Share | 
 
Latarnia w parku
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Latarnia w parku   29.05.16 16:10

Latarnia w parku

Większa część parku była solidnie oświetlona, przez co można było spokojnie spacerować po nim nawet w nocy. Jednak nie tu. Kraniec parku, gdzie już prawie nie było drzew, a i ławki ustawiono tu zaledwie dwie, oświetlała tylko jedna, jedyna latarnia, na dodatek dająca naprawdę nikłe światło. W ciemności mogło kryć się wszystko, dlatego mało kto zachodził tu po zmroku. A przynajmniej mało kto z osób o czystych zamiarach. Bo ci, którzy mieli swoje na sumieniu, lubili to miejsce. Ciekawe czemu.
Powrót do góry Go down
Marcus Pride

avatar
Gracz


Liczba postów : 15
PisanieTemat: Re: Latarnia w parku   13.06.16 22:32

Było już zdecydowanie ciemno, kiedy Marcus zawitał w to jakże malownicze miejsce. Lubił włóczyć się po zmroku tam, gdzie teoretycznie nie powinno się chodzić po ciemku. Można to uznać wręcz za swoistego rodzaju hobby - szukanie ewentualnych niebezpieczeństw, tylko po to żeby działo się coś ciekawego. Brzmi nieźle, prawda? Zresztą...ludzie to nie było coś, czego mógłby się obawiać. Ogólnie, nie przerażały go w żaden sposób jakiekolwiek istoty materialne, na które ewentualnie mógłby się tu natknąć, dlatego też szedł spokojnie, rozglądając się z chłodnym znudzeniem. W końcu postanowił usiąść na jednej z dwóch ławek tutaj (cóż, trzeba im przyznać, szarpnęli się, brawa za hojność) i wyciągnął z kieszeni papierosa, po czym odpalił go.
Czasami lubił tak posiedzieć w samotności - bez nędznych kreatur zwanych "rówieśnikami", bez napuszonych czarowników i czarownic przekonanych o swej wyższości (w końcu doskonale wiedział, że i tak krwawią tak samo i umierają tak samo jak inni, więc czym niby się wyróżniali?), w końcu bez tych chodzących warzyw, którym po prostu nikt nie powiedział że nie są ludźmi, ale z ich ambicjami i inteligencją, nie mogli być niczym innym. Fakt faktem to była sytuacja win-win - on nie musiał ich wszystkich znosić, oni nie musieli drżeć o swoje życie w obawie że zrobi z nich zaraz szaszłyk, albo coś jeszcze mniej przyjemnego. Zdecydowanie - tak było lepiej dla wszystkich, a to mogło iść tylko i widocznie na plus.
Powrót do góry Go down
Alyssa Glass

avatar
Gracz


Skąd : Axbridge
Liczba postów : 82
PisanieTemat: Re: Latarnia w parku   14.06.16 15:50

Cóż za piękny wieczór, a może to już bardziej noc? Alyssa, przestała się tym przejmować. Odkąd zapadał zmrok, nie patrzała na zegarek. Wtedy czas dla niej nie istniał, dopóty nie weszło słońce. Dopiero wtedy, patrzała na zegarek i czekała aż pierwsze promyki słońca zajdą. Nie lubiła lata, wtedy dłużej musiała czekać aby wyjść z domu. Uśmiechnęła się do siebie, kiedy w końcu wyszła z mieszkania. Ubrała się jak zawsze, jak to ona. Czarne koturny, pończochy, krótka mini i biała bluzka na ramionkach. Więcej do szczęścia nie było jej potrzebne, no i oczywiście torebka. Do której chowała wszystko co zbędne.
Nie wiele myśląc, ruszyła w stronę parku. Chciała się przejść i pooddychać świeżyć powietrzem. Jeśli w jej przypadku jest to możliwe. Przejechała dłonią po swoich długich, blond włosach i rozejrzała sie po parku. Na razie, nie wiedziała tam nic interesującego. Postanowiła iść dalej. Wyciągnęła papierosa ze swojej torebki i zaczęła szukac ognia. Którego nie znalazła, czemu jak zawsze czegoś potrzebuje, to nie może tego znaleźć ? Wywróciła oczami i spojrzała się na chłopaka, który właśnie odpalał papierosa. Podeszła do niego, a raczej usiadła obok niego na ławce. Nie interesowało jej to, czy on chciał być sam, czy też nie. Ona chciała ognia, którego on miał. - Mogę, pożyczyć twojego ognia ? - zapytała spokojnie i uśmiechnęła się do niego.
Powrót do góry Go down
Marcus Pride

avatar
Gracz


Liczba postów : 15
PisanieTemat: Re: Latarnia w parku   17.06.16 23:49

Nawet samotność nie trwa wiecznie - żeby mieć spokój od wszystkich otaczających go istot, prawdopodobnie musiałby się schować w jakimś naprawdę odludnym miejscu...jak przykładowo trumna. Chociaż, niektórzy nawet po śmierci nie mogli po prostu zająć się sobą, bo i tak będą przychodzić i narzucać im swoje towarzystwo.
Tak czy siak, jeszcze raz. Nawet samotność nie trwa wiecznie, dlatego też ktoś najwyraźniej uznał że warto będzie przerwać jego posiadówę w tak odludnym miejscu. Najpierw zlustrował wzrokiem osobę która ośmieliła się zakłócać mu ciszę - w końcu dobrze wiedzieć z kim ma się do czynienia. Warto też brać pod uwagę okoliczności, a co za tym idzie trafniej ocenić. Hmm, więc tak. Na pewno była czarownicą - w końcu mugole tu raczej nie przebywali. Jej strój wskazywał też na to że raczej nie jest to "typowa mieszkanka" Hogsmeade. Tylko dwa rodzaje kobiet zwykle nosiły takie skąpe stroje - te wyjątkowo lubieżne, udające się lub wracające z jakiejś imprezy, albo prostytutki. Dziewczyna wyglądała na zdecydowanie zbyt trzeźwą na wracanie z jakiegokolwiek przyjęcia, a nie sądził by ktoś szedł tą drogą gdziekolwiek - to było raczej miejsce gdzie woli się nie chodzić. Idąc dalej drogą dedukcji - raczej nie sprzedawała się za pieniądze, w końcu po pytaniu o ogień (do którego zaraz będzie musiał wrócić) nie padła oferta i cennik. Być może lubiła dzikie podchody, ale jak na jego mniemanie to raczej nie to. Idąc dalej - jeśli ktoś miałby poruszać się w takim stroju, w miejscu gdzie można spotkać tylko typów spod ciemnej gwiazdy, niedobitków po śmierciożercach, najróżniejsze bestie, złodziei, gwałcicieli i inne bydło, to musiał być albo niesamowicie odważny, albo niesamowicie głupi, ewentualnie wyjątkowo pewny swoich zdolności. Na razie nie był w stanie nic z tego wykluczyć, jednakże mógł przyjąć założenie. Jego...hmm, rozmówczyni? Można chyba tak to nazwać. Anyway, osoba która się do niego przysiadła nie wyglądała na idiotkę, a to często widać już na pierwszy rzut oka. To mogła być oczywiście po prostu odwaga, ale chwilowo wolał założyć że to po prostu pewność siebie. Hogsmeade nie jest dużą wioską, nie mieszka tu też nie wiadomo ile osób, a ta tutaj nie wyglądała na pewno sztampowo. Więc jeśli by te wszystkie założenia złączyć w całość. Zdzirowaty strój, pewność siebie i przede wszystkim włóczenie się po takich miejscach - ten opis pasował mu do pewnej osoby, o której już opowiadał mu kiedyś kuzyn. Wygląd też plus minus się zgadzał - ciężko to dokładnie ocenić z opowieści, ale powiedzmy że to mogła być ta osoba. Cóż więc szkodziło mu strzelić?
- Wypadałoby się najpierw przywitać, Alysso - rzucił cicho, leniwie obracając wzrok w jej stronę, przywołując znudzony wyraz twarzy, jednakże obserwował ją uważnie. W końcu już po samej reakcji, był w stanie mniej więcej ocenić czy się nie pomylił.
Idąc dalej...spytała go o...ognia? Przepraszam co? Może jednak popełnił błąd i natrafił na jakąś zbłąkaną mugolkę, czy coś. W końcu nie sądził by jakakolwiek czarownica potrzebowała ognia - chyba że to po prostu tylko on jest na tyle bystry, by wiedzieć że coś tak śmiesznego jak te całe mugolskie badziewie zwane "zapalniczkami" jest mu totalnie niepotrzebne. Trudno się mówi, zrobi jej tą przysługę. Odpalił jej papierosa końcem różdżki i stwierdził:
- Równie dobrze mogłaś po prostu użyć swojej. Chyba że to tylko pretekst, by do mnie zagadać - powiedział.
Powrót do góry Go down
Alyssa Glass

avatar
Gracz


Skąd : Axbridge
Liczba postów : 82
PisanieTemat: Re: Latarnia w parku   18.06.16 17:52

Samotność, niby każdy tak jej pragnął. Choć na chwile, choć na dwie. Ale nikt, nie wiedział jak to jest być na prawdę samotnym. Samotnym, choć otoczonym przez ludzi. To było najgorsze z możliwych uczuć. Alyssa, zazwyczaj była towarzyska, miała swoją grupę z która uwielbiała spędzać czas. Niestety, wszystko się rozpadło.
Może to właśnie przez to, szlajała się po takich uliczkach. Szukając czegoś, bardziej przerażającego niż ona sama. Chciała, aby ktoś przy prawił ją o dreszcze, nastraszył. A jak na razie, to tylko ona przyprawia o dreszcze i przestrasza, jeśli musiała.
Prostytutka ? Cóż, nie obrażała się na ludzi, jeśli właśnie za taką ją brali. Ubierała się w sumie, jak jedna z tych pań. Na szczęście, nie zarabiała tak na swoje życie, lub i nawet wyżywienie. Glass, należała raczej do osób pewnych siebie, bardziej zarozumiałych. Wiedziała że ma ciało, do takie stroju, że to do niej pasowało. Poza tym, jaka dziewczyna nie lubiła jak ktoś się za nią oglądał? Mimo, że wiele z nich, mówiło, wręcz zarzekało się że tak nie jest. Kobiety, uwielbiają być rozbierane wzrokiem, pożądane. Nawet takie "zimne" jak ona. Chciały mieć coś z życia. Ale to też nie jest tak, że jedyne, co miała do zaoferowania, było tylko jej ciało. Jej głowa, nie świeciła pustkami. Potrafiła, oczarować swoim intelektem. Po prostu, przez pokazywanie swoich atutów, łatwiej było jej o potencjalnych żywicieli. Jeśli tak to można nazwać. Bo przecież, faceci bardziej skupiali się na tyłku i cyckach niż na intelekcje.
Skrzywiła się i spojrzała się na niego jak na wariata. Ale to trwało tylko sekundę, może nawet nie. Odgarnęła swoje włosy do tyłu i przyjrzała się chłopakowi. Nie znała go, nigdy go nie widziała. Albo po prostu, miała krótką pamięć. Taa, raczej nie. - Czym sobie zasłużyłam, na taką sławę. Że jakiś przypadkowy mężczyzna zna moje imię - zapytała z delikatnym uśmiechem. Założyła nogę na nogę i świdrowała go swoimi niebieskimi oczami.
Zagryzła swoją wargę i zaciągnęła się papierosem. Gdy facet w końcu raczył go jej odpalić. - Czy ty uważasz, że gdybym miała przy sobie różdżkę, pytałabym Ciebie o ogień ? - rzuciła mu bardziej retoryczne pytanie i wywróciła oczami. Nie nosiła przy sobie różdżki, zbyt często. Nie była jej potrzebna, serio, dziewczyna dobrze sobie radzi bez niej. Nikt by jej nie skrzywdził, nawet jeśli by próbował. Cóż, pech dla niego. Bo Alyssa rozniosłaby go na małe kawałeczki. - Poza tym, czy ty uważasz, że ja nie mam lepszych tekstów. Aby do kogoś zagadać ? Stać mnie na więcej, poza tym w większości przypadków nie muszę się prosić o rozmowę. - mruknęła cicho. Serio, akurat tę dziewczynę stać na więcej.
Powrót do góry Go down
Marcus Pride

avatar
Gracz


Liczba postów : 15
PisanieTemat: Re: Latarnia w parku   18.06.16 18:41

Przypadkowy...cóż, przypadki chodzą po ludziach, ale czy Marcusa można było określić mianem "przypadkowego"? Zdecydowanie, niezależnie od tego jakby tego nie interpretować, chłopak był wyjątkowo nieprzypadkowy - każde miejsce w którym się zjawiał, każda osoba którą spotykał, każdy działanie jakiego się podejmował - wszystko to mogło sprawiać wrażenie jakby ktoś zaplanował to od początku, stąd też "przypadek" zdecydowanie nie pasował w jego życiorys, niezależnie od tego gdzie by go nie umieścić.
- Niczym specjalnym - odparł lakonicznie, nie zamierzając wchodzić w ten temat głębiej. Reszta miała być w domyśle, o ile jakiś domysł mógł tu powstać. Szczególnie że Ślizgon lubił być uważany za osobę dobrze poinformowaną - w końcu tak długo jak ktoś nie wie, jak dużo właściwie o nim wiesz, to nie może czuć się spokojny - no, chyba że jest się pozbawionym resztek instynktu samozachowawczego. Wówczas to chyba bez żadnej różnicy. Jednakże w wypadku takich osób, czy naprawdę to co robił miałoby jakiekolwiek znacznie? Nie, raczej nie, stąd też skoro to bez różnicy to mógł pozostać przy swoim sposobie bycia - zawsze był bezpieczniejszy. To była co prawda tylko jedna z jego ulubionych masek, które przybierał na co dzień, ale wiadomo - lepiej być w miarę różnorodnym. To też sposób na przewagę psychiczną nad rozmówcą - dawać tak mylne sygnały na swój temat, tak najróżniejsze twarze przedstawiać naokoło, by nawet gdy ktoś coś o nim słyszał nigdy nie mógł być pewny z kim tak właściwie ma do czynienia.
Zaś do do jej reakcji, przynajmniej udało mu się coś wywnioskować - nie kojarzyła go nawet z twarzy. Tym lepiej dla niego - w końcu im mniej osób pamięta jego facjatę z gazet sprzed dwóch lat, tym łatwiej mu zachować bezbarwny image - to zdecydowanie ułatwiało życie. Obserwując ją dalej wyłapał gest przygryzania wargi - nie uważał aby mogło oznaczać to coś specjalnego, ale fakt faktem było całkiem sprytne - wielu facetów widziało w tym podryw (gratulacje panowie, jesteście spryciarzami) co zdecydowanie ułatwiało kontakty. O ile więc nie było to działanie przypadkowe, a zamierzone to zdecydowanie musiał winszować sprytu.
Zaciągnął się papierosem i wypuścił dym kółeczkami. Nie zamierzał odpowiadać na pytania retoryczne, więc wydał z siebie dźwięk brzmiący mniej więcej jak "kh" przyduszone zamkniętymi ustami i nie komentował dalej. Dopiero przy następnej wypowiedzi postanowił się troszkę bardziej rozwinąć.
- Tak, doprawdy jesteś nawet atrakcyjna, mężczyźni zapewne lgną do Ciebie zanim się odezwiesz. Tak przypuszczam - rzucił znudzonym, chłodnym, tak bardzo typowym dla siebie tonem. Nie żeby zamierzał jej dać do zrozumienia że nie jest tu mile widziana - po prostu nie widział najmniejszego powodu, aby wkładać więcej zaangażowania w tak trywialną, sztampową wypowiedź jak ta. Tak długo jak nie dyskutuje się o niczym istotnym, to czy naprawdę musiał korzystać ze swoich (i tak już wątpliwych) pokładów entuzjazmu? Nie, raczej nie było mu to specjalnie potrzebne. Liczył też że nikt tego od niego nie wymagał. Po chwili dopiero wrócił myślami do początku wypowiedzi.
- Stać Cię na więcej, tak? Az shte sudya ot tova - powiedział, nie orientując się nawet że przeszedł przypadkiem na swój ojczysty język. Zaciągnął się dymem i spojrzał w niebo. Było już cholernie ciemno, pewnie i późno. Od dawna nie powinno go tu być, a to oznaczało tylko jedno - ma czas, jeszcze posiedzi.
Powrót do góry Go down
Alyssa Glass

avatar
Gracz


Skąd : Axbridge
Liczba postów : 82
PisanieTemat: Re: Latarnia w parku   18.06.16 19:56

Wywróciła oczami, słysząc jego odpowiedź. Czy on serio myślał, że w jakimś sposób przejmie przewagę psychiczną, nad nią? Pff, powodzenia panie "przypadkowy." Nie zrobiło to na niej, żadnego wrażenia. Gdyby, komuś zdradziła kim na prawdę jest, wtedy, wtedy by się mogła bać i zjadać swoje paznokcie ze stresu. Ale w tej chwili, jakoś nie przejmowała się tym. Choć, na pewno pogada sobie z niektórymi osobami. Chciała zostać anonimowa i taka miała być. Może powinna zacząć, używać innego imienia? Taa, mogła o tym pomyśleć wcześniej. Cóż nie ważne. - A czy mogłabym poznać twe minię ? Jeśli ty już znasz moje. - spojrzała się na niego z wyczekiwaniem, wymalowanym na twarzy. Jeśli się nie przedstawi, to po prostu wymyśli sobie jakieś imię. Przecież nie będzie zwracać się do niego, tak bez imiennie. Chociaż, z drugiej strony. Czy jego imię, było aż tak ważne? Pewnie i tak więcej się nie spotkają. Chyba, że chłopak znał jej imię, bo czegoś od niej potrzebował, ale nie wiedział jak ją znaleźć? Taa, pewnie nie. To tylko czysty przypadek, zbieg okoliczności. Którego, nikt nie będzie już pamiętał.
Co ja co, ale Alyssa na pewno nie będzie w stanie go skojarzyć z gazet. Przez jakiś czas, nie była w zasięgu takich rzeczy jak gazety. Była zamknięta, nie wiedziała jaki jest dzień. Raczej, nie przesadzajmy. Po prostu wtedy, prawdopodobnie zaczynała nowe życie. A raczej uczyła się go. Jak małe dziecko, uczyła się wszystkiego od nowa. Ciągle słyszała, że nie może sobie brać każdego człowieka, bo to nie worki krwi. Jasne, większość była tylko pojemnikami na krew, według niej. Na szczęście, nie skakała już na każdego jak szalona. Nauczyła się, do jakiegoś stopnia kontrolować siebie i swoje instynkty. Choć, czasem miała z tym wielki problem. Starała nie wychodzić z domu, gdy była wygłodzona. Albo, zapijała wszystko alkoholem. Nigdy w życiu, nie pomyślałaby że alkohol, stanie się wybawieniem. Zabawne.
Jego znudzony i chłodny ton, nie pozostawił żadnego śladu na jej twarzy. Nie przejęła się tym, bo co? Miała się obrazić, że miał o niej inne zdanie niż ona o sobie? Pff, na pewno nie. Wzruszyła delikatnie ramionami. - Nie moja wina, że większość z twojego gatunku, myśli swoim przyrodzeniem. - odparła spokojnie i wyciągnęła się na ławce. Co dziwnie, ten młody osobnik, jakoś jej nie odstraszał. Pewnie, po prostu nie miał ochoty na towarzystwo, a ona od tak mu się tutaj wrąbała. Jakby mało ławek było w parku. Cóż, peszek. Jak na razie, nie miała zamiaru się z tą ruszać.
- Stać mnie na dużo, ale najwyraźniej nie na to aby zrozumieć dalszą część, twojej jakże interesującej wypowiedzi. - Po raz kolejny zaciągnęła się swoim papierosem i zerknęła na chłopaka. Była ciekawa, czy będzie miał zamiar jej przetłumaczyć to co właśnie wypłynęło z jego ust.
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Latarnia w parku   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Erised :: Fabuła :: Hogsmeade-
Skocz do: