Share | 
 
Gwiezdny pokój
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Gwiezdny pokój   15.11.15 16:17

First topic message reminder :

Gwiezdny pokój
Pomieszczenie to przytłacza w pierwszej chwili, kiedy przekroczysz próg. Na wszystkich ścianach i suficie błyszczą setki, jeśli nie tysiące gwiazd, przemieszczające się nieustannie, mieszające ze sobą i układające w najróżniejsze kształty. Podłogę zajmują poduchy, na których możesz się zdrzemnąć albo po prostu przesiedzieć całe popołudnie z dobrą książką. Na niewielkim stoliczku zawsze stoi czajniczek z gorącą herbatą, o co dbają zatrudnione w zamku domowe skrzaty.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Gwiezdny pokój   25.06.16 16:12

Czytanie, dla samego czytania? Cóż, on tak nie robił. Nie potrafił, jeśli książka go nie zainteresowała, po prostu jej nie czytał. Nie męczył się, bo nie było to potrzebne. Po co miał się męczyć, lepiej ją odłożyć i przeczytać coś innego. Bardziej porywającego, co cię zainteresuje. Jeśli Myrnina coś nie interesowało, było to wtedy męczarnia a nie zabawa. A czytanie miało bawić i uczyć, a nie męczyć.
Cóż, pewnie powinien zapytać się dziewczyny, czy nie chciałaby się z nim napić. A nie od razu pić z butelki, w sumie. Czy on się jej nie pytał? Z resztą nie ważne, dziś nie był za bardzo kulturalny. Choć sam nie wiedział czemu. Nie był w sosie, może za bardzo wszystkim się przejmował? Zaraz będę wakacje, będzie mógł się odstresować, posiedzieć z rodziną. Zapomnieć o swoich urojonych problemach. Bo ta na prawdę, jego dzieciństwo należało do szczęśliwych. Nie miał żadnych problemów, a jednak. Czegoś było mu tutaj brak, ale jeszcze sam nie wiedział czego. Może odskoczni? Zapomnienia? Myrnin, nie miał problemów ze sobą. Raczej, tak mu się wydawało. Jednak, nadal czuł jakąś dziwną pustkę.Brakowało jakiegoś elementu do tej całe szczęśliwej układanki. Czy przez alkohol ją znajdzie? Pewnie nie, ale czy to kogoś interesowało? Pewnie nie.
Wiele razy słyszał, że jego uśmiech jest zaraźliwy. Pewnie dlatego w towarzystwie dam, często się uśmiechał. - Tak. Mugolskie - potwierdził jeszcze raz i dodał do tego kiwanie głową. Wychował się na takich książkach, co nie było dziwne. Przecież był mugolem i to sto procentowym. Czuł, że gdyby dziewczyna się tego dowiedziała. Nie była by taka chętna na rozmowę z nim. Przecież, Ślizgoni zazwyczaj gardzą takimi jak on. Cóż, szkoda. Bo nawet fajnie rozmawiała mu sie z dziewczyną. Gdy go spyta o status, na pewno odpowie zgodnie z prawdą. Nie będzie kłamał, ale gdzieś tam w głębi. Miał nadzieje, że dziewczyna go nie zapyta. A jeśli tak, to, że nie wyjdzie stąd. - Na przykład, starają sie opisać wilkołaki albo wampiry. W większym stopniu, bardzo się mylą. Co zabawnie się to czyta, jeśli znasz prawdę. Raz nawet spotkałem się z teorią, ze wampiry błyszczą w świetle słońca. Nie palą się, lecz się błyszczą. Było to bardziej żenujące nic zabawne. - wzruszył delikatnie ramionami. Cóż, tej książki po raz drugi nie weźmie do ręki. prawdę mówiąc, to nawet nie skończył jej czytać. Była za bardzo "kobieca".
Uśmiechnął się szerzej. Jego oczy zawszę robiły wrażenie. Co nawet go cieszyło. A głupi lekarze, uznawali to za wadę. To była bardziej zaleta. - Nie, w sumie. Mam to od urodzenia. To żadna magia, taki po prostu jestem. - uśmiechnął się. Nie oderwał od niego wzroku, przecież ona sama się w niego wlepiała, a raczej w jego oczy. Jedno niebieskie, drugie brązowe. Najlepsze jest to, ze nie czuł się wcale zażenowany tą sytuacją. Przyzwyczaił się do tego. Każdy się przyglądał, choć prawdę mówić. Nie zauważył, a nawet nie czuł, że dziewczyna ciągle trzymała jego rękę. Dopiero kiedy ją zabrała. Może sam się zapomniał i zatracił w jej oczach? Jest to bardzo możliwe. Posłał jej miły uśmiech, przecież nic się nie stało.
Powrót do góry Go down
Nadia Lazarova


Gracz


Skąd : (Bułgaria) Szkocja
Liczba postów : 42
PisanieTemat: Re: Gwiezdny pokój   25.06.16 18:08

Nadię czytanie relaksowało. Wolała to o wiele bardziej od rozmyślania nad swoim życiem, tym, co powinna robić a co nie, jaka powinna być i co zrobić z przyszłością, która rysowała się przed nią niczym czarna chmura, wcale niezachęcająca do tego, by się w nią zagłębić. Pod tym względem Nadia czuła się dzieckiem i trwała w smutnym przeświadczeniu, że nigdy już nie będzie tak wolna i szczęśliwa, jak teraz. Miała przed oczami wizję rodziców, podsuwających jej jakiegoś adekwatnego ich zdaniem kawalera (bo w końcu w dwudziestym pierwszym wieku odpuszczono sobie ustawiane małżeństwa), tłukącym jej do głowy, jaki to wspaniały młody człowiek i jak by im było dobrze. Koniec końców Nadia, nigdy niebędąca najsilniejszym charakterem w rodzinie by im ustąpiła, wyszła za mąż dość młodo i prowadziła stosunkowo nudne, domowe życie. Naturalnie gdyby się uparła mogłaby znaleźć pracę, ale to znowu nie było tak, że była specjalnie uzdolniona, a przynajmniej się za taką nie uważała.
W obliczu takiej przyszłości wolała zatem czytać, zarówno o różnicach między gumochłonem i blobfish, jak i wszystkich tych odważnych i otwartych osobach, które zmieniły swoje życie o 180 stopni. Trochę się spodziewała, że jak przyjdzie co do czego, sama się zbuntuje i kto wie, może nawet ucieknie? Będzie prowadziła odludne życie mugolki w jakiejś zapomnianej mieścinie? Sama nie wiedziała, co ma o tym myśleć.
Grunt, że była tu i teraz, dość blisko pewnego Puchona, który non stop ją onieśmielał. A myślała, że spotkała na swojej drodze już dość przedstawicieli płci przeciwnej, żeby nie robić z siebie debilki za każdym razem.
- Błyszczą? – Zmarszczyła lekko brwi, wracając spojrzeniem do jego twarzy. Nie wydawał się speszony, zupełnie, jakby był już przyzwyczajony do reakcji takich, jak jej. – Po co, żeby oślepić ofiarę? Chyba są niebezpieczne takie, jakie są, co? Ale fakt, że wiedzą w ogóle o wampirach i wilkołakach jest dość zaskakujący – stwierdziła. To nie tak, że nie interesowała ją kultura mugoli, ale też nikt jej nigdy specjalnie nie wdrażał w to i tamto. Toteż temat był dla niej dość ciekawy. – Pewnie nie masz którejś z tych książek przy sobie co? Z resztą, to chyba kiepski pomysł, takie lektury w Slytherinie – wzruszyła ramionami. Ciekawiło ją, czy ktokolwiek zwróciłby uwagę, a jeśli tak, to jak bardzo negatywnie by się zrobiło. Z drugiej strony gotowa by była zaryzykować, bo kto się interesuje książkami, które czytają inni, serio. No, poza Myrninem.
Zebrała się w sobie, starając nie zachowywać jak jakaś małolata, którą w istocie była.
- Ale widzisz na to i na to? Wszystkie kolory? – Zapytała nie kryjąc zaciekawienia i po raz kolejny zerkając w jego tęczówki. Czytając o różnych pierdołach, natrafiła też i na tą przypadłość, także testowała teraz wiedzę, czując się trochę jak prawdziwy Uzdrowiciel.
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Gwiezdny pokój   25.06.16 21:47

Każdego relaksowało, co innego. Co było nawet dobre. Gdyby wszyscy lubili to samo. To nie byłoby tematów do rozmów, a życie byłoby nudne. Dlatego, Myrnin szanował zdanie wszystkich. Nawet swoim wrogów, w sumie to i tak nie miał ich za dużo. A raczej, czy on miał jakiś? Nie ważne. On, na przykład wolał relaksować się przy przyjaciołach. Rozmowa go bardzo relaksowała. Nawet gadanie o pogodzie. Wszystko co, odciągało jego myśli od dziwnych pomysłów. Na które dość często wpadał. Nie był typem samotnika, choć na takiego uchodził. Co było bardzo błędne. Po prostu, czasem każdy miał ochotę na chwilę wytchnienia. Spokoju i ciszy. Tak jak on dziś. Ale nie przeszkadzało mu jego nowe towarzystwo. Kobiecie towarzystwo jak zawsze mili widziane. Powoli zaczynał się zastanawiać, dlaczego w gronie jego znajomych nie ma żadnego chłopaka. W sumie, cały czas albo bujał się z Mayą, albo sam. To dość dziwne. Choć, wojna zabrała mu najlepszego przyjaciela, myślał, że znajdzie innego. Ale to nie takie proste, jakby mogło sie wydawać. Wszyscy się zmienili po wojnie, nawet on. Czasem chciałby usiąść i porozmawiać ze starym przyjacielem. Niestety, jego tutaj nie było. A z Mayą nie mógł rozmawiać o wszystkim. Ona była taka delikatna, jak szkło. Które w każdej chwili mogło złamać się na miliony kawałków. Potrzebował jakiegoś mężczyzny w swoim życiu. Jakkolwiek dziwnie to brzmi, tak właśnie było. Potrzebowała kogoś z jajami, taka jest prawda. Cóż, jego towarzyszka, jaj na pewno nie miała. Czego nie musiał nawet sprawdzać. Ale nie wyglądała na łatwą do złamania. Przecież, była Ślizgonką, one się nie łamią. A raczej, nie jak wszyscy patrzą.
Onieśmielał ją? Ale czym? On po prostu sobie leżał i popijał Ognista. Nie było w tym nic onieśmielającego. Albo, on po prostu nie był pewny swoich atutów.
Zaśmiał się i pokręcił delikatnie głową. - Tam chodziło chyba bardziej o to. Że wampiry są takie ekstra, że aż błyszczą jak miliony monet. Co jest dość słabe. Ogólnie cała książka, była dziwna. Tam chodziło o to, aby mieć faceta i to takie "zajebistego" - wywrócił oczami. Nigdy więcej nie weźmie tej książki do ręki. - Wiesz, jest wiele legend o wampirach i wilkołakach. Jakimś cudem też trafiły do mugoli. - Legendy były i zawsze będą. Ale nie sądził, aby jakiś mugol zmierzył się tak naprawdę z tymi kreaturami. Nawet czarodziejom, nie często się to udaje. Co dopiero im. - Pewnie gdzieś mam. Zawsze jeżdżę z książkami. Wszystkimi jakie mam. To dośc uciążliwe, ale są.  A jeśli wstydzisz się tego, że byś czytała mugolską książkę. Zawsze możesz ją inaczej oprawić. Albo wyrwać inną okładkę i przełożyć. - Było wiele rozwiązań. Trzeba było tylko troszku się pomęczyć, pomyśleć lub po prostu użyć magii.
Znów się zaśmiał i pokręcił głową. Dziewczyna była na prawdę prze słodka. - Jasne. Nie wadzi mi to w niczym . To po prostu tak. Jakbym dostał jedno oko od matki a drugie od ojca. To że mają inne kolory, nie znaczy, że widzę inaczej. - wzruszył delikatnie ramionami i przejechał ręką po swoich włosach.


zt
Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Gwiezdny pokój   01.09.16 8:46

1 września

Miał pewien pomysł odnośnie tego, dokąd mogliby pójść. To, niestety, wymagało cierpliwości. Przede wszystkim dlatego, że czekało ich przejście przez właściwie cały zamek, wdrapanie się na nieskończenie wiele schodów, a wszystko po to, żeby z parteru dostać się aż na siódme piętro. Felix najchętniej zaprowadziłby Gabriela do swojego pokoju wspólnego, a stamtąd do własnego dormitorium, ale wiedział, że nie może tego zrobić. Szkoda. Tak byłoby przecież najprościej. Sprowadzić go do swojej sypialni, zaciągnąć zasłony przy łóżku i odciąć się od całego świata. Za dnia za to chować go pod tym łóżkiem, jakby w razie ktoś miał się przyczepić. Ale że taka opcja odpadała, to trzeba było kombinować jakoś inaczej. I dlatego prowadził go właśnie tam, gdzie go prowadził.
Kiedy stali na schodach, czekając, aż magia nieco skróci dystans między piętrami, pozwalał sobie na lekki dotyk dłoni, niewinne muśnięcie palców, nic takiego, tylko wyraz niecierpliwości i potrzeby bliskości. Nie wiedział, na ile może sobie pozwolić, na ile złapanie go za rękę byłoby właściwie i pasujące do tego, co między nimi było, już nie wspominając o robieniu tego w miejscu publicznym. Bo za zamkniętymi drzwiami mógł pozwolić sobie na więcej, ale tu... Wolał się hamować, tak na wszelki wypadek.
Kiedy dotarli wreszcie pod właściwe drzwi, uchylił je niepewnie. Zawsze istniało ryzyko, że ktoś mógł być w środku, ale nie teraz, w tej chwili wszyscy byli na uczcie. Dzięki temu bez obaw mogli tu wejść i spędzić trochę czasu tak, jak tylko mieli na to ochotę.
Pociągnął go za rękę i zamknął drzwi. Wreszcie!
Bez skrępowania przygarnął go do siebie, jedną ręką złapał w pasie, a drugą przeczesał włosy. Ich twarze dzieliły centymetry, ale jeszcze go nie całował, jeszcze chwilę. Chciał przeciągnąć ten moment nieco dłużej, rozbudzając apetyt, wystawiając na próbę własną cierpliwość.
- Szkolne mundurki mogą być, ale ciebie wolę jednak w czymś innym - mruknął z uśmiechem, nie precyzując, czy chodzi mu o zwykły, luźny strój Gabriela, jego wydanie w samym ręczniku czy też wersję z łąki... To miało pozostać wyłącznie w sferze domysłów.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Gwiezdny pokój   01.09.16 22:15

Tak, wspólne dormitorium załatwiało tysiąc spraw. Zapomniał już jak to było, z Abbeyem na jednym roku mógł sobie wskakiwać do łóżka kiedy mógł i nikt nie miał problemów, bo w końcu to było ich dormitorium, ale w tym przypadku... to nie mogło tak zadziałać. On był Krukonem, a Felix Gryfonem i żadna magiczna siła nie mogła sprawić, że zjawiliby się w jednym dormitorium. To było okropne, cały okrągły rok byli pozbawieni tego cudownego przywileju jakie sobie wytworzyli tam, na obozie. Uzależnili się i teraz musieli jakoś z tym uzależnieniem żyć, poradzić sobie, a już pierwszego dnia zdążyli stwierdzić, że to wcale nie jest takie proste. Gabriel bez słowa sunął za brunetem, mając przez całą drogę wielką ochotę, by po prostu najzwyczajniej w świecie złapać go za rękę, ale... mimo tego, że pewnie każdy w szkole wiedział o jego orientacji, nie był pewny, czy mógł. To było na miejscu? Przecież nawet... nic nie było powiedziane, to męczyło, ale nie chciał wtedy o tym myśleć. Miał go teraz obok siebie i te krótkie muśnięcia dłoni przy schodach, były po prostu tak kochane... i tak mocno chciał go złapać, ale jedyne na co się wtedy zdobył, to zahaczył małym palcem o jego palec, choć nacisk miejsca publicznego sprawił, że cofnął dłoń kiedy tylko zeszli ze schodów. Niecierpliwił się z chwili na chwilę, ale kiedy w końcu dotarli do drzwi, Gabriel rozbujał się na palcach, obserwując jak Felix czai się do środka. Blondyn od razu zrozumiał, że ten sprawdzał dostępność owego pomieszczenia, ale zanim zdążył się spytać czy ktoś jest w środku... został do niego wciągnięty.
Tak, dokładnie, wreszcie!
Uśmiechnął się szeroko kiedy brunet zgarnął go do siebie, nie opierał się, ależ skąd, w końcu mógł się znowu utopić w jego brązowych tęczówkach, były tak śliczne, Merlinie, to była najlepsza część w całym Felixie i nie było konkurentów. Chciał mu o tym powiedzieć, ale wtedy brunet wypalił z... no... z tym i coś nie do końca wskazywało na to, że sprecyzowanie zostanie w głowie Gryfona.
- W czym? - uśmiechnął się szeroko i pociągnął go głębiej, do pokoju.




Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Gwiezdny pokój   01.09.16 23:56

Musieli coś wymyślić. Nie było takiej opcji, żeby rzeczywiście przez cały rok musieli sobie odmawiać czegoś tak uzależniającego. Felix byłby w stanie rzucić palenie, choćby w tej chwili, gdyby to miało w czymkolwiek teraz pomóc - i byłoby to zdecydowanie łatwiejsze, niż wyrzeczenie się wspólnych nocy. Niech to da ogląd na poziom desperacji Gryfona.
To, czy inni wiedzieli o ich orientacji, nie miało dla niego znaczenia. Chyba już przywykł do myśli, że cała szkoła co jakiś czas, dość zresztą regularnie, omawia jego życie osobiste. I tak się akurat składa, że właściwie zawsze w kontekście jakiegoś innego chłopca. Nie było sensu się tym przejmować, bo gdyby brał to do siebie, to skończyłby... Cóż. Jak ktoś, kto już się takimi plotkami przejmował i to nawet właśnie w kontekście F. Ale było już dosyć tragedii w tej szkole.
Nie, znaczenie miało coś innego. Chodziło o to, co o tym myśli tylko jedna osoba. Ta konkretna osoba, idąca obok niego. Bo nie zostały wytyczone między nimi granice, ale to wcale nie znaczyło, że nie istniały. A o ile trzymanie się zasad postawionych jasno nie było trudne, tak utrzymywać się w niezdefiniowanych ryzach... To było wyzwanie. To było wybieranie między rozsądkiem a pragnieniami i męczył się z tym już prawie miesiąc. Może łatwiej byłoby to wreszcie jakoś konkretnie określić. Może. Ale jeszcze nie był na to gotowy.
Ale teraz byli tu i żadne definicje nie były potrzebne, bo rozsądek ewidentnie został za drzwiami. I to było w porządku.
Pozwolił się pociągnąć wgłąb pokoju, ale nie odpowiadał na pytanie, nie od razu. Uśmiechał się tylko i zaczął odpinać guziki jego koszuli, jeden za drugim, żeby potem całkiem niewinnym, spokojnym, powolnym ruchem zsunąć mu ją z ramion. Oparł dłonie o jego klatkę piersiową i spojrzał mu w oczy. Jak on chciał go pocałować...
- W czymś, w czym czujesz się swobodniej - odparł wreszcie, zdając sobie sprawę, jak niewiele to wyjaśnia. I wtedy już nie mógł się dłużej powstrzymywać, nie tak całkiem. Chwycił zębami jego dolną wargę i lekko pociągnął. Droczył się, nic więcej, z nim i ze sobą, ale przecież o ile słodszy będzie ten pocałunek, kiedy wreszcie do niego dojdzie...


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Gwiezdny pokój   02.09.16 9:17

Zawsze, gdy zostawali sami, działy się pokręcone rzeczy. Jakby byli jakimiś skrytymi kochankami, którzy muszą uciekać przed całym światem, a przecież cały świat, a przynajmniej ten, którym się otaczali, wiedział o wszystkim. Nie na darmo ploteczki mają takie wzięcie, informacja o ostrym trójkącie rozeszła się już po całej szkole, a teraz Abbey tak nagle zniknął i już trójkąta nie było… a najlepszym było to, że to on z niego wyleciał. Kto mógłby przypuszczać, że te dwie osoby połączy wspólny, hm, kochanek? No właśnie, to brzmiało strasznie abstrakcyjnie, ale żaden z nich nie narzekał raczej na taki stan rzeczy. Przynajmniej na pewno nie teraz.
Z wielkim zachwytem wpatrywał się w to, jak Felix odpina guziki jego koszuli, miał nawet ochotę mu w tym pomóc, ale stwierdził zaraz, że Gryfon z pewnością sam sobie świetnie z tym poradzi. Poza tym, bycie rozbieranym zawsze było bardzo fajne, oczywiście jeśli mamy na myśli… kogoś bliskiego. Tym dla niego był? Kimś bliskim, a może nawet bardziej niż bliskim. Uśmiechnął się na jego sprecyzowanie.
- Powiedziałeś to specjalnie, doskonale zdając sobie sprawę, że o wiele swobodniej mi bez mundurka, prawda? - przechylił głowę w bok i, kurcze, kompletnie nie był na to przygotowany, ale to było miłe. Małe droczenie się sprawiło, że lis chciał teraz stanąć na palcach i po prostu go pocałować, ale wyczuł, że chodzi tu o jakąś.. grę? Sprawdzanie swoich dzikich zapędów? Nic nie zrobił. Zrzucił mu tylko szatę na ziemię.




Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Gwiezdny pokój   02.09.16 10:04

Oczywiście, że news o trójkącie rozszedł się po szkole lotem błyskawicy - o ile różnego rodzaju "zwykłe" związki były powszechne, o tyle konfiguracje obejmujące więcej niż dwie osoby nie pojawiały się zbyt często. Jeszcze zdrady może tak, ale relacje zakrawające na poliamorię w tym konserwatywnym świecie monogamii... Właśnie. Ale i tu poliamoryczność była złudna. Najwyraźniej najlepiej w tym było Abbeyowi, który mógł zjeść ciastko i mieć ciastko, ale i on nie mógł być w tym do końca szczęśliwy, skoro koniec końców zostawił ich obu. A teraz okazywało się, że zdradliwa chemia, będąca podstawą związku z Abbeyem, blednie przy zwykłym, prostym uczuciu, jakie się rodziło między F i G. To było pokręcone i obaj się chyba w tym jeszcze nie odnaleźli, dlatego tak ukrywali się po kątach. Wystawienie się na publiczny żer oznaczałoby otrzymanie łatki, której nie przykleili jeszcze sobie sami. A to w końcu dotyczyło ich i tylko ich, więc należało im się pierwszeństwo. Pierwszeństwo pierwszej pianki i pierwszej definicji.
Oj tak, bycie rozbieranym było przyjemne. Nie miał jeszcze okazji się do tego jakoś szczególnie przyzwyczaić, ale i na szkolnej wycieczce, i podczas wizyty w Londynie złapał ogólną ideę. Ale poza tym, że bycie rozbieranym było miłe, to co najmniej równie miłe było rozbieranie. I tu już miał pole do popisu z własnej inicjatywy. A ten dotyk nagiej skóry pod palcami nie dał się porównać z niczym innym.
- Oczywiście - odparł ze śmiechem. Przesunął dłonie niżej, naciskając na żebra, potem odpiął mu pasek. Jakby się gdzieś spieszył, chcąc mieć go tu i teraz, natychmiast, ale przecież mieli czas. Trzeba było ten czas wykorzystać. Mocno złapał go w pasie i przyciągnął do siebie, nie pozwalając mu odejść, gdyby przypadkiem taka myśl przeszła mu przez głowę. Znowu pochyił się, niby chcąc go pocałować, ale tylko zamarł tak na chwilę, prawie czując już jego miękkie usta na swoich. Prawie. Uśmiechnął się i przejechał lekko językiem po jego wardze, po czym znów nieco się odsunął. Czuł, że miał kontrolę nad sytuacją, nad nim i bardzo mu się to uczucie podobało.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Gwiezdny pokój   02.09.16 15:47

Felixowi podobała się kontrola nad sytuacją, a Gabrielowi bardzo odpowiadała uległa rola. Cóż można rzec, zawsze lądował na dole i jak do teraz oboje jakoś trzymali całą sytuację w ryzach, to ciekawie stało się tak, że brunet postanowił tym razem pobawić się w większego dominanta. Nikt nie miał nic przeciwko, wszystkim pasowało, szczególnie temu blondasowi, który był małym i wiecznie napalonym liskiem. W momencie, w którym został do niego przyciągnięty, zająknął się pod nosem, a dłonie automatycznie ułożył na jego ramionach. Cała ta sytuacja sprawiła, że policzki Krukona rozpaliły się na uroczy, różany kolor. Widok był naprawdę śliczny, nie mówiąc tu już nawet o Gabrielu tylko o całym tym pokoju, gwiazdach, wszystkich poduchach i… i po prostu nich. Dwóch uczniach szalejących za sobą od wakacji, ile to już, cały miesiąc? Cały miesiąc. Tyle czasu.
Mógł być pewny, że chodzi o jakąś grę, kiedy Felix jednak po tym geście… najzwyczajniej w świecie się odsunął. To była istna tortura, palce same się podrywały, by wreszcie go pocałować, ale nie, nie zrobił tego. Wytrzyma.
- Rozbierz. - poprosił cichutko, prawie stykając się z nim ustami.




Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Gwiezdny pokój   02.09.16 16:23

Tak, to było ładne miejsce. Idealne do tego, by je zapamiętać. Magiczne gwiazdki rzucały migotliwe światło, przez co Gabriel wydawał mu się jeszcze bardziej niesamowity, jeszcze piękniejszy, niż zwykle. Przez większość czasu jednak absolutnie się nad tym nie zastanawiał. Jego uwagę za bardzo absorbowały te jasne, złote oczy, będące same w sobie dwiema błyszczącymi gwiazdami. Zwłaszcza że kryło się w nich coś więcej, niż w tych sztucznych. Być może było to uczucie, być może tylko pożądanie, ale na pewno coś, co napędzało Felixa i za nic nie było w stanie go zatrzymać.
Ale nie, to nie był cały miesiąc. Cały miesiąc temu obaj jeszcze byli z kimś innym. A teraz... Cóż. Cały świat zamykał się w tym pokoju. I mogli za sobą szaleć od tygodni, czas nie miał znaczenia. Wepchnięci w swoje ramiona odnaleźli w nich to, czego szukali. Mały uśmiech od losu. I, cóż, należało z niego korzystać, bo na pewno nie będzie trwać wiecznie.
Podniósł go, tak po prostu go podniósł, co wcale nie było trudne, bo przecież Gab był kruszyną. I kiedy Krukon ledwo zdążył poczuć się stabilnie, został położony na poduszkach. Felix przejechał lekko językiem wzdłuż jego szyi, po czym odsunął się, żeby, zgodnie z prośbą, go rozebrać.
Taki moment już się jakby całkiem niedawno rozgrywał. Ale wtedy było inaczej. Wtedy był niepewny i spłoszony, i wmawiał sobie, że chodzi o coś całkiem innego. Ale w międzyczasie był Londyn, a Londyn zmienił nieco jego postrzeganie pewnych rzeczy. Dlatego teraz działał, zamiast się nad tym zastanawiać. To chyba całkiem dobrze?

***


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Gwiezdny pokój   05.09.16 21:44

***

W końcu.
Tak, tak właśnie można było określić to, co się tam działo. W końcu to zrobili, we właściwym miejscu, z właściwym nastawieniem, we właściwym czasie i... po prostu, prawidłowo, dobrze, dla ich obu. Gabriel w pewnym momencie kompletnie przestał myśleć, wszystkie małe zmartwiątka, początek roku, zbliżająca się nauka, bezpieczeństwo Vivian, wszystko, wszyściutko sobie poszło, zostało za drzwiami i nawet już nie pukało, bo on był wtedy, z Felixem, w ślicznym, gwieździstym, pokoju. Mało tego, bo zrobili coś, na co obaj chyba bardzo długo czekali i czuli się wniebowzięci. Wniebowzięci i kompletnie wyczerpani do granic możliwości.
Kiedy tylko Felix się odsunął i złożył na jego ustach drobnego całusa, ten wysilił się ponownie na małe, minimalne uniesienie kącików ust, choć trwało to tylko przez chwilę, bo potem znowu opadł policzkiem na poduszki, a wątłe nóżki szczęśliwe, że nie musiały już więcej spinać mięśni, ułożyły się wygodnie na miękkich pierzynach. To był moment kiedy miał wrażenie, że zaraz to wszystko go pochłonie, on się wtopi w te poduszki i wystawać mu będzie tylko czubek głowy, ale wtedy właśnie Gryfon zgarnął go do siebie, takiego ledwo przytomnego, wyczerpanego i... rozanielonego. Komentarz Felixa był chyba jedną z najbardziej uroczych rzeczy, jakie usłyszał w ciągu całego dnia i nawet nie musiał się specjalnie wysilać, by szeroko, szczerze się uśmiechnąć.
- Tak, ojej. - powiedział cicho i przytulił nosa do jego szyi, jedną dłonią sięgając po jego szatę, którą do nich przyciągnął. Chciał ich nią przykryć, ale zabrakło mu sił, cóż, musieli sobie poradzić bez niej.




Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Gwiezdny pokój   05.09.16 23:48

Ten pierwszy raz był ważny. Podchodził tak do tego cały czas, od czasu pierwszego zauroczenia. Mogło dojść do tego prędzej, był przekonany, że nie byłoby nic prostszego, niż iść do łóżka z którymś z chłopców, z jakimi do tej pory się spotykał. Może nie z tym pierwszym, bo to jednak było wtedy zbyt niepewne, zbyt nowe, ale gdyby Serpens nie zniknął, na ten przykład... Abbey też robił wyraźnie sugestie. Wystarczyło się zgodzić. A jednak to było ważne i gdyby zdecydował się na to wcześniej, teraz by żałował. Tym bardziej, że wszystkie poprzednie relacje były budowane na kłamstwie, na iluzji zaufania. Nigdy nie był jedyny, a jednocześnie nigdy o tym nie wiedział. A przecież nie chciał być tylko kolejnym imieniem odhaczonym na ramie łóżka.
Ale teraz to nie tylko było ważne, ale wreszcie takie, jakie powinno być. Chociaż to na pewno nie było tak, że wcześniej marzył wieczorami o kochanku z taką przeszłością, jaką miał Gabriel, to... Szczerość i zaufanie załatwiały wszystko. Może i teraz nie mógł mieć pewności, czy Krukon rzeczywiście dotrzyma obietnic, może to też miało się okazać iluzją, ale czuł, że tym razem będzie inaczej. Nie żałował. I nie miał zamiaru żałować nigdy. Zwłaszcza że rzeczywistość okazała się być lepsza od pamiętnego snu.
Jego bliskość była teraz idealnym dopełnieniem tego wieczoru. Miał go blisko, bardzo blisko i chociaż zaczynało być nieco chłodno i, cóż, przydałby się im obu prysznic albo przynajmniej solidne zaklęcie czyszczące, to było absolutnie perfekcyjnie. Taka chwila mogłaby trwać wiecznie. I chyba w połączeniu tego wszystkiego powstało w jego głowie pytanie, które tak się bał zadać, że wypowiedział je niemal od razu, jak tylko je sformułował. Żeby przypadkiem nie uświadomić sobie, że może tym zaraz wszystko zepsuje, bo przecież była taka możliwość. Bez nazywania czegokolwiek, gdybania i myślenia o tym, co dalej, do tej pory wszystko działało. Nie było sensu tego niszczyć, więc może powinien wziąć to pod uwagę i milczeć. Ale nie, zapytał. Chciał wiedzieć. Bo to znaczyło więcej, niż przypadkowy wieczór z przypadkowym chłopakiem.
- Myślisz... - zaczął i przełknął ślinę. Już nie mógł się wycofać, choć pojawiły się wątpliwości. - Myślisz, że mógłbyś się we mnie zakochać? - dokończył wreszcie, cicho, i dopiero wtedy dopuścił do siebie te wszystkie powody, dla których niekoniecznie powinien. - Nie że teraz, tak w ogóle, kiedyś - dodał szybko, mając nadzieję, że to zabierze ewentualną presję. Bo przecież żadnej presji nie było. Żadnych definicji. On żadnych uczuć też nie wyrażał. To nie miało określić ich relacji, czego z jakiegoś powodu się bał. To było takie tylko luźne pytanie. Nic takiego.
Powoli przeczesywał jego włosy, zastanawiając się, czy próbuje tym uspokoić bardziej jego, czy siebie.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Gwiezdny pokój   06.09.16 14:17

On swojego pierwszego razu nie wspominał jakoś specjalnie dobrze. Był… zły, bolał, był z niewłaściwym człowiekiem w niewłaściwym miejscu, nie mówiąc już o tym, ile miał lat, jak bardzo się bał i jak mocno był zmuszony to robić. Wspomnienie sprzed prawie kilkunastu dobrych lat było okropne i aż buzia się krzywiła na wieść, ile po tym płakał, nie ruszał się z łóżka, choć musiał być gotowy na następny dzień, by powtórzyć to, przez co godzinami wylewał łzy. To cud, że ta czynność stała się jego uzależnieniem, mimo tragicznego startu. Generalnie Gabriel nie miał za bardzo oporów przed tym, aby mówić o swoim życiu, jednak zawsze gdy docierał do tych wspomnień, czuł jak coś ciasnego owijało mu się wokół szyi, a on po krótkim czasie tracił oddech i nie mógł powiedzieć już nic więcej, to męczyło, a nie wiedział jak miałby to opowiedzieć Felixowi, gdyby ten o to zapytał. Bardzo mu na nim zależało i nie chciał go odstraszać, nie wybaczyłby sobie, stałby się małą, Gabrysiową kulką nieszczęścia, a potem pewnie by się zabił. Dobrze, że chociaż jeden z nich miał dobry start, jednak wspomnienia tamtych dni jak na złość zapukały przez te zamknięte drzwi i zaatakowały go brutalnie, mimo iż był bezpieczny, przytulony… znaczy, tak było. Momentalnie skulił się na nim bardziej, chcąc jakoś dać do zrozumienia swojej głowie, że tu mu nic nie grozi, że jest dobrze, bo jest Felix, ale na Merlina, nie chciała słuchać. Wyciągnął dłoń w stronę różdżki, by mruknąć na nich jakieś niewyraźne "chłoszczyć", a następnie jakby odzyskując siły, okrył ich szatą Gryfona. Chciał być jak najbliżej, bo czuł się dobrze w jego uścisku i wtedy właśnie zdał sobie sprawę z jednej rzeczy. Poczucie bezpieczeństwa, akceptacji, bycie... kurcze, chcianym, i to nie ze względu na seks. Felix nie uciekł, gdy dowiedział się o jego byłej profesji, został i dalej przytulał go tak mocno, jakby jutra miało nie być. Gabrielowi zależało i miał wrażenie, że… że Gryfonowi także. Nie musiał się długo zastanawiać, gdy brunet zadał pytanie, bo do oczu już powoli podleciały mu łzy, ale czy były smutne? Skądże.
- Myślę, że… że to się już dzieje. - odparł cicho, wstrzymując na chwilę oddech. Puszczenie go w tej chwili było ostatnią rzeczą jakiej pragnął.




Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Gwiezdny pokój   06.09.16 14:52

Nie wiedział. Nie znał tej części historii, zresztą nie znał zdecydowanej większości tego, co ukształtowało Gabriela. Wiedział o... Drobnym wycinku i miał tego świadomość. Czuł, że nie będzie mu się podobało prawie nic z jego przeszłości, że to będzie bolesne, smutne i frustrujące - bo już nic z tym nie można zrobić. Za krótko się znali, by o tym wszystkim porozmawiać, a Londyn... Cóż, to była dobra okazja i wykorzystali ją, jak się dało. Więcej nie mogło wtedy być powiedziane. Na resztę przyjdzie czas.
Niezależnie jednak od tego, że przeszłość mogła być absolutnie paskudna, przyszłość wciąż była przed nimi. I tylko od nich zależało, czy będą ją budować na gruzach tego, co było, czy zaczną od nowa, zastępując stare wspomnienia nowymi. Im obu by się to przydało. Może to był teraz dobry moment. Może ten dzień, ten wieczór, miał być właśnie nowym początkiem. Tak symbolicznie - pierwszego września, pierwszego dnia nowego roku szkolnego, podczas ich pierwszego takiego spotkania w murach szkoły. Pierwsza nagość w poczuciu bezpieczeństwa, pierwszy seks, pierwsze wyznanie. Jeśli nie teraz, to kiedy?
Czuł, że dzieje się coś złego, kiedy Gabriel mocniej skulił się w jego ramionach. Przytulił go z całej siły, bojąc się, że wystraszył go tym pytaniem, mimo wszystko. Że to było za dużo i teraz... Teraz bańka pęknie. Wciąż miał nadzieję, że może temu zapobiec, dlatego przyciskał go do siebie, całując w czubek głowy. Na zmianę w myślach go przepraszał i wyzywał samego siebie za brak jakiejkolwiek rozwagi.
Ale potem dostał odpowiedź, która sugerowała, że wcale nic się nie zepsuło. I już nic nie rozumiał. No, chyba że Krukonowi wcale nie odpowiadało to, że takie uczucia się pojawiły, chociaż to mogła być zbytnia nadinterpretacja. Przede wszystkim jednak nie dowierzał. Miał nadzieję, że kiedyś coś im z tego wyjdzie, to prawda, ale... Teraz?
- Serio...? - spytał głupio, bo przecież musiał się upewnić. A wtedy poczuł na skórze coś mokrego i... - Gabryś, ty płaczesz? Co się stało?


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Gwiezdny pokój   06.09.16 21:48

Wiedział jedno, po prostu chciał go mieć przy sobie. Chciał być osobą, która ma prawo do jego ust, jego ręki, policzka, czółka, oczu, zgarniania włosów za uszy, przytulania się do niego i... i po prostu pragnął go mieć na własność. To był jeszcze ten poziom, na którym nie myślał nad tym, by chwalić się nim, żeby wypiąć dumnie pierś i powiedzieć ludziom, że hej, Felix Lockwood jest moim skarbem, ale wtedy chciał najzwyczajniej w świecie mieć jego ciepłe ramiona dla siebie. To było dziwne uczucie, zaczynało się gdzieś w brzuszku, gdzie wszystko wywalało się na wszystkie strony, ale wcale nie robiło mu się od tego niedobrze i to wcale nie były jakieś dziwne reakcje na seks, który przed chwilą się zakończył. Powoli się zakochiwał? Chyba tak, chyba zaczął tonąć w uczuciach do niego. Zakochiwał się.
- Tak.. - odpowiedział mu, kiedy tylko usłyszał ponowne pytanie i pociągnął nosem, dopiero wtedy zdając sobie sprawę z okropnej, straszliwej oraz niesamowicie przykrej rzeczy. On mógł się zakochiwać, motylki mogły latać, ale Felix... Felix nie. Nie musiał, mógł mieć w ogóle inne zdanie, to było straszne, dlatego nie mogło pozostać bez odpowiedzi. - A... a ty? - dodał ciszej niż zwykle i wtedy już jakoś miłe uczucie w brzuchu ustało. Nawet nie zauważył kiedy mokre, małe kropelki zaczęły skapywać na Gryfona, więc kiedy padło to pytanie, od razu wykrzywił smutno minę, no i... no i pękło. Łez poleciało więcej, o wiele więcej, a on musiał wziąć szybki wdech, aby się nie udusić. Ledwo co wybełkotał to, co chciał powiedzieć.
- Bo... przypomniał mi się mój pierwszy raz. - chlapnął. Merlinie, jak mu było głupio ryczeć w takim momencie.




Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Gwiezdny pokój   07.09.16 0:05

Też chciał mieć do tego prawo. Czuł, że ma, ale to jeszcze nie do końca o to chodziło. Też nie we własności była rzecz - bardziej celował w wyłączność. Bo biorąc pod uwagę... profesję Gabriela, to, że miał prawo do dotykania go, nie musiało nic znaczyć. Wierzył mu, że do tego nie wróci, oczywiście, że mu wierzył, po prostu samo prawo do bliskości to było za mało. To się nie mogło w żaden sposób kończyć na fizyczności, bo jeśli w pewnym okresie jego życia to ciało mógł mieć każdy, kto odpowiednio zapłacił, jeśli ten dotyk był nałogiem, to w jakimś sensie znikała część wyjątkowości. Felix miał cichą i bardzo nieśmiałą nadzieję na uczucia, na jakie nikt wcześniej nie mógł liczyć. O ile takie były. Chciał nie tylko jego ciało, ale i jego duszę, jakkolwiek patetycznie by to nie brzmiało.
- Ja? - uśmiechnął się lekko. Jak miał ubrać to w słowa, żeby oddać to, co myślał, ale nie w takiej formie, w jakiej pojawiało się to w jego głowie? - Ja też. - Teraz. Nie kiedyś. Teraz, w tej chwili, od kilku dni czy tygodni. Może od tych pierwszych nocy w namiocie, może od malowania na łące, może od... Możliwości było dużo. Ale faktem jest, że było zauroczenie, pożądanie, a teraz się naprawdę zakochiwał. I miał nadzieję, że w tym prostym "ja też" Gabriel wyłapie to, co nie zostało powiedziane głośno.
Chciał go pocałować, ale... To chyba nie był dobry moment. Gab się całkiem rozpłakał, a on nie wiedział, co zrobić. Tulił go mocno do siebie, ale to chyba nie do końca pomagało. Przeczesywał mu włosy, gładził po ramieniu, próbował tego wszystkiego, co mogłoby go uspokoić. - Kocie... Już dobrze... Jestem tutaj, tak? - mruczał cicho. W końcu objął go jedną ręką, a drugą zaczął masować mu dłoń. Z jakiegoś powodu pomyślał, że to mogłoby pomóc. Chyba że nie. - Jeśli chcesz, możesz mi o tym opowiedzieć - stwierdził szeptem, mając silne postanowienie, że zapewni mu bezpieczeństwo i już nigdy więcej nie da skrzywdzić, niezależnie od tego, co było w tej opowieści. - Ale jeśli nie chcesz, to nie mów. Po prostu... Teraz już będzie dobrze, okej? - dodał miękko.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Gwiezdny pokój   07.09.16 23:34

Bał się, że tego "ja też" nie usłyszy, że odpowie mu tylko głucha cisza albo co gorsza "nie". Bał się wszystkich tych scenariuszy, gdzie Felix mógł nie odpowiedzieć twierdząco. Bał się, że może to było jednak jak zwykle, żeby "być, bo nie trzeba płacić za seks". Cholernie się tego bał i to wprawiało lisa w lekkie drgawki. Zdał sobie sprawę jak bardzo by cierpiał, gdyby Felix od niego odszedł, jakby mu przez cały czas kłamał i teraz po prostu wstał, opuścił pokój. Jak bardzo Gabriel by ryczał i błagał, żeby wrócił. Jak bardzo go najzwyczajniej w świecie potrzebował.
Jednak nie, on usłyszał "ja też" i to prościutkie "ja też" wywołało u niego jeszcze większe łzy, ale tym razem wzruszenia. Przez moment poczuł się jak w jakimś śmiesznym niebie, ale wszystko prędko ustało, nieszczęśliwie. Głaskanie ręki było strzałem w dziesiątkę, było… kochane, miłe, troskliwe, dobre, opiekuńcze, było po prostu wspaniałe i w pewnym sensie naprawdę sprawiało, że Gabriel się uspokajał i jedynie cicho łkał z przyklejonym policzkiem do jego torsu. To było miejsce, którego nie chciał opuszczać, ale coś musiało to zburzyć. Chciał mu opowiedzieć, nieważne jak bardzo bolesne by to było, musiał wiedzieć, zakochiwał się w nim, chciał, żeby Felix wiedział.
- Miałem.. miałem 12.. albo 13 lat i jeszcze długie, czarne włosy. Jak dobrze wiesz pracowałem tam, gdzie pracowałem… - szepnął i przysunął ich dłonie do ust, momencik, chwila. - Był tysiąc razy większy ode mnie i niesamowicie okropny. Kazał mi jęczeć, wszedł brutalnie, bez przygotowania, jak zacząłem płakać, to na mnie krzyczał i zasłaniał usta, dusił. - wdech, wydech. - Skończył w środku, a gdy wyszedł, zostawił mnie tak na tym łóżku, zaśmiał się w twarz i powiedział, że jeszcze wróci, bo mu się podobało. - zakończył z lekkim piskiem. Pierwszy raz został wtedy rozebrany, dotykany i okropnie wręcz zerżnięty. To nie była długa historia, nie opływała w szczegóły, trudno pamiętać z takich wydarzeń coś więcej, ale fakt był faktem. Chyba przestał oddychać ze strachu na moment.




Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Gwiezdny pokój   08.09.16 8:46

To, jak bardzo Gabriel bał się tego wszystkiego, świadczyło tylko o tym, na jak złych ludzi do tej pory trafiał. Bo żeby móc podejrzewać Felixa o to, że mógłby chcieć tylko go wykorzystać, że jest tylko dla seksu, że cały czas kłamał... To się nie dało bez absolutnie przerażających wspomnień i doświadczeń. I co prawda F nie zdawał sobie z tego wszystkiego sprawy, ale to bez znaczenia. Natomiast fakty były takie, że Gryfon tak czy inaczej za punkt honoru obrał sobie udowodnienie Gabowi, że życie może być pozbawione takich zmartwień, a kontakt z ludźmi całkowicie bezpieczny. I nie tylko może być, a będzie. Pokona jego demony, nic innego nie wchodziło w grę.
A potem nadeszła ta paskudna historia i tyle wystarczyło, żeby F uświadomił sobie, jak trudna będzie to walka. To jednak, rzecz jasna, wcale nie oznaczało, że tchórzył. Był Gryfonem, to się nie wzięło znikąd.
Tyle że... To był ogrom krzywdy, którą trudno było znieść. Nie potrafił sobie tego nawet wyobrazić, to było jakby zupełnie nierealne... Pewnie, kiedy on miał dwanaście, trzynaście lat, trwała wojna, ale wtedy nikt tutaj nie był tak całkiem bezbronny. Zawsze znalazł się ktoś, w kim można było szukać oparcia, kto się za tobą wstawił, nawet jeśli nie mieli szans z takim przeciwnikiem. A Gab... Mały, wystraszony, bezbronny chłopiec, krzywdzony w najobrzydliwszy możliwy sposób. Zrobiło mu się niedobrze na myśl o człowieku, który mu to zrobił. I, o Merlinie, gdyby ten zwyrodnialec przed nim stanął, nie wahałby się ani sekundy przed użyciem wszelkich paskudnych zaklęć, jakie znał.
Dopiero po chwili uświadomił sobie, że zaciska zęby, że oddycha ciężko, naprawdę wściekły. Że z całej siły dociska go do siebie, jakby upewniając się, że jest blisko i jest bezpieczny, jak mocno trzyma go za rękę. Kiedy to wszystko do niego dotarło, rozluźnił nieco uścisk, bojąc się, że zadaje mu tym ból. Wziął kilka głębokich wdechów, żeby się uspokoić, ale niewiele to pomogło. W końcu wycedził:
- Niech wróci teraz. Zabiję go.
Czuł, że naprawdę mógłby to zrobić. To było z jednej strony przerażające, z drugiej było skrajną chęcią obrony kogoś, na kim mu naprawdę zależało. Przełknął ciężko ślinę, wziął kolejny głęboki oddech i pocałował go w czubek głowy.
- To się już nigdy więcej nie powtórzy, skarbie. Nie pozwolę na to, obiecuję.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Gwiezdny pokój   08.09.16 21:52

Z chwili na chwilę przypominał sobie coraz więcej z tamtego wieczoru. Pamiętał jak bardzo dziwny był obcy dotyk na swojej skórze, który wcale nie był delikatny, kochany, a brutalny i brudny. Człowiek przyzwyczaja się do tego, że jego ciało jest jego własnością, wie, że on ma wzgląd na to, jak wygląda, widzi się w lustrze, to jego prywatność, jego i tylko jego, ale... jak wielki szok może przeżyć taki człowiek, kiedy jego ciało nagle nie jest jego ciałem. Należy do kogoś innego i nie ma nad tym kontroli, obnaża się przed kimś, przed osobą, przy której nawet nie czuje się bezpiecznie i miło. Co ma do powiedzenia taki dwunastolatek? Płaczący z bólu, krzyczący, że już nie chce, że boli, że nie może wziąć oddechu, kiedy łzy zalewają mu gardło i ograniczają pole widzenia. Nie ma nic do powiedzenia, bo nawet nie wolno mu krzyczeć, prawie dusząc go i wciskając w poduszkę. Jedyne co mógł zrobić, to użyć paznokci, by jakoś odciągnąć, zniechęcić, ale jaki był sens, skoro to nie poskutkowało, a i pod koniec dostał za to naganę?
Nie było sensu, to był gwałt, którego gwałtem nie można było nazwać.
Nawet nie zauważył, że Felix go do siebie przyciskał, ale kiedy zwolnił uścisk, ten wziął głęboki oddech, którego od kilku chwil nie mógł wziąć. Jego obecność go uspokajała, więc szybkie, charakterystyczne ruchy ramion ustawały z chwili na chwilę, a jedyne dźwięki jakie wydawał, to króciutkie pociągnięcia nosem. Powiedział mu to wszystko, a Felix został i... i powiedział nawet, że to się już nie powtórzy, że on obiecuje, że on będzie bezpieczny i... i nazwał go skarbem.
I to było tak piękne, że już na pewno wiedział, jak mocno zaczął się w nim zakochiwać.
- Dziękuję. - wyszeptał tylko i zamknął oczy, to był dobry dzień.




Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Gwiezdny pokój   13.09.16 10:15

Oczywiście, że został, nigdzie się nie wybierał, prawdopodobnie nie było takiej informacji, takiej rewelacji na temat jego przeszłości, która by go teraz wypłoszyła. Tak długo, jak Gabriel chciał przy nim być, tak Felix chciał go obok. Być może, gdyby spojrzał na to racjonalnie, byłoby inaczej, ale był koszmarnie zauroczony, na granicy zakochania, w tej chwili już tym bardziej po wylewie nieprawdopodobnej ilości endorfin i nie było mowy o racjonalnym myśleniu. Więc był, tulił i tak miało zostać.
Pokręcił lekko głową, kiedy usłyszał to "dziękuję". Nie było za co dziękować. Za chęć ochronienia tej niewinnej, bezbronnej, skrzywdzonej istotki? Istotki, która tak nagle, mocno niespodziewanie i bez zapowiedzi stała się tak ważna? Przecież to przyszło niejako odgórnie i zwyczajnie nie było po co z tym walczyć. Nie żeby chciał - w końcu tulenie go było cudowne, niezależnie od tego, czy tulił go, bo dopuścił go do siebie tak blisko, jak jeszcze nigdy nikogo, czy dlatego, że dookoła czaiły się demony i tylko ukryty w jego ramionach był bezpieczny. Czy też w sumie z obu tych powodów jednocześnie.
Nie miał pojęcia, która mogła być godzina. Są takie chwile, kiedy to zupełnie nie miało znaczenia i to była jedna z takich chwil. Gdzieś przez myśl mu przeszło, że powinni wracać. Że to pierwszy dzień szkoły, głupio byłoby go sobie zepsuć jakimś szlabanem czy czymkolwiek równie absurdalnym i to tylko dlatego, że nie wrócili do dormitoriów. Ale... Jeśli położyć na szali trzymanie się regulaminu i spędzenie kolejnej nocy przy nim, to nie było się co oszukiwać, regulamin nie miał żadnych szans.
Poprawił szatę, żeby mieć pewność, że nie zmarzną, cmoknął go w czoło, mruknął z uśmiechem dobranoc, kocie i zamknął oczy. Tak mógł iść spać. Tak było dobrze.

zt x2


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Gwiezdny pokój   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Erised :: Fabuła :: Hogwart :: Siódme piętro-
Skocz do: