Share | 
 
Czytelnia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Czytelnia   14.02.16 9:40

Czytelnia
Kiedy już zbierzesz odpowiednią ilość ksiąg z niekończących się bibliotecznych regałów, możesz w każdej chwili usiąść przy jednym ze stolików w czytelni. Jest to wystarczająco daleko od biurka bibliotekarki, by można było pozwolić sobie na rozmowy prowadzone szeptem, ale jednocześnie na tyle blisko, że wciąż możesz zostać wyrzucony za zbyt głośne gadanie czy bezczeszczenie książek w jakikolwiek sposób. Tak czy inaczej, to świetne miejsce na naukę.


Screw this!

I'm going to Hogwarts!


Powrót do góry Go down
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Re: Czytelnia   14.02.16 9:40

Elizabeth siedziała w bibliotece, jak to miała w zwyczaju, uczyła się, mając świadomość, że egzaminy zbliżają się nieubłaganie. Senna cisza przerywana była wyłącznie przez szelest przewracanych kartek i chrobot piór na pergaminie. Idealna atmosfera do nauki. Ale gdyby tak zostało, byłoby zbyt pięknie… Nie dalej jak dwa metry od niej zmaterializował się chłopiec. W oczach miał strach i ból, widoczne tak mocno, że nawet wypisanie mu tego na czole nie dałoby jaśniejszego komunikatu. Patrzył na nią błagalnie, a po chwili z oczu, uszu i ust zaczęła sączyć mu się krew. Ruszył w jej stronę, jakby była jego ostatnią szansą na pomoc, po czym upadł na kolana; zdawało się, że umarł. Wystarczyło jednak kilka sekund, by całe przedstawienie zaczęło się od nowa – wstał, smutny, przestraszony, spragniony pomocy, żeby po chwili znów zalać się krwią. I za wszelką cenę chciał dotrzeć do dziewczyny.
Musisz go zatrzymać. Twoim zadaniem jest wymyślenie sposobu na zamknięcie go w bezpiecznej klatce. Klatce, która w zminiaturyzowanej wersji wisiała na jego szyi. Musisz ją zdobyć, powiększyć i zamknąć go w środku. Szkopuł tkwi w tym, że nie możesz go dotknąć, jeśli nie chcesz stracić ręki. Zaklęcie przywołujące na niego nie działa, podobnie jak wszelkie zaklęcia zatrzymujące. Jest w stanie się bronić, więc rzucając zaklęcie musisz rzucić dodatkową kostką - parzysta zaklęcie obronione przez chłopca, nieparzysta zaklęcie nieobronione przez chłopca. Możesz szukać pomocy, ściągnąć znajomych i nauczycieli. Mistrz Gry da ci znać, jak ci idzie.


Screw this!

I'm going to Hogwarts!


Powrót do góry Go down
Elizabeth Benoit

avatar
Gracz


Skąd : Rieux
Liczba postów : 290
PisanieTemat: Re: Czytelnia   19.02.16 19:11

Elizabeth, przeciągnęła się leniwie i dodała do tego delikatne ziewnięcie. Była już zmęczona siedzeniem przed książkami i uczeniem się. Oczywiście że lubiła się uczyć, ale czasem po prostu nie miała ochoty. Wolałaby poczytać jakąś książkę ale niestety, książka nie ucieknie ale nauka tak. Zamknęła na chwilę oczy i zaczęła przysłuchiwać się odgłosom z czytelni. Szelest papieru i pergaminu zawsze ją uspokajał, tak samo jak jak zapach pergaminu. Mogłaby tutaj zamieszkać. Koniec przerwy, trzeba wziąć się za naukę.
Dziewczyna otwarła swoje oczy i wróciła do zaklęć. Jednak nie mogła się skupić, miała wrażenie że ktoś się za nią patrzy. Uniosła swoje oczy znad książki a one od razu skupiły się na oczach chłopca. Na najsmutniejszych oczach jakie kiedykolwiek widziała, chłopiec jej kogoś przypominał i to bardzo. Ostatni raz widziała go w zwierciadle Ani Eingarp. Przełknęła głośno ślinę a łzy napłynęły jej do oczu. Ian, bo tak go nazwała w swojej głowie, zbliżał się do niej a z jego oczu , ust i uszu płynęła krew. Serce dziewczyny biło jak szalone, nie wiedziała co ma zrobić. Z jednej strony chciała uciec a z drugiej jakoś mu pomóc. Choć wiedziała że i tak nie ucieknie. Przełknęła głośno ślinę i otarła łzy z oczu. Wstała z krzesła a chłopiec upadł na kolano, myślała że już po nim, że umarł. Ale Ian znów wstał i zmierzał w jej kierunku. Odsunęła się o krok, była w kropce nie wiedziała co ma robić.
-Jak mam Tobie pomóc ?-. Spytała szeptem, choć nie oczekiwała odpowiedzi. Ian znów umarł i powstał, za każdym razem był coraz bliżej. A gdy umierał po raz kolejny, ona umierała wraz z nim. Wyciągnęła różdżkę i wycelowała ją w Iana. Mimo tego że przed chwilą siedziała z nosem w zaklęciach, w tej chwili nic nie przychodziło jej do głowy. A ręka jej się trzęsła jak galaretka. Chciała paść na kolana i wziąć Iana w objęcia, ale bała się.
-To się nie dzieje naprawdę, to tylko wytwór mojej wyobraźni.- Zaczęła szeptać do siebie i cofać się. Jednak nie miała zamiaru tego sprawdzać. Chciała go zatrzymać a jedyne zaklęcie jakie w tej chwili przyszło jej do głowy to Duro. Miała nadzieje że zadziała.







KOSTKAA : 6
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Re: Czytelnia   20.02.16 0:52

Zaklęcie zdawało się zatrzymać zaraz przed chłopcem. Zatrzymało się, czyli nie dotarło, czyli wciąż bez skutku. Chłopiec stawiał krok za krokiem, umierając wciąż od nowa. Gdzieniegdzie widać było, jak skóra odchodzi płatami z jego małych rączek. Rozpadał się, ale uparcie starał się dotrzeć do Krukonki. Coraz bliżej, centymetr za centymetrem... I chociaż nie otworzył ust, Elizabeth bardzo wyraźnie usłyszała w głowie jego szept.
- To twoja wina. To ty mnie zabiłaś...
Słowa wybrzmiewały raz za razem, wypełniały całą przestrzeń, choć dziewczyna była prawie pewna, że nikt poza nią tego nie słyszy. Głos stawał się coraz głośniejszy. Po chwili wydawało się, że nie istnieje nic poza tymi kilkoma słowami... I chłopcem, zbliżającym się wciąż i wciąż.
Nie bądź taka przekonana, że to nie jest rzeczywiste. Możesz się mocno zdziwić.


Screw this!

I'm going to Hogwarts!


Powrót do góry Go down
Elizabeth Benoit

avatar
Gracz


Skąd : Rieux
Liczba postów : 290
PisanieTemat: Re: Czytelnia   20.02.16 21:19

Ian, zbliżał się i zbliżał. Umiera i powstawał. To było jak niekończąca się opowieść. Lizzie na nowo przeżywała ten sam horror, tak jako jak on. Choć najwyraźniej jej sprawiało to więcej bólu. Przez łzy w oczach nie wiedziała nic, co chwilę musiała je wycierać rękawem swojej bluzy. Nie wiedziała co ma zrobić, jak sobie pomóc, jak pomóc jemu. Chciała aby to się skończyło, choć najgorsze się jeszcze nie zaczęło. Ciągle cofała się do tyłu, coraz szybciej, choć wyglądało to tak jakby stała w miejscu.
Nagle w jej  głowie rozbrzmiał głos, przez chwilę nie wiedziała skąd pochodził. Tak jakby nagle pojawił się w jej głowie, nawet na początku nie zrozumiała słów. Lecz głos nabierał na mocy, rozbrzmiewał głośniej i głośniej, powtarzał się w jej głowie jak zacięta płyta. "To ty mnie zabiłaś. To twoja wina..".
-To nieprawda- na nic więcej nie było ją stać. Wystawiła swoją różdżkę i wycelowała w chłopca. Może go nie zabiła wcześniej, ale zaraz to zrobi. Zaraz skończy tą całą chorą sytuację która działa się w jej głowie. Miała taką nadzieje że to tylko w jej głowie. -Rictusempra-. jakiś głos z tyłu jej głowy, mówił ze to nie zadziała. Że zwykłe zaklęcia się na nic nie przydadzą, że nie pokona go własnie tak. Starała się uspokoić i przyjrzeć najmniejszym szczegółom. Zauważyła na szyi Iana małą klatkę, to musiał być klucz do rozwiązania sytuacji. Tylko teraz jak ją zdobyć..

KOSTKAA 4
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Re: Czytelnia   25.02.16 1:24

Prawda, nieprawda... Jakie to miało znaczenie? Chłopiec wyraźnie ją obwiniał i nic nie mogła na to poradzić. A może mogła? Może istniało sensowne rozwiązanie tej sytuacji?
Przed chłopcem pojawiła się tarcza. Na ułamek sekundy, ale wystarczająco długo, by odbić posłane w jego stronę zaklęcie. Mogłoby zadziałać, może. Istniała szansa. Ale on był przygotowany. I najwyraźniej nie zamierzał poddawać się tak łatwo. A już na pewno nie da się zabić. Na to nie masz co liczyć.
Potrzebujesz szybkiego rozwiązania. Zwłaszcza, że za twoimi plecami, raptem o krok, jest regał z książkami. Nie masz dokąd uciekać. A on wciąż się zbliża.


Screw this!

I'm going to Hogwarts!


Powrót do góry Go down
Elizabeth Benoit

avatar
Gracz


Skąd : Rieux
Liczba postów : 290
PisanieTemat: Re: Czytelnia   25.02.16 20:23

Weź się w garść, Benoit!.
Głośny wdech i wydech, czy na prawdę nikt nie wiedział co się z nią tutaj działo. Czy nikt nie widziała małego chłopca który umierał?. Przecież nie może być tak że jest tutaj sama.. Otarła swoje oczy od łez i zaczęła sie rozglądać za drogą ucieczki, ale żadnej nie było.
Zginę tutaj.
Śmierć w czytelni nie była aż taka zła. W końcu pośród książek, ktoś znajdzie jej ciało, może nie umrze szczęśliwa ale za to jej ciało nie będzie gniło przez kilka dni. To też jakieś pocieszenie. Trzeba myśleć pozytywnie aż do końca swoich dni. Zaczęła nawet żałować że nie zaszalała w tym swoim życiu, czuła jakby wszystko przeleciało jej obok nosa. Ale przynajmniej spotka swoją mamę, to też jest nawet pocieszające. Dotknęła plecami regału z książkami i uświadomiła sobie jak blisko jest jej śmierć, ale czy ona chciała zginać ? Złapała jakaś książkę z regału i rzuciła w Iana, później będzie się przejmować tą książką, czy była jakaś stara czy nie.
Klatka na szyj chłopca. Usłyszała głos w swojej głowie, tak jakby jej zdrowy rozsądek podpowiadał jej co ma zrobić. To było dość dziwne, ale ty też będzie przejmować się później. Na razie chciała żyć. Uniosła różdżkę i wycelowała ją w chłopca a raczej w klatkę. Rzuciła na nią zaklęcie rozciągając, mając nadzieje że to go zatrzyma. Że klatka zatrzyma jego kroki, że zamknie go tam a ona nie będzie musiała się martwić o swoje życie.

kOSTKA 3
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Re: Czytelnia   10.03.16 2:25

Tak, śmierć była blisko, panno Benoit. Istniało bardzo duże ryzyko, że zginiesz, że to już będzie koniec twojego krótkiego życia, w którym nie posmakowałaś adrenaliny. Może to jest ten moment, kiedy czas się zastanowić, co zrobić z życiem... O ile uda ci się przetrwać.
Teraz jednak martw się o chwilę obecną. Klatka w istocie się rozciągnęła, choć to nie wystarczyło, żeby zamknąć chłopca - ani nawet go zatrzymać. Co więc dalej?


Na przyszłość - już nie musisz rzucać kością na samo rzucanie zaklęcia, ale podaj inkantację, bo hasło "zaklęcie rozciągające" niewiele mówi ;)


Screw this!

I'm going to Hogwarts!


Powrót do góry Go down
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Re: Czytelnia   09.05.16 20:17

Chłopiec zmierzał w stronę Krukonki ani na chwilę się nie zatrzymując. Rozciągnięta klatka dyndająca na jego szyi zapewne wyglądałaby niesamowicie komicznie, gdyby nie fakt, w jakiej sytuacji znajdowała się Elizabeth. Musiała wymyślić coś jak najszybciej. Musiała znaleźć jakiś sposób, aby go zatrzymać i zamknąć w klatce. W teorii wystarczyłoby tylko kilka machnięć różdżką, czyż nie? Ha, w teorii. Niestety, w życiu nie wszystko jest tak szablonowe jak w podręcznikach do Obrony Przed Czarną Magią.
Zwalczenie, a przynajmniej unieszkodliwienie chłopca zajęło pannie Benoit trochę czasu. Ale najważniejsze, że się udało! Wprawdzie po długich bojach, ale jednak wreszcie nadszedł ten moment, kiedy humanoidalna istota mogła najwyżej popatrzeć na dziewczynę zza krat klatki, która jeszcze jakiś czas temu wisiała w ten jakże komiczny sposób na szyi chłopca.

[ztx2]


Screw this!

I'm going to Hogwarts!


Powrót do góry Go down
Rosemary Blackburn

avatar
Gracz


Skąd : Chelmsford, Wielka Brytania
Liczba postów : 267
PisanieTemat: Re: Czytelnia   18.05.16 18:19

Rosemary wkroczyła do czytelni ściskając w rękach księgę o stworzeniach magicznych. Uwielbiała zwierzęta, a Opieka Nad Magicznymi Stworzeniami była zdecydowanie jej konikiem. Śmiała też twierdzić, że najlepiej jej z niego szło! Oczywiście najlepiej w porównaniu z resztą przedmiotów, gdzie w większości była mocnym przeciętniakiem. Tak czy siak, zamiast poszerzać swoją wiedzę z innych dziedzin, z których miała lekkie zaległości (w czym omijanie raz na jakiś czas lekcji jej nie pomaga), wolała zaczytywać się w działach, które znała już niemalże na pamięć.
Usiadła więc w miarę z dala od wszelkiego istnienia przy jednym z wielu stanowisk i rozłożyła się. Wyjątkowo nie zamierzała robić notatek, usiadła więc tylko po turecku, kładąc obok siebie swoją materiałową torebkę listonoszkę, po czym otworzyła tomisko i pogrążyła się w lekturze o testralach.
Powrót do góry Go down
Maya Hamilton

avatar
Gracz


Skąd : Norwich, Anglia
Liczba postów : 219
PisanieTemat: Re: Czytelnia   18.05.16 18:31

Starała się być pilną uczennicą, która nigdy nie zapomina o czymś tak ważnym jak napisanie wypracowania. Niestety, tym razem niekoniecznie wyszło jej to tak, jak planowała i czuła z tego powodu dziwny dyskomfort. Nie chodziło o to, że dostanie złą ocenę, bo również i takie mimo wszystko jej się zdarzały. Bardziej rozchodziło się o fakt, że tym samym zawiedzie siebie, nauczyciela i swoją kochaną babcię, która przecież chciała, by jej jedyna wnuczka wyrosła na człowieka wykształconego z dobrą pracą i perspektywami na przyszłość. Niby jedno nienapisane zadanie nie zmieni całości, ale jednak mimo wszystko Puchonka nie chciała widzieć niezadowolenia w niczyich oczach. Nawet w tych, które patrzyły na nią każdego dnia, kiedy przeglądała się w lustrze.
Dlatego szła do czytelni, gdzie miała zamiar w spokoju oddać się nadrabianiu zaległości, za którą sama była odpowiedzialna. Miała ze sobą całkiem sporo książek, z których będzie korzystać. Jeśli już miała coś zrobić, chciała, by wyszło jak najlepiej. Drzwi do pomieszczenia otworzył jej jakiś uroczy chłopak, który najwidoczniej zauważył, że sama sobie nie poradzi. Podziękowała mu nieśmiało, czerwieniąc się przy tym delikatnie i mając nadzieję, że kolega pomyśli, iż to z winy wysiłku, który musiała włożyć do dźwigania ksiąg. Odpowiedział coś, przeprosił i zaraz go nie było. Szła więc przed siebie, nie do końca widząc, gdzie faktycznie zmierza. To okazało się być błędem, ponieważ chwilę później wpadła na stolik może nie z zadziwiającą siłą, ale wystarczającą do tego, aby wypuścić z rąk wszystkie lektury, które z głuchym stukotem upadły na blat oraz podłogę. I chyba czyjeś kolana, sądząc po tym, że usłyszała jakiś przytłumiony dźwięk. A meble na pewno takowego nie wydają. Zaraz spojrzała w dół dostrzegając siedzącą po turecku Rose, dziewczynę z tego samego roku, co ona.
- Ojej! – pisnęła cicho. – Tak bardzo cię przepraszam. J-ja nie chciałam ci przeszkodzić, ani rzucać tymi książkami! – spanikowana zaraz zabrała się do ich zbierania, chociaż drżące ręce sprawiały, że ponownie lektury leciały na podłogę.
Powrót do góry Go down
Rosemary Blackburn

avatar
Gracz


Skąd : Chelmsford, Wielka Brytania
Liczba postów : 267
PisanieTemat: Re: Czytelnia   19.05.16 0:22

Rose zarejestrowała przybycie kolejnej osoby, nie podniosła jednak nawet wzroku znad książki. W końcu gdyby oglądała każdego, kto akurat przychodzi czy wychodzi, nie za wiele by przeczytała. Nie zauważyła więc kiedy to dziewczyna nadchodząca z całym naręczem lektur wpadła jak czołg (zdaniem Rose) na stolik, przy którym różowo-włosa siedziała, a jej książki rozsypały się po stanowisku. Rose zamrugała, próbując uniknąć uderzenia książką w twarz. Przeniosła nieco zbolały wzrok na dziewczynę, która nieudolnie próbowała zebrać swoje rzeczy. Boże, ona jest przerażona, pomyślała Rose ze zdziwieniem.
- Um.. Nie, nic się nie stało. – Wymamrotała, pomagając dziewczynie. – Wszystko w porządku? – zapytała łagodnie.
Tak, „Rose Dobra Dusza”. Jak zwykle chciała pomóc wszystkim dookoła, poza sobą. Zresztą, dziewczyna ewidentnie nie zachowywała się w sposób naturalny, coś musiało ją przestraszyć. Ale co? Kto? Rozejrzała się nieznacznie, szukając ewentualnego prześladowcy.
Powrót do góry Go down
Maya Hamilton

avatar
Gracz


Skąd : Norwich, Anglia
Liczba postów : 219
PisanieTemat: Re: Czytelnia   25.05.16 21:23

Ile razy Maya nie starałaby się być ostrożna i tak zawsze musiało zdarzyć się coś nie po jej myśli. Coś, co wprawiało biedną Puchonkę w zakłopotanie, czasem dodatkowo w przerażenie, nad którym nie potrafiła zapanować. Zupełnie jak w tej chwili, kiedy zwaliła na biedną dziewczynę wszystkie te książki. Co musiała sobie pomyśleć? I chociaż sama Hamilton niespecjalnie przejmowała się zdaniem innych na codzienne tematy, tak czasem ktoś był wstanie zranić ją na tyle, aby na jakiś czas zamknęła się w sobie, biorąc zbyt bardzo do siebie opinię drugiego człowieka. Gdzieś tak w głębi siebie zdawała sobie sprawę, że Rose nie będzie zła, nie będzie krzyczała, a jednak coś ją przeraziło. Nie umiała powiedzieć co takiego dokładnie, ale przecież serce jej nie waliło jak oszalałe dla własnego widzimisię. Może to przez ten zbolały wzrok koleżanki? Ostatnią rzeczą, jakiej Maya pragnęła, było robienie krzywdy innym. Tym bardziej, jeśli byli zupełnie niewinni! Co na podobne zachowanie powiedziałby Myrnin, który przecież starał się za wszelką cenę eliminować u niej te częste wpadki?
Nic dziwnego, że dłonie jej drżały, chociaż tak usilnie starała się opanować. Wdech i wydech, wdech i wydech. Powolutku kształtował się na blacie stosik z podręczników, chociaż był niemal tak krzywy, że lekki podmuch ponownie byłby wstanie go wywrócić, tym samym umieszczając tomiszcza wszędzie na około.
- T-tak mi przykro. Jesteś pewna, że… że nie zrobiłam ci niczego złego? – spojrzała na dziewczynę, kiedy już wygrała z samą sobą o to, czy faktycznie powinna podnosić wzrok. – T-tak. Ze mną wszystko w porządku. Wiesz, to nie ja właśnie zostałam znokautowana przez książki – powiedziała, a na jej ustach pojawił się lekki uśmiech. Chciała jakoś rozładować atmosferę, która jej zdaniem zrobiła się dziwnie ciężka.
Powrót do góry Go down
Rosemary Blackburn

avatar
Gracz


Skąd : Chelmsford, Wielka Brytania
Liczba postów : 267
PisanieTemat: Re: Czytelnia   29.05.16 23:13

Rosemary znów spojrzała na dziewczynę uprzejmie, po czym zaczęła pomagać jej zbierać książki, przy okazji wyrównując stosik by znowu nie oberwać. Po chwili dopiero zastanowił ją fakt, że Puchonka chyba narzuciła sobie za dużo do zrobienia zgarniając całe naręcze książek. Uniosła brwi nieznacznie, po czym z rozbawieniem spojrzała na dziewczynę.
- Um… Tak, jestem pewna. – Powiedziała, dziwiąc się na tak przedziwne pytanie.
No bo chyba nic się nie stało? Nic jej nie urwało, głowię i kończyny miała na miejscu. Popatrzyła w dół po sobie, przygładzając rękoma miękki materiał mundurka szkolnego, jakby w niezręczności, po czym znów podniosła na dziewczynę wzrok z nikłym uśmiechem.
- W porządku, póki życia nie straciłam, nie jest źle. – Spojrzała na stos lektur, lekko marszcząc brwi. – Dużo czytasz. Dodatkowe prace na zajęcia czy poryw prywatnych zainteresowań?
Oczywiście, że była tego ciekawa, przecież to Krukonka! Kochała książki, sama zaczytywała się w nich bez końca. Zresztą nie bez powodu jak już ktoś jej szukał i znał ją choć odrobinę, pierwsze miejsce, w jakim szukał, była biblioteka. Drugą były Błonia, oczywiście.
Powrót do góry Go down
Maya Hamilton

avatar
Gracz


Skąd : Norwich, Anglia
Liczba postów : 219
PisanieTemat: Re: Czytelnia   08.07.16 23:09

Serce Mai powoli zaczynała wracać do normalności. Nie obijało się o jej żebra z taką siłą, jak jeszcze chwilę wcześniej. Cieszyła się, że jej towarzyszka z przymusu, który okazał się być przymusem miłym, nie była Ślizgonką. Ostatnimi czasy Maya nie mogła się dogadać z żadnym przedstawicielem tego domu, niezależnie od tego co robiła. Miała niejasne wrażenie, że upatrzyli ją sobie na ofiarę i chociaż tak wiele razy chciała powiedzieć o tym Myrninowi, tak ostatecznie rezygnowała z tego pomysłu nie chcąc dokładać przyjacielowi zmartwień. Wystarczająco się dla niej poświęcał, z niektórymi rzeczami musiała starać się radzić sobie sama, by pokazać mu, że jednak może zostawić ją bez opieki. I nie chodziło tutaj jedynie w wpadanie na ludzi, czy przedmioty, rozwalanie ich, czy wywracanie. Po prostu musiała ogarnąć się życiowo, bo artystyczna i wrażliwa dusza w niczym jej nie ułatwiały wpasowania się w otoczenie i przebywających w nim ludzi.
Nawet teraz pokazała się od najgorszej strony. Co pomyślała o niej dziewczyna? Że była sierotą? Że Hufflepuff jest nawet dla niej zbyt dobrym domem? Westchnęła i nerwowo odebrała książki, które Krukonka pomogła jej pozbierać.
- To dobrze. Wiesz, chyba mi ulżyło – powiedziała z lekkim uśmiechem, w którym faktycznie kryła się pewna doza ulgi. – Zazwyczaj jak już coś… wywalam, to jednak nie na ludzi. Chociaż i tak to zdarza się za często. Ale dobrze, że nie jesteś Ślizgonką – powiedziała na jednym tchu, trochę ze zdenerwowania paplając. – Poza tym jestem Maya. Znaczy… nie wiem czy ci to potrzebne, ale… ale i tak mi miło – zakończyła koślawo, karcąc się w duchu za podobne wybryki. Przecież to było żałosne. – Wybacz, chyba… się zdenerwowałam – i opadła na wolne krzesło, odkładając na podłogę książki.
- Lubię się uczyć. Te książki… kilka z nich jest do zaległości, kilka do poszerzenia wiedzy – przyznała. Lubiła rozmawiać o lekturach. Był to zarazem ciekawy temat, jak i neutralny.
Powrót do góry Go down
Rosemary Blackburn

avatar
Gracz


Skąd : Chelmsford, Wielka Brytania
Liczba postów : 267
PisanieTemat: Re: Czytelnia   20.07.16 23:43

Rose pokiwała głową. Mimo że dziewczyna była przemiła, Rose czuła straszną niezręczność i przytłaczającą je ciężką aurę... Czegoś. Trudno stwierdzić, co było nie tak. Ale Rose była miła więc uśmiechnęła się uprzejmie, chcąc rozładować dziwnie ciężką atmosferę. A może to jej osobiste odczucia. W końcu była ostatnio nieswoja.
Na stwierdzenie o niej nie będącej Ślizgonką parsknęła śmiechem.
- Tak, na szczęście. Nie są za miłe. Rosemary. Miło mi cię poznać.
Kto jak kto, ale Rose była nauczona kultury i wszystkich zasad dobrego zachowania. Wiedziała kiedy i w jaki sposób należy być uprzejmym czy przeciwnie, przy tym zachowując grację i wdzięk. Inan sprawa, że nie zawsze jej to wychodziło. Ale w sytuacjach mało wymagających, jak ta tu, jakoś to szło.
- Nie przejmuj się, nic się nie stało.
Spojrzała na zegar naścienny. Zbliżał się wieczór, a obiecała sobie wcześniej się położyć. Westchnęła, zgarniając swoje rzeczy do torby.
- Kocham się uczyć, książki to mój żywioł. Pewnie dlatego jestem w Ravenclaw. - posłała Mai lekki uśmiech po czym wstała. - Przepraszam, ale już późno się robi, a jeszcze mam trochę do zrobienia w dormitorium. Miłej nauki! Narazie.
Po tych słowach ulotniła się, jeszcze rzucając do Puchonki pogodny uśmiech. Nie chciała, żeby ta poczuła się porzucona. Ale naprawdę musiała już iść! Zdecydowała się więc, że może kiedyś jeszcze do niej zagada i upewni dziewczynę, że między nimi relacja jest okej, zero agresji. W końcu to tylko książki.

Po nauce Maya również wróciła do siebie.


zt.x2
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Czytelnia   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Erised :: Fabuła :: Hogwart :: Czwarte piętro :: Biblioteka-
Skocz do: