Share | 
 
Pokój Chmur
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Pokój Chmur   05.03.16 10:46

First topic message reminder :

Pokój Chmur
Przy podłodze, przy suficie, zawieszone w powietrzu... Chmury stanowią jedyne wyposażenie tego pokoju. W dotyku przypominają delikatny puch i są przyjemnie ciepłe. To, co jest tu wyjątkowe, poza obecnością chmur, to fakt, że obecność grawitacji zależy od twojego nastroju. Jeśli masz dobry humor i jesteś wyluzowany, bez problemu będziesz w stanie unieść się pod sam sufit. Stres i ponury nastrój uniemożliwią ci to, choćbyś bardzo chciał. Jest to sprawa bardzo indywidualna, co oznacza, że pokój może pozwolić tobie na unoszenie się, a twojemu towarzyszowi już nie.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Lysander Madness Fawley

avatar
Gracz


Skąd : East Lothian
Liczba postów : 117
PisanieTemat: Re: Pokój Chmur   12.07.16 20:08

Miał nadzieje, że jeśli rok go tutaj nie będzie to coś się zmieni. Najwyraźniej wszystko wyglądało nadal tak samo. A to jest nawet przytłaczające. Gdyby nie to co stało się z Clarą, nie musiałby się teraz użerać z Reagan. A uwierzcie, że nie miał na to najmniejszej ochoty. Dziewczyna go irytowała. Pewnie tym, że była inna i to na prawdę inna. Cóż, gdy oni się zaprzyjaźnią, trzeba będzie ogłosić koniec świata i to na prawdę. To by było coś dziwnego. Reagen i Fawley, śmiech na sali. Tutaj nawet nie można powiedzieć, że mają pozytywną relacje lub neutralną. To był czysty biznes nasycony nienawiścią. Tak, tak można określić ich relacje.
- Mówisz o rzeczach o których nie masz pojecie, Reagan!- warknął, po prostu na nią warknął. Mogła go oskarżać o wszystko, ale nie o kazirodztwo. Nigdy w życiu nie dotknąłby Clary w taki sposób, przenigdy. Nie obchodziło go to, co robili inni. Mogli spać z kim chcą, ale ona nie miała prawa mówić takich rzeczy o nim, jeśli nie wiedziała o czym mówi. - No tak, masz rację. Na dno spadłem gdy zacząłem z tobą rozmawiać. Z jakim się przystajesz, taki się staje co nie? Przez ciebie spadłem na dno. - mruknął nie podejmując jej wyzwania. Dziś szczególnie nie miał na to ochoty. Może jak się "znieczuli" będzie lepiej. - Ah tak? Jestem ich bardzo ciekaw.- uśmiechnął się zadziornie. Po co miał sie wściekać, jak złość nic tutaj nie dawała. Do Reagan i tak nic nie dochodziło, więc nie musiał się spuszczać aby jej dogryzać. - Oh. Mówiło mi to wiele osób .-wywrócił oczami i puścił jej podbródek, który nadal trzymał.- Nie martw się o to, akurat ja mam z kim spać. I nie muszę rzucać im takimi tekstami. To tobie trafiają sie takie resztki. - puścił jej oko i wyrwał z jej ręki paczkę która dla niego miała. A jeśli zgubiła ją gdzieś w tej chwili gdy rzucił się na nią, to ja pozbierał. W końcu z niej zszedł i usiadł na ziemi tak, że plecami opierał się o chmurkę. Zmieszał co miał zmieszać, skręcił co miał skręcić i bez ceremonialnie odpalił. Jakoś nie martwił sie tym, ze są w pomieszczeniu, przecież nic nie mogło sie stać, co nie? Gdy wziął wystarczająco dużo w płuca, podał dziewczynie blanta. To że jej nie lubił, nie znaczyło, że nie może się z nią podzielić, jej towarem.
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Pokój Chmur   13.07.16 11:28

Im większe zagrożenie płynęło z danej sytuacji, tym Reagan brnęła w nią dalej, jakby chcąc pokazać światu, że jest nieustraszona i nie lęka się niczego. A może faktycznie tak było? Że już dawno zapomniała jak to jest się obawiać? Bo kiedy ostatnio odczuwała strach? Kiedy pozwoliła, by serce waliło jej jak oszalałe? Od wojny minęło już kilka lat, teraz zdawało się, że świat może być tylko lepszy. Czego więc mogłaby się obawiać, skoro zło zniknęło? Nie obawiała się o rodzinę, nie obawiała się o siebie. Jej zmysł w tym względzie został przytępiony, a ona szalała niczym huragan, pozwalając by ludzie ją kochali, lub nienawidzili. A to, że ktoś mógł się na nią wydrzeć, warczeć, prychać? To nie miało znaczenia. Jej to nie zrażało.
- O proszę, ktoś się tutaj denerwuje. Czyżbyś jednak miał coś na sumieniu, skoro tak jawnie się burzysz? – Powiedziała nadal ciągnąc ten temat. Nie wiedziała o siostrze Lysandera, nie wiedziała jakie mieli relacje. Nie. Z jej strony to były głupie żarty, które miały jedynie zdenerwować chłopaka. Co najwidoczniej jej się udało, skoro jego twarz wykrzywiła się we wrogim grymasie. Dziwnym trafem poczuła tryumf.
- Skoro tak mówisz, czemu nadal tu jesteś? Czemu nie odejdziesz w cholerę, tym samym zostawiając mnie w spokoju? – Rzuciła w jego stronę patrząc w oczy chłopaka. W jej wzroku czaiło się wyzwanie, czaiła się zadziorność. – Moje dno jest dla ciebie za wysoko, nie masz szans się nigdy tam znaleźć – dodała z lekkim uśmieszkiem ironii. – Kto powiedział, że zasłużyłeś na to, aby je poznać? Wiele z tych opcji zarezerwowana jest tylko dla VIPów – przestała się szarpać uznając, że i tak niewiele tym osiągnie. Poczeka na odpowiedni moment, a wtedy zwyczajnie mu przywali.
- Zostaw takie ochłapy komuś, kto faktycznie na ciebie poleci. Desperatki. Że też tak nisko upadły. No ale to w końcu Slytherin – prychnęła. Inaczej nie mogła określić tych potencjalnych panienek, które wskakiwały komuś takiemu do łóżka. Ona miała swój honor i dumę, nawet kijem by nie tknęła.
Chwilę później była wolna. Usiadła na chmurce po turecku, jakby przed chwilą nic się nie stało. Patrzyła na chłopaka siedzącego na podłodze, by zaraz później zdzielić go przez łeb otwartą dłonią. – To za bycie dupkiem, który myśli, że wszystko mu wolno – dodała swobodnie, jakby nic sobie z tego nie robiąc.
Powrót do góry Go down
Lysander Madness Fawley

avatar
Gracz


Skąd : East Lothian
Liczba postów : 117
PisanieTemat: Re: Pokój Chmur   13.07.16 12:06

Możliwe, że Reagan była po prostu masochistką. Chociaż, masochistka to za duże słowo, nawet bardzo. Ale najwyraźniej uwielbiała niebezpieczeństwo, co kiedyś ją zgubi i to na pewno. Kiedyś wkopie się w takie gówno, że nawet przyjaciele jej nie pomogą. Powinna uważać, ale i tak na pewno nie będzie. Tacy ludzie jak ona, powoli zapominali co to jest strach. Co to znaczy się bać. Została uzależniona od adrenaliny.Chociaż, to nie jego problem, prawda? Nie, żeby życzył jej źle, ale chciałby ktoś utarł jej nosa. Oczywiście to nie będzie on, bo nie miał zamiaru za nią latać.
Zacisnął swoje szczęki i przydusił jej podbródek mocniej, oczywiście nie tak, żeby zostały jakieś ślady. Poza tym, było to tylko chwilowe, ucisk trwał może jakieś trzy sekundy. -Obrażaj mnie jak chcesz, ale nie waż się obrażać mojej rodziny.- powiedział to całkiem poważnie. Co mogła wyczytać z jego oczu. Nikt nie będzie plugawił jego rodziny, jego może, ale nie ich. Choć wiadomo, że chodziło tutaj bardziej o Clarę, niż o niego.
-Po pierwsze kochanie, ja tutaj byłem pierwszy.- Prawo dżungli i tak dalej. - Po drugie, to ty miałaś tutaj przyjść, coś mi dać i wyjść. A jednak nadal tutaj jesteś. Czyżby to nie tak, że to ty chcesz spędzać ze mną czas? A nie ja z tobą?- rzucił do niej. Resztę jej wypowiedzi, zostawił bez odpowiedzi. Chciał wiedzieć, jak teraz się z tego wywinie. Pewnie rzuć tekstem "Jak mam wyjść, jeśli na mnie leżysz?" Tak, to będzie żałosne.
- Masz coś jeszcze do dodania? Czy nadal będę musiała wysłuchiwać tych zazdrosnych tekstów ?- wywrócił oczami. Tyle razy nasłuchał się tych tekstów, a potem jakiś cudem lądował z autorkami w łóżku. Więc nie robiło to na nim żadnego wrażenie. Gdy zaciągnął się i podał jej tego magicznego papierosa, dziewczyna zdzieliła go w głowie. Wypuścił momentalnie dym z płuc i posłała jej mordercze spojrzenie. Oczywiście nie był damskim bokserem, więc nie uderzyłby kobiet a nawet jej. -Ja tak nie myślę, ja to wiem. - wzruszył delikatnie ramionami, znów się zaciągnął i poczuł sie lepiej, o wiele lepiej. Dym rozchodził się po jego organizmie, cudowanie. Zamknął oczy, oparł głowę o chmurkę i wypuścił dym podając jej magicznego papierosa.
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Pokój Chmur   13.07.16 12:25

Adrenalina była jej żywiołem. Igranie z losem było jej hobby. Przekraczanie granic było codziennością. Czego jeszcze mogłaby chcieć od życia? Była ryzykantką, nawet wielką. Niektórzy to rozumieli, inni niekoniecznie. Znalazło się parę osób, które towarzyszyły jej w tym wszystkim, wielu patrzyło na to z przestrachem, inni z zazdrością, że jej się udaje, a im nie. Ciężko powiedzieć jak długo mógłby ten stan trwać, jednak ona korzystała ile mogła. Póki passa trwała nie miała serca jej przerywać. Nawet teraz, leżąc pod chłopakiem, który stanowczo górował nad nią siłą, jak i wielkością, nie obawiała się. Była święcie przekonana, że niczego by jej nie mógł zrobić, poza mocniejszym ściśnięciem podbródka, co skwitowała jedynie lekkim grymasem przebiegającym przez twarz.
- Proszę, kto by pomyślała, że posiadasz w sobie chociaż odrobinę honoru. Żeby tak bronić rodziny… - sama rozumiała w czym rzecz. Swojej była wierna i nie pozwoliłaby, aby jej ojcu coś się stało. Co z tego, że był mugolem mającym nikłe pojęcia o świecie magii? Nie to się liczyło. Był jej ojcem, kochała go takim jakim był. Miała świadomość, że chciał jej dobra. I za to mu się odpłacała. Dlatego w jej słowach już nie było tej zgryźliwości, która zakradła się tam na samym początku rozmowy. – Po pierwsze sam mnie tutaj zaprosiłeś. Skleroza już dopisuje, czy może powinnam pomachać ci liścikiem przed nosem? – Uniosła lekko brwi ku górze, nadal patrząc na niego bardziej zadziornie, niż by chciała. – Nie było mowy o tym, że mam zaraz opuścić pomieszczeni. Równie dobrze ja mogę powiedzieć, że to ty miałeś zapłacić i spływać. A jednak chcesz tu być. I to ze mną – na jej ustach wkradł się leciutki uśmiech. Zaraz. Czy ona próbowała z nim flirtować? „Opamiętaj się Reagan. Nie każdy dupek jest dupkiem, z którym warto robić takie rzeczy. Co by powiedział na to Darren”? „A chrzanić Darrena, nawet się do mnie nie odzywa” zakończyła wewnętrzny spór.
- Proszę, zazdrość. Chyba w przeszłości nikt ci nie powiedział co to jest. O ciebie nie warto być zazdrosnym, skoro zapraskach do swojego łóżka każdą pannę, która ma chcicę. Tę otyłą Matyldę z czwartego roku też przedymałeś? – Spytała rozbawiona. Tak, to z pewnością byłoby dla niego wyzwanie biorąc pod uwagę gabaryty tamtej laski. Zupełnie nie przejęła się jego spojrzeniem, ale skręta przyjęła bez słowa. Zaciągnęła się, przymykając oczy. Powoli wypuściła dym, a kiedy oddała mu jointa, położyła się na chmurce zakładając jedną rękę pod głowę.
Powrót do góry Go down
Lysander Madness Fawley

avatar
Gracz


Skąd : East Lothian
Liczba postów : 117
PisanieTemat: Re: Pokój Chmur   13.07.16 17:48

Madness, nawet rozumiał to całe ryzyko które podejmowała Reagan. Choć uważał to za głupie, bo czasem jednak lepiej zastanowić, nad tym z kim się zadziera i co się mówi. Bo cóż, niektórzy nie są aż tak bardzo wyrozumiali jak on. Pewnie gdyby trafiła na większego dupka, mogłoby się to skończyć gorzej. On jeszcze potrafił się zachować, ale cóż, niektórzy mogliby skoczyć do niej z rękoma. On taki nie był, nigdy nie uderzyłby kobiety. Żadnej.
- Honor i rodzina, to jedyne na czym mi zależy.- Nie żeby jej się zwierzał, po prostu powinna to wiedzieć. On też ma swoje granice i właśnie takich granic się u niego nie przekracza. Rodzina i honor. Tak szczerze, to tylko to mu zostało. Tylko na tym mu zależy i tylko to będzie pielęgnował. Nie był już małym dzieckiem, dla którego ważne było ryzyko, czy adrenalina.. - Ta konwersacja donikąd nie prowadzi.- westchnął cicho i pokręcił głową. Oczywiście, jej uśmiechem nie uszedł jego uwadze. - A co byś powiedziała na to, abyśmy zostali tutaj oboje i nie kłócili się o taką głupotę ?- zapytał i dodał do tego zadziorny uśmiech. Ta cała konwersacja,nie była potrzebna. Chociaż bardzo lubił się z nią przekomarzać, czasem było to męczące i donikąd nie prowadziło. Jak teraz.
- A co? Jesteś zazdrosna, że wolałem przedymać ją niż ciebie?-Ok, rozbawiła go tym poprzednim tekstem, aż tak nisko nie upadł. Ale czemu nie pociągnąć tego tematu dalej? Mogło być przecież zabawnie, co nie? Reagan zawsze zaskakiwała go swoimi odpowiedziami, więc może teraz też tak będzie? Cóż, nie miał co do tego, żadnych wątpliwości. Odebrał do niej skręta i po raz kolejny się zaciągnął.
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Pokój Chmur   15.07.16 12:37

Prawdopodobnie gdyby Lysander poznał Liv lepiej (co oczywiście nigdy nie będzie miało miejsca) zobaczyłby, jak faktycznie wyglądało jej życie. Cały czas na wariackich papierach, wbrew zasadom i światu, a jednak na tyle bezpiecznie, by ostatecznie wyjść ze wszystkiego niemal bez szwanku. Zobaczyłby, co to naprawdę znaczy żyć, a ona pokazałaby mu wszystko to, co jej radość sprawiało. Nie miała jednak najmniejszego zamiaru tego czynić, bo po pierwsze nie byli w aż tak bliskiej relacji, a po drugie zwyczajnie go nie lubiła. I to z wzajemnością. Dlatego o wszelkich aspektach jej ryzyka i adrenaliny mógł jedynie pomarzyć.
- Przynajmniej tyle. Kto wie, może jeszcze wyjdą z ciebie ludzie. Za jakiś czas… - rzuciła spoglądając na niego. Kto by pomyślał, że pierwszy lepszy Ślizgon będzie się zapierał, że rodzina i honor są dla niego najważniejsze. Zastanawiała się, czy to wiąże się z tym, że zwyczajnie kazano mu tak uważać, czy faktycznie chłopakiem kierowały jakieś głębsze pobudki. Ale zaraz… przecież jej wcale to nie powinno obchodzić! – W takim razie możesz ją zakończyć swoim wyjściem. Czy to nie wspaniała opcja? – Z jej ust nie znikał ten zadziorny uśmieszek. Wyzwanie? A może zwykłe droczenie się? Słysząc jego kolejne słowa niemal się nie roześmiała. – Czy ty właśnie zaproponowałeś mi wspólne siedzenie z tobą? Proszę, to prawie jak randka. Wiedziałam, że nie potrafisz obyć się bez mojego towarzystwa. Podobno uszczęśliwianie ludzi dobrze robi na karmę. Niech będzie – i ułożyła się wygodniej na chmurce, tym samym jasno dając mu do zrozumienia, że nie ma najmniejszego zamiaru się stąd ruszać. – Nie myśl sobie przy tym, że zaraz zostaniemy przyjaciółmi. Nie mam zamiaru dzielić się z tobą ubraniami, ani zaplatać warkoczyków jak to przesłodzone psiapsiółki – rzuciła. Zawsze miała inne pojęcie na temat przyjaźni. Wystarczyło spojrzeć na nią i na Darrena.
Słysząc jego kolejne słowa uniosła się lekko na chmurce i przysunęła głowę do chłopaka, niemal kładąc bu brodę na ramieniu. – Oczywiście. Wprost marzę, aby być na jej miejscu. Przecież pieprzenie się z tobą powinno być marzeniem każdej – szepnęła mu do ucha zadziornie, a chwilę później sięgnęła ponad jego ramieniem do skręta, którego właśnie trzymał. Złapała go za rękę, by nakierować dłoń z jonitem na własne usta. Chwilę później i ona zaciągnęła się ponownie, wypuszczając powoli dym w obrębie głowy chłopaka, przy której nadal trzymała swoją.
Powrót do góry Go down
Lysander Madness Fawley

avatar
Gracz


Skąd : East Lothian
Liczba postów : 117
PisanieTemat: Re: Pokój Chmur   15.07.16 22:44

Może i żyła inaczej, może by mu to pokazała, gdyby chciała... Nawet gdyby tego chciała, on by tego nie chciał. Z Reagan łączyły go tylko interesy, nic więcej i tak powinno zostać. Oczywiście ich słodkie docinki też powinny zostać, ale tak poza tym to nie powinni niczego zmieniać w tej całej sytuacji. Obu było tak wygodnie, lepiej. Wiec po co coś zmieniać, lub gdybać? Nie było takiej potrzeby.
Po raz kolejny tego dnia wywrócił oczami. Czy to miał być komplement, czy następna docinka z jej strony? Nie miał pojęcia i nie chciał wiedzieć. Jedyny co chciał, to zobaczyć jej minę gdy kiedyś zostanie Ministrem Magii. Co pewnie nigdy się nie stanie, ale pomarzyć może, bo czemu niby nie? I nikt nie kazał mu uważać, że rodzina jest najważniejsza. On sam to wiedział, bez nich byłby nikim. A tak, tak jest ważny chociaż dla nich. Zawsze stawiał rodzinę na pierwszy miejscu, co można było zaobserwować po tym jak opiekuje się Ezrą. A uwierzcie, miał z nim dużo roboty! - Ależ oczywiście, zabieram swoje rzeczy i już idę!- odparł tak radośnie, że nawet Reagan mogła usłyszeć w tym rażący sarkazm. - Merlinie Reagan, czy ty w każdym słowie musisz widzieć drugie dno?- zapytał poirytowany. Człowiek nawet nie może w spokoju posiedzieć bo ta dziewczyna łapie go za każde słowo. No uroczo! - Kurczę, a już myślałem, że będę mógł bez karnie Cie obmacać, cóż szkoda. - udał smutnego i wzruszył ramionami. Potrafił kłamać, to fakt. Nawet jeśli by chciał, mógłby w chwili natychmiastowej się rozpłakać. Ale nie sądził aby takie coś było tutaj potrzebne.
Spojrzał się na nią wcale nie wzruszony jej poczynaniem. Czyste zagranie Reagan, po prostu ona już taka była. Ale nie miał zamiaru psuć sobie tej całej gierki. Uśmiechnął się do niej zadziornie, poczekał aż dziewczyna wydmuch cały dym na jego twarz. I zbliżył się do niej tak, aby patrzeć jej prosto w oczy a ich usta niemalże się stykały. -W końcu masz racje.- mówiąc to ciągle patrzał jej w oczy z uśmiechem na twarzy. Po czym delikatnie się od niej odsunął i zaciągnął się "magicznym papierosem". Przytrzymał to dłużej w płucach, po czym delikatnie wypuścił w jej stronę, a raczej tak mniej więcej w jej usta.
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Pokój Chmur   16.07.16 0:59

Podobno kto się czubi, ten się lubi. Oczywiście, gdyby coś podobnego usłyszała sama Reagan, prawdopodobnie urządziłaby piekło każdemu, kto rzuciłby w jej stronę podobnym tekstem, dodatkowo wplatając w to jeszcze Lysandera. Był dla niej jedynie klientem, dzięki któremu mogła odłożyć pieniądze bez konieczności proszenia o nie swojego taty, który prawdopodobnie bardzo chętnie by jej dał, czując się tym samym potrzebny bardziej, jednak ona była uparta i chciała się usamodzielnić. Niemal własny interes był idealny, jednak ostatecznie potrzebowała do tego kogoś takiego jak Ślizgon, kto towar kupował. Nie czuła się dilerem. Nie. Ona uważała, że po prostu robi ludziom przysługę, załatwiając nielegalne substancje. Nie zawsze były to mieszanki dziwnych ziół. Czasem po prostu zwyczajne papierosy, czy nie często spotykane składniki do eliksirów. Dzięki temu poziom adrenaliny we krwi utrzymywał się na stałym poziomie. A teraz poza nią, zaczynały w jej organizmie krążyć substancje z jointa, którego paliła. Towar był dobry, zresztą jak zawsze. Nie przynosiła badziewia, mimo wszystko dbała o klientów.
- Nawet mogę pomóc ci się spakować, jeśli jesteś niedysponowany – zaofiarowała uczynnie, pozwalając by i do jej głosu wkradł się sarkazm. – Widzę drugie dno tylko tam, gdzie chcę. Czasami sytuacja aż się prosi o podobne komentarze. Sam jesteś sobie winien – stwierdziła, lekko wzruszając ramionami. Widać musiał się nieźle przejąć jej słowami, skoro tak wnikał. A co, jeśli faktycznie miała rację i on chciał, aby ona tu siedziała? – Gdybyś spróbował, zwyczajnie straciłbyś ręce – uśmiechnęła się tak uroczo, że aż przerażająco. Zaraz jednak zajęła się skrętem i dziwną grą, którą zapoczątkowała. Co ją naszło, zwłaszcza z nim? Czy to zioło zaczynało działać, czy zwyczajnie się nudziła? Bo z pewnością w chłopaku nie było niczego pociągającego, więc to od razu odrzuciła. Tylko czy słusznie, skoro chwilę później jego twarz znalazła się tak blisko jej. I oczywiście również tutaj musiała się wykazać niemałą spontanicznością oraz pewnością siebie, bo kiedy tylko zbliżył się tak bardzo, że ich usta niemal się stykały, Liv z uśmiechem zadziorności i błyszczącymi ognikami w oczach, musnęła własnymi ustami jego. Delikatnie, niczym powiew wiatru, więc ostatecznie nie można było mówić tutaj o pocałunku. – Ja zawsze mam rację. I zawsze wygrywam – wyszeptała, wdychając dym, który wypuścił.
Powrót do góry Go down
Lysander Madness Fawley

avatar
Gracz


Skąd : East Lothian
Liczba postów : 117
PisanieTemat: Re: Pokój Chmur   16.07.16 11:15

On akurat nie wierzy w takie coś. Jeśli ktoś się nie lubił, to się po prostu nie lubił. Nie wierzył, że można się pierw nie lubić a potem lubić. To takie nie realne i nie w jego stylu. Przecież on się zazwyczaj nie myli i polegał na pierwszym wrażeniu. A wszyscy wiedzą jakie pierwsze wrażenie miał chłopak o Reagan. On nie uważał jej, za dilera. Raczej za "dobrą duszyczkę." Która pomagała ludziom w złych sytuacjach. Na przykład jak ona jemu w tej chwili. Była w tym serio dobra i dyskretna. Ale nie było szansy, że Madness jej to powie. Lub komukolwiek, ten chłopak nie był wylewny, jeśli chodzi o takie sprawy.
- Jakie to miłe z twojej strony.- Wywrócił oczami i westchnął cicho. Sam nie wiedział co mu czasem było, ale takie przekomarzanki już po chwili mu się nudziły. Kiedyś potrafił się przekomarzać prawie cały dzień, a teraz po chwili już jakoś mu się to nie podobało, był znudzony. Spojrzał się na nią kątem oka i pokręcił głową. Może lepiej się nie odzywać wtedy dziewczyna nie będzie widziała drugiego dna. Tak dobry plan. - Straciłbym ręce? Chciałby to zobaczyć.- odwzajemnił jej uśmiech, może ten jego nie był aż tak przerażający, jak jej. Dziwną grą? Ona po prostu chciała aby ktoś się tak z nią bawił, taka była prawda. Ale nie wiedziała jedno, gdyby to wiedziała na pewno tak by się nie zachowywała. A jaki był po ziole? Cóż, bardziej kochliwy, a każdy dotyk sprawiał mu wielką radość. Wszystko czuł jakoś bardziej, lepiej. Podobało mu się to, ale to było złe przecież on tutaj siedział z Reagan. Albo ona go "połamie", albo gorzej, spodoba jej się. - Tylko tak Ci się wydaje.- wyszeptał cicho. Poczuł delikatnie jak dziewczyna musnęła jego usta, co bylo nawet fajnym uczuciem. Uśmiechnął się pod nosem. -Pokaże Ci coś fajnego.- Zaciągnął się skrętem i delikatnie złapał jej policzki, tak aby otworzyła choć minimalnie usta. Po czym przywarł do niej swoimi ustami i wdmuchnął jej tam dym.
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Pokój Chmur   16.07.16 16:55

Reagan umiała zmienić swoje zdanie na temat drugiej osoby, chociaż najczęściej działało to w drugą stronę. Jeśli kogoś lubiła, niewiele potrzebowała, by ostatecznie tę osobę znienawidzić. Rzadko zdarzało się, aby z nienawiści zrodziła się sympatia, która zwyczajnie nie miała racji bytu. Uważała, że właśnie tak było w przypadku niej oraz Lysandera. Może i nie do końca go nienawidziła, ale z pewnością sympatią nie darzyła, co też miało się nie zmienić. Nie miał w sobie niczego, czym mógłby ją zainteresować na tyle, by chociażby pomyślała o zmianie zdania.
- Przecież je zawsze jestem nad wyraz miła – uśmiechnęła się z ironią, utwierdzając go w przekonaniu, że wcale tak nie jest. Była waleczną buntowniczką, która nie powstrzymałaby się niemal przed niczym. Zresztą chwilę później chłopak mógł się o tym przekonać. Pogrywała z nim i chyba faktycznie tego samego oczekiwała od jego osoby. By wziąć udział w grze, której była prowodyrką. Musiał ją podjąć, nie widziała innej opcji. Czemu akurat jego wybrała na przedmiot „zabawy”? Ciężko powiedzieć. Może dlatego, że był akurat przy niej, kiedy paliła. A chyba każdy wie, jak działało na nią zioło, zwłaszcza podobne do tego, które sprezentowała chłopakowi. Ginęły granice, ginęła aż taka niechęć. Podobnie było z alkoholem. To właśnie z jego powodu zatańczyła wtedy ze Slughornem, czego normalnie by nie uczyniła. Z Lysanderem też nie znalazłaby się aż tak blisko, gdyby nie otaczający ich dym z jointa, który miał wielki wpływ na zachowanie dziewczyny. – Powiedz lepiej, że zwyczajnie ciągnie cię do macania – stwierdziła swobodnie nadal mówiąc cicho, jakby nie chcąc niszczyć dziwnej atmosfery, która się tworzyła. Czuła jak serce nieznacznie przyspieszyło bicie, jakby w jej organizmie wytworzyła się adrenalina. Bo czy te poczynania nie należały do niebezpiecznych? Czując jego usta na swoich przeszył ją dziwny dreszcz. Zabawne doznanie, nie mogła zaprzeczyć. Przymknęła oczy pozwalając rozejść się dymowi, który niemal w nią wcisnął. Mimowolnie poruszyła swoimi, tym samym będąc ostatecznie winną lekkiemu pocałunkowi. Chwilę później wydmuchała dym nosem i otworzyła oczy, by na niego spojrzeć. – Nie za śmiało sobie poczynasz? Powinnam ci za to sprzedać liścia – wyszeptała patrząc na niego zadziornie i nadal wyzywająco. Czyżby oczekiwała czegoś jeszcze bardziej ekscytującego. Z lekkim uśmiechem odebrała od niego skręta, zaciągnęła się, a kiedy wypuściła dym, zwyczajnie położyła się ponownie na chmurce
Powrót do góry Go down
Lysander Madness Fawley

avatar
Gracz


Skąd : East Lothian
Liczba postów : 117
PisanieTemat: Re: Pokój Chmur   16.07.16 17:36

Oczywiście, że szybciej zmienia się zdanie na gorsze. To normalne. Chociaż nie dla niego, on woli nie zmieniać swojego pierwszego wrażenia. Bo jak nie potrafi polegać na swojej intuicji, to na czym? To jedyne co mu w tych czasach zostało, prawda? Clara już mu nie pomoże, sam musi sobie pomóc i kroczyć swoją ścieżką. A jak na razie jest co dość skomplikowana ścieżka.
- Nie zauważyłem.- odparł szczerze i się przeciągnąć. To, że z nim pogrywała, to wiedział każdy, kto miał oczy. I to, że on pogrywał z nią też nie było żadną tajemnicą. Oni po prostu już tacy byli. Balansowali na swoich granicach i grali sobie na nerwach. Ich relacja jest dość skomplikowana, gdyby właśnie ktoś patrzył na nich z boku. Miałby wielką zagadkę. Czy oni sie lubią, czy tez nie? Cóż, Lysander czasem zapomniał, że Reagan to Reagan i patrzył na nią przychylnym okiem. Co nie powinno się zdarzać, ale cóż. To przez to, że zazwyczaj gada z nią zjarany albo po alkoholu. Gdyby gadali ze sobą bez żadnych używek... Zaraz.. Oni na pewno nie gadali by ze sobą gdyby jedno nie było pod wpływem. Nie licząc tego, gdy razem "umawiają się" na właśnie takie rzeczy jak dziś. - Przecież jestem nastolatkiem, to chyba normalne. - wywrócił oczami mówiąc również szeptem. Czuł, że zamiast nienawiści otacza ich teraz dziwna atmosfera wzajemnego pożądania. Ale to pewnie przez narkotyki, tak inaczej tego nie da się wyjaśnić. Uśmiechnął się do siebie, gdy przez dziewczynę niewinne "palenie po studencku" przerodziło się w pocałunek. Idealnie. Spojrzał się na nią z zadziornym uśmiechem. - Mi? Ale za co, ja ci chciałem pokazać coś fajnego, to ty mnie pocałowałaś.- wyszeptał jej to patrząc w oczy. -Poza tym, nie zrobiłaś tego, więc to nie tak, że ci sie podobało ?- spytał i trącił ją nosem w jej nos. Nie wiedział skąd dziewczyna brała ten towar, ale był mocny. Nawet zapominał, że on jej nie lubi. Poszedł jej krokiem i zaciągnął się. Tym razem nie wydmuchał jej wszystkiego w twarz.
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Pokój Chmur   24.07.16 16:41

Co ona wyprawiała? Nadal do końca nie mogła uwierzyć w to wszystko, co miało tutaj miejsce. Igrała, zdawała sobie z tego sprawę doskonale i nikt nie musiał jej tego tłumaczyć. Ale z jakiegoś powodu ta dziwna, niemal zakazana sytuacja jej się podobała. Nakręcała ją do granic możliwości, pomimo faktu, że bratała się z wrogiem. To nie tak wyglądać powinno, ale w życiu Reagan wszystko było o wiele dziwniejsze i niemal bardziej niemoralne, niż w życiu innych ludzi. A co najgorsze, jej taki stan rzeczy jak najbardziej odpowiadał i nie miała zamiaru niczego zmieniać. Była pewna siebie, lubiła zabawę w granicach własnego umiaru, jak również ciekawe sytuacje niosące doświadczenia. Zupełnie jak teraz. Co z tego, że Lysander był tym, za kim nie przepadała? Czy to znaczyło, że miała zrezygnować z chwilowej zachcianki napędzanej przez zielsko? Nie byłaby sobą, gdyby nie dała się ponieść chwili, nawet, jeśli później miała mierzyć się z konsekwencjami. Co ją one obchodziły, skoro jak na razie się nie pojawiły?
- W takim razie ktoś powinien nauczyć cię spostrzegawczości. Może normalnie obiecałabym ci więcej własnego towarzystwa, byś mógł się przekonać, ale nie każdego czeka taki zaszczyt – droczenie się z nią było niemal spełnieniem jej marzeń. Przekomarzanki, dziwne teksty, w których doszukać się można było drugiego dna. Kto tego nie lubił? Nawet jeśli się nie przyznawał otwarcie, pragnął bardziej, niż myślał. – Myślę, że nie dla każdego nastolatka to normalne, chociaż w tym przypadku muszę stwierdzić, że masz rację. Przynajmniej wiadomo, że jesteś zdrowy, ale to nie znaczy, że można macać wszystko – spojrzała na niego brązowymi oczami. Opary działały na nią coraz bardziej. Z każdą sekundą miała ochotę zrobić coś bardziej szalonego. I zrobiła, skoro pocałowała Ślizgona. – Doskonale wiemy, że chciałeś doprowadzić do tej sytuacji. Poza tym kto inny by cię pocałował, jak nie ja? Głupio byłoby umrzeć nie dowiadując się nigdy, jak przyjemnym to może być – nie spuszczała z niego wzroku, nadal uśmiechając się bardziej wyzywająco niż powinna. Czy w jej słowach czaiło się kolejne zadanie? Cóż, ciężko powiedzieć, bo rozgryzienie Reagan było prawdziwym wyczynem. W jednej chwili będzie z tobą gadać, w innej zwyczajnie ci przywali.
- Nie wiem czy mi się podobało czy nie, skoro nie miałam okazji za bardzo tego sprawić – piękna sugestia, że pocałunek był za krótki, aby mogła w jakikolwiek sposób ocenić jego umiejętności. Odetchnęła, chwilę później wciągając dym, który unosił się wokół nich. Przymknęła oczy. Czuła się tak dobrze, że postanowiła chwilowo nie docinać chłopakowi. Zresztą, coś i tak jej na to nie pozwalało.
Powrót do góry Go down
Lysander Madness Fawley

avatar
Gracz


Skąd : East Lothian
Liczba postów : 117
PisanieTemat: Re: Pokój Chmur   24.07.16 19:54

Może po prostu robiła to, na co miała ochotę. Ale na trzeźwo nigdy by się do tego nie przyznała. On nie miał z tą sytuacją większego problemu, wiedział, ze mogło to właśnie tak się skończyć. Nie raz jarał z dziewczynami, które potem niby się z nim droczyły a tak na prawdę chciały więcej. Ale czy Reagan taka była? Zawsze uważał inaczej, nawet teraz tak nie myśli. Ona po prostu igrała ze wszystkim z czym się dało. A on musiał na chwilę uciec, zabawić się. Tak istota była do tego jak najbardziej przydatna. Tak nie myślał o Clarze, tylko o tym jak co ma jej powiedzieć. I oczywiście wszędzie odszukiwał się tak zwanego drugiego dna. Bo czyżby ona nie robiła tego samego?
-Czyżby w tej chwili nie raczysz mnie swoim towarzystwem, Reagan? Jakoś nie musiałem o to prosić, a to dostałem.- odparł spokojnie. Nie chciała spędzać z nim więcej czasu, ale nikt jej tutaj nie trzymał, jednak ona została. Tak samo jak jego, ale nie mógł zostawić damy w opresji. Definitywne było to, że dziewczyna chciała aby on tutaj został.Bynajmniej on tak to widział. - Ale czy ja macam wszystko? Macam tylko to, co chce być macane.- odparł powoli i dodał do tego swój zabójczy uśmiech. Oczywiście, po raz kolejny spojrzał sie w jej oczy. - Zapomniałaś o otyłej Matyldzie. Ale to może bardziej chodzi o to, że ty chciałaś się dowiedzieć, jak to jest.- odparł spokojnie i przejechał dłonią po swoich włosach. Oczywiście, nadal na nią patrzył. Nie zastanawiał się nad tym, czy właśnie rzuciła mu wyzwanie. Dla niego były to bardziej przekomarzanki.
Teraz to było definitywne wyzwanie. Westchnął cicho i wstał na równe nogi. - Mogłaś tak od razu. - zaśmiał się i nie czekając dłużej wpakował swoją dupę na "jej chmurkę". Położył się po prostu bokiem obok nie i przejechał pierw opuszkami palców po jej policzku, potem po szyi i po obojczykach. Zastanawiał się, czy dziewczyna odczuwa to samo po zielsku. Czy też czuje każdy dotyk ze zdwojoną siłą. Nie interesowało o teraz, czy ona chce go zabić. On po porostu wodził palcami po wskazanym przez siebie torze, nawet na nią nie patrzył na swoje płynne ruchy. Dopiero po jakieś minucie zatrzymał się na jej policzku i pogłaskał go. Spojrzał sie na nią, po czym bezceremonialnie ją pocałował. Pierw delikatnie, tylko muskał jej usta. Dopiero po chwili dołączył do tego swój język, a jego dłoń podróżowała po linii obojczyk-szyja-policzek.
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Pokój Chmur   26.07.16 11:49

Dreszczyk emocji wzmagał się z każdą kolejną chwilą, z każdą minutą, z każdą sekundą. Nie miała najmniejszego zamiaru tego przerywać, mimo wszystko podobało jej się, chociaż rozgrywało się w towarzystwie Lysandera. Ślizgona, którego usilnie starała się nie lubić, obrzucając niemiłymi tekstami, a który nie pozostawał jej nigdy dłużny. A jednak pomimo tej obopólnej niechęci podjęli grę, której żadne z nich nie przerywało, zagłębiając się dodatkowo w to jeszcze bardziej. Prowokowała go jawnie, z premedytacją, ciekawa, do czego chłopak faktycznie może się posunąć. Jak daleko zabrnie w to dziwne szaleństwo, którego nawet ona nie pojmowała? Zielsko na nią działał, to pewne. Inaczej już dawno jej dłoń znalazłaby się na jego policzku. A zamiast tego sprezentowała mu całusa, o którym nikt do tej pory (poza Darrenem) nie mógł nawet marzyć. Nigdy nie rozpatrywała Ślizgona w kategorii faceta, z którym można by się w jakiś sposób zabawić. Był obiektem czysto biznesowym, nic więcej. Czyżby to zioło zmieniało postrzeganie świata aż tak bardzo?
- W tej chwili to ty łakniesz mojego towarzystwa, siedząc tutaj. Przecież już dawno mógłbyś odejść, gdybyś faktycznie nie chciał tutaj siedzieć. I nie dostałeś. Wziąłeś sobie sam, za co powinna spotkać cię kara – spojrzała na niego zaczepnie. Mogła się tak droczyć cały dzień, bo każde z nich odbijało piłeczkę z własnymi przekonaniami, które ostatecznie przecież sprowadzały się do jednego. Oboje byli zbyt ciekawi, zbyt zafascynowani dalszym rozwojem, żeby wyjść. – Tak sobie to tłumaczysz? Ile dziewczyn zmacałeś w stanie nietrzeźwości, kiedy to nie do końca wiedziały, co się z nimi działo? – Na jej ustach pojawił się delikatny uśmiech. Nie do końca obchodziła ją odpowiedź, bo doskonale wiedziała, jacy są Ślizgoni. Zaspokajanie własnych potrzeb było dla nich niezmiernie ważne. – Ja miałam już wiele okazji, aby się o tym przekonać. Dlatego odczułam potrzebę by cię tego nauczyć. Matylda? Całowała aż tak dobrze? – Ponowny zadziorny uśmiech. Ponowne wyzwanie. Ile jeszcze mu tego sprezentuje? I najważniejsze… czy chłopak się tego podejmie? Na odpowiedź nie musiała zbyt długo czekać, ponieważ chwilę później Lysander bezceremonialnie wgramolił się na chmurkę obok niej. Spojrzała na niego lekko unosząc brwi, jednak w tym akcie nie było niczego zdziwionego. Nadal rzucała mu wyzwanie, prowokowała do dalszych korków.
- Ktoś tu pewnie sobie poczyna – powiedziała cicho, patrząc mu w oczy, kiedy jego dłoń wędrowała po jej policzku, by chwilę później zjechać niżej, na szyję, na obojczyk. Westchnęła głębiej, a z jej ust nie znikał lekki uśmiech. Zioło zdecydowanie wzmagało jej doznania i być może dlatego podobało jej się jeszcze bardziej. Chwilę później przymknęła oczy i mruknęła z zadowoleniem. A zaraz później poczuła jego usta na swoich. Bez zezwolenia, bez jakiegokolwiek znaku. Zwyczajnie wpił się w nią, niczym złakniony wampir. Kolejne mruknięcie, kiedy odpowiedziała tym samym. Nie przerywając pocałunku sprawiał, że chłopak znalazł się pod nią. Teraz ona miała władzę.
Powrót do góry Go down
Lysander Madness Fawley

avatar
Gracz


Skąd : East Lothian
Liczba postów : 117
PisanieTemat: Re: Pokój Chmur   27.07.16 17:53

Cóż, Madness nie byłby sobą gdyby nie podjął tej gry. Przecież to było takie fajne. Ta cała sytuacja coraz bardziej mu się podobała. Przecież zakazany owoc smakuje najlepiej. A jak wiadomo jemu Reagan nie dawała się każdemu dotknąć. Wszyscy to wiedzieli. Można powiedzieć, że Fawley zaliczył właśnie pierwszą bazę. A co będzie dalej?
- I widzisz? Właśnie spotkała mnie za to kara. Muszę się z Tobą użerać.- posłał jej przesympatyczny uśmiech. Zaczynał sam sie sobie dziwić, ale nawet dobrze bawił się z tutaj z Reagan. - A czemu tak bardzo Cię to zastanawia?- spytał spokojnie. Zainteresowało go to teraz i to bardzo. Wiedział jakie wszyscy mają o nim zdanie i widział też że jako tako mieli prawdę. Ale to nie tak, że macał wszystko. Choć większość tak, jakoś musiał się zabawiać.
- Pewnie powinienem być wdzięczny.- wywrócił oczami. - Jeśli lubisz czuć się jak ciastko z kremem, to tak.- parsknął śmiechem. Już sobie wyobrażał jakby to wyglądało. Dziewczyna pewnie by go zeżarła.
- Sama mnie do tego sprowokowałaś.- wyszeptał tylko tyle. Nie miał pojęcia, że Reagan stać na takie coś. Nie wyobrażał sobie, że dziewczyna mogłaby po prostu bez niczego na niego wejść i przejąć kontrolę. Choć było to nawet łatwe zadanie, zważając na to, że się unosili. Ale właśnie tutaj był problem, aby dwoje uwielbiali mieć władzę/kontrolę. Więc on nie miał zamiaru dać się jej tak obezwładnić. Choć przez chwilę było to miłe uczucie. Nawet włożył swoje dłonie pod jej bluzkę, oczywiście na razie wodził tylko po jej plecach. Ale na długo mu to nie starczyło, więc raz delikatnie złapał ją za pośladki, ale tylko na moment. Zwinnie przekręcił się tak, że teraz ona była pod nim i oderwał od niej usta. Nie miał zamiaru przestawać na tym. Jedną dłoń położył na jej nagi brzuch, przy tych obrotach koszulka się jej podwinęła, więc on skorzystał. Jeździł dłonią po jej brzuchu a jego usta znalazły się na jej szyi i to właśnie ją teraz pieściły. Przez tą całą sytuację i pomruki dziewczyny (które tak bardzo mu się podobały), zapomniał, że Reagan to Reagan.
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Pokój Chmur   27.07.16 22:40

Do gry zawsze trzeba było mieć odpowiedniego partnera. Zwłaszcza do gry, która była podobnego typu. Osoba niezdecydowana, której brakowało pewności siebie zwyczajnie się do tego nie nadawała. Sama Reagan nie chciałaby mieć nic wspólnego z kimś, kto nie wiedział czego chce, kto obawiał się konsekwencji lub nie potrafił wykonać odpowiedniego ruchu. Było to zbyt odmienne od tego, co sama reprezentowała. Na całe szczęście Ślizgon aż za bardzo dobrze wiedział, czego oczekuje od życia i pozwalał sobie na o wiele więcej, niż na to, na co przyzwoliłaby dziewczyna, gdyby była w stanie trzeźwości umysłu. Teraz jednak ten nakierował się na zupełnie inny tor, a ona dawała się wszystkiemu ponieść. Zaspokajanie swoich potrzeb było tym, czym człowiek kierował się od zarania dziejów. To oczywiście nie znaczyło, że sama Gryfonka zaraz miała stracić dziewictwo z pierwszym lepszym kolesiem, który zechciał zagrać w jej grę. W takim przypadku już dawno mogłaby się przespać z Darrenem. Nie była jednak taka rozwiązła, za jaką mieli ją czasami ludzie. To, że była pewna, że miała własne zasady i nie bała się wyzwań nie znaczyło, że trzeba było robić z niej jakąś pierwszorzędną dupodajkę, która czai się z kolesiami gdzieś w kątach i daje im wszystko. Miała granice, których nigdy nie przekroczy. Miała zasady, według których postępowała i przez długi czas to się miało nie zmienić. Co z tego, że teraz pozwalała sobie na tak wiele z człowiekiem, który w normalnych warunkach doprowadzał ją do szału? Nie zaszli jeszcze tak daleko, by nie mogła się z tego wycofać. Na razie była bezpieczna i z tego bezpieczeństwa czerpała jak najwięcej.
- Doskonale wiemy, że w tym momencie niczego nie pragniesz bardziej, jak użerania się ze mną – powiedziała cicho, patrząc mu w oczy. Czy dostrzegła z nich nutkę pożądania. Cóż, prawdopodobnie również w jej oczach coś podobnego było widoczne. Głupie zioło, tak bardzo potrafiło zmienić intencje i zamierzenia człowieka. – Tak bez przyczyny. Po prostu lubię wiedzieć – dodała z lekkim uśmiechem pochylając się nad nim. Był wygodny, tego mu nie można było odmówić. Kiedy go całowała, jej dłonie znalazły się na jego torsie, po którym delikatnie, acz pewnie wodziła palcami. Wyczuła charakterystyczne mięśnie, co znaczyło, że jego ciało nie było jakimś flakiem. Zadrżała czując jego chłodne dłonie na swoich rozgrzanych plecach. Czuła jak wodził palcami po jej nagiej skórze i co najzabawniejsze, sprawiało jej to niewyobrażalną przyjemność. Ponownie zamruczała, całując go bardziej nachalnie. Przygryzła lekko jego wargę, kiedy położył dłonie na jej pośladkach, co było sygnałem, że tego robić mu nie wolno. Chwilę później to ona była pod nim. Jej oddech stał się szybszy, a serce przyspieszyło bicie. Czuć było ogarniający ich erotyzm. Przygryzła delikatnie wargę, kiedy jego dłoń znalazła się na jej płaskim brzuchu. Nie spuszczała z niego wzroku, co jednak zmuszona była uczynić w momencie, kiedy jego usta znalazły się na jej szyi i tak pewnie sobie poczynały. Niestety, Lysander znalazł czuły punkt Reagan. Przymknęła oczy z jawną rozkoszą, pozwalając mu na tak śmiałe kroki. W tym wszystkim położyła dłonie na jego plecach i wbiła w nie paznokcie, nie na tyle mocno, by zrobić mu krzywdę.
Powrót do góry Go down
Lysander Madness Fawley

avatar
Gracz


Skąd : East Lothian
Liczba postów : 117
PisanieTemat: Re: Pokój Chmur   28.07.16 20:18

Obawianie się konsekwencji? To nic dla niego, on się nawet ty nie przejmował. Bo tak na prawdę, to co mogło by się stać? Pewnie wiele złego, ale czy jego to interesowało? Nie miał w tej chwili przy sobie swojego brata którym musiał sie opiekować. Nie miał przy sobie Clary która zazwyczaj opiekowała się nim. Teraz miał przy sobie Reagan, która nie wiedząc o wszystkim, pomagała mu od tego uciec. Oczywiście, że jej o tym nie powie. Ale cieszył się, że tutaj była. Tam przynajmniej nie musiał siedzieć sam ze swoimi myślami. W jakiś tam minimalnym stopniu, a może nawet w pół-stopniu ją lubił. Ale to tylko tyle. Na więcej liczyć pewnie nie mogła, tak samo jak on u niej. Albo może myślał tak o niej w tej chwili przez to zioło które nieźle ich pokopało. Czy Madness miał jakieś zasady, jeśli chodzi o takie gry? Raczej nie, wszystkie chwyty dozwolone! Raczej, nie z każda by się tak obmacywał. Bo sam męską dziwką nie jest. Kobieta musiała mieć coś w sobie, co by go zainteresowało. A co interesowało go w Liv? Zioło?... Nie no, miała niewyparzony język. Nikt się do niego nie zwraca tak jak ona. To jedyna rzecz która mu się podobała a jednocześnie irytowała. Nie mówiąc o jej oczach, które wyglądały tak bardzo znajomo.
Zamruczał po jej słowach. - Tak samo ja ty. Prawda Reagan?- Z jego ust padło kolejne pytanie, oczywiście te było bardziej retoryczne. Nie potrzebował odpowiedzi, te pożądanie miała wypisane na twarzy. Prawdopodobnie on też, a raczej jak najbardziej miał wypisane pożądanie na twarzy. Jak na razie tylko na twarzy, kto wie gdzie okaże się ono zaraz?- Czasem lepiej jest nie wiedzieć.- wyszeptał. Język dziewczyny w jego ustach, jej palce na jego ciele i pomruczenia. Doprowadzały go do szału, tak wielkiego, że miał ochotę zerwać z niej ubranie. Ale nie lubił zabierać się do tego tak szybko. Nie przeszkadzało mu wcale, że ktoś mógłby tutaj wejść. Ale jednak, chciał sie jeszcze zabawić z Reagan. Gdy jego dłonie znalazły się na jej pośladach, a ona zagryzła jego wargę. Odebrał to bardziej za zachętę niż odmowę. Zazwyczaj kobiety podgryzały jego wargę, gdy coś im się podobało, więc czy z Reagan nie było tak samo? Skąd miał wiedzieć, że chodziło jej o coś zupełnie innego? Nie wiedział. Ale to juz nie miało racji bytu. Bo po chwili dziewczyna znalazła sie pod nim, a on pieścił jej szyję. Od razu zauważył, że przyniosło jej to nie lada rozkosz. Nie oszukując, jemu oczywiście też. A gdy wbiła paznokcie w jego plecy. Wydał z siebie pomruk zadowolenia. Po chwili jego jedna dłoń, znalazła się pod linią jej piersi. A usta, te znalazły się za uchem i teraz tam pieściły dziewczynę.
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Pokój Chmur   29.07.16 17:10

Tak wiele ich łączyło, a zarazem dzieliło. Ogień i woda, a jednak z punktami wspólnymi, czy to nie dziwne? Zabawne było, że Reagan wdawała się w relacje, które nigdy nie mogły być normalne. Zawsze gdzieś kryło się jakieś drugie dno, jakieś chore powody, chore korzyści. Czy z nią coś było nie tak, że podświadomie lgnęła do największych chamot szkolnych? Najwidoczniej, skoro teraz aż tak bardzo bratała się z Lysanderem. Minut z minutą przybliżały ją do ostateczności, która miała się pojawić. Do czynu, którego później mogła żałować. Teraz to jednak nie miało znaczenia i trwała przy swoim, jakby chcąc pokazać chłopakowi, kto ostatecznie tutaj rządzi i na czyim zdaniu postanie. Nie była tą, która tak łatwo oddawała wygraną, nawet jeśli skłaniało ją to do przekraczania pewnych granic. Jej oddech przyspieszał się z każdą chwilą, a ona nawet nie miała zamiaru nad tym panować. Bo po co, skoro oboje czerpali z tego przyjemność? Dało się to wyczuć w ich czynach, jak i panującej atmosferze.
- A co, jeśli ja mam całkiem inne plany? – Uśmiechnęła się zadziornie. Po co te wszystkie słowa? Przecież wcale ich teraz nie potrzebowali. Tu główną rolę odgrywały czyny i gesty, którymi raczyli się wzajemnie serwując sporą dozę przyjemności, jednak nie tę kulminacyjną. Chwilę później zamilkli całkowicie, po prostu skupiając się na sobie. Te pocałunki, które nie miały prawa się pojawić, te dotyki, które powinny być zakazane. Ale faktycznie, zakazany owoc smakował najlepiej, a oni wzajemnie właśnie go próbowali. Niemal traciła nad sobą panowanie, kiedy jego usta wodziły po delikatnej skórze na jej szyi. Było tego tak dużo, że sama nie wiedziała, co powinna teraz zrobić. Ciało chciało jednego, umysł jednak z wolna zaczynał odzyskiwać kontrolę. Mocniej przejechała palcami po jego plecach słysząc, jak pomrukuje. Uśmiechnęła się delikatnie, a jej dłonie przeniosły się na tors chłopaka, by chwilę później zacząć zjeżdżać niżej, i niżej. A kiedy jego dłonie zahaczyły o materiał jej czarnego stanika… otworzyła szeroko oczy, a świadomość wróciła. Nie. Na tym należało zakończyć, jeśli jeszcze chciała mieć odwrót. Odepchnęła go delikatnie od siebie, samej siadając na chmurce, na którą momentalnie opadła. Czyżby pojawił się stres? Spojrzała na chłopaka nadal oddychając szybko. Poprawiła zawiniętą bluzkę. – Chyba pozwoliliśmy sobie na zbyt wiele – powiedziała starając się doprowadzić oddech do normalności. Nadal czuła jeszcze pozostałości z pożądania, jakie w niej rozbudził. – To co się tutaj wydarzyło, zostaje tylko tutaj. Radzę ci o tym pamiętać – powiedziała i pocałowała go delikatnie w policzek, tym samym zeskakując z chmury i kierując się ku wyjściu. Bo chociaż ciało nadal pragnęło tych pieszczot, tak mózg wiedział, że nie może się oddać pierwszemu lepszemu, w przypadkowym miejscu.

z/t
Powrót do góry Go down
Lysander Madness Fawley

avatar
Gracz


Skąd : East Lothian
Liczba postów : 117
PisanieTemat: Re: Pokój Chmur   05.08.16 2:42

Sam nie wiedział co skłoniło go do takich poczynań. Chciał po prostu uciec? Czy może naprawdę łamał wszelakie zasady. Wiedział, że Liv nie jest czystej krwi, bo nie należała do rady i nie pochodziła z innego kraju. Więc tak na prawdę nie powinien się z nią aż tak bratać. Jeśli tak to można nazwać, ale czy on robił coś złego? Po prostu wykorzystywał sytuację. Nic więcej, a to do niego podobne. Bo kto inny by tego nie wykorzystał? On już po prostu taki jest. Nic tego nie zmieni. Więcej zabawy jest w łamaniu reguł, niż ich przestrzeganiu. Dopóki nikt się nie dowie, co tak naprawdę robi Fawley, nic się nie stanie. Jego rodzina uważa go za ułożonego i tak zostanie. Jednakowoż miał taką szczerą nadzieje, bo przecież kto ich tutaj nakryje? Prawdopodobnie każdy, kto by tutaj wszedł. Ale to tylko prawdopodobnie.
- Gdyby tak naprawdę było, już dawno byś sobie poszła. - odparł tylko tyle i wrócił do swoich poczynań. Poczynań które nie powinny mieć miejsca. Powinny być zakazane i nigdy się nie pojawić . Ale czy jemu to przeszkadzało? Nie. WCALE. Przecież czerpał z tego przyjemność i ona również. Nikomu nie działa się krzywda. Jak na razie. Więc czemu miałby to przerwać? Jego ciało chciało więcej, dużo więcej. Co można było zaobserwować, po tym jak zachłannie wodził dłoń i ustami po jej ciele. W tej chwili jej pragnął. W tej chwili nie była to Reagan. W tej chwili to było po prostu pragnienie, pożądanie. Nie ważne, że to Reagan. Dziewczyna wręcz tak irytująca, że aż odpycha. Ale gdy siedziała cicho i wodziła dłońmi po jego ciele. Była nawet do zaakceptowania. Po prostu musiała milczeć i już była niemal idealna. Jego umysł się wyłączył, pozostało tylko pożądanie. Zatracał się w pocałunkach i innych gestach. Czy miał nadzieje na więcej? Oczywiście, że tak. Dlatego jego dłoń zahaczała o materiał jej stanika. Co nagle sprowadziło dziewczynę na ziemie. Odepchnęła go, a on musiał się od niej odsunąć. Co nie specjalnie mu się podobało. Na zbyt wiele? Spojrzał na nią jak na wariatkę. On się dopiero rozkręcał, a ona wyskakuje z tekstem zbyt wiele. Nie skomentował tego, bo szanował zdanie kobiet. Przecież nie będzie brał jej siłą. Nie był aż taki desperatom. - Nie specjalnie miałbym ochotę o tym rozpowiadać.- Przecież on nie był głupi. Jemu nie był potrzebny rozgłos jego wybryków, a to można do takich zaliczać. Szkoda tylko, że Reagan stchórzyła. Bo jak na razie własnie tak to widział. A pocałunek w policzek, był bardzo mylący.. Czyżby mógł liczyć na powtórkę z rozrywki? To się okaże. Rozczochrany i w wymiętolonym ubraniu wyszedł zaraz za Reagan z Pokoju.

z/t
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Pokój Chmur   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Erised :: Fabuła :: Hogwart :: Trzecie piętro-
Skocz do: