Share | 
 
Klasa Obrony Przed Czarną Magią
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   28.09.15 3:30

First topic message reminder :

Klasa Obrony Przed Czarną Magią
Klasa Obrony Przed Czarną Magią ma wszystko to, czego potrzeba, by nauczyć się ratować własny tyłek. Przede wszystkim jest niezwykle przestronna, gdy ławki zostaną odsunięte pod ściany. Wyposażona jest także w masę skrzyń i pułapek magicznych, z którymi nauczyciele chętnie zapoznają swoich uczniów. Być może znajdą się tu także dwa czy trzy nieco niebezpieczne stworzenia, które zasieją zamęt podczas lekcji, gdy tylko zostaną wypuszczone na wolność. Upewnij się, że masz przy sobie swoją różdżkę i bądź czujny! A przy okazji zdobądź umiejętność dzielenia uwagi, bo niesłuchanie nauczyciela może przysporzyć ci kiedyś masy problemów.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Philemon Briggs

avatar
Gracz


Skąd : Calgary, Kanada
Liczba postów : 236
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   27.06.16 0:31

Gdyby ktoś, kiedykolwiek powiedziałby mu, że lekcje Obrony Przed Czarną Magią, to błahe i mało produktywne zajęcia, na których nauczycielka, która wcale nie grzeszy urodą, znęca się nad biednymi uczniami, Briggs z pewnością nie szczędziłby słów i pięści na takową personę. Ich nauczycielka, nie dość, że piękna, a za razem chłodna, jak zimowy poranek, to jeszcze świetny pedagog, który potrafi rozbudzić zainteresowanie o swoim przedmiocie! Lemon nie dość, że uwielbiał na nią patrzeć i jej słuchać, to na lekcjach wykazywał się brakiem lenistwa, które dokuczało mu na innych zajęciach.
Wchodząc do klasy zauważył ławki, ustawione pod ścianami, domyślając się od razu, że tym razem będzie to lekcja praktyczna. Z szerokim uśmiechem zaczął rozglądać się po obecnych, nic sobie nie robiąc ze słów nauczycielki. Bądź co bądź, obserwował jej ruch różdżką i nawet co trzecie słowo wlatywało mu do uszu, jednak wszystko w klasie, wydawało mu się być nader ciekawe. Tym razem był wytrącony z równowagi i kiedy przyszła kolei na wykonanie zaklęcia, jego głowa była pusta. Gdyby się ktoś dobrze postarał, mógłby usłyszeć typowy dźwięk świerszcza w jego głowie. Najdziwniejsze w tym wszystkim było to, że chłopaczyna miał masę dobrych wspomnień i bardzo możliwe, że właśnie przez ten natłok, nie mógł zdecydować się na żadne z nich. Nawet zwykła próba machnięcia różdżką, wydawała mu się być zbyteczna, bowiem wszystkie wspomnienia odeszły, jakby były zwykłymi obrazami, które chłopak może oglądać w głowie, bez jakichkolwiek głębszych uczuć. Rozejrzał się po klasie i widząc uśmiechy uczniów, a w niektórych przypadkach, nawet odmienione twarze, zestresował się, jak nigdy! Nieopodal zauważył Eileen, której jak przystało na Krukonkę, poszło jak z płatka. Będąc kompletnie zagubionym, podszedł do dziewczyny i jedynie spojrzał się na miejsce, gdzie była jej mgła, jak głupek. Jego mózg był jak galareta, nie wiedzieć czemu nie potrafił zrobić, ani powiedzieć nic produktywnego. Cała nadzieja w dziewczynie, która może mu w jakiś sposób podpowie i pomoże, albo spyta się, czemu się tak gapi.

Liczba wyrzuconych oczek: 6
Powrót do góry Go down
Eileen Gray


Gracz


Skąd : Szkocja
Liczba postów : 189
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   27.06.16 11:18

Potrzebowała dobra chwilę, aby ochłonąć, jednak gdy to zrobiła, wszystko wróciło do normy. Znów była zwyczajnym szaraczkiem w tłumie, nie wyróżniającym się niczym. Rozejrzała się i zobaczyła Philemona, który stał jak ten słup i wpatrywał się przestrzeń zajętą jeszcze przed chwilą jasnymi iskrami szczęścia. Coś było nie w porządku? Zrobiła coś nie tak? Nie no, raczej dobrze wypadła, prawda?

Dyskretnie podeszła do Krukona i szturchnęła go w bok, żeby oprzytomniał, a przy okazji by dowiedzieć się o co chodzi. Oh. Nie wyczarował ani pół iskry. Niedobrze. No ale kto jak kto, ale ten tutaj chłopak miał całą masę pozytywnych wspomnień. Czyżby miał problem ze zdecydowaniem się na najlepsze z nich?

- Nie śpij, bo Venus cie wyrzuci z sali - szepnęła. - Spróbuj z jakimkolwiek wspomnieniem, może coś się uda. Zaryzykuj!

Spojrzała na niego zachęcająco, wzrokiem zagrzewając do walki. No już, już! Niech spróbuje! Najwyżej polecą czarne iskry, ale przynajmniej będzie wiadomo, że COŚ zrobił. Nauczycielka raczej nie lubiła obiboków, więc Eileen zakładała, że lepiej zrobić coś źle, niż nie robić nic.
Powrót do góry Go down
Philemon Briggs

avatar
Gracz


Skąd : Calgary, Kanada
Liczba postów : 236
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   28.06.16 0:32

Patrzył i patrzył, nawet nie zauważając, że dziewczyna podeszła do niego. Dopiero w chwili, kiedy szturchnęła go łokciem oprzytomniał, zaraz wertując w pamięci wesołe wspomnienia i znów to samo! Nie potrafił uczepić się choć jednego z nich, czuł się, jak roślinka, po prostu egzystował.
Zamknął oczy, starając się wyobrazić wszystkie te miłe sytuacje. Niestety nie pomagało. Z każdą sekundą stresował się coraz bardziej, prawie wyzywając się w głowie, że też z całego swojego prześmiesznego życia nie potrafi wybrać jednego momentu! Nagle uczepił się jednego z tych obrazów. Nie był świadom, że jego głowa wyobraziła sobie piękny obraz ojca i matki, bawiącego się z nim w ogródku, co samoistnie sprawiło, że nastolatek się uśmiechnął. Pobudzony słowami Eileen, wziął się w garść i machnął różdżką. Pełen nadziei otworzył oczy i zobaczył przerażającą, czerwoną mgłę, która ukazywała jego felerne wspomnienie, które musiał sobie stworzyć jako dziecko, w końcu jego matka nie lubi pielęgnować roślinek, a ojciec zawsze zabiera go na ryby, nie w grządki.
- Ja.... - spojrzał bezradnie na mgłę, która zaraz się rozpłynęła, zostawiając sumienie Philemona dotkliwie skrzywdzone. - Nie wiem co się dzieje... - dokończył w końcu, przenosząc swój, niemal szczenięcy wzrok na Krukonkę. Patrząc na dziewczynę, jak na ostatnią deskę ratunku, nie spodziewał się, że cokolwiek mu się uda. Chyba na wieczór powinien załatwić sobie jakiś porządny męski wieczór, żeby zapomnieć o tej okropnej lekcji, w końcu OPCM, to jeden z jego ulubionych przedmiotów i to nie tylko ze względu na nauczycielkę!

Liczba wyrzuconych oczek: 5
Powrót do góry Go down
Eileen Gray


Gracz


Skąd : Szkocja
Liczba postów : 189
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   28.06.16 23:01

Eileen z lekkim zdenerwowaniem zauważyła, że pani profesor rzuca Philemonowi mało przychylne spojrzenie. Nie, nie NIE! Muszą sobie poradzić! Chłopak pomógł jej na zielarstwie, więc Krukonka postawiła sobie za punkt honoru, żeby doprowadzić do końca jego zadanie na obronie. Coś trzeba było wymyślić. Ale co? Przecież nie siedziała w głowie Briggsa, nie wiedziała, co go prawdziwie uszczęśliwiło...

- Phil, na pewno jest coś, co sprawiło ci wyjątkową radość - podjęła próbę rozmowy z kolegą. Jej podejście było zupełnie spontaniczne, miała nadzieję, że Krukon sam coś wymyśli. - Może pierwszy dzień w Hogwarcie? Jakiś świetny prezent? Może sie zakochałeś? Wywinąłeś najbardziej popisowy psikus w swoim życiu?

No myśl, myśl człowieku! Nauczycielka krążyła w niepokojąco bliskim otoczeniu, a bezpieczeństwo dwójki Krukonów było poważnie zagrożone. Eileen rozważała dotknięcie Philemona, żeby przeszukać jeg życie w poszukiwaniu szczęśliwych chwil, jednak byłoby to zbyt daleko idące naruszenie jego prywatności i strach przed złowrogą profesorką nie był tego wart.
Powrót do góry Go down
Philemon Briggs

avatar
Gracz


Skąd : Calgary, Kanada
Liczba postów : 236
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   29.06.16 1:14

Chłopak tym razem nawet nie spojrzał na profesor, ponieważ cała jego uwaga była skupiona na tych cholernych wspomnieniach. Nie chciał oblać lekcji, w końcu to była Obrona Przed Czarną Magią, a on przecież UWIELBIAŁ ten przedmiot! Zaintrygowany kolorem wcześniejszej mgły, zatracił się na chwilę w myślach i dopiero głos Krukonki pozwolił mu się wyrwać z galopujących myśli.
- Ja... wiem. - tym razem już nie krzyknął, jak w przypadku lekcji zielarstwa, a po prostu przymknął oczy i skupił się jak nigdy, przestając nawet oddychać. Myślami dryfował od wspomnienia do wspomnienia, nie było to żadne konkretne, a po prostu to było jego życie. Czuł się szczęśliwy cały czas! Nawet wtedy kiedy jeden rówieśnik z rodu, który nienawidzi Prichardów złamał mu nos, czuł się szczęśliwy, a wszystko to przez rodziców. Zawdzięczał im wszystko! Wystarczył mu tylko ich obraz, który sprawił, że po machnięciu różdżką tańczyły przed nim błękitne iskierki. W niemal błogim nastroju patrzył się na nie i zastanawiał, dlaczego wcześniej nie wpadł na tak idealny obraz, który wywoływał w nim tyle emocji. Rozanielony przeniósł swój wzrok na Eileen i uśmiechnął się, po prostu się uśmiechnął.
- Mi Amore! - wykrzyknął rozradowany, łapiąc dziewczynę w objęcia! Widać Philemon miał dziwny zwyczaj bycia blisko każdego osobnika, przeciwnej płci. Chociaż gdyby tak się dobrze zastanowić, to bijąc się na pięści często też jest blisko chłopaków, ale wszystko to było pod impulsem... Jednakże, czy to było w tym momencie tak istotne? Jasne, że nie! Rozradowany był gotów tańczyć dookoła Krukonki, jednak po krótkim objęciu jej w przyjacielskim uścisku, uspokoił się na tyle, żeby z dumą spojrzeć na nauczycielkę, która widocznie odpuściła sobie przechadzek przy tej dwójce. - Dziękuję! Rozumiem, że to taki rewanż za zielarstwo? - spytał konspiracyjnie szepcząc.

Liczba wyrzuconych oczek: 1 <- i tak za trzecim razem...
Powrót do góry Go down
Lucas Bielecky

avatar
Admin


Skąd : Ealing, Londyn
Liczba postów : 90
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   02.07.16 11:10

Obrona Przed Czarną Magią była jednym z tych przedmiotów, jeśli nawet nie jedynym, choć czekaj, może jeszcze wliczę w to eliksiry, na których Lucas nie czuł się ostatnim kretynem. Bo, no hej, coś tam wiedział; a to wyczytał z podręcznika dla rocznika wyżej, a to z pewnej księgi w skórzanej okładce, która całkiem przypadkiem wpadła mu w łapki podczas jednej z przechadzek między regałami szkolnej biblioteki. Było to dla niego nie lada dowartościowanie, w związku ze świadomością, że część jego kolegów pewnie nawet nie zajrzała nigdzie od czasu gdy zdali SUMy. Bo niby po co komu obrona przed czarną magią w tych czasach, co? Wojna się dawno skończyła, ale to przecież nie znaczy, że żadnego zagrożenia już nie ma, prawda?
Tak. Tak, dokładnie. Mogą myśleć inaczej, ale Lucas jednak ma swoje racje. I tym razem nie uważa, aby się w tym przypadku mylił.
Kiedy tylko usłyszał, że będą ćwiczyć zaklęcie patronusa, coś w jego organizmie uznało, że to fatalny pomysł i powinien się stamtąd ulotnić, jak szybko się da. O dziwo, nie był to mózg. Nie mózg, ale cała reszta. Różdżka drżała mu w ręce, gdy uniósł ją, by wycelować w stronę sufitu.
Chłopak rozejrzał się po zebranych, próbując dopatrzeć się w tłumie jakiejś znajomej twarzy. Podświadomie jego wzrok zatrzymał się na Mai, która gdy tylko dostrzegła jego obecność, uśmiechnęła się miło w jego stronę. Nienienie, to nie pomogło, stwierdził Lucas, gdy zaczął trząść się jeszcze bardziej. Dlaczego ona musi widzieć go w stanie, w jakim na pewno nie chciał, aby go zobaczyła? Przecież to nie dzieje się nie pierwszy raz.. dlaczego ja w ogóle myślałem, że to mi jakoś pomoże? Bo zawsze pomagało. No tak. Ale nie tym razem. Tylko dlaczego?
Nagle zdał sobie sprawę, że musi wyglądać przekomicznie. Ogarnęła go nieprzyjemna fala zawstydzenia, a łącząc się z napływem gorąca, jeszcze bardziej potęgowała stres. Skup się na zaklęciu, skup się na zaklęciu i tym, co masz sobie przypomnieć. Problem w tym, że nie miał pojęcia, o czym tak właściwie ma pomyśleć. Najszczęśliwsze wspomnienie? Czemu nie rozważałem już wcześniej, jakie wspomnienie mam wybrać? Nie przemyślał tego, oj nie. Powinien był się przygotować na zapas, zrobić jakąś mentalną listę wspomnień, które mogłyby się nadać. Ale tego nie zrobił, głupek jeden, nie przewidział czegoś, co było oczywiste. Pretensje może mieć tylko do siebie. Jak zwykle.
Musi improwizować. Pewnie nie wyjdzie na tym dobrze, ale.. chyba nie ma lepszego wyboru, prawda? Przymknął oczy i zrobił głęboki wdech, próbując się uspokoić. Jeśli coś, cokolwiek, ma z tego wyjść, to muszę zwolnić i się na tym skupić całą wolą. Jednak nie myślał dużo. Przypomniał sobie o swojej pierwszej wizycie na ulicy Pokątnej; o tych wszystkich kolorach, muzyce i wszelakich niebywałych rzeczach, które zawsze dotychczas istniały dla niego tylko w bajkach. Uśmiechnął się sam do siebie, nie będąc jeszcze świadom, że to było właśnie to. Z końca jego różdżki posypała się wstęga jasnoniebieskich iskier. Lucas zamrugał oniemiały. Przecież.. przecież.. to niemożliwe.
A jednak.. udało się?

Liczba wyrzuconych oczek: 1
Powrót do góry Go down
Tyberiusz Bruyere

avatar
Mod


Skąd : Evenwood Gate
Liczba postów : 114
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   03.07.16 21:52

Obrona Przed Czarną Magią. Ten przedmiot miał zdecydowanie zbyt długą nazwę. Dlaczego nie mógł nazywać się np. "Obronność" albo "Zwalczajzłologia"? Jednak nawet niezbyt przyjazna nazwa nie zniechęciła Tyberiusza, bo lubił zajęcia OPCM. Machanie różdżkami, rzucanie zaklęć - każdy potężny czarodziej musiał opanować to do perfekcji. Czyli był to jak najbardziej słuszny i potrzebny przedmiot. Co zaś się tyczy dzisiejszej lekcji...
Dobre wspomnienie. Najszczęśliwsze. Łatwo powiedzieć.
Tyberiusz miał pustkę w głowie. O czym miał niby pomyśleć? O roku spędzonym w Kanadzie, gdzie poznał swoje szalone kuzynostwo, jednocześnie drżąc o życie rodziny, która została w Wielkiej Brytanii? O pierwszym dniu w murach tej szkoły, tych samych, które zabrały mu brata? Miał w głowie pustkę, a wszystkie dobre wspomnienia jakie przywoływał pociągały za sobą szereg kolejnych, które smakowały gorzko i ściskały mu gardło.
Stał tak dłuższą chwilę, patrząc się w sumie na nic i nie poruszając się nawet o centymetr, co nie uszło uwadze nauczycielki. Nienawidził jej. Jak wszystkich w sumie.
Nie było sensu rozglądać się po ścianach, szukać czegoś pod ławkami czy patrzeć na innych uczniów, którzy mięli za sobą swoje pierwsze próby. To było gdzieś w środku, w jego głowie. Jeśli w ogóle było.
Wybrał stare wspomnienie. Bardzo stare. Jeszcze na długo przed wojną, zanim jeszcze brat wyjechał do Hogwartu. Było zatarte, niewyraźne w jego głowie. Ale było szczęśliwe, tak, chyba było. Musiał zaryzykować.
Delikatnie machnął różdżką. Był głęboko przekonany, że jest to o wiele skuteczniejsze niż barbarzyńskie ciskanie nią bez sensu w powietrzu. To było magiczne narzędzie, potrzebowało zdecydowanej ręki, pewności tego co się robi, to prawda. Tylko jedno z drugim nie zawsze idzie w parze. Poza tym, on by się obraził, gdyby ktoś nim tak bez sensu majtał. I chyba była to część sukcesu, bo Tyberiusz zobaczył jak błękitne iskry niemalże zsuwały się z jego różdżki na podłogę, opadając leniwie. Wyglądało na to, że ukończył pierwszą część zadania.
No, ale czego miałby się spodziewać po przyszłym następcy Merlina?


Liczba wyrzuconych oczek: 3
Powrót do góry Go down
Boni McQueen

avatar
Gracz


Skąd : Z całego świata!
Liczba postów : 76
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   07.07.16 17:01

Venus była zła. Zimny, suchy, wyniosły babsztyl, którego Boni nie zamierzała tolerować bardziej, niż to było naprawdę konieczne. W Afryce miała swojego ulubionego nauczyciela Obrony. O tak. Miała, ale co z tego? Tutaj zastała czarownicę, która totalnie nie potrafiła nakłonić jej do nauki. Nie wystarczy mieć władczą aurę wokół siebie, trzeba jeszcze należycie z niej korzystać. Patronus. Super. Miała znaleźć sobie najszczęśliwsze wspomnienie, tak po prostu. W towarzystwie tej baby nie przychodziło jej do głowy absolutnie nic, więc Boni była tylko coraz bardziej zła i zestresowana. Na domiar złego ludziom wokół zaczynało się udawać, a ona…? Stała jak ten cieć, nie mogąc wymyślić absolutnie nic, a nauczycielka krążyła wokół jak jakiś Cerber. Jak niby miała się skupić w takich warunkach, co?

Liczba wyrzuconych oczek: 6
Powrót do góry Go down
Rosemary Blackburn

avatar
Gracz


Skąd : Chelmsford, Wielka Brytania
Liczba postów : 267
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   07.07.16 22:49

Rose przyszła do klasy do Obrony Przed Czarną Magią z wręcz namacalną demotywacją i cierpieniem. Nie cierpiała tego przedmiotu, przerażał ją. Nie wspominając już o profesor Alvey! Darzyła nauczycielkę wyjątkową niechęcią, była też przekonana, że nie było to jednostronne uczucie. Zresztą, istniał w ogóle ktoś, kogo Venus Alvey lubiła z uczniów? Jakoś sobie tego Rose nie mogła wyobrazić.
Stając nieco z boku, a jednak na tyle blisko reszty uczniów, by nie odstawać znacząco i nie rzucać się w oczy. Słuchała dokładnie każdego słowa nauczycielki, nie chcąc popełnić najmniejszego błędu. Ostatnim, na co miała ochotę i nerwy, było narażenie się temu grzechotnikowi w ludzkiej skórze, jak ją określała Rose. Kiedy Alvey skończyła objaśniać pierwsze zadanie, a Rose otrząsnęła się z dziwnego uczucia, że profesor marzy o ich rychłej śmierci, westchnęła i zamknęła na chwilę oczy. Najszczęśliwsze wspomnienie? Robi się!
Nie miała nikogo bliższego niej od starszej siostry, Hattie. To z nią dzieliła wszystkie swoje najlepsze chwile, to ona sprawiała, że nawet w najgorsze dni Rose się uśmiechała. Dogadywały się jak bratnie dusze, były nierozłączne od dziecka. Mogła wybrać milion wspomnień z nią związanych, najlepiej wspominała jednak trzynaste urodziny Hattie. Wybrały się razem na długą wycieczkę na terenie posesji dziadków. Uwielbiały tam chodzić. Ogromne przestrzenie, piękny las porośnięty mchem i łąka z całą gamą najróżniejszych kwiatów każdego koloru. Pomiędzy tym strumyk ze ślicznym, drewnianym mostkiem, na którym często siedziały i wpatrywały się w szumiącą wodę pod nimi i umykające małe żyjątka. Calutki dzień spędziły wtedy razem, śmiejąc się i bawiąc, po prostu będąc tylko i wyłącznie dla siebie. Zabrały ze sobą koszyk pełen jedzenia i koc, zrobiły sobie piknik. Rozmawiały o szkole, o chłopcach, o książkach i wymyślonych historiach. Przyrzekły też sobie, że nigdy nie pozwolą żeby cokolwiek je poróżniło, na zawsze nierozłączne.
Bez wahania Rose machnęła różdżką, a jej oczom ukazały się błękitne iskry. Uśmiechnęła się nieznacznie do siebie, nie do końca wiedząc czy to na sam fakt, że jej się udało, czy na wspaniałe wspomnienie, które ożyło w jej głowie. Grunt, że się udało! Opuściła rękę i cierpliwie czekała aż reszta upora się z zadaniem.

Liczba wyrzuconych oczek: 1
Powrót do góry Go down
Fate Ravenwood

avatar
Gracz


Skąd : Paryż
Liczba postów : 38
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   08.07.16 16:09

Kolejna lekcja, na którą Fate przyszła spóźniona. Tym razem jednak nie była sama, bo u jej boku szedł Nikolai. Pocieszające, prawda? Jeśli już ponosić jakieś konsekwencje, to nie samemu. Ubolewała wewnętrznie jedynie w powodu faktu, że nie przyszła punktualnie na OPCM, które było jednym z jej ulubionych przedmiotów. Dodatkowo prawdopodobnie z własnej winy, do czego nie miała zamiaru się nigdy przyznać. Musiała dobrze wyglądać, nie jej wina, że szykowanie się zajmowało tyle czasu. Jednak idealne dobranie ubrań (nawet jeśli była to szkolna szata), makijaż oraz odpowiednia fryzura (nawet jeśli było się w rozpuszczonych włosach), były pracochłonne, tym bardziej, jeśli człowiekowi zależało na jak najlepszym efekcie. A wiadomo, że kto jak kto, ale Fate musiała zawsze wyglądać iście perfekcyjnie. Ostatecznie oczywiście osiągnęła odpowiedni efekt i była gotowa na lekcje.
Kiedy oboje weszli do sali, jakoś specjalnie nie przejmując się zachowaniem ciszy, dziewczyna zorientowała się, że nie ma bladego pojęcia, co właściwie się na niej rozgrywa. Widziała uczniów machających różdżkami. Z niektórych sypały się jasnoniebieskie iskry, z niektórych czarne. O co chodziło?
- Idziemy tam - powiedziała w stronę Ślizgona, z którym przyszła, by następnie stanąć w rzędzie podobnie jak reszta. Najwidoczniej to było bardzo istotne. Kolejnych kilka minut minęło na obserwacji poczynań jakiejś Krukonki obok. Fate musiała być pewna zadania, jednak ostatecznie musiała się o to zapytać. Co też z bólem serca uczyniła. Jeszcze jakby miała rozmawiać z jakimś przystojniakiem, to inaczej. - Patronus, brzmi ciekawie. Zawsze chciałam się go nauczyć. Ale szczęśliwe wspomnienia? W mojej rodzinie trudno o takie - westchnęła ostentacyjnie, wyciągając różdżkę. - Ale niech będzie - dodała i machnęła nią. Starała się skupić na jakichś wspomnieniach, które faktycznie pozwoliłyby jej zaliczyć zadanie. Jednak nic nie przychodziło jej na myśl. Jeszcze dodatkowo nauczycielka śmiała spojrzeć na nią z konsternacją i niesmakiem! Na nią! Na Fate! Jak ten babsztyl śmiał?

Liczba wyrzuconych oczek: 2
Powrót do góry Go down
Nikolai Lazarov

avatar
Gracz


Skąd : (Bułgaria) Szkocja
Liczba postów : 162
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   08.07.16 16:28

Czeka całymi godzinami aż Fate będzie wyglądała idealnie. Prawie wcale nie narzeka, czasem tylko wspomina, że ta nauczycielka od OPCM to jest jakaś narwana i może lepiej byłoby się nie spóźniac, bo odejmie Slytherinowi jakieś miliony punktów. Jednocześnie, jest to tylko Obrona a nie jakiś fajniejszy przedmiot, więc pewnie nie straci nic super ciekawego. Wchodzą do klasy niczym król i królowa szkoły - wszyscy powinni się cieszyć, że się pojawili i Niko przypatruje się tym dziwnym rzeczom, co się wyprawiają. Kiedy przechodzą tam gdzie reszta uczniów, zauważa podejrzaną krukonkę i wcale nie ukrywa, że się na nią gapi.
- Chyba żartujesz, co to za pomysł uczyć się patronusa. - Nie zgadza się z Fate i narzeka na głupi pomysł. Nie jest przekonany do uczenia się zaklęcia patronusa. Jest to chyba zaklęcie z zakresu najbardziej białej magii jakie potrafi sobie wyobrazić. I tak samo jak większość normalnych ludzi unika pewnie czarnej magii w jakiejkolwiek postaci, to u niego jest na odwrót. Po co w ogóle umieć wyczarować coś, co miało chronić przez dementorami? Nie zamierza się z nimi spotykać.
Jednak już przyszedł na lekcję to trzeba się wykazać. Wyobraża więc sobie mecz, kiedy po raz pierwszy grał jako pałkarz i kiedy poszło mu tak świetnie, że szukającego przeciwnej drużyny dosłownie zmiótł z miotły. Potem długo nie mógł się po tym otrząsnąć i w następnym meczu musieli wystawić jakiegoś słabiaka.
Iskierki Nikolaja są idealne - takie jasne, że gdyby tylko pojaśnić je o najmniejszy odcień, to chyba stałyby się białe. Jest całkowicie przekonany, że mnóstwo czarów wychodzi mu idealnie, ale równocześnie zaskakuje samego siebie, że ten dziwny wstęp do patronusa również. Jest przekonany, że jego wspomnienia nie są aż tak szczęśliwe. Jasne, w jego życiu działo się mnóstwo fajnych chwil, w większości były związane z czasem spędzony z rodziną i przyjaciółmi, szczególnie z siostrą. Cóż, Nikolai po prostu wymiata, czy tego chce czy nie.

Liczba wyrzuconych oczek: 1
Powrót do góry Go down
Boni McQueen

avatar
Gracz


Skąd : Z całego świata!
Liczba postów : 76
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   08.07.16 16:37

Im dłużej zastanawiała się nad najszczęśliwszym wspomnieniem, tym bardziej nie mogła wymyślić nic. Nie potrafiła się skupić, zwłaszcza że nauczycielka wbiła w nią chłodne spojrzenie, pozbawiając tym samym jakichkolwiek szans na uczucie szczęścia. Niestety im dłużej Venus przyglądała się jej próżnym wysiłkom, tym bardziej Boni czuła, że coś wyczarować musi, pomyślała więc o pierwszym lepszym miłym doświadczeniu w swoim życiu. Peszek. Iskry, które wystrzeliły z jej różdżki były czarne jak noc, ale dużo gorsze i bardziej upokarzające była pełna politowania twarz pani profesor. No co za dupa hipogryfa z tej baby, no serio, tak przeszkadzać?! No, przynajmniej się odwróciła. Jak Gryfonce mogło się coś udać, skoro Alvey wcześniej przyglądała się jej z takim skupieniem?! Zero przygotowania pedagogicznego, naprawdę. Nie mniej jednak Boni była już wolna od zgorszonej profesorki, mogła wiec podjąć następną próbę, która tym razem – jak miała nadzieję dziewczyna – powinna być już skuteczna.

Liczba wyrzuconych oczek: 2
Powrót do góry Go down
Fate Ravenwood

avatar
Gracz


Skąd : Paryż
Liczba postów : 38
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   08.07.16 16:56

Nienawidziła porażek. Tak bardzo nie pasowały do jej charakteru. Plus były niezmiernie irytujące, bo wiązały się ze słabościami, których przecież Fate starała się wyzbyć za wszelką cenę. Teraz jednak zwykłe zaklęcie, które z pozoru wydawało się banalne, stało się tym, co nie napawało jej dumą, tym samym zwyczajnie irytując. Jak w takich warunkach miała sobie przypomnieć coś miłego? Większość tego, co kryło się w jej głowie było związanego z rodziną oraz Francją. Jeśli chodzi o szczęście, na rodzinie polegać nie mogła. A sam kraj, w którym się urodziła? Tak. Z nim miała kilka takich, które mogłaby zaliczyć do pozytywnej kategorii. Żeby jednak wyłowić odpowiednie musiała najpierw się skupić. Nie nawykła do tego, że nauczyciele patrzyli na nią tak, jak teraz obecna nauczycielka. Kiedy chciała potrafiła być wzorem do naśladowania, jeśli wziąć pod uwagę sferę nauki. A tu proszę. Kobieta spojrzała na nią jak na pierwszego mugolskiego Puchona!
- Nie marudź. Mimo wszystko całkiem ciekawa sprawa. Pomyśl. Ktoś uzna, że skoro umiesz wyczarować Patronusa, to znaczy, ze nie jesteś taki zły. A tu proszę, jaka zmyłka – spojrzała na niego, tym samym obserwując jego poczynania. Oczywiście był jej przyjacielem i powinna go mentalnie wspierać, jednak tym razem była zdegustowana. Czemu jemu się udało, skoro nawet nie chciał się tego nauczyć? Poczuła jak jej ambicja została urażona. Nie mówiąc już o dumie. Musiała to naprawić. Dlatego zignorowała postać nauczycielki, która nie była godna, by Fate zwracała na nią swoją uwagę i skupiła się na wspomnieniach. Czas mijał, a ona nie mogła zdecydować się na jedno. Zaraz jednak machnęła różdżką, z końca której wyleciały niebieski iskry. Pięknie! Spojrzała z tryumfem w stronę pani profesor, która ostatecznie uznała, że skoro już nie może patrzeć na nią z kpiną, woli poświęcić czas komuś innemu. Punkt dla Fate, nauczycielko!
- Jesteśmy wspaniali – rzuciła jedynie w stronę Niko.

Liczba wyrzuconych oczek: 3
Powrót do góry Go down
Boni McQueen

avatar
Gracz


Skąd : Z całego świata!
Liczba postów : 76
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   08.07.16 17:08

Wszystkim się udawało, a jej nie. Cóż za irytująca sytuacja, no doprawdy! Oby spłonęli, cała klasa razem z nauczycielką! Przecież wystarczy jeden jej gest, jedno słowo i rozbłysną płomienie! Ale w jednym miejscu. Cóż. Koniecznie musi nauczyć się rzucać jakieś potężniejsze zaklęcie. Przecież była potężna i w ogóle, no nie? Ale chwila chwila, czy ona przypadkiem nie uczyła się już zaklęcia Patronusa w poprzedniej szkole? To pewnie różnice programowe, ale chyba powinna była… Ah. ON ją tego uczył. Jak mogła zapomnieć? Skupiła się przez chwilę na tych pięknych, silnych oczach pełnych spokoju i zniszczenia jednocześnie. Magia. Magia w jego spojrzeniu zawsze dodawała jej sił. Chyba już znała swoje najszczęśliwsze wspomnienie. Skupiła się na doskonałych chwilach, które spędzili razem, aż w końcu…! Iskry wystrzeliły same. Zadanie zostało wykonane prawidłowo, jednak nie dzięki pani Venus Alvey. Ta kobieta nie przyłożyła się do tego w najmniejszym nawet stopniu. Jej drogą do sukcesu jak zwykle był ON i to JEMU powinna podziękować. Oczywiście, gdyby tylko mogła…

Liczba wyrzuconych oczek: 2 ale podejście trzecie więc sukces c:
Powrót do góry Go down
Arthur Henry I Burke

avatar
Gracz


Skąd : Norfolk; Wielka Brytania
Liczba postów : 72
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   09.07.16 21:16

Nie miał ochoty uczestniczyć w tej lekcji, ale przecież to było priorytetem, żeby skończyć szkołę. Przeklęte chodzenie na zajęcia, które wcale nie były tak fascynujące, jak mówił dziadek. Naturalnie, kiedy wszedł spóźniony, dodatkowo nie wiedząc co też Profesor kazała uczynić rozejrzał się po pomieszczeniu. W międzyczasie przeprosił nauczycielkę i nawet skłonił się, w swoim sztywnym, aczkolwiek szykownym stylu. Zaraz po tym, złapał się na tym, że jedna z dziewcząt, zerknęła na niego, co przyjął swoim firmowym, kpiącym uśmieszkiem i skupił się na przypomnieniu, co też trzeba zrobić, by wyczarować patronusa. Arthur czytał o tej sztuce nie raz, myśląc kiedy on będzie mógł stworzyć również swoje zwierze, z którym do końca życia będzie mógł się zidentyfikować. Jego myśli, skupiły się na postaci, jaką chciałby wyczarować, a nie wspomnieniu. Praktycznie w ostatnim momencie, zanim zrobił ruch różdżką, który podejrzał u reszty uczniów, pomyślał o jakimś epizodzie ze swojego życia, który naturalnie nie był prawdziwy. W końcu senior rodu ucząc go legilimencji, uczył go również fałszywych obrazów, które mógłby zastosować, chcąc chwilowo zmylić innego legilimentę.
Bardzo możliwe, że właśnie przez to nieprawdziwe wspomnienie, zamiast błękitnej łuny, pojawiła się krwista mgła, na którą młody Burke patrzył z zafascynowaniem. Jej kolor, przypominał mu ciecz, która była w każdym, ludzkim ciele, dlatego też uśmiechnął się, widząc swoje rezultaty. Naturalnie nie rozglądał się po reszcie uczniów, w końcu nie byli godni, żeby mógł na nich spojrzeć. Robaki.

Liczba wyrzuconych oczek: 5
Powrót do góry Go down
Rosemary Blackburn

avatar
Gracz


Skąd : Chelmsford, Wielka Brytania
Liczba postów : 267
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   09.07.16 21:23

Rose podczas gdy tak szybko wykonała swoje zadanie, przypatrywała się jak też sobie radzili inni. Niektórzy tak szybko to ogarnęli jak ona, inni wyraźnie byli atakowani przez stres i nie mogli sobie poradzić. Czarne iskry sypnęły z czyjejś różdżki, a Rose spojrzała na Alvey chcąc sprawdzić jej reakcję. Cóż, pogarda to chyba było mało powiedziane. W duchu wsparła nieszczęśnika, który możliwie będzie miał utrudnione zadanie w zdawaniu tego przedmiotu w przyszłości. W końcu zbliżały się SUMy, a Venus obserwowała ostatnio każdy ich ruch.
Wtedy spojrzała na chłopaka, który wyróżniał się z tłumu wyraźnie... czymś. Był starszy, to było widoczne. Ale był z szóstej klasy, to wiedziała. Dlaczego on tutaj był?
Wyglądał na typowego, Ślizgońskiego aroganta, który codziennie zachwyca się przed lustrem nad swoją facjatą. Rose skrzywiła się. A jednak wpatrywała się z zaciekawieniem, chcąc wiedzieć jak mu pójdzie zadanie. Po chwili jej oczom ukazały się czerwone iskry. Że co..? Cóż, żeby był tak umiejętny jak przystojny, czego w żadnym wypadku odmówić mu nie było można, wtedy może by wyszło. Mimo to wyglądał na ucieszonego wynikiem. Co z nim było nie tak?
Nie patrz się tak! Odwróciła speszona wzrok, łapiąc się na niemalże nachalnym wgapianiu w dziwnego ucznia. Co nie znaczyło, że darzyła go sympatią. Jedynie może uroda ją fascynowała, ale nic więcej.
Powrót do góry Go down
Arthur Henry I Burke

avatar
Gracz


Skąd : Norfolk; Wielka Brytania
Liczba postów : 72
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   10.07.16 1:01

Nagły ruch, który zauważył gdzieś tam w tłumie, bo wiadomo, że część uczniów również próbowała cokolwiek wyczarować, machając różdżką na siłę, wybił go z zamyślenia. Naturalnie, podnosząc idealnie wyprofilowaną różdżkę, miał na myśli konkretne wspomnienia, które były na tyle dobre, by móc wyczarować błękitne iskry, które zatańczyły w tym samym miejscu, w którym te krwiste zniknęły. Arthur nie był tym zbytnio zdziwiony, w końcu czego można oczekiwać od wyrośniętego szóstoklasisty, który wiedzą, z pewnością przekraczał poziom niejednego chłystka z klasy.
Jego wspomnienie nie było zbyt wielkich polotów, jak to bywa w zwyczaju młodego dziedzica, bowiem miał na myśli te same walki z mentorem rodu, co wcześniej. Tylko tym razem, wszystko było jasne i przejrzyste i było PRAWDZIWYM wspomnieniem, w końcu sam siebie w myślach, nie musiał oszukiwać. Jednakże nadal cieszył się z wcześniejszego efektu, z pierwszej próby. Nadal w głowie widział tą krwistą czerwień i myślał, o wszystkich tych osobach, które powinny jeszcze zginąć, a których przeklęta śmierć, jeszcze nie raczyła zaprosić do swojego królestwa. Naturalnie od razu przyszła mu na myśl bajka o trzech braciach, dokładnie o Peverellach. Jednakże tym razem znów musiał skrócić swoje rozmyślania, oczekując jakiegokolwiek odzewu od nauczycielki, która niczym jastrząb rozglądała się po klasie, szukając zwykłych głupków i reszty plebsu, który się po prostu obijał. Niestety patrząc na jasne iskierki, zaraz przypomniał sobie z jak białą magią ma do czynienia. Przymrużył oczy ze złości i zamiast dalej obserwować nauczycielkę, przeniósł wzrok na jedną ze ścian. To był bardzo głupi pomysł, tym bardziej, że to wszystko sprzeczało się z jego ideałami, co on w ogóle tu robił? Jednakże z drugiej strony, znać Czarną Magię, a nie potrafić się przed nią bronić? Już chyba lepiej wiedzieć więcej, niż być bezbronnym, aczkolwiek kto powiedział, że ciemniejsza strona mocy, nie ma żadnej obrony... W końcu wiadomo, że najlepszą obroną, jest atak.

Liczba wyrzuconych oczek: 1
Powrót do góry Go down
Venus Alvey

avatar
Specjalne

Liczba postów : 8
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   10.07.16 1:09

Etap II – Expecto Patronum

Alvey posłała uczniom nieznaczny, chłodny uśmiech. Właściwie można to było nazwać grymasem, nikłą oznaką zadowolenia, że ich lepsze lub gorsze zmagania dobiegły końca. Nie zamierzała ich oczywiście pochwalić, to byłoby nie na miejscu. Zrobiłaby to gdyby byli absolutnie niezawodni, ale większość była zbyt roztrzepana żeby chociaż z wahaniem, ale zrobić to raz, a poprawnie. Nie, nie zamierzała im dodać otuchy. Niech lepiej się skupią na następnym zadaniu!
- Wszyscy skończyli? Dobrze. Druga część dzisiejszych zajęć będzie znacznie trudniejsza, skupcie się. – Popatrzyła krótko po otaczających ją twarzach, po czym przemówiła znów donośnie. – Wspomnienia, które sprawiły, że zaliczyliście pierwsze zadanie, posłużą Wam do wykonania ostatecznego zaklęcia. Musicie mówić głośno i wyraźnie, bez mamrotania i niezrozumiałego bełkotu. Expecto Patronum. Powtórzcie.
Poczekała chwilę aż wszyscy wyraźnie sobie kilka razy powiedzą, po czym uniosła rękę w geście uciszenia ich.
- Mówiąc to, trzymajcie różdżki w ten sposób. Należy wykonać taki ruch. Całe swoje myśli skupcie na szczęśliwym wspomnieniu, z którym udało Wam się zaliczyć pierwsze zadanie. Wtedy dopiero wypowiadacie inkantację.
Zademonstrowała dokładnie jak to powinno wyglądać. Popatrzyła na uczniów, po czym bez słowa rzuciła owe zaklęcie, a z jej różdżki wyskoczył błękitny, świetlisty tygrys. Majestatyczny kotowaty wdzięcznym, skocznym krokiem przemierzył salę, po czym wrócił posłusznie do Alvey i rozpłynął się w powietrzu. Jej twarz z kolei nie zdradzała żadnych konkretnych uczuć.
- Tak właśnie wygląda patronus. Postarajcie się, to trudne zaklęcie. Do roboty!

Każdy uczeń rzuca jedną kostką i w zależności od wyniku opisuje próbę, której powodzenie jest przypisane do każdego numeru z osobna. Pamiętajcie, że każdą z prób należy opisać w osobnym poście! Każdy ma dwie próby, przy czym jeśli druga się nie powiedzie, nie zaliczasz zadania i nie możesz próbować po raz trzeci. Spokojnie! To nie egzamin, nie będzie przez to konsekwencji.
Zadanie kończy się w dniu wyznaczonym bezwzględnie, Ci co się nie wyrobią, z góry nie zaliczają zadania. Powodzenia!

1 Słuchałeś profesor uważnie, a jednak coś poszło nie tak. Zmieniłeś ruch różdżką i pomimo dobrze wypowiedzianego zaklęcia z końca różdżki dało się widzieć żałosną, pojedynczą drobinkę błękitu opadającą na podłogę. Co za wstyd. Alvey na szczęście była skupiona na obserwowaniu kogoś innego, śmiało możesz więc spróbować jeszcze raz nie narażając się na jej pogardę. Powodzenia!
2 Chyba nie skupiłeś się za bardzo kiedy Alvey objaśniała drugi etap, prawda? Ruch różdżki wykonałeś kompletnie inaczej, a inkantację przekręciłeś. W efekcie nie stało się kompletnie nic, a pani profesor, która patrzyła się prosto na Ciebie, uniosła brwi z wyraźnym politowaniem. Lepiej się postaraj przy drugiej próbie, popatrz co inni robią, bo Venus nie należy do osób łaskawych.
3 Chyba musisz być dobry z tego przedmiotu, hm? A jeśli nie, miałeś wyjątkowego farta. Otóż zamachnąłeś się niemalże idealnym ruchem, dokładnie wypowiadając całą inkantację, a z Twojej różdżki z początku niewielki strumień błękitu przerodził się w piękną wiązkę. Z tej uformowało się zwierzę Ciebie uosabiające, jakie, tylko Ty możesz wiedzieć. Alvey cicho rzuciła gratulacje w Twoim kierunku. Co za zaszczyt, gratulacje!
4 Ciężko jest skupić się na wspomnieniu i jednocześnie wykonywać tak trudne zaklęcie. I jeszcze nie popadać w zachwyt, ze się takowego uczy. Bo jest takie super przecież! A jednak niektórzy po prostu za mało się starają czy może są za słabi jeszcze na to. Tak czy siak, nie udało się. Sam nie wiesz co poszło nie tak, wszak ruch wykonałeś dobry, inkantację powiedziałeś właściwie… Ale po prostu nic się nie stało. Może spróbuj jeszcze raz i skup się bardziej? Albo wybierz inne wspomnienie?
5 Trochę się rozkojarzyłeś. Zachwyciłeś się tygrysem profesor Alvey i kilkoma udanymi próbami innych uczniów. Pod wpływem ekscytacji próbujesz sam, ale nie wychodzi. Szybko jednak się doprowadzasz do porządku i poważniej podchodzisz do zadania, z większą determinacją. I tym razem Ci się udaje! Brawo, możesz śmiało pójść na upragnioną przerwę.
6 Z początku trochę się zawahałeś. Stres? Niepewność? Strach przed porażką? Tak czy siak, stałeś chwilę, nic nie robiąc, przygotowując się psychicznie do zadania. Postanowiłeś zrobić to raz, a porządnie, by móc w końcu stąd pójść. Skupiłeś się mocno na swoim wspomnieniu, wyobraziłeś je sobie przed oczami, zatonąłeś w nim. Trochę tak stałeś medytując nad wizjami, które sam tworzysz w głowie, aż w końcu wykonujesz zaklęcie. I prawidłowo, bo udało Ci się idealnie! Alvey dostrzegła też Twoje zaangażowanie i na pewno weźmie to pod uwagę przy egzaminach końcowych. Brawo!

Bezwzględna data zakończenia ostatniego zadania: 31/07/2016

Kod do wklejenia pod postem:
Kod:
<kk>Liczba wyrzuconych oczek:</kk>

Powrót do góry Go down
Nikolai Lazarov

avatar
Gracz


Skąd : (Bułgaria) Szkocja
Liczba postów : 162
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   10.07.16 1:41

Siada na stojącej pod ścianą ławce kiedy tak wyśmienicie udaje mu się wyczarować iskierki i patrzy na próby Fate. Nie idzie jej tak świetnie jak jemu ale w końcu tez się udaje. Wiadomo - musi. Przecież wymiatają.
- Pewnie masz rację. To może być całkiem przydatne - stwierdza kiedy przyjaciółka wyjaśnia po co miałby być mu patronus. Ta wizja wydaje mu się dosyć abstrakcyjna, bo chociaż to zaklęcie jest biała magią, to ciężko mu wyobrazić, że na tej podstawie sprawdzaliby jego "dobroć". A już zwłaszcza durnie z Ministerstwa. Macha nogami z ławki, przyznając Fate rację, że no przecież, że są najwspanialsi.
- Co ta kobieta ma z głową? - szepcze do niej. - Tak nam świetnie idzie, a nawet słowa nie powie. Tylko gapi się jakby miała nas zabić.
Uważa bardzo, żeby przypadkiem Alvey go nie usłyszała. Potem przychodzi czas na prawdziwego patronusa a nie tylko jakieś popierdółki. Nikolai nie umie sobie wyobrazić samego siebie, który wyczarowuje cielesnego patronusa. Chwilę potem jest więcej bardzo zaskoczony. Bo kiedy znowu myśli o tym, jakże cudownym, wspomnieniu, z jego różdżki zamiast zwyczajnej mgiełki czy też samych iskierek wydobywa się kształt. Oczywiście nie zapomina o odpowiedniej inkantacji i ruchu nadgarstka. Ale wciąż... jak to możliwe? Jasno-niebieskie światło ma kształt łabędzia - i Nikolai widzi oczami wyobraźni, że gdyby ten obraz odbierał w kolorach, to pewnie byłby bardziej czarny niż biały. Jego ego zostaje całkiem mile połechtane pod wpływem pochwały nauczycielki, nawet jeśli wciąż jest w szoku.

Liczba wyrzuconych oczek: 3
Powrót do góry Go down
Philemon Briggs

avatar
Gracz


Skąd : Calgary, Kanada
Liczba postów : 236
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   10.07.16 2:07

Naturalnie chłopak nie miał przeciwwskazań do powtarzania zaklęcia na głos, można powiedzieć, że wpadło mu nawet w ucho i mówił je sobie w głowię. Briggs z uwagą obserwował patronusa nauczycielki, by zaraz złapać się na patrzeniu w przestrzeń, w której zniknął piękny tygrys. Briggs zaczął zastanawiać się, jakie zwierze może odzwierciedlać jego wnętrze. Zahartowany i gotowy do działania mocno złapał za różdżkę i zapominając jaki należy wykonać ruch, zrobił bardziej nieokreślony i dziki pląs ręką, przez który jedyne co mógł zobaczyć, to mierną, błękitną mgiełkę... Trochę wstyd, ale Philemon nie miał zamiaru na tym poprzestać! Rozejrzał się po reszcie uczniów, żeby zauważyć, jak jeden Ślizgon wyczarowuje łabędzia. Jeśli ktokolwiek na sali się nie śmiał, to Briggs właśnie przełamał tę ciszę, przerywaną głośnymi komendami, które wymawiali jego rówieśnicy. Łabędź, serio? Facet i łabędź? Tego to już chyba nic nie mogło przebić, dlatego nawet nie martwił się, że wyskoczy mu z różdżki jakiś bawół, bo nawet to było bardziej męskie niż jakiś łabędź. Naprawdę, śmiech Philemona był nader złośliwy, aczkolwiek bardzo szczery i można nawet powiedzieć, że trochę serdeczny, bo przecież nikogo nie krzywdził, ani nie pokazywał palcem. Jedynie śmiał się z takowego paradoksu, zaraz przypominając sobie, że tu chodzi o wnętrze, nie o zewnętrzną posturę... Zamilknął i spojrzał na różdżkę, chcąc ją jakoś zaczarować w głowie, żeby tylko następnym razem mu wyszło!

Liczba wyrzuconych oczek: 1
Powrót do góry Go down
Arthur Henry I Burke

avatar
Gracz


Skąd : Norfolk; Wielka Brytania
Liczba postów : 72
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   10.07.16 2:33

Nie był wielce zafascynowany całą tą szopką, bo świadomość bycia na lekcji, na której musi używać białej magii, po prostu go męczyła. Nie chciał uczyć się jakichkolwiek interakcji z tym działem związanym, ale widać w szkole było to wymagane. Chcieli wręcz wcisnąć im stronę, po której każdy młody czarodziej ma stać, jakieś to było prymitywne, że też wcześniej Arthur tego nie zauważył! Jednakże, liczyło się co teraz i tak też Burke miał zamiar zrobić!
Można powiedzieć, że z dość obojętnym zainteresowaniem patrzył na tygrysa nauczycielki i można powiedzieć, że trochę zaimponował mu fakt, że zaraz po tym pokazie i słowach, jakimi obdarzyła uczniów, jego kolega z dormitorium wyczarował łabędzia. Arthur wiedział co on oznacza, dlatego nagły śmiech jakiegoś głupka, który był w klasie, jedynie potwierdził głupotę Krukona, właśnie... Krukona. Jednakże wracając do Lazarova, Burke lekko się zirytował faktem, że chłopak, który był zaznajomiony z Czarną Magią, tak swobodnie odnalazł się w tej jaśniejszej stronie. Mało myśląc, wykonał dokładnie ten sam ruch co profesor i wypowiedział interakcję, by ujrzeć dosłownie... nic. Nie był to żaden zawód, w końcu spodziewał się, że nic takiego nie zobaczy. Domyślał się, że jest zbyt zbrukany mroczną i nieczystą aurą, by jakiekolwiek jasne interakcje mogły mu wyjść, nawet za dziesiątym razem. Jednakże nie był to powód do jakiegokolwiek poddania się, nigdy w życiu. Można powiedzieć, że jego upór był jeszcze większy, w końcu ambicje, nawet jeśli idące w tym złym, bo kroczącym ku jasnej magii kierunku, były ambicjami, które Ślizgon musiał spełnić.

Liczba wyrzuconych oczek: 4
Powrót do góry Go down
Philemon Briggs

avatar
Gracz


Skąd : Calgary, Kanada
Liczba postów : 236
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   10.07.16 2:59

Zbyt dużo ekscytacji mieściło się pod tą czarną czupryną, która znów była rozczochrana, jak przystało na porządnego chłopaka bez zasad. Może to zbytnia przesada, w końcu Briggs nie ma w zwyczaju jeść brudnymi rękoma, którymi uprzednio coś robił w ziemi, ale jednak zasady, które przyjął dom Kruka, były notorycznie łamane przez ciemnowłosego Kanadyjczyka. Niestety, Philemon nic nie mógł poradzić na swój otwarty styl życia i akceptując resztę społeczeństwa, nawet jeśli troszkę się z niej śmiejąc, wziął sobie za honor, żeby tylko wyczarować patronusa! Jeśli mowa o poczuciu dumy, które Briggs miał na dość wysokim poziomie, to warto również wspomnieć o ambicjach, które tym razem, o dziwo również pchały go ku przygodzie! A raczej, ku opanowaniu kolejnych umiejętności, które nie były szalonymi psikusami!
Przypominając sobie ruch nadgarstkiem i słowa, które były bardzo istotnym spoiwem, starał się wystarczająco skupić na choć jednej rzeczy. Niestety Philemon zapomniał o najważniejszym, mianowicie - wspomnieniu, bez którego ani rusz! Chcąc, nie chcąc jego próby się skończyły, jednak on nie skończył z nimi! Kompletne fiasko, którego Briggs nie przyjął do wiadomości, jedynie zaparł się jeszcze bardziej, pewien, że znajdzie złoty środek i w końcu wyczaruje patronusa! Nawet jeśli nie będzie to lekcja, z pewnością zrobi to po zajęciach!

Liczba wyrzuconych oczek: 4
Powrót do góry Go down
Arthur Henry I Burke

avatar
Gracz


Skąd : Norfolk; Wielka Brytania
Liczba postów : 72
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   10.07.16 3:23

Powtarzając sobie po kolei co trzeba zrobić, znów spróbował, tym razem dezorientując się kompletnie, bo rozmyślając o tym, jakie zwierze mogłoby pojawić się, określając jego osobę. Niestety był to największy błąd jaki dotychczas popełnił, bo w końcu nie można myśleć naprzód! Zamknął na chwilę oczy, przywołał wspomnienie mentora, który uczy go legilimencji i niemal znęca się nad nim, a Arthur jako posłuszny, przyszły dziedzic godzi się na wszystko, częściowo stając się kowalem swego losu, wykuwając na nowo swoje serce, które tym razem musiało zostać stalowym. Dlatego to wspomnienie było dobre, oznaczało koniec ery bycia dzieckiem. W końcu dorósł do tego, żeby decydować o sobie, dorósł do tego, żeby prawidłowo wypowiedzieć zaklęcie i dorósł do tego, żeby zrobić idealny ruch różdżką, z której wyleciała królewska kobra. Rozłożyła swój kaptur, ukazując przy tym nieziemsko groźne zębiska i rozglądając się po pomieszczeniu, przestraszyła kilka osób, blisko Arthura. Młody Burke widział, że jest zabójcza, nie wiedzieć czemu, uśmiechnął się na myśl o tym, że jego duszę odwzorowuje gad, bardzo jadowity gad. Łuski patronusa powinny być ciemniejsze, co z pewnością po dłuższej praktyce, wyostrzy się na czerń, w końcu mroczny akcent musi być. Przyszły dziedzic po chwili, musiał przenieść wzrok z fascynującego zwierzęcia na profesorkę, która pozwoliła mu wyjść na przerwę, pięknie. Jego ambicje zostały sowicie wynagrodzone i to nie ze względu na udane zaklęcie, ale na zwierzę, które go określiło. Dumnym krokiem, wymaszerował z klasy, rozmyślając nad tym, dlaczego biała magia nie była dla niego tak straszna? Zaraz obawiając się, żeby tylko mentor nie dowiedział się, co też go spotyka w szkole, tym bardziej, że przy kolejnym spotkaniu, z pewnością mu nie oszczędzi wejścia do głowy.

Liczba wyrzuconych oczek: 5
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   10.07.16 10:31

Była z siebie dumna. Może i nie wykonała pierwszego etapu zajęć od razu, ale ostatecznie po kilku próbach jej się udało, co i tak mimo wszystko było pocieszające. Nadal za swoją porażkę obwiniała nauczycielkę, która zdecydowanie się na nią uwzięła, ale i tak pokazała jej na co ją stać! Miała zamiar niestrudzenie przeć naprzód, żeby nie dać tej farbowanej lali satysfakcji. Jeśli już ma tutaj być jakiś zwycięzca, to zostanie nim Reagan. A że ambitna była, nie powinno być problemów.
Śledziła poczynania innych uczniów, którzy trochę sobie radzili, trochę nie. Jak dobrze, że ona pokazała, że potrafi! Zanim jednak mogła bardziej skupić się na własnym tryumfie odezwała się nauczycielka, perfidnie przerywając dziewczynie rozmyślania. Spojrzała na nią od niechcenia, słuchając słów, które wypływały z jej ust. Niestety, czy tego chciała czy nie, musiała poświęcić temu choć trochę uwagi, ponieważ kobieta tłumaczyła zasady Patronusa, którego sama Reagan chciała się nauczyć. Kiedy skończyła mówić, Liv uśmiechnęła się do Elizabeth, tym samym życząc jej powodzenia. Sama wyciągnęła przed siebie różdżkę, skupiając się ponownie na wybranych przez siebie wspomnieniach. Sama nie wiedziała ile tak stała pozwalając by niemal nią owładnęły. Liczyły się tylko one i emocje, które w niej wywoływały. Szczęście. Czy to nie było wspaniałe?
-Expecto Patronum – powiedziała, starając się machnąć różdżką tak, jak wcześniej pokazała to nauczycielka. Chwilę później z końca jej różdżki wyleciała niebieska smuga kształtem przypominając wilka. Udało jej się! Cholera jasna, jej faktycznie się udało! Na twarzy pojawiła się duma, której dawno nie czuła aż tak mocno.

Liczba wyrzuconych oczek: 6
Powrót do góry Go down
Maya Hamilton

avatar
Gracz


Skąd : Norwich, Anglia
Liczba postów : 219
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   10.07.16 11:09

O dziwo jak na razie szło jej bardzo dobrze. Nawet dyskomfort płynący z obecności takiej nauczycielki nie był w stanie sprawić, aby powinęła jej się noga. Przynajmniej do czasu, bo dobrze wiedziała, że dalej będzie tylko trudniej, a niestety sama Puchonka przy trudniejszych i bardziej skomplikowanych rzeczach stresowała się jeszcze bardziej. Na razie jednak nie miała zbyt wiele czasu na myślenie o tym, co może ewentualnie się stać, ponieważ kiedy każdy skończył pierwszy etap, odezwała się nauczycielka, a Maya miała do niej na tyle szacunku, by jej słuchać. Nie chciała narazić się na gniew, poza tym to, co mówiła kobieta było istotne do dalszej części zajęć. Hamilton nie chciała popełnić błędu przez niesłuchanie. Odetchnęła kilka razy, aby uspokoić swoje serduszko. W międzyczasie uśmiechnęła się do Lucasa, a chwilę później do Myrnina. Chciała im życzyć powodzenia. Wyciągnęła przed siebie różdżkę, jednak zanim zrobiła cokolwiek koniecznie musiała się opamiętać. Wiedziała, że stres w niczym nie pomaga, dlatego pasowało jakoś się go pozbyć. Chociaż troszeczkę, bo cały też zniknąć nie mógł. Nie w jej przypadku. Przymknęła oczy skupiając swoją uwagę na szczęśliwym wspomnieniu, dzięki któremu wcześniej odniosła sukces. Napawało ją prawdziwą radością, chociaż było takie niepozorne. Najwidoczniej najdrobniejsze rzeczy dają największe szczęście. Uchyliła powieki. Czy była gotowa? Prawdopodobnie nie, ale musiała spróbować. Machnęła różdżką, wypowiadając odpowiednie słowa zaklęcia. Zaraz, czy ona aby nie pomyliła się z tego wszystkiego w inkantacji? Najwidoczniej nie, skoro chwilę później z końca jej różdżki wyleciał idealny snob niebieskiego światła, który uformował się na kształt wiewiórki. Maya stała chwilę w szoku, że udało jej się za pierwszym razem. Zaraz spojrzała rozanielona na Myrnina i posłała mu szeroki uśmiech. Udało jej się! Za pierwszym razem! Miała ochotę skakać jak owa wiewiórka koło niej.

Liczba wyrzuconych oczek: 3
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Erised :: Fabuła :: Hogwart :: Drugie piętro-
Skocz do: