Share | 
 
Biblioteka - część główna
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Biblioteka - część główna   28.09.15 3:36

Biblioteka - część główna
Jedno z najczęściej odwiedzanych miejsc w całym zamku. Nic dziwnego, skoro jest skarbnicą nieprzebranej wiedzy, dostępnej bez większego problemu. W ostatnim czasie opracowano łatwe w obsłudze katalogi, dzięki którym wyszukiwanie interesujących pozycji nigdy nie było łatwiejsze. A to ważne, bo setki regałów, wypełniających powierzchnię biblioteki, a co za tym idzie tysiące, dziesiątki tysięcy tomów przyprawiają o zawrót głowy. Między regałami poustawiane są stoliki, przy których śmiało możesz się pouczyć. Pamiętaj tylko, by być cicho i w żaden sposób nie niszczyć książek - w przeciwnym razie bibliotekarka bez skrupułów wyrzuci cię z biblioteki i nie wpuści z powrotem, kiedy będziesz tego najbardziej potrzebował!
Powrót do góry Go down
Elizabeth Benoit

avatar
Gracz


Skąd : Rieux
Liczba postów : 290
PisanieTemat: Re: Biblioteka - część główna   10.11.15 21:11

Co robią normalni ludzie w weekend ? Na pewno nie siedzą w bibliotece. Ale niech mi ktoś zdefiniuje słowo normalny..
Dziewczyna o różowym kolorze włosów, jak zawsze wstała z samego rana. Jeśli chcesz mieć więcej czasu na prysznic, to wstawaj  szybciej. Najlepiej o świcie. Sprawdzone info.  Czuła się dość dziwnie, wracając do szkoły, po tych wszystkich przeżyciach. Czasem ciągle miała koszmary, widziała twarz młodego chłopca, ciągle ta sama sceneria. Niewybaczalne zaklęcie i śmierć przed jej oczami. Dlatego długi poranny prysznic jej pomaga. Potem czas na śniadanie, jeśli kiedyś zobaczysz ją w złym humorze to znaczy że nie zjadła śniadania. Śniadanie to druga najważniejsza poranna czynność. Więc jak na pannę Benoit przystało, po prysznicu poszła na śniadanie. Jak na Francuzkę przystało, jej śniadanie było le petit déjeuner sucré . Czyli śniadanie na słodko, croissanty z dżemem, kakao i przeróżne owoce.  Po zjedzony śniadaniu wyruszyła do biblioteki. Co dziwne, dzisiejsza droga do biblioteki zleciała jej dość szybko. A jak wiadomo droga do biblioteki jest długa, bynajmniej dla niej.
Do biblioteki weszła bezszelestnie, choć czujne oko bibliotekarki i tak ją zauważyło. Od razu przeszła do działu ksiąg z numerologi. Musiała napisać esej o wróżeniu z imion oraz dat narodzin. Pewnie przydałby się jej ktoś, kogo mogłaby użyć jako przykładu. Ale niestety, biblioteka była pusta, a ona na pewno pierwsza by do kogoś nie podeszła. W sumie, nigdy nie mów nigdy. Zasiadła przy jednym ze stolików i otwarła wielką księgę "Coś więcej niż liczby". Niektórzy twierdzą że liczby to tylko liczby. Ale nie ona, tak samo jak gwiazdy to też nie tylko gwiazdy, lub sny. Nie wszystko jest czarne lub białe.
Powrót do góry Go down
Lionel Einion Llewellyn

avatar
Gracz


Skąd : Seul, Korea Pd.
Liczba postów : 53
PisanieTemat: Re: Biblioteka - część główna   15.11.15 14:15

Normalni ludzie z całą pewnością nie siedzą w weekendy w bibliotece. Odsypiają. Leniuchują. Ale nigdy nie przykładają ręki do nauki. No chyba, że jest się Krukonem. Ale Krukoni nie są normalni. Inni nie rozumieją naturalnego pociągu do zgłębiania tajników ksiąg. Ale to dobrze. Przynajmniej nikt nie zamierzał zawracać mu głowy swoim marudzeniem, że musi być cicho, że wszystko musi być tak, jak bibliotekarka każe.
Jak to mówią mugole? "Pan każe, sługa musi?" Na pewno coś w tym stylu, bowiem Lionel z samego rana nie grzeszył największym ogarnięciem, a już w szczególności nie objawiał większego zainteresowania otaczającym go światem. Ot, podniósł się z łóżka, umył, narzucił na ubrania szkolną szatę i wyruszył na kolejny podbój bibliotecznego świata w Hogwarcie. Oczywiście parę razy skręcił nie w ten korytarz i trzykrotnie minął posąg jednookiej wiedźmy na trzecim piętrze, ale ostatecznie dotarł do swojego celu, powstrzymując dłonią głośne ziewnięcie.
Znajomy zapach książek niemal od razu go otrzeźwił, przypominając o tym, co miał do zrobienia dzisiejszego poranka. Wolnym krokiem, starając się jak najmniej stukać nieodłączną laską, kiwnął bibliotekarce głową, po czym zniknął między pierwszymi regałami, niemal instynktownie kierując się ku sekcji z interesującymi go księgami. Rzecz jasna ostatnimi czasy w głowie miał tylko runy oraz ich wyjątkowo skomplikowane tłumaczenia przekładane w kilku różnych językach (jeśli uwzględnić lingwistyczne zamiłowania Lionela). Na jego nieszczęście dział run był wyjątkowo mały i znajdował się tuż obok działu numerologicznego, co wiązało się z towarzystwem jakiejś dziwnej dziewczyny w krzykliwej fryzurze. Nie żeby on sam nie miał teraz gęstej czupryny odstającej we wszystkie możliwe strony.
Dzień dobryyy — wymamrotał, ziewając. Nie znał dziewczyny, ale podejrzewał, że siedzenie przy tym samym stole nie naruszało jakichś dziwnych zasad panujących w Hogwarcie. Dlatego też zajął miejsce naprzeciwko niej, uprzednio wydobywszy z półki egzemplarz Sylabariusza Spellmana. Z niedużej torby wyciągnął jeszcze kawałek pergaminu oraz pióro i kałamarz, co by przepisać interesujące go informacje, choć nie sądził, żeby były użyteczne w najbliższym czasie.
Powrót do góry Go down
Elizabeth Benoit

avatar
Gracz


Skąd : Rieux
Liczba postów : 290
PisanieTemat: Re: Biblioteka - część główna   17.11.15 18:36

Czy to dziwne że pośród książek Elizabeth, czuła się jak w domu ? No, może nie jak w jej "rodzinnym domu", tylko jak w prawdziwym domu. Ten zapach książek i pergaminów, był najbardziej przyjemnym zapachem jaki można by poczuć. I jak nigdzie, czuła się tutaj bezpiecznie i szczęśliwie. Cisza, spokój, wszystko czego można pragnąć w takich czasach.
Mimo tego że była zaczytana w swojej lekturze, już z oddali słyszała stukanie laski o posadzkę. Oczywiście nie zareagowała na to w żaden sposób, dalej pochłaniała zdanie po zdaniu. Dopiero gdy dźwięk się nasilił, delikatnie obróciła głowę by zaobserwować co się dzieje za jej plecami. W sumie nie działo się nic dziwnego. Najwyraźniej nie tylko ona uczy się w weekend. Nie tracąc więcej czasu na przyglądanie się, po prostu powróciła do swojej zajęcia. W sumie przydałby się jej ktoś, byle kto. Ktoś to będzie tak miły i poda jej swoje imię i nazwisko. A ona za to będzie mogła mu powróżyć.
-Dzień dobry .- Oparła z delikatnym uśmiechem chłopakowi który się do niej przysiadł. Czyżby to jakiś znak ? Wszechświat chciałby, dziewczyna powróżyła jemu ? Czy to po prostu zbieg okoliczności..Ale czy istnieje coś takiego jak zbieg okoliczności.. Tyle pytań a zero odpowiedzi, może czas postawić sobie tarota, albo raczej iść do wróżki, lub jasnowidza..
Westchnęła cicho, nie za bardzo jej szło pisanie tego eseju. Może warto by się spytać chłopaka czy miałby ochotę robić za jej przykład. Zagryzła delikatnie wargę i spojrzała się nia młodego chłopaka. -Masz może ochotę mi pomóc ?-. Zapytała się dość nieśmiało i niemal że szeptem. Ale chłopak siedział na tyle blisko że i tak pewnie ją usłyszał.
Powrót do góry Go down
Rosalie Greengrass

avatar
Gracz


Skąd : Somerset, Anglia
Liczba postów : 42
PisanieTemat: Re: Biblioteka - część główna   23.12.15 16:05

Weszła do biblioteki. Co prawda nie potrzebowała hogwarckich księgozbiorów, ale tu przynajmniej było cicho i nikt nie będzie jej przeszkadzał. Przynajmniej taką miała nadzieję, bo aktualnie nie miała ochoty na pogawędki. Dalej była nie w humorze z powodu swojej świątecznej obsuwy.
Wyjęła z kieszeni bluzy zmiętą kartkę. Zapisała na niej wszystko to, co miało się za chwilę znaleźć w notesie.
Na pierwszej stronie zapisała kilka słów od siebie. Zaczęła od typowych życzeń, a później przeszła do tych osobistych. Gdy pierwsza strona była gotowa, przeszła do części właściwej wykonania prezentu. Musiała przyznać, że dosyć sporo się natrudziła przy zbieraniu materiału na prezent.
Nawet się nie obejrzała jak szybko zapisała połowę notesu. Każdą stronę ozdabiała jakimś minimalistycznym rysunkiem, ponieważ nie miała zbyt wielkiego talentu plastycznego. Dodawała również krótkie uwagi od siebie.
Kiedy dzieło było już skończone w bibliotece panowała pustka. Nie miała pojęcia, która jest godzina, ale była z siebie zadowolona. Wszystko poszło zgodnie z planem, zdążyła. Tym razem z kieszeni wyciągnęła jeszcze fiolkę z perfumami. Nie wiedziała dlaczego, ale w pamięci utkwiło jej to, że adresat tego upominku lubi lawendę.
Popsikała notes delikatnie i wyszła z biblioteki. Udała się do pokoju, aby go zapakować.

zt
Powrót do góry Go down
Elizabeth Benoit

avatar
Gracz


Skąd : Rieux
Liczba postów : 290
PisanieTemat: Re: Biblioteka - część główna   03.01.16 18:27

/ Dajmy na to że to inny dzień i inna sytuacja niż mój wątek z Lio, bo i tak jakoś staną w miejscu xD

Jak codziennie, Beti miała swój harmonogram dnia. Budziła się dość szybko, brała prysznic, biegła na śniadanie a potem na lekcje. Po lekcjach nie robiła niczego pasjonującego niż odrabianie lekcji. Gdyby ktoś jej szukał, każdy by wiedział gdzie ją znaleźć. Oczywiście pomiędzy książkami z wróżbiarstwa lub numerologii. Dziś wybrała opcję pierwszą, wróżbiarstwo. Wszystkie inne niedodatkowe i dodatkowe lekcje odrobiła. Najlepsze zostawiła sobie na koniec.
Gdy szła po schodach, jej różowe włosy falowały na je plecach. Było słychać delikatny stukot jej glanów, ubrana w czarne leginsy i za dużą fioletową bluzę, która zasłaniała jej tatuaże. Weszła do biblioteki i wzięła głęboki wdech. Uwielbiała zapach pergaminu, był taki uspokajający. Stojąc przed regałami z książkami, zaczęła wzrokiem szukać tej której potrzebowała. Wróżbiarstwo dla zaawansowanych. Nucąc coś pod nosem, złapała prawidłową książkę do ręki i zaczęła ją przeglądać na stojąco. W sumie to szukała czegoś na temat "wróżenia z płomieni. Nie lubiła ognia, ale jednak interesowało ją to na czym to polega. Pewnie nic trudnego, ale czy zwykła osoba, która nie jest jasnowidzem da radę wyczytać coś z płomieni ?. Czy w ogóle może wróżyć prawidłowo ? Nie miała tak zwanego trzeciego oka, a może po prostu go nie dostrzegała ?.
Delikatnie przewracała kolejne kartki książki, tak była nią zafascynowana że nawet zapomniała usiąść do jednego ze stolików.
Powrót do góry Go down
Jasper Skarsgård

avatar
Gracz


Liczba postów : 9
PisanieTemat: Re: Biblioteka - część główna   06.01.16 5:16

To nie był jego szczęśliwy dzień.
Z naburmuszoną miną i zeszytem “od wszystkiego” w dłoni zmierzał w kierunku biblioteki, miejsca które nie odwiedzał zbyt często z własnej inicjatywy. Dzisiaj niestety musiał. Tego roku wypadałoby nie zawalić.
Jasper wszedł do sali dziarskim krokiem i bez zastanowienia rozpoczął obchód między rzędami książek i ławkami, które były tuż przy nich porozstawiane. Po drodze mijał same dzieciaki, albo smutasów, z którymi dotąd nie miał do czynienia i nie bardzo planował ten stan rzeczy zmienić.
Ściągnął brwi i przystanął przy jednym regale. Nieznany małoletni Puchon z zapałem, prędzej pasującym do prawilnego Krukona, odrabiał pracę domową z dorodnymi wypiekami na twarzy. Obrzucił go drwiącym spojrzeniem, bardziej wymierzonym w samego siebie i swój własny brak entuzjazmu skierowanego do nauki, niż do chłopaka.
Westchnął melodramatycznie, odlepił się od półki o którą się opierał i wyruszył w kierunku działu wróżbiarstwa. Aż dreszcz przechodził go na samą myśl.
Nawet nie do końca był pewien tytułu jakiego potrzebował. Domówka na jutro. Nie mógł znaleźć tego w podręczniku. Słyszał jak ktoś z klasy tak mówił. Sam nawet sprawdzał.
W tej części biblioteki nie było zbyt wielu uczniów. Za wyjątkiem jednej osoby. Stanął tuż przy półce, udając że szuka dowolnego tomu. Ukradkiem rzucił jej spojrzenie. Może dwa.
Nie znał jej. Na oko wyglądała na szóstą, może siódmą klasę,ale ponieważ z widzenia znał niemalże wszystkich ze swojego roku, obstawiał opcję dwa. W najgorszym przypadku była piątoklasistką. Miałby pecha!
Nie zastanawiał się ani moment, zresztą tak przeważnie udawało mu się zdobywać znajomych. Przez przypadkowe spotkanie i nawiązanie rozmowy. Norma.
- Tak się składa, że trzymasz w dłoni książkę, której baaardzo potrzebuję- orzekł wskazując palcem na tom, który trzymała w dłoni -i na dodatek nie widzę tu nigdzie innych kopii-dodał mrużąc oczy, kompletnie nie przejmując się, że to co właśnie powiedział było kompletnym blefem.
Powrót do góry Go down
Elizabeth Benoit

avatar
Gracz


Skąd : Rieux
Liczba postów : 290
PisanieTemat: Re: Biblioteka - część główna   06.01.16 19:54

Szczerze, nie słyszała jak ktoś pojawił się obok niej. Nawet nie poczuła że ktoś na nią patrzy, co jest dość dziwne. Po prostu się zaczytała i to bardzo. Nie każdy podręcznik ją tak wciąga, jak wróżbiarstwo lub numerologia. Według niej są to właśnie najlepsze przedmioty, dodatkowe.
Gdy usłyszała jak ktoś się do niej odzywa, odrzuciła swoje włosy, które opadły jej na twarz i spojrzała się na chłopaka. Oczywiście pierwsze co rzuciło jej się w oczy to bandamka. Posłała mu delikatny uśmiechem i uniosła delikatnie brew ku górze. -Jesteś pewien że własnie tego szukasz ?-. Zapytała się dość śmiało jak na nią. Przecież wszyscy wiedzą ze jest nieśmiała, choć czasem miała takie przebłyski, normalnego zachowania. Oczywiście nie obeszło się bez rumieńców. Wracając do książki. Zamknęła ją delikatnie i pokazała mu palcem tytuł, a raczej dwa pierwsze wyrazy "Dla zaawansowanych". Oczywiście nie chodziło o to aby się wywyższać czy przechwalać, ale po prostu nie sądziła że ktoś poza nią używa tej książki. Zagryzła delikatnie swoją wargę, znów spojrzała się na chłopaka. Teraz zauważyła jego tatuaże. W tym akurat się różnili, on swoje pokazywał ona je ukrywała. Potem ukradkiem spojrzała sie na niego oczy, miały dość specyficzny kolor. -Jestem zaskoczona że ktoś inny również używa tej księgi.- Uśmiechnęła się i podała mu ją. -Czytam ją już jakieś.... pięć razy. Więc jeśli jej potrzebujesz, to proszę.-. Nie wiedziała że blefował, skąd mogła to wiedzieć ? Nie zna go wcale, wiec nie potrafi odczytać, czy ją okłamuję ,czy mówi prawdę.
Powrót do góry Go down
Jasper Skarsgård

avatar
Gracz


Liczba postów : 9
PisanieTemat: Re: Biblioteka - część główna   29.01.16 3:35

Wzrok Jaspera był niespokojny. Źrenice muśnięte mieszanką barw ametystu i pospolitego błękitu, wydawały się być doskonałym i bacznym obserwatorem będącym w usługach swojego właściciela. Spojrzeniem błądził po twarzy nieznajomej, zahaczał również o grube tomisko tak dosadnie przez nią eksponowane . Uraczył dziewczynę świeżo wykwitłym szelmowskim uśmiechem i kiwnął głową.
-Dokładnie ten tom.
To musiało być przeznaczenie, pomyślał. Fakt faktem nie wiedział, której książki potrzebuje, do jakich materiałów powinien sięgnąć przy odrabianiu swojej pracy, ale z tym tomem miał już wcześniej do czynienia, co prawda wyłącznie pośrednio, bo widywał ją jedynie na ławce swych nieco bardziej przykładnych kolegów...Cóż. Trzeba docenić starania. Przynajmniej wiedział co w trawie piszczy! To się powinno cenić, prawda?
-Pięć razy? Jasna cholera! - parsknął śmiechem, prawdopodobnie dużo głośniej niż mógł sobie na to pozwolić. Ktoś mógł w każdej chwili wyłonić się zza regałów i pogrozić surowo paluszkiem.
- Musisz być bardzo mądra skoro tak cię zaskoczyła...faktyczna przydatność tej książki. To jest, przydatność przydatnością, nie mam wyboru. Mus to mus – wywrócił oczyma i wyjaśnił pospiesznie - ten oto okaz wchodzi jednak w zakres materiału dodatkowego szóstego klasy. Skoro jesteś taka pilna, to będziesz miała wszystko z głowy, za ten rok czy dwa – stwierdził, a cień rozbawienia przemknął po jego twarzy. Jasper był przekonany o młodszym wieku dziewczyny z kilku powodów, włączając w to jego upośledzony zmysł oceniania wieku u płci żeńskiej. Sam był już staruchem na tle młodszych roczników, więc nie miał tego sobie za złe.
Powrót do góry Go down
Elizabeth Benoit

avatar
Gracz


Skąd : Rieux
Liczba postów : 290
PisanieTemat: Re: Biblioteka - część główna   31.01.16 20:52

Uśmiechnęła się delikatnie i spojrzała się na niego, a raczej w jego oczy. Wyglądały na niespokojne i baczne obserwowały wszystko co się działo. Nie tak jak je oczy, które zawsze wpatrywały się w jeden punkt. Nie lubiła się w kogoś wpatrywać, jeśli nie znała tej osoby więc odwróciła swój wzrok i wlepiła go w książkę po czym się zaczerwieniła. Od tego że czuła jego wzrok na sobie.
-Proszę.- Podała mu ciężki tom który i tak znała na pamięć. Przecież nie będzie przetrzymywała książki której i tak nie potrzebuje. Odrzuciła swoje włosy i przejechała dłonią po innych księgach na regale. Musiała czymś zabić sobie czas ale nie do końca wiedziała czym. Nie było już tutaj nic interesującego. Może ktoś będzie miał z czymś problem, to chociaż będzie mogła mu pomóc. A może on potrzebuje pomocy ? Warto spytać...
Pokręciła głową z uśmiechem gdy parsknął dość a głośnym śmiechem w bibliotece. Na szczęście nikt nie słyszał albo po prostu nikt nie zwrócił na to uwagi.
-Bardzo mądra ? Wolę określenie, oczytana.-Zawstydziła się jak to na nią przystało. -Uwielbiam wróżbiarstwo jest najlepszym przedmiotem w tej szkole. Według mnie oczywiście. Pewnie już w tym roku. Jestem w ostatniej klasie.- Pokiwała głową z uśmiechem i zagryzła wargę. -Jeśli chcesz mogę Ci pomóc z wróżbiarstwem.- Zaoferowała się. Kto wie może chłopak jednak nie potrzebuje jej pomocy, cóż warto było pewnie spytać. Spojrzała się na niego i wystawiła swoją dłoń.-Elizabeth.- Przedstawiła się, w końcu kultura tego wymaga i chciała poznać jego imię. Przecież obiecała sobie ze otworzy się na ludzi, nie za dużo ale zawsze. W końcu trzeba poznać kogoś nowego a nie kolejnych bohaterów książek.
Powrót do góry Go down
Darren Jules Cole


Gracz


Skąd : Brighton, UK
Liczba postów : 96
PisanieTemat: Re: Biblioteka - część główna   07.03.16 20:39

O dziwo biblioteka nie była tylko miejscem do zakuwania, z czego zdawał sobie sprawę każdy szanujący się Krukon, w tym Darren. Stereotypy, że niby obchodziły ich tylko oceny i dlatego spędzali dnie i noce zagłębieni w książkach były o tyle przesadzone, że każdy, kto znał akurat Cole wiedział, że to nie może być prawdą. A używał on tego miejsca do wielu celów: faktycznie, uczenia się, ale głównie rzeczy, które go interesowały, czytania różnego rodzaju książek, ba, nawet obserwowania ludzi od czasu do czasu. Bo przychodzenie do biblioteki w tej szkole, zależnie od domu i stanu spieprzenia psychicznego, było różnorakie. Puchoni przychodzili tu na randki, Gryfoni żeby się awanturować, tudzież też na randki. Większość nie przychodziła w ogóle i było to jedyne miejsce, w którym raczej nigdy nie spodziewałby się Liv. A to mówi wiele o człowieku.
Od czasu wojny, nowa, wyremontowana biblioteka została zupełnie oczyszczona ze wszystkich dzieł poruszających temat czystości krwi i wszelkich innych aspektów, którymi mógłby być zainteresowany potencjalny nowy fanatyk Czarnej Magii. I to nie tak, że Darren specjalnie wyszukiwał czy rozpytywał, ale uważał to za interesujące, skoro było tak pilnie strzeżone. Przy okazji czasem zdarzało mu się wpaść w lekką obsesję zrozumienia pewnych rzeczy, które nie miały dla niego sensu. Na przykład przejmowanie władzy nad światem – bo chyba do tego w końcu dążył Czarny Pan? – wydawało się butne i nudne, nawet wtedy, kiedy Krukon był jeszcze dzieciakiem.
Na dzisiaj wytrzasnął z pewnych źródeł Historię Brytyjskich Rodów Magicznych, której stronnice przewracał leniwie, od czasu do czasu skupiając uwagę na tej czy innej osobie, która akurat przemykała się pomiędzy regałami z książkami. Było już dawno po zajęciach, ale chłopak cały czas był w szkolnym mundurku, siedząc niedbale przy jednym ze stolików. Nie trzeba było zbytniego talentu do odczytywania ludzkich emocji żeby się zorientować, że dla niego lektura nie była specjalnie porywająca.
Powrót do góry Go down
Miranda Carlsson

avatar
Gracz


Skąd : Halmstad, Szwecja
Liczba postów : 35
PisanieTemat: Re: Biblioteka - część główna   07.03.16 21:22

Grafik dziewczyny na dzień dzisiejszy był przepełniony. Zajęcia z transmutacji, zaklęć i uroków, eliksiry... wszystko takie ważne. Na ostatnią chwilę zostawiła sobie dodatkowe zadanie, które nie należało do obowiązków szkolnych. Ostatnimi czasy zaczęła ją interesować historia Hogwartu. Może nie jest to najciekawsza rzecz dla osób, które uczęszczały tu przed wojną, ale ona miała inne podejście. Po przeprowadzce do Wielkiej Brytanii dowiedziała się tylko najważniejszych zagadnień, które tak szczerze, nie wiele jej dały. Wciąż czuła się całkowicie zielona w tym temacie. Później nie miała czasu by zagłębiać się w historię zamku, bo zawsze coś było zaplanowane. Dzięki temu, że dała radę wcisnąć parę godzin wolnego po zajęciach, bo zrobiła prace domowe na kolejny dzieńi mogła spokojnie zagłębić się w lekturę.
Udała się... no a gdzie człowiek udaje się jeśli potrzebuje informacji? Biblioteka. Właśnie tam znalazła się Ślizgonka. Na jej nieszczęście pomieszczenie było dość zatłoczone. Uwielbiała to miejsce, ale nie mogła znieść natłoku rozwrzeszczanych dzieciaków. Skrzywiła się na sam widok zajętych miejsc przy stolikach. Czy ja kiedyś zastanę to miejsce puste? Przewróciła tylko oczami na samą myśl, że będzie musiała spędzić tu więcej czasu. Niestety nie było jej dane znaleźć o tej porze bardziej ustronnego miejsca, więc stwierdziła, że przecierpi ten fakt. Bez zbędnego zainteresowania ludźmi, którzy miziali się między regałami, kręcili się bez celu lub bezczelnie zajmowali miejsce przy stolikach i nic nie robili, zaczęła szukać materiałów.
Zabrała ze sobą 3 obszerne tomiszcze i przedźwigała je do najbliższego stolika. Dopiero po odstawieniu rzeczy zauważyła, że ktoś przy nim siedział. Nie znała chłopaka, ale z tego co mogła się zorientować to był Krukonem. Może i nie był aż tak długo w szkole, jednak dała radę rozpoznać po kolorach na szacie szkolnej. Nie podobała jej się sytuacja, w której się akurat znalazła, bo musiała się odezwać. To było najgorsze zadanie jakie mogło ją spotkać w dzisiejszym dniu. O wiele bardziej wolałaby mieć do napisania trzy eseje z zielarstwa na jutro niż rozmawiać z nieznajomym, chociaż trzeba podkreślić, że nie była fanką tego przedmiotu. Postanowiła jednak zachować chodź minimalną część swojej kultury i zapytać czy nie przeszkadza, chociaż nie wiedziała po co skoro to dla wszystkich uczniów tej szkoły. Zanim jednak przewróciła oczami, zastanowiła się i stwierdziła, że osobnik może to źle odebrać.
- Mogę się dosiąść? - powiedziała od niechcenia Miranda, chociaż starała się by zabrzmiało uprzejmie. Próbowała jeszcze dodać uśmiech, ale to jedynie mogło wyjść jako nieprzyjemny grymas, więc szybko zrezygnowała z tego kroku. Oj i tak zapytałam, to jest już DOŚĆ kulturalne... Prychnęła w duchu.
Powrót do góry Go down
Darren Jules Cole


Gracz


Skąd : Brighton, UK
Liczba postów : 96
PisanieTemat: Re: Biblioteka - część główna   07.03.16 22:16

Akurat był na etapie czytania, wywołującego niemałe zniesmaczenie na jego twarzy, „ …opowiadali się za oczyszczeniem świata czarodziejów z osób urodzonych w mugolskich rodzinach i sprawowaniu urzędów oraz ważnych stanowisk wyłącznie przez czarodziejów „czystej krwi”. Synom i córkom zezwalano na małżeństwa jedynie z czarodziejami pochodzącymi z innych starych magicznych rodów…” bla bla bla i tak dalej w tym samym stylu, praktycznie opis każdego rodu wyglądał tak samo lub podobnie. Darren nie sądził, żeby miał zrobić się od tego o wiele mądrzejszy i poważnie zastanawiał się, czy czasem nie powinien porzucić lektury i zająć się czymś innym.
Rozmyślania przerwały mu tomiska, lądujące na jego stoliku, zupełnie niespodziewanie, będące sprawką pewnego dziewczęcia, które nagle wynurzyło się z tłumu uczniaków. No proszę, jak na zawołanie, Ślizgonka. Ale Cole niespecjalnie ją kojarzył, toteż z rezerwą odniósł się do jej szczękościsku, który pewnie miał w zamierzeniu być… Może uśmiechem? Albo jej normalnym wyrazem twarzy? Ciężko było się zorientować w naturze Ślizgonów, na ogół zachowywali się jak odrębny gatunek.
W każdym razie obrzucił ją krótkim spojrzeniem. Nie miał autystycznego problemu z trzymaniem stolika tylko dla siebie, odgradzaniem się od ludzi, z którymi musi go dzielić ani nic w tym stylu, wręcz przeciwnie.
- Ehe – odmruknął jej tylko, nie starając się nawet sprawiać pozorów uprzejmej osoby. Zostawił do Ślizgonce, skoro takie to było dla niej ważne. Zamiast tego uraczył się jednym z tomów, które przytachała do stolika, odkładając swoją niefortunną lekturę, prawdopodobnie na zawsze. Uniósł brwi, spoglądając na Historię Hogwartu. Nikt się tym już nie interesował, skoro większość przeżyła praktycznie połowę książki. – Serio, mało ci historii? – Rzucił jej kose spojrzenie, zastanawiając się, z której choinki się urwała. Nie rozumiał, po co ktoś chciałby to wszystko przeżywać po raz kolejny, czytając głupie tomy. Naturalnie historia przed Bitwą o Hogwart dla niego zbytnio nie istniała, należała do innej ery.
Nie odłożył jednak książki i kartkował ją leniwie, jakby spodziewając się znaleźć coś, o czym nie wie. Niestety większość rzeczy, o której była mowa, już nie istniały, doszczętnie zniszczone kilka lat temu.
Powrót do góry Go down
Miranda Carlsson

avatar
Gracz


Skąd : Halmstad, Szwecja
Liczba postów : 35
PisanieTemat: Re: Biblioteka - część główna   07.03.16 22:41

Mruknięcie chłopaka przyprawiło ją w odrazę. Podchodzisz do człowieka, kulturalnie walisz mu książkami na stół i pytasz czy możesz. A tu za knut godności by się odezwać jak należy. Starała się nie zwrócić uwagi na reakcję Krukona, ale to było bardzo ciężkie. Siły władające jej ciałem uspokoiły się by nie wszczynać awantury. Usiadła na miejscu po drugiej stronie stolika by być jak najdalej. Zgarnęła jedną ręką książki, które własnymi siłami przytaszczyła, lecz jak na złość, jednak zniknęła. Dopiero po momencie zobaczyła, że osobnik na przeciw niej bezczelnie przywłaszczył sobie tomiszcze. Jak gdyby nigdy nic przeglądał sobie i dodatkowo komentował. Zacisnęła swoje usta w wąską kreskę, chociaż w jej wypadku bardzo ciężko to zrobić.
- Mało - syknęła wyrywając mu szkolną własność z ręki - Jakbyś nie wiedział, jestem dopiero od tego roku. - dodała ze sztucznym uśmieszkiem.
Zaskoczenie i poirytowanie nie schodziło z jej twarzy, bo jak można być aż takim ignorantem by nie wiedzieć co się dzieje w szkole. Chyba tu sobie nie przychodziły i nie odchodziły osoby na prawo i lewo. Postawiła jednak nie przejmować się niskim poziomem spostrzegawczości chłopaka. Nie on jeden był ślepy i nie ogarniał, że dopiero w tym roku zaczęła edukacje w tej szkole. Wzięła jedną z ksiąg i umieściła ją przed sobą. Otworzyła na pierwszej stronie by móc się dokładnie przyjrzeć fotografii dawnego Hogwartu. Nie miała zamiaru zawracać sobie głowy jego towarzystwem.
Zaczęła intensywnie przeglądać strona po stronie jak funkcjonował wcześniej zamek, jak wyglądały poszczególne pomieszczenia czy też stosunki między domami. Nawet zdążyła dojść do fragmentu gdzie mogła poznać historię założycieli szkoły i ich wizje. Skłóceni Gryfoni i Ślizgoni, Kurkoni tacy mądrzy, a Puchni tacy dziwni. Coś w tym było, po obserwacjach wiele można powiedzieć o człowieku. Coraz interesowała ją historia jej teraźniejszej szkoły...
Powrót do góry Go down
Darren Jules Cole


Gracz


Skąd : Brighton, UK
Liczba postów : 96
PisanieTemat: Re: Biblioteka - część główna   12.03.16 13:06

No, to na pewno rozjaśniało wiele w głowie chłopaka, ale również wprawiło go w nieco zły humor. Od czasu powrotu do Hogwartu miał wrażenie, że towarzystwo jest nieco hermetyczne: w dobrym sensie. Wszyscy generalnie przeszli przez podobne rzeczy, nikt nie nosił znamion szczęśliwego i beztroskiego dzieciństwa i nawet stare relacje między Gryfonami i Ślizgonami były nieco zacieśnione. Fakt faktem ci drudzy byli nadal nieco popieprzeni, ale i oni dostali w kość w którymś momencie, więc wydawało się, że wszystko rozgrywało się fair. Mogli się nie lubić, ale nadal byli „swoi”. Darren nie zdawał sobie sprawy, jak wielką przykuwał do tego wagę aż do tego momentu.
- Wybacz moje znikome zainteresowanie twoją na pewno fascynującą historią – powiedział z nutą ironii. Dziwne, bo rzadko, bardzo rzadko wdawał się w rozmowy tego typu z osobami, których nie znał, ba, nawet tymi, które znał. Siedzące przed nim ślizgońskie dziewczę było jednak swego rodzaju intruzem, którego tolerować nie chciał z sobie znanych powodów. Rozmowa nie należała do najłatwiejszych, więc on w tym momencie był gotów jej zaprzestać, po dziecinnemu nie planując oddać jej tomu. Im dalej go kartkował, tym bardziej upewniał się, że jego cholerna książka była opisem wojny o Hogwart i renowacji zamku nieco później. Nigdy nie przejawiał zainteresowania tym, co inni mieli do powiedzenia na temat tego, co tu się zdarzyło. On miał swoją wersję i było jej aż nadto. Toteż z mieszanymi uczuciami czytał i czytał, głównie po to, żeby nowo poznana dziewczyna nie pomyślała sobie czasem, że chciałby się wdać z nią w jakąś dyskusję.
W tym momencie poczuł, że bardzo, ale to bardzo musi się wyrwać z tego zamku, iść na boisko polatać albo po prostu pokręcić się po błoniach, wszystko, żeby tylko nie robić tego, co teraz robił. Nie było to jednak tak silne uczucie jak upór, że musi siedzieć na swoim miejscu i pilnować swojego stolika. Tę cechę miał akurat wybitnie rozwiniętą, więc pewnie mógłby tu siedzieć i do północy.
Powrót do góry Go down
Miranda Carlsson

avatar
Gracz


Skąd : Halmstad, Szwecja
Liczba postów : 35
PisanieTemat: Re: Biblioteka - część główna   15.03.16 1:46

Już myślała, że będzie miała spokój, ale niestety to nie nastąpiło. Chłopak nie poprzestał na zostawieniu książki, którą sobie przyniosła. Zaczął ją przeglądać, czytać, kartkować. Nie denerwowało jej tego, że zagłębił się w lekturę. Raczej to, że miała świadomość tego, że robi to zwyczajnie na złość. Jakby nerwy jej puściły to z pewnością pragnęłaby odzyskać tomiszcze i ulotniła by się z miejsca zdarzenia. Na całe szczęście tak nie było. Spokojna dalej chciała czytać to co sobie znalazła by poznać historię Hogwartu. Może dla niektórych osób, które jak on, nie było to ciekawe. Nie musiał się z nią zgadzać, ale dziewczyna, jako osoba, która nie przeżyła tego wszystkiego, miała świadomość, że przynajmniej powinna wiedzieć jakie rzecz wydarzyły się kilka lat temu. Nawet nie tyle co była zmuszona, ale chciała. Edukacja na ten temat dawała jej większą świadomość i kontrolę nad tym jak powinna postępować.
Usłyszawszy słowa chłopaka, przez pierwszą chwilę nie powiedziała nic, jednak unikanie komentarza było wbrew jej naturze. Może i nie planowała obrazić swojego towarzysza, ale swoje trzy knuty musiała dodać.
- Nie jestem zaskoczona - syknęła szeptem. Wiedziała, że prawdopodobieństwo, że Krukon usłyszy jej słowa były niskie, ale zawsze jakieś. W sumie nawet ją to nie obchodziło. Zwyczajnie jak na Mirandę przystało, nie mogła sobie odpuścić by czegoś nie powiedzieć. Próbowało, ale jak widać z marnym skutkiem.
Uspokoiła się po chwili i zagłębiła ponownie w lekturę. Czytała skupiona i przewracała kartki. Nie wiedziała, że to ją tak zaciekawi. Pierwszym planem było zapoznanie się jedynie z grubsza by mieć jakiekolwiek informacje. Teraz zmieniło się to w przygodę, którą bardzo chciała przeżyć razem z uczestnikami. Wiedziała, że kończy się szczęśliwie, bo inaczej Hogwartu w tym momencie by nie było, ale jednak osoby, które poległy czy też zmiany, które zaszły były okrutne. Z jednej strony cieszyła się, że ominęła ją ta historia, ale z drugiej, doskonale wiedziała, że o wiele łatwiej byłoby jej zrozumieć teraźniejsze zachowanie starszych roczników.
Powrót do góry Go down
Darren Jules Cole


Gracz


Skąd : Brighton, UK
Liczba postów : 96
PisanieTemat: Re: Biblioteka - część główna   21.03.16 20:08

Będąc w bibliotece, ciężko było przeoczyć jakiekolwiek słowa, toteż Darren zdawał sobie sprawę, że ich mała wymiana zdań jest podsłuchiwana przez przynajmniej trzy stoliki dookoła. Nie przeszkadzało mu to specjalnie, bo też nie przejmował się tym, że wyrobi sobie opinię osoby niemiłej i nieprzyjaznej, generalnie be.
Nie umknęły mu słowa Ślizgonki, ale nie poczuł się zbytnio sprowokowany. Żyj i daj żyć innym, bardzo mądre powiedzenie, którego na ogół przestrzegał, szybko wróciło do jego świadomości. Toteż odłożył tom na inne, które przytargała ze sobą dziewczyna, stwierdziwszy, że zwyczajnie ją zignoruje. Chce się edukować na głupi temat, jej sprawa. Korciło go, żeby ją o tym poinformować, żeby przypadkiem nie wyszła stąd nie znając jego prześwietnej opinii na ten temat, ale na całe szczęście dla swojej bucowskiej opinii i dla samej zainteresowanej, łatwo odpuszczał. Na pewno w momencie, w którym dziewczę wymyśli sobie jakieś komentarze osoby oczytanej, Krukon zareaguje, ale teraz postanowił się skupić na pilnowaniu swojego terenu. No, stolika.
Chwycił nieciekawą książkę, którą czytał przed jej przyjściem, i westchnął lekko. No cóż, będzie to musiał potraktować jak naukę nielubianego przedmiotu (bo takowe też istniały) i jakoś przebrnąć przez ten stek bzdur. Tudzież po prostu umrzeć z nudów, gapiąc się w zapełnione drukiem stronnice. Tak źle, tak niedobrze. Martwił się, czy czasem nie poprzestawia mu się w głowie i nie zacznie wyznawać desperacko czystości krwi, którą przykładowo sam nie mógł się poszczycić. Wtedy miałby pretekst, żeby zwalić wszystko na brunetkę siedzącą naprzeciw niego i kto wie, może następna rozmowa okazałaby się bardziej lotna?
Powrót do góry Go down
Rosemary Blackburn

avatar
Gracz


Skąd : Chelmsford, Wielka Brytania
Liczba postów : 267
PisanieTemat: Re: Biblioteka - część główna   01.05.16 18:09

Rosemary lubiła spędzać czas w bibliotece. Wieczna cisza, mało ludzi, wszechobecny spokój. Jej klimaty. Nic więc dziwnego było w tym, że teraz się tu znalazła. A po co? Uczyć się, oczywiście. Wiedząc już, gdzie ma się skierować, ruszyła do działu, gdzie mogła trafić na podręcznik „Tysiąc magicznych ziół i grzybów”. Wodząc palcem po starych, stłamszonych okładkach ksiąg, wlokła się powoli wzdłuż regału. Nie, nie, nie… Ach! I jest! Zielonowłosa z zadowoleniem wysunęła opasły tom ze swojego miejsca i ściskając go kurczowo, podreptała do najbliższego wolnego stolika. Tam usiadła z zadowoleniem i wyjęła jeden ze swoich grubych zeszytów do notatek. Jak dobrze jest w końcu się zająć czymś konkretnym, pomyślała z zadowoleniem, bo i ostatnio cierpiała na wyjątkowe znudzenie i brak rzeczy coby się tym zająć. Poczęła więc z nikłym, choć skupionym, uśmiechem wertować co ciekawsze działy i tematy, robiąc przy tym skrupulatne notatki.
Powrót do góry Go down
Effie Force

avatar
Gracz


Skąd : USA
Liczba postów : 156
PisanieTemat: Re: Biblioteka - część główna   01.05.16 18:32

No pewnie. Oczywiście, że Effie z przyjemnością przeczyta podręcznik z zielarstwa, żeby poprawić ocenę. Na dodatek zrobi to z przyjemnością! Śmieszne. Ale jak coś się już powiedziało trzeba to zrobić, a jak dostało się szanse trzeba ją wykorzystać. Na domiar złego, musiała sama iść do biblioteki i sama znaleźć tą przeklętą książkę. Jak to tam było? Coś o magi, ziołach i grzybach? Zanim ona to znajdzie to skończy się rok szkolny. Przynajmniej wie gdzie leży biblioteka. Od razu skierowała się do bibliotekarki. Nie wiedziała gdzie jest taka książka, jedyne co wiedziała że jest w zielonej oprawie. No kurde serio? Effie powstrzymała się od zgryźliwego komentarza i skierowała się w alejkę z podręcznikami do zielarstwa. Zanim jednak tam doszła jej uwagę zwróciła dziewczyna o zielonych włosach. Czyż by w tym zamku uchował się człowiek którego Effie nie znała? Dzięki bogu, że zwróciła jej uwagę bo dziewczyna właśnie otwierała książkę w zielonej oprawie. Książka która pragnęła Effie! Jak to się dobrze składa. Z krukonką nie powinna mieć problemów. Podeszła żwawym krokiem do dziewczyny i spytała się najmilszym głosem na jaki było ją stać (czyli wcale nie miłym) - Przepraszam? Czy była byś na tyle miła i oddała mi tą książkę? Super bardzo jej potrzebuje - i wyszczerzyła zęby w uśmiechu. Żeby tylko się nie stawiała bo trzeba będzie być niemiłym.
Powrót do góry Go down
Rosemary Blackburn

avatar
Gracz


Skąd : Chelmsford, Wielka Brytania
Liczba postów : 267
PisanieTemat: Re: Biblioteka - część główna   01.05.16 18:48

Rosemary z przyjemnością delektowała się lekturą, pisała właśnie o skrzelozielu, o którym już kiedyś słyszała pobieżne informacje, gdy nagle zarejestrowała czyjeś zbliżające się do niej kroki. Jakaś osoba zatrzymała się przy niej, Rose podniosła więc wzrok. Stała przy niej oczywiście nie kto inny jak Effie, znana w tej szkole, popularna Ślizgonka, której zachowania zielonowłosa nie cierpiała. A może będzie miła?, pomyślała z nadzieją. Kiedy jednak blondynka odezwała się, jej z pozoru miły ton wywołał u Rose instynktowne, wewnętrzne zjeżenie się ostrzegawczo. Nie miło, nie miło, nie miło!
Kiedy dotarło do niej co tak właściwie dziewczyna do niej powiedziała, uniosła brwi.
- Niestety ja również. Przyjdź jakoś za godzinę, powinnam skończyć. – posłała jej wymuszony, lekki uśmiech i wróciła do czytania o roślinkach, jakie akurat ją interesowały.
Co też ona sobie myślała? Że Rose obleje zielarstwo tylko dlatego, ze akurat zażyczyło jej się teraz właśnie korzystać akurat z tej księgi? No chyba jakiś chory żart!
- Zresztą są też inne książki o zielarstwie, poszukaj w trzeciej alejce w tamta stronę. – kiwnęła ręką za siebie, nawet nie podnosząc wzroku. No bo co, że niby jest to jedna jedyna książka o zielarstwie w tej szkole? Wybacz, kochanie, ale nic z tego.
Powrót do góry Go down
Effie Force

avatar
Gracz


Skąd : USA
Liczba postów : 156
PisanieTemat: Re: Biblioteka - część główna   01.05.16 21:03

Powinna skończyć za godzinę? Też mi coś. Co ona sobie myślała, że życie Effie Force jest takie nudne jak jej? Chociaż błysk w oku zielonowłosej sygnalizował, że wie do kogo mówi, to chyba było jej brak zdrowego rozsądku. Effie ostentacyjnie wzdychnęła i opadła na krzesło. Wbiła wzrok w krukonke, która nie mogła odczuć nie komfortu tej sytuacji. Ani myślała iść po jakąś inną książkę, skoro ta której potrzebuje leży przednią. I ani myślała czekać godzinę. Myślała, żeby uświadomić dziewuchę kto przed nią właśnie siedzi i co grozi gdy ego kogoś zdenerwuje.
- Chyba czytasz dużo książek, co? - pytanie czysto abstrakcyjne, bo nawet nie znała imienia zielonowłosej. Ale skoro była krukonką to chyba dużo czytała nie? Nie na tym polegały te śmieszne domy? Właściwie co sprawiało, że byłeś przynależny do ślizgonów? Wracając do meritum sprawy, Effie jest dziś wyjątkowo dobroduszna skoro daje dziewczynie jeszcze jedną szanse. CZY WSZYSCY TO WIDZĄ?
Powrót do góry Go down
Rosemary Blackburn

avatar
Gracz


Skąd : Chelmsford, Wielka Brytania
Liczba postów : 267
PisanieTemat: Re: Biblioteka - część główna   01.05.16 23:38

Rosemary podniosła wzrok na dziewczynę. Po co jeszcze się przysiada? Na miłość boską, niech znajdzie sobie innych ludzi do zanudzania swoimi opowieściami! W ogóle swoją osobą.
- Mhm. I teraz też bym chciała. – Posłała jej krótki uśmiech po czym wróciła ponownie do czytania.
Miała szczerą nadzieję, że to sprawi, że dziewczyna sobie pójdzie. Jednak miała też świadomość, że są to raczej złudne nadzieje. Za łatwo by miała, a wiedziała, że panna Force nie była z tych, co to idą łatwo na ugodę. Właściwie nie była pewna czy blondynka w ogóle wiedziała co znaczy słowo „kompromis”. Szczerze w to wątpiła. Nie zamierzała jednak tak łatwo ustępować. Była tu pierwsza, a na półkach jest cała masa podobnych książek. Może nawet znalazł by się duplikat tej księgi? Jeśli Force zależy na czasie, pofatyguje się sama. Tak sobie myśląc, Rose poczęła pisać kolejną część notatek. Hodowla skrzeloziela była bardzo ciekawa! Dla niej w każdym razie.
Powrót do góry Go down
Effie Force

avatar
Gracz


Skąd : USA
Liczba postów : 156
PisanieTemat: Re: Biblioteka - część główna   03.05.16 22:54

O matko. To dziewczę było nad wyraz irytujące i mało błyskotliwe. Effie miała nadzieje, że jednak załapie aluzje. Założyła nogę na nogę, odchyliła się na krześle i spojrzała z góry na krukonke.
- A czytałaś może o wilach? - szczerze to myślała, że wszyscy wiedzą kim jest i że trzeba na nią uważać. Ale z drugiej strony... Skąd mieli wiedzieć? Przecież Effie nie będzie chodziła po całej szkole i wykrzykiwała "Hej patrzcie na mnie jestem wilą!". To byłoby zdecydowanie w złym stylu. Miała tylko nadzieję, że uda jej się powstrzymać "tą drugą" i nie pokaże się z tej złej strony. Ale w takim razie jak może wszystkim ogłosić, że lepiej trzymać się od niej z daleka? Właściwie to ludzie się trzymają od niej z daleka, tylko nie wiedzą, że robią to ze złych powodów. Wróciła uwagą do zielonowłosej. Wzieła jeden z jej wolnych ołówków i zaczęła się nim bawić czekając na odpowiedz.
Powrót do góry Go down
Rosemary Blackburn

avatar
Gracz


Skąd : Chelmsford, Wielka Brytania
Liczba postów : 267
PisanieTemat: Re: Biblioteka - część główna   04.05.16 22:49

Rose nadal pisała notatki i chwilę zajęło jej zrozumienie co się zadziało. Przerwała, podnosząc wzrok na Euphorię. Zmrużyła oczy ze złością. Ach tak, pół-wila w akcji. Kto by pomyślał, że ten blond kołtun będzie nadużywał swojej klątwy grożąc ludziom? Przepraszam, czy ona oszalała?
- Owszem. A czytałaś może o czymś takim jak używanie własnego mózgu zamiast wysługiwać się innymi?
Była wściekła na bezczelność Effie, jednak już czuła się na przegranej pozycji. Była mądrzejsza, nie miała zamiaru z nią walczyć. Jednak wkurzało ją, że takie rzeczy uchodzą jej na sucho tylko dlatego, że nie jest w pełni człowiekiem. Czy nikomu to nie przeszkadza? Jedyna uważa, że jest to nie w porządku? Jedyna chciałaby coś z tym zrobić? Mimo to miała też własny rozum, więc mimo że wbijała mordercze spojrzenie w dziewczynę, zaczęła zbierać swoje rzeczy.
Powrót do góry Go down
Effie Force

avatar
Gracz


Skąd : USA
Liczba postów : 156
PisanieTemat: Re: Biblioteka - część główna   04.05.16 23:03

Jak można było się spodziewać dziewczynie zajęło chwilę ogarniecie sytuacji. Krukonka a tak mało inteligentna. Jak ona dostała się do tego domu? Pochwyciła jej wzrok tuż przed tym jak ta jej pyskneła. To wystarczyło, żeby użyć swojego wilowego uroku. Skoro dziewucha nie umie być miła trzeba ją będzie tego nauczyć. Wstała gwałtownie, przewracając krzesło. Wpatrywała się z wściekłością w tą idiotkę która śmiała jej podskoczyć. Tak się nie robi. Nie stawia się Effie Force. Jej oczy powoli stawały się żółte.
- Czytałam też o używaniu mózgu innych. - intensywnie się wpatrywała w krukonke i podesłała jej sugestie, której biedna nie mogła się oprzeć. -A teraz podasz mi grzecznie książkę. - resztę już warknęła czując, że ledwo może nad sobą zapanować, jeszcze chwila i nie będzie tu ani jednej książki - I nie zobaczysz prawdziwej wili.Naprawdę nie chciała tego robić. Ale tym bardziej nie chciała zmieniać się w harpie. A jak dziewczyna nie chciała po dobroci to co poradzić?
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Biblioteka - część główna   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Erised :: Fabuła :: Hogwart :: Czwarte piętro :: Biblioteka-
Skocz do: