Share | 
 
Łazienka chłopców
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Łazienka chłopców   28.09.15 3:42

Łazienka chłopców
W tej łazience nie ma absolutnie nic szczególnego. Kabiny z toaletami, pisuary, umywalki z lustrami. Ale jeśli przeglądasz się w owym lustrze, nie zdziw się, jeśli usłyszysz dobrą radę dotyczącą sterczącego kosmyka włosów, nierówno zawiązanego krawata czy wyłażącej ze spodni koszuli. W końcu ktoś musi cię doprowadzić do porządku, zanim zrobi to któryś z nauczycieli, odejmując ci przy okazji punkty.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Re: Łazienka chłopców   20.02.16 10:23

Łazienka jak łazienka. Czasem tak bywa, że trzeba tu wpaść między lekcjami, nic szczególnego. Zwykle się o takich rzeczach nie mówi i tak byłoby też tym razem, gdyby nie drobny szczegół... Charles akurat stał przy umywalkach i mył ręce. Normalne. Umył, wytarł w ręcznik, obejrzał się w lustrze, dostał wskazówkę odnośnie poprawienia koszuli i wtedy... Okazało się, że nie jest przy umywalce sam. W poprzek lustra maszerowały właśnie trzy dorodne pająki. Jeden większy od drugiego, przy czym ten najmniejszy miał spokojnie z pięć centymetrów długości. Plus nóżki. Te długie, pajęcze nóżki, przyprawiające o mdłości, na samą myśl. I to był najmniejszy! A przecież chłopak miał akurat pewną przypadłość, tak wdzięcznie zwaną - arachnofobię. Krok w tył i wrzask niewiele pomogły. Na pająkach nie zrobiło to wrażenia. Nawet gorzej, bo zamiast iść dalej, po prostu się zatrzymały, wszystkie trzy.
Nadzieja istniała jednak pod postacią gryfońskiego prefekta. Prefekci też czasem korzystali z łazienki i to czasem z tej zwykłej, a nie specjalnej. Zrządzeniem losu tak też było i tym razem. Leo, pomożesz? Choć zastanów się trzy razy, co zrobić, bo przecież jeśli Amelia się dowie, że zabijasz zwierzęta - nawet jeśli tylko pajęczaki... Sam wiesz. Ale Charles powinien zrozumieć, w końcu chyba zna Amelię. Czy nie?

Zaczyna Charles. Miłej gry!


Screw this!

I'm going to Hogwarts!


Powrót do góry Go down
Charles Beauclerk

avatar
Gracz


Skąd : St Albans, Anglia
Liczba postów : 38
PisanieTemat: Re: Łazienka chłopców   20.02.16 15:37

Łagodny szum wody działał kojąco na zszargane zmysły Charlesa, którego sine odbicie w lustrze zdawało się jeszcze bardziej przygnębiające niż stan, w którym się znalazł; dorodne plamy zmęczenia pod jego oczyma kwitły z każdą dobą. Mijały noce i dnie, a niedziela przyjść nie chciała; odpoczynek chłopca nie nawiedzał, a łazienkowe zwierciadło zdawało się mówić: wyglądasz tragicznie, z łaską litości sygnalizując jego niechlujstwo i zaniedbanie. Śniąc urywane prędko horrory i snując się po zawiłościach własnego koszmaru, młody panicz przegrywał w jakiejś tajemniczej walce o własną świadomość, oddając się męczącemu go duchowi niepokoju. Zamyślony, starał się przedłużyć pobyt przy umywalce do maksimum, by nie wracać od razu na tłoczne i hałaśliwe korytarze. Westchnął cichuteńko na wspomnienie ulotki, którą wcisnęło mu pewien czas temu niewysokie dziewczę w dormitorium - bal walentynkowy. Być może stanowiłby remedium na niektóre z chłopięcych dolegliwości, zupełnie dwojakiej natury - psychicznej i fizycznej. Powinien iść, przynajmniej według powziętych planów noworocznych, jednak niewiele pomocny może się okazać tłum fikających nastolatków, wśród których nie znalazłaby się nawet jedna dusza wiedząca o istnieniu tegoż smutnego chłopca.
Z natłoku niezbyt uporządkowanych myśli wyrwał go upiorny korowód, bezczelnie maszerujący po lustrzanej tafli. Ustawione w komicznej kolejności niczym rozszczepione matrioszki, pająki w zatrważającej liczbie TRZECH przemierzały pole widzenia chłopaka, który z przerażeniem odpadł od umywalki i pozwolił na wyrwanie się niegłośnego krzyku ze ściśniętej krtani. Rozejrzawszy się, dostrzegł jakiegoś starszaka, co błyskawicznie wprawiło go w zażenowanie jednoczesne ze skamienieniem absolutnym i totalnym, gdyż - licząc owłosione odnóża krwiożerczych bestii - wyobraził sobie kąsające, ociekające jadem kleszcze, czule łaskoczące go po ciałku.
Powrót do góry Go down
Leo Slughorn

avatar
Admin


Skąd : Cornwall
Liczba postów : 438
PisanieTemat: Re: Łazienka chłopców   20.02.16 22:15

Leo mimo niedawno nabytych uprawnień do korzystania z łazienki prefektów, nadal zazwyczaj do celów fizjologicznych używał zwykłej toalety. W końcu komu chciałoby się lecieć do Wieży Szpitalnej i przypominać sobie to jedno z tysiąca haseł do zapamiętania tylko po to, żeby się odlać? Już bez przesady. Oczywiście, kąpiele to zupełnie inna sprawa. Slughorn uwielbiał eksperymentować z różnymi olejkami i czasami trochę przydługo siedzieć w cieplutkiej wodzie. Zawsze potrafił wybrać sobie taką porę, że łazienka nie była jakoś namiętnie pożądana i nie musiał przejmować się chmarą zniecierpliwionych prefektów pod drzwiami.
Ale to nie jest teraz istotne. Chłopak wszedł do łazienki, wzdychając na myśl o tym, ile rzeczy będzie musiał zrobić, gdy po tym dniu wróci do dormitorium. I jeszcze wieczorem ten bal... na który oczywiście musi iść. Dlaczego? Bo jest prefektem. Powoli już zaczynał mieć tego dosyć. Po jaką cholerę miał podpierać ścianę na jakimś idiotycznym balu dla zakochanych? Czy to aby nie nauczyciele są od pilnowania, żeby schlane dzieciaki nie pozasypiały pod stołem? No, widocznie jednak nie.
Przy umywalce Gryfon dostrzegł jakiegoś bliżej nieznanego mu chłopaka z Domu Kruka. „Bliżej znanego”? Nie, prawdę mówiąc Leo widział go pierwszy raz w życiu. A może wcześniej po prostu nie zwrócił na niego większej uwagi...? Slughorn tylko skinął mu lekko głową, choć nie był pewien, czy Krukon dostrzegł w ogóle ten gest. Przy okazji jednak jego spojrzenie mimowolnie zatrzymało się na tafli lustra. Podszedł do umywalki, stając kilka kroków od chłopaka. Nie potrzebował głupiego głosika, dającego rady, aby zauważyć, że włosy sterczały mu na wszystkie strony. No tak, przez to całe poranne zamieszanie i robienie wszystkiego w pośpiechu chyba zapomniał ułożyć jakoś włosów. Nieee, przecież pamiętał dobrze, jak... albo i tak? Nie wiedział, nie przypominał sobie za wiele z tego ekspresowego poranka. Możliwe, że po prostu poczochrały mu się w ciągu dnia. W sumie to miał taką nadzieję.
- Cholera jasna – warknął, przewracając oczami. Jeśli okaże się, że chodził z czymś takim na głowie, to nie miał żadnych powodów do zadowolenia.
Doprowadzał właśnie włosy do porządku, kiedy z maksymalnego skupienia wyrwał go krzyk młodszego Krukona. Leo lekko się wzdrygnął, odwracając się gwałtownie w jego stronę i pisząc w myślach najczarniejsze scenariusze, tego, co mogło się przed chwilą wydarzyć. Ku swojemu zaskoczeniu, kiedy się odwrócił z początku nie dostrzegł nic, co mogłoby zaniepokoić bruneta. Samego Leo niepokoiła jedynie mina piątoklasisty, zastygła w przerażeniu. W końcu Gryfon podążył za spojrzeniem Krukona, aż w końcu jego wzrok spotkał się z trzema, dosyć dorodnymi pająkami, które stały nieruchomo, zupełnie tak, jak chłopak. Slughorn zmarszczył brwi, po czym jeszcze raz spojrzał na skamieniałego ze strachu uczniaka. Czyżby wystraszył się kilku pająków? No cóż, nie mu to oceniać, chociaż on sam nie widział w nich nic strasznego. Takie tam cholerstwa, łażące wszędzie. W tym momencie przypomniało mu się Lustro Pragnień i zalała go fala współczucia dla piątoklasisty. Przecież on naprawdę się bał!
- Spokojnie – Leo uśmiechnął się pokrzepiająco do bruneta, jednocześnie ściągając ze stopy buta. - Zaraz go zlikwiduję... – zameldował i w dwóch podskokach na jednej nodze pokonał niewielki dystans, dzielący go od pajęczaków. Odchylił się lekko w tył, aby zamachnąć się swoją zabójczą bronią tak, by odesłać te trzy niewinne istotki (a przynajmniej jedną z nich, bo szanse, że trafi wszystkie naraz były nikłe) w zaświaty i jednocześnie nie rozbić lustra. Już po chwili głośne pac! sygnalizujące śmierć jednego z pająków, rozniosło się echem po łazience. A za nim echo kolejnego i kolejnego uderzenia, bo oczywiście widząc śmierć swojego kompana dwie pozostałe istotki rozbiegły się w dwie przeciwne strony. Leo już po chwili uporał się z kolejnym żyjątkiem, natomiast z ostatnim nie było tak łatwo. Gryfon za pierwszym razem pacnął niedostatecznie mocno, tak więc pajęczak został tylko trochę poturbowany i ześlizgnął się po lustrze na umywalkę, aby zacząć uciekać po niej w dół, jak opętany. Twój błąd, robaczku. Slughorn w ułamku sekundy kucnął, schylił się i zepchnął pająka do kratki ściekowej.
Po skończonej długiej i krwawej bitwie, zadowolony z siebie założył but na stopę i wyprostował się.
- I już po strachu – wyszczerzył się do Krukona. Nagle pomyślał o Amelii... O Merlinie, zabiłaby go. Zmiażdżyła i wrzuciła do kratki ściekowej, tak jak on postąpił z tymi „kochanymi” pajączkami. No, ale cóż, morale bliźniaczej siostry, do których zazwyczaj podchodził z należytym szacunkiem i starał się nawet czasem postępować według nich, nie obejmowały sytuacji wyjątkowych, takiej jak ta teraz. - Tylko nie mów nikomu, że pozabijałem te stworzonka. Gdyby moja siostra się o tym dowiedziała, to posłałaby mnie za tym pająkiem do ścieku i kazała go ratować – westchnął. Przepraszam, Mel.
-Tak w ogóle, to jak się nazywasz? Ja jestem Leo – przywitał się należycie, wyciągając rękę w stronę chłopaka.



He used to call me poison
Like I was poison ivy




I could have died right there
‘Cause he was right beside me
Powrót do góry Go down
Charles Beauclerk

avatar
Gracz


Skąd : St Albans, Anglia
Liczba postów : 38
PisanieTemat: Re: Łazienka chłopców   20.02.16 23:58

Ofensywa prefekta przebiegła niemal niezauważenie dla Krukona, którego uwagę zupełnie pochłonęły wspomnienia i dawne lęki. Koronne miejsce w pamięci zajmował widok jego ulubionego kociaka, dzikiego obieżyświata, który dogorywał na tarasowej posadzce, ciężko dysząc i tocząc pianę - niewinna istotka padła ofiarą seryjnego mordercy, Gryzusia, dzikiego monstrum z ośmioma kończynami i jadowitym kęsem, będącego własnością jednej ze zidiociałych ciotek Charlesa. Dla smaczku okrucieństwa, chłopak od tamtej pory zdaje się być prześladowany przez odrażające robale - ze wszystkich zwierząt na świecie, to właśnie pająki nawiedzają go nieustannie, bez różnicy czy śni lub nie. Krzyki przerażonego chłopca zdawały się przez pewien czas bawić jego starszego brata, który z umiłowaniem projektował kolejne figle, jednak strach i obrzydzenie niedługo potem przeobraziły się w spektakularne ataki paniki, a młodemu Beauclerkowi zdarzało się zapomnieć o ruchu, myśli czy oddechu, gdy stawał nogi w nogi z pająkiem. Nieprzyjemności zdiagnozowanej arachnofobii zdołano w pewnym stopniu ograniczyć przy pomocy specjalisty, jednak - mimo, iż minęło niemal dziesięć lat - chłopak do dziś pilnuje iście sterylnego porządku w swoim otoczeniu, zwłaszcza w sypialni, z pedantyczną manią przeglądając wszelkie kąty czy zakamarki.
Wrócił do rzeczywistości, gdy ostatnia z istotek sfrunęła w ściekową otchłań, a wybawiciel montował już swój oręż na stopie. Charles wydobył się z paraliżu, kreśląc na twarzy skromny uśmiech najszczerszej wdzięczności i sięgając po obcą dłoń swymi chłodnymi paluszkami.
- Charles - powiedział cicho, z głosem wciąż zduszonym pod gulą w gardle. Odchrząknąwszy, zaśmiał się nerwowo, wyobrażając sobie faktyczny komizm minionej sceny. - Dziękuję za... interwencję.
Nie przyznał się przed sobą do poczynionej obserwacji, iż serce nie zatrzepotało mu wyłącznie z winy pająków - właśnie zamienił więcej słów z obcym człowiekiem, niż dokonał tego ze współlokatorami w dormitorium w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Ale, jak to mówią szaleńcy, raz się żyje.
- Nie znam Twojej siostry. - dodał prędko.
Powrót do góry Go down
Leo Slughorn

avatar
Admin


Skąd : Cornwall
Liczba postów : 438
PisanieTemat: Re: Łazienka chłopców   23.02.16 22:37

Dla Leo było niezrozumiałe, jak ludzie mogą bać się rzeczy, z którymi mają do czynienia praktycznie na co dzień. Przecież po jakimś czasie człowiek się przyzwyczaja do spotykania takich istotek, jak na przykład pająki, na swojej drodze, prawda? Wydawało mu się to niepojęte i odrobinę przykre. W końcu żyć ze świadomością, że twój największy lęk może siedzieć pod twoim łóżkiem... Masakra. Na szczęście Gryfonowi to raczej nie groziło. W końcu co jak co, ale śmierć czyhająca pod łóżkiem? I to może jeszcze w jakieś cielesnej postaci? Czy to nie brzmi nieco zbyt wyuzdanie? Czy nie jest niczym wyjęte z „Baśni Barda Beedle'a”? No cóż, mimo to śmierć, którą wyobrażał sobie Slughorn, właśnie tak się prezentowała, co potwierdziła wizyta przy Ain Eingarp. A raczej jego podróbie.
Leo zaśmiał się na podziękowania chłopaka.
- Tak więc, miło mi cię poznać, Charles -wyszczerzył się. -  Spoko, teraz możesz nazywać mnie swoim bohaterem – mrugnął do niego porozumiewawczo. Dobrze się czuł ze świadomością, że znalazł się w tej łazience akurat wtedy, kiedy ktoś potrzebował pomocy. Powinienem sam sobie przyznać parę punktów za bohaterstwo. Ciekawe czy było to możliwe? Pewnie nie, a szkoda. Gryffindor by wygrywał w rywalizacji między domami, Slughorn mógł to zagwarantować.
- Naprawdę jej nie znasz? - zdziwił się. Amelia była dosyć... rozpoznawalną osobą, a może Gryfonowi tak się tylko wydawało, bo znał ją od urodzenia, a nawet w sumie wcześniej? Oczywiście, o ile płody potrafią... Merlinie, o czym ja myślę! - Amelia Slughorn. Szósta klasa. Też Ravenclaw. Jesteśmy bliźniakami, choć cholera wie, czy jesteśmy podobni. Jedni mówią, że tak, inni że nie. W sumie to jak dla mnie to bez różnicy - wzruszył ramionami. Na chwilę zamyślił się, zastanawiając, jak to właściwie z nimi jest. Jakby dokładnie im się przyjrzeć, to okazałoby się, że mają ze sobą więcej wspólnego, niż mogłoby się z początku wydawać. Także jeśli weźmie się pod lupę ich zachowania, to choć z pozoru strasznie się pod tym kątem różnią, to tak naprawdę wiele ich łączy.
- Jesteś nowy? - spytał nagle. Nie wiedział, czemu tak pomyślał. Najpewniej dlatego, że naprawdę, za cholerę nie potrafił skojarzyć jego twarzy. A poza tym nawet nie znał Amelii. Chociaż... bez przesady, jego siostra nie jest aż taka sławna, chyba nie wszyscy muszą ją znać, prawda? A jednak, coś podkusiło Slughorna, żeby się upewnić, co do tej kwestii. Równie dobrze Charles może być jeszcze młodszy, niż wygląda i Leo nie kojarzył go, bo po prostu jest w szkole od wrzesnia... czyli od połowy roku. No dobra, to też nie jest dobrym wytłumaczeniem. Może pamięć mi szwankuje? Tak, to bardziej prawdopodobne.
Powrót do góry Go down
Charles Beauclerk

avatar
Gracz


Skąd : St Albans, Anglia
Liczba postów : 38
PisanieTemat: Re: Łazienka chłopców   12.03.16 23:18

Młody Charlie stanął wnet przed komiczną transformacją - z twarzą w odcieniach kremów i bieli, skłonił się rychło, w takt postępującej rozmowy, ku tonacjom pąsowej róży, którą krwisto doprawiło mrugnięcie nowego znajomego i jego ogólna gadatliwość. Okazała się jednak zbawienna dla Beauclerka, którego zbyt zajęła nawiązująca się znajomość, by poświęcać resztki uwagi minionemu kryzysowi; robale z pewnością straszyły już w następnych życiach, a okolica mogła dać się poznać bezpieczniejszą. Z pewnością. Obiecując sobie odtworzenie sceny i przeżycie niedawnej paniki ponownie przy najbliższej, samotnej chwili, oddał się gorączkowemu planowaniu następnego słowa - nie wypada się przecież wygłupić przed swoim bohaterem. Uśmiechał się do wybawiciela, ważąc ledwo co kiełkujące wyrazy w głowie i zbierając się na odwagę.
Slughorn? Ach, tak!
- Ach, tak... Jest naszym prefektem! - zawołał niepewnie, dumny z elegancko połączonych faktów. Wahając się nieco, zmrużył wygasły, zmęczony już wzrok i prześwietlił Gryfona, uśmiechając się - na litość boską! - pseudozadziornie, jednocześnie ignorując ciche ataki wstydu i paniki, hucznie szturmujące ścianę świadomości. - Nie widzę podobieństwa... To pewnie przez brwi. - zawyrokował. Dowcip, jakże bystry i świeży, stanowił nowe narzędzie dla chłopca, któremu pojęcie żartów było równie obce, co hasło "ekstrawertyzm". Nic dziwnego, że szło mu tak topornie.
- Nie... - odparł, choć czuł się zupełnie jak nowy, niedopasowany i niepasujący, świeżak, kot, itepe. Odczucie to, jakże często mu towarzyszące, było jednak skryte głęboko pod kolejnymi warstwami chłopinej małomówności - przecież nie wypada żalić się obcym ludziom. Ta drobna refleksja przytarła nieco uśmiech na młodej buzi i dogasiła równie drobne iskierki w brązowiutkich oczach, które już-już zdawały się skrzyć. - Wróciłem tu we wrześniu. Jestem w piątej klasie. - dodał ciszej, zmemłany ponownie.
Powrót do góry Go down
Leo Slughorn

avatar
Admin


Skąd : Cornwall
Liczba postów : 438
PisanieTemat: Re: Łazienka chłopców   21.03.16 20:39

Leo uśmiechnął się.
- No, tak myślałem, że musisz ją znać. Albo chociaż kojarzyć – stwierdził, po czym zaśmiał się na tekst chłopaka o brwiach. Tego jeszcze nie słyszał! Słyszał, że mają inne kości policzkowe. Albo inaczej osadzone oczy. Albo inny kolor włosów, czego Slughorn za cholerę nie widział. O, był jeszcze podbródek. I usta. Generalnie sporo rzeczy. W sumie to wiele również wskazywało na ich podobieństwo. Świadczyć może o tym chociażby pewne wydarzenie z dzieciństwa, które jak teraz się na to patrzy, to było dość zabawne, ale Leo był kiedyś nim wielce oburzony. A była to konkretniej sytuacja, kiedy ich zacną rodzinkę postanowiła odwiedzić jakaś siostrzenica brata babci mamy kuzyna, czy coś (pierwszy i ostatni raz, bo chyba się wystraszyła). Na samo powitanie zawołała: „Ach, jakie macie śliczne bliźniaczki! Widać, że obie po mamusi! O jejku, jak wy je rozróżniacie?” Hm, no nie wiem, może dlatego, że jedna ma kutasa? No ale faktycznie, kogo to obchodzi. No i kogo obchodzi chłopięce ubranie. Faktycznie, dwie dziewczynki. Tylko kokardki we włoskach brakuje.
- Tak, Mel ma bardzo... specyficzne brwi. Moim naturalnie nie można niczego zarzucić. Są idealne – westchnął, przejeżdżając palcem po jednym z łuków brwiowych. Aw, skromnie z twojej strony. Tak, tak jak zawsze.
Zmarszczył brwi. Ach, czyli nie był nowy. Ups? Wtopa. No, nieważne. Znając Leo, to Krukon mógłby dzielić z nim nawet dormitorium, a ten nie zwracałby na niego jakiejś większej uwagi. Wtedy to dopiero byłaby wiocha.
- Aha... – odparł tylko i na chwilę nastała cisza. - W sumie to ja też. Znaczy, nie jestem na piątym roku, tylko na szóstym. Ale też wróciłem we wrześniu. Tęskniłeś za szkołą? Bo ja tak. Cholera, nigdy nie sądziłem, że to powiem – uśmiechnął się pod nosem. Chyba każdy by się stęsknił. Nie widzieć przyjaciół przez tyle czasu... Dodać należy jeszcze do tego bycie praktycznie odizolowanym od świata przez trzy lata. Zwariować można. Dlatego właśnie powrót do szkoły niósł ze sobą więcej dobrego niż złego. A przynajmniej w teorii tak było...


zt



He used to call me poison
Like I was poison ivy




I could have died right there
‘Cause he was right beside me
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Łazienka chłopców   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Erised :: Fabuła :: Hogwart :: Szóste piętro-
Skocz do: