Share | 
 
Sala Klubu Pojedynków
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Sala Klubu Pojedynków   27.10.15 9:44

First topic message reminder :

Sala Klubu Pojedynków
To tu odbywać się będą pojedynki organizowane przez Klub Pojedynków. Na środku umieszczono podłużny podest dla walczących, ten sam, który kilka lat temu wyczarował ówczesny nauczyciel Obrony przed Czarną Magią. Dookoła jest mnóstwo miejsca dla obserwatorów, poza tym stoją przypadkowe przedmioty, takie jak krzesła, skrzynie, stoły i inne, pozornie bez żadnego znaczenia. Na ścianie wisi tablica z aktualnym rankingiem - możesz na niej w każdej chwili sprawdzić, jakie masz szanse na Puchar!
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Eileen Gray


Gracz


Skąd : Szkocja
Liczba postów : 189
PisanieTemat: Re: Sala Klubu Pojedynków   28.06.16 17:19

Jej Bombarda zadziałała zadziwiająco skutecznie, aż dziewczyna się przeraziła, że Philemon poniesie jakieś trwałe szkody. Jak w spowolnionym tempie patrzyła na upadające ciało chłopaka i była święcie przekonana, że przesadziła o jeden raz za dużo, kiedy nagle Briggs się odezwał... a właściwie to rzucił zaklęcie. Dziewczyna częściowo była ogłupiona, w końcu jej przyjaciel chwilę temu był pół-martwy, ale w końcu do niej dotarło, że Filemon jest jak kot i zawsze spada na cztery łapy. Eileen niestety spóźniła się z przeciwzaklęciem, czy chociaż tarczą, nie pozostawało jej więc nic innego jak zwyczajnie rzucić się w bok. Jakimś cudem jej się to udało, ale pozostał problem zaatakowania przeciwnika. Jak miała to zrobić z poziomu podłogi?

- Diminuendo!

Jej czar był wycelowany prosto w buty Philemona, które (o ile wszystko pójdzie z planem) powinny zacząć się kurczyć. Postanowiła powstrzymać co efektowniejsze zaklęcia, w końcu nie chcieliby, żeby któreś z nich zginęło, prawda? Tymczasem jednak postanowiła wstać, żeby być przygotowaną na reakcję Krukona.


PZ: 28
Moc obrony: 6 (kość parzysta rzucana na unik - powodzenie)
Moc ataku: 11
Powrót do góry Go down
Philemon Briggs

avatar
Gracz


Skąd : Calgary, Kanada
Liczba postów : 236
PisanieTemat: Re: Sala Klubu Pojedynków   29.06.16 12:43

Naturalnie chłopaczyna nie miał ochoty na poważny pojedynek, dlatego dopiero po dłuższej chwili zorientował się, że było to cholernie niesprawiedliwe zagranie. Nie był on wielkim złośliwcem, dlatego nie miał zamiaru wypominać dziewczynie tej próby ogłuszenia go, po prostu walczyli. Nie mieli żadnej umowy co do zaklęć, chociaż dotychczas chłopaczyna rzucał tylko żartobliwymi zaklęciami, co nie działało w drugą stronę, ale to dobrze! Nie się dziewczyna wyszumi!
- Hej! Co się dzieje! - krzyknął zszokowany, próbując podciągnąć się, co i tak nie wypaliło, bo finalnie dostał w buty, które o dziwo zaczęły się kurczyć, stąd ten okrzyk Philemona. Chłopak po tym jak wstał, spadł znów na podłogę i zaczął odwiązywać sznurówki, żeby tylko zdążyć wyciągnąć stopę z tego kurczącego się buta! Na szczęście udało mu się z jednym, natomiast na drugiego było zbyt późno. Musiał się siłować i przeżywać ogromne bóle, bo przecież miał w środku stopę! Finalnie zaklęcie się skończyło, a Briggs dalej trzymał się za stopę, przeżywając niemal męczarnie, czemu ta Grayówna chciała go wykończyć? Jedyne co chodziło mu po głowie to te wspaniałe słowa "Ta zniewaga, krwi wymaga!" i tak też zrobił, łapiąc różdżkę, która gdzieś tam mu po drodze wypadła i rzucając na nią kolejnym psikusem. - Anteoculatia! - Jego intencje były proste, chciał żeby dziewczynie wyrosły jelenie poroże! Niech się nauczy choć raz! - Może z porożem Ci wróci mózg na miejsce! - zaśmiał się raźnie, wstając bez jednego buta na nodze.

PZ: 16 - 11 = 5 ~ umieram!
Moc obrony: 5
Moc ataku: 8
Powrót do góry Go down
Eileen Gray


Gracz


Skąd : Szkocja
Liczba postów : 189
PisanieTemat: Re: Sala Klubu Pojedynków   29.06.16 18:02

Eileen od zawsze żyła w przekonaniu, że kobiety i mężczyźni powinni być sobie równi, nie mniej jednak miała gdzieś w głowie zakorzenione iż tak zwana płeć brzydka jest w stanie znieść więcej i może sobie pozwolic wobec niej na mniej delikatne wybryki. Dobierając czary czuła się taka mądra i sprytna, że w ogóle nie zastanowiła się nad tym iż może zrobić chłopakowi krzywdę. A to, że on wybierał wobec niej mało agresywne czary...? Cóż, umknęło jej to. W każdym razie z miną zwycięzcy wystrzeliła perfekcyjne Protego, które uchroniło ją przed (jakże subtelnym) zaklęciem tworzącym poroża. Dla Krukonki pojedynek sam w sobie był brutalną formą spędzania czasu, dlatego nie rozróżniała w nim ataków podchodzących pod mniejsze czy większe zło. Mają walczyć, to walczyli, a chodź kłóciło się to z sumieniem Eileen, dziewczyna bawiła się wyśmienicie.

- Expeliarmus! - Jej zamiarem było ostateczne rozbrojenie i pokonanie Philemona, jednak kto może wiedzieć, jak chłopakowi pójdzie obrona? Dziewczynie nie pozostało nic innego, niż oczekiwanie na efekt zaklęcia.

PZ: 28
Moc obrony: 12
Moc ataku: 8
Powrót do góry Go down
Philemon Briggs

avatar
Gracz


Skąd : Calgary, Kanada
Liczba postów : 236
PisanieTemat: Re: Sala Klubu Pojedynków   29.06.16 21:54

Chłopaczyna z pewnością by jej nie powiedział jakie to zbrodnie popełniła rzucając trafne zaklęcia, których on w towarzyskim spotkaniu naturalnie by nie użył, ale przecież miał zalążki dżentelmeństwa, dlatego jej odpuścił. Poza tym, Eileen była dla niego taką młodszą siostrą, której wybaczyłby wszystko, może poza siedzeniem z nosem w książkach, bo tego to nie zdzierży. W takim wypadku już woli leżeć i kwiczeć z bólu, niż pozwolić dziewczynie marnować ten cenny czas w osamotnionych miejscach!
- Protego! - ryknął w odwecie, jednak zaklęcie Eileen było mocniejsze. Jego różdżka nie dość, że wyleciała mu z ręki to jeszcze wpadła do tego nieszczęsnego buta, który leżał kilka metrów od niego, bo w trakcie całej tej farsy, chłopak się ruszał. Ze zmarnowaną miną spojrzał się na Krukonkę, jakby mając do niej żal, że też wygrała! No przecież jak to tak! Wiadomo, że chłopak dawał jej fory i bardziej się bawił niż walczył 'na poważnie', ale przegrać? Tak definitywnie przegrać? Briggs usiadł na tyłek i jak buntownik skrzyżował ręce, przecież był infantylny, stąd całe to zamieszanie, ale czy właśnie za to lubi się takie kocurki? - To teraz proszę moją różdżkę, buta, godność i jeszcze jakiś lód, bo boli mnie kark i jeszcze szumi mi w głowie, więc chyba jakieś tabletki na trzeźwienie też się przydadzą. - stwierdził lekko, choć wciąż buntowniczo, bo w końcu skoro przegrał. to teraz wygrany musi mu usługiwać, takie zasady, w końcu to on jest poturbowany!

PZ: 5 - 5 = 0...
Moc obrony: 3
Moc ataku: 9, ale to chyba nie ważne... ~ wygrywa Eileen.
Powrót do góry Go down
Eileen Gray


Gracz


Skąd : Szkocja
Liczba postów : 189
PisanieTemat: Re: Sala Klubu Pojedynków   02.07.16 22:51

Wygrała! Taaaak! Smak zwycięstwa zdecydowanie przypadł jej do gustu, zwłaszcza po ostatnich Quiddithowych sukcesach. Jako odizolowana od świata podopieczna Seriny była przeciwna wszelki rodzajom przemocy, ale Hogwart... Cóż, szkoła nauczyła ją, że nie każda przemoc jest zła. Poza tym, przemoc może być zabawna...

- Philemon! Żyjesz?! - nagle oprzytomniała. Jak mogła, no po prostu jak mogla być taka brutalna... Co z tego, że nie zrobiła nic naprawdę złego, czuła się koszmarnie winna. Podbiegła do chłopaka i wystraszona spojrzała mu w oczy. - Przepraszam! Wszystko w porządku?! Czegoś potrzebujesz?!

Kiedy dowiedziała się, czego chce Krukon, pobiegła po jego różdżkę, i przyniosła buta, uprzednio przywracając mu zaklęciem poprzednie rozmiary. Lodu nie miała, godności Briggs wcale nie stracił, a od tabletek miała coś o wiele lepszego. A raczej zamierzała mieć.

- Załóż tego buta i chodźmy do pokoju wspólnego. Mam składniki do eliksiru wiggenowego, wiesz? Jak go uwarzę, będziesz jak nowy! Chodź! - I pociągnąwszy kolegę za dłoń, wyprowadziła go z sali.

[z/t dla Eileen i Philemona]
Powrót do góry Go down
Boni McQueen

avatar
Gracz


Skąd : Z całego świata!
Liczba postów : 76
PisanieTemat: Re: Sala Klubu Pojedynków   07.07.16 20:43

4 maja 2002 (po zajęciach)

Boni zawiesiła ogłoszenie na tablicy rano, więc przez całe śniadanie i lekcje myślała tylko o jednym. Walka! Uwielbiała walczyć. KOCHAŁA walczyć. Walka była jej życiem, sensem istnienia. Czy to pojedynki, czy sportowa rywalizacja w Quiddithu, Gryfonka zawsze odznaczała się niebywałym, wręcz dzikim zapałem. Ale cóż, czy po osobie wychowanej w egzotycznych krajach można spodziewać się czegoś innego?

Gdy tylko nauczyciel zakończył ostatnie zajęcia, Boni pobiegła do sali klubu pojedynków. Ona sama mogła walczyć gdziekolwiek, ale przecież nie określiła konkretnego miejsca na ogłoszeniu. To logiczne, że osoba zainteresowana pojawi się właśnie w przeznaczonym do tego miejscu, prawda? Gdy tylko dotarła na miejsce, przeanalizowała stan całego pomieszczenia. Jakieś stoły, skrzynie… Dobrze. Dużo elementów było obietnicą efektownej walki.

Podeszła do ławki naprzeciwko wejścia, by czekać patrząc na drzwi. Siedziała cierpliwie przez jakieś pięć minut, potem się znudziła. Zaczęła ćwiczyć. Znała magię bezróżdżkową, ale niewerbalna nadal była poza jej zasięgiem. Intencja, inkantacja, ruch różdżką – te trzy elementy składały się na prawidłowe zaklęcie. Dzięki nauczycielom z Afryki potrafiła się obyć bez tej ostatniej składowej, jednak jej celem pozostawało czarowanie wyłącznie za pomocą woli. Taka wolność… Zdecydowanie dobre marzenie dla kogoś, kogo życie kręci się wokół walki.
Powrót do góry Go down
Exodus Malclès

avatar
Admin


Skąd : Z Francji, z USA, ze Szkocji...
Liczba postów : 226
PisanieTemat: Re: Sala Klubu Pojedynków   07.07.16 23:14

Co jakiś czas zerkała na tablicę ogłoszeń i latała do sowiarni ze trzy razy dziennie, ciekawa, czy dostanie jakąś odpowiedź. Tak bardzo chciała się pojedynkować! Pewnie, ostatnio nie poszło jej za dobrze i teraz pewnie też nie (była naprawdę słaba w zaklęciach), ale to nic. Podobała jej się adrenalina, krew pulsująca w żyłach o wiele za szybko, przyspieszony oddech, kiedy zdenerwowana, ale wciąż uśmiechnięta, próbowała się bronić. Nie rozumiała magii, jaką się tu posługiwano - jaką ona sama się posługiwała, - ale ta jej magia nie służyła do tego, by atakować. Prawdopodobnie dlatego Genesis wcale by nie pochwalała jej zapału do pojedynków. Dlatego lepiej było jej nie mówić. Esther wiedziała, ale nie od dziś miały między sobą małe sekreciki. Czuła, że to się kiedyś źle skończy, ale na razie nie miała się co o to martwić.
W każdym razie kiedy mimo braku odpowiedzi zauważyła nowe ogłoszenie, zaczęła podskakiwać z radości jak mała piłeczka. Będzie się bić! Nie miała co prawda pojęcia gdzie, bo na ogłoszeniu nie było miejsca, a ona czekała zbyt długo, żeby teraz tracić czas na listy, ale... Zawsze mogła zwyczajnie spróbować w sali klubu. Tam, gdzie biła się ostatnio. I rzeczywiście, kiedy wbiegła do środka dostrzegła dziewczynę, która była autorką ogłoszenia. Klasnęła w ręce uradowana i wbiegła na podest.
Przez chwilę podskakiwała w miejscu, na poły chcąc się rozgrzać, a trochę przygotowując się psychicznie do walki. Czekała, aż jej towarzyszka do niej dołączy, bo mogły zacząć. Przygotowała różdżkę i ukłoniła się, jak trzeba. No, to zaczynamy?
Powrót do góry Go down
Boni McQueen

avatar
Gracz


Skąd : Z całego świata!
Liczba postów : 76
PisanieTemat: Re: Sala Klubu Pojedynków   08.07.16 18:34

Patrzyła na swoje dłonie, usiłując w niewerbalny sposób przywołać na nich ogień. Flammio. Flammio! Flammio, do cholery! Nic. Nie pojawił się nawet iluzoryczny płomyczek, nawet iskra. W Boni coraz bardziej rosła irytacja, w końcu miała kiedyś władać płomieniami! Jak miała to robić, jeśli nie mogła się obyć bez inkantacji?! Głupie słowa, których nigdy nie powinno się wymyślić! Jak można było tak stłamsić pierwotną magię, zamykając ją w okowach różdżek i formuł. Magia winna być przejawem woli, siłą umysłu wymierzoną w jeden konkretny cel.

Flammio. Flammiooooooo!

- FLAMMIO! – nie wytrzymała, musiała w końcu dać ujście mocy magicznej. Jej dłoń zalśniła się od iluzji ognia, lecz efekt wcale jej nie zadowolił. Ze złością zerwała się z miejsca i z głośnym okrzykiem „INCENDIO!” machnęła ręką, podpalając w ten sposób skrzyknę przy podeście. Chwile później weszła rok starsza dziewczyna. Boni nie kojarzyła jej ani trochę, ale jej gotowość do walki od razu ją ujęła. Nie pozostawało więc nic innego, jak tylko zająć miejsce naprzeciw przeciwniczki i ukłonić się. Z błyskiem w oczach i uśmiechem na ustach błyskawicznie uniosła gryfią różdżkę, tak świetnie pasującą do Gryffindoru. Zaatakowała dziewczynę bez najmniejszej zwłoki, posyłając w jej stronę czar – INCARCEROUS!

Wyczarowana przez Boni lina poszybowała w stronę Exodus. Dziewczyna chciała ją zmiażdżyć, zniszczyć, znokautować w pierwszym podejściu. Wiedziała, że to niemożliwe, ale wyobraźnia podsuwała jej najbardziej destrukcyjne i krwawe sceny, jakich Gryfonka chciała się dopuścić w tej walce. A skrzynia, którą podpaliła przed pojedynkiem? Niech się pali. Niech płonie cały świat!


PZ: 30
Moc obrony: -
Moc ataku: 3+5+1=9
Powrót do góry Go down
Exodus Malclès

avatar
Admin


Skąd : Z Francji, z USA, ze Szkocji...
Liczba postów : 226
PisanieTemat: Re: Sala Klubu Pojedynków   09.07.16 12:22

Patrzyła ze zdziwieniem, jak dziewczyna, zanim weszła na podest, mamrotała coś pod nosem, żeby potem podpalić jedną ze skrzyń. To mogło znaczyć, że ma do czynienia z wariatką, ale z drugiej strony - czy to coś zmieniało? Trochę się tylko obawiała, że jak ogień przejdzie na resztę sprzętów, to pójdą tu z dymem. To przecież było możliwe.
Prawdopodobnie to dlatego, kiedy poszybowało w jej stronę pierwsze zaklęcie, nie zdążyła się uchylić. Już dawno się nauczyła, że uniki są w jej przypadku lepsze, niż rzeczywista obrona - była mała, drobna, uchylenie się było proste. Tym razem jednak się nie udało. Była zbyt rozkojarzona, a to niedobrze i trzeba było się skoncentrować, żeby nie przegrać po trzech minutach.
Obecnie jednak została związana i niespecjalnie mogła się ruszyć. Patrzyła na przeciwniczkę spode łba, czekając, aż zaklęcie przestanie działać.
- Świetnie się bawisz, co? - warknęła, bo w sumie nic nie denerwowało jej bardziej, niż brak możliwości ruchu. Kiedy wreszcie mogła się ruszyć, wycelowała różdżką w dziewczynę.
- Substitas leg! - zawołała, świadoma, że najprostsze, najbardziej dziecinne sztuczki są najlepsze. Zaklęcie poszybowało prosto w Gryfonkę.


PZ: 21
Moc obrony: 1 - unik nieudany
Moc ataku: 8
Powrót do góry Go down
Boni McQueen

avatar
Gracz


Skąd : Z całego świata!
Liczba postów : 76
PisanieTemat: Re: Sala Klubu Pojedynków   09.07.16 13:53

Ajjjj, niedobrze niedobrze! Magiczne liny jednak nie były czymś co satysfakcjonowało dziką agresję Gryfonki. Zacisnęła tylko mocniej sznury energicznym pociągnięciem różdżki, by wyłapać chociaż ulotny grymas bólu, po czym, gdy już więzy opadły, z nieco spóźnionym zapłonem postanowiła obronić się przed atakiem. Jako że była fanką ognia, błysków i efektownych eksplozji, postanowiła wystrzelić w przeciwniczkę snop czerwonych iskier, które (przynajmniej w założeniu) miały oślepić ją na chwilę i utrudnić celowanie w jej własną osobę.

- Periculum!

Cel został osiągnięty w zaledwie siedemdziesięciu pięciu procentach. Owszem, Exodus trafiła, ale z ledwością, gdyż czar musnął zaledwie ciało Boni, wytracając większą część mocy gdzieś na ścianie. Dziewczyna potknęła się nie wywracając na ziemię, natomiast boleśnie obijając mały palec, który nieszczęśliwie zagiął się gdzieś w jej bucie. Tak czy siak szkoda mała, a walczyć trzeba było nadal, prawda?

- Bawić to ja się dopiero będę - odwarknęła przeciwniczce z dzikim uśmiechem malującym się w oczach i na twarzy. Niech płonie, płonie, płooonie cały świat! - INCENDIO!

Zaklęcie wycelowała w dół szaty Gryfonki. Ogień na głowie, ogień w oczach, niech więc ogień pochłonie ją w całości! Czy może być coś piękniejszego niż ciało obleczone w płomienie? Boni rzuciła spojrzenie na skrzynię która już na dobre zajęła się ogniem, przekazując chwilowo niewielki pożar dalej, na nieśmiało jeszcze przypiekający się stół.

PZ: 28
Moc obrony: 3+2+1=6
Moc ataku: 3+5+1=9
Powrót do góry Go down
Exodus Malclès

avatar
Admin


Skąd : Z Francji, z USA, ze Szkocji...
Liczba postów : 226
PisanieTemat: Re: Sala Klubu Pojedynków   19.07.16 7:10

Była gotowa, tego nie można było jej odmówić, nie tym razem. Dlatego kiedy płomień poszybował w jej stronę, zręcznie odskoczyła w bok, dzięki czemu wyszła z tego cało. Miała szczęście, bo atak wyglądał na mocny - nie tylko biorąc pod uwagę odcień promienia, ale i siłę, z jaką uderzył w obraz za nią. Drewniana rama zajęła się błyskawicznie i dopiero wtedy nadzorujący pojedynek Flitwick zauważył, że zaraz wszyscy spłoną żywcem, tym bardziej, że pod sufitem zaczynał kłębić się dym. Szybko ugasił małe pożary, kręcąc głową. Cóż, musiał się z tym liczyć, że dwie wściekłe Gryfonki rozniosą tę salę, prawda?
- Alarte Ascendare! - rzuciła, celując różdżką w okolice splotu słonecznego przeciwniczki. Miała pewną nadzieję, że dziewczyna wyleci pod sufit i tam już zostanie, ale czuła, że mimo wszystko atak był za słaby. Niemniej, udało jej się trafić, a to już coś.

PZ: 21
Moc obrony: 2 - unik udany
Moc ataku: 6


zt
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Sala Klubu Pojedynków   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Erised :: Fabuła :: Hogwart :: Czwarte piętro-
Skocz do: