Share | 
 
Po imprezie urodzinowej Exodus, męska sypialnia Puchonów VI roku [zakończone]]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Maya Hamilton

avatar
Gracz


Skąd : Norwich, Anglia
Liczba postów : 219
PisanieTemat: Po imprezie urodzinowej Exodus, męska sypialnia Puchonów VI roku [zakończone]]   29.05.16 17:45


Wspomnienie



Kto: Maya Hamilton i Myrnin Lewis

Gdzie: Męskie dormitorium Puchonów VI roku

Kiedy: po urodzinach Exodus, 03.03, zahaczając o 04.03

Krótki opis: będzie jak się ogarnę

Powrót do góry Go down
Maya Hamilton

avatar
Gracz


Skąd : Norwich, Anglia
Liczba postów : 219
PisanieTemat: Re: Po imprezie urodzinowej Exodus, męska sypialnia Puchonów VI roku [zakończone]]   29.05.16 20:30

Alkohol był wstanie zmienić wszystko, nawet najbardziej oporny i twardy charakter. Ten, który cechował Mayę nie należał do specjalnie silnych, przez co tym łatwiej procenty wpłynęły na jej zachowanie i postrzeganie otoczenia. Nagle wszystko wydawało jej się bardziej kolorowe, bardziej wesołe, jakby duże ilości napoju, które ktoś w nią wlał sprawiły, że cała radość życia, która w niej zalegała, uzewnętrzniła się jeszcze bardziej niż dotychczas. Sama Puchonka stała się bardziej pewna siebie, jakby to typowe zakłopotanie zostało rozrzedzone przez krążące w jej żyłach promile. Promile, które wcale nie powinny niszczyć jej młodego, niewinnego ciała, a które ktoś bez większych oporów w nią wlał.
Nie umiała powiedzieć kiedy, nie umiała powiedzieć, jak do tego doszło. W jednej chwili piła sok pomarańczowy, w następnej zaś świat zaczął trochę wirować, jakby życie było jedną wielką karuzelą, a sama dziewczyna poczuła się luźniej. Pamiętała Myrnina, który nie odstępował jej na krok, jakby w obawie, że zaraz się wywrócić. Jak przez mgłę pamiętała, jak wyprowadzał ją z tamtej imprezy, mówiąc, że wszystko będzie dobrze, że policzy się z tym, kto zaserwował jej taką dawkę drinków. Że się nią zaopiekuje. A ona mu zaufała, co przecież był jej przyjacielem. Zresztą w takim stanie prawdopodobnie poszłaby z każdym, kto tylko chciałby się nią zająć. Więc dobrze, że był to Myrnin. Przy nim była bezpieczna.
Szli, a ona co chwilę śmiała się uroczo, jakby faktycznie ta wędrówka sprawiała jej radość. Wirowanie nie ustępowało, nawet nasiliło się troszeczkę. Chciało jej się tańczyć, chociaż nogi niekiedy odmawiały posłuszeństwa. Była pijana, choć o tym nie wiedziała. Witała się z mijanymi portretami, które rzucały jej zdegustowane spojrzenie. Nie zraziło jej to jednak. Dała się zaprowadzić do Pokoju Wspólnego, z którego następnie znalazła się w dormitorium. Czy to była jej sypialnia? Na pewno musiała być. Przecież niczyja inna! O, nawet poznawała swoje łóżko.
- Skąd wiedziałeś? – spytała Puchona nie przestając się uśmiechać. Zaraz rzuciła się na posłanie z głośnym westchnieniem błogości. – Było fajnie… prawda? Mogłabym tam... zostać jeszcze jakiś czas. Czemu wyszliśmy? – starała się mówić składnie i nawet jej wychodziło. Teraz nic nie było wstanie jej zrazić czy zakłopotać. Teraz, będąc pijana, zdawała się być pewniejszą wersją siebie.
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Po imprezie urodzinowej Exodus, męska sypialnia Puchonów VI roku [zakończone]]   29.05.16 20:30

Dobra. Myrnin stracił parę razy Mayę z oczu. I to tylko na kilka sekund. Chciał się zabawić na tej imprezie, tez chciał się napić. Nie żeby mu bardzo zależało, ale taka impreza nie zdarza się codziennie. Chciał się zabawić, ale cóż. Nie udało mu się. Ale nie był za bardzo smutny z tego powodu. Bardziej zasmucało go to że Maya się upiła. Do cholery jasnej, on nawet nie wiedział kiedy! Bo jak?! Gdzie?! On prawie ciągle był z nią. Małe dziecko, serio, małe! Jak mogła się tak zachować ! Chociaż, z alkoholem jej do twarzy. Ale to nie zmienia faktu że czuł się za nią odpowiedzialny. Czuł się teraz jak najgorszy przyjaciel, jakiego mogła mieć. Przecież jak on jej to wytłumaczy rano?! Nie wiedział jak spojrzy jej jutro w oczy i powie jej że przez niego upiła się na imprezie. Nie wybaczy sobie tego nigdy, przenigdy. Boże, tak mu było z tym źle. Przynajmniej nie było problemu z tym aby wyprowadzić dziewczynę z imprezy. Nie opierała się, po prostu z uśmiechem za nim szła. Nawet ciągle śmiała się pod nosem. Bał się że zaraz ktoś znajdzie ich na korytarzu i dostaną szlaban. Na szczęście nic takiego się nie stało, a oni cudem dotarli do dormitorium bez żadnego problemu. Gdy szli, oczywiście ciągle trzymał ją za rękę i za jej wcięcie w talii. Tak żeby nigdy nie wyrżnęła orła. Bo tego to serio by sobie już nie wybaczył.
Maya, najwyraźniej była w takim stanie że nawet nie zauważyła że to nie jej sypialnia. Przecież jak Myrnin, mógł wejść do damskiego dormitorium? Nie mógł. Dlatego zaprowadził ją do siebie i położył, a raczej ona rzuciła się na jego łoże.
- Mam ten swój dar - uśmiechnął się do niej. Nie miał zamiaru wyprowadzać jaj z błędu. Dziewczyna po alkoholu stała się bardziej pewna siebie? To nawet urocze, fajnie było zobaczyć ją w innym stanie. Szkoda ze tylko z jego powodu. - Tak masz rację, było ekstra. - przytaknął jej. Nie wiedział za bardzo jak się ma zachować.
- Bo impreza już się skończyła. - to tylko takie małe kłamstewko. - Poza tym. Upiłaś się. - posłał jej dziwne spojrzenie. Podszedł do swojego kufra i wyciągnął z niego koszulkę. - Mogłabyś ubrać się w piżamę ? Proszę. - spytał i podał jej jedną z jego koszulek. Powinna zakrywać, co musiała.
Powrót do góry Go down
Maya Hamilton

avatar
Gracz


Skąd : Norwich, Anglia
Liczba postów : 219
PisanieTemat: Re: Po imprezie urodzinowej Exodus, męska sypialnia Puchonów VI roku [zakończone]]   06.06.16 21:50

Nie miała mu tego za złe. Nie obwiniała go za nic, co przytrafiło jej się na tej imprezie. Bo czemu miałaby zrzucać wszystko na niego, skoro to z własnej winy dała się napoić alkoholem. Już na starcie powinna zauważyć, że coś jest nie tak, że jej sok wcale nie smakuje jak sok. Inną sprawą było, że ktoś dołożył wszelkich starań, aby Maya się zwyczajnie nie kapnęła, dozując jej alkohol w małych ilościach, zwiększając każdorazowo moc dawki, jakby ta poprzednia miała ją przyzwyczaić do smaku. I przyzwyczaiła na tyle skutecznie, że jakiś czas później młoda, szczupła Puchonka widziała świat w kolorach tęczy, gdzieniegdzie dostrzegając jednorożce biegające po okolicy. Może nie dosłownie, ale wszystko wydawało jej się takie bardziej przyjazne i kochane. Również sam jej przyjaciel. Nie, żeby wcześniej nie było, bo Hamilton wprost go uwielbiała, ale po procentach patrzyła na niego zupełnie innym okiem. Proszę tutaj nie myśleć, że jakimiś miłosnym, bo temu było daleko. Po prostu było inaczej, ale nadal w sferze przyjaźni, bo przecież inna dla niej nie istniała. Nie ważne w ujęciu jakiej osoby.
Przeciągnęła się ponownie z błogim uśmiechem. Jak fajnie było czuć pod sobą miękkość łóżka. Co z tego, że pachniało zupełnie inaczej. A może tylko jej się tak zdawało, bo ta karuzela wszystko zmieniała? Tak, na pewno tak było. Zachichotała cicho machając delikatnie nogami, które zwisały przez krawędź posłania. Czuła się jak dziecko, którym zresztą była, chociaż czasami postrzegano ją jako bardziej dorosłą.
- To prawie jak chmurka – powiedziała nagle, zupełnie bez sensu, mając oczywiście na myśli łóżko. – Pamiętasz tamte chmurki, prawda? – uniosła głowę i uśmiechnęła się uroczo. Rumieńce na jej policzkach ani myślały znikać, tym razem jednak przywołane sporą dawką alkoholu. – Były takie miłe. Kiedyś jeszcze… tam pójdziemy. Pójdziemy wszędzie! – zawołała z entuzjazmem wyrzucając wysoko ręce w górę. Na tyle, na ile pozwalała jej pozycja.
- Kiedyś to powtórzymy. Kiedyś zrobimy wszystko… co tylko się da – zapewniła dodatkowo kiwając głową, by pokazać, że faktycznie tego chciała. A przynajmniej po pijaku. – Albo zrobimy swoją imprezę! Bo zrobimy, prawda? – usiadła gwałtownie i zakręciło jej się w głowie. – Ojej, karuzela – wymruczała i ponownie opadła na łóżko. – Upiłam… - powtórzyła. – To taki fajny stan… taki lekki, taki… ty też się upiłeś? – spytała cicho, jakby to było faktycznie ważne. Prawdę powiedziawszy nie było, ale nie można było teraz wymagać od niej logiki. – Dobrze. Dla ciebie zrobię wszystko – uśmiechnęła się i usiadła, tym razem nogi wciągając na łóżko. Spojrzała na koszulkę, chwilę nią pomachała, by chwilę później ją odłożyć. Odpięła powoli czarny pasek, zupełnie nie przejmując się, że w pomieszczeniu jest ktoś jeszcze. W normalnych okolicznościach nawet nie pomyślałaby i przebraniu się, a tak chwilę później sukienka zniknęła z jej drobnego ciała, a sama Puchonka przez kilka minut siedziała w samej bieliźnie szukając otworu, przez który mogłaby wciągnąć koszulką. Cudem unikając zaplątania się w nią naciągnęła na siebie ubranie i uśmiechnęła się szeroko do chłopaka. Bluzka sięgała jej zaledwie do połowy uda, ale lepsze to niż paradowanie nago. – Proszę – rzuciła do niego i ponownie rzuciła się z impetem na pościel, odbijając się lekko od materaca. - Poskaczesz ze mną? - zapytała, traktując łóżko niczym trampolinę.
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Po imprezie urodzinowej Exodus, męska sypialnia Puchonów VI roku [zakończone]]   10.06.16 22:39

Cieszył się z tego, że dziewczyna go nie obwiniała. Co i tak nie zmieniało faktu, że on obwiniał sam siebie. I miał do tego wielkie prawo. Zastanawiał się tylko, kto tak zaczął dolewać dziewczynie alkoholu do soku. Nie miał za dużo ludzi na swojej liście, prawie nikogo. Prawdę mówiąc, nikt nie przychodził mu do głowy. Bo kto był na te głupi, aby spoić młodą dziewczynę bez jej wiedzy? Może ten ktoś chciał ją wykorzystać? Ha! Mógł tylko próbować, nikt mu tego nie bronił. Bo i tak nic by z tego nie wyszło, Myrnin nie dałby jej skrzywdzić. Aż tak bardzo. Jedyna rzecz, która go pocieszała, to, to że Maya nie czuła się źle po alkoholu, nie była agresywna. Była po prostu bardziej pewniejszą wersją siebie. Oczywiście, gorzej będzie z rana. To na pewno, ale cóż, kiedyś by musiała się dowiedzieć co to kac. Szkoda tylko że w takich okolicznościach, biedna. Nawet nie wie co ją jutro czeka.
Pijana Maya, była po prostu urocza. Ale Myrnin, do końca nie potrafił się tym cieszyć. Gdzieś jakis głosik mówił mu, że to jego winna. Natomiast inny, powtarzał mu że nie powinien się zadręczać. W końcu, nie była małą dziewczynką. Chociaż, gdy tak teraz na nią patrzył,wyglądała jak mała dziewczynka.
Spojrzał sie na nią z dziwnym uśmiechem. Oczywiście, że pamiętał te chmurki. Rzeczywiście, były one miłe. Ale nigdy w życiu nie porównałby ich do łóżek, tych tutaj. - Oczywiście że pamiętam. Przecież nie mógłbym zapomnieć. Wszędzie ? Nie wiem czy starczy nam czasu. - zaśmiał się i pokręcił głową. Nie był przyzwyczajony do takiej Mai. Takiej otwartej, wesołej i niejąkającej się. Była wręcz nie realna, może powinien się zastanawiać czy to nie jego wytwór wyobraźni?
"Co się tylko da?" Taak, pomyślał w tej chwili o czymś, o czym nie miał prawa myśleć. Na pewno nie teraz, na pewno nie przy niej. Te męskie hormony. Zawsze brały górę.. Dobrze że w tej chwili, nic mu nie poszło w górę, a raczej, jeszcze nie teraz. Staranie, nie myślał teraz o tym że Maya leży na jego łóżku i mógłby.. NIE! Nie, nic się nie dzieje. Jej tutaj nie ma, zaraz sobie pójdzie. Taak. - Oczywiście że zrobimy wszystko co się da i zrobimy imprezę. A jaką być chciała ? Masz może jakieś życzenia ? - zapytał się jej z uśmiechem. Kto wie, może w jej pijanej główce, już kryły się jakieś pomysły na imprezę. W sumie, to wątpił. Ale, może się myli. Karuzela ? Cóż, nie zazdrościł jej tego. Jedyne o co teraz się modlił, to, to aby Maya nie zarzygała mu łózka. Serio, miał nadzieje że tak nie będzie. A wszyscy wiedza jak "karuzela" działa. - Jest Ci nie dobrze ? - zapytał. Wolał wiedzieć. - Nie, nie upiłem się. Wiesz, lepiej żeby jedno z nas zostało przy trzeźwych myślach - posłał jej delikatny uśmiech. Ha! Trzeźwe myśli i Myrnin! Ta, bardziej brudne, ale spokojnie. Na razie trzymał się jakoś. Pokręcił głowa, słysząc jej słowa. Nie powinna ich używać, na pewno nie teraz. Choć było to miłe, że dziewczyna zrobiłaby dla niego wszystko. Stał tak przez chwilę i patrzył na nią. Dopóty, dziewczyna nie złapała swojego paska od sukienki, wtedy szybko się obrócił. Nie jest jakiś zboczeńcem i nie będzie jej podglądał. Nie godzi się, podglądać damy. Choć chciał bardzo, chociaż przez chwilę jednym okiem! Nie! Nie mógł tego zrobić, nie jej. Nie będzie jej podglądał, wtedy nigdy by sobie tego nie wybaczył. Więc stał tak i czekał aż dziewczyna się przebierze. Miał nadzieje że sama sobie poradzi, choć z drugiej strony. Nie miałby nic przeciwko temu aby jej pomóc. Westchnął z ulgą, gdy mógł się obrócić. Od razu złapał jej sukienkę i poskładał ją, po czym położył na swój zamknięty kufer. - Czy to aby na pewno dobry pomysł ? - zapytał i usiadł za skraju łóżka. Skakanie po łóżku w stanie nietrzeźwym, nie należało do najmądrzejszych rzeczy. Serio, pewnie zaraz znów zakręci jej się w głowie. Właśnie, łóżko.. Ciekawe gdzie Myrnin będzie spał, bo tak głupio położyć się koło dziewczyny. Nie żeby tego nie chciał, ale jednak. Dość niekomfortowa sytuacja. Bo jak będzie się Maya czuła, gdy obudzi się obok niego, w jego koszuli, w jego sypialni? Tyle pytań, tak mało odpowiedzi. W tej chwili, był delikatny wściekły że matka wychowała go na dżentelmena. Inaczej miałby to w dupie i po prostu położyłby się obok niej i tyle. A tak, za dużo myślał za bardzo się przejmował. Ale ona była jego przyjaciółka, musiał przejmować się jej zdaniem. One było dla niego ważniejsze, niż jego zdanie. Westchnął cicho i obserwował skacząca Mayę.
Powrót do góry Go down
Maya Hamilton

avatar
Gracz


Skąd : Norwich, Anglia
Liczba postów : 219
PisanieTemat: Re: Po imprezie urodzinowej Exodus, męska sypialnia Puchonów VI roku [zakończone]]   19.06.16 21:45

Świat był piękny, świat był kochany, wspaniały, błyszczący i niezmiernie sprzyjający! A przynajmniej dla nie, w tym momencie, kiedy tak leżała beztrosko na miękki łóżku, które powinno należeć do niej, ale ostatecznie wcale nie należało, o czym miała się przekonać za jakiś czas. Na razie jednak nie zwracała uwagi na takie szczegóły jak inny zapach pościeli, czy inne położenie łóżka. Nie interesowało ją to na tyle, aby przestała chociaż na chwilę chichotać i podskakiwać. Zbyt dobrze się bawiła widząc wszystko nakrapianym alkoholem umysłem. Każdy bodziec przetwarzany był inaczej, a jej urocza i kochająca natura dała się we znaki jeszcze bardziej, czego świadkiem na całe szczęście był Myrnin. Jak skończyłoby się to wszystko, gdyby w takim stanie trafiła na jakiegoś Ślizgona, który niechybnie chciałby ją wykorzystać? Kto wie, czy właśnie nie taki uczeń upajał ją powoli podczas urodzin, na których zebrała się całkiem spora grupka. W którymś momencie sama nie wiedziała od kogo otrzymywała kubeczki z sokiem i tylko szybka interwencja przyjaciela sprawiła, że nie spiła się jeszcze bardziej, a tym samym nie dała wykorzystać. Bo oczywiście w ramionach Myrnina jak zawsze była bezpieczna. Bezpieczna na tyle, by ufać mu w każdym względzie i dać się zaprowadzić niemal do każdego miejsca. Przy nim po prostu nic nie mogło jej się stać, dlatego podświadomie przylazła za nim do sypialni, nawet nie oponując.
- Nie przejmuj się czasem! Mamy go przecież tak dużo! – Wyrzuciła ręce w górę, kiedy to mówiła. To było przecież takie oczywiste, takie pewne! – Będziemy żyć wiecznie. Jak nie tutaj, to gdzie indziej, zobaczysz. Kiedyś, jak już będziemy w innym miejscu, wspomnisz moje słowa – uniosła głowę i spojrzała mu w te fantastycznie dwukolorowe oczy. Zawsze uważała, że dzięki temu Myrnin wygląda jak niesamowita postać z magicznych legend. Wiedziała, a jednak nigdy mu nie powiedziała. Bo czuła się zbyt speszona. Ale teraz? Teraz mogła wszystko i świat należał do niej! – Masz ładne oczy, wiesz? – Rzuciła w jego stronę, jakby była to całkiem normalna informacja, a nie pierwszy, tak poważny komplement wypowiedziany z jej ust. – Są takie… magiczne! – Kolejny gwałtowny wyrzut rąk na boki, jakby chciała ogarnąć nimi wszystko.
- Nie ważne jaka, ważne, że będzie super! I upieczemy ciasteczka, wiesz? Takie dobre, każdemu będą smakować. I przyjdzie dużo osób, dużo fajnych osób. A ty koniecznie będziesz jedną z nich. Bo jesteś fajny, wiesz? Zresztą wiesz na pewno, bo czemu miałbyś nie wiedzieć! – Na jej ustach pojawił się radosny uśmiech. Oh, czy to nie wspaniałe mieć takiego przyjaciela, który jest zawsze tam, gdzie trzeba? Na dodatek troszczył się tak bardzo, że na sercu zaraz się miło robiło! – Niedobrze? Nieeeee. Karuzela nie jest taka zła, wiesz? Zawsze je lubiłam, chociaż nigdy aż tak bardzo nie wirował mi świat. Kiedyś to wirowałam ja, czy to nie zabawne? – Zaśmiała się, jakby faktycznie to było śmieszne. Bo w jej pijańskim świecie było i Myrnin na pewno też to zrozumie. Przecież on rozumiał zawsze!
- No tak. Chyba masz rację. Wystarczy, że masz ze mną takie problemy. Ale to bardzo kochane. Że nie piłeś, bo ja piłam, chociaż sama nie wiem kiedy – usiadła na chwilę, by zaraz opaść ponownie. Tak zaczęły się skoki, które raz po raz odbijały jej drobne ciało od posłania. – Wspaniały! Powinieneś się dołączyć. No choć Myrnin, chyba się mnie nie wstydzisz, co? – Przestała na chwilę podskakiwać i uniosła głowę, by na niego spojrzeć. – Jest ci wstyd, prawda? – Z jej ust zniknął uśmiech, zastąpiony wyrazem smutku. Najwidoczniej przyjaciel był nią rozczarowany.
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Po imprezie urodzinowej Exodus, męska sypialnia Puchonów VI roku [zakończone]]   20.06.16 19:09

Świat był piękny, gdy miało się obok siebie piękną przyjaciółkę. Nawet nie chodziło o to, że była pijana. Choć, pasowało jej to. Stała się bardziej otwarta, pewna siebie, nie jąkała się. Choć, jąkanie się, podobało się Myrninowi. Było to takie coś, co urzekało go. W czym się zakochał. Co bardzo polubił. To dziewczę, zawsze było i będzie dla niego idealne. Miał nadzieje, że nigdy nie straci jej ze swojego życia. Nawet jeśli cały czas miałby żyć we friendzone. Nie ważne, po prostu nie chciał jej stracić. Nie wybaczyłby sobie, gdyby coś jej się stało. Nie ważny czy z jego winy, czy też nie. Zawsze będzie jej rycerzem, nawet jeśli ona nie będzie o tym wiedziała. Nawet jeśli, nie będzie chciała go znać. On będzie z nią zawsze i wszędzie. Miał oczywiście taką nadzieje, że nigdy nic między nimi się nie zepsuje. Nie z jego winy, ani z jej, ani osób trzecich. Nie wiedział, czy bez niej jego życie byłoby dalej takie kolorowe. Jak jest teraz. Maya, cały czas kolorowała jego życie. Nawet jeśli sama o tym nie wiedziała. Był po prostu zakochany po uszy, ale bał się do tego przyznać. Może ona sama, kiedyś to zobaczy. Miał taką nadzieje.
Pokręcił głową z uśmiechem/ - Mam nadzieje, że tak będzie. Wieczne życie z tobą. To jak wygrane życie. - uśmiechnął się do niej. Oczywiście, nie miał jej prawić ty wszystkich komplementów. Ale, nie mógł się powstrzymać, po prostu nie mógł. Jak miał nie komplementować, takiej dziewczyny. Nie dało się. Świdrował ją swoim wzrokiem, a ona patrzała się w jego oczy. To była taka magiczna chwila, której nigdy nie zapomni. Uśmiechnął się do niej, mógłby tak trwać wiecznie. Hallo, on nie miał prawić jej komplementów, a co ona teraz robiła?! - Dziękuje Ci. - uśmiechnął się, zaskoczony i delikatnie zawstydzony. Wiedział, że była pijana. Ale teraz, teraz miał ochotę zrobić tylko jedno.
Taka Maya, go bawiła, była urocza i otwarta. Dowiedział się tyle rzeczy o sobie, których dziewczyna mu nigdy nie mówiła. Bo skąd miał to wiedzieć? Nie wiedział, mógł się jedynie domyślać. A teraz, błagał, aby częściej mówiła mu takie rzeczy. Mógłby się teraz, nawet w niej zakochać po raz kolejny. Ale czy tak się dało? Czuł jak za każdym słowem, jego serce biło szybciej i szybciej. Ale nie mógł z tym nic zrobić, nie mógł posunąć się za daleko. Wiedział, że dziewczyna by mu tego nie wybaczyła, tak jak on sam sobie. Parsknął śmiechem, gdy opowiedziała mu o swojej karuzeli. - Jeśli zrobi Ci się nie dobrze, to powiedź. - Uśmiechnął się do niej. Nie chciał, aby coś zaczęło być nie tak. Martwił się o nią. Nie miał serca jej powiedzieć, że jutro pewnie będzie gorzej. Dziewczyna była w takiej ekstazie, że nie mógł się napatrzeć.
- Nie mam z tobą problemów. Po prostu się martwię. - uśmiechnął się do niej i korzystając z chwili, gdy dziewczyna siedziała. Poczochrał jej włosy. Bo taka była prawda, poza tym bał się, ze gdy dołączy się do dzikich skoków. To jego łóżko, może tego nie wytrzymać. Westchnął cicho i opadł na łózko. - Nie jest mi wstyd- pokręcił głową i spojrzał się na wyraz jej twarzy. Zagarnął ją dłonią i przytulił do siebie. Nie mógł się opanować, musiał się do niej przytulić. Po prostu, jego organizm tego potrzebował. - Po prostu jestem zmęczony, a ty nie ? - zapytał się jej, unosząc przy tym jedną dłonią jej podbródek, po druga nadal leżała na jej plecach. Dziewczyna znajdowała się tak blisko jego. Sam nie wiedział co w niego wstąpiło, ani kiedy. On po prostu zrobił, to był impuls. Nie potrafił tego pohamować. Nagle, przez impuls. Poczuł jej usta na swoich, a raczej, ona mogła poczuć jego usta na swoich.
Powrót do góry Go down
Maya Hamilton

avatar
Gracz


Skąd : Norwich, Anglia
Liczba postów : 219
PisanieTemat: Re: Po imprezie urodzinowej Exodus, męska sypialnia Puchonów VI roku [zakończone]]   28.06.16 0:28

Płynęła. Autentycznie czuła się jakby właśnie płynęła po szerokich wodach na chwiejącej się łódce. Na łódce, która była zarazem straszna, jak i przyjemna. Człowiek aż chciał się uśmiechać, co też Maya czyniła niemal przez cały czas. Niekiedy tylko pojawiały się momenty zwątpienia, kiedy jakiś tajemniczy grymas przecinał jaj rumianą od alkoholu twarzyczkę. Patrzyła na wszystko, co ją otaczało, jednak widziała to zupełnie inaczej niż do tej pory. Nawet Myrnin zdawał się być inny. Taki jakiś bardziej majestatyczny. I taki przystojny. Czy ona dostrzegała to wcześniej? Jej usta rozciągnęły się w szerokim uśmiechu, a myśli zaraz skupiły na czymś innym. Chaos, który panował w jej głowie było właśnie koloru różowego. A może to była tęcza? Ciężko powiedzieć. W każdym razie sama Puchonka bawiła się wyśmienicie, chichocząc co chwilę, podskakując na miękkim łóżku, spoglądając na przyjaciela. Nie przejmowała się przy tym zupełnie niczym. Ani potencjalnymi świadkami, którzy nie byli Myrninem. Ani czasem czy miejscem, chociaż materac tego łóżka do złudzenia przypominał jej puchate obłoczki. Nigdy wcześniej nie doznała takiego uczucia, ale zdecydowanie jej się podobało.
- Tak. Będziemy żyć wiecznie razem. To brzmi świetnie. Chcę, żebyś był zawsze. Będziemy zawsze razem, brzmi wspaniale – ponownie się uśmiechnęła, przymykając przy tym oczy. Czuła się na przemian zmęczona i pełna energii. Jakby jej organizm nie mógł się do końca zdecydować, czy chciał spać, czy nadal szaleć. Powoli uchyliła powieki natrafiając jasnym spojrzeniem na jego twarz. Twarz, którą miała codziennie przed sobą. Przynajmniej na chwilkę.
Przechyliła głowę na bok nie spuszczając z niego wzroku. Patrzyła i patrzyła, jakby chciała wypatrzeć coś ważnego. I najwidoczniej jej się udało, skoro ponownie uśmiech zagościł na jej ustach.
- Nie musisz. Za prawdę się nie dziękuje, wiesz Myrnin? Po prostu się ją akceptuje – stwierdziła turlając głową po kołdrze. – Nie zwymiotuję, nie martw się. Ale to kochane. Tak się martwisz. Zawsze wiedziałam, że… jesteś kochany – mówiąc te słowa czknęła cicho. – Ojej… wybacz – zachichotała, jakby było to niezmiernie zabawne.
- Za dużo się martwisz… o mnie. Pomartw się tez o siebie. Albo wiesz co? Ja będę się za ciebie martwiła. Wymienimy się tymi zmartwieniami i wszystko będzie dobrze – podzieliła się z nim planem idealnym. – O, jak fajnie. Zrób tak jeszcze raz – poprosiła, kiedy poczochrał jej włosy. Przeszył ją delikatny dreszcz, kiedy jego dłoń znalazła się na jej głowie i było to na tyle miłe, że chciała jeszcze.
- Ładnie pachniesz, wiesz – powiedziała cicho, kiedy ją przytulił do siebie. Odetchnęła głębiej, by na dłużej zatrzymać ten zapach. Taki kojący, taki znajomy. Należący w tej chwili tylko do niej. – Teraz, kiedy jesteś tak blisko… mogłabym zasnąć – przyznała, chociaż nie czuła się aż tak zmęczona. Uśmiechnęła się, kiedy jego twarz znalazła się tak blisko. Jeszcze dokładniej mogła zlustrować jego oczy i już, już miała coś powiedzieć, uchyliła nawet lekko usta, jednak zanim wydobył się z nich dźwięk poczuła na nich coś miękkiego. Coś przyjemnego. Usta Myrnina. Przez chwilę leżała jak sparaliżowana. Miała wrażenie, że to nie powinno się dziać. A może się nie działo? Może to był sen? Nawet jeśli, to bardzo przyjemny. Przymknęła oczy, nie oponowała. Nie. Zamiast tego delikatnie, tak bardzo nieśmiało i niepewnie, jakby na chwilę stała się normalną Mayą, odwzajemniła pocałunek przyjaciela, zaciskając drobne dłonie na jego koszuli.
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Po imprezie urodzinowej Exodus, męska sypialnia Puchonów VI roku [zakończone]]   28.06.16 1:07

Nigdy nie wyobrażał sobie, że Maya będzie obok niego leżała w łóżku. Nawet pijana, to było dla niego więcej, niż to czego od niej oczekiwał. Chciał tylko, aby przy nim była. Nic więcej, nawet nie musiała wiedzieć, co do niej czuje. Musiała tylko być. A teraz, leżała z nim na łóżku z uśmiechem na twarzy. Żałował, tylko tego, że jest pijana i prawdopodobnie nie będzie tego pamiętać.. Dlaczego, nie mogło być idealnie. Dlaczego ona nie mogła być tutaj, trzeźwa i tylko jego? Nie mógł tego pojąc, ale musiał sie cieszyć tym co ma. Miał ją, to wiele dla niego znaczyło. Miał swoje słonce przy sobie. Tylko to powinno się liczyć. Chciał jej tyle powiedzieć, chciał powiedzieć wiele. Ale nie mógł, nawet jeśli nie będzie tego pamiętać. To nie było by fair, wobec niej. Poza tym, strata jej była by największym dramatem jego życia. A tego nie chciał. Wolał już całe życie spędzić obok niej, nie szczęśliwie zakochany.
- Zawsze będę. Obiecuje, przecież nie mogę zostawić swojej najlepszej przyjaciółki. - uśmiechnął się do niej, choć ten uśmiech był smutny. Ale tylko delikatnie. Nie chciał pokazywać jej, jak bardzo by tego chciał i jak bardzo się tego bał. Zawsze będzie przy niej trwał, musi. Nie miał innej opcji. Gdy się na niego spojrzała, oczywiście też na nią patrzył. Nie mógł odwrócić od niej wzroku.
Zaśmiał się, naprawdę go rozbawiła. - I to własnie ty mi mówisz. Codziennie chcę ci powiedzieć, że jesteś naprawdę urocza. Rozświetlasz mój dzień, a ty powtarzasz mi, aby tego nie robił. - zaśmiał się i pokręcił głową. Uśmiechnął sie gdy czknęła. - Wiem. - odparł tylko tyle. Nie warto się z nią sprzeczać.
- Hey, jesteś moją przyjaciółką. Muszę się o ciebie martwić, przecież inaczej nie mogę. - mruknął do niej. - A ty, nie masz o co się martwić. Przecież jestem twardy. - Dla żartów, nawet pokazał swoje muskuły. A cóż, miał je i nie były wcale takie małe. Ale to miał być żart. Nie poczochrał jej włosów, nie powiedział niczego. Był bardzo skupiony na niej i na tym co miał zamiar zaraz zrobić. Był pewien, że tego chce. Był bardziej niż pewien. Choć nie powinien tego robić, wiedział to. Nie mógł się powstrzymać, nie potrafił. Ona byłą urocza, była idealna, wręcz stworzona dla niego. Choć sama o tym nie wiedziała. Gdy ich usta się złączyły, przez chwilę zamarł ale gdy poczuł jak dziewczyna odwzajemniła jego pocałunek. Nie potrafił się powstrzymać. Złapał ją za biodra i obrócił tak, że dziewczyna była pod nim. A on nad nią zwisał, ciągle ją całował. Potem pocałował ją w szyję, raz, drugi, trzeci. Nagle się zatrzymał, zamarł w bez ruchu. Nie mógł tego zrobić, nie mógł. Zamknął oczy i przywarł do jej czoła, musiał sie uspokoić. Nie mógł przecież jej wykorzystać, była jego przyjaciółką i to jeszcze nie trzeźwa. I tak posunął się za daleko. - Maya. Musimy iść spać, - niemal to wychrypiał. Musieli iść spać, a on prawdopodobnie pod prysznic, aby się ocucić. Sturlał się z niej i już leżał obok.
Powrót do góry Go down
Maya Hamilton

avatar
Gracz


Skąd : Norwich, Anglia
Liczba postów : 219
PisanieTemat: Re: Po imprezie urodzinowej Exodus, męska sypialnia Puchonów VI roku [zakończone]]   28.06.16 1:35

Gdyby ktoś powiedział kiedyś Mai, że swobodnie będzie leżała na nie swoim łóżko, obok przyjaciela, który ostatecznie był chłopakiem, a przy tych Puchonka czuła się nad wyraz zawstydzona i zmieszana, tak zwyczajnie by w to nie uwierzyła. Prawdopodobnie jeszcze zaczerwieniłaby się mocno uznając, że owa persona ma myśli, których mieć nie powinna, a samej Mai byłoby wstyd, że jej coś podobnego mogło stanąć przed oczami. Teraz jednak normalna Maya została przytłoczona przez tą pijaną, która bawiła się wyśmienicie, a której nie przeszkadzało, że przystojny mężczyzna leży obok. Oczywiście nie miała zamiaru robić niczego złego, była na to zbyt niewinna i ta niewinność ujawniała się nawet podczas upojenia. Alkohol nie zmieniał aż tak jej charakteru, on jedynie wypychał naprzód niektóre cechy. Jak większa pewność siebie i mniejsze zakłopotanie.
- Nie zostawiaj. Nigdy – powtórzyła po nim, na chwilę wtłaczając do swojego głosu odrobinę powagi. Trwało to jednak krótko i zaraz znowu była roześmiana. – Bo jeśli cię nie będzie, nie będziemy mogli zrobić tych wszystkich wspaniałych rzeczy. Wiesz… poszłabym kiedyś na piknik. Taki jak wtedy, ale gdzieś na świeżym powietrzu. Albo na huśtawkę. Trochę dziecinne, ale uwielbiam je! – I znowu wyrzuciła ręce do góry, ponad własną twarzą. Tyle radości, tylko szczęścia w jednej drobnej osóbce.
- To miłe, wiesz? Fajnie jest to… usłyszeć. Nie wiem czemu ci tego zabraniam. To takie… kojące. I robi mi się tak dobrze, o tutaj – położyła rękę na piersi, tam, gdzie znajdowało się serce. To należące do niej biło w tej chwili troszeczkę szybciej niż zazwyczaj, ale sama Puchonka niespecjalnie się tym przejmowała. – Martwmy się o siebie wzajemnie. Najlepiej wszystko róbmy razem! Znaczy… bez łazienki, bo to jednak krępujące – zachichotała. Niespecjalnie wyobrażała sobie, że tak o załatwiałaby swoje potrzeby, kiedy Myrnin byłby obok. Nie. Oni musieli robić inne fajne rzeczy, jak właśnie taka huśtawka. Czy łóżka na jeziorze. To brzmiało tak fantastycznie!
- Nawet najtwardszy człowiek świata potrzebuje wsparcia. Ja będę twoim. Pozwól mi, dobrze? Pozwól mi czasem też… się o ciebie troszczyć – utkwiła w nim spojrzenie, a którym można było dostrzec nieme błaganie. Chciała tego. Może i była pijana, ale wiedziała, że chciała. Przecież to nie mogło jej się wydawać.
Tak samo jak nie wydawało jej się, że chłopak właśnie ją pocałował. A ona odpowiedziała pozytywnie. Jej oddech przyspieszył, nie odepchnęła go. Nie. Ona zapraszała go bliżej. Obrócił ją, a ona pozwoliła. Mruknęła cicho, kiedy zaczął całować ją po szyi. – Myrnin… - szepnęła cicho, przymykając oczy. Oddychała głębiej. Jej klatka piersiowa unosiła się i opadała zdecydowanie szybciej. Nagle przestał, a ona poczuła jego czoło na swoim. – Myrnin – powtórzyła. Położyła delikatnie dłoń na jego głowie i przejechała nią po włosach chłopaka. – Spać? Dobrze… chodźmy spać. Ale czy będę mogła… się przytulić? Tak jak wcześniej. Było mi tak dobrze –o czym właściwie mówiła? O pocałunkach, które jej sprezentował, czy może o tym, kiedy ją przytulił? Sama nie wiedziała, wszystko jej się mieszało.
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Po imprezie urodzinowej Exodus, męska sypialnia Puchonów VI roku [zakończone]]   28.06.16 9:44

Najwyraźniej, życie jest pełne zagadek i niespodzianek. Myrninowi, nawet schlebiało to, że dziewczyna leży tutaj, własnie obok niego, niż obok kogoś innego. Ale tak szczerze, to nawet nie miała innego wyboru. Bo w takim stanie, na pewno nie zostawiłby jej samej. Ale tak czy siak, cieszył się, że dziewczyną z nim tutaj przyszła. Tak był pewien, że nic się jej nie stanie. Bo przecież, z jego strony nie zagrażało jej nic... Tak jakby.
- Zrobimy jeszcze wiele rzeczy. Nie martw się. - Szkoda, że dziewczyna nie wiedziała jak mu schlebia, takimi słowami. Jego serce nie wiedziała co ma robić. A jeśli chodzi o zostawianie Mai, cóż, nie miał takiego zamiaru.
Spojrzał się na nią i uśmiechnął się do niej, Zabawne, jak alkohol zmienia ludzi. A raczej, jak niektórzy stają sie bardziej otwarci i pewni siebie. - Może dlatego, że zazwyczaj się wstydzisz. - mruknął uśmiechnięty. Spojrzał się na jej rękę, która wylądowała na sercu. Cóż, to miłe, nawet bardzo. Jutro na pewno, powie jej coś miłego, taa. Przecież, jeśli dziś jej się to podoba, jutro też będzie. Ale nie przyzna się do tego, to fakt. Ale to nic. Pokręcił głową i po raz kolejny parsknął śmiechem. Cóż, miał nadzieje, że nie obudzi żadnego z chłopaków. Cóż, muszą mu wybaczyć. Oczywiście, że robią jeszcze wiele fajnych rzeczy. I tylko tam, gdzie dziewczyna sobie tego zapragnie. Przecież, dla niej i tak by zrobił wszystko.
Widząc jej niemal błagający wzrok, taki słodki, te oczy tak bardzo do niej pasowały. - Pozwolę. - uśmiechnął się do niej i przejechał dłonią po jej włosach. Nie potrafił jej odmówić, to nie leżało w jego stylu. Odmawianie jej, gdyby chciała aby w tej chwili przyniósł jej coś, z drugiego końca świat. Cóż, pewnie by tam poszedł.
Tego co się stało przed chwilą, nigdy sobie nie wybaczy. Gdy słyszał swoje imię, cóż, coraz bardziej chciał ją mieć. Chciał trwać w tym pocałunku, tak długo jak tylko się dało. NIE! Mimo, że podejrzewał, że dziewczyna też tego chce. Słysząc swoje imię, oddane pocałunki.. Ale nie mógł jej tego zrobić, ona nie wiedziała co robi. Nawet obcej dziewczynie, by tego nie zrobił. A co jej. Mai, w której się zakochał. Nie mógł jej skrzywdzić. Po prostu nie. Gdy jej dłonie, przejechały po jego włosach, przeszedł go przyjemny dreszcz. Już chciał wrócić do pocałunków, ale nie. Nawet przybliżył twarz do dziewczyny, ale w ostatnim momencie się od niej oddalił. To zaszło za daleko. - No choć. Możesz się przytulić. - rozszerzył swoje ramiona. Tak jakby ją zapraszał. Oczywiście, nie za bardzo rozumiał kiedy było jej dobrze, czy wcześniej, czy może przed chwilą. Miał nadzieje, że zawsze z nim, jest jej dobrze. Może zaraz się okaże, choć nie sądził aby Maya sama z siebie zaczęła go całować. Więc gdy się przytuli nic jej nie grozi.
Powrót do góry Go down
Maya Hamilton

avatar
Gracz


Skąd : Norwich, Anglia
Liczba postów : 219
PisanieTemat: Re: Po imprezie urodzinowej Exodus, męska sypialnia Puchonów VI roku [zakończone]]   28.06.16 10:28

Wszystko co się tutaj teraz działo było tak abstrakcyjne i nienaturalne. Nic nie pasowało do Mai poza uśmiechem radości goszczącym na jej ustach. Ani ta pewność siebie, ani brak zająknięcia. Nawet słowa wylatujące z jej ust były takie… dziwna. Prawdziwe, bo przecież po alkoholu człowiek robił się nad wyraz szczery, ale jednak nienaturalna. Czy Myrnin w nie wierzył? Cóż, sama Maya wierzyła, przynajmniej w takim stanie. I zapewne gdyby przyszło jej wypowiedzieć to wszystko w stanie trzeźwości (o ile już pokonałaby całe to zawstydzenie) również mówiłaby z przekonaniem. Niestety, największa odwaga przyszła po pijaku, czy nie było to paradoksalne? Powiedziała, a i tak nazajutrz miała niczego nie pamiętać, pozwalając, aby procenty zrobiły w jej pamięci dziurę. Brakujące wspomnienia, które mogły okazać się tak ważne i znaczące, a których miała sobie nigdy nie przypomnieć.
- Tak… wszystko, na co będziemy mieli ochotę. Wcielimy w życie każdy pomysł, nawet ten najdziwniejszy! – Uradowała się niczym małe dziecko na wieść, że właśnie udają się do Wesołego Miasteczka (które tak nawiasem mówiąc Maya uwielbiała). – Zabawne… teraz nie czuję się zawstydzona – zaśmiała się cichutko. To było dla niej tak śmieszne. Przecież teraz nawet nie czuła najmniejszego speszenia. Bo czemu by miała? Myrnin był jej przyjacielem, takim najlepszym, czemu więc miałaby się go wstydzić. Wręcz przeciwnie! Powinna być dumna, że go zna i może bez skrępowania spędzać z nim czas. – Dziękuję – w tych słowach było tak wiele podzięki, tak wiele radości, tak wiele wszystkiego, co najlepsze. W przypływie emocji uniosła dłoń i chciała położyć ją na policzku chłopaka, jednak okazało się to być zbyt skomplikowane i wymagające, dlatego ręka opadła z cichym pacnięciem na pościel, a sama Maya popatrzyła na nią, śmiejąc się.
W chwili pocałunku Maya nie myślała nawet o tym, że był to jej pierwszy. Pierwszy pocałunek, którego miała nawet nie pamiętać. Czy jej się podobało? Tak. Chociaż nie powinna do tego dopuszczać, podobało jej się. Oddychała ciężko z lekko uchylonymi ustami, zamkniętymi oczami, czując przy tym bliskość chłopaka. Uchyliła powieki, żeby spojrzeć mu w oczy, które ponownie znalazły się tak blisko. Te dwie znajome kolorowe tęczówki. Dłoń z włosów zjechała na jego policzek, po którym delikatnie zsunęła się, by opaść na pościel. Westchnęła głęboko, a na jej ustach pojawił się uśmiech.
- Bądź moją poduszką – ucieszyła się i chwilę później przytuliła delikatnie do chłopaka, kładąc głowę na jego torsie. – O, jak szybko bije ci serce – zdziwiła się, nasłuchując. Bum, bum, bum. Powieki sennie zaczęły jej opadać.
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Po imprezie urodzinowej Exodus, męska sypialnia Puchonów VI roku [zakończone]]   28.06.16 11:21

Nie dało się ukryć, że Maya była inna. Ale czy była lepsza w takim wydaniu? Cóż, uwielbiał ją. Ale zakochał się w tej jąkającej się dziewczynie, która co chwilę była zakłopotana. Choć, Maya w takim wydaniu. Bardziej pewnej siebie, mu nie przeszkadzała. Cieszył się, że zobaczył jej inną twarz. Tą bardziej po alkoholu, ale jednak. Uwielbiał ją, jak była sobą. Wciąż zakłopotaną Puchonką. To w tym się zakochał. Ta teraz, była tylko chwilowa, ale jednak nadal była to Maya. Oczywiście, że wierzył we wszystko co mówiła. Może to lepiej, że ona się upiła niż on. Wtedy, dowiedziałaby się wszystkiego. A niektóre rzeczy, lepiej trzymać w sekrecie. Tak jak te, że się w niej zakochał.
To co wypowiadała teraz, było miłe. Nawet bardzo, a jego serce coraz bardziej działało. I jak to facet, w tej chwili do głowy wpadła mu tylko jedna myśl. Wiedział, że dziewczyna nie miała pojęcia o czym teraz pomyślał. I lepiej żeby tak zostało. - To wszystko przez alkohol. On właśnie tak działa. Dlatego nie czujesz się zawstydzona. - uśmiechnął sie do niej. Mógł jej tyle powiedzieć. Mógł powiedzieć jej w tej chwili prawdę. O tym co do niej czuje, ale to nie byłoby fair. Wobec niej i tak by zapomniała. A co jeśli, ona tak na niego nie patrzała, jak on na nią? I powiedziałaby mu to, bo w końcu mówiłby prawdę. Lepiej, niech Myrnin się nie odzywa. Wzruszył tylko delikatnie ramionami na jej podziękowania. Za nic mu nie musiała dziękować. Byli jak brat i siostra, a raczej powinni tacy być. Cóż, uczucia Myrnina to delikatnie psują. Ale ona nie musiała o tym wiedzieć. Ważne było to, aby czuła się bezpiecznie w jego towarzystwie. I to aby nigdy nie straciła do niego zaufania, prze nigdy. Bo wtedy, to on sobie tego nie wybaczy.
Był głupi. Nie powinien tego robić. Teraz przez cały czas, będzie się obwiniał tym, co zrobił. Nawet jeśli dziewczyna, nigdy się o tym nie dowie. Bo nie może, nie powinna. Te pocałunki, jej uśmiech, dłoń która zjechała z jego włosów na policzek. To zostanie tylko w jego głowie. W jego wspomnieniach, nigdy nikomu o tym nie powie. Przenigdy. To znaczyłoby koniec ich przyjaźni. A tego by nie przeżył. Więc pewnie teraz. Gdy będzie patrzył na nią, na jej usta. Ten obraz pocałunku będzie wracał i wracał.
Uśmiechnął się tylko, gdy dziewczyna się do niego przytuliła. Objął ją jedną ręką w pasie, tak aby ją przytulić, drugą rękę, włożył sobie pod głowię. A policzek oparł na jej głowie, a raczej, pierw ją pocałował we włosy, potem dopiero się o nie oparł.- To przez Ciebie. - wyszeptał. Oczywiście, nie oskarżał jej o nic. To miał być komplement. - Zawsze tak jest. - dodał po chwili. Czuł że Maya, zaczęła delikatniej oddychać, czyli zasypiała. Więc zdjął rękę z jej pasa i zaczął gładzić ją po włosach. Pewnie on tak szybko nie zaśnie. Zazdrościł jej tego. Zsunął rękę z jej włosów i położył ją w jej pasie. Oczywiście, gdzieś tam w między czasie. Przykrył ich kołdrą, nawet nie pamiętał kiedy.
Powrót do góry Go down
Maya Hamilton

avatar
Gracz


Skąd : Norwich, Anglia
Liczba postów : 219
PisanieTemat: Re: Po imprezie urodzinowej Exodus, męska sypialnia Puchonów VI roku [zakończone]]   28.06.16 11:51

Podobno człowiek ma wiele twarzy w zależności od okoliczności. Te może niezbyt były sprzyjające dla Mai, która prawdopodobnie nie do końca nawet wiedziała, co wyprawia, a jednak nadal gdzieś w środku pozostawała sobą. Rumieńce, wesołe spojrzenie, z którego usunięto jedynie nieśmiałość i niepewność pomieszaną z zakłopotaniem. Cała ona. Cieszące się życiem wieczne dziecko, pozytywnie patrzące jasnymi oczami na świat. Na świat, który przecież tak ją skrzywdził. Czy ubolewała? Tak. Ale nie teraz. Teraz dobrze się bawiła, zupełnie nie skupiając na troskach codziennego życia. Liczyła się ta chwila, która miała trwać jeszcze jakiś czas. Prawdopodobnie, póki dziewczyna nie zaśnie.
- Fajny ten alkohol… człowiek czuje się po nim tak fajnie. Jak na karuzeli… albo na tych chmurkach, zdecydowanie – stwierdziła ponownie wlepiając w niego swoje oczęta. Zupełnie, jakby nie mogła ich oderwać od chłopaka. – Pijmy go częściej! – Biedne dziewczę nawet nie wiedziało, co mówi. Jutro będzie czuła się tak koszmarnie, że samo słowo alkohol, doprowadzi jej żołądek do istnych rewolucji. Teraz jednak wszystko wydawało jej się tak wspaniałym pomysłem. Turlanie po łóżku, skakanie po nim, rozmowa z Myrninem, delikatne pocałunki, które jej sprezentował, a przed dostaniem którym w normalnym stanie na pewno by się wzbraniała.
Mruknęła ponownie z zadowoleniem, kiedy oparła głowę o jego tors. Zrobiło jej się tak ciepło, tak miło, tak bezpiecznie. Nie przeszkadzało jej bicie jego serca, wręcz przeciwnie. Działało tak kojąco, tak usypiająco. Powieki leniwie opadły, oddech z wolna stawał się miarowy i chociaż kontaktowała, tak nie do końca. Czuła jego dłoń na swojej tali, czuła ją na swoich włosach, ramionach. Dłoń niosąca bezpieczeństwo, pocieszająca. Ułożyła dłoń na jego torsie, wciągając głośno powietrze.
- Przeze mnie… - powtórzyła cichutko. – Czemu przeze mnie… - chciała wiedzieć, jednak czy miała siłę czekać na odpowiedź? – Niech bije. Bije kojąco… zawsze. Dla mnie… - jej głos stawał się coraz cichszy. W którymś momencie ustał zupełnie, a dłoń dziewczyny zacisnęła się delikatnie na materiale koszuli okrywającej jego klatkę piersiową. Zasnęła.
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Po imprezie urodzinowej Exodus, męska sypialnia Puchonów VI roku [zakończone]]   28.06.16 17:54

Myrnin, zawsze uważał, że ma tylko jedną twarz. Tą którą pokazuje każdemu. Czyli tego miłego chłopca, który się o wszystkich troszczy. Prawie jak starszy brat. Tak, właśnie za takiego siebie uważał. Ale czy taki był? Cóż, pewnie tak. Swoją drugą twarz, odkrył wtedy gdy po raz pierwszy się zdenerwował. Rozwalił gitarę o ścianie. Nie miał do tego cierpliwości. Nie chciałby ktoś zobaczył go w takim stanie. Na jego twarzy, nie było wtedy żadnej emocji oprócz agresji, a wzrok. On prawie zabijał. Jego mama, powiedziała mu wtedy, że wyglądał przerażająco. Cóż, wierzył jej.
Słuchaj jej z niedowierzaniem. Więcej alkohol? - Po moim trupie, Maya. To był twój pierwszy i ostatni raz z alkoholem. I ja ci to przyrzekam. Nawet nie masz prawa tak myśleć. On niszczy ludzi, poza tym. Mam nadzieje, że jutro zmienisz zdanie. - odparł dość zmartwiony. Serio, nie mogła myśleć tak o alkoholu. Nie miała prawa! Miał nadzieje, że jutro serio zmieni zdanie. A jeszcze bardziej pragnął, żeby miała kaca. Może nie jest to miłe, ale miał nadzieje, że po wielkim kacu. Już więcej nie sięgnie alkoholu. Nawet gdyby chciała, Myrnin jej na to nie pozwoli. Przecież, to może się źle skończyć, a nawet bardzo źle. Więc nie mogła się dziwić, że tak zareagował.
Gdyby potrafił rysować, na pewno. Narysowałby własnie tę sytuację, na pewno. Oczywiście, nikomu by tego nie pokazał. To byłby wspomnienie z tego dnia, takie tylko dla niego. Ale nie potrafił rysować. Potrafił grać na gitarze, nie za dobrze, ale to zawsze coś. Choć, nie napisałby o tym żadnej piosenki. Bo też nie jest w tym dobry. Ale na pewno, nigdy nie zapomni tego dnia. Przenigdy.
To bardzo proste, Maya. Bo moje serce, bije tylko dla Ciebie. Taa, tego jej nie powie. Na pewno. Nawet nie raczył jej odpowiedzieć na to pytanie. Nie powinna wiedzieć, nie powinna. Nie wiedziała nawet o co pyta. Poczuł jak dziewczyna chwyta jego koszulkę, a jej oddech się wyrównał. Zasnęła, był tego bardziej niż pewien. Westchnął cicho i złożył pocałunek na jej włosach. Zamknął oczy i zaczął rozmyślać o tym co się stało. Sam nie wiedział kiedy jego powieki stały się cięższe. Ale w pewnym momencie zasnął, wtulając w siebie Maya. Nadal trzymał policzek na jej głowie, pewnie zagarnął ja nawet bardziej do siebie. Zazwyczaj gdy spał, to robił to samo z kołdra, aby mu nie uciekła. Więc, to samo zrobił z dziewczyną.
Powrót do góry Go down
Maya Hamilton

avatar
Gracz


Skąd : Norwich, Anglia
Liczba postów : 219
PisanieTemat: Re: Po imprezie urodzinowej Exodus, męska sypialnia Puchonów VI roku [zakończone]]   29.06.16 11:11

Co Maya myślała o Myrninie? Prawdopodobnie wszystko to, co było najmilsze, najlepsze i najwspanialsze. Jak on sam. Był wspaniałym przyjacielem, który zawsze ją wspierał, był przy niej, kiedy tego oczekiwała, troszczył się i ogólnie robił niemal wszystko, aby sprawić jej szczęście. Cieszyła się, że go poznała. Był ostoją, której potrzebowała w ciężkich chwilach, chociaż nadal nie umiała się zebrać, aby powiedzieć mu wszystko. Istniały rzeczy, o których po prostu nie mówiło się głośno. Jak o konsekwencjach wojny, o których każdy chciał już zapomnieć. Ona też chciała. Chociaż na chwileczkę odciąć się od tego wszystkiego i zwyczajnie cieszyć życiem. Jak teraz, kiedy beztrosko zachowywała się jak dziecko. Urocze, ale jednak dziecko. Na coś podobnego bez obawy mogła sobie pozwolić tylko w obecności przyjaciela, który patrząc na nią nie będzie oceniał. Nie nazwie jej bachorem, nie wyzywa, czy nie zarzuci niepowagi. Nie. Jak będzie trzeba, to jeszcze się przyłączy, co pewnie by uczynił, gdyby sam był chociaż wstawiony. A tak Maya sama będzie musiała rano znosić konsekwencje swoich czynów. Teraz jednak to się nie liczyło. Chwila trwała jeszcze przez jakiś czas, wolno biegnąc ku końcowi. Końcowi przyjemnemu, aczkolwiek w późniejszym okresie niezmiernie stresującemu.
- Ale czemu? – Spojrzała na niego trochę zawiedziona. Przecież przy alkoholu tak dobrze się bawili. Ona tak dobrze się czuła. Czemu chciał jej to odbierać? – To jest takie… fajnie. Ludziom nie odbiera się tego co fajne – powiedziała trochę bez życia. Prawdopodobieństwo, że jutro faktycznie zmieni zdanie, było ogromne, bo przy jej stanie nieposiadanie kaca na drugi dzień graniczyło z cudem.
Wciągnęła głośniej powietrze, które siało zamęt w jej płucach i umyśle. Zamęt przyjemny. Z wolna odpływała do krainy snów, gdzie wszystko miało być jeszcze lepsze. Nie pijane, nie skomplikowane. Po prostu łatwe i kolorowe. Niczym ta tęcza, którą przez chwilę widziała. Szybowała beztrosko w powietrzu, z poczuciem bezpieczeństwa.

I tak minęło kilka kolejnych godzin, zanim nie obudził jej ból głowy i oślepiające słońce świecące prosto w twarz. Z jej ust wydobył się cichy jęk, który nie miał w sobie nic pozytywnego. Nie. Ona czuła się koszmarnie i nawet nie wiedziała dlaczego. Opierała się policzkiem o coś miękkiego zarazem twardego, co opadało i podnosiło się delikatnie. Nie miała siły otworzyć powiek, były zbyt ciężkie.
- Ugh – wyjąkała ponownie. Czemu ten koszmar trwał?
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Po imprezie urodzinowej Exodus, męska sypialnia Puchonów VI roku [zakończone]]   29.06.16 18:02

Wojna. To nie była wojna, według niego to była po prostu rzeź. Bez umyślna rzeź. Odcisnęła swoje piętno na wszystkich, wiele ludzi straciło w niej rodzinę i to tą najbliższą. Oczywiście, nie wiedział, że Maya straciła rodziców. Nie miał pojęcia. Choć gdyby wiedział, nie zmieniłoby to niczego między nimi. Byłoby mu żal i by jej współczuł. Nawet rozumiał, że mu tego nie powiedziała. Bo przecież, to ciężki temat. Nie miał jej tego za złe, rozumiał to. On sam nie mówił jej o tym, że stracił najlepszego przyjaciele na wojnie. Chociaż, to chyba wiedzieli wszyscy. Każdy wiedział, że on zginął i że przyjaźnili się ze sobą. Ale nie powiedział jej tego, że został uratowany i to naprawdę. Nie poznał jego imienia, ale wiedział, że jakiś chłopak osłonił go własnym ciałem, na szczęście jej obrońca nie zginął. Ale Myrnin mógł, on już wiedział te zielone światło, wiedział, że zaraz zginie. Jednak, nie zginął. Nadal tutaj był i miał zamiar cieszyć się z życia. I na pewno kiedyś odnaleźć tego chłopaka, który uratował jego życie. Głupio się przyznać, ale czasem miał koszmary z tego powodu. Na szczęście, nie stracił więcej osób w wojnie.
Wywrócił oczami i westchnął zrezygnowany. - Jutro to zrozumiesz - odparł nie zrażony jej zarzutami. Nie będzie jej tego tłumaczył. Jutro sama się dowie, czemu jej tego dzis zabronił. Musiała sama to zrozumieć, bo z pijaną to na pewno się nie dogada. Gdy Maya, oddała się w objęcia Morfeusza. Myrnin jeszcze długo leżał i rozmyślał. Czuł się podle, tak jakby wykorzystał własną przyjaciółkę. A przecież, nie chciał jej zranić, lub wykorzystać. A w tej chwili, czuł się jak ostatni drań. Choć, opanował się w ostatniej chwili. To i tak mu nie pochlebiało. Zastanawiał się, jak spojrzy jej w oczy. A jak ona to zapamięta ? Jeśli będzie pamiętała wszystko, co jej wtedy powie ? Przepraszam, nie chciałem?! No bez przesady. Najgorszy tekst w życiu. Pragnął aby niczego się nie dowiedziała.

Myrnin, nie wiedział jak krótko spał. Bo jego sen, na pewno nie był długi. Nie wiedział o której zasnął, ale na pewno nie za szybko. Pewnie spałby dłużej, gdyby nie usłyszał jakiegoś jęku. Pierw myślał, że się przesłyszał. Wiec nie zwrócił na to uwagi. Po chwili znów coś usłyszał. Czyżby Maya się obudziła? Możliwe. Zastanawiał się co pamiętała z poprzedniej nocy. Wziął głębszy oddech i zabrał rękę z jej tali. Która trzymał tam całą noc. Wyciągnął się, na tyle na ile pozwalał mu to pozycja. Oczywiście, zanim coś mógł powiedzieć. Musiał odgarnąć z twarzy jej włosy. - Boli Cię głowa ? - To było pierwsze, co z siebie wydusił. Zastanawiał sie, czy wiedziała gdzie jest.
Powrót do góry Go down
Maya Hamilton

avatar
Gracz


Skąd : Norwich, Anglia
Liczba postów : 219
PisanieTemat: Re: Po imprezie urodzinowej Exodus, męska sypialnia Puchonów VI roku [zakończone]]   30.06.16 11:13

Dorosłe życie wiązało się z koniecznością ponoszenia konsekwencji swoich czynów. Może i Maya nie chciała jakoś szybko specjalnie dorastać, chociaż życie najwidoczniej miało co do niej zupełnie inne plany. Podstawiało jej kłody poczynając od wojny. Czy to już wtedy utraciła swoje dzieciństwo? Może teraz musiała wszystko nadrobić? Była jeszcze młoda, miała czas niemal na wszystko. Podobnie jak na alkohol, którego nawet pić nie planowała. A tu proszę, jaki psikus. Wystarczyła jednak osoba z niecnymi zamiarami, aby teraz leżała w nie swoim łóżku pijana i zapominająca niemal o wszystkim. O tym jak wyglądała jej codzienność, jak powinna się zachowywać. Dawała się ponieść emocjom, dała się też ponieść Myrninowi, który w jakiś sposób nakręcał to wszystko. Może gdyby położył ją od razu spać, nie byłoby tych rozmów, kończących się pocałunkami, których wcale być nie powinno. Nie miało się prawa do tego dojść, a jednak doszło. I mogło zajść jeszcze dalej, gdyby Myrnin w porę się nie opamiętał pamiętając, że łączy ich tylko przyjaźń.
Przyjaźń, która nie mogła zostać przez nic zburzona. Przyjaźń piękna i… i narażona. Po tym wszystkim wszak nic nie mogło być takie jak dawniej. Chociaż nie, tutaj mogło. Przecież Maya niczego nie pamiętała, o czym przekonała się w momencie obudzenia. A raczej powrotu świadomości. Bolesnego. Poczuła delikatny chłód, kiedy coś zostało ściągnięte z jej pasa. Zrzuciła kołdrę? I czemu tak strasznie bolała ją głowa? Ponowny cichy jęk. Czuła się zwyczajnie źle. Jednak nie na tyle, by nie zarejestrować głosu. Głosu, którego wcale nie powinno tu być. Momentalnie otworzyła oczy i ujrzała twarz Myrnina. Tak blisko. Podniosła się gwałtownie do siadu, co wywołało większą falę bólu. Złapała się za głowę.
- Nie… - szepnęła. Łomotało jej tak strasznie, a wszystko wokół robiło niemal wszystko, aby jej dopiec. Zaraz jednak przypomniała sobie o chłopaku i oblał ją rumieniec. Czemu leżał w jej łóżku? – Myrnin… - szepnęła, nawet nie zdając sobie sprawy, że podobne słowa wypowiedziała do niego w nocy, kiedy sprawy zaczynały iść nie w tym kierunku, w którym powinny. – C-co ty tutaj robisz? N-nie powinieneś… być w damskiej sypialni. I czemu… - nie dokończyła ponieważ dotarło do niej, że to nie on był tam, gdzie nie powinien. To ona. Była w męskiej sypialni! Spaliła mocniejszego buraka i odsunęła się od chłopaka, omal nie spadając z łóżka. – Nie… Myrnin, ja… ja przepraszam. Ja nie wiem, co się stało – stało się to, że piłaś. Nie wiedziałaś, ale jednak. I czemu jej wspomnienia kończyły się na tym, jak turlała się po łóżku. Czuła palący wstyd. Momentalnie wstała z posłania, chwiejnie stając na własnych nogach. Poczuła na nich chłód, a kiedy spojrzała w dół okazało się, że ma na sobie jedynie bieliznę i koszulkę sięgającą do połowy uda. – Nie, nie, nie. Proszę… nie patrz – powiedziała załamana, dziwnie płaczliwym głosem. Co tu się wydarzyło? Może lepiej, że nie wiedziała. Szybko zgarnęła swoje ubrania i wciągnęła na ciało spódniczkę, mając nadzieję, że Myrnin nie jest typem podglądacza. – Ja… ja przepraszam – i uciekła z pokoju, nie przejmując się, że właśnie zakosiła mu koszulę.

z/t
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Po imprezie urodzinowej Exodus, męska sypialnia Puchonów VI roku [zakończone]]   30.06.16 12:00

Myrnin, przez całą noc spał w ubraniu. Nie zdjął z siebie niczego, oprócz butów. Nie godziło się spac obok pijanej damy w piżamie. Która nawet nie zdawała sobie sprawy z zaistniałej sytuacji.  Również, nie godziło się całować pijanej damy. A on to zrobił, nie powinien. Powinien położyć ją spać i samemu spać na podłodze. Ale ona była taka, słodka. Taka inna, tak jakby chciała znaleźć się w tym miejscu, w tym dniu i to z nim. Wiedział, że tak nie było. Że wszystko sobie wymyślił, że to tylko jego chora wyobraźnia zaczęła działać. Że jego uczucia, zaczęły brać górę. Nie powinno tak się stać, nigdy. Na początku ich znajomości, dziewczyna była dla niego jak siostra, której nigdy nie miał. A tak bardzo chciał. Opiekował się nią, wszystko było w porządku. Zaczynał spędzać z nią więcej czasu i więcej. Aż w końcu, tylko ona przy nim została, odciął się prawie od wszystkich i myślał ciągle o niej. Nie potrafił bez niej normalnie funkcjonować. Tak, zakochał się, choć nie powinien. Pocałował ją, choć nie powinien. Opanował się, tylko to było jedyną prawidłową rzeczą, jaką zrobił. I wyłącznie to. Maya, nie była już w jego towarzystwie bezpieczna. Jeszcze chwila, a sam by ją wczoraj wykorzystał. Powinni się na chwilę rozstać, ale czy to konieczne? Czy on na prawdę, powinien znaleźć sobie inną towarzyszkę, czy tego chciał ? Nie wiedział. Ale dla jej dobra, zrobiłby wszystko. Wczoraj, jeszcze jej obiecał, ze nic takiego się nie stanie. Ale teraz, w tej chwili sam nie wiedział, czy powinien dalej przy niej kroczyć. Ona traktowała go jak przyjaciela, o to co stało się wczoraj, nie miało nawet racji bytu. Było głupie i gówniarskie. Miłość, go tak na prawdę niszczyła. A obiecał sobie, że po śmierci Michaela, nawet nie pomyśli się z kimś przyjaźnić. Nawet nie potrafił kroczyć ścieżką, którą dla siebie wybrał. Był słaby, nawet bardzo.
Przez cały czas obserwował dziewczynę, widział jej zakłopotanie i czuł się coraz gorzej. Coraz bardziej pękało mu serce na jej widok. Nie chciała tutaj być, nawet nie wiedziała co tutaj robi. A to wszystko jego wina. Wina osoby, która zawsze powinna ją chronić, dawać poczucie bezpieczeństwa. A ona, na pewno nie czuła się teraz bezpieczna. Zjebałeś sprawę, Lewis. Nie wiedział co ma powiedzieć, ciągle patrzył na jej twarz. Nie śmiał spuścić z niej wzroku, lub spojrzeć na jej pół-nagie ciało. Nie chciał jej peszyć bardziej, niż dziewczyna była speszona. - Maya, zaczekaj. Daj mi wytłumaczyć. - podniósł się z łóżka. Nadal ubrany w ubrania, które miał wczoraj na sobie. Chciał jej wszystko wytłumaczyć, ale ona nawet nie chciała słuchać. Nim się obejrzał, wybiegła z pokoju. Westchnął głośno, mógłby za nią pobiegnąć. Ale przecież, nie dostanie sie do damskiego dormitorium. To wszystko było na nic, po prostu wszystko było nie tak.
A co ty sobie myślałeś, że dziewczyna podziękuje Ci za to, że mogła u ciebie przenocować?
Westchnął zrezygnowany i opadł na łóżko. Zsunął z siebie ubranie i wszedł pod kołdrę. Nadal był zmęczony, nie miał siły na to oby za nią biegnąc. Nie wiedział co jej powiedzieć, czy powinien coś jej mówić. Bo jeśli jej coś powie, będzie musiał ją okłamać, ze nic się nie stało. A to nie byłaby prawda. Okłamałby ją i czuł, że i tak będzie musiał to zrobić. W tej chwili nie miał na to siły. Po prostu osunął się na łóżku i pogrążył się po raz kolejny w śnie. Poczeka aż dziewczyna, się uspokoi.Aż gdzieś ją spotka i wytłumaczy jej. Okłamie ją, po raz pierwszy. Nie miał innego wyjścia. Po prostu nie miał. Choć, po tej nocy ich przyjaźń już nie będzie taka sama. Po prostu, on wszystko zepsuł.

Z/T
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Po imprezie urodzinowej Exodus, męska sypialnia Puchonów VI roku [zakończone]]   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Erised :: Dokumentacja :: Wspomnienia-
Skocz do: