Share | 
 
Mad Avalon
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Upsilon Wild

avatar
Gracz


Skąd : Wielka Brytania, Szkocja
Liczba postów : 120
PisanieTemat: Mad Avalon   25.03.16 21:28

Mad Avalon
Mad Avalon to najpopularniejszy klub dla homoseksualnych czarodziejów i czarownic w Hogsmeade. Powstał dziesiątki lat temu, gdy wiedźma imieniem Avalon stoczyła bój o rękę swej szlachetnie urodzonej ukochanej. Walczyć przyszło jej z mężczyzną, który miał poślubić jej kochankę wbrew woli młodej kobiety. I chociaż Avalon poległa na polu walki, którym było to miejsce, w ostatniej chwili przeklęła cały budynek. Ku pamięci Avalon powstało tu miejsce spotkań dla tych, których miłość nie widzi barier w płci. Drzwi do niego są w stanie otworzyć tylko ci, którzy choć raz zakochali się w kimś tej samej płci, a magia tego miejsca sprawia, że wszystko wydaje się o niebo prostsze zupełnie jak w mitologicznym Avalonie.

Cennik:
Drinki, które znajdziesz tylko w Mad Avalon:
Tęczowy zawrót głowy
Sextus
Piwo tęczowe
Admiratio rzuć kostką:
Parzysta – drink zawiera kroplę amortencji
Nieparzysta – drink to… tylko drink

Standardowe napoje:
Piwo kremowe
Piwo
Stary Towarzyski Gamp
Rum porzeczkowy
Sherry
Wino pokrzywowe - butelka
Wino skrzatów - butelka
Wino z czarnego bzu - butelka
Wino z rzepy - butelka
Szampan - butelka
Grzany miód z korzeniami
Gorące wino z korzeniami i koglem−moglem
Brandy
Ognista Whisky
Stara Ogniska Whisky Ogdena - butelka

Powrót do góry Go down
Alecto Carlevaro

avatar
Gracz


Skąd : Wielka Brytania, Londyn
Liczba postów : 69
PisanieTemat: Re: Mad Avalon   25.06.16 22:33


|20 maja 2002|


Alecto miała wyjątkowo podły nastrój. Dzień dłużył jej się bez końca i była bardziej niż szaleńczo szczęśliwa, gdy ostatnia lekcja eliksirów wreszcie stała się już tylko nieprzyjemnym wspomnieniem. Gdy drzwi gabinetu zamknęły się ostatecznie za jej plecami, zsunęła buty ze stóp, usiadła za biurkiem i z całych sił próbowała nie myśleć o tym, jak bardzo przewidywalne jest jej życie. Zawalony podręcznikami do eliksirów blat nie był niczym zaskakującym, podobnie jak puste łóżko czekające na nią w domu. Przypadkowe kobiety pojawiały się w jej życiu i znikały szybciej niż mogłaby wypowiedzieć ich imiona. Niektóre sama odsyłała z kwitkiem, gdy w porannym świetle wizja przywiązania się na dłużej zaczynała wydawać się przerażająca. Błędne koło toczyło się dalej, gdy godziny przepadały bezpowrotnie, a ona czuła się coraz gorzej, siedząc bezczynnie nad kawałkiem pergaminu, na który usiłowała przelać kilka pomysłów na nowe eliksiry. Kiedy to przestało jej sprawiać przyjemność? Cóż, gdyby się uparła, z pewnością wyliczyłaby w przybliżeniu jakiś dość odległy termin. W przytępiającym zmysły świetle pochodni przetarła dłonią zmęczoną twarz. Pergamin leżący przed nią wydawał się najgorszą rzeczą, jaka mogła jej się przytrafić. Wściekła, poderwała się nagle, chwyciła go, zmięła w dłoni, tylko po to, by rzucić papierową kulką w kierunku drzwi. Krew w niej wrzała, dlatego zrezygnowała z zastanawiania się nad sensem tego, co zamierzała zrobić. W kilku krokach znalazła się obok porzuconych butów i na powrót wsunęła je na stopy. Był piątek, nie miała już niczego do roboty. Trzaskając za sobą drzwiami i oczekując, że magia zrobi to, co do niej należy, szybkim krokiem przemierzała szkolne korytarze, a gdy tylko znalazła się za bramą, błyskawicznie się teleportowała.
Hogsmeade nie było zbyt daleko, ale w tych butach prędzej by umarła, niż dotarła na miejsce - były cholernie ładne i cholernie niewygodne, jak to zwykle bywało w przypadku kobiecego obuwia. Chwała magii. Alecto nie do końca wiedziała, dokąd powinna się udać. Zwykle chodziła do tych samych miejsc, spotykała tych samych ludzi, rozmawiała z nimi równie niechętnie co zawsze. To było niezwykle męczące. Niezwykle... nudne. I chociaż zwykle robienie tego wszystkiego przychodziło jej z dziecinną łatwością, dzisiaj coś szarpało się w jej wnętrzu. Niewyobrażalnie mocno chciała, żeby wydarzyło się cokolwiek. Choćby samo niebo miało za sekundę spaść jej na głowę. Aż w końcu... usłyszała coś. Muzykę. Zupełnie dziwaczne dźwięki, które wykraczały daleko poza jej gust, a jednak były tak inne od tego, czego skłonna byłaby słuchać, że niewiele myśląc po prostu ruszyła do źródła. Och, znała ten lokal, nie był nowy. A jednak nigdy wcześniej do niego nie weszła. Byłoby dość niezręcznie natknąć się tam na jakiegoś ucznia. Dzisiaj jednak była gotowa natknąć się na kogokolwiek, jeśli tylko miało to zmienić cokolwiek w jej życiu. Przekroczyła próg. Jedna czy dwie osoby spojrzały w jej kierunku. Musiała wyglądać dziwnie w czarnej, długiej sukni w tym kolorowym miejscu, ale nawet o tym nie pomyślała. Jak to zwykle bywało, gdy znajdowała się w knajpie, błyskawicznie znalazła się przy barze, patrząc na barmana spod rzęs, z lekki, zawadiackim uśmiechem.
- Ognista whiskey - rzuciła. Chociaż była tu zaledwie chwilę i nie zdążyła nawet jeszcze umoczyć ust w kieliszku, miała cholerne wrażenie, że ktoś ją obserwuje.
Powrót do góry Go down
Mégaira Lynch

avatar
Admin


Liczba postów : 74
PisanieTemat: Re: Mad Avalon   19.07.16 8:20

Miała dosyć tej nudnej, zapchlonej dziury gdzieś na końcu świata. Tęskniła za Londynem, za gwarem dużego miasta, za niebezpieczeństwami ukochanego Nokturnu. Niestety, to jeszcze nie był moment, kiedy mogła wrócić. Irytowało ją to niemiłosiernie, nie tylko dlatego, że się nudziła, ale i dlatego, że nienawidziła, kiedy czegoś jej zabraniano. Teraz, co prawda, zabraniała sobie sama, co nie znaczyło, że było łatwiej. Żadnych granic, tak najlepiej. To był właśnie powód, dla którego była tak nieszczęśliwa ostatnimi czasy. I znudzona, bo przecież na tym zadupiu naprawdę nic się nie działo. Siedziała tu tylko z powodu resztek instynktu samozachowawczego, bo przecież by straciła co najmniej jakąś kończynę, gdyby wróciła. I to w najlepszym przypadku.
Kolejną wadą Hogsmeade (a może to wciąż ta sama wada, tylko różne jej odmiany?) była zatrważająco mała liczba knajp. Bo przecież ile można siedzieć w Świńskim Łbie? Zwłaszcza, że nawet w tym, co nazywano tu najgorszą speluną, szło umrzeć z nudów. I w porównaniu do niektórych lokali na Nokturnie, ten naprawdę był czysty, pachnący i zbierający najmniej interesujących ludzi, jakich się dało. Trzy Miotły? Tu już w ogóle nie było o czym mówić, zwłaszcza kiedy gówniarze ze szkoły zaczynały pałętać się po miasteczku. Meg raz tam weszła podczas takiej uczniowskiej soboty i miała wrażenie, że znalazła się w przedszkolu. Przecież to nie stanowiło absolutnie żadnej rozrywki!
No i był ten klub, Mad Avalon. Długo tu nie przychodziła, bo niespecjalnie miała ochotę na rozglądanie się za towarzystwem takiego rodzaju. Wolała szukać zleceń, ubijać interesy, zadbać o siebie od strony ekonomiczno-biznesowej. Relacje towarzyskie jej nie bawiły. Podejrzewała, że w Mad Avalon trudno będzie o jakieś inne, dlatego mijała to miejsce z upartą konsekwencją. Aż do dzisiaj. Bo dzisiaj osiągnęła jakiś szczyt znudzenia i potrzebowała jakiegokolwiek towarzystwa, choćby to miała być laska, o której zapomni ze wschodem słońca. Szybko się jednak okazało, że nawet kobiet nie ma tu ciekawych. Ani nie były ładne, ani nie miały nic do powiedzenia, a już o interesach naprawdę nie było co marzyć. Barmanki jeszcze nie były najgorsze, ale nie zwykła podrywać barmanek. Niemniej, to właśnie przez nie siedziała przy barze i piła jakiegoś absurdalnego, kolorowego drinka, tak różnego od jej zwyczajowych trunków. Słodkie to było w cholerę, podczas gdy ona wolała raczej cierpkie smaki, ale cóż. Skoro już tu przyszła, dobrze było spróbować czegoś nowego. Jedna noc kompromitacji nad czymś, co nie powinno nosić miana alkoholu, jeszcze nikogo nie zabiła, zwłaszcza że nikt i tak jej tu nie znajdzie.
Jej uwagę przykuła postać, która swoim wejściem niewątpliwie zaburzyła nieco senną atmosferę knajpy. Wyglądała całkiem nieźle, a i frustracja bijąca z jej oczu nie wyglądała na desperacką potrzebę znalezienia tu miłości na całe życie, raczej na potrzebę rozrywki. I to mogło być to. Skoro potrzebowały tego samego, istniała szansa, że ten wieczór wcale nie skończy się identycznie, jak wszystkie inne.
Zamówiła whisky i Meg doceniła ten fakt. Oczywiście, że nie wyglądała na kogoś, kto mógłby pić to absurdalne tęczowe piwo, ale nie od dziś było wiadomo, że wygląd to jedno, a zachowania drugie. W końcu sama piła kolorowego drinka, a to o niczym nie świadczyło.
Podłapała jej wzrok i lekko uniosła kącik ust. To jeszcze nie był uśmiech, raczej zaczepka. Uniosła szklankę, wznosząc nieistniejący toast. Za dzisiejszą rozrywkę, pomyślała. Oby się nie pomyliła.
Powrót do góry Go down
Alecto Carlevaro

avatar
Gracz


Skąd : Wielka Brytania, Londyn
Liczba postów : 69
PisanieTemat: Re: Mad Avalon   31.07.16 8:36

Nie trzeba było zbyt wiele czasu, by dostrzegła skupioną na niej parę oczu. Patrzyła w nie chwilę, jakby czegoś w nich szukała. Ukrytej groźby? A jednak niczego takiego nie dostrzegła. Jej wzrok przesunął się nieco niżej, na uniesiony kącik ust. A więc zaczepka? Alecto nie zwlekała, także zadziornie się uśmiechając. W razie czego później będzie się martwić, ale teraz, gdy okazja do dobrej zabawy sama pchała jej się w ręce, głupio było jej nie wykorzystać. A ostatnim, co można było powiedzieć o Alecto, było nazwanie jej głupią. Cóż, wypowiedzenie tego słowa w jej kierunku z pewnością byłoby ostatnim tego, kto by się na to odważył. Po chwili postać uniosła drinka i choć nie było powodu, by wznosić toast, Carlevaro także sama go sobie znalazła - za potencjalną zabawę! Zanim zdecydowała się w ogóle wstać od barowej lady, jeszcze raz spojrzała kobiecie w oczy, przesunęła wzrokiem po jej twarzy, szyi, ramionach, piersiach... Jeśli miały skończyć walcząc, warto było znaleźć jej słabe punkty. Jeśli natomiast miały jeszcze przed świtem wynająć pokój w pierwszej lepszej gospodzie, Alecto musiała przekonać się, że nie pożałuje tego, gdy tylko zrzucą ubrania. Nic nie wskazywało jednak ani na oczywiste słabe punkty, ani na potencjalny nadmiar żalu. Groźba, która w jakiś niewyjaśniony sposób biła od kobiety, tylko ją podkręcała. Ostatecznie sama Alecto nie była głupią owcą. Lubiła polowania, pewnie równie mocno, co tamta. Powoli zsunęła się ze swojego miejsca przy barze i jeszcze raz machnęła na barmana.
- Dwa razy Admiratio i butelka Starej Ognistej - poprosiła, przesuwając pieniądze po ladzie. - Do tamtego stolika - dodała, wskazując barmanowi kierunek. Czemu miałyby nie zabawić się nieczysto? Alecto znała się na eliksirach dość dobrze, by wiedzieć, że kropla Amortencji nie wywoła strasznych szkód. Raczej delikatnie zachęci. Nie zamierzała jednak grać całkowitym podstępem. Niespiesznie podeszła do stolika, przy którym siedziała kobieta. Obserwowała ją niezwykle uważnie, gotowa, by w razie potrzeby wyjąć różdżkę. Nie sądziła, by w miejscu jak to ktoś mógł ją tak po prostu zaatakować. Ostatecznie nie była na Nokturnie. A jednak od nieznajomej biło coś niebezpiecznego. Cóż, ten świat mieścił różnych świrów, jednak czy Alecto nie była jednym z nich? Gdy znalazła się dostatecznie blisko stolika, położyła na nim dłoń.
- Wolne? Czy z kimś tu jesteś? - zapytała z zadziornym uśmiechem, ale zanim tamta miałaby szansę chociaż otworzyć usta, Carlevaro rzuciła ofertę: - Zamówiłam butelkę ognistej. I dwa Admiratio. Mi mogłabyś odmówić, ale chyba nie będziesz dyskutować z darmowym alkoholem... w tym miejscu, hm? - Tak, cóż, pewność siebie czasami mogła zgubić, ale Alecto było wszystko jedno. Była sobą. Wyciągnęła szczupłą, zgrabną dłoń w kierunku nieznajomej. - Jestem Fay - rzuciła, wyciągając z głowy imię pierwszej lepszej uczennicy, która nie była z eliksirów ostatnim trollem. Nie przyszła tu na wieczorek zapoznawczy. Z całą pewnością nie zamierzała opowiadać, gdzie pracuje i jak się nazywa. A, bądźmy szczerzy, nazwisko tylko by ją zgubiło. - Zdradzisz mi, czego tu szukasz? - zapytała w końcu, choć miała wrażenie, że odpowiedź jest nazbyt oczywista.

Jedno Admiratio z amortencją, drugie bez. 3,2
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Mad Avalon   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Erised :: Fabuła :: Hogsmeade-
Skocz do: