Share | 
 
Korytarz w ministerstwie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Upsilon Wild

avatar
Gracz


Skąd : Wielka Brytania, Szkocja
Liczba postów : 120
PisanieTemat: Korytarz w ministerstwie   11.11.15 22:44

Korytarz w ministerstwie
Korytarz w ministerstwie jak każdy inny. Znajdziesz tu wiele par drzwi, których jednak wolałbyś nie otwierać. Będą też takie, za które będziesz musiał wejść, gdy tylko zostaniesz wezwany na swoje przesłuchanie. W międzyczasie możesz jednak przysiąść na jednej z magicznych ławeczek, podobno niezwykle wygodnych, co niektórym wydaje się dość podejrzane.
Powrót do góry Go down
Genesis Primera Malclès

avatar
Admin


Skąd : Lawrio, Grecja
Liczba postów : 69
PisanieTemat: Re: Korytarz w ministerstwie   15.11.15 14:34

Z trudem trafiła do londyńskiego Ministerstwa Magii. Do tej pory ani razu nie zdarzyło jej się być w tego typu placówce, nawet, a może zwłaszcza wtedy, gdy była jeszcze w Stanach razem z rodzicami i siostrami. Wszystko, co musiało zostać załatwione, odbyło się w jej rodzinny domu, gdy u progu drzwi państwa Malclès pojawił się pracownik tamtejszego ministerstwa i pokrótce wyjaśnił im całą sytuację związaną z magią, czarodziejami i wszystkimi tymi bzdurami, w które wtedy niezwykle trudno było uwierzyć. Teraz, po ponad siedmiu latach zdawały się jednak oczywistością, a przynajmniej do momentu, w którym trzeba było dostać się do ukrytego urzędu i to na specjalne wezwanie, przysłane kilka dni temu. Och, oczywiście, że nie powiedziała o niczym żadnej z sióstr. To były sprawy dorosłych, a żadna z nich nie wydawała się ani trochę dojrzała. Poza tym Genesis nie widziała powodu, by je martwić. Exodus robiła już aż nazbyt wiele głupot, by dołączyć do tego ucieczkę ze szkoły w nieokreślonym celu pomocy starszej siostrze. Czy czymś podobnym...
Instrukcje dostania się do atrium nie były do końca proste i oczywiste, ale Primera odnalazła w końcu magiczną budkę telefoniczną i po chwili kombinowania ruszyła w podróż do wnętrza ziemi. Nie trwało to zbyt długo, nim znalazła się wewnątrz pomieszczenia, które niemal zaparło jej dech. Było ogromne i majestatyczne, wypełnione taką ilością czarodziejów, iż Genesis miała poczucie, że nigdy, absolutnie nigdy nie trafi do sali, w której miała się stawić. Niesiona falą ludzi, zmierzała powoli w kierunku pomniejszych korytarzy, nie mając do końca pewności czy dobrze robi. W końcu kompletnie się poddała. Jeden uroczy uśmiech sprawił, że z miejsca znalazła sobie przewodnika po tym dzikim labiryncie. Mężczyzna doskonale wiedział, gdzie iść, choć jej urok sprawiał, że nieco gubił drogę. Ostatecznie jednak doprowadził ją do celu i chociaż pozbycie się go okazało się nieco skomplikowane, w końcu odszedł z niczym, dokładnie tak, jak zakładał plan Primery. Zakładając, że nie ma sensu samowolnie wchodzić do sali przesłuchań, przed którą się znalazła, Genesis przysiadła na jednej z podejrzanie wygodnych ławeczek, które ktoś ustawił wzdłuż korytarza. Miała jeszcze masę czasu do własnego przesłuchania. Mogła więc w spokoju zastanawiać się, o co też mogło chodzić. Jedynym, czego dowiedziała się z listu, było to, że sprawa związana jest z jej nową pracą. A jednak pracowała tam tak krótko, że choć nigdy nie przyznałaby tego absolutnie nikomu, sama myśl, iż już coś jest mocno nie tak, napawała ją lękiem. Czy urok wili w ogóle mógł uchronić ją przed poważnymi konsekwencjami?
Powrót do góry Go down
Bruno C. Satin


Gracz


Skąd : jakaś zapomniana wioska pomiędzy wysokimi klifami
Liczba postów : 53
PisanieTemat: Re: Korytarz w ministerstwie   20.11.15 16:26

W żyłach nadal krążyła mu ognista. Jak zawsze o tej porze. Nie zamierzał przez jakiś list z ministerstwa zmieniać swoich nawyków. Uważał, że ściąganie go tak wcześnie było kpiną, ale po wymieniu kilku listów z jakimś urzędnikiem okazało się najprawdziwszą prawdą. Pięknie. Na wpółprzytomnie przemierzał korytarza, wpadając na mniej lub bardziej wyspanych ludzi. Nie trudno było zaobserwować, że tych pierwszych było więcej. Nawet nie był już pewny godziny i dnia, za wiele wczoraj wypił, a list ze wściekłości podarł, więc nie miał jak sprawdzić. Zdawał sobie sprawę z tego jak wygląda i jak pachnie, ale takie były uroki ściągania go z łóżka o tej nieprzyzwoitej godzinie.
Nienawidził budynku ministerstwa, tych niekończących się korytarzy na których spędził długie godziny. Każdą z nich pamiętał i nie były to dobre wspomnienia. Po śmierci Galaxy bywał tutaj często chcąc się dowiedzieć czy człowieka odpowiedzialnego za jej śmierć dosięgnie sprawiedliwość. Nie obchodziło go, że w tym czasie ginęło wielu ludzi. To nie było ważne, chciał sprawiedliwości. Czegokolwiek co pomoże mu w jakiś sposób ukoić ból. Tego nie dostał i od tamtego czasu pragnął tylko zemsty. Nie ważne ile czasu minęło jego nadal to napędzało. A pobyt w ministerstwie tylko przypominał mu, że nadal nie dostał tego czego chciał. Początkowo przeszedł obok pokoju w którym miał się stawić, ale zaraz oprzytomniał na tyle, żeby znaleźć odpowiednie drzwi. Stanął przed nimi i wykrzywił twarz w czymś co można od biedy uznać uśmiechem. Chciał mieć to jak najszybciej za sobą, ale nie pociągnął za klamkę. Zbyt wiele razy tutaj był i doskonale wiedział, że lepiej poczekać. Buzowała w nim złość, ale nie pozwolił jej nią sobą kierować. Z tego tylko były problemy, a chyba już i tak je miał skoro go wezwali. Dopiero po chwili zauważył, że nie jest sam. Usiadł obok niej i bezczelnie taksował ją spojrzeniem. Miała coś w sobie przez co nie mógł oderwać od niej wzroku. Była piękna to było niezaprzeczalne, ale kryło się za tym coś więcej. Musiało.
- Czekanie jest do dupy, jeszcze gdybym wiedział po co tutaj jestem - powiedział po chwili, ale nie przestał się w nią wpatrywać. Nie miał pojęcia czy czekają na to samo, bo niby skąd miał wiedzieć. Uznał, że lepsze to niż siedzenie w ciszy i przerzucanie myśli w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie Po co tutaj jestem?
Powrót do góry Go down
Genesis Primera Malclès

avatar
Admin


Skąd : Lawrio, Grecja
Liczba postów : 69
PisanieTemat: Re: Korytarz w ministerstwie   03.12.15 1:21

Pewnie nie zwróciłaby na niego najmniejszej uwagi, gdyby nie to, że diabelnie wyróżniał się z tłumu i nie chodziło tu wcale o jego wygląd, a to, co zrobił. Prawie nie odrywała wzroku od drzwi, przed którymi siedziała. Wezwanie do ministerstwa spędzało sen z powiek. Raczej mało kto wzywał innych na dywanik tylko po to, by ich pochwalić i Genesis nie sądziła, by w tym przypadku cokolwiek się zmieniło. Była więc niezwykle obojętna na czarodziejów przechadzających się w tę i z powrotem, zerkających na nią ukradkiem, jakby była co najmniej posągiem, który należało podziwiać. Och, cóż, to mogło zadziałać na jej korzyść, jeśli ktokolwiek zechce ją o cokolwiek oskarżyć. Na razie jednak musiała porzucić wszelkie rozmyślania, bo ktoś tak po prostu się do niej odezwał. Czekanie jest do dupy niemal zadzwoniło jej w uszach. Uniosła głowę, by spojrzeć na mężczyznę, który zagaił rozmowę, zamiast po prostu się na nią gapić, choć to także robił. Siedział już obok, więc przeklęła się w myślach za tak okropną nieuwagę. Jak mogła w ogóle przegapić moment, w którym się pojawił? Zwykle bezbłędnie wyczuwała obecność innych, zwłaszcza, kiedy na nią patrzyli.
- Tak - przyznała w końcu, uznawszy, że nie może milczeć w nieskończoność. Wprawdzie nie było to zbyt elokwentne, ale musiało wystarczyć na początek. - Cóż, jesteśmy tu oboje, więc z pewnością coś musi nas łączyć. Raczej nie biorą przypadkowych ludzi, żeby trochę ich pomęczyć, nie uważasz? - posłała mu krótki, chłodny uśmiech. Była zbyt zajęta wędrowaniem w chaosie własnych myśli. Musiała znaleźć porządną wymówkę dla Exodus, jeśli ta przypadkiem dowie się o tej wyjątkowo niefortunnej wizycie w ministerstwie. Nagle coś jakby zaskoczyło jej w głowie. - Genesis - powiedziała, wyciągając rękę w kierunku towarzysza o niecodziennym wyglądzie. Oboje chyba musieli zmagać się z ludzkimi spojrzeniami, ale ona wcale nie przywiązywała wagi do tego, jak wyglądał. Patrzyła mu po prostu w oczy, kompletnie niespeszona. Nie przejmując się żadnymi wstępami i pozwalając sobie na przejęcie lekkiego klimatu rozmowy, którą nawiązali, zadała mu pytanie. - Masz jakieś podejrzenie? Zrobiłeś ostatnio komuś coś brzydkiego? - zażartowała lekko, pozwalając sobie na odrobinę dłuższy uśmiech. Ona zdecydowanie zrobiłaś coś brzydkiego, ale nie sądziła, by dzisiejsze przesłuchanie miało cokolwiek wspólnego z pracą w aptece. A jeśli miało? Wtedy chyba będzie potrzebowała lepszej wymówki dla Exodus i Esther.
Powrót do góry Go down
Bruno C. Satin


Gracz


Skąd : jakaś zapomniana wioska pomiędzy wysokimi klifami
Liczba postów : 53
PisanieTemat: Re: Korytarz w ministerstwie   03.12.15 23:03

Nachalnie. Dokładnie tak się w nią wpatrywał i przerwał dopiero w momencie kiedy się odezwała. Zdążył już zwątpić czy to w ogóle nastąpi i miał zamiar po prostu podejść do drzwi. Szarpnąć za klamkę i dowiedzieć się o co do chuja tutaj chodziło. Dlaczego kazali mu wstać o tak nieprzyzwoitej godzinie, a później czekać nie wiadomo na co. Idiotyczne posunięcie, ale tak mocno jego. Narobienie sobie kłopotów wszędzie tam gdzie się pojawiał było normalne. Jakby nadal miał naście lat i był w szkole. Ulatujące cyferki nie miały dla niego znaczenia, co pokazywał niemal na każdym kroku.
- Nas? - w te trzy litery przelał tak wiele kpiny, że aż sam się zdziwił. Wątpił, aby cokolwiek mogło go łączyć z dziewczyną. Z nią czy z kimkolwiek, ale to nie było coś co zamierzał tłumaczyć. Nie tutaj i nie komukolwiek. Nie odpowiedział na pytanie, bo zdania o ministerstwie nie miał najlepszego, tak delikatnie mówiąc. Mogłoby to się zmienić w tyradę, której starczyłoby, aby falami zalać wszystkie korytarze w budynku. Każde słowo ciągnęłoby kolejne, nakręciłby się szybko, a później samo by płynęło. Tak się działo, kiedy było rano. Poranki miały to do siebie, że nie było odpowiednią porą. Na pojawianie się w ministerstwie, na rozmawianie, na czekanie. Na nic.
- Bruno - przytrzymał dłoń zdecydowanie zbyt długo i za mocno, zupełnie jakby nie miał wyczucia - Same ładne rzeczy - skłamał od razu, bo nie miał zamiaru urządzać tutaj spowiedzi. Tych brzydkich zawsze było zbyt wiele i za dużo. Nie miał z tym problemów, bo moralność nie istniała, a wszyscy którzy tak uważali powinni poważnie się zastanowić nad tym czy warto pierdolić takie głupoty - Jaki mroczny sekret może się kryć za tak uroczą buźką? Sprzedałaś coś komuś czego nigdy nie powinnaś trzymać w rękach? Czy może bawiłaś się składnikami i przypadkiem uwarzyłaś truciznę którą później wlałaś w gardło jakiemuś nieszczęśnikowi? - zaczął się zastanawiać głośno, urządzając sobie zabawę, która miała mu zabić czas czy umilić czekanie. Jak zwał tak zwał.
Powrót do góry Go down
Genesis Primera Malclès

avatar
Admin


Skąd : Lawrio, Grecja
Liczba postów : 69
PisanieTemat: Re: Korytarz w ministerstwie   04.12.15 0:14

- Same ładne rzeczy, jasne - zadrwiła, przyglądając mu się z ukosa i odgarniając włosy, które ciągle spadały jej z powrotem na twarz. Kto by pomyślał, że wile mają problemy z fryzurą. - Niewinny dopóki nie udowodni mu się winy? Takie masz zasady? - zapytała, szczerze zainteresowana jego podejściem. Skoro już miała tu czekać, nie zamierzała marnować czasu. Nie szukała przyjaciół, nie potrzebowała ich, mając przy sobie siostry, ale mogła poświęcić mu kilka minut swojego cennego czasu. A nuż dowie się czegoś przydatnego. Czuła całą kpinę, którą wlał w jedno krótkie "nas", ale nie zamierzała zawracać sobie głowy akurat tym. Czyżby był jednym z tych typowych palantów, których to miasto miało na pęczki? Genesis wiedziała jedno - za każdym palantem kryła się jedna z dwóch rzeczy: nieskończona głupota albo jakaś naprawdę długa, ciekawa historia. I nie dotyczyło to wyłącznie mężczyzn. Zmierzyła go wzrokiem, jakby to mogło podsunąć jej jakąkolwiek odpowiedź, nawet jeśli nie stało się tak wcześniej. - Dlaczego w ogóle sądzisz, że chciałabym opowiadać ci o własnych przekrętach? - zapytała z nieskrywaną ciekawością. Była diabelnie nieufna od tej feralnej historii z durną, szkolną koleżanką, a ludzie, których spotykała później na swojej drodze, tylko utwierdzali ją w przekonaniu, że tak będzie lepiej. - Żadnych mrocznych sekretów za tą... urocza buźką. Żadnych przypadkowych trucizn. Nie mylę się, kiedy warzę eliksiry. Nie sądzisz chyba, że zatrudnili mnie w aptece przez wzgląd na ładną buzię. Albo wiesz co? Nawet nie odpowiadaj. - Zamilkła, zastanawiając się nad kolejnym zdaniem. Oczywiście, że widział w niej tylko ładną buzię. Jak wszyscy, których do tej pory poznała. Może powinni w zamian porozmawiać o jego mnie ładnej twarzy? - Wytatuowałeś się, żeby magomedykom było łatwiej znaleźć mózg, czy po prostu przysnąłeś na imprezie? - ciągnęła nieskrępowana. Nie bała się, że go urazi. Uraziła już wielu ludzi, którzy potem i tak nie mogli przestać się za nią oglądać, a każdego z nich miała gdzieś.
Powrót do góry Go down
Bruno C. Satin


Gracz


Skąd : jakaś zapomniana wioska pomiędzy wysokimi klifami
Liczba postów : 53
PisanieTemat: Re: Korytarz w ministerstwie   04.12.15 17:02

Zaśmiał się kiedy zakpiła z jego słów. Nie ważne, że nie stały nigdy obok prawdy, ale to nie miało znaczenia. Ona zawsze była mocno przereklamowana i tyle.
- Niewinny zawsze, a szczególnie złapany za rękę - zasady nigdy nie były jednoznaczne. Zmieniały się w zależności od chwili, nie były niczym na stałe. Było tyle możliwości dla których mogli go teraz wzywać, że samo ich przywołanie zajęłoby sporo czasu. Zawsze jednak był ostrożny, tak przynajmniej myślał, więc nie był po nim widać zdenerwowania. Bardziej wkurwienie na to, że musiał wstać o tak nieprzyzwoicie wcześniej godzinie. Czekanie w niczym nie pomagało. Jedyne co chwilę odciągnęło go od tego, była rozmowa z nią.
- Wy zawsze lubicie dużo mówić, pochwalić się tym co zrobiłyście. Taka wasza natura, więc proszę. Mów - dla niego i tak jasne było, że niczego nie usłyszy. Nawet jeżeli miała jakąś ciekawą historię zatrzyma ją dla siebie. Nikt nie był na tyle głupi, aby opowiadać o swoich przekrętach na korytarzu tuż przed przesłuchaniem. A może był, a on po raz kolejny miał się przekonać o tym jak mało wiedział? Skoro tak niech będzie. I tak nie miał nic lepszego do roboty, więc mógłby posłuchać.
Nie, nie musiała nawet dodawać, żeby nie odpowiadał. Dla niego wystarczyło, że posłał jej spojrzenie mówiące wszystko. Razem z uśmiechem, który dopełniał tego co chciał przekazać. Nie żeby oceniał po wyglądzie… Jasne, że tak robił. Tak to się kręciło, więc na razie była ładną buźką.
- Żeby straszyć dzieci - niemal zawsze ludzie w taki sam sposób pytali się o tatuaże, po jakimś czasie przestał zwracać na to uwagę. Ona zrobiła to inaczej, więc dał jej pierwszą odpowiedź jaka przyszła mu na myśl - A kiedy to nie wystarcza mówię, że moim ulubionym składnikiem eliksirów są ich palce i właśnie mi ich brakuje. Spróbuj. Chociaż ciekawe ile z nich nadstawiłoby obie ręce.



Kilka sekund później Bruno został wezwany na przesłuchanie.


zt
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Korytarz w ministerstwie   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Erised :: Fabuła :: Londyn :: Ministerstwo Magii-
Skocz do: