Share | 
 
Klasa Transmutacji
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Klasa Transmutacji   28.09.15 3:26

First topic message reminder :

Klasa Transmutacji
Masz przed sobą najzwyklejszą klasę transmutacja, tą samą, która była tu od lat. Ławki dla uczniów to wszystko, czego potrzeba podczas lekcji. Być może znajdzie się tu też niewielka szafka na przedmioty służące do ćwiczeń i biurko nauczyciela, ale każdy mistrz transmutacji wie, że najważniejsza jest wiedza, wiedza, wiedza i jeszcze raz niezwykła precyzja! W tym magicznym miejscu dosłownie wszystko może się zmienić w mgnieniu oka. Obserwuj zatem uważnie swoich kolegów. Kto wie, co się może wydarzyć.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Rosemary Blackburn

avatar
Gracz


Skąd : Chelmsford, Wielka Brytania
Liczba postów : 267
PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   30.09.16 21:29

Rose bardzo się starała zrobić jak najlepiej, jednak nie zawsze wychodziło. Faktem było, że chciała być najlepsza, a każda pomyłka wpędzała ją w jeszcze większy stres czy przez siebie samą narzuconą presję. Być może to sprawiło, że nie skupiła się jak trzeba. A może właśnie przez to w miarę się skupiła, ale to nie wystarczyło. Ciężko stwierdzić jej było dlaczego nie wyszło, ale tak właśnie się stało.
Otóż rzuciła zaklęcie, niby wydawało jej się, ze wszystko było dobrze, ale mimo to sok nie pojawił się w kielichu, ale na końcu jej różdżki. Rozmyślnie nadstawiła ją nad kielich i w ten sposób napełniła naczynie, jednak to nie zmieniało faktu, że nie na tym to zadanie polegało. A więc musiała spróbować jeszcze raz. Nie zamierzała jednak siedzieć tu do usranej śmierci… Teraz albo nigdy!

Kostka: 4
Suma punktów (wszystkie dotychczasowe kostki + skrytka): 12
Powrót do góry Go down
Imaizumi Shotaro

avatar
Gracz


Skąd : Tokio
Liczba postów : 21
PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   01.10.16 22:31

Udało się. Jak cudownie, że w końcu mu coś wyszło! Odetchnął po raz kolejny z ulgą, obserwując swoje dzieło. Dlaczego nie wpadł, żeby zrobić tego małego fortelu już wcześniej? Dopiero po chwili doszedł do tego, że takie..."sztuczki" mogą być jego jedyną nadzieją, jeżeli chodzi o przeżycie w tej dziwnej szkole.
Nie miał pojęcia też czy ma ochotę jeszcze próbować swoich sił z tym nieszczęsnym zaklęciem. Zainteresowała go jednak po raz kolejny dziewczyna w zielonej szacie, która posłała mu niezbyt przyjazne spojrzenie.
Nie rozumiał dlaczego zachowuje się w taki sposób, ale postanowił nie pozostawać jej dłużny. Zmrużył oczyska, przez co przypominały one teraz dwie poziome kreski i wyglądały tak groźnie, jak tylko wyglądać może Azjata "bez oczu". Wyprostował się również i wysilił się na pełen pobłażania uśmiech.
Kiedy zdenerwowanie wywołane nieudanymi próbami rzucenia zaklęcia wyparowało, bardziej chciało mu się śmiać z zaistniałej sytuacji a przede wszystkim, z samej Lilith.
Powrót do góry Go down
Maya Hamilton

avatar
Gracz


Skąd : Norwich, Anglia
Liczba postów : 219
PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   07.10.16 13:25

Życie ewidentnie nigdy jej nie rozpieszczało. Kiedy myślała, że wszystko będzie dobrze, kiedy liczyła, że uda jej się spokojnie przeżyć dzień, tak zaraz coś szło źle. Jak teraz, kiedy jawnie wystawiła się Ślizgonowi, tym samym skazując swoją biedną osóbkę na jego gniew. Bo chociaż teraz niczego jej nie zrobił, tak była pewna, że jego ostatnie słowa skierowane do niej były niemal groźną obietnicą, której z pewnością dotrzyma. Unikanie prawdopodobnie nie na wiele się zda, tym bardziej, że mieli pokoje wspólne całkiem niedaleko siebie.
- Ja… ja naprawdę przepraszam – powiedziała do niego cichutko czując pewnego rodzaju strach. Przecież nie zrobiła tego specjalnie, przecież przeprosiła. Czemu Ślizgoni zawsze musieli być tacy straszni? Czemu to właśnie ona musiała się im narażać nawet, jeśli nie planowała.
- To nic nie da… Jestem pewna, że… nie przejdzie – powiedziała do Jesse’go, rzucając jeszcze raz spojrzenie w stronę Ślizgona. Widziała po jego minie, że z pewnością o niczym nie zapomni. Szybko uciekła wzrokiem nie chcąc prowokować go bardziej. Wystarczyło jej upokorzenia. I jeszcze ta ruda dziewczyna, która wpatrywała się w nią chłodno niebieskimi oczami! Aż przeszył ją dreszcz.
Starając się skupić na zadaniu raz jeszcze podniosła różdżkę. Ręka jej drżała niemiłosiernie. Była zdenerwowana, to nie ulegało wątpliwości. Wypowiedziała zaklęcie, jednak wyszło o wiele gorzej, niż wcześniej. W miejscu, w które uderzyła różdżką, pojawiło się pęknięcie i cały sok zaczął z niego wypływać mocząc bardziej jej szatę, jak również szatę Puchona obok.
- Ojej – pisnęła cicho zestresowana do granic możliwości. Jak miała pracować w takich warunkach? Poczuła jak robi jej się niedobrze. – Przepraszam Jesse – wyszeptała szybko rzucając zaklęcie osuszające i naprawiające. Zdecydowanie to nie był jej dzień.

Kostka: 3
Suma punktów (wszystkie dotychczasowe kostki + skrytka): 13
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   10.10.16 16:36

Skrzywienie na jej twarzy, jak również jawne niezadowolenie były nader widoczne. Nie lubiła porażek, bo na wszystko i na wszystkich nikt ich nie lubił, a Liv chyba była z tych ostatnich osób, które chociażby je zaakceptowały lub umiały się z nimi pogodzić. Niestety, wyszło jak wyszło, więc zamiast rzucić czymkolwiek w przypadkowego Ślizgona, uznała, że bardziej dla niej korzystanie będzie, jeśli ponownie zaklęcie przećwiczy. W tym celu podkasała nawet rękawy. Dobyła różdżkę, wypowiedziała zaklęcie stukając tym samym lekko w puchar, który tym samym przestał być pucharem, a zamiast tego stał się szczurem. Dodatkowo wyjątkowo płochliwym, bo zaraz spieprzył jej z ławki. Zaklęła cicho mając nadzieję, że nauczycielka niczego nie zauważyła. Rozejrzała się po sali, nie mając najmniejszego zamiaru zwierzaka gonić. Tylko skąd miała wziąć nowy puchar? Rozwiązanie nasunęło się samo, kiedy w ławce obok jakiś Krukon wykonał poprawnie zadanie.
- Tobie nie będzie już potrzebne - warknęła do niego i bezceremonialnie zakosiła mu naczynie, by mieć na czym dalej ćwiczyć. Dobrze, że McGonagall nie grzeszyła czujnym wzrokiem. A może Gryfonce tylko tak się zdawało?

Kostka: 2
Suma punktów (wszystkie dotychczasowe kostki + skrytka): 9
Powrót do góry Go down
Fate Ravenwood

avatar
Gracz


Skąd : Paryż
Liczba postów : 38
PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   10.10.16 16:50

Fate nie przewidywała większych komplikacji na tych zajęciach. Niestety, założenia, które przyjęła okazały się mało trafne już na starcie. Zapewne w normalnych okolicznościach nie zwróciłaby większej uwagi na poruszenie w sali, bo jej uwaga nigdy nie skupiała się na podrzędnych osobnikach, jednak tym razem stało się inaczej tylko i wyłącznie dlatego, że w grę wchodziła jakaś niezdarna puchońska sierota, jak również jedne z tych lepszych Ślizgonów. W momencie, kiedy niebieskookie dziewczę wpadło do klasy, wszystko zaczęło się sypać. Rudowłosa odwróciła się w jej stronę akurat, aby być świadkiem jak niezdara wpada na Eugene'a, na dodatek łapiąc go za ramię. Jego! Puchonka! Na ustach dziewczyny pojawił się delikatny uśmiech. Już wyobrażała sobie, jak bardzo ciamajda będzie miała przekichane. Przeniosła wzrok z jej wystraszonej twarzy na chłopaka za sobą i posłała mu delikatny uśmiech, dokładając do tego uniesione brwi. Cała mimika zdawała się pytać, co zrobi. Oczy jednak jasno niemal nakazywały, aby zrobił cokolwiek i lepiej jej nie zawiódł.
Poczuła się jednak chociaż trochę usatysfakcjonowana, kiedy usłyszała zdanie rzucone pod adresem Puchonki. Osobiście sama nie miała najmniejszego zamiaru się w to wszystko bawić, bo w końcu nie jej osobiście dotyczyła obraza, jednak nikt nie powiedział, że nie może się przypatrywać poczynaniom kolegi z domu, którego zresztą ostatnimi czasy obserwowała zbyt często.
By samej sobie pokazać, że jest jej niemal obojętny, odwróciła się przodem do swojego stanowiska pracy i złapała różdżkę w dłonie, by ponownie rzucić zaklęcie.
I rzuciła. Tylko oczywiście znowu coś poszło nie tak, a sok zaczął się wylewać z jej kielicha. Mięśnie na twarzy dziewczyny drgnęły delikatnie, co zwiastowało rychłą wściekłość. Naprawiła naczynie i odwróciła się ku Puchonce, jakby to wszystko była jej wina. Uśmiechała się przy tym słodko. Za słodko jak na nią, co w połączeniu z niemal zawsze chłodnymi oczami wyglądało groźnie. Czyżby jednak miała zamiar dołączyć się do zabawy w gnębienie Kurczaka?

Kostka: 3
Suma punktów (wszystkie dotychczasowe kostki + skrytka): 11
Powrót do góry Go down
Eugene Sawyer

avatar
Gracz


Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Liczba postów : 17
PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   10.10.16 20:22

Eugene'owi nie umknęło uwadze zainteresowanie Fate, mimo to nie odwzajemnił jej uśmiechu. Był wkurwiony, miał ochotę mordować, a nie flirtować. A jednak obiecał sobie wrócić do tego później. Jak już namyśli się jak się wyżyć na tej ofermie z Hufflepuffu i wprowadzi to w życie. Wtedy! Wtedy będzie z przyjemnością skupiać się z powrotem na...
Nie, stop. Żadnego skupiania się. Eugene przywołał się natychmiast do porządku, wpatrując się w kielich i ponownie rzucił zaklęcie. Mimo że w tle jego uwagę przykuwały bujne, rude loki, udało mu się nawet nie rozwalić kielicha. Choć nie chodziło do końca o to, co osiągnął, bowiem sok nie pojawił się w naczyniu a zaczął lecieć z różdżki, Eugene ze stoickim spokojem i kamienną twarzą po prostu nadstawił koniec trzymanej czarodziejskiej towarzyszki nad kielich i tak go napełnił. Cóż, powiedzmy, że tak miało być.

Kostka: 4
Suma punktów (wszystkie dotychczasowe kostki + skrytka): 10
Powrót do góry Go down
P. Jesse Bennett

avatar
Gracz


Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Liczba postów : 47
PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   10.10.16 20:49

Jesse popatrzył zmartwiony na Ślizgona, który najpewniej będzie chciał ją niedługo dopaść i rozsmarować jej twarz na posadzce, po czym znów wrócił wzrokiem na ulubioną Puchonkę. Owszem, nie zapomni. A jeśli jakimś cudem da sobie spokój, rudowłosa Ślizgonka z pewnością dokończy za niego zadanie, zważywszy na jej morderczy wzrok. Dopiero po chwili zdecydował się po prostu wziąć ją za rękę i ścisnąć delikatnie w geście otuchy. Uśmiechnął się do niej bardzo delikatnie.
- Zobaczysz, będzie dobrze. Razem pójdziemy prosto do pokoju wspólnego i przeczekamy, a jutro pomyślimy co dalej. Nie bój się.
Po tym z wahaniem puścił jej dłoń, choć jej ciepło i przemiły dotyk aż za bardzo mu się podobały. Aż za bardzo chciał zatrzymać ją przy sobie i zaopiekować się nią tak, jak tego potrzebowała. I zaczynało go to bardzo przerażać. Czyżby pakował się znowu w dawne bagno uczuć?
Kiedy Maya zajęła się zaklęciem i go oblała, uniósł kącik ust w uśmiechu, patrząc na nią z przyjaznym rozbawieniem.
- Wiesz, jak mam się zamknąć, wystarczy powiedzieć.
Oczywiście chciał ją tylko rozbawić, nie wiedział czy to jej nie urazi, ale miał nadzieję, że odpowiednio zinterpretuje jego komentarz. W końcu mimiką starał się pokazywać, że to są tylko żarty i tak naprawdę nie uważa, że Puchonka ma go dość. Nawet jeśli ma, najwyraźniej tego nie podejrzewał.
Ale przyszła kolej na niego. Skupił się, zakręcił odpowiednio różdżką i wyraźnie wypowiedział odpowiednie zaklęcie, a naczynie wypełniło się posłusznie sokiem, którego oczekiwał. Udało się! Idealnie, jeszcze tylko kilka razy i będzie mógł z Mayą iść się chować po kątach. Kto jak kto, ale on akurat znał wiele kryjówek, będąc sobą.

Kostka: 6
Suma punktów (wszystkie dotychczasowe kostki + skrytka): 10
Powrót do góry Go down
Rosemary Blackburn

avatar
Gracz


Skąd : Chelmsford, Wielka Brytania
Liczba postów : 267
PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   10.10.16 21:02

Rose starała się z kolei zająć sobą. Okej, drama, stało się, oczywiście, że martwiła się o Mayę, mimo to jednak miała zadanie do wykonania i zamierzała je zrobić jak należy. Ze zdeterminowaną miną, wyraźnie skupiona na celu zaliczenia tego, co ma zrobić i wyjścia stąd w dumie i zadowoleniu, wgapiła się w kielich. Odetchnęła głęboko, powtarzając w głowie co pokazywała i mówiła profesor McGonagall, po czym jak najdokładniej powtórzyła wszystko, cały gest i wymówiła dokładnie zaklęcie i...
Udało się! Tak! Kielich napełnił się w cudownie właściwy sposób sokiem dyniowym, a Rose z niewiarygodnym szczęściem delektowała się następne kilka minut napojem, obserwując poczynania innych osób. Zwróciła uwagę, że jakiemuś Puchonowi się udało, za to Ślizgon, który chyba miał na celu mordowanie ludzi, szczególnie Puchonów, miał wyraźnego pecha. Amatorzy...
Wkrótce napój się skończył, lekcja także i Rosemary oddaliła się w pośpiechu gdzieś w dal zamku, szukając kolejnej sali.

zt.

Kostka: 6
Suma punktów (wszystkie dotychczasowe kostki + skrytka): 18
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Klasa Transmutacji   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Erised :: Fabuła :: Hogwart :: Pierwsze piętro-
Skocz do: