Share | 
 
Klasa Obrony Przed Czarną Magią
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   28.09.15 3:30

First topic message reminder :

Klasa Obrony Przed Czarną Magią
Klasa Obrony Przed Czarną Magią ma wszystko to, czego potrzeba, by nauczyć się ratować własny tyłek. Przede wszystkim jest niezwykle przestronna, gdy ławki zostaną odsunięte pod ściany. Wyposażona jest także w masę skrzyń i pułapek magicznych, z którymi nauczyciele chętnie zapoznają swoich uczniów. Być może znajdą się tu także dwa czy trzy nieco niebezpieczne stworzenia, które zasieją zamęt podczas lekcji, gdy tylko zostaną wypuszczone na wolność. Upewnij się, że masz przy sobie swoją różdżkę i bądź czujny! A przy okazji zdobądź umiejętność dzielenia uwagi, bo niesłuchanie nauczyciela może przysporzyć ci kiedyś masy problemów.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Alexander Lloyd

avatar
Gracz


Liczba postów : 179
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   10.07.16 11:28

Przeciągnął się w oczekiwaniu, aż reszta uczniów zakończy pierwsze ćwiczenia. Miał chwilę czasu, aby dokładniej poprzyglądać się osobom znajdującym się w klasie, głównie pięknym dziewczynom. Panowała tutaj prawdziwa różnorodność. Wysokie, niskie, rude, blondynki, ciemnowłose. Pewne siebie, jak i nieśmiało. Wszystkie miały tylko jedną cechę, prezentowały się wspaniale i zdecydowanie było na co popatrzeć. Jaka szkoda, że niektóre z nich miały tak paskudny charakter, że sam wygląd nie wystarczał, przynajmniej dla Alexa.
Z rozmyślań i obserwacji wyrwał go głos nauczycielki. Spojrzał na nią. Ta to wyglądała, jakby zupełnie nie była zadowolona, że uczniom udało się wykonać zdanie. Cóż, najwidoczniej miała jakoś kompleks, chociaż Lloyd i tak ją szanował. Ostatecznie wpajała im do głów wiedzę, a że jej sposób był dość… brutalny, cóż… ważne, że coś z tego wynosili. Najwidoczniej chęć uniknięcia podpadnięcia działała cuda.
Kiedy skończyła mówić, a chwilę później zademonstrowała im własnego Patronusa, Alex zacisnął dłonie mocniej na swojej różdżce. Jak fajnie byłoby takiego wyczarować! Zaraz. Przecież on wyczaruje na pewno. Nie na darmo OPCM było jednym z jego ulubionych przedmiotów, nawet jeśli nie wszystko wychodziło mu za pierwszym razem. Zwłaszcza dzisiaj, ale temu też się da jakoś zaradzić. Dlatego przywołał w głowie potrzebne wspomnienie i starał się na nim skupić tak, jak wcześniej. I kiedy myślała, że to wystarczy machnął różdżką wypowiadając zaklęcie. Jaka szkoda, że coś mu się nie udało i nie stało się kompletnie nic. Skrzywił się z dezaprobatą. Nie lubił porażek. Chwilę później odetchnął, przygotowując się do kolejnej próby.

Liczba wyrzuconych oczek: 1
Powrót do góry Go down
Elizabeth Benoit

avatar
Gracz


Skąd : Rieux
Liczba postów : 290
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   10.07.16 17:17

W końcu, wszyscy uporali się z pierwszym etapem lekcji. Elizabeth, nie mogła się doczekać, kiedy spróbuje wyczarować patronusa w całości. Tylko zamiast skupić się na zaklęciu, bardziej skupiała się na tym co się działo. Zerknęła na Liv, która wyśmienicie poradziła sobie z patronusem. Posłała jej dumne spojrzenie, cieszyła się z tego, że jej się udało. Później spojrzała na Alexa, któremu niestety się nie udało. Posłała mu uśmiech i pokazała kciuka do góry. Przecież, musiała mu się udać. Wierzyła w niego, tak jak on w nią na lekcji zielarstwa. Spoglądała na wszystkich, zapominając o tym, że sama musiała wyczarować patronusa. Dopiero chłodne spojrzenie nauczycielki przywróciło ją na ziemie.
Złapała różdżkę i zamknęła swoje oczy. Musiała sie skupić, wtedy udało sie jej za pierwszym razem, może teraz też tak będzie? Miała wielką nadzieje że tak. -Expecto Patronum - wypowiedziała zaklęcie. Ale nic się nie stało, kompletnie nic. Skrzywiła się delikatnie zastanawiając się czemu jej się nie udało. No tak, zabrakło jej tego ruchu różdżką. Westchnęła cicho i spróbowała po raz kolejny. Tym razem bardziej skupiona i bardziej zdeterminowana. -Expecto Patronum- wypowiedziała zaklęcie nie zapominając o gładkim ruchu różdżki. Z końca jej magicznego patyczka, wyleciał niebieski strumień, który po chwili zmienił się w kruka. To chyba najpiękniejsze i najbardziej majestatyczne stworzenie, jakie Lizzie mogła sobie wyczarować. Kocha kruki, one były takie inne.

Liczba wyrzuconych oczek:5
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   10.07.16 17:51

Był sceptycznie nastawiony do tych lekcji ale to tylko dlatego, że dopiero za trzecim razem się mu udało. Już nawet chciał sobie stąd iść, ale nie był typem osoby która się poddawała. To nie w jego stylu. Więc nadal tutaj stał i słuchał słów nauczycielki. Zastanawiał się czy teraz mu się uda, może jak porządnie się skupi, to na pewno da radę. Ale jakoś, pierw wolał spojrzeć jak inni sobie z tym radzą. Oczywiście, ze swoją uwagę skupił na Mai oczywiście, uśmiechał się do niej. Obserwował, jak dziewczyna radziła sobie z zaklęciem i na prawdę, poradziła sobie bez żadnego problemu. A wiewiórka która wyleciała z końca jej różdżki, była wręcz prześliczna. Posłał jej szeroki uśmiechem. Udało jej się ! Był z niej dumny, naprawdę.
Czyli teraz przyszła kolej na niego. Wdech i wydech. Powinie dać radę, przecież to że wtedy mu się nie udało, wcale nie znaczyło, że teraz mu się nie uda, prawda? Uspokoił swoje myśli i skoncentrował się na zaklęciu. Jeszcze moment, jeszcze chwila. -Expecto Patronum - wypowiedział zaklęcie. Nie uwierzycie, udało mu się, na prawdę mu się udało! I to jeszcze za pierwszym razem. Nawet nauczycielka mu pogratulowała. A co wyleciała z jego różdżki? Był to pies haski, naprawdę piękny i dużo. To nawet do niego pasowało, w końcu te psy też miały różne oczy. Uśmiechnął się dumni z siebie i spojrzał na swoją przyjaciółkę. Był dymny z niej i z siebie. Nawet chciał przybić jej piątkę, ale się powstrzymał.

Liczba wyrzuconych oczek:3
Powrót do góry Go down
Alexander Lloyd

avatar
Gracz


Liczba postów : 179
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   10.07.16 22:11

No nie wyszło mu, co tu wiele mówić. Czuł pewnego rodzaju wstyd, tym bardziej, że przecież to był przedmiot, z którego zawsze szło mu dobrze! I akurat teraz, kiedy przyszło do nauki zaklęcia, które od zawsze chciał umieć, coś poszło nie tak. Zupełnie jakby jego wcześniejsze osiągnięcia i pewien dryg do tego przedmiotu nie liczyły się. Jakby zaczynał zupełnie od nowa z czystym kontem. Wcale nie podobał mu się taki stan rzeczy i koniecznie musiał jak najszybciej to naprawić. Dlatego odetchnął odganiając od siebie złe myśli, skupiając się ponownie na wspomnieniu. Skoro wcześniej dało mu możliwość wygrania, teraz musiało być podobnie. Nie mógł pozwolić na więcej porażek, bo chociaż nie czuł się z tym jakoś bardzo źle, tak jego ego i duma odbierały to inaczej. Zanim ponownie rzucił zaklęcie odpowiedział Elizabeth uśmiechem, chociaż ten jego wcale nie był tak wesoły jak jej. Cóż, oczywiście był z niej dumny, że zaklęcie wyszło, ale jednak sam chciałby móc się czymś pochwalić.
Chwilę później machnął różdżką dokładając do tego formułkę. Starał się wypowiedzieć ją niemal identycznie jak sama nauczycielka, podobnie zresztą jak ruch nadgarstkiem. Niestety, znowu mu nie wyszło. Czyżby starał się zbyt usilnie? Rozejrzał się po sali, aby sprawdzić, jak idzie reszcie. Paru osobom się udało, jakiejś uroczej, młodej Puchonce nawet za pierwszym razem. Poczuł ponowny napływ determinacji. Odetchnął i na nowo pozwolił, aby wspomnienie nim owładnęło. Chwilę mu to zajęło, ale kiedy wykonał odpowiedni ruch nadgarstkiem, z końca różdżki wyleciały jasnoniebieskie iskry, które zaraz uformowały się w kształt lwa. Uśmiechnął się z satysfakcją. Udało mu się i to było najważniejsze.

Liczba wyrzuconych oczek: 5
Powrót do góry Go down
Fate Ravenwood

avatar
Gracz


Skąd : Paryż
Liczba postów : 38
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   10.07.16 22:25

Oczywiście, że czuła satysfakcję ze swojego osiągnięcia. Ostatecznie udało jej się wykonać pierwsze ćwiczenie, a co za tym szło, bez przeszkód mogła przejść do kolejnego. Obecność Nikolaia sprawiała jedynie, że czuła się lepiej, bo chociaż nie byli stereotypowymi przyjaciółmi i nie wspierali się publicznie, jak ci wszyscy żałośni ludzie słodzący sobie na każdym kroku, tak zwyczajnie chłopaka lubiła. Czy by mu o tym powiedziała? Oczywiście, że nie. Nie była osobą, która takie rzeczy nawykła mówić, a sam Lazarov z pewnością zdawał sobie z tego sprawę. Była na to zbyt dumna, podobnie zresztą jak on. Może dlatego niekiedy tak dobrze się rozumieli?
- Niespecjalnie cię to przekonuje – powiedziała obojętnie, bo nie miała zamiaru zmieniać swojego stanowiska w tej sprawie. Większość ludzi była głupia, więc śmiało mogła się na coś podobnego nabrać, uważając, że tylko dobra osoba, która posiada szczęśliwe wspomnienia może Patronusa wyczarować. Tak było w istocie, ale kto powiedział, że dla wszystkich szczęśliwe wspomnienia wyglądają tak samo? – Prawdopodobnie najchętniej by nas ukarała, ale nie ma za co – ponowny uśmiech tryumfu pojawia się na jej ustach. Przy większości nauczycieli umiała grać miłą, tu jednak nie miała zamiaru się starać. Tym bardziej, że sama nauczycielka do świętych nie należała. – Zresztą nie ma się nią co przejmować. Niespecjalnie zależy mi akurat na jej pochwale – rzuciła i mocniej ścisnęła różdżkę, słuchając tego, co kobieta miała do powiedzenia. Proszę, czyli teraz przejdą do najważniejszej części lekcji. – Hmmm… brawo – rzuciła w stronę kolegi, któremu udało się za pierwszym razem. Liczyła, że jej pójdzie podobnie. Musiało! Przecież nazywała się Fate Ravenwood, wszystko musiało iść po jej myśli. I oczywiście poszło. Może zajęło jej to więcej czasu niż przyjacielowi, ale ostatecznie osiągnęła cel, a jasnoniebieskie światło z końca różdżki przybrało kształt nietoperza. - Tak, zdecydowanie jesteśmy wspaniali - stwierdziła tonem, który świadczył o tym, że to było jedynie potwierdzenie oczywistego faktu. Król i królowa Slytherinu odnieśli zwycięstwo po raz kolejny.

Liczba wyrzuconych oczek: 6
Powrót do góry Go down
Rosemary Blackburn

avatar
Gracz


Skąd : Chelmsford, Wielka Brytania
Liczba postów : 267
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   11.07.16 0:04

Stres? Owszem. Przecież ona zawsze się stresowała. Wszystkim.
Zerknęła na sąsiada, potem na Alvey. Co robić? Panika w niej narastała, aż w końcu mentalnie tupnęła na siebie nogą. Dosyć! Sieroto jedna, przestań panikować. Po prostu... Spróbuj zrobić to jak należy.
Odetchnęła głęboko, zamknęła oczy i spróbowała się wyciszyć. Ignorowała głosy czy szmery dookoła niej, skupiła się w pełni na wspomnieniu, które wybrała. Wyobraziła sobie dokładnie łąkę, na której rozłożyły z Hattie koc. Koszyk, który wspólnie dzielnie targały, ciężki od smakołyków i naczyń. Most, na którym siedziały przynajmniej godzinę, zwieszając nogi do wody i chłodząc sobie stopy. Śmiech Hattie, tak śliczny, tak przyjemny. Poczuła, jak mimowolnie na jej usta wpływa uśmiech. Tak, idź dalej! Las, w którego głębi stała malutka chatka, wręcz szopka na drewno czy dziwne, stare przedmioty drwala czy leśniczego. Oczywiście była porzucona, a one zrobiły z niej sobie bazę, tylko dla nich dwóch. Robiły sobie ogrom zdjęć wszędzie i przynosiły je w to miejsce, przyczepiając na drewnianych ścianach. Była ich tam cała masa, cała historia ich relacji.
Tak, była gotowa. To było najszczęśliwsze w jej życiu. Nic nie było ważniejsze od jej siostry. Otwierając oczy, zamachnęła się różdżką i wyraźnie wypowiedziała inkantację. Z nieskrywanym zachwytem patrzyła jak z jej różdżki wydobywa się błękitna smuga, która formuje pięknego, majestatycznego konia. Ten okrążył całe pomieszczenie galopem, a Rose nie mogła wyjść z podziwu. Obserwowała go, nie zwracając uwagi na otoczenie, póki nie rozpłynął się w powietrzu.
Hurra!

Liczba wyrzuconych oczek: 6
Powrót do góry Go down
Effie Force

avatar
Gracz


Skąd : USA
Liczba postów : 156
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   13.07.16 20:23

Jedyne czym była zainteresowana Ef to stan swoich paznokci. Jak zwykle. Starała się ignorować wszystkich, ale ciężko było ignorować czyjeś porażki. Czasem naprawde czuła się połechtana we własne ego. Jednocześnie widząc, jak niektórzy mają problem już z właściwym zaklęciem, poczuła promyk niepokoju. Nie chciała, żeby ktoś się cieszył z jej porażki. Oczywiście nie to żeby ją to obchodziło. Ale jednak nie lubiła porażek. Więc ponownie przywołała swoje szczęśliwe wspomnienie. Ale jednak coś ją rozproszyło. Może to sukces jakiegoś kujona z Ravena? No nic nie tym razem to może następnym? Ef umie przegryźć porażkę.
Liczba wyrzuconych oczek:2
Szybko powtórzyła zaklęcie. Ale stało się dokładnie tak samo jak poprzednio, Nie to nie. Nie będzie próbowała bez końca.
Liczba wyrzuconych oczek kostka:2 kostki mnie nienawidzą
Powrót do góry Go down
Abbey Campbell

avatar
Gracz


Skąd : Plymouth, Anglia
Liczba postów : 200
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   23.07.16 14:06

Po co w ogóle przyszedł na Obronę Przed Czarną Magią, skoro był beznadziejny w zaklęciach i jeśli tylko mógł zwykle, robił wszystko, by po prostu ich nie rzucać?
Abbey może nie wyglądał na specjalnie niepewnego, a względem wyglądu czasem nawet ocierał się o epizodyczny narcyzm, ale sporą cześć jego osobowości otulały kompleksy; rzadko kiedy czuł się wystarczająco dobry, zwłaszcza gdy chodziło po prostu o bycie czarodziejem.
Nie od dziś było wiadomo, że dobrze szły mu właściwie tylko przedmioty w których nie trzeba było używać różdżki, nie?
Stresował się trochę; wiedział czym było zaklęcie Patronusa i miał też świadomość tego do jak skomplikowanej magii należało. To, brak pewności siebie i sama niechęć do zajęć w dużej grupie powodowała, że minęło trochę czasu zanim w końcu zdecydował się na któreś ze swoich wspomnień.
Miał wiele nieszczęśliwych, tych piękniejszych zaledwie kilka.
Pomyślał o siostrze; o tym niezwykłym momencie w którym pięć lat temu podczas swojej Ceremonii Przydziału zamknęła go w swoich objęciach, choć nie widzieli się od lat. ...Tak zupełnie przypadkiem, cholera, też była w Hogwarcie, a on właśnie wtedy odzyskał ją na rok. Machnął różdżką, mimowolnie jakoś uśmiechnięty, a z jej końca wydobyły się błękitne iskry.
I co, tyle?
Zaśmiał się mimowolnie; właśnie ukończył pierwszą część zadania.

Liczba wyrzuconych oczek: 3.

Dalej nie było tak prosto; błękitne iskry na końcu jego różdżki ciemniały i jaśniały naprzemian, dobre wspomnienie o ukochanej April kłóciło się z myślą o jej śmierci, co znacznie utrudniało mu rzucenie zaklęcia...
Cholera, skup się, Abb... Mógł się prosić, nie? To nie było proste, zwłaszcza, że wybrał tak intensywne i ważne dla siebie wspomnienie. No nic, machnął nieszczęśliwie różdżką, przekręcił formułę zaklęcia, wypowiadając je wyjątkowo niewyraźnie oraz zupełnie inaczej niż powinien i prawda była taka, że narysował tylko tymi pieprzonymi iskrami w powietrzu jakiś wzór, a nauczycielka omal nie wybuchnęła śmiechem na jego wyczyny, choć nie odpuściła sobie, oczywiście, złośliwego uśmiechu. Krukon momentalnie zapałał do niej szczerą nienawiścią. Cóż... Dlaczego, właściwie, cholera, liczył, że uda mu się za pierwszym razem? To było idiotyczne, w końcu zaklęcia szły mu wyjątkowo kiepsko.
Odchrząknął i nerwowo zwilżył wargi językiem. Kobieta wyraźnie wjechała mu na ambicję; nie zamierzał się poddawać, zwłaszcza mając w głowie wspomnienie jej twarzy. Trudno, uspokoi zbędne emocje i spróbuje jeszcze raz.

Liczba wyrzuconych oczek: 2.
Powrót do góry Go down
Violet Beatrycze Bertrand

avatar
Gracz


Skąd : Szkocja, choć sercem jest z Londynu
Liczba postów : 47
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   23.07.16 14:33

Miała poważny stosunek do tych zajęć; uwielbiała pojedynkowanie, a Obrona Przed Czarną Magią, jakby nie patrzeć, mogła być jego ważną częścią. Słuchała pani profesor uważniej niż reszta uczniów, choć na lekcjach z reguły bywała raczej nieobecna. Nie mogła doczekać się praktyki, więc po skończonym wstępie była jedną z pierwszych osób, które dorwały się do różdżki. Nie miała zbyt wielu dobrych wspomnień, ale tym razem nawet dziwnie ją to ucieszyło; nie musiała długo myśleć, bo i nie było w czym wybierać. Poznanie Anny...? Nie, mimo wszystko chyba nie, porządnie się wtedy pokłóciły, stawały się zaś sobie bliskie wyjątkowo stopniowo. Padło na moment w którym w wieku dwunastu lat dostała od Anny rudego kota, którego niemal od razu nazwała Jim, a z różdżki natychmiast wydobyły się błękitne iskry, sygnalizujące, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Była zaskoczona. Poszło jej zbyt łatwo.

Liczba wyrzuconych oczek: 4.

Wdech i...
- Expecto Patronum!
...Próba, oczywiście, spełzła na niczym. Nie mogło być przecież tak pięknie, nie? Właściwie powtórzyła błędy kolegi z ławki, Abbeya. O ile sugerowanie się jego sposobem działania na Zielarstwie może faktycznie miało jakąś rację bytu to, niestety, było totalnie zbędnym zabiegiem na Obronie Przed Czarną Magią. Niby wszystko zrobiła dobrze, ruch w lewo, w prawo, formułka wyraźna, no ale nic. Wymieniła zażenowane spojrzenia z blondynem i jedynie bezradnie westchnęła.
- Ja sie nie poddam.

Liczba wyrzuconych oczek: 4.
Powrót do góry Go down
Abbey Campbell

avatar
Gracz


Skąd : Plymouth, Anglia
Liczba postów : 200
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   23.07.16 14:41

Jedna próba, druga próba, trzecia próba... no cholera jasna, ile można?
Właściwie sam do końca nie wiedział co robi źle, ale po prostu NIC SIĘ NIE DZIAŁO, zupełnie, jakby nie miał żadnych magicznych mocy, a jego różdżka nie była różdzką, a zwykłym zimnym ogniem pięknie mięniącym się na błękit...
Wychodził z siebie i jedyną, pocieszającą w tym wszyskim myślą było to, że i Violet, jego standardowej partnerce na wszystkich lekcjach, nie szło w tym wypadku najlepiej. Rywalizacja między nimi była, mimo wszystko, motywująca i gdyby nie to, pewnie już dawno cisnąłby w kogoś książką i poszedł na błonia zapalić. Chyba zaczynał doceniać ciemnowłosą.
- Ja też nie zamierzam. - Odpowiedział tylko.
Przyjął bojowniczą minę, po raz kolejny wymówił to pieprzone zaklęcie, którym miał już się ochotę wyrzygać i machnął nienagannie różdżką, ale po raz kolejny totalnie nic się nie stało, co trochę ostudziło jego zapał.
- No świetnie...

Liczba wyrzuconych oczek: 2,4,4,4.
Powrót do góry Go down
Violet Beatrycze Bertrand

avatar
Gracz


Skąd : Szkocja, choć sercem jest z Londynu
Liczba postów : 47
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   23.07.16 14:54

- Nie łam się, serio, zaraz jakoś nam pójdzie... - Wymamrotała, posyłając mu pokrzepiający uśmiech, zupełnie, jakby sama nagle uwierzyła, że wyrwą się z tego przeklętego koła nieudanych prób i znajdą sobie w zamian lepsze zajęcie.
I wiecie co? Naprawdę tak było, ale tylko przez chwilę. Violet na ponów skupiła się na przypomnieniu sobie zabawnych poduszeczek na łapkach ukochanego kota, ale nawet to nie pomogło jej w walce, jaką toczyła ze swoim nieodkrytym patronusem. Była marną pocieszycielką, sobie też nie potrafiła pomóc. Po raz kolejny podczas dzisiejszej lekcji przekonała się, że nie ma co wierzyć w siebie; wszystko jest wszakże kwestią przypadku. No bo jak inaczej wytłumaczyć to, że cała masa innych uczniów, nierzadko właściwie mniej zdolnych od niej, radziła sobie z tym zadaniem o wiele lepiej? Ona machała i machała różdżką, ale nic się nie działo, zupełnie tak, jak w przypadku blondyna. Zmęczenie mieli wymalowane na twarzach; to już było widać.
- Abb, nasze różdżki po prostu nie działają. Nie wiem, wyczerpały się. Coś nie tak jest dziś z Jowiszem, jego księżyce przekazują nam złą energię. Wiesz, co powinniśmy zrobić...? Odwrócić się plecami do ściany. Jestem pewna, że to pomoże.


Liczba wyrzuconych oczek: 4.
Powrót do góry Go down
Abbey Campbell

avatar
Gracz


Skąd : Plymouth, Anglia
Liczba postów : 200
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   23.07.16 15:05

- Ty to jednak jesteś zdrowo pierdolnięta. - Odpowiedział krótko, podsumowując głupią paplaninę dziewczyny. Nie wierzył w energię, którą rzekomo miały przekazywać mu planety ani w żadne specjalne ustawienia, które miałyby pomóc mu w wykonaniu zadania. Pic na wodę i dyrdymały, młody Campbell dokładnie wiedział, że problem tkwi w nim samym. Rozpraszało go zbyt wiele rzeczy; chora na umyśle Violet, głośne okrzyki pozostałych uczniów, nielubiana, patrząca na wszystkich nieco zbyt surowym wzrokiem nauczycielka i zniechęcenie wywołane tym, jak bardzo bezowocne okazywały się jego starania. Spojrzał na sufit, odetchnął i zamilkł na chwilę. Jeszcze raz, tym razem naprawdę się do tego przykładając, wrócił w pamięci do obrazu siostry. Tym razem nie skupiał się wyłącznie na jednym wspomnieniu; krążył w głowie między różnymi sytuacjami, wszystkimi powiązanymi z April.
Uniósł różdżkę, machnął nią odpowiednio i...
Znowu nic się nie stało.

Liczba wyrzuconych oczek: 1.
Powrót do góry Go down
Violet Beatrycze Bertrand

avatar
Gracz


Skąd : Szkocja, choć sercem jest z Londynu
Liczba postów : 47
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   23.07.16 21:25

Nie była specjalnie zadowolona z tego, że Abbey nie zastosował się do jej wskazówek i prychnęła pod nosem, kiedy tylko pozwolił sobie na to, by ją wyzwać. Nie zamierzała wchodzić z nim jednak w dyskusje, byli przyzwyczajeni do takich słownych przekomarzanek między sobą; blondyn miał pod tym względem u Violet po prostu jakiś niefortunnie duży kredyt zaufania. Sama czasem przeklinała się za to, że lubiła ten jego nieznośny charakter. Oboje byli dość trudni i chyba to pozwalało im znaleźć wspólny język.
To, że Abbeyowi się nie udało tylko potwierdziło jej teorię w którą szczerze wierzyła, więc przed kolejną próbą z zaciętą miną odwróciła się plecami do ściany i dopiero wtedy zdecydowała się na to, by ponownie unieść różdżkę, przywołać na myśl ukochanego kota i...
- Expecto patronum!
...Poszło jej tak samo, jak starszemu koledze.
- Dajmy sobie spokój, co...? - Mruknęła cicho, z niezręczną miną drapiąc się gdzieś za uchem.
Zgoda pozostała niewerbalna.

z/t x2.

Liczba wyrzuconych oczek: 2.
Powrót do góry Go down
Tyberiusz Bruyere

avatar
Mod


Skąd : Evenwood Gate
Liczba postów : 114
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   24.07.16 21:03

Był zamyślony. Bardzo, bardzo zamyślony. Zamyślony na tyle, że słowa wypowiadane przez nauczycielkę nie dochodziły do niego tak dobrze jak powinny. Znalazł jedno szczęśliwe wspomnienie. Tak szczęśliwe, że był w stanie wyczarować te iskierki - ale pociągnęły za sobą wiele tych nieprzyjemnych uczuć, które na co dzień w sobie dusił. Tęsknił za bratem, tęsknił za nim jak cholera. Potrzebował go. Nie dziwiło go, że szczęśliwe wspomnienie jakie znalazł było z jego udziałem. Po prostu... tak bardzo żałował, że już żadnych szczęśliwych wspomnień razem nie stworzą.
Ledwo zauważył, że zaczęła się już druga część lekcji. Tak, powinien chyba teraz coś zrobić. Nie ośmielił się poprosić nauczycielkę, żeby powtórzyła inkantację i ruch różdżką. Zerknął tylko na otaczających go uczniów. Tak, powinien dać sobie radę.
- Experto Patronus - wymruczał niepewnie to co udało mu się usłyszeć i wykonał różdżką odpowiedni ruch. Albo raczej tak mu się wydawało, bo niestety efektem jego próby było jedno, jedyne nic. Zdecydowanie nie patronus. Zniósł spojrzenie nauczycielki z wyrazem twarzy typu "No czego oczekiwałaś kobieto, to moja pierwsza próba. Zobaczysz, zostanę potężnym czarodziejem i jeszcze będziesz mnie podziwiać!"

Liczba wyrzuconych oczek: 2
Błagam, napiszcie coś, chcę drugą próbę wstawić ;p
Powrót do góry Go down
Tyberiusz Bruyere

avatar
Mod


Skąd : Evenwood Gate
Liczba postów : 114
PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   29.07.16 21:00

za pozwoleństwem


Spróbował jeszcze raz. Tak, oczywiście, przecież musiał spróbować jeszcze raz.
Tym razem dokładniej przyjrzał się ruchowi różdżką i dokładnie wsłuchał w słowa zaklęcia. Tak, wygląda na to, że Tyberiusz czasem bywał jednak kretynem.
- Expecto Patronum! - zawołał, ale nic się nie stało. Wpatrywał się w koniec swojej różdżki, irytując się, kiedy innym zaczęło się udawać. CO-ZNOWU-ZROBIŁ-NIE-TAK?!
Ahh, tak...
Ślizgon powstrzymał się od klepnięcia się w czoło. Wspomnienie. Zapomniał o szczęśliwym wspomnieniu.
Ok, teraz wszystko powinno pójść dobrze.
- EXPECTO PATRONUM!
Z chorą fascynacją patrzył jak z końca jego różdżki uchodzi zaklęcie i przyjmuje postać patronusa. To był pierwszy, poważny krok do wielkości i potęgi. Skoro udało mu się nauczyć tego zaklęcia... to chyba nie ma takiego, którego nie mógłby opanować, gdyby przyłożył się odpowiednio.
Czuł się jak przyszły pan całego magicznego świata i wszystkich jego okolic. Ale...
Patronusem Tyberiusza Oliviera Bruyere jest motyl.
- COOOO?! Ale przecież...! Tak nie może być!
Jak miał zostać wielkim czarodziejem, kiedy jego patronusem był motyl?! Tak, może i był wielki, a co później zauważył Tyberiusz - właściwie była to ćma, ale... ludzie, no! To powinien być feniks, smok albo nawet puma. Ale, na brodę Merlina, nie motyl!


Liczba wyrzuconych oczek: 5


zt
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Klasa Obrony Przed Czarną Magią   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Erised :: Fabuła :: Hogwart :: Drugie piętro-
Skocz do: