Share | 
 
Błonia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Błonia   31.10.15 20:17

First topic message reminder :

Błonia
Trawa, trawa, trawa. Pojedynczy Gryfon w oddali. A może to Krukon? Jest ci wszystko jedno, bo to właśnie tutaj przyszedłeś się wyciszyć. Otacza cię tylko ta cudownie pusta przestrzeń. Niektórzy przychodzą tu, by się uczyć. Inni czekają tylko, aż błonia pokryją się białym, zimowym puchem, by móc toczyć bitwy na śnieżki. Jeszcze inni szukają na błoniach ucieczki od zgiełku. Z pewnością każdy znajdzie tu skrawek ziemi tylko dla siebie.


Screw this!

I'm going to Hogwarts!


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Elizabeth Benoit

avatar
Gracz


Skąd : Rieux
Liczba postów : 290
PisanieTemat: Re: Błonia   13.11.15 23:42

Bądź co bądź, ale imiona nie są wcale takie ważne. To tylko nasze nalepki, abyśmy się czymś odróżniali od innych. Ważniejsze jest to, jacy jesteśmy a nie jak mamy na imię. A nie które imiona warto zapomnieć.
Uśmiechnęła się, czyli jest mu to bez różnic. Może po prostu wymyśli mu jakieś fajne przezwisko ? Nie w sumie, lepiej nie, pewnie nie jest w tym dobra. Zawsze wolała się zwracać do ludzi po imieniu, niz po przezwisku. Chyba że były naprawdę fajne i wpadały w ucho, wtedy to co innego. Odrzuciła swoje włosy do tyłu. -Niech będzie Serpens .- Imię nawet wpadało w ucho, a Lucifer jakoś źle się kojarzyło.
-Nie, niestety nie. To za pomocą zwyczajnego eliksiru zmieniającego kolor włosów.-. Pokiwała głową. Coraz łatwiej rozmawiało jej się z nim rozmawiało. Nawet przyjemnie, wręcz. Nie było drętwo.
-Skoro tak mówisz, to może się nawet skuszę.- Uśmiechnęła się delikatnie do niego i poszła za nim. -Coś pewnie wymyślę.- Odparła spokojnie gdy chłopak zaczął jej opowiadać co może zrobić z tą cała piniatą. Szczerze nawet się nie spodziewała że aż tyle. Choć pewnie to nie wszystko. Spojrzała się na szczerzącą dynię. -Aż mam ochotę ją spalić-. Oparła po chwili i wyciągnęła różdżkę ze swojej kieszeni z za dużej bluzy. Ale jednak w stronę dyni nie poleciało zaklęcie palące, tylko bombarda. -Bombarda.-. Odparła po chwili skupienia. Trafiła bez żadnego problemu, a na jej twarzy pojawił się mało skromny uśmiech. Szczęście jej dziś chyba nie opuszczało. Po trafieniu w piniatę i to dobry trafieniu, wyleciały z niej trzy żaby. Oczywiście że je podniosła. -Żabkę,?- spytała z delikatnym uśmiechem na ustach.
Powrót do góry Go down
Serpens Lucifer Burke

avatar
Gracz


Skąd : Reykjavík, Islandia
Liczba postów : 142
PisanieTemat: Re: Błonia   14.11.15 4:02

Zawsze mogła spróbować wymyślić mu jakieś przezwisko, jednak tak siłę to nie działało. Musiało się wiązać z jakimś wydarzeniem, przejęzyczeniem albo po prostu od imienia czy nazwiska, albo jeszcze czymś innym, ale nigdy od tak. Może jego drugie imię wcale nie było drugim imieniem, a przezwiskiem nadanym mu przez ojca? Możliwe. Jednak nigdy w ten sposób na to nie patrzył. Zazwyczaj rodzice mówili miło do swoich pociech, ale nie Malte do Lucifera…
- Och… Tylko nie eliksir - jęknął i zmarszczył nos okazując swoje niezadowolenie. Z zaklęciem by sobie poradził, ale kiedy szło o eliksir nie był już tego taki pewien. Być może przez chwilę naprawdę rozważał czy nie spróbować jak to jest w obudzić się w niebieskich włosach, bo czemu nie? Podobno w tym kolorze było mu do twarzy - Nie wiem czemu, ale niektóre z moich eliksirów wybuchają. Może przy odrobinie szczęścia zmieni mi się kolor włosów od samego bum. Myślisz, że to może zadziałać?
Piniata była niemałą atrakcją, bo chyba nie było osoby, która dzisiaj chociaż raz nie podeszła. Ale wcale się temu nie dziwił. Nie dość, że można w nią było rzucić zaklęciem to jeszcze dawała słodkości. Tyle szczęścia!
- Może sam jakąś upoluję? Depulso! - było naprawdę tak wiele możliwości, a on wybrał to nudne zaklęcie. Odepchnął dynię, a z niej wypadła jedna żaba. I tak dobrze. Zaraz zabrał się za jej pałaszowanie. Może nie wyglądał na takiego, ale uwielbiał słodycze. Rzadko kiedy umiał ich sobie odmówić, więc nie ma co się, że dwie poprzednie żaby już zdążył zjeść - To gdzie widziałaś to kółko i krzyżyk? Mi jakoś nie wpadło w oczy.
Powrót do góry Go down
Elizabeth Benoit

avatar
Gracz


Skąd : Rieux
Liczba postów : 290
PisanieTemat: Re: Błonia   14.11.15 12:42

Pierw to dziewczyna musi go poznać, dopiero potem mogą pomyśleć o jakimś przezwisku. Teraz jedyne co przychodziło jej do głowy to wielkolud. Dziewczyna wyglądała przy nim, jak jakiś krasnal. Ile on miał wzrostu, dwa metry ? Czuła się jakby była w trzeciej klasie a on już absolwentem. Jeśli patrzymy na wzrost. Gdy na niego patrzała ciągle musiała podnosić głowę do góry, jutro będzie bolał ją kark jak nic.
-Też ich nie lubię, ale tego akurat nauczyłam się na pamięć.- Były to zmagania. Nie obeszło się bez prób i błędów. Za pierwszym razem nic się nie stało, za dziesiątym wybuch jej prosto w twarz. Dopiero za piętnastym zmienił jej się kolor włosów. Na zielony, ale to tylko dlatego że pomyślała o trawie i jakoś tak puff i miała zielony kolor włosów. Przy tym kolorze myślała o ogniu, miał być to ognisty rudy ale wyszedł różowo ognisty. Też ładny, może nawet lepszy od rudego. -Tak na pewno, od bum będziesz miał popielate włosy do pierwszej kąpieli.- Zaśmiała się cicho i odrzuciła swoje włosy.
Trzeba przyznać, że pani Sprout się naprawdę napracowała. Dała dzieciakom zabawę jakiej chcieli i wszyscy byli uśmiechnięci. Odsunęła się od piniaty, tak aby zrobić miejsce Serpensowi i zaczęłą obserwować jego wyczyny z dynią.
-Powodzenia.-Posłała mu delikatny uśmiech. Ona swoich żab nie zjadła, schowała je do swojej torebki. Jakoś nie miała ochoty na czekoladowe żaby, ale nie pogardziłaby czekoladowym budyniem. Kółko i krzyżyk, właśnie gdzie ona to widziała ? Rozejrzała się i nagle kawałek za nimi zauważyła dziesięć dyn. Pięć pomarańczowych i pięć białych. -O tam- Skinęła głową w tamtą stronę. Wystarczyło tylko piętnaście kroków i już byli przy dyniowej grze. -Jakie chcesz dynie ?-. Zapytała z uśmiechem. Dawno nie grała w kółko i krzyżyk, ale spokojnie i tak zawsze przegrywa.
Powrót do góry Go down
Mia Dewan

avatar
Gracz


Skąd : Elgin, Szkocja
Liczba postów : 30
PisanieTemat: Re: Błonia   14.11.15 14:22

Mia zamknęła się na własne myśli, wspomnienia. Straciła przez moment kontakt ze światem. Nie traciła przytomności, bardziej jednak towarzyszył jej szok zaistniałą sytuacją. Wspomnienie jej i Rogogona opuściło głowę Mii. Zaczynała odzyskiwać kolory na twarzy, a także świadomość. Zamrugała kilkakrotnie oczyma, najpierw widząc rudowłosą Exodus przebraną za pszczółkę, a za chwilę Upsilon, która mierzyła w jej stronę różdżką. Wraz ze świadomością wróciło jej czucie... ból spowodowany poparzeniem dał jej się we znaki. Syknęła dość głośno i natychmiast zmieniła pozycję na siedzącą.. no i uwolniła się spod objęć Exodus, bo nie była przyzwyczajona do takich czułości. 
- Na smoczą łuskę, co tu się wydarzyło? - spytała, choć nie oczekiwała odpowiedzi. Niemal parsknęła śmiechem, kiedy kawałek papieru zaczął zwisać z czułka pszczółki. Postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Wyciągnęła różdżkę spod swetra i skierowała ją w stronę zarówno swojej ręki, jak i ręki Exodus. 
- Ferula! - powtórzyła zaklęcie wypowiedziane przez Ups. Niespełna chwile potem, bandaże bezpiecznie oplątały się wokół zranień obu dziewcząt. Mimo to ból nie zniknął. Dewan westchnęła, chcąc podnieść się z ziemi. Tak też uczyniła... trzymając dłoń blisko siebie, jakby w obawie, że jeśli znowu ją uniesie, to kolejna kula ognia postanowi ponownie ją poparzyć. 
- Wszystko dobrze, Exodus? - zwróciła się do tej najbardziej poruszonej zaistniałą sytuacją. Mia z kolei jej nie obwiniała... szybko pojęła, że zaklęcie było rzucane w stronę dyni, a ona sama niefortunnie wzniosła dłoń do góry. Było, minęło... choć ból mówił co innego. Zamiast bawić się, ciemnowłosa miała ochotę zaszyć się w zamku i opuścić dłoń na strumień zimnej wody. Mimo to rozglądała się już za nowymi atrakcjami.
- Nie róbmy z tego wielkiego ataku smoków, moje panie! Żyję, to najważniejsze, prawda? Mój wujek kiedyś stracił rękę. A mimo to był szczęśliwy. Chiński Ogniomiot był na wycięczeniu, wszyscy podejrzewali, że niedługo odejdzie z tego świata. Jakim to szczęściem się okazało, że  pewnego dnia stanął na łapy i zionął ogniem! Wujo Frank ucierpiał przy tym, ale wciąż powtarzał, że to nic, skoro jego kochany smok się wykurował! Ja jedynie mam lekko poparzoną dłoń... z samego szacunku do wujka, jakże miałabym narzekać? - ucichła po tym pytaniu. Jak zwykle powiedziała za dużo. Cieszyła się, że przynajmniej w Szkole Magii i Czarodziejstwa nie miała na ogonie ojca, bo gdyby tylko usłyszał, jakimi dziele się opowieściami.. oj nie byłoby miło.
- Em.. no to... jak wam się podobają atrakcje? - szybka zmiana tematu. Dewan miała nadzieję, że tym razem zadziała.


Kostki: 4+2= 6 , powodzenie!
Powrót do góry Go down
Serpens Lucifer Burke

avatar
Gracz


Skąd : Reykjavík, Islandia
Liczba postów : 142
PisanieTemat: Re: Błonia   14.11.15 14:56

Wysoki jak brzoza, a głupi jak koza. Rymowanka ta towarzyszyła mu całe dzieciństwo, bo dzieciaki z ulicy nie dawały mu spokoju. Od zawsze był ‘wielki’ jak na swój wiek i wtedy jeszcze przeraźliwie chudy, co dodatkowo wszystko potęgowało. Dopiero z wiekiem zaczął ćwiczyć, a jak opuścił dom ojca i ciotka zaczęła o niego dbać, jego sylwetka zdecydowanie się poprawiła. I dobrze, bo jeszcze gotów był wypychać sobie policzki kasztanami, aby wyglądały na bardziej pucułowate, bo takie zapadnięte były okropne. Nie żeby teraz miał je okrąglutkie, ale było lepiej niż wcześniej, na tyle, że przestał się tym przejmować.
- To nawet nie chodzi o to, że ich nie lubię. O n e wybuchają. S a m e - powiedział dobitnie, aby przypadkiem nikt nie miał wątpliwości. To nie była jego wina i koniec tematu - Powiedz, że mnie rozumiesz, bo nikt inny nie jest w stanie pojąć jak to się dzieje. Liczyłem bardziej na jakąś tęcze, a popielaty to szary? Trochę smutno i staro, mam jeszcze czas na to. W jakim kolorze najbardziej bym wszystkich zaskoczył?
Piniata i piniata, dla niego nie musiało być niczego innego. Muzyka w tle cały czas grała, więc czego chcieć więcej. Od kiedy Elizabeth do niego zagadała zaprzestał swoich super ruchów, w których cały czas były obok muzyki. Chwała jej za to, że podeszła i być może zupełnie nieświadome przyczyniła się do tego, że nie skompromitował się całkiem. Bo kiedy zagadała dopiero zaczynał się rozkręcać, więc strach myśleć co byłoby później.
- Tobie chyba będzie pasował pomarańczowy, więc wezmę białe. Zaczynaj - nie to nie było podyktowane dobrym wychowaniem, a faktem, że jadł swoją czekoladową żabę i próbował dojrzeć co też za karta mu się trafiła. Jego po prostu nikt nie nauczył manier i choć ciotka próbowała to zmienić… Nie, nie mogła za nic wtoczyć mu do głowy. Żadnych, choćby i podstawowych rzeczy.
Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Błonia   14.11.15 17:59

Nie miał pojęcia, że wzbudzał w Lionelu taką niechęć. A nawet, gdyby to wiedział, powody wciąż pozostawałyby dla niego zagadką. Naprawdę nie sądził, że zrobił cokolwiek niewłaściwego, starał się przecież być miły i uprzejmy... Zresztą nie, zwyczajnie był sobą i to najczęściej nie wywoływało konfliktów. Dlaczego więc teraz było inaczej?
Gdyby wiedział wcześniej, ile wysiłku będzie kosztował Krukona udział w zaproponowanej zabawie, wybrałby co innego. Nie zwrócił uwagę na jego niepełnosprawność, ale nie było w tym nic dziwnego - on zwyczajnie nie zauważał, jeśli ludzie się od niego różnili. Jego rozmówca mógł być czarny i jeździć na wózku, ale trzeba było mu wprost zwrócić na to uwagę, żeby to do niego dotarło. Więc nie miał jak zauważyć laski Lionela, jego mózg nie rejestrował takich rzeczy, a teraz najwyraźniej miał być przez to kwas.
Nikt wprost nie powiedział, że coś jest nie tak, ale to wisiało w powietrzu. I taka atmosfera psuła wszystko. Mimo że dobrze było spotkać Rosalie po takim czasie, Felix nie miał pewności, czy chce tu być.
Uśmiechnął się lekko do dziewczyny.
- Myślę, że was opuszczę. Nie bierz tego do siebie, po prostu... Tak. Pogadacie, nadrobicie stracony czas, wiesz. Pogadamy jutro czy jakoś na dniach, okej? - uścisnął ją lekko, po czym zwrócił się do Krukona, wyciągając do niego rękę. - Miło było cię poznać, Lionelu.

z/t


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Elizabeth Benoit

avatar
Gracz


Skąd : Rieux
Liczba postów : 290
PisanieTemat: Re: Błonia   14.11.15 19:22

Czy głupia jak koza, to tego nie wiedziała. Ale nie mógł być głupi, skoro należał do niebieskich. Chociaż Lockhart zbyt mądry to nie był.. Pewnie dowie się tego za jakiś czas, jak go bliżej pozna. O ile go pozna.
-Tak, tak. Rozumiem, wybuchają same. Też tak czasem mam. - Zachichotała cichutko.Zaczęła go obserwować i zastanawiać się jaki kolor najbardziej by mu pasował i jakim najbardziej zaskoczyłby ludzi. -Tęcza przyciągnęłaby wiele oczów. Ale wydaje mi się że..- Spojrzała sie w jego oczy, ludzie zazwyczaj lubili kolor swoich oczów i zazwyczaj pasował im do wszystkiego. Ale u niego nie mogła skupić się na żadnym kolorze. Oczy są odzwierciedlaniem duszy, a ona zobaczyła w nich ból, duże emocji.. Pewnie zobaczyłaby w nich więcej ale powoli odwróciła wzrok. Nie ładnie tak się komuś przyglądać, a ona akurat nie lubiła tego swoje trzeciego oka. Tego że nikt nie musi jej nic mówić, a ona i tak często wie co danej osobie jest. Nie chciała aby chłopak źle się poczuł, więc nie dała niczego po sobie poznać. Uśmiechnęła się delikatnie. - Może niebieski ?.- Zapytała z delikatnym uśmiechem na twarzy.
Ciągłe walanie w piniatę ? Jej chybaby się znudziło, albo po prostu przejadłaby się czekoladowymi żabami. A muzyka ? Ciągle gdzieś leciała, ale dziewczyna się nawet jej nie przysłuchiwała, nawet nie zwracała na nią uwagi. Zawsze jeśli Serpens chciałaby dalej się rozkręcić przy koncercie, to dziewczyna może go tam odprowadzić i obserwować jego pląsy.
-To powodzenia.- Uśmiechnęła sie do niego i złapała pomarańczową dynie. A jego maniery ? Na razie jej nie przeszkadzały, nawet na nie nie zwracała za bardzo uwagi. Każdy zachowuje się tak jak go wychowano, a ona nie będzie wbijała nikomu żadnych innych propozycji do głowy. Chyba że ta osoba sama o to po prosi, wtedy to inna sprawa.
Wzięła dynię i postawiła ja na te o miejsce tutaj. -To teraz Twoja kolej.- Odparła z uśmieszkiem.
Powrót do góry Go down
Serpens Lucifer Burke

avatar
Gracz


Skąd : Reykjavík, Islandia
Liczba postów : 142
PisanieTemat: Re: Błonia   14.11.15 21:08

Tiara po trzech latach odpoczynku mogła trochę być słabo wprawiona. Chociaż podobno nigdy się nie myliła, tak? Widać dostrzegła w jego głowie coś co skłoniło ją do przydzielenia go do Krukonów. Sam nie widział dla siebie miejsca nigdzie i trochę obawiał się tego, że zostanie bez przydziału. Co w ogóle z takimi robili? A może to się nie zdarzało? No skąd miał wiedzieć. Głupio mu się było o to zapytać ciotkę, bo to by oznaczało, że się obawiał, a nie chciał wyjść w jej oczach na takiego co się boi.
- Chociaż ty jedna. Dlatego nie siadaj obok mnie na eliksirach, bo jeszcze rykoszetem dostaniesz - ostrzegł na wszelki wypadek, jakby wpadła na ten pomysł. Na tych zajęciach najlepiej się było trzymać z dala od niego. Teraz to już siadała obok na własną odpowiedzialność. Jak coś to ostrzegł.
Sam nachalnie przypatrywał się ludziom i nigdy nie widział w tym nic złego, więc dlaczego w drugą stronę miałby się tego doszukiwać? Tylko, że Elizabeth o tym nie wiedziała, bo niby skąd. Chociaż nie raz mogła na sobie poczuć jego nachalne spojrzenie. Wyróżniała się tymi włosami i już nic nie mógł poradzić na to, że śledził ją wzorkiem dopóki nie zniknęła mu z pola widzenia.
- Ciekawe i jak będę chciał spróbować to na pewno się do ciebie zgłoszę - skoro już miała ten jeden eliksir opanowany do perfekcji to grzechem byłoby z tego nie skorzystać. Nigdy nie miał za ciężkiej sakiewki, ale może jakoś inaczej się dogadają co do zapłaty? Dawno już wszyscy dookoła go nauczyli, że nie ma nic za darmo.
- I już - przesunął białą dynię w ogóle bez zastanowienia. Może nie okaże to się złym pomysłem - Halloween zawsze kojarzy mi się ze strasznymi przebraniami, aurą grozy i tajemniczości. Tutaj jest inaczej.
Powrót do góry Go down
Elizabeth Benoit

avatar
Gracz


Skąd : Rieux
Liczba postów : 290
PisanieTemat: Re: Błonia   14.11.15 22:37

Może to trochę stereotypowe myślenie, ale zawsze jej się wydawało że ludzie bez przydziału to tak troszkę puchoni.. Oczywiście nie ma zamiaru nikogo obrażać, to tylko takie przypuszczenie. Ale przecież każdy gdzieś musi pasować, wszyscy co są w Hogwarcie pasują wszędzie. Nie ma czegoś takiego że ktoś nie pasuje. Każdy ma cechy charakteru, nikt nie jest niejaki.
-Zazwyczaj siadam sama na lekcjach. Więc się nie martw.- Odparła spokojnie z delikatnym uśmiechem. Ona jest typem samotnika, czego w sumie nie chciała. Ale też nie potrafiła wyjść za bardzo na przeciw temu. Czasem lepiej jest samemu. Ona już się do tego przyzwyczaiła. W sumie zawsze można ją zobaczyć samą, w bibliotece sama, na lekcjach sama, w dormitorium sama. Wszędzie sama samiusieńka. To trochę takie smutne, prawda ? Ale, ale w sumie fajnie by było się z kimś zaprzyjaźnić. Usiąść razem na lekcji, nawet jeśli miałaby dostać rykoszetem.
No taak, często czuła na sobie nachalny wzrok, ale nie tylko jego. Wszystkich, przecież była inna, była odludkiem. Z czasem nauczyła się to ignorować i już jej to nie przeszkadzało. Ale ona nie potrafi się patrzeć na kogoś nachalnie, po prostu tak została wychowana.
-Z chęcią uwarzę ci coś, co nie wybuchnie w pierwszej instancji.- Uśmiechnęła się pokazując przy tym swoje dołeczki w policzkach. Zapłatę ? Ona będzie się cieszyć z każdej chwili przebytej z kimś, kto jej odpowiada. Nie oczekiwała od niego galeonów, tylko rozmowy. Spędzonego miło czasu.
-I ja też. -. Odparła gdy przesunęła dynie na swoje miejsce. Dawno z nikim nie rozmawiała, to nawet fajna odmiana. Bardzo fajna.-Ale trzeba przyznać że niektórzy mają bardzo dużą wyobraźnie, jeśli chodzi o przebieranki. W sumie nie wiem jak jest gdzie indziej, dużo słyszałam, ale nigdy nie obchodziłam takich "świąt".- Odparła spokojnie.
Powrót do góry Go down
Serpens Lucifer Burke

avatar
Gracz


Skąd : Reykjavík, Islandia
Liczba postów : 142
PisanieTemat: Re: Błonia   15.11.15 12:21

Właśnie tego się obawiał, że nie będzie nigdzie pasował. Okazało się inaczej przez co już na początku pobytu w szkole poczuł się lepiej. Chociaż tuż przed pojawieniem się w niej nie miał najlepszych dni. Już nie miał do czynienia ze swoim ojcem, ale rodzina nadal go raniła. Szczególnie dziadek któremu chciał pokazać jak bardzo się mylił co do niego. Od kiedy zmienił nazwisko na rodowe, wszyscy pokazywali mu jak mocno nie są tym faktem zadowoleni. A list przed samym zjawieniem się w Hogwracie tylko mu o tym przypomniał. W takich chwilach jednak o tym zapominał. Towarzystwo Elizabeth działało na niego kojąco.
- Ja wolę być obok kogoś. Zawsze to przynajmniej daje złudne nadzieje, że jak nauczyciel się patrzy w moim kierunku to będzie chciał coś od mojego towarzysza, a nie ode mnie - nie chodziło o to, że bał się tego, że się zbłaźni odpowiedzią. Bardziej o fakt, że potrafił odpłynąć myślami, a później nie wiedział co się dzieje, a jego odpowiedzi były trafione niczym kulą w płot.
- Ale koniecznie przy mnie. Może się czegoś nauczę? A jak nie to przynajmniej nie będzie ci się nudziło nad kociołkiem. No mam taką nadzieję, że jakąś rozrywkę ci zapewnię. Choćby rozmową, a jak nie to przeczytam ci kawałek jakiejś książki albo coś - zakończył bardzo elokwentnie i sięgnął po kolejną dynię. Z tego wszystkiego zapomniał jaki miał pierwotny plan na wygranie, no nic. Najwyżej przegra, tragedii nie będzie, bo czas miło spędzony czas był ważniejszy.
- Myślę, że tutaj jej będzie idealnie - no wyjścia już nie było - Nie? - zdziwił się, bo dla niego było pewne że wszyscy obchodzą Halloween. Dla niego był to dzień pełen… wspomnień. Nie tych dobrych. Jednak odkąd nie mieszkał już w domu rodzinnym ciotka starała się, aby było inaczej - A jakie obchodzisz?
Powrót do góry Go down
Upsilon Wild

avatar
Gracz


Skąd : Wielka Brytania, Szkocja
Liczba postów : 120
PisanieTemat: Re: Błonia   15.11.15 13:24


@ Ups
Ups z pewnością byłaby pod wrażeniem udanego zaklęcia Mii, gdyby tylko jej uwagi nie przyciągało już co innego. Dopiero teraz dotarło do niej, jak wielka rozrywka ją omijała. Wielka dynia wisząca w powietrzu z pewnością powinna zainteresować ją wcześniej, ale, na miłość Merlina, nie takie rzeczy już się widziało. Poza tym w gorszych momentach ostatnich trzech lat sama Zelda niekiedy przypominała dynię - grubą jak diabli i pomarańczową od eliksirów, które miały pomóc jej to zgubić. Ups miała z tego niezły ubaw, zwłaszcza, że wreszcie był to ten moment, kiedy mogła swobodnie kraść wszystkie ciuchy Zeldy, a ta nie miała nawet argumentu, żeby jej tego zabronić. Tak czy siak, ta tutaj nie była jakąś tam zwykłą dynią. Czekoladowe żaby, które wypadały z niej ilekroć ktoś trafił zaklęciem, były niezwykle kuszącą nagrodą za powodzenie. Chociaż nie ruszyła się ani o krok, do Ups ledwie docierały słowa panny Dewan. Różdżka unosiła się powoli, niepozornie, jakby za chwilę miała zostać schowana do ukrytej kieszeni. I nagle...
- Bombarda! - ryknęła Ups, a strumień zaklęcia pomknął w kierunku dyni i zasadził w nią z taką siłą, że z warzywa natychmiast poleciały czekoladowe żaby. - Ha! Zajebistość! - mruknęła, przystawiając teatralnie różdżkę do ust i zdmuchując nieistniejący dymek. - Wait sec - dodała szybko w kierunku obu dziewczyn i pomknęła po swoją nagrodę w postaci... cóż, jednej żaby, zanim ktoś wpadłby na pomysł, żeby ją gwizdnąć. Sigma z pewnością pokazałaby dyni, co myśli o zaledwie jednej żabie, ale Ups zbyt mocno zafascynowana była złotym papierkiem oklejonym wokół pudełka. Wracając do pszczółki i Mii, rozerwała pudełko. Czekoladowa żaba nie miała znaczenia, ale karta... - Uh, facet - mruknęła zniechęcona, upychając kartę w kieszeni. - Chciałabym zebrać wszystkie babki - wyjaśniła na wpół towarzyszkom, na wpół w eter, bo Dewan właśnie opowiadała końcówkę historii o dziadku. Ups znowu wykręciła główkę w jedną ze stron. - Serio nie ma ręki? Przebiera się za pirata na święto duchów? Ej, to musi być super. Jak duży hak może założyć? Mógłby wziąć tego smoka i udawać smoczego pirata! Masz więcej historyjek? Mogłabyś mi pokazać smoka? - dopytywała Mię, zafascynowana wizją smoczych piratów, wielkich, ognistych bestii i księżniczek, które chętnie sama Ups wywlekłaby z wież, żeby potem słodko jej dziękowały. Jej wzrok niepostrzeżenie przeniósł się na pszczółkę i wtedy jakby jakiś styk załączył jej się w głowie.
- Ej, czy ty nie masz przypadkiem łóżka zaraz obok mojego, robaczku?

Kostki: 4 + 2 = 6
Powrót do góry Go down
Elizabeth Benoit

avatar
Gracz


Skąd : Rieux
Liczba postów : 290
PisanieTemat: Re: Błonia   15.11.15 17:25

Każdy się czegoś boi, ale najczęściej ludzie boją się właśnie tego że nie będą pasować. Może nie każdy się do tego przyznaje, ale tak jest. Boimy się tego że nikt nie będzie chciał spędzać z nami czasu, że będziemy wyrzutkami. Samotnikami, każdy boi się samotności. Ale Beti samotność wyszła nawet na dobre. Chyba.
-To nawet mądre, wiesz. Nigdy bym na to nie wpadła.- Na prawdę, nie wpadłaby na to że tak łatwo można wykorzystać kogoś towarzystwo. Może czas otworzyć się na ludzi i przestać być odludkiem.. Ale z drugiej strony, ona zawsze uważa na lekcjach.
-Podoba mi się ten pomysł. A jeśli chciałbyś przeczytać mi kawałek książki, to jakiej ?.-. Nawet jej to schlebiło że ktoś chce spędzić z nią czas. Wiadomo że dziewczyna nie jest zbyt rozmowna. Raczej jest rozmowna, ale pierw musi komuś zaufać, aby się otworzyć. Wiec pomysł z przeczytaniem książki bardzo jej się podobał, ale bardziej zastanawiała się jaką książkę on by wybrał, aby jej przeczytać. Może jakieś baśnie ? Albo coś z dreszczykiem.
Ona miała wrażenie że żadne z nich nie przegra i wygra. Po prostu będzie remis. Więc nawet nie ma po co zastanawiać się nad tym gdzie postawi się dynię. Ale to nawet rozluźniające, przesuwanie dyń po "planszy." I rozmowa się jakoś kleiła. Złapała pomarańczową dynie i przesunęła ją kawałeczek.
-Wydaje mi się że żadne z nas nie wygra- . Zaśmiała się cicho i przerzuciła swoje włosy na lewy bok. -No nie.- Wzruszyła delikatnie ramionami. Nigdy nie obchodziła Halloween, a święta w ich domu skończyły się dla niej jak miała pięć lat i rodzina się od niej odwróciła. Oczywiście siedziała z nimi przy stole i tak dalej, ale robiła to tylko dla matki, tak samo jak reszta. A gdy zaczęła uczęszczać do Hogwartu, to nie wracała do domu na żadne święta. Tak było lepiej, wygodniej. Nie cierpiała. -W sumie to żadne, kiedyś obchodziłam prawie wszystkie. Ale to się skończyło. - Wzruszyła delikatnie ramionami i schowała swoje ręce do kieszeni. Nie lubiła rozmawiać o swojej rodzinie i o sobie przy obcych. A jak na razie on był obcym..-A ty, jakie święta obchodzisz ?- Zapytała z delikatnym uśmiechem na twarzy.
Powrót do góry Go down
Exodus Malclès

avatar
Admin


Skąd : Z Francji, z USA, ze Szkocji...
Liczba postów : 226
PisanieTemat: Re: Błonia   19.11.15 13:36

Po tym, jak prawie umarły, Exodus postanowiła, że już więcej dzisiaj nie będzie rzucać zaklęć. No może jeszcze jakieś na dynię... Ale po uprzednim upewnieniu się, że nikt nie stoi na drodze i nie uszkodzi kolejnych osób. Innymi słowy - po zapewnieniu bezpieczeństwa sobie i innym. W ciągu najbliższych kilku minut najlepiej wcale, bo trzeba się było uspokoić i ogarnąć. Dobrze, że przynajmniej znalazła się któraś, której zaklęcie wyszło (o efekcie ubocznym w postaci koślawo zabandażowanej głowy jeszcze nie wiedziała), bo inaczej to wszystko mogło skończyć się źle.
- Cześć, Ups - odparła pszczółka, rozpoznając osobowość swojej współlokatorki. Nie do końca rozumiała, co się z dziewczyną dzieje, obce jej było pojęcie osobowości mnogiej, ale zdążyła zauważyć, że kiedy jej najbardziej odbija, to reaguje na imię Ups, a nie Upsilon. Z kolei kiedy zaczyna być agresywna, to najlepiej nie pytać o imię, a usunąć się w bezpieczne miejsce. Zasady były proste i Exodus dość szybko je przyswoiła.
Zaklaskała w łapki, słuchając Mię.
- Opowiedz o smokach! Ja bym chciała kiedyś tak ze smokami, smoki są świetne!
Właściwie niewiele było rzeczy, które tak bardzo cieszyły Exodus, dlatego Mia musiała się nastawić, że starsza koleżanka jej teraz na pewno nie odpuści... Ale przynajmniej nie zrobi jej więcej krzywdy, to już coś. Raczej.
Powrót do góry Go down
Pomona Sprout

avatar
Specjalne


Liczba postów : 10
PisanieTemat: Re: Błonia   28.11.15 22:21

Niebo na horyzoncie zaczynało przechodzić w delikatny róż, a wokalista wyraźnie ochrypł. Nadchodził czas, by zakończyć halloweenowe zabawy. Pomona ubawiła się wspaniale i miała nadzieję, że uczniom również przypadło do gustu to, co przygotowała. Zakończenie całości nie mogło jednak ograniczyć się wyłącznie do uprzątnięcia błoni. Pozostawały jeszcze nagrody, które należało rozdać i pani profesor nie mogła już się tego doczekać.
Zaczęła od dyniowej wersji gry w kółko i krzyżyk. W zainteresowaniem przyglądała się, jak dwójka Krukonów lewituje dynie na wybrane miejsca i miała szczerą nadzieję, że zobaczy czyjeś zwycięstwo. Niestety, uczniowie zrezygnowali, zanim gra została doprowadzona do końca. No trudno.
- W grze w kółko i krzyżyk między panną Elizabeth Benoit a panem Serpensem Burke uznaję remis! A to oznacza, moi kochani, że oboje możecie czuć się wygrani. - Obojgu wręczyła po jednym pudełku z czekoladową żabą i przeszła kawałek dalej, żeby sprawdzić, jak tam dyniowe kręgle. Nie przyciągnęły zbyt wielu zainteresowanych, ale wcale się tym nie przejmowała.
- W konkurencji "dyniowe kręgle" wygrywa pan Felix Lockwood, zbijając pięć kukurydz, na drugim miejscu mamy pana Lionela Llewellyna z dwiema kukurydzami, a podium zamyka panna Rosalie Greengrass! Gratuluję wam wszystkim, moi drodzy, mam nadzieję, że bawiliście się dobrze! A teraz już, zmykajcie spać!
Kiedy większość błoni była już uprzątnięta, pozostała tylko piniata. Pomona uśmiechnęła się do siebie jak mała dziewczynka i upewniwszy się, że nikt nie patrzy, posłała zaklęcie w wiszącą dynię. Błyskawicznie zgarnęła z ziemi pudełko z czekoladą i otworzyła, sprawdzając kartę. Skrzywiła się lekko wiedząc, że taką już ma. Cóż, może następnym razem.

zt dla wszystkich
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Re: Błonia   13.02.16 22:31

Opieka Nad Magicznymi Stworzeniami

Dhyana Katō już nie mogła się doczekać na tę lekcję. Miała ją przeprowadzić jakiś czas temu, ale z różnych względów musiała się zadowolić mniej interesującymi zwierzętami. Jednak teraz – teraz! – mogła pokazać dzieciakom coś, co fascynowało ją od dziecka. Poza zwierzętami jej pasją od zawsze były wszelkie legendy i mity i dzisiaj miała rozpocząć serię zajęć dotyczących zwierząt w powszechnym mniemaniu nieistniejących. Zawsze patrzyła na innych z pewnym politowaniem, kiedy głosili, że to czy tamto zwierzę nie istnieje, że jest tylko wytworem ludzkiej wyobraźni. Nie lubiła ich przekonywać, że się mylą. Za to dzisiaj… Tak. Dzisiaj nie będzie dyskusji. Dzisiaj wszyscy po prostu się przekonają.
Zanim to jednak miało nastąpić, trzeba było zobaczyć, jak wygląda znajomość legendarnych zwierząt u jej uczniów. Może trafią w te, które zamierzała im pokazać?
Lekcję zaczęła, jak zwykle, na błoniach, ale tym razem przy samym wejściu do zamku. Bliżej lasu poprowadzi ich później, kiedy już sobie porozmawiają. W końcu istniało ryzyko, że niespodzianka sama się zdradzi i nie będzie zabawy.
Poprawiwszy rękawice ze smoczej skóry, spojrzała uważnie na zgromadzonych uczniów.
- Burza mózgów. Hasło przewodnie: mityczne stworzenia. Jakie znacie i co o nich wiecie? No, już, im więcej pomysłów, tym lepiej. Za każdą odpowiedź punkty dla domu, a może i jakiś dodatkowy bonus. Słucham.
Uśmiechnęła się do nich, zachęcając do mówienia. Już nie mogła się doczekać, co usłyszy.

Pierwszy etap zakończy się 22 lutego, do tego czasu można dołączać. Warto prowadzić wątki między sobą na temat zajęć, za dużą aktywność będą większe bonusy.


Screw this!

I'm going to Hogwarts!


Powrót do góry Go down
Jack T. Feversham

avatar
Gracz


Skąd : Nic i nigdzie.
Liczba postów : 100
PisanieTemat: Re: Błonia   22.02.16 21:02

Przepadał za tymi zajęciami.
Ilekroć nadarzała się stosowna okazja do pieszych wędrówek nieopodal Zakazanego Lasu – ustawiał się w pierwszej parze. Cóż mogło być przyjemniejszego? Tym bardziej, że pogoda nader dopisywała, w powietrzu wciąż dało się wyczuć mroźny oddech zimy, choć pojedyncze promyki słońca, które przeświecały przez niedalekie drzewa, próbowały co sił rozochocić znużonych uczniów zapowiedzią rychłego ocieplenia. No cóż, Jacka nie trzeba było specjalnie przekonywać, nawet mimo horrendalnie wczesnej pory kołysał się niecierpliwie na piętach w oczekiwaniu na kolejną dawkę rewelacji profesor Katō. Doskonale wiedział, że nie wszyscy darzą kobietę nader dużą estymą, niejednokrotnie natrafiał na spojrzenia pełne politowania, kiedy tylko zaczynała rozprawiać o swoich kryptydach – z pewnością co poniektóre opowieści można by uznać jedynie za wymyślne kuriozum, nic nadto, ale czy powątpiewanie w prawdziwość tych historii odbierało nauczycielce poblask w oczach? Albo sprawiało, że głos nie drżał jej od nagłej ekscytacji? W obu wypadkach odpowiedź byłaby błędna, zatem Jack każdorazowo przysługiwał się jej z niekłamaną ochotą.
Tak było i teraz.
Dlatego odczekał stosowną chwilę po zadaniu pytania, pośród uczniów zdążył się rozleźć zaledwie niewyraźny szmer, a w końcu Jack podniósł rękę ku górze.
Centaury – rzucił z miejsca, bo centaury był istotami, o których nie sposób nie wiedzieć, wręcz same cisnęły się na usta. – Pół-ludzie, pół-konie. Pełno ich w greckiej mitologii, już tam okazywały nader swarliwe i skore do bijatyk, choćby w podaniu o weselu Lapitów. Nade wszystko cenią sobie własny honor, a i mają swój udział we wróżbiarstwie – wyrecytował na jednym wydechu. – Oczywiście mantykory. Dosyć nieprzyjemne stworzenia o głowie człowieka, ciele lwa i ogonie skorpiona, ale na szczęście występują rzadko. Odporne na zaklęcia, jedno ukłucie ich żądła wystarczy, by zabić. – Proszę, proszę, jeszcze trochę, a gotów wyjść na środek i prowadzić wykłady, choć miał nadzieję, że chociaż dzięki temu uda mu się jakkolwiek rozruszać pozostałą publikę. No i zdobyć punkty. – I może jeszcze... lamia? Ma wygląd pięknej kobiety, ale pożera każdego mężczyznę, który tylko odważy się znaleźć w pobliżu niej. Nie pogardzi także dziećmi. Raczej nie obraziłbym się, gdybym miał okazję ją spotkać, tak myślę.
Tyle starczy, już zaczynało zasychać mu w gardle, a nuż trafi? Choć szczerze wątpił.
Powrót do góry Go down
Elizabeth Benoit

avatar
Gracz


Skąd : Rieux
Liczba postów : 290
PisanieTemat: Re: Błonia   22.02.16 21:47

Biegnij Benoit ! Jeszcze nigdy nie spóźniłaś się na żadne zajęcia, nie możesz się spóźnić po raz pierwszy w swoim życiu. Jakbyś wyglądała w oczach innych i w swoich oczach. Jesteś z domu kruka i powinnaś dawać przykład innym!!!. Musisz zdążyć, jeszcze tylko kawałeczek. Jeden zakręt, drugi, schody i zaraz będziesz na błoniach , dasz radę musisz.
Wdech, wydech. Cała czerwona na twarz z wycieńczenia (powinnaś popracować nad swoją kondycją.), ale dobiegła, zdążyła, na szczęście. Nauczka na kolejne dni, nigdy nie czytać aż do trzeciej rano ! Pamiętajcie, nigdy nie kończy się na "jeszcze jeden rozdział i idę spać", nigdy tak nie jest. To oszukiwanie samego siebie, wiadomo że przeczytasz dwa labo dziesięć lub całą książkę. Ten nauk jest niebezpieczny dla takich ludzi jak Benoit. Ale tak potrzebny że nie da się bez niego żyć, po prostu trzeba go pielęgnować i to z przesadą, bardzo dużą. Skup się na lekcji!!
Jakie było pytanie ?! Magiczne  stworzenia ? To nie może być trudne, musiała się tylko ciupkę skupić i złapać oddech. Wtedy na pewno coś powie. Centaury ! Już miała otwierać swoje usta, ale ubiegł ją jakiś chłopak. Może to lepiej, będzie miała więcej czasu na złapanie oddechu.
-Testral.- odparła dość cicho gdy chłopak przestał mówić i delikatnie się do tego uśmiechnęła. - Widzą je tylko Ci którzy widzieli czyjąś śmierć i ten fakt do nich dotarł. Testrale są  chude. Czarna, lśniąca skóra oblepia szkielety tak, że widać niemal każdą kość. Ich oczy są puste, białe i pozbawione źrenic. Testrale posiadają również czarną grzywę i ogon, a ich głowa przypomina smoczą.-Różowowłosa przestała mówić i zaczerwieniła się na policzkach. Dopiero po chwili do niej doszło że chodziło o mitologiczne stworzenia a nie magiczne, ale czy Testral był mitologiczny ?! Tego akurat nie wiedziała, odchrząknęła i przegryzła swoją wargę. Myśl Benoit ! Może jeszcze uda Ci się z tego wyjść !. JEDNOROŻCE !! One na pewno są mitologiczne !
- Jednorożce, z wyglądu przypominają kona. Młode jednorożce mają złoty odcień sierści, do drugiego roku życia, potem robią się srebrne. Całkiem białe robią się w wieku siedmiu lat. Róg wyrasta im wy wieku czterech. Dorosłe jednorożce mają złote kopyta, długie, smukłe nogi oraz perłowo-białą grzywę i bujny ogon - przełknęła głośno ślinę, mając nadzieje że ma rację. -Ich sierść wykonuje się do robienie różdżek, oraz rogi.  A ich krew jest gęsta i ma odcień srebra.- To chyba wszystko co miała do powiedzenia...
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Błonia   22.02.16 22:22

Lubiła ONMS. Prawdę powiedziawszy był to jeden z tych bardziej pożyteczniejszych przedmiotów w szkole. I wcale nie chodziło tylko o to, że był związany z jej wymarzonym zawodem. Owszem, bycie trenerką smoków, albo założycielką własnej hodowli jest super sprawą, ale powiedzmy sobie szczerze, ONMS nie przygotowywało jej do tego jakoś specjalnie. Jej miłość do tych zajęć wiązała się bardziej z faktem, że coś się na nich działo. A to człowiek pracował z niebezpiecznymi zwierzętami opiekując się nimi, a to musiał gonić za jakimiś. Ciągły ruch i pewna adrenalina były tym, co Liv uwielbiała. Dlatego, chociaż nie należała do kujonowatego szkolnego grona, z niecierpliwością wyczekiwała tych zajęć i szła na nie z uśmiechem na ustach. Dziś nie było inaczej. Kiedy tylko skończyła aktualne zajęcia, pobiegła do sypialni, aby dość sprawnie przepakować torbę. Przywitała się przelotnie z paroma osobami i udała się na błonia, by zaraz stanąć przed nauczycielką i dość licho wyglądającej grupce uczniów. Na całe szczęście się nie spóźniła, bo co, jeśli przegapiłaby coś ważnego?
- Dzień dobry – powitała się z kobietą i rozejrzała, jakby chciała jak najszybciej dowiedzieć się co będzie dzisiejszym przedmiotem zajęć. A może w końcu zobaczy na żywo smoka? Ale zaraz, to odpadał, tu było za mało miejsca, plus zbyt blisko szkoły. Westchnęła z zawiedzeniem lustrując otoczenie. Niecierpliwiła się, jakby logicznym było, iż nauczycielka powinna zacząć wykładać temat w momencie, kiedy dołączyła do lekcji Reagan. Kto wie, może sobie to uświadomiła, ponieważ chwilę później rozbrzmiał jej głos. Bez zbędnych dupereli po prostu zadała pytanie. A L. nie byłaby sobą, gdyby nie chciała się wdać w dyskusję. Oczywiście wysłuchała uprzednio, co kilka osób przed nią ma do powiedzenia.
- Chodzi pani o czarodziejskie legendarne stworzenia, czy te mugolskie, które umieszczają zawsze w swoich bajkach? – spytała spoglądając na nauczycielkę, uśmiechając się przy tym lekko – Jest wiele zwierząt, które występują w obu światach, ale na przykład my traktujemy je jako normalne, mugole jako legendarne. Na przykład taki smok, centaur,  troll czy bazyliszek.  A poza tym są jeszcze mantykory, sfinks, gryfy czy kappa – stwierdziła, przygotowując się tym samym do powiedzenia więcej na ten temat. I jakoś niespecjalnie jej przeszkadzało, że w jej wypowiedzi padły wcześniej wymienione nazwy – Mam opowiadać o każdym, który wymieniłam, czy dać szansę komuś innemu? – spojrzała pytająco na nauczycielkę – Bo prawdę powiedziawszy ja tam mówić mogę. Na przykład taki gryf. Stworzenie, które głowę i przednie łapy ma orła, a resztę lwa. Często pilnują skarbów, zresztą jak sfinksy. I jedzą surowe mięso, co jak dla mnie już samo w sobie jest obleśne – skrzywiła się lekko. Poprawiła niesforne kosmyki opadające na twarz – Co dalej… to może ten sfinks. Ma ludzką głowę i ciało lwa. Jak wcześniej wspomniałam jest wykorzystywany do pilnowania tajemnych skrytek czy skarbów, bo jak każdy zapewne wie, jest cholernie inteligentnym stworzeniem i wprost kocha zadawać zagadki. Im bardziej skomplikowana tym lepiej. Z reguły nie rzuca się na innych, no chyba, że coś poważnie zagraża temu, czego akurat pilnuje – dokończyła, dumna ze swoich słów – A co do Kappy, to jest podobna do pokrytych rybią łuską małp. Posiada długie płetwiaste łapy służące do pływania i duszenia swoich ofiar. Na głowie ma taki śmieszny lejek wypełniony wodą, a jak się go utnie czy coś, to Kappa traci swoją moc – tym razem permanentnie zakończyła wypowiedź.
Powrót do góry Go down
Exodus Malclès

avatar
Admin


Skąd : Z Francji, z USA, ze Szkocji...
Liczba postów : 226
PisanieTemat: Re: Błonia   25.02.16 0:57

Oczywiście, że musiała się pojawić na lekcji opieki nad magicznymi stworzeniami. Ze wszystkich przedmiotów, na jakie musiała chodzić, to właśnie oenemes był tym ukochanym. Wszyscy, oczywiście, wiedzieli, że kocha zwierzęta, bo to była jedna z pierwszych wiadomości, jakie o sobie przekazywała, więc wszyscy mogli mieć pewność, że takiej lekcji nie przepuści. Ona już od rana nie mogła się doczekać, bo słyszała plotki, że nauczycielka przygotowała coś wyjątkowego. Właściwie było jej wszystko jedno, jakie to będzie zwierzę, bo kochała je wszystkie i każde jedno uważała za wyjątkowe. Niewątpliwie jednak ciekawym było, co za wyjątkowe uzna nauczycielka. Dlatego nie mogła tego przegapić, za nic.
Kiedy dotarła na lekcję, kilka osób już było. Nie to, że się spóźniła, bo ani trochę - no gdzie, na ukochane zajęcia? - ale zmarszczyła nosek na myśl o tym, że jednak nie była pierwsza. No nic. To w końcu nie miało żadnego znaczenia.
Hasło mityczne zwierzęta sprawiło, że aż się zapowietrzyła. Miała tyle ich na myśli! Zanim jednak wybrała chociaż jedno, inni wyrwali się do odpowiedzi, zabierając jej całkiem sporo pomysłów. Poza tym, choć zwykle była wygadana i paszcza jej się nie zamykała, to teraz trochę się stresowała, że się zbłaźni. Gdy w końcu mogła dojść do głosu, palnęła coś, co jej samej wydało się nieco głupie.
- Renifery! - zawołała radośnie, a kiedy wszyscy spojrzeli na nią ze zdziwieniem, kolor policzków dorównał intensywnością włosom. - Noo... Te latające. Wiecie, zaprzęg, tak po niebie i... - zająknęła się. To jej się nie zdarzało. Wiedziała, co mówi, zawsze wiedziała, a teraz co? Wszyscy będą się z niej śmiać, bo palnęła coś głupiego, choć to wcale nie było takie głupie. Latające renifery istniały i oni mogli myśleć sobie, co chcieli. Może nauczycielka przyprowadzi właśnie takiego i jej uwierzą.
Westchnęła cicho. Wszystko szło źle.
Powrót do góry Go down
Dhyana Katō

avatar
Specjalne

Liczba postów : 3
PisanieTemat: Re: Błonia   25.02.16 2:19

Opieka Nad Magicznymi Stworzeniami - II

Nie spodziewała się tylu propozycji ze strony uczniów, tym bardziej była zachwycona. Jednocześnie uważała za całkiem zabawne, że przy tylu pomysłach nie trafili w temat zajęć. Mimo to nagroda była ważna.
- Świetnie! Panie Feversham, bardzo dobrze, centaury, mantykory i lamie, z czego tych ostatnich jeszcze nie omawialiśmy, ale dzisiaj tego jeszcze nie nadrobimy. Piętnaście punktów dla Gryffindoru! Panno Benoit, oczywiście, testrale i jednorożce, jak najbardziej ma pani racje. Dziesięć punktów dla Ravenclawu. Panno Reagan, fantastycznie! Wiedzę ma pani niesamowitą - nie myślała pani o przyszłości związanej ze zwierzętami? I, rzeczywiście, stworzenia, o których pani mówi, występują w obu światach, ja tego jednak nie chciałam dzielić, by sprawdzić, ile macie do powiedzenia. Pani niewątpliwie zasłużyła na dwadzieścia punktów dla swojego domu. Panno Malclès, renifery również, zgadza się. Pięć punktów, na zachętę - uśmiechnęła się. Lubiła rozdawać punkty za wiedzę, a tym razem jej uczniowie się sprawili naprawdę świetnie. Teraz jednak nadszedł czas na lekcję właściwą.
Poprowadziła uczniów w stronę Zakazanego Lasu, zostawiła ich na chwilę na obrzeżach, a sama zniknęła wśród drzew. Po chwili wróciła, prowadząc najprawdziwszego pegaza. Musiała ostrożnie stawiać kroki, bo zwierzę stosunkowo łatwo się płoszyło. A to mogło nieść nieszczęście.
- Moi drodzy, poznajcie naszego dzisiejszego gościa. Pegaz. Co możecie mi powiedzieć na jego temat?

Ta część jest krótka, czas na odpowiedzi to 26 lutego, 23:59. W sobotę kolejny etap, tym razem bez obsuwy.
Jeśli chciałby dołączyć ktoś spóźniony, może to zrobić, ale nie uczestniczy w dyskusji o pegazie i dopiero od następnego etapu czynnie włącza się do lekcji. Post jednak musi się pojawić już teraz.
Powrót do góry Go down
Elizabeth Benoit

avatar
Gracz


Skąd : Rieux
Liczba postów : 290
PisanieTemat: Re: Błonia   25.02.16 19:56

Dziewczyna uśmiechnęła się szerzej gdy otrzymała punkty dla swojego domu za odpowiedź. Bo kto by się nie ucieszył ? Skinęła głową na powitanie Liv, była pod wrażeniem że dziewczyna tyle wie o magicznych zwierzętach. A może jednak było to dość normalne, znając jej ulubione miejsce do spacerowania.
Odgarnęła swoje włosy i ruszyła za nauczycielką. Ciekawił ją dzisiejszy temat lekcji, zastanawiała się o jakim zwierzęciu będą rozmawiać. Może oo hipogryfie? Kto wie, ona jednak wolałaby chyba centaury. Te zwierzęta a raczej pół zwierzęta a pół ludzie, mają ogromną wiedzę na prawie wszystkie tematy. Choć z drugiej strony zawsze ją troszku przerażały, jak prawie wszystko.
Widząc jak profesor Kato wchodzi do zakazanego lasu, poczuła lekki zastrzyk podniecenia. Ta chwila na która zniknęła Kato z jej oczu, trwała dość długo, według niej. Jeśli się na coś czeka, zawsze trwa to jakoś długo a człowiek nie wie co ze sobą zrobić. Lizzie zaczęła przeskakiwać z jednej nogi na druga.
Zamurowało ją gdy spojrzała się na Pegaza. Nigdy nie widziała tej bestii z bliska, ani z daleka. Był piękny, tak jak opisywali to w książkach, tych mugolskich. Wyglądał jeszcze piękniej zniż mogła to sobie wyobrazić. Aż miała ochotę podjeść i go pogłaskać. Ale się powstrzymała. Pewnie jak każde zwierzę, jest albo dumne albo łatwo się płoszy, więc zamarła w miejscu.
-Jeśli chodzi o mitologie grecką, to pegaz jest skrzydlatym koniem, zrodzonym z krwi Meduzy która trysnęła gdy Perseusz odciął jej głowę. Uderzenie kopyta tego konia miało otworzyć na górze Helikon, jednej z siedzib muz źródło Hippokrene. Czyli źródła pobudzającego wenę.- Pokiwała głową, jak miała w zwyczaju gdy myślała że ma rację, tak aby potwierdzić swoje słowa. To tylko jeśli chodzi o mitologię mugoli, a kim jest pegaz w świecie magicznym? -Słyszałam kiedyś że istnieją czarne pegazy, ale nie jestem pewna.-. To chyba wszystko co miała do powiedzenia na temat tych zwierząt. Nigdy za bardzo nie zagłębiała się w te tematy. Gdyby ktoś zapytał ją o gwiazdy, wróżby lub cyfr, miałaby więcej do powiedzenia.
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Błonia   25.02.16 22:12

Odetchnęła, gdy skończyła mówić. Uważała, że jej wypowiedź była dobra i miała nadzieję, iż nauczycielka również to zauważy. Zanim jednak nastąpiło podsumowanie mądrości prawionych przez uczniów, znalazł się ktoś, kto musiał palnąć coś, na co Reagan parsknęła pod nosem. Sama do końca nie wiedziała, czemu tak rozbawiła ją wzmianka o reniferach. To prawie tak, jakby zacząć gadać o mugolskim Mikołaju, w którego na dobrą sprawę wierzyły tylko dzieci. Pokręciła głową z lekkim politowaniem i ponownie skupiła swoją uwagę na nauczycielce. Wszak właśnie przydzielała punkty, a tego Gryfonka nie mogła przegapić. Słuchała jak osoby, które wypowiadały się przed nią otrzymywały swój przydział. Piętnaście, dziesięć. A na końcu piękna dwudziestka należąca właśnie do Liv. Uśmiechnęła się z dumą i jawną satysfakcją, a chwilę później uśmiechnęła się w stronę Elle, by unieść kciuk ku górze, w geście gratulacji dla nich obu. Miłą odmianą było dostanie punktów, a nie ich strata, co niestety zdarzało jej się częściej niż by chciała. Niestety chcieć nie zawsze znaczy móc, a charakter i wybuchowość oraz dość chore pomysły zwyczajnie nie pozwalały jej na to, by tych punktów jej nie odejmowano. Leonard coś o tym wiedział. Szuja, która nie zwracała najmniejszej uwagi na to, że L. jest od niego z domu! Powinien jej choć trochę pobłażać, a nie pojawiać się tam, gdzie go nie chcieli.
Chwilę później ruszyła za nauczycielką, tym samym podchodząc do Krukonki, która była jedyną osobą, z którą mogła rozmawiać na tej lekcji. Bo wiadomo, że jej przyjaciele byli najlepsi – Myślisz, że zabierze nas do Zakazanego Lasu? – szepnęła choro rozentuzjazmowana. Aż jej oczy zapłonęły na tę myśl, bo to w jej głowie wyglądało wspaniale. Niestety, okazało się, że mieli poczekać na skraju, co Reagan skwitowała westchnieniem rozczarowania. Zaraz jednak odzyskała zainteresowanie zajęciami, gdy nauczycielka przyprowadziła im Pegaza! Miała okazję pierwszy raz zobaczyć to wspaniałe zwierzę, o którym oczywiście czytała. Może i nie pochłaniała zbyt wielu książek, ale mimo tego zdarzało jej się zaglądać do tych, które przyciągnęły jej uwagę. Pomijając fakt, że ojciec katował ją mugolskimi bajkami, a pegazy występowały tam nader często. A kiedy pasło pytanie nie było mowy, aby Liv nie odpowiedziała! Musiała, konicznie. Najpierw jednak poczekała cierpliwie, aż wykaże się Elizabeth. Posłała jej pokrzepiający i przepełniony dumą uśmiech, a gdy koleżanka skończyła głos zabrała L.
- Do tego co powiedziała Elle dodam jeszcze, że Pegaz w mitologii miał brata, Chrysaora. Natomiast samo jego powstanie jest różnorodne, zależnie od źródła. Bo jest też takie, które mówi, że powstał z krwi Gorgony, którą zmieszano z ziemią lub pianą morską, a od tego czasu zamieszkiwał okolice źródła Pirene, póki nie osiodłał go pewien bohater. Ale to wszystko są mugolskie mity – stwierdziła, lekko wzruszając przy tym ramionami – W naszym świecie ma się to trochę inaczej, bo po pierwsze my możemy Pegaza spotkać. To, jak stworzenie wygląda widzi każdy. Ma duże oczy, bujną grzywę, duże skrzydła. No i jak dla mnie zdecydowanie jest piękny i elegancki. Poza czarną barwą, o której wspomniała Elle, mogą mieć jeszcze srebrną lub złotą, chociaż to biała jest najpopularniejsza. Czarodzieje często mylą je z abraksanami. Mogą uzdrowić nawet śmiertelnie chorego człowieka, chociaż to wiąże się z pewnym warunkiem. Ten człowiek musiał kiedyś kochać. Inaczej moc Pegaza nie zadziała. Dodatkowo są bardzo szybkie, ciche, przyjacielskie i nie mało kiedy ufają komukolwiek. Ulubione miejsca, to łąki przy lasach i jeziorach, czyli w Zakazanym mają idealne warunki – wyrzuciła z siebie potok informacji, zalewając mózgi swoich kolegów i koleżanek.
Powrót do góry Go down
Exodus Malclès

avatar
Admin


Skąd : Z Francji, z USA, ze Szkocji...
Liczba postów : 226
PisanieTemat: Re: Błonia   26.02.16 23:20

Zmrużyła oczy, słysząc śmiech w ramach reakcji na to, co powiedziała. Irytujący dźwięk wydobywał się z ust dziewczyny, która co prawda była z jej domu, ale nie miały okazji się poznać. To nawet lepiej - istniało ryzyko, że to nie tylko kwestia pierwszego wrażenie, ale w ogóle dziewczyna jest jakaś upośledzona. A już na pewno niewarta zadawania się z nią. I tego też właśnie Exodus zamierzała się trzymać. Dlatego teraz tylko obrzuciła młodszą koleżankę ostrym, pogardliwym spojrzeniem i bez słowa poszła za nauczycielką. Nie będzie się przejmowała jakimiś przygłupimi dziewczynami, które kpią z własnego braku wiedzy. To ich problem.
Wystarczyło, że ujrzała pegaza. To był moment, kiedy wszystko inne przestało się liczyć, niezależnie od tego, jak bardzo zdenerwowała się na Gryfonkę. Zniknęły wszystkie lęki i tęsknoty, a został czysty spokój. Dotychczas sądziła, że tylko jednorożce potrafią uspokajać negatywne emocje, ale okazało się, że nie. Tego nie wiedziała.
- Magiczne właściwości pegazów są potężne. Rzeczywiście potrafią uzdrawiać, ale też, jak widać, uspokajać. A kiedy pozwolą komuś się dosiąść, zabiorą go do miejsca, gdzie znajduje się jego największe, najgłębiej skrywane pragnienie. W historii znany jest tylko jeden taki przypadek. Pani profesor, możemy go dotknąć? - spytała, jak tylko przestała opisywać to, co wie na temat zwierzęcia. Była niecierpliwa i naprawdę nie zamierzała dłużej czekać. Niemniej ze względów bezpieczeństwa wychodzenie przed szereg nie wchodziło w grę.
Ale jak tylko nauczycielka im pozwoli...
Powrót do góry Go down
Dhyana Katō

avatar
Specjalne

Liczba postów : 3
PisanieTemat: Re: Błonia   27.02.16 0:22

Opieka Nad Magicznymi Stworzeniami - III

Pegaz wydawał się być zniecierpliwiony, ale Dhyana wiedziała, że zaraz się uspokoi. Lubił kontakt z ludźmi, więc następna część zajęć powinna mu przypaść do gustu, na razie jednak jeszcze należało doprowadzić do końca część teoretyczną. A niewątpliwie dziewczęta popisały się wiedzą.
- Bardzo dobrze, moje drogie panie! Każda z was otrzymuje po pięć punktów dla swojego domu. Rzeczywiście mugole mają swoje teorie na powstanie pegazów, niemniej choć są one bardzo rzadkie, to w ich pochodzeniu nie ma nic wyjątkowego. Owszem, występują w umaszczeniu białym, czarnym, srebrnym i złotym. W zależności od maści, miewają dodatkowe właściwości magiczne. I tak jak pegazy jako takie potrafią uzdrawiać i, jak powiedziała panna Malclès, prowadzą do miejsc najbardziej upragnionych, tak zdolność do uspokajania właściwa jest tylko pegazom białym. A teraz... Czas na część praktyczną.
Nauczycielka podeszła do pegaza i pogłaskała go z uczuciem. Stworzenie błyskawicznie się uspokoiło. Wszystko szło ku dobremu.
- Teraz proszę, aby każdy po kolei podszedł do pegaza i spróbował go pogłaskać. Nie możecie się denerwować, bo zwierzę może się spłoszyć, a tego byśmy nie chcieli. Kiedy każdemu się uda, spróbujecie go po kolei dosiąść. Gotowi?

Żeby sprawdzić, czy pegaz się nie spłoszył, rzuć kością:
1, 2, 3, 5, 6 pogłaskałeś go bez problemu
4 niestety, najwyraźniej byłeś zbyt zdenerwowany i z pogłaskania nici - wstrzymaj się w próbą dosiadania, bo to się może źle skończyć!

Żeby sprawdzić, jak poszło ci dosiadanie pegaza, rzuć kością:
1 udało ci się wdrapać na grzbiet, ale nie siedzisz zbyt stabilnie; właściwie leżysz plackiem, zamiast siedzieć, ale to wystarczy, żeby czuć grę mięśni pod skórą i magiczną aurę zwierzęcia, a o to chodziło
2 wsiadasz i, nie słuchając ostrzeżeń nauczycielki, poganiasz pegaza, który bez zastanowienia rusza z miejsca; błyskawicznie przechodzi do galopu, a potem do cwału, a ty spadasz na tyłek prosto w błoto; nic ci nie jest, choć niewiele brakowało
3 udało ci się wsiąść, ale z twoją równowagą nie jest zbyt dobrze - spadasz, zanim na dobre poczułeś, że siedzisz; prawdopodobnie nie obędzie się bez wizyty w skrzydle szpitalnym!
4 wsiadłeś, siedzisz; niezbyt wiesz, co robić, ale pegaz zdaje się nie potrzebować żadnej instrukcji, sam z siebie zaczyna kłusować dookoła drzew, a po chwili wraca do punktu wyjścia, gdzie możesz bezpiecznie zsiąść; brawo!
5 bardzo próbujesz wsiąść na grzbiet pegaza, ale cały czas się zsuwasz; chyba nic z tego nie będzie...
6 wsiadłeś i nieopatrznie pociągnąłeś pegaza za sierść; ten poderwał się gwałtownie i z wysokości dwóch metrów nad ziemią zrzucił cię na ziemię; profesor Katō udało się go poskromić, ale ty koniecznie zgłoś się do skrzydła szpitalnego!  

Kostkami należy rzucać w specjalnym temacie. Jeśli masz co najmniej 10 punktów w skrytce z ONMSu, przy niekorzystnej kostce możesz powtórzyć rzut, opisując w poście efekt drugiej kostki - dotyczy to zarówno kostki o głaskaniu, jak i dosiadaniu.
Etap zakończy się 6 marca.

Kod:
<kk>Głaskanie</kk>
<kk>Dosiadanie</kk>
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Błonia   28.02.16 14:31

To zdecydowanie był jej szczęśliwy dzień. Lekcja zdawała się przebiegać bez większych problemów, a Liv cieszyła się na zdobyte punkty. Teraz śmiało będzie mogła je tracić, zasłaniając się tym, że przecież ona je zdobyła, więc może z nimi robić co tylko jej się podoba. Nie to, że wcześniej powinna odpracować wszystkie te, które straciła, ale na to już nie zwracała uwagi.
Spojrzała na dziewczynę, która wcześniej mówiła o reniferach. Może skoro tak lubiła święta, powinna na nią mówić Elf? Patrząc na jej twarz przezwisko wydawało się być idealne, a sama Reagan ponownie zachichotało, co niefortunnie zgrało się z kolejną wypowiedzią koleżanki, która zapewne pomyśli, że Gryfonka śmieje się z jej słów. Pal licho, L. na pewno nie będzie zwracała na to uwagi zwłaszcza, że dostała kolejne punkty! I jak tu miała nie być z siebie dumną? Dawno nie udało jej się zgarnąć tak ładnej puli podczas jednych zajęć, ale ostatecznie ONMS był jednym z jej ulubionych przedmiotów. Musiała pokazać, że umie, bo przecież nie chciała wyjść na frajerkę.
Jej zainteresowanie sięgnęło jednak szczytu, kiedy okazało się, że mogą go pogłaskać. A co najlepsze dosiąść! Nie dość, że po raz pierwszy widziała pegaza, to jeszcze miała możliwość zbliżenia się do niego tak bardzo. Jako, że nie mogła się odczekać, wystąpiła o krok naprzód, dając tym samym znam pozostałym uczniom, iż jako pierwsza chce spróbować. Już czuła, jak adrenalina w niej buzuje!
- Zgłaszam się na pierwszego ochotnika – powiedziała do nauczycielki, żeby później nie było niejasności. Powoli zaczęła zbliżać się do Pegaza, traktując go trochę jak hipogryfa, z którymi styczność już miała. Krok za krokiem zbliżała się do stworzenia, które mierzyło ją bystrym spojrzeniem. Oh, jaki on był piękny! Fajnie byłoby mieć takiego w domu, chociaż i tak bardziej kręciły ją smoki. Skupienie oraz cierpliwość jej się opłaciły, ponieważ już po chwili dotknęła wyjątkowo miękkiej i wspaniałej skóry zwierzęcia. Aż miało się ochotę go przytulić – Jaki ty jesteś piękny – szepnęła do pegaza i przyglądając mu się uważniej. Na tym jednak jej zadanie się nie kończyło, teraz przyszła pora, żeby na niego wsiąść, co mogło okazać się o wiele trudniejszym zadaniem, zwłaszcza, że najchętniej Reagan po prostu wskoczyłaby na niego jak na przykład na takiego hipogryfa czy zwykłego konia. Powstrzymała się przed tym jednak wiedząc, że pegaz na pewno czegoś takiego nie zaakceptuje. Powoli i delikatnie na niego wskoczyła. Niestety, coś poszło nie tak i zamiast złapać delikatniej, pociągnęła stworzenie za sierść mocniej, niż chciała. Niemal natychmiast przekonała się na własnej skórze, że pegazowi się to nie spodobało. Zaczął wierzgać, a chwilę później Reagan boleśnie uderzyła plecami i twardą ziemię. Niemal zabrakło jej tchu. Najgorsze jednak było, że teraz rozeźlony pegaz chciał ją poturbować bardziej! Niezdolna chwilowo do najmniejszego ruchu była zdana na łaskę lub niełaskę majestatycznego zwierzaka. Na całe szczęście nauczycielce dało się go poskromić i odciągnąć od biednej dziewczyny. Wspaniale, dała ekstra pokaz, nie ma co.

Głaskanie: 1
Dosiadanie: 6
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Błonia   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Erised :: Fabuła :: Hogwart :: Błonia-
Skocz do: