Share | 
 
Klasa Zaklęć
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Klasa Zaklęć   28.09.15 3:35

First topic message reminder :

Klasa zaklęć
Klasa zaklęć wydaje się dość niestandardowa. Zamiast biurka znajdziesz tu mównicę, a zamiast ławek, solidne, drewniane ławy ustawione na trzech wysokościach wzdłuż bocznych ścian. Z pewnością łatwo byłoby tu ściągać na egzaminie, gdyby nie to, że jest też część praktyczna, dlatego skup się na tym, co mówi nauczyciel i... czaruj!
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   04.03.16 14:21

Nie skomentował tekstu o tym, że ona się zwykle nie cieszy na jego widok. Ani go to nie zdziwiło, ani nie zmieniło czegokolwiek. Nie potrzebował się nawet nad tym zastanawiać. Pewnie gdyby potrzebował, doszedłby do wniosku, że nie ona jedna, bo w jakiś sposób od dłuższego czasu mało kto, jeśli w ogóle ktoś, cieszył się na jego widok. Najwyraźniej ludzie, którzy go lubili, lubili spędzać z nim czas czy cokolwiek innego, musieli umrzeć albo zniknąć. Zabijał ludzi swoją obecnością. Świetnie, prawda?
Teraz jednak było o czym myśleć, bo był na lekcji i należało się na tym skupić. Inkantacja zaklęcia nic mu nie mówiła, nie znał tego czaru i trochę się martwił, co się stanie, jeśli rzuci go bez najmniejszej wiedzy, jak powinien to zrobić. Nie miał jednak innego wyjścia. Trzeba było ćwiczyć, a zapytanie Flitwicka w tej chwili, kiedy bliżej było końca lekcji, niż początku, mogłoby się źle skończyć. Już i tak samo to, że się spóźnił, nie przysporzyło mu dodatkowej sympatii profesora, nie chciał więc przeginać.
- Ja mogę zacząć. Ale nie wiem, co się stanie, więc z góry przepraszam - uśmiechnął się niemrawo i wycelował w nią różdżką. - Mortificartus sensus - szepnął, wykonując ruch różdżką podpatrzony u innych. Intuicja mu jednak podpowiadała, że to chyba niedokładnie tak. Albo akcent nie ten. Albo jedno i drugie. Dość, że kiedy zaklęcie uderzyło w dziewczynę, widać było, że coś poszło źle.
Cofnął się o krok i spojrzał na nią skruszony.
- Naprawdę przepraszam... - mruknął.


Suma kostek: 7
Skutki uboczne: Tak


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   04.03.16 21:58

Czuła w kościach, że będą kłopoty. Po prostu to czuła i koniec. Nie było dnia, by nie spotkało ją coś dziwnego i chorego, więc czemu miałoby być inaczej na lekcji zaklęć, która aż się prosiła, by ktoś wywinął jakieś głupstwo. I czemu była pewna, że to będzie dotyczyło jej osobiście? Może gdyby się poważnie zastanowiła uznałaby, że nie ma co ryzykować z zaklęciem, którego oboje nawet poprawnie wymówić nie umieli, nie mówiąc już o ruchu różdżką i intonacji. Tak, niewiedza była straszna, zwłaszcza w tym przypadku. No ale oczywiście Liv nie byłaby sobą, gdyby nie dała się ponieść głupim słowom (do tego własnym!) i nie chciała pokazać, że faktycznie fajnie jest się przekonać o skutkach zaklęcia dopiero jak się nim oberwie. Ta zasada się sprawdzała, a jakże. Tylko nie, jeśli ktoś rzucał czar na nią! Zanim jednak nastąpiła ta tragiczna chwila Reagan starała się przez jakiś czas podglądać kolegów i koleżanki, którzy zawzięcie ćwiczyli. Niestety, nigdzie nie widziała, aby komuś coś wyrosło, coś kogoś pocięło, porwało, uniosło, oblało. Jednym słowem nie rzuciły jej się w oczy widoczne efekty zaklęcia. No chyba, że wszyscy byli tak słabi, że nikomu nie udało się czaru rzucić poprawnie. Pokręciła głową poirytowana i po raz kolejny zaczęła się zastanawiać po co przyszła, skoro zaraz mogło się okazać, że to będzie zmarnowany czas. No nic, pofatygowała się, więc musiała przynajmniej spróbować.
- Spoko, najwyżej cię zabiję. Ewentualnie wykastruję, wybierz sobie – wzruszyła ramionami, chociaż na jej ustach pojawił się lekki uśmiech, który mógł być zinterpretowany w różny sposób w zależności od podejścia jej obecnego rozmówcy. Czekała cierpliwie, aż kolega weźmie się do pracy. Co takiego mogło jej się stać, skoro jak do tej pory nikomu się to zaklęcie nie udało? Jednak stało się. I to wiele! W momencie, gdy czar w nią trafił poczuła się dziwnie. Przeszył ją dreszcz, zupełnie jak po wylaniu kubła zimnej wody, czego doświadczyła już kilka razy. A chwilę później… zaraz, czy ona czuła, jak jej włosy żyją?! Zupełnie tak jakby odczuwała ich powolne pulsowanie, lekkie falowanie tuż przy skórze głowy. Na Merlina, to było straszne! Dotknęła włosów dłonią, bo naprawdę miała wrażenie, że coś jest z nimi nie tak. A kiedy skóra dotknęła miłej powierzchni… automatycznie cofnęła rękę. Co to było do jasnej cholery? Czy ona właśnie była wstanie wyczuć dokładnie strukturę swoich włosów? Zmarszczyła brwi – Felix… Weź się dowiedz kogokolwiek co robi to zaklęcie. Bo ja zaraz zwariuję! – bała się dotykać czegokolwiek. Na domiar złego, coś zaczynało się dziać z jej wzrokiem. Przed oczami wirowały jej kolorowe plamki, które dziwnie skakały. Zaraz, że co?! – FELIX! Coś ty mi zrobił?! – krzyknęła, nie przejmując się, że w klasie są inni uczniowie – Cokolwiek to było, cofnij to, albo cię zabiję, słyszysz? Własnoręcznie kurwa zabiję! – zacisnęła dłoń w pięć, ale zaraz musiał rozkurczyć palce, bo dotyk własnej skóry, wyczuwalna każda niedoskonałość, doprowadzały ją do szału. Nie dość, że jej włosy ŻYŁY, to jeszcze coś nie tak zrobiło jej się ze zmysłem wzroku i dotyku.
Powrót do góry Go down
Leo Slughorn

avatar
Admin


Skąd : Cornwall
Liczba postów : 438
PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   08.03.16 18:07

Przyglądał się jej z wyczekiwaniem, zastanawiając, co takiego siedzi w jej głowie. Jak można bać się lekcji zaklęć? No dobra, może dziewczyna nie powiedziała, że boi się, ani nic takiego, ale jednak nie trzeba być specjalistą, aby dojrzeć, że coś było z nią nie tak. Zupełnie jakby bała się chociażby kiwnąć palcem albo zrobić zbyt gwałtowny ruch, tak jakby to zaklęcie mogło ją zabić... Slughorn chciałby móc i potrafić coś z tym zrobić, ale niezbyt był obeznany w takich sprawach. Poza tym nie był pewien, czy Upsilon rzeczywiście bała się zaklęć, czy tylko sprawiała takie wrażenie. Może to tylko jego wyobrażenie? 
Obserwował jak dziewczyna niepewnie podnosi się z ławki, ale już więcej się nie odezwał. Gdy Gryfonka skierowała różdżkę w jego stronę, uśmiechnął się do niej zachęcająco, widząc jak trzęsą jej się ręce. Przymknął na chwilę oczy, gdy usłyszał, jak panna Wild wypowiada formułkę i poczuł jak zaklęcie w niego uderza. 
W jednej chwili kompletnie odpłynął. Czy znalazł się w jakimś transie? Takie miał wrażenie. Otworzył oczy, ale zobaczył tylko niekształtny, rozmazany obraz. Zamrugał kilkukrotnie, ale to nie pomagało. No tak, efekt zaklęcia. Również głosy uczniów w klasie jakoś przycichły. Zupełnie, jakby został zawieszony między dwoma światami... ale nie było to uczucie przyjemne. Ograniczenie zmysłów średnio przypadło mu do gustu.
- Wow – wydusił z siebie tylko. - I widzisz... wszystko jest okej, no nie? – wymówił z trudem. Mam nadzieję, że wszystko jest okej. Oby. - Emm... mogłabyś to już cofnąć? Bo to trochę... dziwne – poprosił, jeszcze raz mrugając szybko powiekami z dezorientacją.
Gdy znowu jego zmysły się wyostrzyły, odetchnął z ulgą. Wyprostował się z uśmiechem i odchrząknął. 
- Dobra, teraz ja – oznajmił, kierując na nią różdzkę. - Nic się nie bój. Mortificartus sensus – wymówił, naśladując inne głosy wkoło.
Z początku wydawało się, że wszystko poszło w miarę dobrze i na usta Leo już wpełznął uśmiech satysfakcji, gdy coś dziwnego zaczęło dziać się z szyją dziewczyny, a mianowicie zaczęła ona robić się coraz dłuższa, dłuższa i dłuższa... Slughorn otworzył szeroko oczy. 
- O kurwa... – mruknął, a szyja nie przestawała się wydłużać i wydawało się, że zaraz głowa Upsilon zaliczy niezłe zderzenie z sufitem. - Na Merlina, przepraszam! – zawołał w jej stronę, kiedy uświadomił sobie, że powinien zrobić coś innego niż stać i się gapić.
- Priori incantatem – rzucił szybko, mając nadzieję, że zdąży uchronić pannę Wild od bolesnego spotkania z sufitem. Przepraszam, Uspilon... Kiepski początek znajomości.


Suma kostek: 9
Skutki uboczne: Tak
Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   19.03.16 10:22

Śmierć albo kastracja. Świetny wybór. Gdyby rzeczywiście miał wybierać, nie wybrałby niczego, tylko poprawnie rzucił zaklęcie, ale przy obecnych okolicznościach raczej nie miał co marzyć. Brak wiedzy, brak chęci, brak wszystkiego. Więc wybór jednak będzie musiał paść. W takim razie prawdopodobnie śmierć. Bo czemu nie. Ale o tym głośno mówić nie będzie.
Ewidentnie coś poszło nie tak. Zwłaszcza, że włosy dziewczyny zaczęły się wić jak milion drobnych węży - i tak też wyglądały. Spanikował. Fakt, nie wiedział, jak powinno działać zaklęcie, ale biorąc pod uwagę, że nikt nie skończył tak jak Liv, to prawdopodobnie jednak inaczej. Nie wiedział, co dziewczyna czuje, bo nie siedział w jej głowie, niemniej po jej wrzaskach łatwo było wywnioskować, że jednak coś złego. Skrzywił się.
- Priori incantatem - mruknął, celując różdżką w jej stronę. Zaklęcie przestało działać, choć pojedyncze kosmyki wciąż się niepokojąco wiły. Na wszelki wypadek po prostu jej o tym nie powie.
- Przepraszam. Serio - stwierdził cicho, cofając się o pół kroku. W żaden sposób nie zapewniło mu to bezpiecznego dystansu, ale było jakimś poddaniem się. Tym bardziej, że teraz była jej kolej na rzucenie zaklęcia na niego. A on wciąż nie wiedział, jak ono działa i jak należy poprawnie je rzucić.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   19.03.16 12:35

W jej głowie pojawiło się wiele wyobrażeń jak skutecznie powinna ukarać Felixa za to, co jej zrobił. Może nie do końca była to jego wina, ale szczerze niespecjalnie obchodziło to samą Reagan. Co z tego, że nie wiedzieli jak działa zaklęcie? Następnym razem chłopak powinien się dowiedzieć zanim odwali coś podobnego! Czekała, aż coś zrobi. Aż przywróci ją do normalności, bo im dłużej trwała w takim stanie, tym było coraz gorzej i dziwniej. Te chore plamki tańczyły nachalnie, powietrze dotykało jej skóry. Zaraz, co? Jakim cudem czuła powietrze?! – FELIX! – ponaglała Gryfona. Ile można cofać zaklęcie? A może on nie wiedział jak i teraz Liv musiała taka pozostać na zawsze, odczuwając wszystko dookoła siebie bardzo intensywnie? Chwilę później kolega zrobił to, co do niego należało, a Reagan wracała do dawnej postaci – Co to kurwa było? – spojrzała na niego. Plamki zniknęły, co za ulga – Jeśli ktoś kiedyś jeszcze raz użyje na mnie tego zaklęcie, zostanę seryjnym mordercą – obiecała, tym samym patrząc na klasę, jakby biorąc znajdujących się tu uczniów za potencjalne ofiary – Dobra. To teraz ty pocierpisz za to, że tak długo zajęło ci ściągnięcie ze mnie tego syfu – wycelowała różdżką w chłopaka. Oby odczuł to wszystko tak jak ona, to może zrozumie, czemu jej reakcja była dość gwałtowna. Nie to, aby była specjalnie mściwa, ale przecież musiała ćwiczyć zaklęcie, aby nauczyciel był zadowolony. Uśmiechnęła się przy tym leciutko, wcale, a wcale nie w przerażający sposób - Mortificartus sensus – powiedziała, będąc przekonana, że właśnie tak to się wymawia. A czy faktycznie miała rację? Cóż, nie interesowało jej to.

Suma kostek: 12
Skutki uboczne: Nie


zt
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Klasa Zaklęć   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Erised :: Fabuła :: Hogwart :: Trzecie piętro-
Skocz do: