Share | 
 
Wątek masowy: szkolenie pedagogiczne
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Alecto Carlevaro

avatar
Gracz


Skąd : Wielka Brytania, Londyn
Liczba postów : 69
PisanieTemat: Wątek masowy: szkolenie pedagogiczne   07.12.15 19:33

Wspomnienie
Szkolenie pedagogiczne


Temat powstał z myślą o każdym, kto chciałby założyć, że jego postań odbywała szkolenie pedagogiczne w przeszłości. Pamiętaj jednak, że nauczyciel mógł podjąć pracę w Hogwarcie i WSM dopiero w 2001 roku. Nie możesz cofnąć się zatem dalej niż do czerwca 2001.

W tym miejscu odbyć możesz zadanie 2 i 3 ze szkolenia pedagogicznego. Zadanie pierwsze postać odbywa w odpowiednim dziale w ministerstwie.

(Rozmowę kwalifikacyjną przeprowadza obecny dyrektor placówki. W przypadku Hogwartu: Minerva McGonagall, w przypadku WSM: Marcus Lock.)

Jeśli masz jakieś pytania odnośnie szkolenia, skontaktuj się z administracją forum.

Powrót do góry Go down
Alecto Carlevaro

avatar
Gracz


Skąd : Wielka Brytania, Londyn
Liczba postów : 69
PisanieTemat: Re: Wątek masowy: szkolenie pedagogiczne   07.12.15 20:05

początek września 2001, Hogwart

W ministerstwie wszystko poszło jak po maśle, ale przed Alecto stało jeszcze jedno, dużo ważniejsze zadanie - rozmowa w cztery oczy z Minervą McGonagall i próba przekonania jej, że doskonale nadaje się na to stanowisko po tak długiej przerwie od wszelkich kursów. Oczywiście, że miała umiejętności, ale jeśli pani dyrektor nie pozwoli jej na prezentację, będzie musiała polegać wyłącznie na słowach.
Teraz miała jednak znacznie ważniejszy problem. Minęło trochę czasu, od kiedy była tu ostatni raz i chociaż była całkiem pewna tego, że bezbłędnie trafi do gabinetu dyrektorki, kiedy poszła "odpowiednimi" korytarzami, srogo się rozczarowała. Czyżby podczas przebudowy ktoś uznał za świetny żart zmianę jego położenia? Pokonała tę samą drogę ze trzy czy cztery razy, pewna, że być może pomyliła któryś z korytarzy, ale bez skutku. Za każdym razem docierała pod przeklęty składzik na miotły. Nie chciała prosić o pomoc żadnego z uczniów. Na niej nie zrobiłoby żadnego wrażenia, gdyby przyszły nauczyciel był tak zagubiony, iż musiałby pytać o drogę do miejsca, w którym miał odbyć rozmowę kwalifikacyjną. Dlatego też sama nie zamierzała się poddawać, rozglądając się to w prawo, to w lewo. Ten przeklęty gabinet musiał tu gdzieś być! A może pomyliła piętra? Powoli kończył jej się czas i nie było go już dość na chodzenie po omacku we wszystkie strony, aż natrafi na właściwe miejsce. Zrezygnowana niemal przysiadła na jednej z kamiennych ławeczek porozstawianych w korytarzach, gdy w jednej chwili ktoś przeszedł tuż obok. Chyba nastał dobry moment na schowanie dumy do kieszeni.
- Hej, dzieciaku - zawołała, przyjmując pewną siebie postawę. Jeśli uczniowie nie traktowali tu już nauczyli z należytym szacunkiem, to miała zdrowo przerąbane. Zwłaszcza, że jeśli chciała zacząć prowadzić pełnoprawne lekcje i dostawać za to odpowiednią sumkę galeonów, musiała mieć tę rozmowę za sobą.

Kosteczka: 2,  Niezmiennie zamieszkujący te mury Irytek obrzuca ciebie i pomagającego ci ucznia bańkami z atramentem. Czy te bańki to nie są przypadkiem zaczarowane świńskie pęcherze…?
Powrót do góry Go down
Oscar J. Wells

avatar
Gracz


Skąd : Londyn, Anglia
Liczba postów : 24
PisanieTemat: Re: Wątek masowy: szkolenie pedagogiczne   07.12.15 22:18

Normalny nudny dzień, nic zwyczajnego się nie działo. Nie wiedział co ze sobą zrobić, więc postanowił pochodzić sobie po zamku. Żwawym krokiem przemierzał korytarze, cicho podgwizdując. Teoretycznie mógłby iść do biblioteki się pouczyć, przydałoby mu się. Ale po co? Od zawsze lubił chodzić bez celu, w końcu lepsze to niż siedzenie w dormitorium.
Rozmyślał o tym, że dosyć szybko odbudowali Hogwart. Na pewno się nie obijali. Przecież jak odjeżdżał, szkoła był zrównana z ziemią. No cóż, szkoda, że nie udało im się jeszcze odbudować tej świetnej atmosfery. Ale to pewnie przyjdzie z czasem, z resztą Oscar jeszcze nie zdążył spochmurnieć z powodu otaczającego go przygnębienia. On, jak to on, tam gdzie był, starał się rozweselić wszystkich, chociażby na siłę. Nie lubił smutków i marudzenia. Przecież rozumiał, że wojna i że to zajmie sporo czasu ale...
Z zamyślenia wyrwał go głos. Usłyszał go, gdy był już kilka kroków przed osobą, która się do niego odezwała. Szczerze mówiąc, Oscar pogrążony w zamyślaniach nawet jej nie zauważył.
- Hmmm? - mruknął niby pytająco i odwrócił się, spodziewając się jakiegoś ucznia, który też postanowił pochodzić po zamku. Jednak wcale nie stał przed nim uczeń. Jakaś pani. Pewnie nowa nauczycielka, ostatnio sporo ich się tu kręciło.
- Eeee. Przepraszam. Dzień dobry. Słucham? - powiedział niemal wszystko na raz. To było dla niego typowe, zwłaszcza w sytuacjach, kiedy ktoś go zaskoczy.
Powrót do góry Go down
Alecto Carlevaro

avatar
Gracz


Skąd : Wielka Brytania, Londyn
Liczba postów : 69
PisanieTemat: Re: Wątek masowy: szkolenie pedagogiczne   12.12.15 23:32

Dopiero teraz dotarło do niej, kogo zaczepiła. Puchon! Doprawdy, mogła trafić lepiej. Och, oczywiście, że ulegała stereotypom, nawet jeśli na ogół starała się tego nie robić. Cóż, prawdę mówiąc starała się tego nie robić dopiero od momentu, w którym zdecydowała się jednocześnie robić coś tak durnego, jak nauczanie. Jasne, praca nie była zbyt skomplikowana, a do tego nieźle płatna i Alecto mogła robić dokładnie to, co potrafiła, ale wiązał się z nią także fakt, iż w sali, w której radośnie warzyła eliksir pokazowy, znajdowała się jakaś dwudziestka dzieci, z których każdego trzeba było pilnować. A co gorsza, żadnego nie można było oceniać. Przynajmniej tak mówili na niezbyt długim kursie w ministerstwie. Carlevaro wiedziała jednak, że to totalny pic na wodę. W końcu kiedyś sama była uczennicą. Snape z pewnością przeczył wszystkiemu, co można było nazwać z grubsza obiektywnym nauczycielem. Ignorując wszelkie przeczucia mówiące, że Puchon nie może jej ani trochę pomóc, uśmiechnęła się do niego sztucznie.
- Szukam gabinetu dyrektora. Czy mógłbyś... - mnie do niego zaprowadzić, miała powiedzieć, ale wtedy stało się coś niezwykle okrutnego. Coś tak po prostu uderzyło ją w głowę i przełknęłaby dumę, by móc to w spokoju zignorować, gdyby nie fakt, że z tego czegoś wylała się na nią masa atramentu. Szybko zlokalizowała nie tylko źródło - być może przyczynił się do tego durny śmiech - ale i zrozumiała, z czego są zrobione dziwne bańki, które leciały w jej stronę. Warknęła tylko wściekle, celując różdżką w przeklętego Irytka. - Zapłacisz mi za to! - wrzasnęła, osłaniając nie tylko siebie, ale odruchowo też dzieciaka, magiczną tarczą. Kilka Avad... to znaczy, kilka bezużytecznych zaklęć później poltergeist dał sobie spokój. A może dał sobie spokój, bo skończyły mu się świńskie pęcherze? Licząc w myślach do dziesięciu, Alecto przypomniała sobie o celu swojej wizyty w zamku. Zalana atramentem, bezskutecznie próbowała usunąć plamy zaklęciem. - Czy mógłbyś zaprowadzić mnie do tego gabinetu? - zapytała w końcu, kompletnie zrezygnowana.
Powrót do góry Go down
Oscar J. Wells

avatar
Gracz


Skąd : Londyn, Anglia
Liczba postów : 24
PisanieTemat: Re: Wątek masowy: szkolenie pedagogiczne   14.12.15 22:37

Oscar grzecznie chciał wysłuchać nauczycielki, ale coś mu przeszkodziło.
Nie wiadomo skąd pojawił się Irytek i zaczął celować w niego i w nauczycielkę jakimiś balo... Nie, to zdecydowanie nie były balony. Świńskie pęcherze. Cholerny Irytek.
Na pierwszy ogień wziął sobie głowę towarzyszącej Oscarowi kobiety. Chłopak z dobrym skutkiem powstrzymał atak śmiechu, który nadszedł, gdy wylał się na nią atrament. Może i nie udałoby się mu go powstrzymać, gdyby nie fakt, iż poltergeist jego też postanowił "ozdobić". Granatowa ciecz rozlała się na jego szacie. Przewrócił oczami i już miał sięgać po różdżkę, ale uprzedziła go nowa nauczycielka. Włożył ręce do kieszeni i przyglądał się jej poczynaniom z uniesionymi brwiami. Zauważył, że nieźle się wkurzyła. No nic dziwnego, on też nie chciałby pojawić się na, jak mniemał, rozmowie kwalifikacyjnej w poplamionym atramentem ubraniu.
W końcu Irytek dał sobie spokój, a kobieta mogła dokończyć swoją prośbę.
- Gabinet dyrektora? Jasne, nie ma sprawy. - odpowiedział i podążył w jego stronę. Kroczył korytarzami, które znał dosyć dobrze i już kilka minut później stanął pod gabinetem. - Mghm, dziękuję, że mnie pani osłoniła przed Irytkiem. Miłego dnia. Do widzenia. - już miał odchodzić w swoją stronę, lecz jeszcze na chwilę odwrócił się do niej -A, no i powodzenia.

zt
Powrót do góry Go down
Baldwin A. Garelick

avatar
Gracz


Skąd : Glasgow, Szkocja
Liczba postów : 18
PisanieTemat: Re: Wątek masowy: szkolenie pedagogiczne   20.12.15 23:58

Jak na razie Baldwin miał dość dobrą passę. Egzamin w ministerstwie poszedł mu bardzo dobrze, zwłaszcza gdy egzaminującym był jego znajomy. Znał bardzo wielu urzędników. Pracował z nimi ponad dwadzieścia lat, to naprawdę kawał czasu. Najwyższy czas zmienić prace, zwłaszcza że dzieją się takie jaja. Większość śmierciożerców nie żyje, albo jest zamknięta w Azkabanie, więc jego rola już się skończyła. Aktualne gierki polityczne w ogóle go nie interesowały. Miał tylko nadzieje, że nie pojawi się nowy Sami-Wiecie-Kto.
Przekroczył bramy szkoły bez żadnego problemu. Nikt go wcale nie zatrzymał, ani nie pytał co tutaj robi. Swoje kroki skierował prosto do gabinetu dyrektora, a raczej tak mu się wydawało, ponieważ Minerwy tam nie było. Miała swoje biurko gdzieś indziej, a najgorsze było to, że Baldwin nie wiedział gdzie. Cóż... trzeba kogoś spytać o drogę. Rozejrzał się dookoła i zauważył jedną Krukonkę, do której postanowił podejść.
- Witam, czy mogłabyś mi wskazać drogę do gabinetu dyrektora? - Zapytał się grzecznym, ale stanowczym tonem głosu. Ani się nie uśmiechnął, ani nie zasmucił. Posiadał poważny wyraz twarzy.

Kostka: 4. "Miło gawędzicie, przechodząc przez kolejne korytarze i schody, kiedy nagle dociera do ciebie, że uczeń, który ci towarzyszy, z jakiegoś powodu ma w szacie na plecach ogromną dziurę, przez którą widzisz nie tylko część jego pleców, ale też fragment pośladków. Powiesz mu?"
Powrót do góry Go down
Amelia Slughorn

avatar
Gracz


Skąd : Cornwall
Liczba postów : 63
PisanieTemat: Re: Wątek masowy: szkolenie pedagogiczne   21.12.15 0:56

Tamtego dnia, tamtego popołudnia Amelia była cholernie głodna. Czy to ważna informacja? Zapewne większość pomyślałaby, że nie jest to coś o czym warto wspominać. Aczkolwiek z młodą Slughorn było inaczej.
Pod pachą trzymała masywną książkę od zaklęć, a nieregularny odgłos jej uroczego tuptania roznosił się po korytarzu. Zwolniła jednak całkiem gwałtownie, co mogło nie umknąć postaci, która nagle wyłoniła się zza zakrętu. Amelia, dosyć niedyskretnie, zmierzyła nieznanego jej mężczyznę od stóp do głów. Wyglądał nie tyle groźnie, co stanowczo.Stanowczy to mógł sobie być, ale na oko facet ten należał do przedstawicieli pokolenia jej rodziców. Nie był znanym jej nauczycielem. Nie był kimkolwiek, kogo znałaby jako pracownika Hogwartu przed trzema maty.
Wystarczyłaby chwila a z jej ust wyparowałoby słodkie "nie", lecz coś w jego grymasie dawało jasno do zrozumienia, że nie do końca załapie dowcip.
Gdy ponownie otworzyła usta, dostała olśnienia.
-Ależ oczywiście. Proszę iść za mną-uśmiechnęła się nieco sztywno.
Matka ostrzegała ją przed pracownikami Ministerstwa. Grunt, to się przed nimi nie wychylać, mówiła jej. Nieznany facet musiał być z Ministerstwa, na bank.
Powrót do góry Go down
Baldwin A. Garelick

avatar
Gracz


Skąd : Glasgow, Szkocja
Liczba postów : 18
PisanieTemat: Re: Wątek masowy: szkolenie pedagogiczne   21.12.15 16:45

To prawda. Baldwin mógłby być rodzicem jednego z uczniów, ale jeszcze nie był stary! Niedawno co zakończył kryzys wieku średniego. A może dopiero się rozpoczął, bo postanowił zmienić pracę? O tym nie pomyślał. Dobrze, że dziewczyna nie powiedziała "nie", bo zapewne przyszły profesor nie zrozumiałby żartu. Różne pokolenia, różne żarty.
Poszedł za dziewczyną oglądając cały czas szkołę. Nieźle ją odbudowali, a była całkowicie zniszczona, dobrze to pamiętał, bo w końcu brał udział w tej walce. Minęło bardzo mało czasu, a miał wrażenie jakby wojny w ogóle nie było. Hogwart zawsze dobrze na niego działał, cóż więcej powiedzieć... lubił tą budę, pewnie dlatego wrócił.
- Czy Profesor Flitwick cały czas jest opiekunem Ravenclaw? - Był ciekaw czy "staruszek" został w Hogwarcie. Dobrze wiedział, że brał udział w bitwie. Gdy Baldwin chodził do szkoły razem z kolegami często nabijali się z niego, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Chyba każdy uważał, że Profesor Flitwick jest najbardziej wyluzowany, a także w porządku.
Przypadkiem Baldwin spojrzał na plecy Krukonki, która posiadała dziurę u dołu pleców. Był zdziwiony, ponieważ jeszcze nie widział takiego żartu. Nie była to żadna iluzja, była to dokładnie wycięta dziura, najprawdopodobniej użyto do tego zaklęcia.
- Masz... - zaczął ale na chwilę się wstrzymał. - ...Rozerwany mundurek na plecach. - Dodał. Mógł bez większego problemu to naprawić, lecz nie chciał tego robić bez jej zgody, w końcu to jej szata.
Powrót do góry Go down
Amelia Slughorn

avatar
Gracz


Skąd : Cornwall
Liczba postów : 63
PisanieTemat: Re: Wątek masowy: szkolenie pedagogiczne   21.12.15 22:40

Ogromna, nieodparta chęć zadania mężczyźnie kilku pytań niemiłosiernie na niej ciążyła. Amelia nie była społecznie nieprzystosowana, ale nigdy nie wiedziała jak do końca rozmawiać z dorosłymi.  Jakakolwiek próba wpasowywania się w język dorosłych zawsze kończyła się fiaskiem. Inicjowanie konwersacji z przedstawicielami starszego pokolenia było dla niej wyjątkowo trudne. Co innego, jeśli oni sami zagadują.
- Profesor Flitwick? O tak, t-tak ciągle NA SZCZĘŚCIE! To wspaniały nauczyciel i czarodziej – odpowiedziała entuzjastycznie
Uwielbiała Flitwicka, wieloletniego opiekuna jej domu.
- Chodził pan do Hogwartu? Czy zna go pan z...innego miejsca?- rzuciła od niechcenia, tak jakby kompletnie nie interesowało ją, kim spotkany właśnie mężczyzna był. Być może było to głupie pytanie, bo facet najpewniej był po prostu byłym uczniem, może i Krukonem jak ona sama, ale mogło to sprowokować mini dyskusję. Może by się jej nawet udało coś wyczytać między wierszami.
Wyprzedziła go, lecz nie minęła chwila, a mężczyzna zatrzymał ją.
-Huh?- wytrzeszczyła na niego oczy i wnet żwawo pacnęła ręką w tył swojej szaty. Pacnęła i drugi i trzeci.
-Gdzie? –lekko skonsternowana zapytała go, próbując zbadać tylną część mundurka.
Powrót do góry Go down
Baldwin A. Garelick

avatar
Gracz


Skąd : Glasgow, Szkocja
Liczba postów : 18
PisanieTemat: Re: Wątek masowy: szkolenie pedagogiczne   22.12.15 18:43

Jeżeli dziewczyna posiadała jakieś pytania to mogła pytać. W sumie to teraz będzie jego praca, odpowiadanie na pytania i udzielanie poprawnych odpowiedzi. Trzeba nauczać młodzież, żeby nie wyrósł drugi Sami-Wiecie-Kto. Jedynym przedmiotem jakim mógłby się zająć była Obrona Przed Czarną Magią. Bardzo dobrze znał się na zaklęciach obronnych z dość szerokiego zakresu. Nie jest w stanie zliczyć ile razy uratowały go zaklęcia, których uczył się na własną rękę. Niektórych podstawowych zaklęć obronnych nie było w programie nauczania, co jest dość głupie, ponieważ nie jednego by one uratowały.
- Tak, chodziłem do Hogwartu, wiele lat temu. - Teraz przeliczył sobie ile to już minęło. Ponad dwadzieścia pięć lat. Ten czas minął jak machnięciem różdżki. Ledwo co się obejrzał, a już stracił połowę życia.
Przez tą małą "dziurę" atmosfera zrobiła się trochę niezręczna. Jeszcze ktoś uzna go za pedofila, który napastuje nastolatki, a to nie była zbyt ciekawa opcja. Byłby chyba pierwszym czarodziejem, który trafiłby do Azkabanu przez podejrzane zachowanie względem uczennic. Nie miał najmniejszego zamiaru by się to ziściło, dlatego też wyciągnął szybko i sprawnie - jak na byłego Aurora przystało - różdżkę i rzucił zaklęcie.
- Repario. - Machnął magicznym kijkiem, wypowiadając te słowa, a dziury już nie było, ponieważ mundurek się sam naprawił. Magia była błogosławieństwem. - Już nie ważne. Możemy iść dalej. - Dodał z lekkim uśmiechem chowając różdżkę za pazuchę z taką samą gracją jak przy wyciąganiu. Chciałby już odnaleźć pokój Pani Dyrektor.
Powrót do góry Go down
Alecto Carlevaro

avatar
Gracz


Skąd : Wielka Brytania, Londyn
Liczba postów : 69
PisanieTemat: Re: Wątek masowy: szkolenie pedagogiczne   25.12.15 14:02

początek września 2001, Hogwart

Upaprana atramentem, nie traciła pewności siebie, gdy przekraczała próg gabinetu dyrektorki. Żadne przeklęte Chłoszczyć! nie chciało zmyć tego paskudztwa, ale to nie był powód, by rezygnować. Alecto zakładała, że nie na takie rzeczy natrafi w przyszłości w sali pełnej uczniów. Przywitała się z obecną wewnątrz pomieszczenia McGonagall i zajęła wskazane miejsce, unosząc podbródek. Nie zakładała, że nie dostanie tej pracy. Wręcz przeciwnie, była święcie przekonana, że jest dość dobra w swoim fachu, by być cennym nabytkiem dla pani dyrektor. To była wyjątkowo prosta i lekka rozmowa kwalifikacyjna. Ile potrafi, jakie dokumenty to potwierdzą, gdzie się uczyła. Rada Dwunastu tylko wzmacniała jej plecy. I chociaż poprzednie miejsca pracy nie miały nic wspólnego z nauczaniem, miały wiele wspólnego z eliksirami, a szkolenie pedagogiczne i to, jak sobie na nim poradziła, dokładały kolejne plusy do tej pozornie wzorowej mieszanki. Alecto uśmiechała się oszczędnie. Trzymała dystans, by choć udawać ogrom profesjonalizmu, którego niekiedy mocno jej brakowało. A potem nieco zdębiała. Test osobowościowy? Powstrzymała prychnięcie i chwyciła za pióro. Pytanie pierwsze. Och, oczywiście, że zrobi to, co będzie do niej należało. Może nie będzie nazbyt zachwycona taką perspektywą, ale zadanie to zadanie i dopóki jest przydzielone słusznie, warto spróbować. A nuż wyciągnie z sytuacji coś dla siebie. Trzecie... Doprawdy! Co jak co, ale świadomość swoich wad to połowa sukcesu, choć pewnie z tym małym kretynem coś musi być nie tak... Dziewięć. Kompromis czasami przynosi więcej korzyści niż zaciekła walka o swoje. Niektórzy powinni się tego nauczyć. Pięć. Znowu irytujący uczeń. Świetnie. Jasne, że będzie kazała mu sprawdzić czy nie ma go za drzwiami. Do niektórych rzeczy trzeba dojść samemu. Dziesięć... Och. Usatysfakcjonowana, Alecto opuściła gabinet. Wystarczyło już tylko dorwać dyplom.

zt
Powrót do góry Go down
Amelia Slughorn

avatar
Gracz


Skąd : Cornwall
Liczba postów : 63
PisanieTemat: Re: Wątek masowy: szkolenie pedagogiczne   25.12.15 18:11

Wytrzeszczyła na niego oczy i ponownie złapała za swoją szatę. Repario? Z jej mundurkiem wszystko przecież było w porządku. Nie za bardzo rozumiała co właśnie miało miejsce, czyżby facet miał jakieś przewidzenia? Dziwne. Nie odezwała się jednak słowem, skinęła jedynie głową i znów go wyprzedziła, prowadząc go korytarzem do schodów głównych.
Tym razem zamknęła się kompletnie i nie miała zamiaru już o nic pytać. Mężczyzna co prawda nie wyglądał na świra, ale jej wyjątkowo podejrzliwa natura kazała po prostu w nic nie wnikać.  
Gabinet dyrektora mieścił się aż na siódmym piętrze i biorąc pod uwagę ich lokalizację wyjściową, droga aż na górę zajęła im trochę czasu. Dziwne, biorąc pod uwagę, że facet podobno był tutaj uczniem. Gabinet przenieśli, zapomniał czy...Nie ważne, miała nie wnikać.
Zatrzymała się całkiem nagle u podnóża ostatnich schodów, które prowadziły do gabinetu dyrektorki.
- Na górze musi pan iść wzdłuż korytarza, aż zobaczy pan posąg chimery, to tam -wyjaśniła lekko zasapana - ja już muszę iść, miło było pana oprowadzać-powiedziała uśmiechnięta,znikając gdzieś w głębi korytarzu. O dziwo w jej głosie nie było ani nutki obłudy.
[zt]  
Powrót do góry Go down
Baldwin A. Garelick

avatar
Gracz


Skąd : Glasgow, Szkocja
Liczba postów : 18
PisanieTemat: Re: Wątek masowy: szkolenie pedagogiczne   26.12.15 1:44

Podróż była dość długa, lecz szybko się zakończyła. Gdy dziewczyna pokazała mu gdzie ma się udać, tak też zrobił. Wszedł do gabinetu Dyrektorki, która najwyraźniej czekała na jego wizytę. Miała przygotowane pytania, na które Baldwin musi odpowiedzieć tak jak uważa za słuszne.
Pierwsze pytanie było dość banalne. Nawet jeżeli coś nie należy do jego obowiązków to podejmie się zadania. Nie raz robił rzeczy ponad "program". Drugie pytanie było dość dziwne, ponieważ było nie za dobrze sformułowane. Co oznacza, że uczeń działa na nerwach? Rozrabia? Cały czas stara się być w centrum uwagi? Zaznaczył odpowiedz, że to uczeń zawinił, bo tak tez zrozumiał te pytanie. Następne pytanie już było lepsze. Jeżeli ktoś stara się na siłę udowodnić, że ma racje to Baldwin może na to przystać, by mieć święty spokój. Czasami lepiej nie dyskutować, tylko się poddać. Ponowny powrót do pytania drugiego go trochę wybił z tropu, dlatego też postanowił zaznaczyć to samo. Kolejne było dość podchwytliwe. Jeżeli ktoś krytykuje jego nauki nauczania to pewnie ma racje, dlaczego? A może dlatego, że Baldwin był nowy i nigdy nie nauczał innych. Następne pytanie było dość głupie, ponieważ dwie opcje które otrzymał go nie usatysfakcjonowały. Postanowił odpowiedzieć na opcję B, że czeka na lepszy moment.
Na tym też skończył się test. Dyrektorka wzięła jego formularz, a także dokładnie go przeanalizowała raz to patrząc na niego, a raz na pergamin. Uśmiechnęła się, a także pogratulowała posady, wręczając sakiewkę najprawdopodobniej z pierwszą wypłatą?

[zt]
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Wątek masowy: szkolenie pedagogiczne   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Erised :: Dokumentacja :: Wspomnienia-
Skocz do: