Share | 
 
Stary schowek na miotły
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Exodus Malclès

avatar
Admin


Skąd : Z Francji, z USA, ze Szkocji...
Liczba postów : 226
PisanieTemat: Stary schowek na miotły   24.02.16 21:48

Stary schowek na miotły
Nieopodal stadionu Quidditcha stoi samotna drewniana budka. W tej chwili znajdują się tam głównie stare, nieużywane miotły szkolne i trochę narzędzi, z których właściwie nikt już nie korzysta, a cały sprzęt do Quidditcha znajduje się w pomieszczeniu przy szatniach. Tak czy inaczej, tutaj mało kto bywa i sufit niewątpliwie jest pokryty pajęczynami, do tego zapach niekoniecznie zachęca do spędzania tu czasu, ale... Jakiś pożytek zawsze można znaleźć.
Powrót do góry Go down
Eileen Gray


Gracz


Skąd : Szkocja
Liczba postów : 189
PisanieTemat: Re: Stary schowek na miotły   07.07.16 23:40

Był ciepły wieczór na początku maja. Tego dnia uczniowie licznie przesiadywali na błoniach i nie było w tym nic dziwnego. Kto w taką pogodę chciałby się kisić w zamku? Nikolai Lazarov nie stanowił wyjątku, a ciągle spragniona ujawnienia się Eileen nie spuszczała z niego wzroku. Zawsze pozostawała w dużej odległości, tak, żeby nie wzbudzać podejrzeń, ale ani na chwilę nie przestawała obserwować dumnej sylwetki szlachcica. Z jednym wyjątkiem. Było za gorąco, musiała się napić, a kiedy chciała znów odszukać kuzyna – już go nie było. Trudno. To się czasem zdarzało. Krukonka przemierzała błonia, systematycznie przeczesując wzrokiem cały teren, nie znalazła jednak ani jednego śladu, który sugerowałby obecność młodego Ślizgona. Ostatecznie, kiedy już skończyły się jej możliwości, postanowiła sprawdzić stary schowek na miotły.

W to miejsce raczej nie zapuszczał się nikt, bo po co? Eileen nawet nie miała nadziei, że chłopak będzie gdzieś w pobliżu. Właściwie to nie wiedziała nawet, czemu go śledzi. Przecież rozmawiała z Nadią. Khem. Próbowała. I uciekła. Zupełnie stchórzyła, a mogłaby mieć już wszystko za sobą. Tylko dlaczego? Dlaczego miałaby się ujawnić? Miała rodzinę. Była nią Serina i przez całe życie dziewczyna nie potrzebowała nikogo więcej. A może jednak…? Czemu jej serce ciągle domagało się bliźniąt Lazarov? Czemu ciągle śledziłą ich ruchy, czemu marzyła o wizjach z ich życia? Gdyby Eileen skupiła się głębiej na swoich uczuciach, odkryłaby, że odpowiedź jest prosta. Chciała być nimi. Chciała być Z nimi. Chciała stanowić część ich doskonałego rodzinnego świata. Czy pragnęła zbyt wiele? Najwyraźniej tak.

Zrezygnowana otworzyła drzwi od schowka i rzuciła okiem na jego zawartość. Nic. Tylko stare miotły, jakieś narzędzia, pajęczyny… Pustka. Krukonka zamknęła budkę i oparła czoło o drewnianą ściankę. Pewnie Nikolai poszedł do zamku. Może do Nadii? Jej na błoniach nie widziała. Pewnie razem zaszyli się w pokoju wspólnym Ślizgonów, pewnie będą siedzieć tam aż do jutra i ona będzie mogła tylko marzyć, żeby ich znów zobaczyć. Tak strasznie, naprawdę strasznie mocno chciało jej się płakać…
Powrót do góry Go down
Nikolai Lazarov

avatar
Gracz


Skąd : (Bułgaria) Szkocja
Liczba postów : 162
PisanieTemat: Re: Stary schowek na miotły   08.07.16 0:04

Nikolai dopiero po pewnym czasie zauważa dziwne zachowanie krukonki. Na początku myśli, że to tylko mu się zdaje, ale dziewczyna pojawia się w pobliżu coraz częściej nawet wtedy, kiedy nie ma ku temu żadnych powodów. Słyszy też od Nadii o dziwnej rozmowie i kojarzy o kogo chodzi. Nie podoba mu się, że ktoś wyraźnie go śledzi. Być może jest przewrażliwiony na punkcie tego całego Ministerstwa Magii, ale w takim zachowaniu widzi tylko podstęp.
Kiedy więc pewnego majowego wieczoru spaceruje sobie całkiem spokojnie po błoniach i nagle ją zauważa, postanawia coś z tym zrobić. Najpierw sprawdza czy przypadkiem nie ma paranoi, ale chyba nie może tak być. Oddala się w stronę stadionu quidditcha, a ona wyraźnie kogoś szuka. W schowku na miotłę. Stoi z tyłu, nasłuchując. Trochę jest zadowolony, że za nim poszła, a jednocześnie nie do końca, bo to oznacza, że naprawdę bardzo chce go znaleźć. Kiedy właśnie zagląda do środka, Nikolai zachodzi ją od tyłu, w ręku trzymając różdżkę, tylko częściową ukrytą pod długim rękawem szaty.
- Szukasz czegoś? - pyta, udając, że pojawia się tutaj niczym duch i opiera się nonszalancko o zewnętrzną ścianę schowka. Na usta wpływa uśmiech, a po Niko wcale nie widać, że miałby się tym wszystkim jakoś przejmować. Przecież, nawet jeśli to szpieg Ministerstwa, to jednocześnie jest ledwo szesnastoletnią krukonką...
Powrót do góry Go down
Eileen Gray


Gracz


Skąd : Szkocja
Liczba postów : 189
PisanieTemat: Re: Stary schowek na miotły   08.07.16 0:35

Przewidywalna. Taka właśnie byłą Eileen. Jak osoba z tyloma tajemnicami mogła być jednocześnie otwartą księgą? Wystraszyła się, gwałtownie prostując ciało, zobaczyła kuzyna i zbladła. Był od niej wyższy zaledwie kilkanaście centymetrów, ale ona czuła się przy nim jak kwiat obok drzewa. Bała się, to było widać w jej spojrzeniu i w drżeniu jej palców, lecz jednocześnie w tle jej myśli wybuchła radość. Jeszcze nigdy nie patrzyła na Nikolaja z tak bliska, nie widziała tak wyraźnie zieleni jego oczu…

Milczała. Nie była w stanie nawet myśleć o tym, że powinna odpowiedzieć, a cisza trwała coraz dłużej i dłużej. Eileen miała wrażenie, że stała nieruchomo przynajmniej godzinę, chociaż mogła minąć zaledwie minuta, może dwie. Świadomość tego, że zadał jej pytanie, dotarła do niej jak przez mgłę. Czy szukała czegoś? Tak, szukała właśnie jego. Szukała i znalazła… bardziej niż by chciała. A może nadal niewystarczająco?

- Tak.

To była cała jej odpowiedź. Dziwnie głucha, pusta, pozbawiona zabarwienia jakąkolwiek emocją. Nawet jakby chciała, nie potrafiłaby w tej chwili skłamać, a przecież marzyła, śniła o tym, żeby zdradzić całą prawdę. „Tak” było zupełnie szczere, prawdziwe, a jednocześnie nie mówiło absolutnie nic. Tylko jej oczy ciągle wpatrywały się w Nikolaja, nie mrugając ani razu.
Powrót do góry Go down
Nikolai Lazarov

avatar
Gracz


Skąd : (Bułgaria) Szkocja
Liczba postów : 162
PisanieTemat: Re: Stary schowek na miotły   08.07.16 0:48

Nie ma pojęcia co chodzi Eileen po głowie, dlatego jej milczenie tylko go denerwuje. Nie robi co prawda nic z różdżka, bo to byłoby zwyczajne głupie i pozbawione sensu, obraca ją tylko w dłoni, co wprawia w ruch jedwabny rękaw szaty. Ma ochotę dziewczynę nią po prostu dźgnąć, żeby powiedziała coś sensownego, wytłumaczyła się jakoś i rozwiała jego niepotrzebne wątpliwości - przynajmniej taką ma nadzieję. Zaciska szczękę i mruży oczy, cisza między nimi przez chwilę narasta, ale on wyjątkowo cierpliwie czeka na odpowiedź.
Kiedy ją słyszy, prycha trochę w geście rozbawienia, a trochę rozdrażnienia, bo gdyby nie był zdenerwowany to pewnie cała ta sytuacja wydałaby mu się śmieszna.
- Ach, to cudownie - mówi. Jest przekonany, że tym czymś czy raczej kimś jest własnie on, tylko nie ma pojęcia dlaczego. A bardzo chce wiedzieć. - I co z tym zrobisz? - pyta dalej. W przeciwieństwie do niej, mówi od razu kiedy tylko przekonuje się, że ona poza swoim "tak" nie ma zamiaru zdradzić już nic więcej.
Lekko stuka różdżką o udo. Wcale nie udaje, że jej nie ma, wręcz jakby chciał, żeby dziewczyna dostrzegła, że w każdej chwili może zaatakować. Wyraźnie się też niecierpliwi.
Powrót do góry Go down
Eileen Gray


Gracz


Skąd : Szkocja
Liczba postów : 189
PisanieTemat: Re: Stary schowek na miotły   08.07.16 1:21

Prychnął, sprawiając jej tym niemal fizyczny ból. Tak jej zależało. Tak jej ogromnie zależało, a on… A on wiedział…? Wiedział, że go obserwowała. Ta myśl dotarła do Eileen nie czyniąc na niej najmniejszego wrażenia. Chciała, żeby wiedział. Chciałaby też, żeby z jej spojrzenia wyczytał wszystko, o czym pragnęła powiedzieć. Jak ujawnić wszystko, jednocześnie dochowując tajemnicy? Jak uczynić coś niemożliwego… Jak… Jak to wszystko zakończyć, zaczynając wszystko od początku?

- Nic. – odpowiedziała tym samym głuchym tonem, czując iż nie może milczeć. Ale co więcej miała odpowiedzieć? No co?

Jej usta lekko posiniały, gdy odwróciła spojrzenie od zielonych oczu i zobaczyła różdżkę z ostrokrzewu w jego dłoni. Chyba nie chciał jej skrzywdzić, prawda? Przecież byli rodziną, byli krwią z jednej krwi, przecież… Przecież nic o tym nie wiedział… Więc dlaczego…? Nie. Nawet nie chciała pojąć, dlaczego się tu pojawił. Nie chciała zrozumieć, o czym teraz myślał. „Po co ci różdżka?” mogła zapytać, ale to nie miałoby sensu. A czy był sens, by sięgnęła po własną? W głębi serca nie czuła się zagrożona. Przecież mogła mu ufać. A może nie mogła? Jednocześnie miała dwa zupełnie odmienne pragnienia – uciec i nie zobaczyć Lazarovów już nigdy, a jednocześnie zostać, chwycić chłopaka za ramię i dowiedzieć się wszystkiego, absolutnie wszystkiego o swojej rodzinie.

Nagle poczuła się zagrożona. Przecież on był obcy. Nie wiedział o niej nic. Stał tu obok, gotowy do ataku. A ona była bezbronna. Gwałtownie sięgnęła po różdżkę, chcąc wycelować w chłopaka i całą swoją postawą powiedzieć „Nie podchodź. Zostaw.”. Ale… nie. Nie była w stanie wydusić z siebie ani słowa więcej.
Powrót do góry Go down
Nikolai Lazarov

avatar
Gracz


Skąd : (Bułgaria) Szkocja
Liczba postów : 162
PisanieTemat: Re: Stary schowek na miotły   08.07.16 11:35

Niestety Nikolai nie potrafi czytać w myślach. Ba, nawet nie ma ochoty wyczytywać z jej twarzy o co może jej chodzić, bo z góry zakłada, że ma nieczyste zamiary... Ale taka krukoneczka? Tylko to mu w tym wszystkim nie pasuje. W większości sytuacji na próżno u Nikolaja doszukiwać się jakichkolwiek przejawów empatii, nic więc dziwnego, że i w tym momencie jej nie ma.
Jej sięganie po różdżkę raczej nie jest dobrym ruchem, bo o ile on wcześniej swoją jedynie trzymał - tak na wszelkich wypadek - to teraz motywuje go do działania. Wygląda na to, że jej nic ma zamiar przekształcić się w coś całkiem konkretnego... Mocno w to wierzy, bo nie wyobraża sobie innych możliwości. Bardzo mu się to nie podoba, a przecież wiadomo, że w warunkach zagrożenia woli pierwszy wykonać ruch.
Nim więc Eileen zdąży wycelować w Niko, on sam to robi. Staje jeszcze bliżej niż wcześniej, koniec różdżki przytykając do szyi dziewczyny, wolną ręką starając się złapać jej dłoń, żeby powstrzymać ją przed rzuceniem zaklęcia.
- Teraz mi powiesz? - pyta cicho, w myślach szukając odpowiedniego zaklęcia. Nikolai nie przepada się za pojedynkowaniem, dlatego nie ma zamiaru używać jakichś śmiesznych czarów, które mają tylko pokazać jaki to jest fajny. Gdyby tylko miał Veritaserum, to na pewno zrobiłby z niego użytek.
Powrót do góry Go down
Eileen Gray


Gracz


Skąd : Szkocja
Liczba postów : 189
PisanieTemat: Re: Stary schowek na miotły   08.07.16 12:38

- Nie dotykaj! – krzyknęła, zanim jakakolwiek myśl rozbrzmiała w jej umyśle. Jej reakcja była gwałtowniejsza niż można by się spodziewać, ale nie chciała, naprawdę nie chciała obdzierać Nikolaja z prywatności przeszłych wydarzeń. Zrezygnowała z sięgania po różdżkę nie dlatego, że przytknął jej do szyi swoją własną, lecz właśnie po to, by nie sprowokować fali wizji, których pragnęła, jednocześnie nie chcąc ich wcale. – Po prostu mnie zostaw.

Zamknęła na chwilę oczy i wzięła kilka głębszych oddechów dla uspokojenia. Oczyścić umysł, tak jak radziła Serina. Nie ma czego się bać, wszystko będzie dobrze. O co on spytał przed chwilą? Czy teraz mu powie? Ale co? Nikolaju, jesteś moim kuzynem! Śmieszne. A może nie? Pewnie oszczędziłoby to wszystkim wielu zmartwień. Ale przecież obiecała opiekunce dochować tajemnicy. Może wyśle jej dzisiaj sowę z pytaniem o to wszystko… Ale żeby to zrobić musi się uwolnić od Ślizgona.

- Nie wiem co mam ci powiedzieć. – Spojrzała prosto w oczy chłopaka. Może się w końcu znudzi, pójdzie sobie, a ona będzie mogła kolejny raz porozmawiać z Seriną na ten sam trudny temat? Staruszka nie lubiła Lazarovów, ciężko się z resztą temu dziwić, ale może w tej konkretnej kwestii się myliła? Ciężka sprawa. Po co w ogóle śledziła kuzyna. Po co dała się przyłapać?
Powrót do góry Go down
Nikolai Lazarov

avatar
Gracz


Skąd : (Bułgaria) Szkocja
Liczba postów : 162
PisanieTemat: Re: Stary schowek na miotły   08.07.16 13:42

Nikolai dotyka ręki Eileen mniej więcej w momencie kiedy ta krzyczy, żeby tego nie robił. Wzdryga się lekko, bo nie spodziewa się takiej reakcji, ale nie daje po sobie znać, że go to w jakikolwiek zaskoczyło. Nie przejmuje się zupełnie jej oporem i sprawdza czy dziewczyna nadal ma zamiar użyć różdżki. Nie - świetnie. Cały czas na nią patrzy i coraz bardziej tego wszystkiego nie rozumie. Najpierw za nim łazi, szuka go a kiedy rozmawiają, tak bardzo broni się przed powiedzeniem czegokolwiek. Nabiera coraz większych podejrzeń, że ma niecne zamiary. Nie jest jednak tym typem ślizgona, co to od razu rzuca zaklęciami i posługuje się przemocą. Nikolai wszystko robi subtelniej, w przeciwieństwie do jego kumpla, Gilgamesha. Dlatego dalej udaje cierpliwego.
Kiedy więc upewnia się, że krukonka nie będzie szaleć z zaklęciami, odsuwa się trochę, nie opuszczając jednak różdżki. Zmniejszenie dystansu do jakiego przed chwilą doprowadził nie specjalnie mu odpowiada, ale mówi sobie, że to była konieczność.
- Dlaczego za mną łazisz? - pyta kiedy ona po raz kolejny tak głupio się wykręca. Czuje, że robi z niego idiotę i tylko go to denerwuje. Veritaserum to naprawdę dobry pomysł. W myślach już liczy ile galeonów będzie musiał wydać na składniki... Ale to będzie trwało aż miesiąc. Nie szkodzi, poczeka, a potem dowie się o co chodzi.
Powrót do góry Go down
Eileen Gray


Gracz


Skąd : Szkocja
Liczba postów : 189
PisanieTemat: Re: Stary schowek na miotły   08.07.16 14:09

Dotknął. No musiał. No po prostu musiał to zrobić. Eileen cała zesztywniała, starając się ucieleśnić cały swój opór przeciwko wizjom, które miały zalać jej umysł. Niechęć wnikania w przeszłość kuzyna była wielka, a mimo tego ledwie wystarczająca do stawienia oporu. Aż się lekko zatoczyła, starając się zablokować obrazy, dźwięki i odczucia wyraźnie zmierzające ku jej umysłowi. Za dużo, to naprawdę było dla niej za dużo, ale przecież musiała stawić temu czoła. Na szczęście udało się. Wizje zostały zwalczone, a przed oczami Krukonki znów wyostrzyła się sylwetka Nikolaja.

- Łażę tam, gdzie mi się podoba – odcięła się dziewczyna, czując że robi jej się słabo. Nie chciała rozmawiać z chłopakiem ani chwili dłużej, potrzebowała łóżka i mocnej herbaty. I jeszcze czekolady. Czekolada zawsze dobrze działała na te wszystkie „powikłania powizyjne”. Poczuła spływającą z nosa strużkę krwi, więc szybko ją wytarła i rzuciła Ślizgonowi oschłe spojrzenie. – Muszę iść do Skrzydła Szpitalnego. Cześć.

Później po prostu odwróciła się od niego i odeszła. Co zrobi? Strzeli jej zaklęciem w plecy? Zatrzyma siłą? Po co? I tak z niej nic nie wyciągnie. A jeśli miał cokolwiek zrobić, niech robi, jej już było wszystko jedno. Szanowała jego prywatność i nie chciała naruszać jej więcej, niż to konieczne, ale jeśli sam chciał doprowadzić do konfrontacji – trudno. Nie powstrzyma go, prawda? Popełniła błąd obserwując go. Nie powinna była robić sobie żadnych nadziei, już nie popełni tego błędu drugi raz. Nawet nie będzie na niego patrzeć, ograniczy szanse spotkania do minimum… Tak. To była dobra decyzja. A Serinie nie napisze o tym wszystkim ani słowa.
Powrót do góry Go down
Nikolai Lazarov

avatar
Gracz


Skąd : (Bułgaria) Szkocja
Liczba postów : 162
PisanieTemat: Re: Stary schowek na miotły   08.07.16 15:45

Nie ma pojęcia, że to co widzi jest efektem dotknięcia. Myśli sobie tylko, że może dziewczyna z jakiegoś powodu tego nie lubi - tak dziwnie sztywnieje, jakby rzeczywiście mogło jej to przeszkadzać. Oczywiście, gdyby wiedział czym jest to, co się z nią teraz dzieje to pewnie zachowywałby między nimi przynajmniej metr odległości. Świadomość, że jasnowidzowie mogą odczytać jego przyszłość i przeszłość jest dosyć... nieprzyjemna. Nikolai przecież nie lubi z prawie nikim dzielić się swoim życiem, a już zwłaszcza sekretami, które przez przypadek mógłby wyjść na jaw.
Krew płynąca z jej nosa pojawia się znikąd - tak mu się wydaje. Nie zrobił przecież nic, co mogłoby do tego doprowadzić. Ale jest to przecież też objaw użycia zbyt dużej ilości magicznej energii. Nie myśli teraz o tym, zadziwiony bezczelnością z jaką mu odpowiada.
Nie powstrzymuje jej, kiedy odchodzi. Patrzy tylko, upewniając się, że rzeczywiście idzie do zamku, a nie robi kolejnego uniku, żeby po niedługim czasie znowu go śledzić. Ma mieszane uczucia, źle mu z tym, że krukonka coś przed nim ukrywa, a on nie wie co i dlaczego. Ale przecież od dawna wiedział, że bezpośrednie sposoby przeważnie nie działają. Teraz już jest też przekonany, że na niej musi spróbować inaczej. Kiedy znika mu z oczu, kontynuuje swoją przechadzkę. Niewątpliwie, będzie myślał o dzisiaj tak długo, aż nie dowie się o co chodzi.

zt x2
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Stary schowek na miotły   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Erised :: Fabuła :: Hogwart :: Błonia-
Skocz do: