Share | 
 
Klasa Obrony Przed Czarną Magią
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   28.09.15 3:30

Klasa Obrony Przed Czarną Magią
Klasa Obrony Przed Czarną Magią ma wszystko to, czego potrzeba, by nauczyć się ratować własny tyłek. Przede wszystkim jest niezwykle przestronna, gdy ławki zostaną odsunięte pod ściany. Wyposażona jest także w masę skrzyń i pułapek magicznych, z którymi nauczyciele chętnie zapoznają swoich uczniów. Być może znajdą się tu także dwa czy trzy nieco niebezpieczne stworzenia, które zasieją zamęt podczas lekcji, gdy tylko zostaną wypuszczone na wolność. Upewnij się, że masz przy sobie swoją różdżkę i bądź czujny! A przy okazji zdobądź umiejętność dzielenia uwagi, bo niesłuchanie nauczyciela może przysporzyć ci kiedyś masy problemów.
Powrót do góry Go down
Venus Alvey

avatar
Specjalne

Liczba postów : 8
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   31.10.15 20:10

Morgana le Fay
W tym miejscu zajęcia miała poprowadzić nauczycielka, którą Hogwart dopiero miał okazję poznać. Venus Alvey pracowała w Hogwarcie dopiero dwa miesiące, co nie zmieniało faktu, że bardzo chciała angażować się w tutejsze wydarzenia. Powodów, co prawda, nie zdradzała, ale przecież nie musiała, ważne, że była tutaj i w pustej sali czekała na pierwszych uczniów, by przedstawić to, co przygotowała.
- Słynna postać, określana żeńskim odpowiednikiem Merlina, co jest absurdem – zaczęła. – Morgana le Fay, bo to o niej będziemy mówić, nie była niczyim odpowiednikiem. Sama w sobie stanowiła potęgę, do której większości daleko. Można wiele mówić o jej dokonaniach i zdolnościach, oceniać jej wykorzystanie czarnej magii, a musicie wiedzieć, że była w tym naprawdę dobra, czy zachwycać się jej animagiczną formą. Ja chciałabym jednak skupić się na czymś innym. – Alvey wyjęła różdżkę i szybkim tempem przeszła po sali, rysując na podłodze linie rozdzielające poszczególnych uczniów i umieszczając ich w ten sposób na oddzielnych polach. Kolejny ruch jej nadgarstka i wyszeptana inkantacja sprawiła, że z linii wyrosły szklane ściany, sięgające niemal samego sufitu. Uczniowie zostali uwięzieni, a to nie był jeszcze koniec. Szkło przestało być przezroczyste, a przed każdym pojawiło się pudełko. – Otwórzcie je – zarządziła i zamilkła, czekając, aż wszyscy wypełnią jej polecenie. Nie mogli widzieć się nawzajem, więc nie mieli pojęcia, co otrzymali inni. Dokładnie jednak usłyszeli krzyk jednej z dziewcząt. – Morgana le Fay była mistrzynią miraży. Potrafiła wyczarować bardzo dokładną iluzję tego, na co tylko miała ochotę. Wy musicie wiedzieć, jak z czymś takim walczyć. Jeśli wszystko poszło zgodnie z planem, macie przed sobą to, czego najbardziej, z głębi serca się boicie. Radźcie sobie.
Trzeba przyznać, że Venus Alvey była jedną z najbardziej wymagających i bezkompromisowych nauczycielek. To jednak gwarantowało, że jej uczniowie nauczą się tego, co trzeba. Liczyła na ich spryt i kreatywność. Udowodnij, że masz to, czego szuka.

Powrót do góry Go down
Serpens Lucifer Burke

avatar
Gracz


Skąd : Reykjavík, Islandia
Liczba postów : 142
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   11.11.15 19:29

Najciekawszy ze wszystkiego był tego co przygotuje profesor Alvey. Na pewno miało być to związane z obroną przed czarną magią, a stąd już tylko krok do czarnej magii. Nie, nie spodziewał się, że będzie ich uczyć jakiś zakazanych zaklęć albo czegoś podobnego. Wydawało mu się po prostu, że pani profesor nie zawiedzie ich w tym dniu.
Już od samego początku zaczęło się interesująco. Morgana la Fay… Trochę o niej wiedział, że mógł jednak powiedzieć, że dużo. Nie raz i nie dwa przewinęło się gdzieś to nazwisko, ale zawsze w połączeniu z ciekawymi informacjami. Może gdyby historia magii była mniej nudna, poświęcałby jej więcej czasu albo po prostu przestał być takim ignorantem jeżeli chodzi o niektóre rzeczy mógłby teraz błysnąć jakąś ciekawostką. Zamiast tego skupił się na słowach nauczycielki, a później z niemałym zainteresowaniem przyglądał się jej kolejnym poczynaniom. Zawsze z przyjemnością oglądać było kogoś kto z wyczuciem i niewymuszoną elegancją posługiwał się różdżką. Robił to nachalnie, ale nie zdawał sobie z tego sprawy, nawet jeżeli to i tak za mocno nie przejąłby się tym. Nic złego nie robił. Nie podrzynał gardła czterolatce, tylko patrzył. Dopóki przed oczami nie pojawiła mu się ściana przesłaniająca wszystko. Samo to mało mu się podobało. Zanim skończył pięć lat Malte zamykał go w skrzyni na długie godziny, od tamtego czasu woli unikać ciasnych pomieszczeń. Dodatkowo pudełko które pojawiło się przed nim nie wróżyło nic dobrego. Jeszcze go nie otworzył, a już czuł się nieswojo. Jednak najgorsze przyszło kiedy je uchylił. Na szczęście nie krzyknął, ale niewiele brakowało. Jego dłoń mimowolnie i zupełnie odruchowo powędrowała ku różdżce. Może nie był w stanie zaklęciami walczyć z iluzją, ale dodawała mu odwagi. Kiedy poczuł tą dobrze sobie znaną teksturę pod palcami wewnętrznie poczuł się lepiej. A to już dużo zważywszy pod uwagę z czym przyszło mu się zmierzyć.
Radźcie sobie.
Echem odbijały mu się w głowie te dwa słowa. Równie dobrze mogła dodać na końcu kretyni. Wiedział jak walczyć z boginem czy on po części też nie był iluzją? Czy właśnie nie jego miał przed oczami… Zgłupiał, ale próbował zachować spokój. Choć serce nerwowo mu waliło, a w oczach miał ukryte niezadowolenie i lekki strach, na ustach ciągle królował uśmiech. Bez zmiennie.
Wiedział czym jest iluzja, znał jej definicję, nie wiedział jak z nią walczyć. Nie znał żadnego przydatnego zaklęcia albo tak mu się wydawało, bo racjonale myślenie zostało mu odebrane wraz z uchyleniem wieka pudełka. Zamiast szamotać się spróbował inaczej, uspokoić oddech, odepchnąć strach, nie poddać mu się, a z nim walczyć w inny sposób niż był do tej pory uczony na szkolnych. Bez zaklęć, bo to wszystko rozgrywało się w jego głowie.
Powrót do góry Go down
Rosalie Greengrass

avatar
Gracz


Skąd : Somerset, Anglia
Liczba postów : 42
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   12.11.15 19:25

Uwielbiała obronę przed czarną magią, bo najczęściej w dużym stopniu wiązała się z zaklęciami, które były jej ulubionym przedmiotem. Świadoma tego, że najprawdopodobniej na dzisiejszych zajęciach poradzi sobie całkiem nieźle, weszła do klasy z delikatnym uśmiechem. Grzecznie przywitała panią profesor, tak jak tego wymagały zasady dobrego wychowania i zajęła miejsce gdzieś w połowie klasy.
Rzuciła okiem na nową nauczycielkę. Była ciekawa w jaki sposób poprowadzi dzisiejszą lekcję. W końcu uczyła tu od niedawna, więc Rose nie miała okazji się przekonać, jak wyglądają u niej zajęcia na tego typu wydarzeniach. Następnie chciała się rozejrzeć po klasie w poszukiwaniu znajomych twarzy, ale pani Alvey zaczęła mówić, więc skupiła się na jej słowach. Morgana Le Fay. Dziewczyna wiedziała o niej całkiem sporo, ale podejrzewała, że ta wiedza i tak na nic jej się nie przyda. Gdy nauczycielka przeszła po klasie, rysując linie, uniosła delikatnie brwi. Nie miała pojęcia, co będą robić.
Chwilę później wokół niej wyrosły cztery szklane ściany. Popatrzała na innych uczniów, którzy tak samo rozglądali się z ciekawością. Nagle ściany nie były już przeźroczyste. Ponownie usłyszała głos pani profesor. Jeśli wszystko poszło zgodnie z planem, macie przed sobą to, czego najbardziej, z głębi serca się boicie. Skierowała swój wzrok w stronę pudełka, które pojawiło się przed nią. Nie miała ochoty go otwierać, bo dokładnie wiedziała, co zobaczy w środku, ale skoro zdecydowała się tu przyjść, nie miała wyjścia.
Zanim uchyliła wieczko pojemnika, przypomniała sobie słownikową definicję swojej fobii, która pojawiła się u niej po bitwie o Hogwart. Przywołała w myślach wszystkie znane jej techniki walki ze strachem, lecz gdy otwarła pudełko, wszystkie jakby wyparowały. Momentalnie poczuła zawroty głowy. Roxanne. To imię wcale jej nie pomogło. Przypomniała sobie o przyjaciółce, leżącej w kałuży krwi. W takiej samej kałuży, która teraz roztoczyła się przed Gryfonką. Oparła się o ścianę, która znajdowała się najdalej szkarłatnej cieczy i zamknęła oczy. Wzięła dwa głębokie oddechy i starała się przywołać słowa pani Alvey, żeby odnaleźć jakąś wskazówkę. Morgana le Fay była mistrzynią miraży. Potrafiła wyczarować bardzo dokładną iluzję tego, na... Bardzo dokładną iluzję. Iluzję. Zdała sobie sprawę, że to co ją otacza, jest iluzją. Kłamstwem. Jaka szkoda, iż cała jej umiejętność logicznego myślenia chyba wzięła sobie urlop. Pojawiały jej się tylko przebłyski haseł, związanych z kłamstwem. Jak z nim walczyć? Nie miała pojęcia. Osunęła się po ścianie i podkuliła nogi. Myśl. Myślmyślmyśl. Kolejne dwa oddechy. Otworzyła oczy. Zapewne dobrym posunięciem byłaby próba dotknięcia plamy krwi, ale chwilowo nie potrafiła się do tego zmusić. Powtarzała, że jest tutaj sama i wcale nie otacza jej krew, jednak nie było to wystarczająco przekonujące. Nie miała wyjścia. Może to było jedyne wyjście? Uklęknęła na kolanach kilka centymetrów przed jej największym lękiem. Zacisnęła mocno powieki i skierowała w jego stronę drżącą dłoń. Dotknęła iluzji, która się przed nią roztaczała i czekała na to, co się wydarzy, w dalszym ciągu bojąc się otworzyć oczy.
Powrót do góry Go down
Bianka Bell

avatar
Gracz

Skąd : Polska/Anglia
Liczba postów : 31
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   18.11.15 15:29

Bianka czuła się wręcz zmuszona do przyjścia na zajęcia OPCM. Jeśli znowu nie zda, po prostu rzuci tę szkołę w cholerę. Będzie rysowała ruchome portrety na ulicy albo dołączy do trupy teatralnej, tak. Ale wtedy jej babcia ją zamorduje, będzie miała bardziej przesrane niż sam Harry Potter podczas walki z Voldemortem. Dlatego też dziewczyna postanowiła posłuchać obijającego się o jej czaszkę głosu rozsądku. No i - z wielką niechęcią - poszła na zajęcia.
Weszła do środka dosłownie parę sekund przed nauczycielką; i dobrze, bo kobieta nie wyglądała na szczególnie wyrozumiałą. Chciała podejść do Serpensa, zagadnąć go o coś lub - po prostu - na niego popatrzeć, jednak nie było jej to dane. Stała więc, słuchając wywodu nauczycielki z niezbyt umiejętnie skrywanym znużeniem. Uniosła wzrok nieco ponad ramię kobiety, przyglądając się rysom na ścianie. Ciekawe, skąd się wzięły. Miała wrażenie, że sam Hogwart ma niemniej blizn niż jego uczniowie.
A potem jebs - szklana ściana i pudełko. Bianka aż nieco się ożywiła, co na ogół nie zdarzało jej się na tych zajęciach. Z zaciekawieniem przyklękła, by otworzyć pudełko. I zamarła. Nie odsunęła się gwałtownie, nawet nie skrzywiła - po prostu znieruchomiała w obronnym geście. Jej oczy otworzyły się szeroko ze strachu. Wyglądała teraz jak spłoszona sarna, nie mająca dokąd uciec. Nie potrafiła się poruszyć, chociażby drgnąć. Czy jest jakieś zaklęcie, którym mogłaby pokonać zmorę? Nie pamiętała. Zresztą, oh, nawet gdyby pamiętała, nie potrafiłaby go użyć. Na miłość boską, dlaczego ona się w to wpakowała?
Powrót do góry Go down
Venus Alvey

avatar
Specjalne

Liczba postów : 8
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   28.11.15 23:27

Lekko znudzona, ale mimo wszystko nie mogąc powstrzymać uprzejmego zainteresowania, obserwowała zmagania uczniów z tym, co dla nich przygotowała. Nie szło im najgorzej, chociaż Puchonka zupełnie spanikowała. Alvey westchnęła zrezygnowana. Przecież to było takie proste! Nie mogła dać im lepszej wskazówki odnośnie zadania!
Niecierpliwie zerkała na zegarek. Musieli kończyć, zresztą czuła, że nic więcej nie wymyślą. Szybkim machnięciem różdżki zlikwidowała ścianki i iluzje. Spojrzała na nich surowo.
- Iluzja. To, co widzieliście, nie miało w sobie nic prawdziwego i wystarczyło w to uwierzyć, żeby to zwalczyć. Walczyliście z samym strachem i nie wszystkim się udało - tu rzuciła znaczące spojrzenie pannie Bell. - Niemniej nie było najgorzej. Może czegoś się nauczyliście. Dobranoc.
Wyszła z sali, zostawiając uczniów samych sobie. Poradzą sobie. Przed każdym z nich zmaterializowało się pudełeczko z nagrodą. Na więcej nie mogli liczyć.

zt dla wszystkich
Powrót do góry Go down
Venus Alvey

avatar
Specjalne

Liczba postów : 8
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   02.06.16 21:01

Obrona Przed Czarną Magią
Życie jest piękne, życie przynosi wszystkim szczęście i miłość… A potem zaczyna się lekcja Obrony Przed Czarną Magią i wszystko odchodzi w zapomnienie. Venus Alvey jest kobietą równie piękną, co chłodną, toteż tuż po jej jakże dumnym, niespiesznym wkroczeniu do klasy wszelkie rozmowy uczniów umilkły. Zatrzymała się na pięcie, gdy tylko zbliżyła się do swojego biurka i spojrzała poważnie na zebranych. Dziś nasza droga nauczycielka zaplanowała zajęcia praktyczne, wszystkie ławki więc zostały przesunięte pod ściany klasy.
- Witam wszystkich zebranych – powiedziała spokojnie, jej jedwabny głos niósł się po pomieszczeniu. – Dzisiaj zajmiemy się jednym z najtrudniejszych, a zarazem najważniejszych zaklęć z dziedziny Obrony Przed Czarną Magią. Zakładam, że i tak nie wpadniecie na to, co to takiego. – Posłała im chłodny, nikły uśmiech. -  Zaklęcie Patronusa.
Przeszła miarowym, pewnym krokiem za biurko i oparła złączone dłonie o oparcie fotela, wbijając przenikliwe, nieprzyjemne spojrzenie w uczniów. Zdawała się cieszyć z nadchodzącej, jej zdaniem, katastrofy. Była oczywiście pewna, że miażdżąca liczba uczniów nie podoła zadaniu.
- Ustawcie się w kolejce, wzdłuż ściany. Po łuku, środek ma być pusty. – Jej irytacja spowodowana chaosem dodatkowo podbiła aurę stresu bijącą od biednych dzieciaków. – Teraz słuchajcie mnie uważnie, wszyscy mają wiedzieć, co mają do zrobienia. – Uniosła nieznacznie w bynajmniej nie miłym uśmiechu kącik ust. – Nie zamierzam się powtarzać. Wasze pierwsze zadanie będzie polegało na przypomnieniu sobie szczęśliwego wspomnienia. Ale uwaga, pomyślcie o czymś absolutnie najlepszym, co was w życiach spotkało. – Zrobiła pauzę, by popatrzeć po twarzach zgromadzonych. – Za słabe wspomnienie nie zadziała i zaklęcie wam nie wyjdzie. Gdy już coś przyjdzie wam do głowy, skoncentrujcie się na tym mocno i machnijcie różdżkami, o w ten sposób.
Kobieta wyjęła swoją różdżkę i niezwykle wdzięcznie, lekko zakręciła nadgarstkiem. Z końca różdżki wydobyły się bardzo jasne, błękitne iskierki, które opadły w ciszy i znikły.
- Taki kolor mają mieć wasze iskry. Każdy inny znaczy, że nie przywołaliście wystarczająco szczęśliwego wspomnienia. Im ciemniejsze będą, tym dalej jesteście od odpowiedniej myśli.
Popatrzyła znów po uczniach, jakby na coś czekając. W końcu nieznacznie pokiwała palcem.
- Na co czekacie? Do roboty! Stańcie przodem do środka sali i próbujcie, będę obserwować wasze starania i ewentualnie was pokieruję.
Nie miała najmniejszego zamiaru nikomu pomagać. Ale wiedział to każdy, kto regularnie uczęszczał na jej zajęcia. Venus Alvey nie była typem pomocnej wróżki, raczej chłodnego dyktatora. No, ale póki co istnieje szansa, że nie pójdzie kochanym podopiecznym tak źle!

Każdy uczeń rzuca jedną kostką i w zależności od wyniku opisuje próbę, której powodzenie jest przypisane do każdego numeru z osobna. Pamiętajcie, że każdą z prób należy opisać w osobnym poście!
Pierwsze zadanie kończy się wraz z udanymi próbami ze strony wszystkich uczestników. Przy trzecim nieudanym rzucie kostką, w tym samym poście, z góry należy założyć, że próba udała się. Powodzenia!

1 Pierwsza klasa! Doskonale wiedziałeś, jakie wspomnienie jest dla Ciebie najlepsze i szybko skupiłeś się na zadaniu. Inni jeszcze się męczyli, szukając w zakłopotaniu czegoś szczęśliwego w umysłach, Ty jednak sprawnie machnąłeś różdżką, a z jej końca powitały Cię piękne, błękitne iskry. Brawo! Profesor Alvey na pewno weźmie twój szybki sukces pod uwagę przy wystawianiu stopni.
2 Nie umiesz się skoncentrować, czy to przez wbite w Ciebie chłodne spojrzenie pani profesor, czy też przez własne roztrzepanie. Pod ciężarem spojrzenia wciąż skupionej na Twoich staraniach Venus Alvey machasz różdżką myśląc o czymś banalnym. Z tej wylatują czarne iskry, na co profesor unosi brwi z politowaniem i więcej nie obdarza Cię nawet najmniejszym spojrzeniem, wyraźnie zgorszona. Spróbuj jeszcze raz!
3 Trochę Ci to zajęło. Z początku ciężko było Ci znaleźć odpowiednie wspomnienie. Podczas gdy inni już machali różdżkami, Ty stałeś w zamyśleniu pomiędzy nimi. Twoje opóźnienie nie umyka uwadze Venus, która decyduje się póki co nie komentować Twojego wahania. Starasz się nie zwracać na nią uwagi i w końcu, po tym jakże głębokim namyśle, unosisz różdżkę i machasz nią, a błękitne iskry opadają łagodnie na podłogę. Uratowało Cię to od złośliwego komentarza Alvey, która łaskawie skupiła się na innych uczniach. Gratulacje!
4 Starasz się zdecydować, które z dwóch wspomnień chodzących Ci po głowie jest szczęśliwsze. W końcu wybierasz jedno z nich i machasz różdżką. Ukazują się białe iskry sugerujące, że jesteś blisko, ale nie wystarczająco. Sprawnie skupiasz się więc na drugiej myśli i bez wahania ponawiasz próbę. Brawo! Błękit powitał Twoje oczy, a profesor nawet obdarzyła Cię w miarę przychylnym spojrzeniem.
5 Akurat kiedy trzeba, nic nie wpada Ci do głowy. Klasyk! Próbujesz wpaść na cokolwiek, ale rosnąca frustracja i widok sąsiadów, którzy już angażują się w próby sprawia, że nie możesz się skupić. W końcu wymyślasz sobie jakiś cudowny moment ze swojego życia licząc, że zadziała. W końcu co za różnica czy coś się faktycznie stało czy nie? Machasz różdżką, a Twoim oczom ukazuje się krwista czerwień iskier. Pamiętajcie, że wspomnienia mają być prawdziwe, powiedziała pani profesor, a Ty czujesz na sobie jej przenikliwe spojrzenie, mimo faktu, iż zwróciła się do wszystkich. Spróbuj jeszcze raz, tym razem uczciwie!
6 Wahasz się, wyglądasz na zagubionego. Robisz co możesz, ale nic szczęśliwego nie wpada Ci akurat do głowy. W przeciwieństwie do Twojego kolegi, nie zamierzasz oszukiwać i wymyślać nie wiadomo czego. Po chwili dodatkowo utwierdza Cię w tym zwrócenie przez Venus uwagi na uczciwość. To Ci jednak nie pomaga i ostatecznie jesteś kupką stresu, która nie robi absolutnie nic. Może jednak spróbuj coś sobie przypomnieć?

Przewidywana data zakończenia pierwszego zadania: 16/06/2016

Kod do wklejenia pod postem:
Kod:
<kk>Liczba wyrzuconych oczek:</kk>

Powrót do góry Go down
Elizabeth Benoit

avatar
Gracz


Skąd : Rieux
Liczba postów : 290
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   02.06.16 21:50

Obrona przed Czarną Magią.. To właśnie lekcje, która była dla niej jak czarna magia, tak samo jak eliksiry. Nie lubi tych zajęć, ale to nie znaczy że na nie nie przychodzi. W końcu, musi jakoś zdać tę szkołę i pójść na studia. Może nie tyle że nie lubiła tych zajęć, co nie lubiła samej nauczycielki. Pani profesor, wydawała się tak chłodna i tak bardzo wywyższać, że szkoda gadać. No i jak wiadomo w zaklęciach, przeszkadzał jej, nieco jej akcent. Czasem po prostu nie potrafiła wypowiedzieć ich poprawnie. Cóż, może dziś jej się uda? Ha! Dobry żart.
Weszła nieco zestresowana dla klasy i czekała na rozwój akcji. Cóż, za długo nie musiała czekać, bo królowa lodu pokazała się zaraz po sekundzie. Miała wrażenie, że ta owa osoba lubiła gnębić swoich uczniów, lub nie lubiła swojej pracy. Nie ważne, dziś miała skupić się na jednym zaklęciu, jak na razie. Zaklęcie Patronusa, trudne do opanowania, chyba najtrudniejsze. Dla niej na pewno będzie trudne, bo przecież. Jak miała przypomnieć sobie coś szczęśliwego, jeśli była delikatnie nieszczęśliwa? Gdy przypominała sobie swoją mamę, zaraz do jej umysłu dolatywały te złe myśli. Śmierć, samotność, pół sierota. Zamknęła swoje oczy i wykonała polecenie królowej lodu.
Wdech, Wydech
Stała już dłuższą chwilę i zastanawiała się co powinna wybrać, jakie wspomnienie. Te najszczęśliwsze. Gdy jej siostra się do niej odezwała? A może jedyną rodzinną kolację? List który dostała z Hogwartu? To chyba nie było aż tak szczęśliwe. Oczywiście, ucieszyła się. Ale, zaraz gdy tutaj przyszła, stała się pośmiewiskiem. Rodzina się od niej odwróciła. Zdecydowanie nie było to szczęśliwe, choć na dobre jej to wyszło. Poznała przyjaciół, nadal poznaje nowych ludzi, którzy ją akceptują. Pogrążona w swoich myślach, nawet nie wiedziała że nauczyciela się przygląda. Szczerze miała to gdzieś, przecież musiała znaleźć te dobre wspomnienie! A nie jakiś z dupy, duhh! Zamknęła swoje oczy i wyobraziła sobie, a raczej przypomniała. Dzień w którym jej matka zabrała ją do księgarni. Niby nic, ale to nie była jakaś tam księgarnia! W tej księgarni siedziała Rachel Caine. Eliza, była jest i będzie zakochana w jej książkach. Potem, po podpisaniu książek i rozmowie z ową personą. Spędziła resztę dnia na szczerych i zabawnych rozmowach ze swoją mamą. Tak, to był zdecydowanie najlepszy dzień w jej życiu.
UDAŁO SIĘ!
Trwało to jakiś czas, ale udało się. Po prostu się jej udało. Machnęła różdżką a z jej końca wyleciały błękitne iskierki. Wspaniale !

Liczba wyrzuconych oczek:3
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   02.06.16 22:14

Wszedł spokojnie do sali w której odbywała się lekcja, a raczej miała się odbyć lekcja OPCM. W sumie, zastanawiał się co wymyśli ich nauczycielka. Bo przedmiot, sam w sobie wydawał się fajny, choć trudny. To miał coś, w sobie że Myrnin od czasu do czasu, lubił się w nim zagłębić. Tak bardzo, że sięgał po inne książki z tego przedmiotu. Ale spokojnie, to tylko sporadyczne akcje. Nie dzieje się to za często, bardziej woli czytać mugolskie fantasy. Niż pogłębiać wiedzę o przedmiotach. Co pewnie lepiej by wszyło na jego ocenach, ale kto by się tym teraz przejmował?.
Westchnął cicho gdy nauczycielka raczyła ich zaszczycić, swoją chłodną obecnością. Czy tylko on miał wrażenie, że ta kobieta czerpie przyjemność z porażek swoich uczniów? Możliwe że tak. W sumie, nie ważne. Ważniejsze jest to, że będą uczyć się zaklęcia Patronusa. Pewnie każdy zdawał sobie sprawę jak trudne one jest. Bo jest, bardzo trudne.
Szczęśliwe wspomnienie, ale czy on takie miał? Jego życie było szczęśliwe, ale jeśli maiłby wybrać jedną rzecz. Cóż, to może być trudne.. Nawet bardzo, bo nic nie mógł sobie przypomnieć. Kompletnie nic, pustka i jeszcze raz pustka. Chociaż... A wtedy gdy po raz pierwszy wsiadł na miotłę? Przecież to musiało być szczęśliwe ! Tak szczerze to nie pamiętał, jak się wtedy czuł. Ale pewnie tak jak teraz. Szczęśliwy, wolny jak ptak, potrafi zrobić wszystko. Taa, powinno zadziałać.
Machnął swoją różdżką i poleciał z niej iskry, super. Szkoda ze tylko czerwone, zamiast błękitne. Ok, czyli to nie zadziałało, lepiej spróbować coś innego, tylko co ?.

Liczba wyrzuconych oczek:5
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   03.06.16 16:15

Lubiła Obronę Przed Czarną Magią, ale nie lubiła nauczycielki, która nauczała tego przedmiotu. Osobiście wydawała jej się jakaś taka mało rozgrywkowa, nie mówiąc już o tej nieprzyjemnej aurze, która ją otaczała. Niemniej jednak Reagan nie miała najmniejszego zamiaru olać lekcji, dlatego z większą lub mniejszą motywacją udała się na nią, nawet nie planując się spóźniać. Nie miała ochoty na wysłuchiwanie tych wszystkich reprymend z ust kobieciny. Już w klasie uznała, że nie jest tak źle i przyszła w sam raz. Stanęła koło Beth witając się z nią cicho. Nie minęło kilka minut, a klasa zapełniła się uczniami, a co za tym szło nauczycielka zabrała głos. Jak zwykle mówiła do nich pretensjonalnie i jakby dając do zrozumienia, że ma lepsze rzeczy do roboty niż użeranie się z nimi. A diabelskie sidła jej w tyłek! Jak nie chce ich uczyć, nikt nie zmusza. Według Reagan na pewno znalazłby się ktoś lepszy na to stanowisko.
Zaraz jednak jej myśli zostały skierowane na inny tor, a oczy Gryfonki rozszerzyły się nieznacznie. Zaklęcie Patronusa, zawsze chciała się go nauczyć, a teraz wreszcie będzie miała okazję. Zdecydowanie to było w stanie wynagrodzić jej brak sympatii do pani profesor. Stanęła w rzędzie obok swojej przyjaciółki uśmiechając się do niej lekko, tym samym życząc powodzenia w wykonaniu zadania. Szczęśliwe wspomnienie, co? Miała ich całkiem sporo, które więc powinna wybrać za to najweselsze, które dałoby jej odpowiednią motywację do wykonania zadania? Zaczęła z wolna przeszukiwać swoją pamięć, tym samym analizując uczucia, które towarzyszyły jej podczas danych wspominek. Niestety, przez to, iż chciała przypomnieć sobie tak wiele, jej myśli zaczynały się ze sobą zlewać, tworząc mozaikę wspomnień, co nie pomagało jej w wykonaniu zadania. Dodatkowo widziała, że w tej chwili nauczycielka na nią patrzy i to z takim wyrazem twarzy, że Reagan miała wielką ochotę podejść i trzasnąć ją po ryju. Autentycznie!
Machnęła różdżką, z końca której wyleciały czarne jak noc iskry. Wspaniale! Przez tą panoszącą się pindę zupełnie nie wyszło jej zadania, a ta na koniec śmiała jeszcze spojrzeć na nią z politowaniem.
- Kurwa – rzuciła cichutko pod nosem Liv i tylko ona wiedziała, czy określiła tak samą kobietę, czy po prostu musiała sobie ulżyć klnąc.

Liczba wyrzuconych oczek: 2
Powrót do góry Go down
Maya Hamilton

avatar
Gracz


Skąd : Norwich, Anglia
Liczba postów : 219
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   03.06.16 19:46

Prawdę powiedziawszy Maya obawiała się tej lekcji. OPCM nigdy nie było jej mocną stroną i podobnie jak zaklęcia czy eliksiry stanowiły dla niej pewien problem, tym bardziej, że również na nich dochodziło z jej winy do wypadków. Chociaż, na których lekcjach mogła tego uniknąć, skoro była istnym magnesem na dziwne sytuacje, w których zawsze ktoś musiał ucierpieć. Więcej lub mniej, ale jednak. Starała się jak mogła, ale w jej przypadku starania nie zawsze okazywały się rozwiązaniem.
Poszła jednak na lekcję, bo nie opuszczała żadnych. Była ambitna, lubiła się uczyć i pomimo obawy, która ogarniała jej ciało, nie poddawała się, chociaż każde niepowodzenie odciskało pewne piętno na jej niewinnej duszy. Teraz, kiedy zmierzała w stronę sali, miała nadzieję, że nic nie pójdzie jej źle. Nie tylko dlatego, że nie lubiła rozczarowań, ale bała się nauczycielki. Z jakiegoś powodu ta stanowcza i pewna siebie kobieta sprawiała, że cała Hamilton aż się kuliła pod jej zawsze karcącym spojrzeniem. Zupełnie, jakby ta na starcie dawała jej do zrozumienia, że nie nadaje się, by zgłębiać tajniki tegoż przedmiotu. Pomimo nieprzyjemnej atmosfery, która stanowiła kolejną przeszkodę w choć trochę pewnym czuciu się Puchonki na lekcji, wytrwale nie opuszczała ani jednej, skazując zapewne niezadowoloną panią profesor na swoje towarzystwo.
Kiedy weszła do sali powitała kobietę cicho, nawet nie oczekując, że ta jej odpowie. Nie była takim typem człowieka, który marnowałby swój czas na byle kogo i Maya doskonale o tym wiedziała. Nawet nie chowała urazy wyobrażając sobie, że kiedyś nauczycielka będzie całkiem inna. Miała wiarę w ludzi, czasami zbyt wielką, co jej przyjaciele niezliczoną ilość razy jej wypominali.
Wysłuchała słów nauczycielki i zacisnęła drobne dłonie mocniej na różdżce. Stanęła obok Myrnina, bo przy nim jakoś czuła się lepiej i bezpieczniej, jakby stanowił chociaż malutką ochronę przed rozczarowaniami pani profesor. Teraz nie pozostało jej nic innego, jak przypomnieć sobie szczęśliwe wspomnienie. Miała ich tak dużo, tak wiele wiązało się z jej rodzicami. Które powinna wybrać? Które sprawiało, że faktycznie euforia ogarniała jej szczupłe ciało?
W jej głowie zaraz pojawiły się dwa. Pierwszym był wyjazd do wesołego miasteczka, gdzie po raz pierwszy miała okazję przejechać się na prawdziwej, wielkiej karuzeli. Drugie natomiast było niemal zwyczajne. Bożonarodzeniowa kolacja w roku poprzedzającym śmierć jej rodziców. Cała trójka przy stole, rozweselona, beztroska. I ten stos prezentów. Właśnie uśmiechy rodziców przepełniały jej serce radością. To wspomnienie miało moc.
Skupiła się jednak bardziej na pierwszym czując, że drugie dodatkowo sprawia jej pewien ból. Machnęła różdżką, jednak zamiast błękitnych iskierek wyleciały z niej białe. Czyżby owo wspomnienie nie było wystarczające? Spróbowała z drugim, mając przed oczami rodzicieli uśmiechniętych, kiedy nakładali sobie pieczoną rybę. Te gesty, te słowa. Aż sama uśmiechnęła się na to wszystko, a w jej sercu pojawił przyjemne ciepło. Ponownie machnęła różdżką, tym razem posyłając w stronę ziemi błękitne iskierki. Udało jej się. Po raz pierwszy coś tak szybko wyszło jej na tych zajęciach.

Liczba wyrzuconych oczek: 4
Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   03.06.16 22:50

Obrona przed czarną magią zawsze była jednym z jego ulubionych przedmiotów. Przykładał się, pielęgnując swój instynkt obrońcy i szkoląc się, by zawsze mieć pod ręką odpowiednie zaklęcie. Dlatego teraz też, mimo ogólnej niechęci do lekcji, nie mógł odpuścić. Już nawet nie wspominając o tym, co by zrobiła Alvey, gdyby opuszczał jej zajęcia. Mógł nie mieć pewności, czy w ogóle zda do następnej klasy, ale mieć opiekunkę własnego domu za wroga, to już wyższy poziom bezmyślności.
Dlatego właśnie pojawił się w klasie punktualnie i bez słowa wypełniał polecenia nauczycielki. Szybko jednak okazało się, że jego obecność tutaj była bezcelowa. Nie było szans, żeby czegoś się nauczył.
Zaklęcie Patronusa? Bazujące na najszczęśliwszych wspomnieniach? To brzmiało jak kiepski żart, zwłaszcza teraz, kiedy w głowie miał wszystko, tylko nie szczęście. Nie wyobrażał sobie, że byłby w stanie przypomnieć sobie coś sensownego. Coś wystarczająco dobrego. To będzie jedna wielka porażka.
Skupił się mocno, próbując przywołać szczęśliwe wspomnienie. Tylko co? Chwile z nim? Tylko w jaki sposób to miało być szczęśliwe, jeśli każdy dobry moment przyćmiewała niepotrzebna i wciąż bolesna śmierć... Więc może... Może pierwsze spotkanie z Serpensem... W Izbie Pamięci, podczas wspominania poległych i chociaż potem było wyjątkowo, to...
Zrezygnowany machnął różdżką. Czuł, że te zajęcia go wykończą. Był na granicy rozsypania się. To się wszystko źle skończy. Czarne iskry, jakie wydobyły się z jego różdżki, tylko potwierdzały jego przewidywania.


Liczba wyrzuconych oczek: 2


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   04.06.16 0:24

Nie udało mu się za pierwszym razem, ale teraz powinno być lepiej, prawda? Znów spróbował zastanowić się nad dobrym wspomnieniem. Nad najlepszym jakie miał, tylko jakie to było? No właśnie. Grzebał w swojej głowie i grzebał. Jakoś nagle coś go rozproszył, zapach owoców, cytrusów. Otworzył swoje oczy i spojrzał sie na Mayę z uśmiechem na ustach. Skinął jej głową na powitanie, chciał się odezwać. Ale jakoś, królowa lody była zbyt przerażająca aby gadać na jej lekcji. Więc, to powinno na razie wystarczyć.
Ok, teraz musiał się skupić na swoim zadaniu. Wspomnienie, szczęśliwe wspomnienie. Nie potrafił sie skoncentrować, nie umiał nic wymyślić, czy nawet sobie przypomnieć. Rozpraszał go jeden zapach, nie umiał się skupić na niczym innym, tylko na niej. O matko, Myrnin najwyraźniej się zadłużył i to bardzo, za bardzo. Powinien przestać, bo za niedługo może przerodzić się to w obsesję. HA! Nie, do tego jeszcze daleko, bardzo daleko.
Ok, wspomnienie. Jego życie, było najbardziej zbyt idealnie, zbyt szczęśliwe aby znalazł coś najszczęśliwszego. To było zbyt trudne. To jest nawet zabawne że człowiek nie może wymyślić nic szczęśliwego, a uważa siebie i swoje życie za szczęśliwe. Po prostu hańba i wstyd. Znów machnął różdżką, nie zastanawiając się nad niczym. I to był najgorszy błąd, bo z jego różdżki wyleciały czarne iskry. Okey, teraz to jest hańba i wstyd i to wielka. Westchnął zrezygnowany. To mu się nigdy nie uda.

Liczba wyrzuconych oczek:2
Powrót do góry Go down
Alexander Lloyd

avatar
Gracz


Liczba postów : 179
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   04.06.16 16:15

Jego ukochany przedmiot. Jeden z tych, na które chodził pełen energii do dalszego zdobywania wiedzy. Ba, dla niego głównie te lekcje mogłyby się odbywać, na przemian z zaklęciami. Jaka szkoda, że ostatecznie i tak musiał uczęszczać na inne bzdety, które niestety były mu potrzebne w przyszłości.
Niemniej jednak właśnie szedł do klasy, w której lekcje miały się odbyć. Nie raziła go nauczycielka, która nauczała przedmiotu. W jego oczach była po prostu zakompleksioną kobieciną, która wszelkie życiowe niepowodzenie musi odreagować na słabszych uczniach, bo przecież z nikim równym sobie zapewne nie dałaby rady. Jednak poza tym była całkiem dobrą nauczycielką. Umiała przekazać wiedzę, nawet jeśli robiła to z łaską i niemal od niechcenia. Nie przeszkadzało mu to, nie bał się jej tak, jak niektórzy spośród jej wychowanków. Bo co mogła mu zrobić? Rzucić klątwę? Ukarać szlabanem? Na pewno nie dopuściłaby się niczego, przez co mogłaby narazić swoją ewentualną karierę.
Wszedł do pomieszczenia i skinął nauczycielce głową uważając, że słowne witanie się jest zbędne, skoro i tak nie będzie raczyła odpowiedzieć. Posłał szeroki uśmiech w stronę Elizabeth i stanął gdzieś z boku. Wysłuchał słów pani profesor i zaraz był gotowy do akcji. Patronus. Brzmiało super, zawsze chciał umieć go wyczarować. W głowie miał zawsze wiele szczęśliwych wspomnień, ale teraz jakoś nie umiał wyłowić tego odpowiednie, tego najszczęśliwszego. Czyżby wszystkie były u niego traktowane na równi? Może pierwszy pocałunek? Nie, to nie było to. Pierwsza dobra ocena? Za słabe. Uniósł wzrok i natrafił na spojrzenie nauczycielki. Ponaglające, z nutką sceptycyzmu i lekkiej pogardy. Nie spodobało mu się to, więc uczepił się pierwszego lepszego wspomnienia i machnął różdżką. To był błąd, bo z jej końca wyleciały czarne, niczym testrale, iskry. Co za porażka.

Liczba wyrzuconych oczek: 2
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   04.06.16 16:37

Nie znosiła jej. Autentycznie jej nie znosiła. Nie rozumiała, jak ktoś tak naszpikowany złem może uczyć przyszłe pokolenia. Przecież ta kobieta nie nadawała się do niczego. A niech jej diabelskie sidła w tyłek wejdą za tą pogardę, którą kierowała w uczniów. Liv zacisnęła dłoń mocniej na różdżce i starała się wyprzeć z siebie wszelkie negatywne emocje, które na pewno nie ułatwiały jej zadania. Tym bardziej, że to wszystko miało być szczęśliwe! Odetchnęła kilka razy starając się wyprzeć nauczycielkę ze swoich myśli, a tym samym przestać rozmyślać o sposobach, którymi by ją uśmierciła. Bo co jak co, ale pod tym względem wyobraźnia Gryfonki była rozwinięta na najwyższym poziomie. Potrafiła wpaść na takie metody, że gdyby faktycznie wprowadziła je w życie, okrzyknięto by ją najbardziej powaloną i sadystyczną psychopatką na świecie. Ale jakoś musiała sobie radzić z niektórymi emocjami, w końcu jej najlepszym przyjacielem był Darren Cole, a za wroga miała taką ciotę jak Slughorn. To mimo wszystko zobowiązywało do pewnej kreatywności, nawet jeśli rozgrywała się w jej głowie.
Niestety, jej usilne starania poszły na marne, bo chwilowo za nic nie mogła przestać wyobrażać sobie kobiety zwyczajnie nieżywej. Nie to, aby faktycznie miała w planach robić jej coś złego, ale nie było też mowy o zaliczeniu tego cholernego zadania, co jeszcze bardziej ją wkurzało. Była pewna, że gdyby kobieta wyszła z sali, Reagan udałoby się bez najmniejszego problemu. Nigdy nie sądziła, że można czuć takie emocje na płaszczyźnie uczeń-nauczyciel. A tu proszę, człowiek najwidoczniej nigdy nie pozna siebie do końca, póki faktycznie coś go nie spotka.

Liczba wyrzuconych oczek: 6
Powrót do góry Go down
Rosalie Monroe

avatar
Gracz


Skąd : przedmieścia Londynu
Liczba postów : 23
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   05.06.16 18:13

Te lekcje były trudniejsze od innych? Zapewne tak, można było od razu wyczuć chłód, który bił od nauczycielki OPCM. Gdyby Rose były taka jak kiedyś to zapewne przejęła się tym, żeby zrobić na niej dobre wrażenie. Nie było tak, nie przejmowała się tym co działo się dookoła niej. Dlatego też zajęła gdzieś odległe miejsce w klasie od reszty uczniów a ręce oparła na blacie stołu i czekała na rozwój wydarzeń.
Patronus.
Czytała sporo o tym zaklęciu ale jeszcze ani razu nie udało jej się go wyczarować. Może po prostu nie miała takiego wspomnienia, które by w tym jej pomogło? Przez ciało dziewczyny przebiegł lekki dreszcz na samą myśl, że będzie musiała przeszukać swój mózg w poszukiwaniu jakiegoś szczęśliwego wspomnienia. Wiedziała, że jest ich bardzo mało, niestety. Na polecenie nauczycielki wstała i ustawiła się tak jak reszta uczniów, ściskając w ręce mocno różdżkę jakby ona była jej ostatnią deską ratunku. Wzięła głęboki oddech gdy zostało wydane polecenie, żeby wyczarować cokolwiek i.. zacięła się. Zaczęła szukać jakiegoś szczęśliwego wspomnienia, którego będzie mogła się złapać, jakiegoś promyka, który da jej wewnętrzną siłę. Miała takie? Raczej nie, od razu rzuciło się na nią wspomnienie tamtej nocy, bitwy, która kompletnie zmieniła jej życie. W oczach dziewczyny pojawiły się łzy by pocieknąć po jej twarzy. Ten odór wilkołaka wdarł się do jej nozdrzy o mało jej nie dusząc. Do dzisiaj pamiętała ten zapach, czuła jego kły jak i pazury wbijające się w jej ciało. Uniosła lekko różdżkę do góry, nie zważając na to, że po prostu płacze. Z jej ust nie wyrwał się żaden szloch wprawdzie, ale łzy pociekły.
Dom. Czy pamięta swój dom? Pamięta wszystkie książki czytane jej przez matke? Książki o czarodziejach i księżniczkach. List, który przyszedł w jej jedenaste rodziny. Myśl, że to o czym marzyła stało się prawdą. Chwyciła się tego wspomnienia niczym liny ratowniczej. Nie chciała się przecież utopić w mroku i złych wspomnieniach.
Machnęła różdżką tak jak pokazała im nauczycielka i.. niebieskie iskry wytrysnęły z niej. Rose przez chwilę patrzyła oniemiała jak znikają po czym skryła twarz w długich, gęstych włosach by ukryć łzy czające się w jej oczach i te wysychające na jej twarzy.

Liczba wyrzuconych oczek: 3
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   05.06.16 18:52

Okey, to już trzeci raz. Przecież w końcu musi się udać. Ale trzeba się tylko skupić. Pomyśleć nad czymś, szczęśliwym. Wiecie, jak trudno jest pomyśleć nad czym szczęśliwym, jeśli jest się szczęśliwym ?No bardzo, trudno ! Lewis, rozejrzał się po sali, najwyraźniej nie tylko jemu się nie udawało. Niektórzy mieli z tym taki sam problem, jak on.
Nigdy nie przypuszczałby, że może mieć taki problem. Bo przecież są to zaklęcia, to nie może być takie trudne. No już, nie przesadzajmy. Żeby ciągle, mu się nie udawało. Wstyd i hańba. Ale dobra, trzeba zastanowić się nad dobrym szczęśliwym wspomnieniem. Ale było ich tak wiele, że będzie tutaj stał i próbował wszystkie. Aż nie znajdzie tego właściwego. Tylko czy pani zimniej profesor się to spodoba? Pff, nie będzie sie tym przejmował. W końcu, musiał zaliczyć to zaklęcie, co nie?
Może wtedy, gdy po raz pierwszy poszedł na zakupy, na Pokątnej ? Był wtedy bardzo "podniecony"? Jeśli tak można nazwać, jedenastoletniego chłopca, który właził wszędzie i wszystko oglądał. Był wtedy szczęśliwy. A nawet bardzo. Kupił różne słodycze, które tak bardzo go cieszyły. Poznał przyjaciela, który miał być przyjacielem aż do śmierci. I tak też się stało, szkoda że śmierć przyszła szybciej. Tak, to na pewno był jeden z jego szczęśliwszych dni.
Machnął różdżka i poleciały z niej błękitne iskry. No w końcu!

Liczba wyrzuconych oczek: 5 - ale że trzeci raz, to zaliczone
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   16.06.16 11:41

Co to miało być? Jakim cudem po raz drugi nie udało jej się poprawnie wykonać zadania? Niewiele brakowało, a Liv rzuciłaby różdżką o ziemię, jednak w porę uświadomiła sobie, że gdyby tak ta się złamała, wyrobienie nowej kosztowało, plus musiałaby na nią czekać. Nie chciała być na zajęciach jak Ron Weasley, który paradował po nich ze złamaną, tym samym kalecząc wszelkie możliwe zaklęcia. O nie. Musiała mieć swoją, która służyła jej już ładnych parę lat. I chociaż zapanowała nad ową chęcią, nie umiała wyprzeć z siebie złości. Oczywiście na nauczycielkę, bo zaraz w głowie Gryfonki powstała myśl, że ta wredna franca rzuciła na nią jakąś niemiłą klątwę, byleby tylko zadanie jej nie wyszło, a ona pokazała reszcie jakim jest frajerem, że sobie nie radzi! Przebrzydła ropucha! Gdyby myślami można było zabić, nauczycielka już dawno padłaby trupem.
Spojrzała w bok, gdzie jakiemuś chłopakowi się udało. Pięknie. Ona sobie nie radziła, a jakiś leszcz wykonał to bez problemu. I gdzie tu sprawiedliwość. Przeniosła wzrok na dłoń trzymającą różdżkę. Musiała się skupić, musiała przestać myśleć o tej głupiej kobiecie, która wszystkich uczniów miała dosłownie za nic. Zakompleksiony babsztyl! Odetchnęła. „Tylko się uspokój, tylko się uspokój”. Spróbowała jeszcze raz skupić się na wspomnieniach. Na pewno jakieś musiało zadziałać. I znowu nic, znowu kompletna pustka w głowie i mieszające się ze sobą obrazy.
- Cholera! – zaklęła głośno, nie przejmując się zupełnie niczyją obecnością. Jeśli franca będzie chciała odjąć jej punkty, proszę bardzo. Ostatnio sama Reagan zdobyła ich dużo, więc teraz tym bardziej miała prawo do tego, aby je tracić i nikt niczego nie mógł jej zarzucić! Była wkurzona. Pierwszy raz zdarzyło jej się, by musiała tak długo czekać na coś, czego chciała.
Minuty mijały, a ona miała chaos zamiast myśli. Nagle, po upływie Merlin jeden wie ilu chwil, w jej głowie pojawił się jeden, jedyny obraz. Mama. Mama i jej uśmiech, kiedy widziała bawiącą się na zewnątrz córkę. I być może właśnie ten jeden szczegół sprawił, że z końca różdżki Gryfonki wreszcie wyleciały błękitne iskry.

Liczba wyrzuconych oczek: 5
Powrót do góry Go down
Alexander Lloyd

avatar
Gracz


Liczba postów : 179
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   16.06.16 11:51

Skup się człowieku, skup się, bo inaczej zaliczysz największą porażkę w swoim życiu”. Musiał się jakoś zmotywować, musiał jakoś ogarnąć, jeśli nie chciał opuścić tego pomieszczenia z podkulonym ogonem. Nie uśmiechało mu się jako jedynemu nie zaliczyć ćwiczenia, które ostatecznie przecież było takie proste. Polegało jedynie na znalezieniu najszczęśliwszych wspomnień i machnięciu różdżką, czy mogło być coś bardziej banalnego? Tym bardziej, że sam Lloyd miał wiele wspomnień, które wlewały w jego serce radość. Może przesianie i wybranie jednego było najbardziej komplikujące? Może za mało się starał i szukał zbyt usilnie, zamiast pozwolić myślom płynąć do tej, której szukał?
Postanowił spróbować po raz kolejny. Nie chciał się poddawać, tym bardziej, że każdemu zawsze powtarzał, aby tego nie robił. Czas zastosować się do własnych rad i chociaż mało kiedy coś sprawiało mu taki problem, a sam chłopak do większości podchodził bardziej logicznie, tak tutaj najwidoczniej ta metoda się nie sprawdzała. Tu trzeba było w większości zadziałać emocjami, które często skrywał w głębi siebie. Wdech i wydech, następnie oczyszczenie głosy. Przymknął oczy dla lepszej koncentracji. Nie obchodziło go, co mogłyby pomyśleć osoby na około niego. Miał cel, który teraz był najważniejszy. Ambicja niemal nakazywała mu zaliczyć to cholerstwo i miał zamiar to uczynić.
I wtedy do dostrzegł. Biegającą po ogrodzie, roześmianą dziewczynką w letniej sukience. Słychać jej piski, kiedy stara się umknąć przed wodą z węża. Poczuł ciepło ogarniające serce, poczuł to, czego nie czuł tak dawno. Przypływ miłości do tej małej osóbki. Annabell. Jego kochana siostra. Niby zwykłe wspomnienie, a jakie pomocne. Otworzył oczy i machnął różdżką, patrząc za błękitnymi iskrami wylewającymi się na podłogę.

Liczba wyrzuconych oczek: 3
Powrót do góry Go down
Mabh Semper

avatar
Gracz


Skąd : Greenock, Szkocja
Liczba postów : 99
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   18.06.16 13:29

Zadrżałam pod spojrzeniem belferki. Dawno nie czułam się równie niepewnie. Gdy uczył mnie mój brat, OPCM wydawała mi się fascynująca, potrzebna, zwłaszcza, gdy brałam pod uwagę, że tylko dzięki niej mój brat żyje. Tymczasem teraz stałam w kącie sali, nerwowo gryząc wargę do momentu, aż poczułam, że jej obrys zrasza krew. Przestałam wbijać w nią zęby i, starając się zapomnieć o nauczycielce, myślałam nad szczęśliwym wspomnieniem.
Hmm... Tak, tak! Dzień w którym dostałam list z Hogwartu. Wcześniej zdawałam sobie sprawę, że jakieś zdolności posiadam, ale żyłam w niepewności, czy są wystarczająco silne, bym mogła trafić to tej mistycznej szkoły mojego brata i mojego ojca...
Odprężając się odrobinę otworzyłam oczy i w ostatniej chwili przed machnięciem różdżką zobaczyłam surowy wzrok pani profesor, obserwującej każdy mój ruch.
Różdżka niemal wyśliznęła mi się z dłoni a ruch nadgarstka był zbyt niepewny... Z różdżki wystrzeliły czarne iskry.
Wiedziałam, że ten czar jest trudny, ale nie sądziłam, że tak kiepsko mi pójdzie.

Liczba wyrzuconych oczek: 2
Powrót do góry Go down
Exodus Malclès

avatar
Admin


Skąd : Z Francji, z USA, ze Szkocji...
Liczba postów : 226
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   18.06.16 14:07

Oczywiście, że była nogą w rzucaniu zaklęć. Siedem lat edukacji magicznej jak krew w piach. Wiedziała wiele o zwierzętach, trochę o roślinach, ale o zaklęciach... Tych, z tej magii? Nic. Niemniej, na lekcje chodziła. Wciąż, naiwnie, wierząc, że może jednak coś przyswoi. Dlatego też stała tu i teraz, czekając, aż nauczycielka (której Ex się trochę bała, bo serio, u niej nic nie umieć to nie było zbyt dobre) powie im, co mają robić. Była skupiona i nieco brakowało jej entuzjazmu, bo wiadomo, groza i niepewność. Stanęła, jak trzeba i wyjęła różdżkę. Ucieszyła się, że zadaniem wcale nie jest rzucanie zaklęcia, a coś, w czym była dobra, czyli myślenie o przyjemnych rzeczach. Miała świadomość, że jeszcze jej przyjdzie wymachiwać patykiem z powtarzaniem słów, które nie miały sensu, ale na razie nie.
Skupiła się mocno, zastanawiając się, jakie wspomnienie wybrać. O siostrach, to było jasne. Przyszły jej na myśl dwa - pierwsze spotkanie z siostrami w Hogsmeade, podczas pierwszego wyjścia ze szkoły albo ich ostatnie wspólne wakacje. Postawiła na to pierwsze. Przypomniała sobie, jak się spotkały, jak mogła się do nich przytulić po ponad miesiącu rozłąki... Jak było spokojnie i bezpiecznie. Machnęła różdżką. Białe iskry powiedziały jej, że jest blisko, ale to jeszcze nie to. Skupiła się więc na drugim - wspólnych wakacjach. Cały ten czas, jaki mogły razem spędzić. A było cudnie! Machnęła więc różdżką ponownie. Jest! Błękitne iskry! Aż podskoczyła z radości, choć profesor Alvey ją zgromiła wzrokiem. No tak, nie przesadzajmy z tą radością.

Liczba wyrzuconych oczek: 4
Powrót do góry Go down
Mabh Semper

avatar
Gracz


Skąd : Greenock, Szkocja
Liczba postów : 99
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   18.06.16 14:10

Zdenerwowałam się jeszcze bardziej, czułam presję niemal w postaci fizycznego nacisku. Bardzo zależało mi na tym, by wykazać się przed nauczycielką moimi zdolnościami, tyle czytałam o tym zaklęciu, ale z praktyką zawsze miałam problem...
Profesor wciąż stała tyłem do mnie. Próbowałam uspokoić myśli, oddychać głęboko i myśleć, co poszło nie tak. Wspomnienie było za słabe? Czy po prostu zdenerwowałam się pod wpływem wzroku belferki?
Zaczęłam intensywnie myśleć o poczuciu radości... Radości... Miałam wiele przyjemnych wspomnień z dzieciństwa, do czasu wojny nie mogłam nazwać swojego dzieciństwa nieszczęśliwym. Ale przecież żadne z tych wspomnień nawet nie umywało się do tego, którego użyłam przy pierwszej próbie!
I wtedy mnie olśniło. Nigdy w życiu nie byłam szczęśliwa bardziej niż wtedy, gdy po bitwie o Hogwart dostaliśmy wezwanie do szpitala, że Victor jest ranny, ale nie ma obaw o jego życie. Wspomnienie tamtej chwili rozjaśniło mój umysł, nie zastanawiałam się wiele. Po prostu wyciągnęłam przed siebie różdżkę i wypowiadając zaklęcie, wykonałam odpowiedni ruch ręką. Ku mojej radości, a także lekkiemu zaskoczeniu, z różdżki trysnęły jasne, błękitne iskry, łudząco podobne do tych, które nam zaprezentowała profesor.

Liczba wyrzuconych oczek: 1
Powrót do góry Go down
Leo Slughorn

avatar
Admin


Skąd : Cornwall
Liczba postów : 438
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   19.06.16 11:25

Obrona Przed Czarną Magią była jednym z niewielu przedmiotów, które Leo niezwykle lubił. Czemu? Może dlatego, że to lekcja, na której coś się działo. Nie, żeby brakowało mu emocji w jego życiu pozalekcyjnym, ale na zajęciach takich, jak te, mógł przynajmniej odwrócić swoją uwagę od tych wszystkich nieistotnych pierdół (które dla niego były istotne) i skupić ją na lekcji. A Leo nie potrafi się skupić na pierwszych lepszych zajęciach, to musi być coś ciekawego, coś, co w pewnym sensie go jara. Kogo nie jarała Obrona Przed Czarną Magią?
Wszedł do klasy i rozejrzał się wokół. Kilka osób, których nie lubił, kilka tych, których tolerował. Nie jest źle. Ach, no tak. Jeszcze nauczycielka. W sumie to, w odróżnieniu od większości pozostałych uczniów, Leo nic do niej nie miał. Tak, była zimna i oschła, ale kto by nie był, męcząc się dzień w dzień z grupką opornej młodzieży? Poza tym, przynajmniej z jej lekcji można było coś wynieść. Nie paprała się ze wszystkim, tak jak niektórzy nauczyciele.
Zaklęcie Patronusa? Super. I to nie takie sarkastyczne "super", tylko prawdziwe, autentyczne "super". O Patronusie dużo się słyszało i Leo zawsze chciał się go nauczyć, ale nie przypuszczał, że będą uczyć się tego zaklęcia w szkole. W sumie to tym lepiej.
Najszczęśliwsze wspomnienie? Dość szybko wpadł na to, które będzie najlepsze. Tak szczerze, to nie miał za bardzo w czym wybierać.
Uniósł różdżkę i na chwilę przymknął oczy, aby móc przypomnieć sobie każdy, nawet najmniej istotny szczegół tamtej chwili. Nie trzeba było dużo, żeby na nowo poczuć całą radość tamtej chwili. Wystarczyło wyobrażenie jego subtelnego dotyku, miękkości jego warg ma swoich ustach i wizja ich splecionych ze sobą, rozgrzanych ciał. Nie było wspomnienia szczęśliwszego niż te, co do tego akurat był pewien w stu procentach.
Wymówił bez większego pośpiechu słowa, składające się na prostą i zrozumiałą formułkę zaklęcia, dopiero wtedy otworzył oczy. Dostrzegł strumień niebieskich iskierek, wydobywających się z końca jego różdżki. To tak powinno być? Omiótł spojrzeniem pozostałych zgromadzonych w klasie uczniów. Wszystko wskazywało na to, że wykonał zadanie dobrze. Utwierdziło go w tyn przekonaniu to, ze profesor Alvey spojrzała na niego... kto wie, może nawet z dozą zadowolenia? Czyli na pewno poszło mu dobrze. Zdobyć uznanie albo chociaż przychylne spojrzenie tej kobiety to nic łatwego.

Kostka: 1



He used to call me poison
Like I was poison ivy




I could have died right there
‘Cause he was right beside me
Powrót do góry Go down
Effie Force

avatar
Gracz


Skąd : USA
Liczba postów : 156
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   22.06.16 21:33

Obrona przed czarną magia? Może być. Zważywszy, że w czarnym jej nie do twarzy.
Wparowała do klasy, bez żadnego przywitania zajeła miejsce na samym środeczku pół okręgu. Każdy musi ją widzieć. Niech ich życie stanie się przyjemniejsze chociaż na chwilę. No właśnie, apropo przyjemności. Najszczęśliwsze wspomnienie? Pierwsze co od razu jej przyszło do głowy to gdy zobaczyła te przecudowne białe rurki u Vuittona. Niczego i nikogo nie kochała tak, jak tej pary spodni z edycji limitowanej. Były nieskazitelnie białe i idealnie potrafiły dopasować się do kształtu nóg, przy tym podkreślając pośladki. Ideał! Gdyby istnieli tacy mężczyźni! Ale po chwili Ef stwierdziła, że jej najlepsze wspomnienie nie może być AŻ tak trywialne. A może jednak? Starała się przypomnieć coś jeszcze, ale w głowie majaczył jej jeden obiad z jej ojcem. Ale jeśli od razu nie może przypomnieć sobie tego zdarzenia to nie może być najszczęśliwsze, nie? Pomyślała o spodniach i machnęła różdżką. Biały! Jak jej spodnie! Nie... Czekaj... To nie miał być niebieski? Czyli była dość blisko. Czyżby jednak ten obiad? To było strasznie dawno temu, jeszcze w mugolskiej szkole gdy Effie nikt nie lubił. To chyba były jej urodziny... Na które nikt nie przyszedł. Na pocieszenie ojciec zrobił jej ulubiony makaron z pesto. Razem usiedli, wtuleni w siebie, przy kominku i długo się śmiali, wygłupiali i robili głupie miny. Nawet zrobili walkę na poduszki i wszędzie latały pióra! To był moment prawie jak z filmu. Effie mimowolnie uśmiechnęła się na to wspomnienie. Przez chwilę jej wyraz twarzy nie był już surowy, a bezbronny i ujmujący. Machnęła różdżką i poleciały niebieskie iskry. Nie podejrzewałaby siebie o taką nostalgię, ale nie będzie się sprzeczać z różdżką. Nadal z głupkowatym uśmiechem, czekała na dalsze instrukcje.
Liczba wyrzuconych oczek:4
Powrót do góry Go down
Eileen Gray


Gracz


Skąd : Szkocja
Liczba postów : 189
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   23.06.16 9:27

Eileen nigdy nie przepadała za lekcjami Obrony Przed Czarną Magią. Serina kładła na nie szczególny nacisk w dość mało przyjemny sposób, twierdziła bowiem, że dziewczyna pewnego razu będzie zmuszona bronić siebie i swojego talentu przed dostaniem się w ręce osób niepowołanych. Tak czy inaczej Krukonka przygotowywała się do każdych zajęć, bez względu na swoje upodobania, a wyjątkiem od reguły było wyłącznie wróżbiarstwo.

Kiedy pani profesor wspomniała o zaklęciu Patronusa, dziewczę jęknęło w duchu. Naprawdę? Wśród tych wszystkich złych wspomnień miała znaleźć coś naprawdę szczęśliwego? I to nie tak po prostu, tylko najpiękniejsze, najwspanialsze wspomnienie, którego doświadczyła... Nie da się. No nie da, jedyne radosne chwile były według dziewczyny zbyt trywialne, by rzucić tak potężny białomagiczny czar.

A gdy by tak zamiast cofać się w przeszłość pójść naprzód...? Sama myśl o tym wydawała się Eileen tak śmiała i nieosiągalna, że aż przeszły ją ciarki. Nie... Musiała spróbować, w przeciwnym wypadku nie osiągnie nic na dzisiejszych zajęciach. Ale czy to ma szanse się udać? Czy naprawdę mogła się do tego posunąć...?

Dziewczyna zamknęła oczy i skupiła się tak mocno, jak tylko się dało w pełnej zgiełku klasie. Przywołać wizję. Przywołać, nie blokować. Wyjść w przód, w przyszłość. Merlinie, blokowanie bólu przeszłości stało się nagle tak proste... Może dlatego, że już nie chodziło o lekcję? Pierwszy raz chciała się przekonać, czy kiedykolwiek jej koszmar się skończy, czy ma szansę zaznać radości i po prostu cieszyć się życiem. Niespotykana u niej śmiałość połączona z olbrzymimi pokładami determinacji pchnęła jej świadomość tam, gdzie jeszcze nigdy nie miała szans zajrzeć. Walka o każde, nawet ulotne uczucie szczęścia stało się dla niej priorytetem, nie ważne co się działo z innymi. Właściwie to nie pamiętała już, że na świecie istnieje ktokolwiek poza nią samą.

I wtedy to się stało. Wszechogarniające szczęście zalało ją blaskiem, którego nie była w stanie pojąć. Radość z czegoś, czego miała doświadczyć, nie dała się opanować, ale Eileen w najmniejszym nawet stopniu nie chciała tego robić. Totalna euforia ogarnęła jej zmysły i kiedy Krukonka otworzyła oczy, nie było nic, co powstrzymałoby ją przed wypełnieniem zadania. Machnęła różdżką tak, jak kazała nauczycielka, powołując na świat strumień iskier, które zalały całą salę swym nieprzeciętnym blaskiem.
Liczba wyrzuconych oczek:
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Erised :: Fabuła :: Hogwart :: Drugie piętro-
Skocz do: