Share | 
 
Wierzba nad jeziorem
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Wierzba nad jeziorem   01.06.16 23:26

Wierzba nad jeziorem

Nad jezioro przychodzili uczniowie w różnych humorach. Niektórzy byli szczęśliwi, inni smutni, jeszcze inni wściekli. W zależności od nastroju, wybierali konkretne miejsca. Co prawda nigdy się nie umawiali, jakie miejsce będzie tym odpowiednim do przeżywania smutku, a jakie do radości, ale magia zamku ich wciąż i wciąż kierowała. Tutaj, pod tą wierzbę, najczęściej zachodzili, gdy byli smutni. Drzewo płakało razem z nimi, a długie, sięgające ziemi witki tworzyły przyjemną samotnię, jeśli była taka potrzeba.  
Powrót do góry Go down
Philemon Briggs

avatar
Gracz


Skąd : Calgary, Kanada
Liczba postów : 236
PisanieTemat: Re: Wierzba nad jeziorem   03.07.16 2:30

Zadowolony z kolejnego, słonecznego dnia, przemierzał Hogwardzkie błonia. Dziś miał naprawdę dobry humor, choć było to dla niego praktycznie codziennością! Naturalnie jeśli tylko nie wszedł mu w paradę jakiś Ślizgon, bo Ci ostatnimi czasy, doprowadzali go wręcz do gorączki! Jednak jego celem było znalezienie dziury i mchów i drzewa i rzutek i jeszcze może tarczy, coby wszystko pasowało do wierszyka, który podesłał Alexandrowi! Chłopaczyna powinien się zorientować, kto pisał i w jakim celu, w końcu grali w tę grę odkąd się poznali i praktycznie było tradycją zagrać w nią choć raz w tygodniu! Chociaż kto wie... W końcu z Briggsa wielki poeta nie był!
Odnajdując dobre drzewo i nawet mech, zaraz podniósł kawałek kory, leżącej na ziemi, traktując go jako swoją tarczę. Różdżką wyczarował resztę udogodnień, coby się trzymała jego ręki i wyrył butem w ziemi symboliczną dziurę. Wszystko było zrobione i napisane tak, żeby jego inteligenty przyjaciel mógł zrozumieć i przyjść przygotowanym na to spotkanie. W końcu to nie byle igraszki, a prawdziwa walka gladiatorów, na drewno i zaklęcia, które Philemon zwykł nazywać rzutkami, bo od mugolskich rzutek, to to nie odbiegało! Siedząc na średniej wysokości, na drzewie, był gotów zeskoczyć jak kot na przeciwnika, który pojawiłby się pod jego gałęziami. Pech chciał, że akuratnie tak wszystko zakwitło, że z daleka nie można było go zauważyć, bo zielone liście zasłaniały wszystko, dodatkowo to słońce! Piękny dzień na poczucie w ustach kory!
Powrót do góry Go down
Alexander Lloyd

avatar
Gracz


Liczba postów : 179
PisanieTemat: Re: Wierzba nad jeziorem   03.07.16 15:44

Alex był święcie przekonany, że dzisiejszy dzień będzie zaliczał się do tych jednych z najmniej produktywnych. Poza poderwaniem kilku uroczych dziewczyn, wszamaniu każdego posiłku i przeczytaniu książki nie miał w planach nic twórczego. Nic, dla czego warto byłoby za bardzo się wysilać. Jedzenie energii nie pobierało, flirtowanie było przyjemnością samą w sobie, a czytanie zwyczajnie go rozluźniało. Czyli nic, na czym faktycznie musiałby się skupiać.
Właśnie tak miał przedstawiać się jego plan dnia. Póki nie dostał sowy. Odbierając od stworzenia list zastanawiał się, czy to kolejne wyznanie miłosne. Kiedy jednak jego wzrok padł na tekst od razu zrozumiał z czym ma do czynienia. Rzucono mu jawne wyzwanie, które oczywiście miał zamiar przyjąć. Nie był tchórzem, tym bardziej, że doskonale wiedział od kogo wiadomość napłynęła. O tejże grze wiedziała tylko jedna osoba, toteż na ustach Krukona pojawił się uśmiech. Popędził do sypialnie z której zabrał wszystkie potrzebne rzeczy. Ubrał się odpowiednio do sytuacji, odkładając na bok wszystkie najlepsze ciuchy. Wszak nie chciał ich zniszczyć. Był gotowy podjąć wyzwanie i co najważniejsze wygrać! Bo przecież nie było mowy, aby oddał zwycięstwo komuś takiemu, nawet jeśli tek ktoś był jego najlepszym przyjacielem! To była wojna, a w niej nie było czasu na przyjaźnie.
Kiedy już wszystko było gotowe udał się w miejsce spotkania. Chwilę błądził, ale jednak ostatecznie dotarła tam, gdzie mu się wydawało. Wierszyk może i nie był pierwszych lotów, ale jako takie informacje zawierał. Stanął nieopodal drzew i rozejrzał się na boki. Nigdzie nie dostrzegł swojego przeciwnika.
- Pokaż się marny tchórzu! – Krzyknął, bacznie lustrując otoczenia. Chciało mu się śmiać, a jednak jakimś cudem zachował powagę. Ile to miało potrwać? Ciężko powiedzieć. Na razie jednak liczył, że Philemon zjawi się szybko i będzie mógł patrzeć na własną destrukcję.
Powrót do góry Go down
Philemon Briggs

avatar
Gracz


Skąd : Calgary, Kanada
Liczba postów : 236
PisanieTemat: Re: Wierzba nad jeziorem   03.07.16 16:13

Skądże znowu, jakby Philemon mógł zostawić Alexandra samego sobie, żeby jeszcze chłopaczyna zanudził się na śmierć? Wręcz nie do pomyślenia, żeby przyjaciel mógł zostawić drugiego w takiej pozycji! Tak więc wysyłając wiadomość, liczył się z tym, że wyrwie mu kawałek z tego dnia, ale przecież to tradycja! Przygotowany do pojedynku, raz jeszcze sprawdził, czy wszystkie rzutki, które zaczarował na przylepca do swojego pasa, są na miejscu.
Widząc rozglądającego się Lloyda uznał, że to będzie jego chwila i wycelował rzutką w jego stronę. Naturalnie nic nie mogło pójść tak dobrze, jakby się ktokolwiek nieznający Philemona spodziewał, bowiem chłopak za mocno pociągnął rzutkę z pasa, niefortunnie spadając z drzewa. - Broń się chłopczeeeeeeeeeee... - W ostatniej chwili zorientował się, że leci twarzą w dół, a rzutka nadal jest w jego ręku, dlatego rzucił ją w bliżej nieokreślonym kierunku, drąc się wniebogłosy... To tyle z jego niespodzianki.
Niemal od razu wstał, bo co jeśli Alexander wpadnie na równie wspaniały pomysł i zacznie go atakować znienacka?! Bolała go ręka, na której miał przylepioną swoją prowizoryczną, korzenną tarczę, ale przecież potrzebował jakiejś osłony przed niszczycielskimi rzutkami przyjaciela! - Jak tam forma? - rzucił, wychylając się zza tarczy.
Powrót do góry Go down
Alexander Lloyd

avatar
Gracz


Liczba postów : 179
PisanieTemat: Re: Wierzba nad jeziorem   03.07.16 16:43

Gdzieś tam w głowie Alexa pojawiła się myśl, że jego przyjaciel zwyczajnie stchórzył. Jednak czy to było do niego podobne? Nawet jeśli zdawał sobie sprawy, że nie ma najmniejszych szans, tak zawsze mimo tego stawiał się na umówione spotkanie. Można było zarzucić mu wiele, nie jednak wystawianie do wiatru. Dlatego ostatecznie Lloyd uznał, że gdzieś tutaj ten chłopaczyna czaić się musi! Uważnie patrzył po okolicy zastanawiając się jaką kryjówkę znalazł tym razem. Zanim jednak zdążył wykluczył połowę potencjalnych miejsc, jakieś ciało obce upadło niemal przed nim. Spojrzał w dół dostrzegając przyjaciela. Czyli drzewo, większej głupoty zrobić nie mógł. Bo przecież nie od dziś było wiadomo, że jednak Philemon nie należy do osób z wyśmienitą koordynacją ruchową. Kiedyś Alex zastanawiał się, czy Tiara postąpiła słusznie przydzielając go do Krukonów, ale ostatecznie cieszył się, że Phil tam jest. Dzięki temu faktycznie zyskał prawdziwego przyjaciela.
- Prawie jak jakaś księżniczka spadająca z nieba. Ale jeśli myślisz, że zostanę twoim księciem, to złudne twe nadzieje – zaśmiał się spoglądając na chłopaka. Oh, jak brakowało mu podobnych żartów. – Mam ci podać pomocną dłoń, księżniczko? – Nabijał się z niego dalej. Bo przecież mógł. Może to rozproszy przeciwnika. Na całe szczęście przyjaciel pomógł sobie sam, a interwencja Alexandra nie była konieczna. – Forma? Sam się przekonaj! – I rzucił jedną z rzutek w stronę chłopaka, starając się idealnie wycelować w sam środek tarczy. Może i zabawa była ich tradycją, ale nikt ostatecznie nie chciał nikomu zrobić krzywdy. Wygrana wygraną, ale posyłanie przyjaciela do skrzydła szpitalnego według Alexa było zagraniem iście niehonorowym. No, chyba, że chłopak sam będzie się o to prosił.
Powrót do góry Go down
Philemon Briggs

avatar
Gracz


Skąd : Calgary, Kanada
Liczba postów : 236
PisanieTemat: Re: Wierzba nad jeziorem   06.07.16 19:30

Chcąc zamazać wcześniejsze złe wrażenie, którym było spadanie z drzewa w sposób iście nieporadny, uśmiechnął się do chłopaka słysząc jego słowa. Nie miał mu za złe, że porównywał go do księżniczki, bo spójrzcie na niego! W prawdzie to na ich dwójkę! Jedna księżniczka, lepsza od drugiej! Po prostu nic jak pogratulować tak pięknych twarzy i reszty, która składa się na te zajebiste dupeczki! Co jak co, ale Philemon miał wspaniałą koordynację, tylko nie zawsze nogi chciały się go słuchać i reszta ciała też, tak przy okazji.
- Jak możesz tak ranić moje kruche serduszko! Mi amore, tyś mym jedynym i najpiękniejszym! - wykrzyknął, niczym dumny lew, szykujący się do skoku! W prawdzie to Briggs szykował się do uskoku, ale czy to taka duża różnica? W końcu i tak wygra! Po tym jak wstał, zaraz złapał się za serce, jakby grał w sztuce Szekspira i z przejęciem spojrzał na chłopaka, który nagle rzucił w niego rzutką, której nawet nie złapał na swoją tarczę, a po prostu uskoczył w bok. Spojrzał się na niego z wyrzutem i pogroził palcem. - Mój przyjacielu... - zaczął - Byłeś mi, naprawdę bliski! - dokończył głosem pełnym rozpaczy, rzucając w jego kierunku rzutką i zaraz robiąc fikołka w kierunku Alexa. W prawdzie bez sensu było rzucanie i podchodzenie, ale Briggs nigdy nie był osobą logiczną, przeważnie.

//3 na kostkach!
Powrót do góry Go down
Alexander Lloyd

avatar
Gracz


Liczba postów : 179
PisanieTemat: Re: Wierzba nad jeziorem   09.07.16 0:14

Ah, jakże miło było spędzić czas z przyjacielem podczas wspaniałej zabawy, którą zresztą sami wymyślili! To była niemal ich tradycja, żeby co tydzień przynajmniej raz spotkać się na tejże rozgrywce, by tym samym zademonstrować własną siłę (do czego oczywiście się nie przyznają, uważając, że chodzi tylko i wyłącznie o dobrą zabawę). Co z tego, że każdy wiedział, iż właśnie Alex jest tym bardziej męskim! I wcale nie chodziło jedynie o wygląd i zarost na jego uroczej buźce! Po prostu miał bardziej męski charakter. Książę i Księżniczka. Alex i Philemon. Czy to nie brzmiało wspaniale?
- Chyba w główkę się uderzyłeś, kiedy z tego drzewa spadałeś. Widzisz, trzeba było się tam nie pchać, albo poczekać, żebym mógł cię złapać. Chociaż jestem pewien, że twój ciężar złamałby mi kręgosłup – zaśmiał się serdecznie. Przyjaźń przyjaźnią, ale kto powiedział, że nie można było sobie w niej docinać? Właśnie taka swoboda i brak obawy, że ktoś mógłby potraktować słowa zbyt poważnie sprawiały, że Alex był zwyczajnie dumny posiadając takiego przyjaciela. I oczywiście właśnie przez to nie miał zamiaru dawać mu żadnych ulg podczas wojny! Jaka szkoda, że Krukon się obronił. Alex przez chwilę już myślał, że mu się udało, a tu taki pech! – Tutaj nie ma miejsca na jakieś bliskości! – Co z tego, że zabrzmiało to tragicznie w jego ustach. Czy on wyglądał jakby się przejmował? – To walka na śmierć i życie! – Oznajmił. Przecież to było oczywiste! Zaraz jednak musiał ponownie się skupić, ponieważ przyjaciel wykonał atak. Nie pozostało mu nic innego jak zrobić piękny unik, dzięki któremu uchronił się przed oberwaniem rzutką. Sam wziął jedną do ręki i cisnął w Krukona z nadzieję, że wreszcie go trafi!

Unik: 3
Atak: 1
Powrót do góry Go down
Philemon Briggs

avatar
Gracz


Skąd : Calgary, Kanada
Liczba postów : 236
PisanieTemat: Re: Wierzba nad jeziorem   09.07.16 1:24

Oczywiście, że to nie brzmiało wspaniale, bo prawdziwą wersją było Księżniczka i Książę, czyli Alex i Philemon! W prawdzie to powinno być Alexa, ale skoro już natura się uparła, żeby Lloyd był płcią jeszcze piękniejszą, to niech już będzie. Przecież z naturą nie można się kłócić, jako mugolski ogrodnik, Briggs coś o tym wiedział. W końcu w świecie, w którym uczył się przesadzać grządki, nie ma czegoś takiego jak pomaganie sobie magią, być może dlatego Zielarstwo było dla niego z deka hardcorowe. Nie chciał, żeby coś mu się stało, a te małe zwierzątka, które można nawet nazwać roślinami, wcale nie upraszczały zadania. Wciąż miał w głowie walkę z Eileenową roślinką.
- Nie wiem czy mówisz o mięśniach, czy tuszy, ale z pewnością tego pierwszego byś nie mógł utrzymać! - po tych odważnych słowach, wystawił mu język, bawiąc się na całego! W końcu kto mu bronił ględzić i rzucać w tym samym momencie? W prawdzie jego skupienie było równe okrągłemu zeru, ale co tu się dziwić, kiedy chłopak jest zaaferowany rozmową, a nie grą, której w prawdzie był twórcą i mistrzem, jak się zawsze tytułuje. Akuratnie w tym jednym aspekcie chłopaczyna nie ma wstydu, bo wie, że jest po prostu dobry, tak samo, jak we wszystkim innym co robi. Ani trochę nie zaskoczył go fakt, że Lloyd zaraz po oświadczeniu, że to prawdziwa walka, rzucił w niego rzutką. Briggs, jak przystało na sportowca, zrobił kolejny unik, robiąc fikołka z powrotem, przez co uniknął jakiegokolwiek kontaktu z rzutką, która była w tym samym miejscu co on, pięć sekund wcześniej. - W takim razie czemu się nie przykładasz? - spytał ze śmiechem, bo przecież musiał jakoś pobudzić wolę walki Alexandra! Był Alexandrem, musiał mieć wolę walki, nawet jeśli nie był Wielkim, to nadal był Alexandrem, a imię do czegoś zobowiązuje! Tak, dokładnie dlatego Philemon to taka zakała Krukonów. Rzucił rzutką, będąc świadomym, że leci ona prosto w przysłowiowe okienko, a tak dokładnie, to kąt jego korzennej tarczy!

Unik: 3
Atak: 3
Powrót do góry Go down
Alexander Lloyd

avatar
Gracz


Liczba postów : 179
PisanieTemat: Re: Wierzba nad jeziorem   31.07.16 18:22

Mogli się tak sprzeczać godzinami. Ale doskonale było wiadomo, ze akurat tutaj racja leżała po stronie Alexa i tego miał też zamiar się trzymać, przy okazji nie zapominając, że ma zamiar spuścić łomot swojemu przyjacielowi, który chyba zbyt pewnie sobie poczynał! Dlatego nie oszczędzał go, nie starał się w żaden sposób dać forów. O nie. Nie tym razem, bo chociaż uwielbiał Phila (bez gejozy), tak nie było mowy, by oddał mu zwycięstwo! A przynajmniej bez zaciekłej walki, na którą oszczędzał siły cały dzień.
- Mięśniach? Jakich mięśniach? Przecież ty ich nie masz! Popatrz na siebie… zero. Po prostu zero! I jak w przyszłości będziesz nosił piękną niewiastę, która skradnie twoje serce? – Rzucił w jego stronę. Oczywiście miał w planach zeswatać kolegę, o ile ten do ukończenia szkoły sam nie znajdzie sobie wybranki. Jaka szkoda, że Alex musiał niedługo opuścić szkołę. Mógł jeszcze być świadkiem tak wielu rzeczy! – Bo chyba jeszcze mi cię szkoda! Jesteś taki lylawy, taki bezbronny! A ja mam uczucia, chociaż chyba niepotrzebnie! – bo ten śmiał go zaatakować. Więc Alexowi nie pozostało nic innego jak się bronić. Niestety, coś poszło bardzo nie tak i chwilę później musiał wystawić tarczę, w którą idealnie wbiła się rzutka posłana przez przyjaciela. Musiał powiedzieć, że poszło mu wspaniale. A Alex nawet chciał rzucić, ale coś mu nie wyszło i tak jakby rzutka wyleciała mu z ręki. Nosz cholera, a było tak pięknie!

Unik: 6
Atak: 4
Powrót do góry Go down
Philemon Briggs

avatar
Gracz


Skąd : Calgary, Kanada
Liczba postów : 236
PisanieTemat: Re: Wierzba nad jeziorem   01.08.16 23:56

O nie, nie, nie, Lloyd mimo bycia nader inteligentnym i uzdolnionym czarodziejem często miał rację, ale tym razem było wiadomo, że Philemon był górą i to on wiedział lepiej! Już nawet nie ważne o co chodziło, ale to Briggs miał rację, tak, dlatego Lloyd nie powinien tak sobie żwawo poczynać.
- No wiesz! Bluźnisz przyjacielu! Przecież każdy wie, że niewiasty, które będą w moich ramionacch, nie będą patrzyły na budowę a żołądek! Znaczy...yy... serce! - wykrzyknął na końcu, stając jak rasowy romantyk i wyciągając dłoń z przygotowaną rzutką ku górze. Naprawdę włączyła mu się wspaniała faza, która musiała być przerwana przez wyżalenia Alexandra. Z udawaną złością spojrzał się na przyjaciela i szczerze się zaśmiał, widząc jak temu rzutka wylatuje z ręki. - Pozwól, że pokażę Ci, jak to robią zawodowcy! - wykrzyknął i z ogromnym rozmachem rzucił rzutką w stronę Lloyda, a co! Niech przyjaciel się nauczy, że nie można zadzierać z takim zawodnikiem, jak Briggs!

Unik: 3 ~ w sumie nie wiem po co xD
Atak: 5
Powrót do góry Go down
Alexander Lloyd

avatar
Gracz


Liczba postów : 179
PisanieTemat: Re: Wierzba nad jeziorem   10.08.16 13:19

Nie podobało mu się wcale to, że Philemonowi udało się zdobyć punkt. To wcale nie tak miało wyglądać, więc Alex był trochę na siebie zły z tego powodu. Musiał się zebrać w sobie jeśli faktycznie chciał wygrać tę potyczkę. Kto wie, czy nie była to ich ostatnia rozgrywka, więc nie mógł tak łatwo oddać zwycięstwa! A może jednak? Zawsze będzie mógł powiedzieć, że zrobił to specjalnie, byłaby tylko przyjacielowi nie było smutno, że opuszcza szkołę i teraz zostanie sam, zapewne nie mają odpowiedniego kompana do gry w magiczne rzutki, których zasady sami wymyślili. Serce mu się krajało, że być może jego kolega sam sobie w szkolnym życiu nie poradzi, ale co mógł zrobić?
Jak na złość takie myśli ponownie go rozproszyły, a przyjaciel najwidoczniej postanowił idealnie to wykorzystać, ponieważ zaraz znowu zaatakował. Co on się zrobił nagle taki celny? Przecież nigdy nie grzeszył podobnymi umiejętnościami, a może tylko udawał, czając się jak jakiś ninja?
- A co, podasz im je na złotej tacy, żeby mogły zjeść, czy co? Kobiety nie patrzą na serce, patrzą na charakter i mimo wszystko na ciało. Doskonale o tym wiem – akurat tutaj mógł udzielić wielu rad. Nie miał ku temu jednak okazji, bo musiał uniknąć lotki, która leciała w jego stronę. Jak na złość mu się oczywiście nie udało, a rzutka przyjaciela wbiła się ponownie w tarczę. Jeśli nadal tak będzie, to Alex faktycznie przegra. Postanowił więc atakować ile się da, bez jakichkolwiek forów! Jaka szkoda, że znowu mu nie wyszło.


Unik: 4
Atak: 4


zt
Powrót do góry Go down
P. Jesse Bennett

avatar
Gracz


Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Liczba postów : 47
PisanieTemat: Re: Wierzba nad jeziorem   17.09.16 21:37

Jesse dał się poprowadzić Gabrielowi przez Hogwart w cholerę, zastanawiając się gdzie też blondyn zmierzał. Bo hej, rozmawiają, są w trakcie poruszania poważnych tematów, a on tak po prostu wychodzi? No nie! Dobrze, że przynajmniej zabierał Jessego ze sobą.
Przez drogę chłopak nie odezwał się, czekając aż dojdą w miejsce jemu nieznane. No bo co, skąd miał wiedzieć gdzie idą? Tak czy siak, sam fakt, że zmierzali w odosobnione tereny na błoniach mu pasował. Choć miał błysk nieprzyjemnego deja vu kiedy to jest gdzieś prowadzony przez osobę, której bezgranicznie ufa, po czym spotyka go brutalna prawda. Ale nie. Odpędził od siebie złe wspomnienia, choć chłodny dreszcz przeszedł mu po plecach. Wiedział, że Gabriel prędzej dałby się posiekać na kawałki niż tak go urządzić. Jeśli coś do niego miał, mówił wprost i bez ogródek.
W kocu dotarli pod wierzbę, gdzie Gabriel obrócił się do niego z pytającym spojrzeniem.
- Gabriel, może... To nie jest dobry pomysł? - zaczął niepewnie. - On nie wydaje mi się zbyt... Odpowiedni dla ciebie. Mam bardzo złe przeczucia. Wiesz cokolwiek o jego przeszłości?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Wierzba nad jeziorem   18.09.16 21:11

"To nie jest dobry pomysł?"
Co nie jest dobrym pomysłem? Felix? Felix nie jest dobrym pomysłem? Przychodzenie tu nie jest dobrym pomysłem? Ta rozmowa nie jest dobrym pomysłem? Z chwili na chwilę czuł się jakby... jakby nie mógł trafić w jakiś stopień na schodach i zaczął spadać. Nie mógł znaleźć tego małego schodka o nazwie "Jesse", na którym zawsze się opierał, bo teraz ten Jesse zaczął wywlekać na wierzch swoje fobijne myśli, przenosząc je na Gabriela. Chciał mu pomóc, pokazać mu, że kurcze nie musiał być tak antyspołeczny, że hej, ludzie są super, poznał Felixa, nie było tak źle, dobrze im się gadało w Norze. To się musiało kiedyś zmienić, a Gab znał go już za długo, żeby odpuścić. To był jego przyjaciel...
- Ale ja nie rozumiem teraz trochę do czego zmierzasz... - uniósł łapy w powietrze spokojnym gestem, ale zaraz opatulił się mocniej swoją szatą. Teraz nie był pewny, czy wychodzenie na dwór, to był taki supi pomysł.
- Z Plotek. Tyle co było w Plotkach, tyle wiem, a co? Wiesz coś o czym ja nie wiem? - uniósł brew. Zaczynało być dziwnie.




Powrót do góry Go down
P. Jesse Bennett

avatar
Gracz


Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Liczba postów : 47
PisanieTemat: Re: Wierzba nad jeziorem   18.09.16 21:31

Jesse widział zmiany na twarzy Gabriela i domyślał się, że pierwsze, co pomyśli, to że jego paranoja zaczyna brac górę. I nawet to rozumiał, brzmiał nawet ciut histerycznie, tak jakby obiektywnie spojrzeć. Ale to nie zmieniało faktu, ze wiedział co było napisane w liście, że była to ewidentna groźba i że miał teraz zamiar obserwować Gabriela ile tylko się dało, jakkolwiek przerażająco by to nie brzmiało. Umiał się skradać. Umiał sprawić, że nikt go nie dostrzeże gdy z ukrycia będzie obserwował swojego przyjaciela. Ale nie było to konieczne, mógł mu przemówić do rozsądku.
A może powinien wyjaśnić wprost i oszczędzić sobie kłopotu?
Niee, po co!
- Plotki nie mówią wszystkiego, Gabe - rzucił nieco nerwowo. - Ja... Nie wiem, to tylko... Chodzi o to, że... On może być niebezpieczny.
Dobra, to brzmiało idiotycznie. Sam nawet to zauważył więc od razu zdecydował się mówić dalej.
- Chodzi o to... No dobra, mówiąc o plotkach, możliwe, że coś słyszałem. Wiesz coś o byłym Felixa? Nie Abbeyu, innym. Um... Pytałeś coś?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Wierzba nad jeziorem   20.09.16 7:35

Gabriel niemalże automatycznie wywrócił oczami. Musiał coś z tym zrobić, bo widział, że zaczynał tracić kontrolę nad cała sytuacją, nad jego… życiem? Było dobrze, niech zostanie.
- Ja doskonale wiem, że Plotki nie mówią wszystkiego. - rzucił nieco wykrzywiając usta, a kilka zaginionych, jasnych kosmyków opadło mu na oczy. W pierwszym momencie zdawał się ignorować zaistniały problem, jednak w końcu nieco nagłym ruchem zgarnął włosy z twarzy, zaczesując je do tyłu, jakby nie mógł uwierzyć w to, co Jesse właśnie powiedział.
- Niebezpieczny? - powtórzył za przyjacielem i niemalże w tym samym momencie parsknął krótkim śmiechem. Ta sytuacja była coraz bardziej zabawna, absurdalna oraz męcząca, szczególnie kiedy Jesse ciągnął dalej. Gabriel zamajtał łapami w powietrzu i pokręcił głową.
- Nie, nie, stój, Jesse, nie baw się w podchody tylko powiedz mi tu i teraz o co chodzi, co ty odwalasz. Musisz się wreszcie ogarnąć. - mruknął dosadnie i spojrzał na niego nieco krytycznym wzrokiem.




Powrót do góry Go down
P. Jesse Bennett

avatar
Gracz


Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Liczba postów : 47
PisanieTemat: Re: Wierzba nad jeziorem   20.09.16 21:40

Istotnie to brzmiało wyjątkowo idiotycznie. Jakby Jesse był obłąkany. A może był?
Pokręcił głową nerwowo. Nie mógł mu powiedzieć. Skąd miał wiedzieć czy ta osoba nie grozi również jemu? Nic nie pisała o poufności, ale… To raczej było oczywiste. Poza tym, Gabriel najpewniej by spanikował (zupełnie jak on właśnie) lub przeciwnie, zlekceważył całkowicie. On już taki był, w ogóle nie myślał, dopiero zastanawiał się i płakał jak już było za późno. Nie patrzył realistycznie, był naiwny. Jesse był z kolei drugą skrajnością, niestety. Tak źle i tak nie dobrze. Oczywiście Jesse wiedział, że przesadza czasem (często), ale to w żaden sposób nie zmieniało jego podejścia.
- Gabriel, mógłbyś chociaż przez chwilę zacząć myśleć obiektywnie zamiast zwalać na mnie winę za swoją naiwność? – Rzucił z wyraźną złością. Po tym odetchnął krótko, zaraz kontynuując: – Słyszałem dziwne rzeczy o nim. Że źle podle traktował swojego ostatniego chłopaka i teraz ten chłopak nie żyje. Przez niego nie żyje, Gabriel. Nie wiem czy to znaczy, że on go zabił czy może mu w tym nie przeszkadzał, ale to nie zmienia faktu…
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Wierzba nad jeziorem   21.09.16 7:06

Oczywiście, że się nie spodziewał usłyszeć czegoś takiego, w szczególności od Jessego, a już w ogóle w takim momencie. Te słowa podgotowały lisa w środku, przez co pewnie zrobił się trochę czerwony na policzkach. Nie mógł zostawić tych słów bez odpowiedzi.
- Kiedy ja ostatnio zwalałem na ciebie winę za moją "naiwność"?! - syknął ostro. Nie tak miała wyglądać ta rozmowa, nie o to chodziło i absolutnie nie tego oczekiwał. Broń Merlinie żeby tylko się nie pokłócili, to byłoby najgorsze co mogło go w tej chwili spotkać. Zaczynało się układać, dlaczego coś bardzo chce to zniszczyć?
Jednak to wszystko nie zmieniało faktu, że Gabriel usłyszał to, co usłyszał. W pierwszym momencie przeszedł go mały dreszcz, śmierć, śmierć w miłości. Rzecz, która w ogóle nie miała mieć miejsca, pojawiła się w życiu miłosnym Felixa, w którym teraz on najwyraźniej siedział. Ta informacja zasiała w nim ziarenko niepokoju, malutkie, ale było. Zdążyło zagnieździć się bardzo szybko, bo po krótkim otępieniu, Gabriel zaśmiał się drwiąco.
- "Słyszałeś"? A to przypadkiem też nie są plotki? - przechylił głowę w bok, wpatrując się chytrze w przyjaciela.




Powrót do góry Go down
P. Jesse Bennett

avatar
Gracz


Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Liczba postów : 47
PisanieTemat: Re: Wierzba nad jeziorem   21.09.16 21:21

Jesse przewrócił oczami. No tak, kiedy to zwalał winę. No, kiedy? Zdaniem Jessego było to cały czas, kiedy to zamiast zastanowić się czy coś jest bezpieczne czy nie, obwiniał jego właśnie za "myślenie za dużo". I oczywiście kto tu teraz najwyraźniej jest w niezłych tarapatach?
- Za każdym razem jak ci mówię, że coś lub ktoś może być niebezpieczny, Ty zamiast się p r z e z c h w i l ę chociaż zastanowić obwiniasz mnie za to, że wymyślam! I, oczywiście, teraz to Ty możesz mieć bardzo duże kłopoty, nie ja.
Już zaczynał tracić cierpliwość do swawoli Gabriela i tego, że wszystko brał za nic. Nie podejrzewał jednak, że w tym samym momencie Gabriel tracił cierpliwość do jego skrajności charakteru. A to z kolei prowadziło ich w bardzo złym kierunku na tą chwilę...
A jednak na drugie pytanie przyjaciela zmieszał się nieco. Plotki... Czy słowo pisane, bezpośredni list ostrzegawczy, można nazwać plotką? Czy raczej informacją możliwie prawdziwą? Właściwie teraz wpadło Jessemu do głowy, że mógł być równie dobrze ktoś, kto jest zazdrosny o Felixa. Ktoś, kto chciał zająć miejsce Gabriela przy boku tego człowieka. A jednak ton głosu blondyna przyprawił go o wściekły skok ciśnienia. Czy on sobie z niego kpi?!
- Nie, żadne plotki! - zawołał wyraźnie już wkurzony.
Gabriel musiał go takiego widzieć niezwykle rzadko, bowiem z reguły Jesse jest wręcz niemożliwie cierpliwym i opanowanym człowiekiem, a jego taktyką na problem jest ucieczka. Teraz jednak nie zamierzał odpuścić, zbyt ważna była ta sprawa. Splótł ręce na piersi, patrząc na niego wyzywająco.
- Zresztą... Czemu go nie zapytasz skoro jesteś taki pewny, że wszystko o nim wiesz, a ja zmyślam i wydziwiam? Zapytaj go i zobacz jak zareaguje.
Oczywiście powiedziawszy to wiedział już, że nie odstąpi go na krok żeby w razie co być przy tej rozmowie, przynajmniej wzrokowo, i w razie co pomóc Gabrielowi w potrzebie, gdyby Felix zrobił się agresywny. Blondyn wcale nie musiał o tym wiedzieć, Jesse umiał się ukrywać. Lata praktyki.
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Wierzba nad jeziorem   22.09.16 8:58

Tor, na który zbaczała ta rozmowa, ani trochę nie zapowiadał się na dobry. Jesse buchał złością, Gabriel poirytowaniem, obaj z pewnością mieli ochotę teraz wrzasnąć i już małe zalążki tego ich łapały, jednak resztkami taktu utrzymywali te rozmowę na granicy kłótni. Znaczy właściwie próbowali utrzymać, ponieważ po słowach Jessego wszystko runęło jak chybotliwy domek z kart. Wściekłość ogarnęła tych małych przyjaciół, a jesienny, wrześniowy wiatr jakby to zauważywszy, podmuchał w ich stronę, by ochłodzić atmosferę. To sprawiło, że Gabriel poczuł jak mocno jego palce były wtedy zmarźnięte oraz jak gorące ze wściekłości policzki miał w tamtej chwili. Jednym, dość poirytowanym ruchem opatulił się mocniej swoją szatą, a kiedy Jesse rzucił ostatnimi słowami, mały wulkanik Gabriela w końcu wybuchł.
- DOBRA! - wrzasnął zanim zdążył pomyśleć, powstrzymać się. Tupnął przy tym gniewnie, odwrócił się i skierował w stronę zamkowych murów.

ztx2




Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Wierzba nad jeziorem   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Erised :: Fabuła :: Hogwart :: Błonia-
Skocz do: