siebie, a po chwili stał już w obręczy. Cel, wola, namysł... Nic trudnego. Chyba. W tej chwili starał się przypomnieć sobie całą teorię, zajęło mu to trochę czasu, przez co nawet nie zauważył kiedy prowadzący nakazał mu zaczynać.-Wszystko w porządku?-Zadał pytanie, które przywołało Dextera na powrót do rzeczywistości. Uczeń szybko zebrał się w sobie i skupił na następnej obręczy. Zamknął oczy, ale gdy je otworzył w dalszym ciągu stał w tym samym miejscu. Rzucił szybkie spojrzenie egzaminatorowi, który już szykował się do jakiegoś komentarza. Co to, to nie. Cooney zmarszczył czoło i spróbował raz jeszcze. Tym razem poszło zdecydowanie lepiej. Pochwały raczej nie dostanie, ale udało się, zrobił to. Dyskretnie sprawdził jeszcze, czy aby na pewno jego ciało pozostało kompletne, po czym podszedł odebrać swój papierek. Licencja otrzymana.      



Kostki: 6+4+1=11
Powrót do góry Go down
Alyssa Glass

avatar
Gracz


Skąd : Axbridge
Liczba postów : 82
PisanieTemat: Re: Wątek masowy: egzamin na teleportację   02.06.16 20:00

"Wdech i wydech. Dasz radę, zawsze dawałaś".
Usłyszała przyjazny głos w swojej głowie. Stała właśnie przed drzwiami, do swojej przyszłości. Dobra, nie przesadzajmy. To tylko egzamin na teleportację, na pewno jej się uda. Przecież, czy kiedyś jej się nie udało ? No właśnie,  parę razy jej się nie udało. Wiele, w sumie, prawie nigdy jej się nie udawało. Ale wiedziała że teleportacja, może być jej potrzebna i to bardzo. Więc, stałą tutaj i nawet z tego całego stresu, chciała zacząć obgryzać paznokcie. Ale opanowała się, a raczej, usłyszała swoje imię i nazwisko.
- Alyssa Glass! - Westchnęła głośno i podreptała do sali. Gdzie miał sie odbyć jej egzamin.  Ciągle powtarzała sobie w głowie, trzy słowa. Cel. Wola. Namysł Musiała tylko pamiętać o tym i wszystko powinno być dobrze. Tylko nie myśl o tym, że możesz stracić wszystkie kończyny. Taa.
Kolejne westchnięcie, zamknęła oczy i skupiła się. Cel, wola, namysł. Znajdziesz się tam, dasz radę. Przecież to nic trudnego, kompletnie nic. Nie poczuła nic dziwnego, czyżby już? Przeniosła się ? Otwarła oczy, ale ku jej zdziwieniu stała w tym samym miejscu. Okey, czyli nie udało jej się. Ale zaraz, przecież mogła spróbować jeszcze raz. Egzaminator posłał jej zirytowane spojrzenie. Spokojnie, nie przejmuj się! Jeszcze raz, cel, wola, namysł. Musi się udać, po prostu musi.  To tylko parę metrów, musisz znaleźć się w obręczy, nic więcej. Oczywiście w tej innej! Nagle poczuł dziwne uczucie, tak jakby była z gumy i przeciskała się przez ciasną rurę. Ohyda! Ale to mogło oznaczać tylko jedno, przeniosła się, dała radę. Udało jej się. !!!
Uśmiechnęła się do egzaminator, on za bardzo nie podzielał jej entuzjazmu. Ale dostała licencje, to się liczy, czyż nie?

Kostki 5+3+3 = 11
Powrót do góry Go down
Elizabeth Benoit

avatar
Gracz


Skąd : Rieux
Liczba postów : 290
PisanieTemat: Re: Wątek masowy: egzamin na teleportację   05.06.16 17:51

Próba numer jeden. Kostki: 5+1+1 =7

Teleportacja.
Lizzie, zastanawiała się do czego jej to było potrzebne. Ale miała nadzieje że przyda się jej to w najbliższym czasie, chociaż wolała podróżować mugolskimi sposobami. Bo jak wiadomo, nawet miotła ją odstrasza. Ale cóż, ludzie traktowali to jak egzamin na dorastanie, a ona też chciała dorosnąć, pokonać strach. I najważniejsze, nie zwymiotować na stopy egzaminator. Co jak wiadomo, mogło się zdarzyć, znając Benoit i jej możliwości. Cała w stresie, czekała aż wywołają jej nazwisko. Choć, gdzieś tam modliła się, aby tego nie robili. Mogliby o niej zapomnieć, tak! To byłoby dobre.
- Elizabeth Benoit - usłyszała swoje nazwisko i stanęła jak wryta.
Chwilę jej zeszło, aby podejść do poręczy, tak długo zwlekała, że nawet egzaminator zdążył się zniecierpliwić. Ale spokojnie, w końcu się ruszyła i podeszła do tej obręczy. Wdech, wydech, dasz radę. Zamknęła oczy i zaczęła wyobrażać sobie, że stoi tam gdzie miała sie przenieść. Wyobraziła sobie wszystko. Ale podniosła ją wodza wyobraźni, tak bardzo że zapomniała sie teleportować. Skrzywiła się delikatnie i westchnęła cicho, tak samo jak egzaminator, który dał jej jeszcze jedną szanse. Ale spokojnie, tą szanse również zawaliła. Strach ją tak sparaliżował, że nie drgnęła. Może to lepiej, tak by łaziła teraz rozczłonkowana. Cóż, nie udało się. Nie dostała kwitka, spróbuję następnym razem.

Próba numer dwa. Kostki: 6+4+6 = 16

Został wyznaczony drugi termin egzaminów. Cóż, nie było tutaj za dużo osób. Może to lepiej? Czyli tylko garstka nie zdała, o ona była w garstce tych frajerów? Auć! Ale może to lepiej. Nie czuło się tutaj już tego strachu. Nawet ona nie była zdenerwowana, co było dziwne. Po prostu szła na pewniaka. Nie czekała za długo i usłyszała jak ją wywołują.
- Elizabeth Benoit - Egzaminator, wywrócił oczami gdy zauważył dziewczynę. Pewnie pamiętał ja z poprzedniej próby. Lizzie, rzuciła mu dziwne spojrzenie. Czyli już od początku, została skreślona? Oj nie, tak się nie robi. Nawet nie jej. Stanęła przy poręczy, nie minęła sekunda a dziewczyna prze-teleportowała się. Egzaminator, nie mógł uwierzyć w to co widział. Ha! Trzeba było jej tak nie osądzać z góry. Przez chwilę, egzaminator dochodził do siebie. Po czym kazał powtarzać jej ten wyczyn i to z osobą towarzysząc. Serio? Wywróciła oczami i zawzięcie dokonał tego. Perfekcyjnie, szybko i każdy wyszedł z tego cało. Była z siebie dumna, bardzo dumna. A mina egzaminatora, była wręcz zabawna. W końcu dostała ten kwitek i nawet komplement. Słodko!

Powrót do góry Go down
Angeli S. Alvbris

avatar
Mod


Skąd : Szwecja | Sztokholm
Liczba postów : 14
PisanieTemat: Re: Wątek masowy: egzamin na teleportację   07.10.16 17:16

kostki: 2+3+6=12

Na początku był oazą spokoju, naprawdę, ubrany jak zwykle w swoje pokrzepiające kolory, a właściwie kolor - czarny. Wiedział co miał robić, śniło mu się to już setki razy, ćwiczył to przecież, nic nie mogło pójść źle. Stał wraz z innymi uczniami i skubał krańce rękawów, próbując nie pozwolić nerwom na dotarcie do jego umysłu. Absolutnie nie chciał porwać się stresowi, który wyraźnie bił od większości tu zebranych, widać to było jak na dłoni, a on unikał dotyku ze wszystkimi w tej sali, jakby się palili. Wśród tylu emocji łatwo było o szybkie wizje ich życia, które jedynie rozproszyłyby go przed tak ważnym egzaminem. Wirował między ludźmi chcąc znaleźć sobie jakieś spokojniejsze miejsce i dokładnie wtedy usłyszał głos egzaminatora.
- Angeli Sven Alvbris - podskoczył niemrawo i jak na szpilkach ruszył w stronę drewnianej obręczy. Patrzył uważnie pod nogi dalej skubiąc ubranie, nawet się nie zorientował, że mógł już zaczynać. Spojrzał nieco rozkojarzonym wzrokiem na egzaminatora, który wpatrywał się w niego z krzywą miną i zdając sobie sprawę z własnej głupoty oraz niedopatrzenia, pokręcił szybko głową. Jak to szło... ganił się w myślach, nie mogąc skupić się na tym jednym szczególe. Ah!
Cel. Wola. Namysł.
Wypowiedział w myślach i... o! Udało mu się! Cały stres minął, został tylko szeroki uśmiech i ulga. W końcu... w końcu miał to za sobą.
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Wątek masowy: egzamin na teleportację   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Erised :: Dokumentacja :: Wspomnienia-
Skocz do: