Share | 
 
Uliczka z francuską piekarnią
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Uliczka z francuską piekarnią   29.05.16 15:57

Uliczka z francuską piekarnią

W niewielu miejscach w miasteczku były budynki wyższe niż jedno piętro, tu jednak tak. W cieniu tych budynków nie tylko można było wybrać się na spacer (zwłaszcza latem, kiedy chłód był tak pożądany), ale i zgłodnieć. Niezależnie bowiem od pory dnia, pachniało tu świeżym pieczywem. Francuskie małżeństwo, które osiedliło się tu lata temu, prowadziło swoją piekarenkę, sprzedając wypieki, które swoją wyjątkowość zawdzięczały magii pochodzącej prosto z serca.
Powrót do góry Go down
Harvey Newton

avatar
Gracz

Liczba postów : 8
PisanieTemat: Re: Uliczka z francuską piekarnią   07.09.16 21:29

Dzień w Hogsmeade był całkiem miły i spokojny.
Znaczy no przynajmniej na taki wyglądał, takie pozory starano się stworzyć, mieszkańcy wymuszali uśmiechy, nikt nie zatrzymywał się na żywe pogawędki na środku ulicy, a jak już ktoś musiał, to wymieniał ze sobą jedynie tyle zdań, ile było trzeba. Dlaczego tak było? Dlatego, że wszystkim w głowie cały czas huczały wydarzenia z Doliny Godryka. Niby już minęło trochę czasu, większość rzeczy powinna wrócić do normy, ale mieszkańcy Hogsmeade byli przerażeni tym, co się stało. Gdzieniegdzie nawet były podszepty, że kolejny zamach mógł się pojawić właśnie u nich, właśnie w tym kochanym, małym miasteczku, który był dla nich bezpieczną ostoją. Teraz czuli się zagrożeni i nikt nie był z tego powodu szczęśliwy.
Tego dnia jednak miało się jednak zdarzyć coś jeszcze, bo jakby strach przed zamachowcami nie był wystarczający, to do akcji wkroczyło Ministerstwo Magii. Harvey Newton, pracownik ministerstwa miał dzisiaj za zadanie wziąć pod lupę kilku mieszkańców Hogsmeade, a na jej liście widniała niejaka @Elizabeth Benoit. Nie zajęło mu dużo czasu, aby ją znaleźć, do uliczki z piekarnią jakoś tak zawsze ciągnęło, a świeżo upieczona absolwentka właśnie tamtędy przechodziła. Postukał ją w ramię i nawet nie czekając na to, aż się odezwie, zdziwi, czy zrobi minę "a ktoś pan?", zaczął mówić.
- Witam panią serdecznie, panno Elizabeth. Tak coś wiedziałem, że panią tu znajdę i się nie pomyliłem jak widać. - uśmiechnął się straszliwie i schylił gentelmeńsko na powitanie.
- Nazywam się Harvey Newton i jestem pracownikiem Ministerstwa Magii, chciałbym zadać pani kilka pytań, jeśli nie miałaby pani nic przeciwko, a jestem pewny, że nie. - dodał po chwili, a obok jego głowy wzleciał mały notatnik z piórem samonotującym. Elizabeth nie miała nawet chwili, aby się odezwać, nie dał jej dojść do słowa.
- Zacznę od tego, że opowie mi pani, co pani robiła w czasie zamachu w Dolinie Godryka. Wszelkie próby ucieczki od tego pytania nie udadzą się pani rzecz jasna, więc proszę nawet o tym nie myśleć.
Powrót do góry Go down
Elizabeth Benoit

avatar
Gracz


Skąd : Rieux
Liczba postów : 290
PisanieTemat: Re: Uliczka z francuską piekarnią   07.09.16 21:56

W końcu była studentką, była wolna, miała pracę. Nie musiała wracać do domu, który i tak nie był jej domem. Nigdy nie był, odkąd zmarła jej matka, nie nazywała tego miejsca domem. Wręcz nienawidziła tam wracać, nie chciała. Nie potrafiła, czuła się tam jak wróg, jak ktoś kogo trzeba odstrzelić. Zamknąć w klatce i wystawić na pokaz. Ale teraz, miała pokój, swój własny. Oczywiście zbiera na jakieś mieszkanie, ale do tego jej daleko. Choć wierzyła, że jej się uda. Inaczej nie mogło być.
Właśnie teraz weszła do swojej ulubionej piekarni, nawet mogła porozmawiać tam sobie w swoim ojczystym języku. Bo bądź co bądź, brakowało jej tego i to bardzo. Poza tym mieli bardzo dobre bułeczki, prawie takie jak we Francji. A ten zapach który się unosił, był wręcz nie do opisania.
Eliza właśnie wychodziła z piekarni i zajadała sie jedną z bułeczek, aż ktoś chamsko zaczął stukać ją w ramie. Obróciła się i zaraz zrobiła krok w tył. Myślała, że może być to ktoś znajomy, ale to całkiem nieznajomy facet. Przeraziła się, co było widać na jej twarzy. Chciała się odezwać, ale facet nie dał jej dość do słowa. Przynajmniej się przedstawił! O i ukłonił się przednią, a raczej schylił od razu zrobił na niej dobre wrażenie, nie zważając na ten straszny uśmiech który jej posłał.
Nie miała innego wyjścia, musiała poczekać aż facet przestanie gadać i wtedy się przywita. Ale jego ostatnie pytanie zbiło ją strasznie z tropu. Ona była podejrzana, podejrzana! Czy ten facet na pewno wiedział z kim rozmawia. Rozmawiał z dziewczyną która dopiero jakiś tydzień temu, czy dwa poraz pierwszy wypiła alkohol. No proszę was.
- Dzień dobry panie Newton.- odezwała się spokojnie, a raczej chciała tak brzmieć. - Co robiłam w czasie zamachu? Cóż, nie mam za dobrego alibi na ten dzień. -"Jesteś głupia, mogłaś skłamać!"- Odezwał się jej zdrowy rozsądek, ale jednak bała się go okłamać, w sumie ona wcale nie kłamała. - Prawdopodobnie siedziałam wtedy w bibliotece, często tam przesiaduję. - Czuła się źle, bardzo sie czuła się tak jakby chciał ją zaraz zamknąć w Azkabanie. Bała się i to cholernie, nawet już nie chciała tej bułeczki, która ciągle trzymała w dłoni.
Powrót do góry Go down
Harvey Newton

avatar
Gracz

Liczba postów : 8
PisanieTemat: Re: Uliczka z francuską piekarnią   12.09.16 21:46

Zachowanie dziewczyny od samego początku wydawało mu się być jakieś podejrzane. Nie musiał nawet się jakoś specjalnie wysilać żeby z łatwością wysłać ją do Ministerstwa na większe przesłuchanie, bo nawet sama przyznała się do tego, że nie posiada alibi. Jednak mógł przyznać, że w pewnym momencie przez głowę przeszła mu myśl, że być może powiedziała tak specjalnie, by go zmylić z tropu, ale jednak wygrała ta strona, która mówiła, że w sumie, to nie wysiliła się ze swoją odpowiedzią. Harvey zmarszczył jedynie brwi usłyszawszy pierwszą część jej wypowiedzi, a przy drugiej wysilił się na skinięcie głową. Wszystko już wiedział, wszystko miał już zapisane i więcej jej opowieści z dziurami w pamięci nie potrzebował. Jego wzrok na moment tylko zjechał w stronę bułeczki, którą trzymała, a potem na francuską piekarnię. Podświadomie chciał się tam potem wybrać, ale wiedział, że praca oraz Ministerstwo było ważniejsze niż jego małe zachcianki. Miał jeszcze kilkoro ludzi do przesłuchania, więc raz-dwa, musiał to załatwić.
- Dobrze więc. - zaczął krótko i złożył dłonie razem, unosząc je na wysokość swojego brzucha.
- Spytam panią jeszcze, czy wie pani może coś na temat owych wydarzeń? Jakieś pogłoski, może ktoś od pani był tam wtedy, leży w szpitalu, cokolwiek. Cokolwiek, o czym powinienem oraz nie powinienem wiedzieć? - uniósł brwi, spoglądając na nią wyczekująco. Tak, Harvey, pójdzie gładko. Jak nie po dobroci, to wszyscy wiemy jak się to skończy.
Powrót do góry Go down
Elizabeth Benoit

avatar
Gracz


Skąd : Rieux
Liczba postów : 290
PisanieTemat: Re: Uliczka z francuską piekarnią   18.09.16 19:16

Oczywiście, ze zachowanie dziewczyny było podejrzane! Pierwszy raz ktoś ją przesłuchiwał, jak miała sie zachowywać?! Ona prawie narobiła tutaj w majtki. No proszę was, skąd miała wiedzieć jak się zachować. Oczami wyobraźni widziała jak facet zabiera ją do Azkabanu. Bo nie miała żadnego alibi, zaraz będzie na każdej stronie jakieś gazety, bo przecież według niego miała coś wspólnego z tym atakiem. Zaraz to ona będzie miała atak, ale paniki. Najzabawniejsze jest to, że jedyne o czym teraz myślała to Liv. Ona zawsze ją ratowała z opresji, ona zawsze wiedziała co zrobić, co powiedzieć. Taka Beth nawet nie wiedziała jak zachować się teraz. Choć nic nie zrobiła, nie była winna. Ona nawet ni potrafiłby skrzywdzić kogoś, kto by krzywdził ją. Pewnie nawet byłaby w stanie wybaczyć Czarnemu Panu, za to co robił. Choć to głupie, ale ona nie potrafiła się mścić, zabijać czy podburzać. Nie chciała się z nikim kłócić, nie chciała aby ktoś cierpiał. Bo przecież nikt sobie na cierpienie nie zasłużył. Ale czym ona zasłużyła sobie na to, aby być przesłuchaną? Czy innych to też spotkało? Czy Alexander też był lub będzie przesłuchiwany?
Skinęła tylko głową i spojrzała na swoje bułki. Nawet nie miała już na nie ochoty, prawdopodobnie z tego stresu zaraz pójdzie gdzieś zwymiotować. Albo zemdleje tutaj, popłacze się. Bóg wie co zrobi!
Ja...Ja na prawdę - poczuła jak ręce jej się pocą i jak język jej się plącze. Wzięła głęboki wdech i zamknęła oczy. Wypuściła powietrze i spojrzała sie na pracownika Ministerstwa. - Ja na prawdę nic nie wiem.- Prawdopodobnie zabrzmiało to tak, jakby dziewczyna miała się zaraz popłakać. - Nikt z moich znajomych tam nie przebywa, ani nie przebywał. O ataku dowiedziałam się z gazet. Na prawdę.- odparła.
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Uliczka z francuską piekarnią   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Erised :: Fabuła :: Hogsmeade-
Skocz do: