Share | 
 
Zapomniana część biblioteki
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Zapomniana część biblioteki   29.05.16 14:26

Zapomniana część biblioteki

To jedno z najodleglejszych miejsc w bibliotece. Mało kto tu przychodzi, mało kto o tych działach pamięta. Książki porosły pajęczynami, a gruba warstwa kurzu niechybnie sprawi, że będziesz kichać jak opętany. Nigdy nie możesz mieć pewności, czy otwarta księga nie rozsypie ci się w palcach. Niemniej, istnieje duża szansa, że znajdujesz tu bardzo ciekawe rzeczy, które będziesz mógł przejrzeć bez bibliotekarki dyszącej ci w kark.
Powrót do góry Go down
Elizabeth Benoit

avatar
Gracz


Skąd : Rieux
Liczba postów : 290
PisanieTemat: Re: Zapomniana część biblioteki   04.06.16 19:17

Okey, okey. Uspokój się Benoit, spokojnie. Gdzieś musi to tutaj być!
Nie wiedziała jak to się stało, nie wiedziała ile miejscu już przeszukała. Nie wiedziała nic. Była w stresie, w wielkim stresie. Nie wiedziała jak to się stało, że mogła zgubić jedno ze swoich krótkich opowiadań, oczywiście że miała ich wiele. I miały one po dużo rozdziałów, ale jakoś nigdy nie umiała ich skończyć i zaczynała coś nowego. Tego felernego dnia, czyli jakoś wczoraj, a może było to już przed wczoraj. Zgubiła gdzieś swoje opowiadanie, jak ona mogła do tego dopuścić?! Najgorsze było to, że było to opowiadanie o dziewczynie, której zginęła matka a rodzina się od niej odwróciła. Brzmi znajomo, racja? Tak, napisała opowiadanie o sobie, o tym jak się z tym czuła i jak bardzo chciała cofnąć czas. Na szczęście, nie użyła tam swojego imienia. Nawet nie podpisała opowiadania, ale każdy wiedział, że niejaka Benoit pisała i pisała. Miała nadzieje że je znajdzie, zanim ktoś je przeczyta. Nikt nigdy nie czytał jej opowiadań, a co jeśli się nie spodoba? A co jeśli ktoś ją wyśmieje?! Nie chciała, aby ktoś ja wyśmiał, aby ktoś wkradł się do jej życia. Nawet nie wiedząc że to zrobił. Ale, bądźmy szczerzy. Gdyby ona znalazła pergamin, też zaczęłaby go czytać z czystej ciekawości, oczywiście. A ludzie byli ciekawi.
Zdenerwowana i zmartwiona, weszła do zapomnianej części biblioteki. Lubiła tutaj przychodzić, było tutaj cicho i nikt ci nie przeszkadzał. Miała nadzieje że właśnie tutaj zostawiła gdzieś te swoje opowiadanie. Albo raczej zgubiła. Rozglądała się po pomieszczeniu i zaglądała pod każdy stolik, pod każdy regał. Nawet szukała go po kolanach, co musiało śmiesznie wyglądać. Jeśli ona go nie znajdzie i potem ktoś to wykorzysta przeciwko niej?! Nie, nie mogła tak myśleć, po prostu nie mogła. Musiała się uspokoić. Ale była tak zdenerwowana że nawet zaklęcie "Accio", nie chciało jej słuchać. Przeklęty akcencie!
Westchnęła cicho pod nos. Pewnie nawet zaczęłaby klnąc, ale dziewczyna była na to zbyt miła? Choć, ostatnimi czasy miała ochotę mieć na wszystko wyrąbane i się nie przejmować. Tylko że nie potrafiła tak, po prostu nie. Nie była jak L., chociaż czasem żałowała. Ona była pewna siebie i zadziorna. A Beth? Ona była cicha, aspołeczna i przygaszona. Ale chciała się zmienić! Chciała poznać więcej ludzi, szkoda że obudziła się dopiero pod koniec ostatniej klasy. Ale to nic nie zmienia, zawsze na studniach, może być bardziej społeczna. Odzywać się i nie wstydzić. Tak, to nawet dobry plan. Tylko czy wypali? A co jeśli nie dostanie się na studia? Nie, o ty to już nie mogła myśleć. Na razie trzeba zająć sie zaginionym opowiadaniem. Tak, to był priorytet.
Powrót do góry Go down
Malcolm Grant

avatar
Gracz


Skąd : Newcastle
Liczba postów : 36
PisanieTemat: Re: Zapomniana część biblioteki   04.06.16 20:11

Malcolm był na tyle zdeterminowany w tym, żeby nie pojawić się na lekcji, że zaszył się w bibliotece. Nie bywał tu zbyt często, właściwie to sam nie pamiętał, kiedy ostatnio odwiedził to miejsce, miał jednak nadzieje, że nikt nie będzie go tu szukał i nie natrafi żadnego nauczyciela albo co gorsza Filcha. Przechadzał się między obłożonymi przez książki regałami. Sam nie wiedział już, gdzie jest, nigdy wcześniej nie zapuszczał się tak daleko. W miejscu tym wszystko było zakurzone i pokryte pajęczynami. Oznaczać to mogło dwie rzeczy albo biblioteka nie cierpiała na nadmiar popularności, albo jest tak daleko, że nikt inny się tu nie zapuszcza. W sumie nawet spodobało mu się tutaj. Było pusto i spokojnie, mógł usiąść i odpocząć, nie przejmując się tym, że ktoś będzie mu przeszkadzać.
Spacerował tak znudzony, aż w końcu natrafił na coś dziwnego. Koło jednego z regałów leżał zapisany skrawek pergaminu. Co ciekawe, nie był on zakurzony i nie wyglądało, że jest stronicą którejś z książek. Podniósł go i zaczął czytać, co prawda nie był za bardzo zaciekawiony, co jest na nim napisane, ale nie miał niczego lepszego do roboty. Tak jak się spodziewał, nie było to nic interesującego. Jakaś bajeczka o dziewczynie bez rodziców. Nuda! Schował znalezisko do kieszeni i wyruszył w dalszą drogę.
Po pewnym czasie usłyszał czyjeś kroki. Przerażony schował się między regałami i modlił się, że ten ktoś odejdzie. Niestety jego marzenia się nie spełniły, kroki, zamiast cichnąć, robiły się coraz głośniejsze. Nie było dla niego nadziei, to na pewno Filch. Po chwili jednak odetchną z ulgą. Między regałami zauważył dziewczynę, chyba Krukonke. Krzątała się między pułkami, chyba czegoś szukała. Wyszedł ze swojej kryjówki i zaczepił ją.
- Hej. - powiedział, mając nadzieję, że nie przestraszy jej tak, jak ona wystraszyła go. - Szukasz czegoś?
Powrót do góry Go down
Elizabeth Benoit

avatar
Gracz


Skąd : Rieux
Liczba postów : 290
PisanieTemat: Re: Zapomniana część biblioteki   04.06.16 20:32

Była tak zatracona w poszukiwaniach, że nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, że ktoś inny mógłby się znajdować w bibliotece. W sumie, normalne że ktoś siedzi w bibliotece. Ale w tej części, to ona nikogo nigdy nie widziała i miała nadzieje nie zobaczyć. Nie żeby coś, po prostu, uważała to bardziej za odludne miejsce i miała nadzieje że nikt się tutaj nie pojawi. Tak, tak jakby te miejsce należało tylko do niej. Oczywiście nie było tak, ale mogło tak być.
Dziewczyna, po woli traciła nadzieję na znalezienia nudnego skrawka pergaminu. Może po prostu, nasz kochany, miły i zawsze uprzejmy woźny go wyrzucił. Taa, na pewno. Widząc po tym kurzu, który się tutaj zbierał, nie odwiedzał tego pomieszczenia nikt. Nawet zaklęcie "chłoszczyc". Oczywiście, Benoit mogła je rzucić, ale po co/ Wtedy to miejsce, straciłoby swój urok. A właśnie te pajęczyny i kurz, pasowały tutaj jak nigdy.
Nagle usłyszała za sobą głos, delikatnie drgnęła ze strachu i podniosła wzrok ku górze. Stał przed nią chłopak, którego nawet kojarzyła. Ale za nic, nie mogła przypomnieć sobie jego imienia. - Hey - uśmiechnęła się delikatnie i podniosła z kolan. Zaczęła otrzepywać siebie i swoje ubrania z kurzu. - No tak, właśnie szukam. - pokiwała głową, nieco zakłopotana. - Kawałka zapisanego pergaminu. Raczej dość sporego. - westchnęła cicho. Jak można zgubić i nie znaleźć, tak wielkiego pergaminu?! No jak ?! Benoit, czas na okulary. Wyciągnęła dłoń do chłopaka. - Jestem, Elizabeth - przedstawiła się, bo w końcu kultura tego wymagała, czyż nie? Poza tym, lubiła znać imię swojego rozmówcy. Wtedy nie będzie musiała sie zwracać do niego "Ey Ty", tylko bardziej kulturalnie.
Powrót do góry Go down
Malcolm Grant

avatar
Gracz


Skąd : Newcastle
Liczba postów : 36
PisanieTemat: Re: Zapomniana część biblioteki   04.06.16 22:29

- Malcolm. - odpowiedział i szerokim, niewymuszonym uśmiechem podał jej rękę. - Pomogę Ci jej szukać i tak nie mam nic lepszego do roboty.
Naprawdę się cieszył, że spotkał dziewczynę. Miał już dość łażenia w kółko, zresztą nie przywykł do przebywania samemu przez tak długi czas. Zaczął przekładać książki na półkach, może kartka była schowana gdzieś między nimi. Nie mógł jednak nic znaleźć oprócz chmury kurzu, która wypełniła pomieszczenie w momencie, w którym Malcolm tylko dotknął książek. Nie znalazł jednak niczego poza pylicą płuc. W sumie głupotą było szukanie zguby między nimi. Dziewczyna przecież musiała zgubić ją niedawno, a tych książek nikt nie ruszał od kilkunastu lat.
- Możesz powiedzieć coś o tej kartce, o ile to nie tajemnica, co jest na niej napisane? - może będzie łatwiej, jeśli będzie wiedział czego ma szukać.
Powrót do góry Go down
Elizabeth Benoit

avatar
Gracz


Skąd : Rieux
Liczba postów : 290
PisanieTemat: Re: Zapomniana część biblioteki   04.06.16 22:50

-Miło mi Ciebie poznać. - uśmiechnęła się do niego. - - Serio? To miłe z Twojej strony. - odparła szczęśliwa. Na prawdę się cieszyła, ale czy miała z czego?.
Obawiała się tego, choć sama nie wiedziała czemu. Bo żeby coś znaleźć, musiał wiedzieć co to jest i jak to wygląda. A ona nie chciała tego zdradzać, chociaż, zawsze mogła udawać że to nic takiego. Ale nie prawdą jest taka. Że to było coś wielkiego, a ona nie potrafiła kłamać. Po prostu nie potrafiła. Westchnęła cicho i zaczęła również przeglądać książki, pod książkami. Ciągle kichając od kurzu, którego było tutaj sporo. Za niedługo za kicha się na śmierć. Głupota czy nie, musiała to znaleźć. Musiała.
Skrzywiła się delikatnie, właśnie tego się obawiała. Ale cóż, przecież to nic takiego że lubiła pisać, prawda? Przeniosła na niego swój wzrok, może i nieco zawstydzony. - To nic takiego, w sumie. Po prostu jedno z moich opowiadań. Nie chciałabym aby wpadło w jakieś niepowołane ręce. - odparła po chwili i wzruszyła ramionami. Jakby wcale jej to nie ruszało, choć jej oczy mówiły co innego. Wręczy krzyczały.
Powrót do góry Go down
Malcolm Grant

avatar
Gracz


Skąd : Newcastle
Liczba postów : 36
PisanieTemat: Re: Zapomniana część biblioteki   05.06.16 12:54

Jej opowiadanie? Czyżby chodziło o tą kartkę, którą znalazł wcześniej? Jeśli tak, to czy powinien jej je oddawać? Dziewczyna wyglądała na bardzo zawstydzoną całą tą sytuacją i chyba naprawdę nie chciała, żeby ktoś poza nią to czytał. Pewnie na jej miejscu też by się wstydził i nie chciałby, żeby jego zapiski wpadły w niepowołane ręce. Poza tym te opowiadanie może mieć jakieś znaczenie osobiste. Może lepiej by było, żeby odłożył ją gdzieś ukradkiem i pozwolił znaleźć tą kartkę. Wtedy będzie myślała, że nikt, poza nią, jej nie czytał. Trudno odda ją jej. Najwyżej się obrazi, zresztą i tak jej nie zna. Wyją kartkę z kieszeni i rozłożył. Trochę się pogięła od momentu, kiedy Malcolm ją zabrał, ale chyba nie straciła przez to wartości merytorycznej.
- Czy chodzi o tą kartkę? - zapytał podając kartkę dziewczynie.
Naprawdę nie chciał, żeby dziewczyna się zawstydziła i pomyślała, że Malcolm może się z śmiać z jej twórczości.
Powrót do góry Go down
Elizabeth Benoit

avatar
Gracz


Skąd : Rieux
Liczba postów : 290
PisanieTemat: Re: Zapomniana część biblioteki   05.06.16 17:20

Bardziej zawstydzona czuła się wtedy, gdy z jej torby wyleciały książki o tematyce erotycznej. Ale, na szczęście, nikt o tym nie wiedział. O prócz Leo, bo przecież miała nadzieje że nikomu nie wypapla. W sumie, sam jedną od niej pożyczył. Więc na pewno nie mógł wypaplać. Ale nie ma co się spierać, teraz czuła się na równie zawstydzoną. Ostatnimi czasy, była bardziej dziwna niż zawsze. A to już jest dziwne. Jej humor skakał i skakał. Spóźniała się na lekcje, albo robiła na nich z siebie debila. Serio, dziewczyna powinna się w końcu ogarnąć. Wrócić do tego realnego świata, a nie zapisanego na pergaminie. Jakie to szczęście, że nie zgubiła tego innego opowiadania. Bardziej erotycznego, wtedy na pewno zapadłaby się pod ziemie. Opuściłaby szkołę, bo przecież i tak już może czarować poza Hogwartem. Tylko że bardzo chciała iść na studia. A do tego, musi skończyć tę szkołę. Więc, jakoś będzie musiała przeżyć.
Spojrzała się zdziwiona na chłopaka i złapała pergamin w swoje dłonie. Oczywiście że od razu poznała swoje pismo. Byłą szczęśliwa i delikatnie zdezorientowana. W sumie, to nic złego, jakby chłopak to przeczytał. Przecież nie musiał wiedzieć, że przeczytał o niej, racja? Bo skąd miał t niby wiedzieć. - T-tak, to właśnie ta. - zająknęła się delikatnie. Powinna zapytać czy ją przeczytał? Jej intuicja i tak jej podpowiadała że tak. - Nie masz zamiaru nikomu o tym mówić, co nie ? - spytała z delikatnym uśmiechem. Nie chciała wyjść na większego dziwaka niż była.
Powrót do góry Go down
Malcolm Grant

avatar
Gracz


Skąd : Newcastle
Liczba postów : 36
PisanieTemat: Re: Zapomniana część biblioteki   08.06.16 19:21

Po dziewczynie wyraźnie było widać, że się zawstydziła i w sumie Malcolm też czuł się nieco dziwnie w tej sytuacji. Nie zamierzał przyznawać się, że czytał jej opowiadanie, w końcu była to jej własność i mogła sobie tego nie życzyć. Czy zamierzał mówić komuś o tym powiedzieć? Raczej nie. Malcolm był osobą, która potrafiła dochować tajemnicy, poza tym nie widział potrzeby opowiadać na lewo i prawo rozpowiadać, że niejaka Elizabeth pisze opowiadania w i gubi kartki w bibliotece. I tak nic by mu to nie dało, a dziewczyna miałaby pewnie ciężki żywot.
Postanowił się jednak, żeby nie było za łatwo, trochę podroczyć się z dziewczyną.
- No nie wiem, nie wiem… A co jaz tego będę miał? - odpowiedział z uśmiechem na twarzy.
Miał nadzieję, że Beth załapie żart i nie wyskoczy z jakąś dziwną propozycją.
Powrót do góry Go down
Elizabeth Benoit

avatar
Gracz


Skąd : Rieux
Liczba postów : 290
PisanieTemat: Re: Zapomniana część biblioteki   10.06.16 20:36

Może nie tyle co by miała ciężki żywot i pewnie robiła z igły widły. Ale to jednak była jej słodka tajemnica. Nie lubiła ujawniać się z tym co robi, gdy nikt nie patrzył. Raczej, każdy wiedział że pisała. Ale nikt nie wiedział co i pasowało jej to. Bo przecież tam, tam gubiła wszystkie swoje uczucia. Uczucia, którymi nie chciała się dzielić z innymi. Nawet z przyjaciółmi. Nie było jej to potrzebne, chociaż pewnie byłoby jej lepiej. To nie ważne, nie chciała aby, na przykład L. wiedziała o tym jakie życie miała Beth. To nie było im potrzebne, do tego aby się przyjaźnić. Przynajmniej L. nie traktowała jej inaczej, traktowała ją tak jak wszystkich, przyjaciół. A Benoit to pasowało.
Spojrzała się delikatnie zmieszana na chłopaka. Przez chwilę, nie wiedziała czy on żartował, czy mówił na poważnie. Przez chwilę jeszcze milczała, ale widząc jego uśmiech, miała dziwne wrażenie że po prostu się z nią droczył. - No nie wiem. - pokręciła głową. - Zawsze mogę zaoferować Ci pomoc z jakiś zajęć. Albo, nie powiem nikomu że chowasz się po kątach biblioteki aby uniknąć lekcji. - uśmiechnęła się do niego. Oczywiście, też tylko się droczyła. Jeśli chodzi o ostanie zdanie, po te pierwsze z pomocą, oczywiście mówiła na poważnie.
Powrót do góry Go down
Malcolm Grant

avatar
Gracz


Skąd : Newcastle
Liczba postów : 36
PisanieTemat: Re: Zapomniana część biblioteki   11.06.16 20:15

Jakoś nie specjalnie ruszyła go groźba tego, że Elizabeth go wyda. Wszyscy doskonale wiedzieli o tym, że unika zajęć i wcale nie zamierzał się tym przejmować. Nauczyciele też już od dawna nie zwracali na to uwagi.
Od początku nie zamierzał przyjmować od dziewczyny żadnej rekompensaty w zamian za pomoc i milczenie, ale propozycja pomocy w nauce była bardzo kusząca. Dziewczyna pisała opowiadania i siedziała w bibliotece, więc pewnie była mądra i chyba o klasę wyżej od Mala. Nie był tylko pewien, czy Beth wie, na co się piszę. Malcolm był bardzo trudnym przypadkiem, a to, co nazywał “pomocą”, oznaczało zazwyczaj zrobienie czegoś zamiast niego.
- Pomoc w lekcjach… - zaczął. - A z czego jesteś dobra i potrafiłabyś mi pomóc?
Oczywiście to, na czym dziewczyna się znała, nie robiło mu żadnej różnicy. On potrzebował pomocy we wszystkich przedmiotach.
Powrót do góry Go down
Elizabeth Benoit

avatar
Gracz


Skąd : Rieux
Liczba postów : 290
PisanieTemat: Re: Zapomniana część biblioteki   14.06.16 15:34

Ale czy to była groźba? To nawet obok groźby nie leżało, zwykłe przekomarzanie się. Przez to, czuła się bardziej wyluzowana. Już aż tak bardzo się stresowała, bo w sumie nic się nie stało. Aż tak wielkiego. A rozmowa zeszła na inny tor, na taki tor który ona uwielbiała. Nauka, lekcje, pomoc. Oczywiście, w tym czuła się jak rybka w wodzie. Mogła rozmawiać i rozmawiać na ten temat. Pomagać ludziom z tego czerpała wielką przyjemność. Wręcz ogromną, nawet jeśli, chłopak nic nie chciał za milczenie. A miał problem z naukom. Ona i tak by mu pomogła, przecież to jest Eliza. Ona pomaga wszystkim. Wróg, czy też nie. Ona i tak ci pomoże. Po prostu do niej przyjdź i zapytał. A ona z chęcią Ci pomoże, bez dwóch zdań.
- Mogę pomóc Ci z Wróżbiarstwa, Numerologii, Mugoloznastwa, Zaklęcia - choć mam delikatny problem z wymową. ONMS. - Uśmiechnęła sie do niego. Nawet ze wszystkie mogła by mu pomóc, nawet teraz, już zaraz. Tylko po to aby zapomnieć o tamtej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Malcolm Grant

avatar
Gracz


Skąd : Newcastle
Liczba postów : 36
PisanieTemat: Re: Zapomniana część biblioteki   14.06.16 18:07

Mal czuł się tak, jakby wygrał na loterii. Wróżbiarstwo, Numerologia, Mugoloznastwo, Zaklęcia, ONMS. Czy ta dziewczyna naprawdę tyle umiała? Czy to w ogóle możliwe, żeby tyle umieć?
Dla Malcolma na pewno nie, dlatego postanowił nie prosić dziewczyny o pomoc we wszystkim, chociaż na pewno by mu się ona przydała. Tylko na co się zdecydować? Musiał się zastanowić. Wróżbiarstwo? W sumie, jak sama nazwa wskazuje, to tylko wróżenie, czyli można coś powymyślać i liczyć, że jakoś to będzie. Numerologia? Nie wiedział nawet za dobrze, co to jest, więc nie będzie się przed dziewczyną ośmieszał. Mugoloznastwo? O Mugolach wiedział tyle, że są i mają jakiś głupi sport, w którym używają mioteł i taka wiedza mu wystarczała. Zaklęcia? No niby jest stuprocentowym czarodziejem, więc powinien sobie jakoś radzić, ale z niektórymi zaklęciami mu nie szło, no i ogólnie nie ma talentu do posługiwaniu się różdżką. ONMS? No właściwie zwierzęta go lubią, tylko on ich nie bardzo. Mal mógł się tak zastanawiać godzinami i pewnie i tak na nic by się nie zdecydował, a stał już tak dłuższą chwilę i dziewczyna mogłaby pomyśleć, że jest nienormalny, albo o niej zapomniał.
- Przydałaby mi się pomoc z Zaklęć, - rzucił, chociaż nie był przekonany do swojego wyboru. - Oczywiście, jeśli masz czas i Ci się chce.
Powrót do góry Go down
Elizabeth Benoit

avatar
Gracz


Skąd : Rieux
Liczba postów : 290
PisanieTemat: Re: Zapomniana część biblioteki   14.06.16 19:37

Oj, można tyle umieć. Jeśli nie ma się życia prywatnego, wtedy nauka staje się twoim priorytetem. Bo co masz innego robić, jeśli nie siedzieć z nosem w książkach? Dla tej dziewczyny, nauka była wszystkim. Przyszłością, dobrą pracą, zarabianiem galeonów. Wtedy nie będzie musiała wrócić do domu, nie chciałaby tego. Poza tym, sama nie wiem co by robiła w świecie Mugoli. Nigdy jakoś się nad tym nie zastanawiała. Kiedy dostała się tutaj, nie myślała już o tym, kim chciałaby być. Pewnie zostałaby kelnerką, czy kimś innym. Magia, daje jej pole do popisu. Jeszcze nie wie do końca, kim chciałaby być. Może nauczycielką ? Może, kimś innym. Zawsze kręciło ją Wróżbiarstwo, może powinna iść w tamtą stronę. Nie ma w sumie za dużo czasu, aby się zastanawiać. Ale jeszcze studia przed nią, więc. Tam pewnie znajdzie swoją drogę. Drogę do sukcesu. Na razie powinna zostać myślami przy zdaniu ostatnich egzaminów i podciągnięcia się z Historii Magii.
Nie przeszkadzało jej że chłopak długo myślał, pewnie się zastanawiał. Czego potrzebował bardziej, to normalne. Ona była cierpliwą osobą, więc nie przeszkadzało jej to wcale a wcale.  
Uśmiechnęła się do niego, gdy jej odpowiedział. - Oczywiście że mam chęci i czas. Lubie pomagać.  - odparła bez zastanawiania. - Jeśli znajdziesz czas i ochotę. Bo ja czasem akurat dysponuje, to wyślij do mnie sowę i wtedy się spotkamy. Co ty na to ? - zapytała z uśmiechem chłopaka.
Czyli byli umówienie, chłopa odezwie się jak będzie miał czas i ochotę. Wtedy będą mogli zacząć. A teraz, teraz każdy z nich poszedł w inną stronę.

z/t dla obu
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Zapomniana część biblioteki   16.06.16 20:24

8 czerwca, sobota, 19:21

Kto by pomyślał, że sobotni wieczór Liv spędzi w bibliotece zamiast na jakiejś szalonej, nakrapianej alkoholem imprezie, na której być może powtórzyłaby wspaniały taniec na stole, dzięki któremu stała się taka sławna? Ale nie. Ona uznała, że o wiele lepszym zajęciem będzie szperanie w ciężkich tomiszczach, do tego tak starych, że człowiek bał się, iż kartki zaraz rozsypią mu się w dłoni. I chociaż w tym wszystkim krył się pewien sarkazm, a sama Reagan z chęcią udałaby się gdzieś, gdzie właśnie balowali jej przyjaciele, tak po prostu musiała coś sprawdzić. Coś, co zaczynało zaprzątać jej myśli już od jakiegoś czasu. Powoli zakorzeniało się w jej głowie, codziennie coraz bardziej rozwijając swoje pędy. Aż nastał kulminacyjny moment i po prostu nie mogła się temu oprzeć.
Dlatego siedziała sama w odległym kącie biblioteki, gdzie samej bibliotekarce nie chciało się przychodzić i wertowała jedną z ksiąg, którą wzięła. Łącznie było ich Okołu dwunastu, ale tylko tyle udało jej się unieść. Zresztą zawsze mogła po przeczytaniu tych udać się po następne, po co bardziej zaśmiecać blat i tak niewielkiego stolika.
Wodziła wzrokiem po tekście, co jakiś czas wiercąc się na krześle. Było zbyt małe. Wolała o wiele większe przestrzenie, jak na przykład fotel w Pokoju Wspólnym. Albo kanapę, do której rościła sobie prawo własności zawsze, kiedy była w salonie i akurat chciała gdzieś usiąść na dłużej. Tu, w bibliotece, nie mogła jednak liczyć na taki luksus, dlatego musiała jakoś się umościć. Wiercenie czy częste zmiany pozycji nie przeszkadzały jej w przyswajaniu istotnych faktów. Wiele z nich wydawało się totalną ściemą, ale ostatecznie nikt chyba tak naprawdę do końca nie poznał jeszcze wampirów.
Powrót do góry Go down
Elizabeth Benoit

avatar
Gracz


Skąd : Rieux
Liczba postów : 290
PisanieTemat: Re: Zapomniana część biblioteki   16.06.16 20:53

Sobotni wieczór. Gdzie mogłaby go spędzić Elizabeth? Na pewno nie na jakieś zakraplanej imprezie. Biblioteka, tak. To był jej dzisiejszy cel, w sumie, taki jak zawsze. Nic dziwnego że Krukonka, szła własnie w stronę tego pomieszczenia. Poza tym, musiała się gdzieś schować. Schować, przed tymi oczami, którą się w nią wpatrują. Nie wiedziała kto, to zrobił. Kto obsmarował ją w tej a la, szkolnej gazetce. Ale miała ochotę, posiekać tę osobę na kawałki. I prawdopodobnie będzie to Leo! Bo kto inny ? Irytek? No nie żartujcie sobie, serio. Ten duch, czy kim on tam jest. Aż tak sprytny nie może być.
Nagle, po bibliotece rozeszły się głuche kroki, ciężkich butów. Niby Eliza, była drobną dziewczyną, ale chodziła jak słoń. A może to tylko przez jej buty? Możliwe. Jej mama, zawsze się śmiała, że jej buty ważą więcej niż ona. Cóż, nie mogła mieć racji. Przecież Bet, miła te swoje krągłości. Tam i tu i jeszcze tam. Nie wiele myśląc, poszła w stronę zapomnianej części. Tam, gdzie ostatnio zgubiła swoje opowiadanie i poznała Malcolma. Dziś, miała ochotę się tam schować przed światem i odkurzyć parę książek. Kto wie, może trafi na coś interesującego.
Myślała, że trafi na coś interesującego. Ale to co za stała w tej części biblioteki, było wręcz zaskoczeniem. Nie żeby miała złe zdanie o swojej przyjaciółce. Ale była sobota, a ona do kujonów nie należała. Co nie znaczy, że była głupia, oczywiście, że nie. Lizzie, nawet ucieszyła się na jej widok. Dawno, nie były sam na sam. - Hey, co robisz? - zapytała i usiadła na przeciwko niej. Chciała zerknąć i sprawdzić co tam czytała. Ale jednak, nie zrobiła tego. Ona też nie lubiła, jak ktoś zaglądał jej przez ramię, lub wgapiał się w jej książkę. To raczej, taka prywatna strefa.
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Zapomniana część biblioteki   16.06.16 21:13

Jedną z tych cech Liv, która o dziwo była bardzo przydatna w życiu codziennym, była ciekawość. Niekiedy faktycznie może przesadna, ale właśnie ona nie pozwalała jej się często poddawać. Chęć dowiadywania się, łaknienia informacji, rozwiązywania tajemnic, poznawanie sekretów. Tym razem również ona podziałała niczym najlepszy bodziec motywujący do działania. Do rezygnacji z towarzyskiego spotkania, na rzecz czytania. Piękny biznes. Ale jeśli faktycznie dowie się tego, czego powinna, połączy elementy układanki w oczywistą całość, gra będzie warta świeczki.
Rozległ się kolejny szelest starych stron, kiedy powoli, jakby z namaszczeniem je przewracała śledząc wzrokiem tekst. Zatrzymała się uważnie na jednym fragmencie.
„Jedną z cech wyróżniających wampiry spośród innych ras jest ponadprzeciętna zdolność do bezszelestnego poruszania się, jak również nietypowa szybkość i zwinność. Dzięki nim wampiry są niemal niemożliwe do wykrycia, co ułatwia im zbliżenie się do swej potencjalnej ofiary.”
Zaraz, przecież podczas tych licznych spotkań, które miały miejsce, ona zawsze pojawiała się znikąd. Jakby nagle się teleportowała. Liv zmarszczyła brwi. Musiała mieć więcej, na podstawie takiej pojedynczej informacji nie mogła od razu wysnuć całego wniosku, a tym bardziej nie mogła mieć całkowitej pewności. Dlatego postanowiła szukać dalej, aż faktycznie jej umysł nie pozostawi suchej nutki na tej jednej części świadomości, która usilnie stara się zaprzeczać nieprawdopodobnemu.
Zanim jednak zdążyła choćby przewrócić kolejną stronę, tuż obok niej wyrosła Elizabeth, która zaraz klapnęła naprzeciwko. Reagan oderwała wzrok od książki i uśmiechnęła się do przyjaciółki.
- Cześć Elle – rzuciła w jej stronę. Czy miała jej za złe, że się pojawiła? Oczywiście, że nie. Chwila przerwy każdemu dobrze zrobi. Plus miały o czym rozmawiać, a ostatnio Liv miała wrażenie, że Krukonka jej unika. – Szukam informacji o wampirach – odpowiedziała zgodnie z prawdą. Co jak co, ale Liv rzadko kłamała, chyba, że faktycznie musiała.
Powrót do góry Go down
Elizabeth Benoit

avatar
Gracz


Skąd : Rieux
Liczba postów : 290
PisanieTemat: Re: Zapomniana część biblioteki   16.06.16 21:38

Ciekawość. To chyba coś, czego Lizzie nie posiadała. A prawdopodobnie, Krukoni są ciekawscy. Taa. Nie potrafiła dociekać i rozwiązywać zagadek. Trzymała się z boku i było jej z tym dobrze. Dopóty nie poznała L.. Tak dziewczyna, zmieniła jej patrzenie na świat. Pokazała jej to, czego Krukonka zawsze się bała. Właśnie ona, pokazała jej inny świat. Benoit, była jej wdzięczna i to bardzo. Bez niej, jej życie było by szare, bez koloru, wyprane.  Zazdrościła jej, po prostu.
To nie tak, że Benoit jej unikała. Po prostu, ostatnio jej życie, wyglądało inaczej. Było zagmatwane, potykała się o najmniejszy próg. Za niedługo skończy się szkoła, a ona jakiś cudem zawaliła niektóre lekcje. Spóźniała się na nie. Siedziała z nosem w książkach, zasypała w bibliotece. Musiała zacząć, szukać obie jakieś pracy, jakiegoś mieszkania. Przecież, to było nie dorzeczne, co się teraz z nią działo. Nie była sobą, była roztrzepana. Gubiła swoje rzeczy, teraz jeszcze ta plotka w gazecie. To było dla niej za wiele, po prostu za wiele. Powinna, pewnie pogadać o tym z Liv, przecież się przyjaźniły. Ale jakoś, zawsze radziła sobie sama ze swoimi problemami. Odkąd zmarła jej mama, nie potrafiła otworzyć się znów, nie aż tak bardzo jak kiedyś. Powinna jej wszystko powiedzieć, ale jakoś nie potrafiła. Nie chciała aby, Liv myślała że Beth, jest aż tak bardzo słaba. W końcu była starsza, powinna być silniejsza. Oh, pieprzone stereotypy. - Wampiry ? - zapytała z błyskiem w oczach. Ona miała fioła na ich punkcie. - To bardzo sprytne stworzenia. Poruszają się bezszelestnie, szybko, zwinnie. Karmią się krwią, co pewnie wiedziałaś. Ich kły, wysuwają się tylko gdy "jest pora obiadowa" - zaczęła wymieniać jej wszystko co o nich wiedziała. Kto wie, może Liv, musiała napisać jakiś esej? Nie pomyślała o ty, że dziewczyna mogła jakiegoś spotkać. -  Nie odczuwają zimna ani ciepła, są silnie. Prawdopodobnie, potrafią zahipnotyzować swoją ofiarę, aby ta nie czuła aż tak wielkiego bólu. Są praktycznie nieśmiertelne, ich rany goją się bardzo szybko. Ale jeśli chcesz więcej informacji polecam, "Bracia Krwi: Moje życie wśród wampirów". Napisał to  Eldred Worple wraz z Sanguini. No i nie wychodzą za często na słonce, co jest zrozumiałe i mogą jeść normalne jedzenie.- Taa, wampiry. To coś w czym Bethi, była mniej bardziej obeznana. Jej mama też miała obsesję na tym punkcie. To pewnie przechodzi z pokolenia na pokolenie. - A co, musisz napisać jakieś wypracowanie ? - zapytała zainteresowana. Chętnie by jej pomogła, przynajmniej zapomniałaby o tym że cała szkoła się z niej śmieje.
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Zapomniana część biblioteki   16.06.16 22:44

Czuła jak mózg lasuje jej się od ilości informacji. Nie to, aby intensywna nauka była jej obca, ale jednak nie często można było ją spotkać siedzącą nad książkami, tym bardziej, jeśli robiła to z własnej, nieprzymuszonej woli. Nic więc dziwnego, że sama Benoit, która chyba znała w szkole Liv najlepiej (i nawet ona nie poznała jej prawdziwego imienia), mogła wydawać się zaskoczona widokiem przyjaciółki zaczytanej do granic możliwości tak bardzo, iż nie usłyszała zbliżających się kroków. Bo prawdą było, że Reagan faktycznie ich nie usłyszała. Jej umysł skupiony był całkowicie na tekście i układaniu ze sobą poszczególnych elementów, tym samym dopasowujące je do sytuacji z przeszłości. Sytuacji, które związane były ciągle z jedną i tą samą osobą. Osobą, która niby nie odgrywała wielkiej roli w życiu Gryfonki, ale była potrzebna na tyle, że sama L. zainteresowała się całą sytuacją. Plus uwielbiała demaskować sekrety innych, chociaż jeśli kogoś lubiła, zachowywała wszystko dla siebie. Alyssa była osobą, którą można było ostatecznie podpiąć pod taką kategorią, dlatego teraz Liv siedziała w bibliotece, zamiast wałęsać się po szemranych miejscach i wypytywać ludzi. Nie chciała robić wokół swojego dilera szumu. Nie chciała stracić tak dobrego dostawcy, ale po prostu musiała wiedzieć, z kim ma do czynienia. A miała dziwne wrażenie, że sama zainteresowana niczego jej nie powie, nawet jakby Liv wymuszała to na niej w najohydniejszy sposób. Dlatego musiała radzić sobie na własną rękę, czy Alyssa tego chciała, czy nie. Zresztą to nie miało znaczenia. L. musiała wiedzieć i tyle.
- Ehe. Osobiście bardziej wolę wilkołaki, ale koniecznie muszę poszerzyć swoją wiedzę właśnie na temat wampirów – stwierdziła, przewracając stronę, na której właśnie widniał malunek wampira widziany oczami mugola. Podobne widziała w ich książkach fantastycznych, które dostawała od taty na wszystkie możliwe okazje. Oh, jakże to różniło się od wampirów w ich świecie. Uniosła jednak brwi, kiedy przyjaciółka zaczęła swój monolog. – Nie wiedziałam, że wiesz tyle na ich temat. Nie mogłaś powiedzieć mi wcześniej? Nie musiałaby targać tego wszystkiego – rzuciła z wyrzutem i wskazała dłonią na stos książek przed nią. Jednak po chwili jej oczy błysnęły niebezpiecznie. Czyżby właśnie dostała to, czego chciała? Potwierdzenie wszystkich rzeczy, które potwierdzenia wymagały. – Zresztą mniejsza. Teraz też się przydałaś. Wypracowanie? Hmm… coś w tym stylu – wzruszyła ramionami. Skoro Elle chciała w to wierzyć, niech chwilowo właśnie tak będzie.
Powrót do góry Go down
Elizabeth Benoit

avatar
Gracz


Skąd : Rieux
Liczba postów : 290
PisanieTemat: Re: Zapomniana część biblioteki   17.06.16 22:53

No cóż, gdyby panienka Benoit miała przy sobie aparat. Na pewno, zrobiłaby jej zdjęcia. Sobota, a Reagan siedzi w bibliotece. Czego chcieć więcej? Ok, już nie przesadzajmy. Chociaż, widok i tak był niecodzienny. Ale jakże miły dla oka. Prawdziwego imienia? To już jest jakaś zagadka. Ponieważ, Lizzie, myślała a wręcz była święcie przekonana że imię L., to po prostu Liv. No by chyba nie Lilianna. Nie wyobrażała sobie tego, a wyobraźnie miała bujną. Że dziewczyna mogłaby mieć inaczej na imię, niż jej się przedstawiła. Nie żeby było to coś złego, ale jednak, trochę takie dziwne. A raczej, mało nie spotykane. Może to Liv, to zdrobnienie od Olivia? Nie, serio, Liv to Liv, albo L. Nic więcej nie pasowało do tej twarzy, do tych bujnych loków. Elizabeth, cieszyła się że ma taką przyjaciółkę. Choć, możliwe że ostatnimi czasy, jej unikała. Ale najbardziej cieszyła się z tego, że Gryfonka nie mówi jej wszystkiego. Nie było jej potrzebne do wiadomości, że L. ma dilera i możliwe że jest to wampir. Gdyby jej to powiedziała, Krukonka kategorycznie zabroniła jej spotykać się z tą osobą i łaziłaby za nią krok w krok. Przecież, ona igra ze swoim życiem. A co jak się na nią rzuci? Będzie głodna ? Czy ta dziewczyna wiedziała co robi, czy jej życie to tylko impuls za którym chodzi. Jak to dobrze, że Beth o niczym nie wie i że nie jest dociekliwa.
- A poznałaś już jakiegoś wilkołaka ? Zawsze wydawało mi się że śmierdzą mokrym psem. - wzruszyła delikatnie ramionami. To tylko tyle, co wiedziała z książek o wilkołakach. Jakoś nigdy jej tak nie pociągały, jak wampiry. Ale i tak nie chciałaby spotkać na swojej drodze, żadnego z tych stworzeń. Lepiej jak sobie żyją w książkach. Tam nikomu nie zagrażają, chyba że postacią z książek... - Moja mama, miała hopla ma punkcie wampirów. Zawsze mi o nich czytała i tak jakoś z niej przeszło to na mnie. - wzruszyła delikatnie ramionami. Nie zdając sobie sprawy z tego co powiedziała. Dopiero po chwili to do niej doszło i tak jakby ręką odjął. Z jej twarzy zniknął uśmiech, a miejsce zajął delikatny grymas bólu. Może to idealny czas, aby powiedzieć coś o sobie L. W końcu się przyjaźniły, ale nigdy nie schodziły na takie poważne tematy. Jakby tak teraz się nad tym zastanowić, to wcale nie wiedziały o sobie tak wiele. Na razie przemilczała ten temat, jeśli L, będzie chciała wiedzieć, może po prostu zapytać. Coś w tym stylu ? - Tak, zostańmy przy tym że to wypracowanie. - posłała jej delikatny uśmiech. Nie chciała wiedzieć, serio. I tak pewnie będzie się o nią martwić. Ale, czasem lepiej nie wiedzieć.
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Zapomniana część biblioteki   18.06.16 0:48

Wielokrotnie zastanawiała się, czym zasłużyła sobie na podobne opinie człowieka nieoczytanego, który więcej czasu spędzał na imprezach niż na nauce. Może faktycznie spotkania towarzyskie pochłaniały znaczną ilość jej czasu, ale też kłamstwem było, że dziewczyna się nie uczyła. Uczyła. Tylko rzeczy, które w jej mniemaniu miały przydać się w przyszłości, ignorując cały ten szit, którym faszerowali ich nauczyciele. Nie potrzebowała do szczęścia sposobu rozmnażania się trytonów, czy niuchaczy. O wiele bardziej mogły jej się przydać zaklęcia czy eliksiry, którymi miała zamiar kiedyś się posługiwać. I właśnie nad takimi rzeczami mogła siedzieć, pochłaniając wiedzę. Inną sprawą było, że najczęściej czytała w samotności i ciszy, bo jakoś nigdy nie umiała się skupić wiedząc, że jakaś niepożądana persona wlepia w nią swoje ślepia. Tak jak teraz Elizabeth. Ale ona była wyjątkiem. Nie irytowała jej swoją obecnością, nie wpływała negatywnie na otoczenie, plus nie sadziła niemiłymi komentarzami, na które zaraz musiałaby zareagować. Czyli w ostatecznych rozrachunku akurat ta przedstawicielka Kruczków mogła bez przeszkód przeszkadzać pannie Reagan. Chyba, że ta miała zły dzień, to bez kija lepiej nie podchodź, bo to może się źle skończyć. Dla każdego, bez wyjątku. Różnica polegała jedynie na późniejszych konsekwencjach i pojawieniu się wyrzutów sumienia.
Na razie nie groziła im takowa sytuacja, tym bardziej, że Krukonka okazała się być nader pomocna, czym jeszcze mocniej utwierdziła L. w przekonaniu, że Niebiescy ostatecznie są mądrzy. Może nie każdy, ale statystycznie rzecz biorąc, większość. A sama Gryfonka zadawała się głównie z drugą grupą.
- Niestety nie. Zawsze marzyło mi się spotkanie jakiegoś, ale jak sama zapewne wiesz, nie pałętają się po ulicach w znacznych ilościach – rzuciła z westchnieniem jawnego rozczarowania. – Szkoda, że profesor Lupin zginął w wojnie. Może gdyby przeżył, faktycznie mogłabym z nim porozmawiać i dowiedzieć się wszystkiego ze źródła – dodała, jakby było to bardzo istotne. Bo było. Może i nie znała Lupina osobiście, ale wiedziała, że gdyby był inaczej, na pewno by go polubiła.
- Miała? – Oczywiście, że nie umknął jej uwadze użyty przez przyjaciółkę czas przeszły. Była wyjątkowo wyczulona na formy gramatyczne, dlatego jeśli Elizabeth chciała coś ukryć, popełniła znaczący błąd. Liv nie miała zamiaru odpuścić, bo właśnie jej ciekawość została wzniesiona na wyżyny. Wywęszyła tajemnicę i nie było możliwości, aby z niej zrezygnowała. Czuła, że może być to nieprzyjemne dla przyjaciółki, ale ostatecznie od czego się ich ma? Liv zrozumie, Liv wysłucha, Liv pomoże.
Powrót do góry Go down
Elizabeth Benoit

avatar
Gracz


Skąd : Rieux
Liczba postów : 290
PisanieTemat: Re: Zapomniana część biblioteki   18.06.16 16:30

Ludzie, oceniali innych po okładce, taka była prawa. Mimo, że Eliza się do tego nie przyznawała. Też to robiła i to nawet często. Ale nie miała problemu z tym, aby zmienić swoje zdanie o danej osobie. Chociaż, pierwsze wrażenie się liczy i jest najważniejsze. Trudno potem jest zmienić zdanie, jeśli na początku miało się inne. Z gorszego na lepsza, bo  z lepszego na gorsze. To już nie wymagało większego wysiłku.  A cóż, okładka Liv, to imprezowiczka, nie dająca dmuchać w sobie kaszę dziewczyna. Oczywiście, w większości była to prawda. Ale każda historia ma swoje drugie dno. Tak samo jak Elizabeth. Wszyscy uważają ją za cicho Krukonkę, która chodzi z głową w chmurach i ma swój świat. Nikt nie wie, że jej ciało pokrywają tatuaże, że w kontaktach z mężczyznami wychodzi z niej bezpruderyjność.  Że potrafi być wredna i to jak mało kto. Po prostu, tego nie pokazywała. Większość emocji chowała w sobie. Możliwe, że nikt do końca jej nie poznał. Była zagadką, a wiele ludzi nawet nie zdawało sobie z tego sprawy. I w sumie, tak było dobrze.  
Uśmiechnęła się do niej - No tak, takie osoby zazwyczaj żyją w osamotnieniu. Ukrywają się po kontach. Albo są tak dobrze zamaskowani, że nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego, że właśnie rozmawiasz z taką osobą - wzruszyła ramionami. Ani wampiry, ani wilkołaki, nie łaziły po mieście i nie rozgadywali ludziom, kim są.  - Oj tak, wielka szkoda. Ogólnie, za dużo ludzi straciło życie w tej wojnie. Możemy się tylko pocieszyć ty, że wygraliśmy. - Przynajmniej nie zginęli na marne..
Oczywiście, że Liv musiała wyłapać czas przeszły. Nie było innej opcji. Po raz kolejny Elizabeth westchnęła. - Nie odpuścisz mi, co nie ? - posłała jej smutny uśmiechem. Pytanie to, było pytaniem retorycznym, więc nawet nie liczyła na jej odpowiedź. - Zmarła rok temu. Nawet nikomu nie powiedziała że jest chora, nawet się z nią nie pożegnałam. Wiesz, ona zawsze była moją przyjaciółką. Mówiłyśmy sobie wszystko, po tej całej wojnie. Moje życie wracało do normy, a potem znów dostałam kopa. Jestem jedyny magicznym dzieckiem, moi rodziców. Magiczny talent, nie był czymś powszechnym w mojej rodzinie. Miała go babcia, ma go ciotka czyli siostra mojej mamy. No i ja. Reszta mojej rodziny, to istni mugole. Serio. Odkąd zaczęłam wykazywać magię, cóż. Reszta rodziny się mnie bała, odsunęli się ode mnie. - Nie lubiła o tym rozmawiać, więc co chwile można było usłyszeć jak dziewczyna odchrząkuje. Również, uciekała wzrokiem i bawiła się swoim szalem, który zakrywał jej tatuaż. - Tylko mama mnie akceptowała, a teraz. Teraz jak jej nie ma, nie chce wracać do domu. Nie mam zamiaru siedzieć tam jak intruz i być omijaną przez cały czas. Dlatego jestem rozkojarzona. Ja zaraz kończę szkołę Liv. Nie mam pieniędzy aby coś wynająć na dłuższą chwilę, nie mam pracy i muszę zdać OWuTeMy. W końcu chce iśc na studia. - skrzywiła sie. Pierwszy raz, wyrzuciła z siebie wszystko co miała na sercu. Pewnie powinna zrobić to szybciej, ale nie potrafiła. Jeżeli, już mają taki czas, mówienia sobie wszystkiego. Bez żadnego problemu, Eliza rozwiązała szalik i podwinęła swoje rękawy. A raczej rękaw, odkrywając przy tym swojej tatuaże. Ten na klace piersiowej  , zrobiła z myślą o swojej mamie. Jak każda dziewczynka, marzyła o księciu na koniu. Ale jej mama, powtarzała jej że jest samo wystarczalna i żaden książę na koniu nie jest jej potrzebny. Ona sama mogła być księżniczką na koniu. Ten na przedramieniu . Nie był jakiś specjalny, było to serce. Ale nie takie, co rysuje się w pierwszej klasie, było to serce jako organ w koszyczku. Nie oznaczało w sumie nic, miało zakryć bliznę i taa, to tyle.
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Zapomniana część biblioteki   27.07.16 23:48

Niektóre zachowania były zwyczajnie silniejsze od ludzi. Niby wmawiali sobie, że nie oceniają innych, a prawda wyglądała zupełnie inaczej. W końcu każdy był wzrokowcem i właśnie na tym zmyśle polegał w pierwszej chwili. Jeśli coś na początku nam się nie podobało, później ciężko jest zmienić o tym zdanie. Dotyczyło to zarówno ludzi, jak i rzeczy. Taka była reguła, a każdy kto jej zaprzeczał, okłamywał sam siebie. Liv była realistką. Zdawała sobie sprawę jak wygląda życie, dlatego nie oszukiwała samej siebie. W pierwszej chwili kiedy zobaczyła Elizabeth dziewczyna wydawała jej się taka nijaka, taka szara, jak reszta. Z czasem jednak się do niej przekonała i teraz kochała ponad życie, chociaż nigdy nie nazwała ją publicznie swoją przyjaciółką. Była zbyt zdystansowana, aby na prawo i lewo szastać uczuciami. Ale Elka wiedziała. Na pewno zdawała sobie sprawę, że jest dla Gryfonki ważna. Rozumiały się bez słów i właśnie dlatego mogła ją faktycznie nazwać przyjaciółką. I to taką, której za nic nie chciałaby stracić. Tu nasuwało się kolejne pytanie… Czemu więc nie powiedziała jej tak wielu rzeczy z własnej przeszłości? Czemu ostatecznie nie wyjawiła jej swojego imienia, które przecież ta powinna znać już od dawna? Czemu pod tym względem traktowała ją na równi z innymi, mniej ważnymi osobami? Czy rozchodziło się to, że nie chciała, by to obiegło całą szkołę? Nie chciała, aby inni znali jej imię, więc ukrywała je przed każdym. Poza nauczycielami, ale ci na całe szczęście nie mieli w zwyczaju zwracać się imionami do uczniów. Z jakiegoś jednak powodu coś ją powstrzymywało przed zdradzeniem jednej z poważniejszych tajemnic jej życia.
- Owszem, a szkoda. Przez to, że trzymają się tak bardzo na uboczu nie mogę żadnej osoby obdarzonej likantropią poznać. To trochę wkurzające, bo zazwyczaj dostaję to, czego chcę – przyznała, chociaż Elle na pewno o tym wiedziała. A kiedy Liv nie dostawała tego, czego chciała potrafiła robić się nieznośna i marudna. – Mam zamiar kiedyś serio takiego spotkać. W sensie wilkołaka. Nie wiem po co, ale chcę. To by była super przygoda – stwierdziła z westchnienie, zamykając książkę. I tak niczego więcej się z tego nie dowie, poza tym rozmowa z przyjaciółką może być o wiele bardziej edukująca. – Marnym pocieszeniem jest wygrana, jeśli ktoś stracił kogoś, na kim mu zależało – stwierdziła. Może sama nie straciła nikogo aż tak bliskiego, ale mimo wszystko potrafiła zrozumieć ból innych ludzi. – Wybacz, jestem za bardzo ciekawska. Poza tym nie dziw się, że chcę wiedzieć o tobie jak najwięcej – uśmiechnęła się lekko w jej stronę. Cóż, czułości nie były najmocniejszą stroną Reagan. W miarę słuchania opowieści przyjaciółki uśmiech znikał z ust Gryfonki. Cóż, takiego obrotu sprawy nie podejrzewała. – Przykro mi. Wiesz… z powodu tego, że umarła i że tak naciskałam. Chociaż ostatecznie mimo wszystko cieszę się, że mi o tym powiedziałaś. Przynajmniej na przyszłość będę wiedziała i nie popełnię takiej pomyłki – powiedziała, patrząc na nią współczująco. Tak, Liv Reagan miała uczucia. – Nie rozumiem jak rodzina może cię ciebie wypierać. Przecież jesteś wspaniała, a to, ze posiadasz talent magiczny jedynie ukazuje twoją oryginalność. Ale jeśli będzie trzeba, możesz zamieszkać u mnie. Mój ojciec co prawda nie ma zielonego pojęcia o magii i nadal myśli, że jego jedyna córka siedzi w normalnej szkole z internatem, ale na pewno cię zaakceptuje, bo akceptuje mnie – uśmiechnęła się pocieszająco. Ostatecznie ojczulek wypiera wszystko, co związane z magią, bo przecież mama mu powiedziała, ale najwidoczniej woli żyć we własnym świecie.
Zmarszczyła brwi widząc wszystkie tatuaże swojej przyjaciółki.
- Nie wiedziałam, że masz ich aż tyle – stwierdziła oglądając je dokładnie. Owszem, wiedziała, ze jakieś są, ale nie, że pokrywają sporą część jej ciała. – Widzę, że obie mamy jakieś tajemnice – rzuciła, a kiedy zdała sobie sprawę z tego, co powiedziała, westchnęła. – Chyba przyszedł czas na szczerość. Prawda za prawdę, co nie? – Była honorowa, teraz nie mogła się wycofać. – Wiesz, przez te wszystkie lata, kiedy zwracałaś się do mnie Liv… nie używałaś mojego prawdziwego imienia. Nie nazywam się tak. Sama wybrałam sobie to imię, kiedy przyszłam do szkoły, bo nie chciałam, aby ludzie poznali moje prawdziwe. Uważam, że rodziców mocno poniosło, kiedy je wybierali – westchnęła, krzywiąc się. – Sama przyznaj, jak to brzmi. Lycoris – rzuciła niby obojętnie. Starała się, by zabrzmiało to trochę jak żart, ale widząc minę Elizabeth wiedziała, że coś jest nie tak.
Powrót do góry Go down
Elizabeth Benoit

avatar
Gracz


Skąd : Rieux
Liczba postów : 290
PisanieTemat: Re: Zapomniana część biblioteki   28.07.16 21:55

Czasem nawet to ją bolało, że Liv nigdy publicznie nie przyznała, że Eliza jest jej przyjaciółką. Czyżby wstydziła się jej tak samo jak jej rodzina? Czy Elizabeth była na prawdę aż taka dziwna, ze nikt nie chciał się do niej przyznawać? Wiedziała, że jest dla niej ważna, ale po prostu czasem nie była pewna czego się od niej spodziewać. Ona była ogniem, a Lizzie wodą. Różniły się i to bardzo. Ale może to tak bardzo je do siebie zbliżyło? Bo co jak co, Liv często jej pomagała. Pokazywała jej, że nie jest nikim tylko kimś. Czuła się potrzebna. Ale czy to wszystko nie skończy się po zakończeniu szkoły? Elizabeth będzie musiała się wynieść z Hogwartu, nadal nie wiedziała gdzie będzie mieszkać. Będzie musiała przenieść się aż do Londynu, żeby było jej wygodniej. Oczywiście, mogła sie teleportować ale nie miała ochoty używać tak często teleportacji. Po prostu tego nienawidziła.
Wywróciła oczami. Liv i jej dziwne zachcianki. Co racja to racja, zawsze dostawała to czego chciała. Nie ważne ile to będzie trwać, co będzie musiała poświęcić i tak to dostanie. Cóż, można jej tego pozazdrościć, nic więcej. -Możliwe, że to marne pocieszenie. Ale jak dla mnie to zawsze lepsze niż żadne.- odparła spokojnie. Zawsze była szczerza, wiec i teraz powiedziała co myślała. Uśmiechnęła się do swojej przyjaciółki. Jej słowa ja pocieszyły i to bardzo. Okryła się ramionami. - Po prostu. Moja rodzina to istni mugole. Dla nich to nie normalne.- uśmiechnęła się smutno i poprawiła swoje włosy. - Dziękuje Ci. To naprawdę, bardzo miłe z twojej strony. Tylko, że ja muszę się usamodzielnić, stanąć na własne nogi. Jak długo mam być tą dziewczynką której wszyscy pomagają? Muszę wydorośleć, nie mam innego wyjścia.- Na prawdę ucieszyła sie ze słów swojej przyjaciółki. Ale nie mogła zwalić się jej na głowę, są jakieś granice. A to już przekraczało jej. Czyli Liv mieszkała z ojcem? Czyżby straciła matkę? Elizabeth nie miała serca spytać, wiedziała ile kosztowało ją to aby jej powiedzieć prawdę. Więc uznała, że Liv sama jej powie kiedyś.
- Mam ich jeszcze parę. Ale są zakryte ubraniami.- wzruszyła ramionami. - To takie prezenty od mojej siostry, czasem ma dobre dni i ze mną rozmawia. Więc korzystam.- uśmiechnęła się. Eliza zawsze byłą kolorowa, nawet jeśli ludzie o tym nie wiedzieli. Ale w krotce się dowiedzą. Koniec ukrywania prawdziwej siebie, koniec tej nieśmiałej Lizzie. Teraz będzie to Elizabeth. Pewna siebie i odważna! Ktoś w to wierzy? Ta, ona też nie. Tajemnice? Beth się nie odezwała, tylko czekała aż dziewczyna w końcu to z siebie wydusi. Słuchała jej i słuchała, co raz mniej jej się to podobało. Czyli Liv to nie Liv? Zaraz, więc Elizabeth uważała Liv za swoją najlepszą przyjaciółkę, a ta ciągle ją okłamywała. PRZEZ TEN CAŁY CZAS. Niby to tylko imię, ale jednak, czy to na pewno tylko imię?Czy było tego więcej. - Zrozumiałabym, gdybyś powiedziała mi wcześniej. Ale Liv, a nie przepraszam Lycoris, ty mnie cały czas wprowadzałaś w błąd. Ile my się już znamy? Długo, prawda? A ty nie potrafiłaś mi zaufać.- Nie była zła, była bardziej zraniona. Nawet zaszkliły jej się oczy. Ale nie zwracała na to uwagi, wstała krzesła i zabrała swoje rzeczy. - Wiesz jak brzmi Lycoris? Szczerze.- wyszeptała tylko tyle. - Zawiodłam się na tobie.- rzuciła odchodząc. I opuściła bibliotekę.

z/t x2
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Zapomniana część biblioteki   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Erised :: Fabuła :: Hogwart :: Czwarte piętro :: Biblioteka-
Skocz do: