Share | 
 
Wakacje, spotkanie Rady Dwunastu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Anastasiya Lazarov


Gracz


Liczba postów : 31
PisanieTemat: Wakacje, spotkanie Rady Dwunastu   21.11.15 17:22

Był sierpień bieżącego roku i słońce nad dworem rodu Lazarov chyliło się już ku zachodowi, leniwie ozłacając niezwykle malowniczą okolicę. Tego dnia Rada Dwunastu miała omówić niezwykle ważne kwestie w czarodziejskim świecie, głównie za sprawą ponownego otwarcia Hogwartu i powrotu uczniów do tego starego zamku. Mimo że wywołało to ogólną ekscytację, to pojawiło się także wiele problemów, dostrzegalnych głównie przez świat dorosłych, do którego tak ochoczo pchała się Ana. Była już prawie pełnoletnia, a jej ojciec nigdy nie pozwalał jej brać udziału w spotkaniach. Ciągle powtarzał jak mantrę "Kiedy będziesz starsza, to wszystkiego się dowiesz", wywołując w niej trudną do opanowania złość. To było według małolaty do tego stopnia niesprawiedliwe, że zdarzało jej się stać pod drzwiami i z uwagą przysłuchiwać się rozmowom. Tak też planowała zrobić tego dnia. Odstawiona tak jak mamusia to sobie zaplanowała, czyli w sukienkę, która na szczęście dla Rayny zakrywała toporne buty tak, że wystawały tylko niewielkie fragmenty podeszwy. Włosy jak zwykle zmierzwione tym razem przyklepała do głowy, a na szyi zapięła brzęczący wisiorek od jakiejś cioci, babci, no dziesiąta woda po kisielu. Nie mogła przecież narobić wstydu.
- Przypilnuj, żeby nikt nie schodził na dół - Powiedział stanowczo jej ojciec, a mówiąc nikt miał na myśli żadne z jego dzieciaków, oczywiście łącznie ze nią, ale ona się nie słuchała.
- Dobrze - Jęknęła jak za każdym razem, kiedy ją o to prosił i jeszcze wymownie przewróciła oczami, czego ojciec nie widział, bo zniknął za zamkniętymi drzwiami jednej z komnat. Uśmiechnęła się do siebie i jak zawsze stanęła pod drzwiami wytężając słuch. Zaczęło się spotkanie, w którym mogła uczestniczyć. Oczywiście nieoficjalnie.
Powrót do góry Go down
Alecto Carlevaro

avatar
Gracz


Skąd : Wielka Brytania, Londyn
Liczba postów : 69
PisanieTemat: Re: Wakacje, spotkanie Rady Dwunastu   22.11.15 2:21

Obowiązki nigdy nie były tym, za czym Alecto by przepadała. Stanowiły tylko smutny element rzeczywistości, z którym należało się zmierzyć, jeśli nie miało się ochoty na nocowanie na brudnych ulicach Hogsmeade, a ona zdecydowanie nie miała na to ochoty. Poza tym, nazwisko zobowiązywało. A jednak łóżko miało dzisiaj dokładnie tak silną grawitację jak każdego innego dnia, zwłaszcza, gdy poprzedniego wieczoru wypiło się kilka kieliszków ognistej na dobry sen. Alecto otwierała oczy z takim trudem, jakby w nocy ktoś przekłuł jej powieki igłą i teraz uparcie ciągnął za przewleczone przezeń sznurki, nie chcąc, by w ogóle opuszczała bezpieczne granice materaca. Carlevaro wiedziała jednak, jakie to ważne, by stawić się na organizowanej tego dnia radzie. Tylko dlaczego, na Merlina, musieli je robić w wakacje? To były ostatnie wakacje, które mogła spokojnie przespać i z pewnością by to zrobiła, gdyby nie to wcielone zło zwane obowiązkami. Nie było jednak żadnego przedstawiciela Carlevaro, który mógłby się stawić na spotkaniu. Senior rodu przebywał we Włoszech i najwyraźniej bawił się tam tak wybornie, że nie widział potrzeby w powrocie do Wielkiej Brytanii. Wuj i ciotka byli z kolei niezwykle pochłonięci swoimi sprawami i jedyne, na co było ich stać, to krótki list o tym, jak to im przykro, że nie mogą się stawić. Aż dziw brał, że ktoś mądry nie wykluczył jeszcze całego rodu z Rady Dwunastu. Z pewnością nie zrobili tego wyłącznie przez wzgląd na Alecto, która pojawiała się na absolutnie każdym zebraniu, nawet jeśli nudziła się tam jak mops. Może po prostu była im potrzebna? Cóż, z pewnością wnosiła co nieco do ich składu czy chodziło o dostęp do wielu zakamarków Hogwartu już od nadchodzącego września, czy też o jej niemałe zdolności w warzeniu eliksirów. Jedno i drugie mogło się okazać pomocne, zwłaszcza teraz, gdy Ministerstwo wyraźnie coś knuło. Rada podejrzewała, że prędzej czy później do zamku dostanie się ktoś, kto jak wąż oplecie się wokół McGonagall, udając przyjaciela, a potem wysyczy wszystko wprost do ucha samego Ministra. Czy nie dobrze byłoby mieć tam kogoś jeszcze, kto zdemaskuje węża, zanim ten wyrządzi pierwsze szkody? Carlevaro czuła, że to właśnie tego dnia otrzyma niezwykle ważne zadanie i ktoś po raz setny przymknie oko na nieobecność pozostałych członków rodu. Swoją drogą, ciekawe, gdzie podziewał się Alexander. Była niezwykle rada, że nie miała okazji do regularnych spotkań z tym diabłem, ale jego nieobecność w żaden sposób jej nie uspokajała. Z dwojga złego, kiedy czekasz na atak, lepiej jest wiedzieć, gdzie znajduje się twój wróg. Z tym optymistycznym akcentem odciśniętym w myślach, Alecto opuściła bezpieczny teren łóżka, wzięła szybki prysznic, wcisnęła się w najczarniejszą sukienkę przed kolano, jaką miała w szafie i ukrywszy się pod peleryną, aportowała się w pobliże miejsca spotkania. Obojętnie jak gorąco nie byłoby na zewnątrz, zmierzając na radę dwunastu nie należało pokazywać twarzy. Choć ktoś mógłby posądzić ich o paranoję, w magicznym świecie ściany posiadające oczy i uszy nie były niczym dziwnym. Szybki czar pozwolił jej jednak czuć się dostatecznie komfortowo w obszernym odzieniu. Dwór Lazarovów był ciekawym miejsce na spotkanie. Alecto nie zamierzała narzekać. Niekiedy zdawało jej się, że wszystkie te rezydencje wyglądają tak samo. Zdecydowanie zbyt mocno przypominały jej dom, w którym nikt o nią nie dbał. Ten sam, w którym zamordowano jej matkę. Identyczny jak ten, w którym torturował ją Alexander. Och, nazywanie go ojcem było teraz zbyt irytujące, jak mały kamień, który był w twoim bucie, ale gdy tylko próbowałeś się go pozbyć... nic nie wypadało.
Carlevaro szła szybkim krokiem w kierunku rezydencji. Miała poczucie, że nieco się spóźni, ale czy to robiło im jakąkolwiek różnicę? Nie po to mieli aż dwanaście rodów, żeby przejmować się nieobecnością jednego członka któregoś z nich. Poczuła mrowienie na całym ciele, gdy przekroczyła zaklęcia zabezpieczające. Miło, że pamiętali o uwzględnieniu wyjątków na dzisiejszy wieczór. Wciąż pamiętała, jak na początku zdarzyło im się zapomnieć i bariera u Slughornów odrzuciła ją z taką siłą, iż była niemal pewna, że złamała kręgosłup. "Niemal" zrobiła jednak kolosalną różnicę.
Carlevaro nie zatrzymała się przed zamkniętymi, potężnymi drzwiami. Sama sobie otworzyła, nie oczekując żadnych powitań. No, może liczyła na urocze spotkanie z którąś z pań Lazarov, ale skoro żadna się nie pofatygowała, z pewnością rozpoczęli już obrady. Zapomniawszy o zdjęciu kaptura, jak cień przemykała coraz ciemniejszymi korytarzami, aż wreszcie znalazła się pod drzwiami, których szukała. Szybko odkryła jednak, że wcale nie jest tam sama. Jedna z latorośli Lazarov ukrywała się w cieniu, bezczelnie podsłuchując dyskusję. Na swój pokrętny sposób było to nawet urocze - dzieciak pchający się tam, gdzie nie powinien. Krzywy uśmieszek przeciął twarz Alecto. Wyszeptała szybkie Silentio Gressus w kierunku swoich stóp i z gracją, jaką wbijała jej do głowy matka, kiedy jeszcze żyła, podeszła od tyłu do małego intruza. Cóż... nie tak małego, jeśli szło o ścisłość. 175 centymetrów Olgi Lazarov robiło na niej wrażenie, ale niezbyt wielkie. Dwa centymetry nie robiły zbyt dużej różnicy. Upewniwszy się, że znalazła się dość blisko ucha początkującego szpiega - co oznaczało tylko dość blisko w ogóle - zacisnęła ręce na szczupłej tali.
- Nieładnie jest podsłuchiwać pod drzwiami - wyszeptała, wciąż ukryta pod kapturem. Ręce rozluźniły się powoli. Złapany króliczek nie stanowił żadnej nagrody, szczególnie wtedy, gdy był latoroślą Lazarov. Nie odbierało to jednak Alecto radości czerpanej z próby spłoszenia go. - Ojciec nie kazał ci przypadkiem iść do pokoju i pobawić się misiem? - ciągnęła. Miała pewność, że jest kompletnie spóźniona, ale skoro faktycznie tak było, to czy dodatkowa minuta lub dwie robiły jakąkolwiek różnicę?
Powrót do góry Go down
Anastasiya Lazarov


Gracz


Liczba postów : 31
PisanieTemat: Re: Wakacje, spotkanie Rady Dwunastu   22.11.15 16:54

Hipokryzja ze strony rodziców jest rzeczą, która irytuje chyba wszystkie dzieci, zwłaszcza te w okresie dojrzewania, buntu i całej tej złości na świat. Z jednej strony mówią, że masz już się zachowywać dojrzale, z drugiej, kiedy chcesz mieć choćby niewielką okazję, aby im to pokazać, to nagle okazuje się, że na to jesteś za młody. Niby niesprawiedliwe, jednak jest to forma ochrony dziatwy. Chronić, chronić, chronić... Czasem nie wychodzi zwłaszcza jak dziecko takie jak Ana działa autodestrukcyjnie. Durne to, bo młode, ale ta młodość ma swoje prawa, czyż nie?
Tym razem również państwo Lazarov postąpili lekkomyślnie, uznając, że Anka nie będzie próbowała na własną rękę poprowadzić śledztwa. Równie nierozważne było niezabezpieczenie sali, w której obradowali żadnymi zaklęciami, że dało się usłyszeć część słów. Moim zdaniem to nierozsądne tak prędko wysyłać tam dzieci... przecież... dlatego trzeba zachować wszelkie środki bezpie... rozbrzmiały urywane ewidentnie kobiece słowa zza drzwi komnaty, później jakieś prychnięcie i niewyraźny męski głos. Ana zaklęła bezdźwięcznie pod nosem. Czemu mówili tak bełkotliwie?
Ledwie zdążyła się zdenerwować, a tuż ponad ramieniem jej uszu dotarł kobiecy głos. Nie, wbrew pozorom nie był to głos sumienia, które w podobnej sytuacji powinno dać o sobie znać. Dziewczyna odwróciła się błyskawicznie i dostrzegła jedną z członkiń rady.
- Szlag - Syknęła i zacisnęła pięści w złości spowodowanej następnymi słowami - Może ty w wieku szesnastu lat bawiłaś się misiami, ale najwyraźniej coś jest ze mną nie tak - Warknęła kompletnie nie zważając na konwenanse. Stosowne zachowanie względem starszych ludzi miała wpojone, jednak kiedy ktoś nadepnął jej na odcisk, to reagowała agresywnie. Choleryczka i tyle.
- I co? Pójdziesz naskarżyć rodzicom? - Zapytała chcąc ewidentnie sprowokować kobietę wymownym uniesieniem jednej brwi i wsparciem dłoni na biodrach. Nawet w tej durnej przystrójce na szyi, dzięki której wyglądała jak bardzo zabiedzona choinka, czuła się zbyt pewnie. Z resztą jak zawsze.
Powrót do góry Go down
Alecto Carlevaro

avatar
Gracz


Skąd : Wielka Brytania, Londyn
Liczba postów : 69
PisanieTemat: Re: Wakacje, spotkanie Rady Dwunastu   26.11.15 2:00

Łagodny śmiech Alecto wypełnił echem korytarz, na którym się znajdowały. Czy w środku sali usłyszeli już ich cichą dyskusję? Czy zaraz ktoś wyjdzie, by sprawdzić, co się działo? Z ich dwóch to chyba Ana ryzykowała bardziej, przynajmniej tak długo, jak długo nie zamierzała opowiedzieć rodzicom strasznej bajeczki o tym, co wyrabia Carlevaro, kiedy nie ma jej na spotkaniu Rady. Irytacja Lazarov nie robiła na niej wrażenia, ale jej brak ogłady w tej konkretnej chwili był nawet intrygujący. Trzeba go było tylko bardziej zbadać. Szczupła dłoń ruszyła w kierunku smukłej szyi, by chwycić delikatnie jeden z luźniejszych fragmentów pięknego naszyjnika i przesuwać go pomiędzy palcami w prowokującej zabawie, która z pozoru była tak bardzo niewinna, jak niewinna na ogół zdawała się Alecto. Druga dłoń powoli zsunęła kaptur z głowy, wyciągając z półmroku korytarza każde zagłębienie twarzy Carlevaro, a w końcu także jej czarne włosy, puszczone wolno na ramiona i ściągnięte do tyłu zaledwie dwoma cienkimi kosmykami.
- Ładny naszyjnik - rzuciła nagle starsza kobieta, jakby zupełnie nie usłyszała ani jednego słowa tej drugiej. A jednak Merlin jeden raczył wiedzieć, że tylko się droczyła. W tym dziwnym naszyjniku było coś hipnotyzującego, ale nie odrywał on uwagi Carlevaro od najważniejszego, od młodej Lazarov, epatującej nadmiarem pewności siebie. Uniosła wzrok i błądziła nim przez chwilę po szczupłej szyi, podbródku, ustach, nosie, aż wreszcie zatrzymała go na oliwkowych oczach. - Kiedy miałam szesnaście lat, zaczęłam urywać im te ich pluszowe główki. - Jeden kącik jej ust uniósł się w górę, choć trudno było stwierdzić na ile ten uśmiech miał być przyjazny, a na ile złowieszczy. Cały czas patrzyła jednak czujnie na Anę, jakby chciała przejrzeć ją na wskroś. Wypuściła z palców fragment naszyjnika i chociaż przez jeden krótki moment rozważała założenie ramion na piersi, nie zrobiła tego. W gruncie rzeczy nie chciała odgradzać się od Lazarov. Stanie na granicy bezpieczeństwa wydawało jej się po stokroć bardziej zabawne. - Skoro nalegasz, mogę opowiedzieć im o twoim nieposłuszeństwie - zaczęła, kładąc szczególny nacisk na ostatnie słowo, zupełnie jakby smakowała je na języku, zanim opuściło jej usta. - Albo... - Zawiesiła głos, chwytając własny podbródek w geście zastanowienia. - Albo możesz zaoferować mi coś w zamian. Liczę na twoją kreatywność - dodała szybko, rozwiewając ewentualne wątpliwości co do tego, czy już coś sobie upatrzyła. Zastanawiała się, jak bardzo może pogrywać z Lazarov. Przecież to był jeszcze dzieciak. A jednak dość butny, by można było pozwolić sobie na podpuszczanie go. Jakkolwiek dziecinne by to nie było. Carlevaro po prostu brakowało rozrywki.
Powrót do góry Go down
Anastasiya Lazarov


Gracz


Liczba postów : 31
PisanieTemat: Re: Wakacje, spotkanie Rady Dwunastu   29.11.15 23:52

Co jak co, ale trzeba było przyznać, że Ana była dzieciuchem, który wciąż myślał, że może wszystko, że świat należy do niej, że jest nieśmiertelna. Młodość była durnym okresem... najdurniejszym w całym życiu! Wciąż naiwnie brnęło się w zaparte, że każdy czyn ujdzie na sucho, bo przecież jest się jeszcze młodym. W ogóle nie liczyło się z konsekwencjami igrania z ogniem jakim była Alecto Carlevaro i specjalnie nie dopuszczało do siebie wiadomości, że ma się do czynienia z potężnym i nieco nieobliczalnym czarodziejem. Przynajmniej ja tak odbierałam Alecto, a Ana? Dostrzegała w niej kolejną przeszkodę dzielącą ją z odległym światem dorosłych.
Dziewczyna poczuła, że wszystkie mięśnie zaczynają jej tężeć, kiedy dłoń kobiety zbliżyła się do koszmarnego rodzinnego wisiorka od babci, cioci, czy kogoś tam. Miała ochotę odsunąć się o krok, jednak ani nie drgnęła, wciąż ze złością patrząc w oczy kobiecie.
Na uwagę o biżuterii nic nie powiedziała. Jedynie przewróciła oczami, by po chwili parsknąć śmiechem słysząc kolejne zdanie.
- Po kimś takim spodziewałabym się wytrzewiania noworodków - Rzuciła luźno w jej kierunku. To miał być przedziwny komplement w jej ustach, lub wyraz uznania, przynajmniej ona tak to postrzegała. Ana była specyficzna, ale kto z nas nie jest?
Po chwili jej brew wystrzeliła energicznie do góry. Co miała zaoferować bogatej przedstawicielce Rady Dwunastu małolata? Nie miała prawie nic oprócz miotły wyścigowej, podręczników, różdżki i paru nieistotnych pierdół.
- Przekupstwo - zacmokała z niezadowoleniem - Brzydko tak żądać zapłaty za milczenie dziecka, które bawi się misiami, nieprawdaż? No, chyba że chcesz jednego z moich misiów, co? - Dodała wspierając rękę na biodrze i prowokująco się uśmiechając. Zapewne nie miała tak perfekcyjnie opanowanych metod odwracania uwagi, jednak starała się grać na czas. Może właśnie on będzie działał na jej korzyść?
Powrót do góry Go down
Alecto Carlevaro

avatar
Gracz


Skąd : Wielka Brytania, Londyn
Liczba postów : 69
PisanieTemat: Re: Wakacje, spotkanie Rady Dwunastu   04.12.15 1:24

Podczas gdy Anie zdawało się, że może robić wszystko ze względu na swój młody wiek, Alecto już od dawna zdawała sobie sprawę z wielu ograniczeń, jakie na nią narzucano - zawodowych, emocjonalnych, moralnych... Wina zawsze leżała po stronie dorosłego, obojętnie kto tak naprawdę ją ponosił. A jednak sama Carlevaro nie widziała w tym żadnego sensu. Chociaż nikt nie obwiniał jej za to, że pamiętnego wieczoru zeszła do salonu, a wszyscy świadomi sytuacji potępili jej ojca, ona czuła się idiotycznie winna nawet teraz. To nie były jednak ani miejsce, ani czas na takie rozmyślania. Chociaż Alecto miała pełną świadomość własnej prowokacji, czuła dokładnie to samo ze strony nad wyraz pyskatej Lazarov, zbyt młodej, by mogła wziąć na poważnie jakiekolwiek konsekwencje swojego działania. Carlevaro widziała wszystkie te emocje, które targały młodą kobietą stojącą zbyt blisko, by można to było uznać za bezpieczny dystans. Zdenerwowanie, złość, kpina. Każda kolejna z emocji podobała jej się coraz bardziej, zupełnie jakby otwierała Puszkę Pandory i zachwycała się zawartością. W końcu sama parsknęła śmiechem.
- Wytrzewianie noworodków? Brzmi nie najgorzej, chociaż... - zamilkła na chwilę, ważąc słowa, by w końcu pochylić się nieco. - O wiele ciekawiej wytrzewia się młode dziewczęta. Przynajmniej można nieco zachwycić się widokiem, zanim zabierzesz się do dzieła. - Starała się nie wizualizować sobie żadnej z tych wizji. Celowe zranienie kogoś wydawało jej się odrażające, nawet jeśli czasem trzeba było się do tego posunąć. Słowa miały jednak tę zaletę, że pozwalały na o wiele większą wolność. Być może właśnie dlatego się nie zatrzymała, nawet jeśli alarm w jej głowie darł się i rozbłyskiwał jaskrawym, czerwonym światłem.
- Gdybyś była dzieckiem, o jakim opowiadasz, już dawno weszłabyś do środka, żeby poskarżyć się ojcu - syknęła Carlevaro, marszcząc brwi. Prowokujący uśmiech działał na nią jak czerwona płachta, a jedynym, co czuła, było pragnienie starcia go z tej uroczej buźki. - Nigdy nie twierdziłam, że robię same ładne rzeczy. Chętnie wybrałabym sobie jednego z twoich misiów, ale obawiam się, że w środku już na mnie czekają. Nie mamy czasu na wizytę w twojej sypialni.
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Wakacje, spotkanie Rady Dwunastu   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Erised :: Dokumentacja :: Wspomnienia-
Skocz do: