Share | 
 
Huśtawka na drzewie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Huśtawka na drzewie   01.06.16 23:12

First topic message reminder :

Huśtawka na drzewie

Nikt nie wiedział, od jak dawna ta huśtawka tu wisiała. Prawdopodobnie zawiesili ją jacyś uczniowie kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt lat temu. Informacja o miejscu, w którym można było ją znaleźć, była przekazywana młodszym uczniom przez tych starszych, jako że nie było jej widać z okien zamku. Nauczyciele nie wiedzieli, a przynajmniej udawali, że nie wiedzą, gdzie ta huśtawka się mieści. Gdyby oficjalnie wiedzieli, musieliby zainterweniować, bo konstrukcja nie wyglądała na zbyt stabilną. Jednak się trzymała, kolejne pokolenia spędzały tu czas i wszyscy byli szczęśliwi. Prawda?
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Mabh Semper

avatar
Gracz


Skąd : Greenock, Szkocja
Liczba postów : 99
PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   16.09.16 9:21

Mabh spuściła wzrok na swoje dłonie. Czy to wszystko MUSI być takie niezręczne? Tak wiele emocji, tak dużo przeróżnych emocji... W tym samym czasie. Nigdy dotąd... Nie przeżywała nic takiego. Była raczej spokojną osobą, rzadko kiedy się czymś szczególnie ekscytowała, a teraz... Teraz odczuwała tak wiele naraz, nawet nie potrafiła wszystkiego nazwać, a już podać przyczyn i wynikających z tego pragnień...
- Wiesz, właściwie było m-miło. - nie zabrzmiało to dokładnie tak, jak chciała. - Miło było Ci pomagać, tak w ogóle to... Cieszę się, że Cię poznałam...
Cóż, mówienie w takich chwilach nie było jej mocną stroną. W ogóle relacje międzyludzkie były raczej skomplikowane. Zapadła raczej niezręczna cisza.
- Przyjaciele? - zapytała, po czym zrobiła krok w przód i krótko uściskała Ślizgona. Chciała powiedzieć coś więcej, coś omówić, coś dodać, ale sytuacja potoczyła się w nieco innym kierunku, niż pierwotnie o tym myślała. Czemu Tyberiusz w ogóle ją zaprosił? Czy to wszystko, co chciał jej przekazać? Czuła się zagubiona.
Powrót do góry Go down
Tyberiusz Bruyere

avatar
Mod


Skąd : Evenwood Gate
Liczba postów : 114
PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   16.09.16 21:10

Jej zakłopotanie z jednej strony faktycznie go bawiło, a z drugiej jednak trochę hamowało. Chciał jej przekazać wszystkie swoje wątpliwości jakie miał. Chciał jej powiedzieć o czym myśli, kiedy kładzie się spać i co widzi, gdy rano patrzy w lustro. Przez chwilę miał nadzieję, że może ona go zrozumie - skoro sam nie potrafił zrozumieć siebie.
Chciał zacząć. Otworzył usta, żeby przekazać jej to, co od dawna ciążyło mu na sercu, ale Mabh go uprzedziła.
Przyjaciele. Więcej niż kiedykolwiek miał od śmierci brata i kuzyna. A jednak... coś ścisnęło mu w tym momencie gardło. Czy on czuł się... zawiedziony?
Odpowiedział na gest równie krótkim uściskiem i przez chwilę wdychał jej zapach.
Przyjaciółce chyba może powiedzieć? Ona go nie zdradzi, prawda?
I wtedy pomyślał o Felixie. Pomyślał o zmarłym kuzynie. Nawet na tych, których się kocha nie można było polegać o czym Antoine przekonał się osobiście.
Ale on nie wytrzyma. Dusił w sobie wszystko tyle lat... tyle miesięcy zastanawiał się nad tym kim sam jest. Nikomu nie powiedział prawdy. I jeśli dalej będzie musiał to robić, to w końcu wybuchnie. Głupi ma teraz powód, to prawda... ale jak szklanka jest pełna to nawet parę kropel sprawia, że woda się wylewa.
- Mabh... Mabh ja... - zaczął zdławionym głosem. Szukał w sobie siły, aby mówić dalej, ale znalazł całkiem inne emocje, nagromadzone przez lata: ból po stracie, rozpacz i łzy, chociaż myślał, że już dawno wypłakał wszystko.
Próbował zachować powagę, spokój, unieść do góry podbródek, tak jak zawsze to robił i udawać, że już nic nigdy nie będzie wstanie go skrzywdzić. Zrobił to. Z najwyższym wysiłkiem, ale to zrobił.
- Ja... już nie mam na to wszystko siły - odpowiedział słabo. - Nie mam siły żyć, nie wiedząc kim właściwie jestem. Myślałem, że jestem gejem, ale teraz nie jestem tego taki pewny. Nie wiem ile jeszcze będę mógł mijać na korytarzu chłopaka, który zabił mojego kuzyna i udawać, że jest ok. Nie potrafię cieszyć się z powrotu do domu i patrzeć jak moi rodzice obwiniają się wzajemnie o śmierć mojego brata. Mabh...
Spojrzał gdzieś w bok i zamilkł. Oczy mu się szkliły, ale nie płakał. Nie robił tego odkąd zobaczył grób Chrisa i wolał, żeby tak zostało. Pokazał jej swoją słabość. Tyle wystarczy.
- Przepraszam - powiedział, gdy się uspokoił. Przetarł twarz dłońmi, a gdy odwrócił głowę na powrót ku niej, twarz miał taką jak zawsze: arogancką, zdecydowaną, ślizgońską. I jak zawsze tylko oczy zdradzały, że jednak gdzieś tam głęboko w środku znowu poupychał to wszystko, że to wcale nie znikło. - Nie powinienem. To się już nie powtórzy.
Powrót do góry Go down
Mabh Semper

avatar
Gracz


Skąd : Greenock, Szkocja
Liczba postów : 99
PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   22.09.16 22:58

Mabh słuchała w skupieniu. Chyba powinna była odpowiadać na bieżąco, ale tak to już było, że znajdowanie odpowiednich słów, by wyrazić to wszystko, co brzmi tak prosto i składnie w myślach, nie było łatwe. Myślała o wielu rzeczach.
Myślała o tym, jak mało Tyberiusza właściwie zna. Myślała o początku ich znajomości, wrażeniu, jakie na niej zrobił, o tym malutkim zakresie informacji, jaki wówczas o nim posiadała, oraz to wszystko, co teraz zaczyna dostrzegać, o czym się dowiaduje. Tyberiusz mówił jej coraz więcej, kojarzyło jej się to z wachlarzem, stopniowo ukazującym jej wzór na płótnie między żebrami.
Tymczasem chłopak mówił. Mabh słuchała go z coraz większym zdziwieniem, starając się jednak nie uronić żadnej informacji z krótkiego, ale treściwego komunikatu.
Mało mówić, że nie spodziewała się takich słów z ust Tyberiusza. Co prawda zdążyła sobie wyrobić już przekonanie, że nie jest on tak chłodny, jaki się na samym początku zdaje. Spodziewała się wręcz, że właśnie przez to, iż nie wyraża on emocji, znacznie więcej w nim 'siedzi' niż może się wydawać.
Obserwowała jak zmienia mu się twarz podczas mówienia oraz jak próbuje załagodzić odsłonięcie się przed nią przeciwstawnymi frazesami. Nie do końca wiedziała, jak do niego dotrzeć, za każdym razem, gdy robił krok w przód, próbował się z tego wycofać. Gdy odkrywał kawałek siebie, swoje uczucia, wykonywał jakiś ciepły gest, umniejszał jego znaczenie od razu za to przepraszając.
Milczała dosyć długo po tym, jak skończył, analizując wszystko, co mogła zanalizować. W jego obecności nie przeszkadzała jej cisza, ale mimo obojętnej miny pewnie chciał wiedzieć, jaki jego słowa odniosły skutek. I choć nie do końca wiedziała, co odpowiedzieć, otworzyła usta i zaczęła mówić cichym głosem.
- Klasyfikacja chyba nie jest tutaj najistotniejsza, tak mi się zdaje. Może... Może powinieneś skupić się na ludziach, nie na płci, skoro nie jesteś pewien? Gdy poczujesz coś więcej do kogoś... To chyba wystarczy, byś mógł wiedzieć, jak to właściwie z Tobą jest... - Słowa wychodziły jej kompletnie nieskładnie. Chciałaby być dla niego lepszym wsparciem, doradzić coś odkrywczego, ale nie umiała. Wyciągnęła rękę i przejechała delikatnie opuszkami palców po zewnętrznej stronie jego dłoni. - Nic nie wiem o Twoim bracie. - Zamilkła na chwilę. Chciałaby wiedzieć, co się właściwie stało, ale czuła, że to nie moment na dociekanie. Wszystko co jej w tej chwili przychodziło do głowy brzmiało patetycznie kiczowato. Piękne słowa bez jakiegokolwiek uczucia, puste i zapewne irytujące jak diabli. Mogła się założyć, że słyszał je nie raz. - Przykro mi, Tyberiuszu.
Powrót do góry Go down
Tyberiusz Bruyere

avatar
Mod


Skąd : Evenwood Gate
Liczba postów : 114
PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   25.09.16 20:35

Zastanawiał się czy Mabh wiedziała jak bardzo mu pomagała. Nie tylko teraz, ale... właściwie to zawsze. Udawała jego dziewczynę, mimo że tak na prawdę wcale się nie znali i zgodziła się na to bez zająknięcia. Bez układów, bez żądań, bez narzekań, bez czegokolwiek w zamian. Wtedy nie potrafił tego zrozumieć. Zgodzić się... tak po prostu?
Ale teraz znowu, przyszła na spotkanie, wysłuchała jego żali i jęków, posłużyła radą i starała się pocieszyć. Bez zastanowienia.
Taka widocznie była już Mabh i był w stanie z tym żyć, chociaż wciąż nie mógł się jej nadziwić.
Nie wracał do tamtych tematów. Schował je, zawiesił. Nawet jeśli miał na ten temat jakieś dalsze przemyślenia to zachował je dla siebie. Robił to w końcu całe życie, nie było to zbyt trudne. Tylko skinieniem głowy dał Krukonce do zrozumienia, że zrozumiał i dziękuje.
- Mabh, kwiatuszku...
Delikatne muśnięcie na wierzchu jego dłoni tylko utwierdziło go w tym co i tak miał na końcu języka.
- Jeśli ktokolwiek, kiedykolwiek cię skrzywdzi albo sprawi ci przykrość... powiedz mi tylko, gdzie mogę go znaleźć i jak się nazywa, a zabiję gnoja. Obiecuję.
Tak, właśnie. Będzie o nią dbał jak o najdelikatniejszy skarb jaki mógłby mieć. Ktoś musiał to robić, bo wydawało się, że tak łatwo można wykorzystać dobroć i naiwność dziewczyny. Cóż, w końcu sam to robił. I będąc szczerym, nie sprawiało mu to szczególnej trudności.
Ale teraz Mabh będzie miała oparcie w Tyberiuszu, który rozprawi się z każdym, kto chociażby pomyśli o tym, żeby ją zasmucić.
Ostrożnie złapał jej dłoń i pochylił się, aby złożyć pocałunek na jej wierzchu, ale po chwili się rozmyślił. Wyprostował się i popatrzył na nią z dystansem. Byli teraz przyjaciółmi. Tylko przyjaciółmi.
- Więc skoro jesteśmy już psiapsiółami to może dałabyś się zaprosić na wspólny wypad do Hogsmeade?
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Huśtawka na drzewie   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Erised :: Fabuła :: Hogwart :: Błonia-
Skocz do: