Share | 
 
Wieża zachodnia z sowiarnią
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Wieża zachodnia z sowiarnią   28.09.15 3:50

Wieża zachodnia z sowiarnią
Zapach tego miejsca nie jest zbyt zachęcający. Raczej nie przychodź tu też w zbyt wyjściowych butach, bo chodzenie po sowich odchodach może się dla nich źle skończyć. Jednak kiedy potrzebujesz wysłać list, zawsze znajdziesz tu sowę, która chętnie poleci, by przekazać twoją wiadomość. Gatunków sów jest tu wiele, dlatego na pewno znajdziesz taką, która będzie ci odpowiadać. Przy okazji widok stąd jest niesamowity - uważaj tylko, by żadna z sów nie narobiła ci na głowę!
Powrót do góry Go down
Effie Force

avatar
Gracz


Skąd : USA
Liczba postów : 156
PisanieTemat: Re: Wieża zachodnia z sowiarnią   22.06.16 23:07

Niedaleko sowiarni

Okej, okej Ef nie panikuj! Przecież ta sowiarnia musi gdzieś tu być, nie? Miało być na wierzy, no i jest na wierzy. Nie wie tylko czy to ta wieża. Stanęła na okrągłym korytarzu i miała do wyboru schody i 5 par drzwi.Chyba już 3 pary z nich sprawdziła, ale w ciężko o pewność kiedy wszystkie drzwi wyglądają tak samo. Nie miała ochoty i sił by sprawdzać je po raz setny. Potrzebowała kogoś do pomocy. Czytaj kogoś kto wie gdzie jest sowiarnia. Ef nigdy nie miała potrzeby niczego tak pilnie wysyłać, wiec nie miała też potrzeby szukać swojej sowy. Ta od czasu do czasu odwiedzała ją w pokoju, ale teraz gdy była potrzebna na gwałt nie było jej! Jak zawsze zresztą. Co jak co ale to ptaszysko nie miało wyczucia czasu. Rozejrzała się dookoła czy przypadkiem ktoś nie przechodzi w pobliżu. Wolała poczekać niż spędzić cały dzień chodząc w kółko po Hogwarcie.
Powrót do góry Go down
Eileen Gray


Gracz


Skąd : Szkocja
Liczba postów : 189
PisanieTemat: Re: Wieża zachodnia z sowiarnią   22.06.16 23:42

W przeciwieństwie do Ślizgonki Eileen od początku pobytu w Hogwarcie miała bardzo dużo okazji by sowiarnię odwiedzić. Dostojna sowa o imieniu Sebastian podarowana przez Serinę robiła kurs z lub do Hogwartu mniej więcej co drugi dzień, więc średnio siedem razy w miesiącu Krukonka wdrapywała się po schodach na wieżę zachodnią by wysłać list. Niezależnie od tego czy w życiu Krukonki działo się dużo czy mało, koperta zawsze była solidnie wypchana, a mimo to dziewczynka czuła niedosyt. Naprawdę tęskniła za opiekunką, w końcu spędziła z nią całe dotychczasowe życie.

Dzisiejszego dnia Eileen miała jednak poważniejsze zmartwienie. Serina miała dwudniowe opóźnienie, co się właściwie nie zdarzało. Czy coś się stało? Może Sebastian jakimś dziwnym sposobem zapomniał jej dostarczyć list? Musiała sprawdzić, a jedynym ku temu sposobem była wycieczka do sowiarni i samodzielne skontrolowanie sytuacji. Może ptak był wyjątkowo zmęczony i postanowił odpocząć? Sytuacja abstrakcyjna, no ale może jednak...

Zaraz po zajęciach, zamiast udać się jak zwykle do biblioteki, Eileen skierowała się prosto do wieży zachodniej. Mijała dobrze znane punkty orientacyjne, właściwie obeznana była z całym Hogwartem - tym obecnym i tym dawnym. Na swojej trasie spotkała jakąś dziewczynę, która chyba miała problem z drzwiami, bo po kolei otwierała każde z nich. Uśmiechnęła się w ramach powitalnego pozdrowienia i nawet nie zakładając, że Ślizgonka mogła się zgubić, ruszyła w stronę drzwi do sowiarni.
Powrót do góry Go down
Effie Force

avatar
Gracz


Skąd : USA
Liczba postów : 156
PisanieTemat: Re: Wieża zachodnia z sowiarnią   22.06.16 23:53

A jednak! Miała racje, ktoś przybył jej z odsieczą oczywiście nawet o tym nie wiedząc. Za grosz nie kojarzyła twarzy Eileen, a ponieważ dziewczyna wyglądała na znacznie młodszą, nawet nie przypuszczała by, że są z jednego roku. Niestety Force raczej zwraca uwagę na siebie, no i ewentualnie na osobniki płci przeciwnej.
Na chwilę ją zmroziło, widząc że dziewczyna się do niej uśmiecha. Nikt, kto zna reputację Ef się do niej nie uśmiecha. No chyba, że jest szalony. Wiec prawdopodobnie dziewczę ją nie zna. Co też było dziwne i zrobiło niewielką szramę na ego ślizgonki. Jak to? Ją nie znać? Absurd! W każdym razie zanim jej odsiecz zniknęła w drzwiach zdążyła zawołać. -Ymm... Przepraszam? Słuchaj pomogłabyś mi? - od kiedy Force jest taka miła co? Dziwne czasy nadchodzą. Ale dziewcze wydawało się takie niewinne i słodkie, że nie dało się inaczej z nią obchodzić. Poza tym skoro jej nie znała, to może zrobić dobre pierwsze wrażenie. Czemu nie? - Może wiesz gdzie jest sowiarnia? - nie cierpiała prosić o pomoc. Wolała wszystko robić sama i wszystko zawdzięczać sobie. Ale jak mus to mus. Zmiętoliła list, który aż prosił się, żeby go wysłać.
Powrót do góry Go down
Eileen Gray


Gracz


Skąd : Szkocja
Liczba postów : 189
PisanieTemat: Re: Wieża zachodnia z sowiarnią   23.06.16 12:44

Pytanie lekko ją zbiło z tropu. Ah. Więc Ślizgonka szukała sowiarni? Jak tez ona miała na imię? Eileen z rozkoszą stwierdziła, że nie ma pojęcia. Niewiedza na temat rozmówcy była dla niej rzadkim i cudownym stanem, więc w żaden sposób nie chciała tego zmarnować. Wystarczyło nie dotknąć dziewczyny i wszystko będzie zupełnie normalnie!

- Jasne! - Krukonka ponownie się uśmiechnęła, naprawdę szczerze, bo nieznajomość przeszłości rozmówczyni znacząco poprawiła jej humor. - Właśnie się tam wybieram, możemy pójść razem. Tędy!

Przytrzymała nieznajomej drzwi i raźnym krokiem ruszyła w dalszą drogę. Było jej tak wesoło, że niemal przestała się martwić nieobecnością Sebastiana, chociaż świadomość zmartwienia wciąż migotała jej na dalszym planie umysłu.

- Nigdy tu nie byłaś? Jest prawie koniec roku, to trochę zaskakujące.

Takie zagadnięcie obcej dziewczyny było zupełnie nie w stylu Eileen, ale mimo wszystko nie było się czym martwić. W końcu każdy musi się czasem rozluźnić, prawda? Zwłaszcza wtedy, kiedy się nie wie, że rozmówczyni może się w każdej chwili zamienić w harpię i ją zjeść. No dobra, przesada. Ale jednak bezpieczniej rozmawiać ze zwyczajną dziewczyną, a nie półwila, prawda?
Powrót do góry Go down
Effie Force

avatar
Gracz


Skąd : USA
Liczba postów : 156
PisanieTemat: Re: Wieża zachodnia z sowiarnią   23.06.16 17:12

Hura! Jakaś ogarnięta osoba! Na pewno krukonka, bo to zwykle oni znali każdy zakamarek zamku. Stanowczo nie zazdrościła tej wiedzy. Najbardziej to chciałaby już skończyć tą przeklętą szkołę. Wydała cichy okrzyk radości i ruszyła przez trzymane drzwi. Gdy dziewczyna zadała jej pytanie Ef zdziwiła się nie na żarty. Jak, ktoś z młodszej klasy, chciał wdać się z nią w pogawędkę? Zwykle rozsądni ludzie tego nie robili. A nierozsądni byli zatrzymywani przez tych rozsądnych. Ale dziewczyna była tak urocza i ujmująca, że ślizgonka nie miała serca grać ślizgonki. Uśmiechnęła się w duchu, że raz może być miła i nie zagrozi to jej reputacji. Bo najwyraźniej dziewczę jej nie znało. - No nigdy nie miałam potrzeby. Nie wysyłam często listów, a jak już wysyłam to gdy mam moją sowę pod ręką. Albo odsyłam z tą sową, która mi przyniosła list. No ale ten tutaj - zamachała trzymanym listem - jest super mega ważny. A po za tym jestem tu dość nowa więc jeszcze nie miałam okazji zwiedzić aż T A K zamku. No i nie miała też za bardzo ochoty. - Eff dostała słowotoku. Nieczęsto miała okazję przyjaźnie potrajkotać z jakąś dziewczyną. A właśnie taki tryb jej się załączyć. Z jednej strony to niedobrze, bo może zagadać cię na śmierć. Z drugiej strony dobrze, bo na pewno cie nie zje!
Powrót do góry Go down
Eileen Gray


Gracz


Skąd : Szkocja
Liczba postów : 189
PisanieTemat: Re: Wieża zachodnia z sowiarnią   23.06.16 17:58

Eileen prowadziła nową znajomą po schodach, przejściach i korytarzach, aż w końcu znalazły się tuż przed sowiarnią. Tadam! Krukonka z zadowoleniem stwierdziła, że mogła być komuś pomocna, zamiast tylko snuć się po kątach. Odwróciła się do Ślizgonki i z wymalowanym na twarzy zadowoleniem wskazała cel ich podróży.

- Jesteśmy na miejscu! Bywam tu co kilka dni, żeby wysłać list do domu. i WSZYSTKIE są bardzo ważne. Wiesz, rodzina. Nie wyobrażam sobie życia bez niej!

Jej słowa były wypowiedziane zupełnie niefrasobliwym tonem. Jakoś tak miała wrażenie, że może się przy tej dziewczynie odprężyć. No i cóż. Zawsze jej się milej rozmawiało z ładniejszymi osobami, ale to chyba norma, prawda? To znaczy nie że z jakimiś wyniosłymi paniusiami, tylko z takimi sympatycznymi ludźmi o miłych twarzach. Tak, Eileen uważała Effie za postać pozytywną.

- Ja tu trafiłam dopiero do szóstej klasy, wcześniej uczyłam się w domu, ale mimo wszystko znam zamek całkiem dobrze. To taka Krukońska przypadłość, prawda? Wszystko wiedzieć!

Gadała i gadała. Nadal nie jakoś wyjątkowo dużo, ale jak na siebie była bardzo, BARDZO swobodna. Weszła do sowiarni i rozejrzała się wokół. Jej sowy nigdzie nie było. Cóż to mogło znaczyć? Nagle zatrzepotały skrzydła, Eileen odruchowo podniosła rękę i nagle - czary - usiadł na niej Sebastian podając swojej czarownicy list.

- Znalazłeś się! Zaczekaj chwilę, dam ci list do Seriny - dziewczyna zawsze zwracała się do cioci po imieniu, bo kobieta właśnie tego sobie życzyła. Teraz, gdy miała już zajęte ręce, mogła "nagle" sobie przypomnieć o uprzejmościach. - Ah, wybacz, nie przedstawiłam się. Jestem Eileen Gray. Oj, no... tak.

Spojrzała sugestywnie na sowę i list, dając do zrozumienia, że chętnie podałaby na przywitanie rękę. Taki jej malutki wybieg, ale naprawdę nie chciała naruszać prywatności  koleżanki.
Powrót do góry Go down
Effie Force

avatar
Gracz


Skąd : USA
Liczba postów : 156
PisanieTemat: Re: Wieża zachodnia z sowiarnią   23.06.16 18:21

Dobrze, że Ef zdążyła zmienić buty na swoje mega wygodne różowe sandałki, bo szkolne buty były strasznie sztywne i niewygodne. I zresztą nie pasowały do niczego. Ktoś kto je zaprojektował powinien koniecznie zostać za to ukarany. Na przykład powinien sam w nich chodzić. Mniejsza z tym. Gdy tylko krukonka otworzyła drzwi sowiarni, w nos Effie uderzył niesamowity odór. Bo dla panny, która przebywa całe dnie w wyperfumowanych galeriach taki zapach był co najmniej odrażający. Zatkała natychmiast nos ręką. Będzie to łatwiej wytrzymać, jak będzie oddychać przez usta. Wydawało jej się to potwornie niehigieniczne, ale przynajmniej nie zwymiotuje. Wsunęła głowę za próg i natychmiastowo ją cofnęła. Było tam duszno i parno, a całą podłogę pokrywały ptasie kupy. Jednak sandały to był zły pomysł. Bardzo, baaardzo zły pomysł. Zrozpaczona rozejrzała się po pomieszczeniu, na tyle na ile mogła zza otwartych drzwi. Nigdzie nie widziała swojej sowy. Po chwili dotarło do niej imię dziewczyny. No i to, że jest z Ravenu, tak jak Force podejrzewała. To chyba faktycznie była przypadłość krukonów. Ale to dobrze przynajmniej większość nie plątała się pod nogami. - Ja jestem Effie Force. No dobra, właściwie Euphoria, ale nie lubię tej wersji. - delikatnie dała do zrozumienia, że tak się jej nie nazywa. Ale fajnie jak ktoś zna jednak twoje prawdziwe imię. I fajnie jak ktoś nie ma o tobie wyrobionego zdania. Możesz być wtedy miłą osobą! To taka dziwna odmiana dla Eff. W każdym razie polubiła dziewczynę. Zwłaszcza, że ta jej pomogła, a ona potrzebowała jeszcze trochę pomocy. - Słuchaj, nie zrobiła byś dla mnie jeszcze jednej małej przysługi? - ale się zadłuży w tych przysługach u Eileen. Po tym wszystkim krukonka będzie miała w zanadrzu, znacznie większe plecy niż by się jej mogło wydawać.
Powrót do góry Go down
Eileen Gray


Gracz


Skąd : Szkocja
Liczba postów : 189
PisanieTemat: Re: Wieża zachodnia z sowiarnią   23.06.16 22:07

Spojrzała z zaskoczeniem na Effie. Aż tak przeszkadzał jej sowi zapach? Cóż, Eileen bywała tu tak często, że nie robił on na niej najmniejszego wrażenia. Swobodnie postawiła ptaka na kamiennym murku i rozwinęła list. Serina pisała, że przeprasza za opóźnienie, ale Sebastian źle znosił upały i potrzebował dłuższego odpoczynku. Dalszą część postanowiła doczytać na spokojnie w pokoju Krukonów albo bibliotece, a tymczasem schowała list Seriny do torby, a przy okazji również swój własny - nieaktualny.

- Jutro wieczorem będę miała gotowy list, mógłbyś przylecieć do dormitorium? - spytała, po czym, gdy usłyszała potwierdzające pohukiwanie, spojrzała na Ślizgonkę. - Zależy jaka to przysługa, ale raczej tak.

Nie mogła przecież zgodzić się w ciemno, prawda? Ale czuła, że mogłaby nawiązać z tą dziewczyną znajomość pokrewną w pewien sposób przyjaźni, a przynajmniej na pewnym stopniu koleżeństwa. A jeśli chodzi o imię... Eileen zastanowiła się nad własnym. Było przyjemne, ładne, podobało jej się. Natomiast nazwisko... Nie była pewna. Jakby być do końca poprawnym, to nie nazywała się Gray tylko Greengrass. Eileen Greengrass. Czy to brzmiało dobrze? Nie mogła się zdecydować. A może po mamie Eileen Lazarova? Chyba nie było to najlepsze połączenie...
Powrót do góry Go down
Effie Force

avatar
Gracz


Skąd : USA
Liczba postów : 156
PisanieTemat: Re: Wieża zachodnia z sowiarnią   23.06.16 23:03

Zniecierpliwiona przestąpiła z nogi na nogę. Bardzo nie lubiła się prosić o pomoc. Oj bardzo. Ale miała do wyboru, zniżyć się do poziomu proszenia o pomoc, albo ubrudzić swoje ukochane buty. Spojrzała na buty, a potem na list. Wybór nie był ciężki. Przecież to Force. - Rozejrzała byś się za moją sową? Jest nieduża i cała biała. I nazywa się Fredie. I nigdy jej nie ma jak jest potrzebna, mimo że jest potrzebna bardzo rzadko. - no i dobra zrobiła to! Poprosiła o pomoc. Zrobiło jej się lżej. A na domiar złego okazało się nie takie straszne jak myślała. Do czego to dochodzi. Nie dość, że była miła dla jakiejś krukonki to jeszcze prosiła ją o pomoc! Byle za dużo ludzi się o tym nie dowiedziało, bo to może zniszczyć jej reputacje. Jeszcze ktoś zechce się z nią przyjaźnić. Mowy nie ma! Nie ma przyjaźni, nie ma szansy na zranienie i ataki harpii.
Nagle poczuła, że musi wytłumaczyć swoją prośbę. - Widzisz, założyłam nieodpowiednie buty. No nie spodziewałam się, że będzie tu aż tak brudno. - pomińmy proszę to, że każdy by się tego domyślił.
Powrót do góry Go down
Eileen Gray


Gracz


Skąd : Szkocja
Liczba postów : 189
PisanieTemat: Re: Wieża zachodnia z sowiarnią   23.06.16 23:57

Wyraz nieopisanego zdumienia wymalował się na twarzy Eileen po słowach Effie. Buty? Czy ta dziewczyna właśnie wprost powiedziała, że boi się o swoje buty i że się ubrudzi? Szczerość była w oczach Krukonki czymś nieocenionym, więc na jej twarzy wykwitł wielki, dziecięcy uśmiech. Nie mogła wprost w to uwierzyć, jak bezproblemowym stworzeniem była rozmówczyni - bo czy ktoś, kto przejmuje się butami, może mieć jakieś mroczne tajemnice? Na pewno nie.

- Wiesz, oczywiście mogę to zrobić. Ale czemu by nie spróbować tego - dziewczyna wyciągnęła różdżkę i po chwili namysłu wycelowała nią w podłoge niedaleko stóp koleżanki. - Chłoszczyść!

W miejscu, które dosięgnął czar, nagle zaczęły znikać ptasie pióra i odchody, aż pojawiła się okrągła plama posadzki o średnicy trochę większej od długości stopy Ślizgonki. Eileen powtórzyła procedurę w kilku innych miejscach, aż wreszcie przed Effie utworzyła się piękna i czysta ścieżka aż na środek sowiarni. Taka tam magia.

- To jak wolisz? - Krukonka rozejrzała sie po sowiarni, wypatrując ptaka. - O, tu jest! Zobacz, siedzi tutaj... chyba to ta. Nie jestem pewna... Fredie?
Powrót do góry Go down
Effie Force

avatar
Gracz


Skąd : USA
Liczba postów : 156
PisanieTemat: Re: Wieża zachodnia z sowiarnią   24.06.16 0:12

No nie powiem na Effie zrobiło wrażenie zaklęcie krukonki. Szczerze nie znała takiego, ale też nie była tym bardzo zdziwiona. Nie przykładała się do nauki. Ale to zaklęcie by jej się przydało. Pisnęła z radości i klasnęła w dłonie. - Ale super! Musisz mnie tego nauczyć! - po czym ostrożnie i nadal trochę niepewnie weszła do sowiarni. Zrobiła jednak tylko parę kroków. Cały czas zatykając nos. Od razu zareagowała na spostrzegawczość Eileen. Faktycznie. Bawiła się z innymi sowami w najlepsze. Typowe. - Fredie! -krzyknęła surowo. Ptak usłyszawszy ton właścicielki zerwał się natychmiast do lotu. Ef wyciągnęła rękę do góry aby sowa mogła zabrać list. Zanim zniknęła krzyknęła na odchodne. - Zanieś to do tatusia! - i jak najszybciej umiała wyszła z pomieszczenia, uważając aby broń bogowie nie wyjść z ścieżki czystości. Gdy znalazła się trzy kroki za progiem odetchnęła z ulgą, nadal z zatkanym nosem. Odwróciła się do Eil. -Kurczę wielkie dzięki. Nie wiem co bym bez ciebie zrobiła. - pewnie nic, a list wysłałaby za tydzień albo dwa. - Jestem ci winna przysługę. - To były bardzo mocne słowa z ust Force. Niech nikt się nie przyzwyczaja.
Powrót do góry Go down
Eileen Gray


Gracz


Skąd : Szkocja
Liczba postów : 189
PisanieTemat: Re: Wieża zachodnia z sowiarnią   24.06.16 0:35

Księżniczka przeszła po czystych plackach posadzki i uciekła z sowiarni tak szybko jak to było możliwe. Zabawne... Jaka z niej była wesoła, pozytywna osóbka! Eileen popadła w swego rodzaju zachwyt i aż się zapatrzyła na Effie. Ona była taka... Taka miła. Taka sympatyczna. No naprawdę, nic dodać nic ująć.

- Chłoszczyść to jedno z podstawowych zaklęć! Aż niemożliwe, że go nie znasz. Ale jeśli faktycznie, to wiesz, tutaj mamy doskonałe pole do ćwiczeń.

Eileen odchrząknęła, stanęła prosto jak struna i postarała się wzbudzić wokół siebie aure akademickiej mądrości. Nieczęsto zdarzało jej się kogoś uczyć, jak już to pracowała z kimś, ewentualnie uczyła się sama. Ta sytuacja napawała ją dumą, że może szerzyć wiedzę, przekazywać ją innym osobom.

- Żeby rzucić zaklęcie, trzeba oczywiście trzech rzeczy - intencji, inkantacji i ruchu różdżką. Żeby czar działał poprawnie, potrzebne są wszystkie te elementy złożone w całość. Najpierw musisz wiedzieć, jaki jest twój cel. W tym wypadku będzie to usunięcie brudu z posadzki. Wyobraź to sobie, skup się, a wtedy wszystko powinno się udać. - Zaczerpnęła oddech i wyjaśniała dalej. Bardzo wczuła się w swoją rolę, wręcz do przesady. - Następnie należy przejść do ruchu połączonego z inkantacją. Nadgarstek powinien wykonać pociągnięcie w kształcie litery S, ale oczywiście nie przesadzając. Jeden "brzuszek" S na sylabę "chłosz", drugi na "czyść". Akcent kładziemy na sylabę pierwszą. Spróbujesz?

Dobrze. Teoria przedstawiona, ale czas na praktykę. Krukonka była bardzo podekscytowana całą sytuację i aż ze skóry wychodziła w oczekiwaniu na to, czy jej "uczennicy" się powiedzie.
Powrót do góry Go down
Effie Force

avatar
Gracz


Skąd : USA
Liczba postów : 156
PisanieTemat: Re: Wieża zachodnia z sowiarnią   24.06.16 13:22

Co prawda Eileen się nie myliła. Z Effie potrafiła być miła i wesoła osóbka, jednak zdarzało się to tak rzadko, że nikt tego nawet nie potrafił zauważyć. No cóż stworzyła sobie reputację jaką chciała mieć i za bardzo jej to nie przeszkadzało. Trochę zdziwił ją tak szybki obrót zdarzeń. Nie spodziewała się, że krukonka, aż tak szybko spełni jej prośbę. W ogóle nie spodziewała się, że faktycznie będzie chciała ją nauczyć. Ale jak na krukonke przystało, była gotowa pomagać wszystkim naokoło. Więc Effie po zrobieniu zdziwionej miny, jedynie wzruszyła ramionami. Wyciągnęła różdżkę zza stanika, niestety rurki nie pozwalają by trzymać w nich długi kij. Ustawiła się gotowa do instrukcji. Przyjęła wykład z odrobinę zdziwioną miną, bo kto normalny tyle wie o rzucaniu zaklęć. Zrobiło to na niej wrażenie. Musiała przyznać, że dość ciężko było jej się skupić, przez ten smród, ale na tyle ile mogła, wyobraziła sobie czystą posadzkę. Lubi czystość więc zależało jej na nauczeniu się tego zaklęcia. Zrobiła wszytko wedle poleceń mówiąc stanowczo - Chłosz-czyść - i prawie jej się udało. Bo chociaż powstała dość mała plama czystości, nie większa od dłoni to jednak o to chodziło prawda? Uradowana Effie pisnęła i znów klasnęła w ręce. - Yeey! Ale super! Dzięki! - mała miała warunki, żeby zostać co najmniej korepetytorką. Bo kogo jak kogo, ale Force nie była zbyt pojętnym uczniem.
Powrót do góry Go down
Eileen Gray


Gracz


Skąd : Szkocja
Liczba postów : 189
PisanieTemat: Re: Wieża zachodnia z sowiarnią   24.06.16 13:46

Eileen z zastanowieniem przyjrzała się koleżance. Zaklęcie zadziałało, ale w niewystarczającym jak na gust Krukoki stopniu. Wymowa poprawna. Ruch również. Co więc było nie tak? Skupienie. Tak, to była jedyna możliwość w wypadku Effie, bo zdecydowanie i wizję celu z pewnością miała ściśle sprecyzowaną. Co więc jej przeszkadzało?

Zapach. Księżniczka od początku wykazywała silne problemy z sowim odorkiem i to musiało mieć kluczowe znaczenie w jej niepełnym powodzeniu. Ale nie było niczego, co nie mogło by być naprawione zaklęciem!

- Znasz zaklęcie Bąblogłowy? To od bańki powietrza wokół głowy... Teoretycznie służy do oddychania pod wodą, ale może też chronić przed niemiłym zapachem. Wiesz, bo ta bańka jest wypełniona świeżym powietrzem i w sumie jeśli się nie ma nieświeżego oddechu to można z tym chodzić naprawdę długo!

Krukonka naprawdę była w swoim żywiole. Tyle lat nauki pod okiem babci, a teraz mogła nauczać SAMA! Czy to nie było piękne?! Pierwszy raz poczuła się naprawdę szczęśliwa przez to, że wiedziała coś, czego nie wiedzieli inni. Zaklęcia były dla niej czymś absolutnie wspaniałym i była gotowa się dzielić nimi z każdym, kto tylko wykazywał zainteresowanie.
Powrót do góry Go down
Effie Force

avatar
Gracz


Skąd : USA
Liczba postów : 156
PisanieTemat: Re: Wieża zachodnia z sowiarnią   24.06.16 14:06

Mimo wszystko ślizgonka była z siebie bardzo zadowolona. Chyba pierwszy raz wyszło jej zaklęcie za pierwszym razem! To naprawdę sukces. Jednak słysząc o drugim zaklęciu już się trochę przeraziła. Po pierwsze to trochę za dużo na raz jak na nią, a po drugie bańka wokół głowy? Jak to by wpłynęło na jej fryzurę? Mimowolnie dotknęła końcówek. Chyba nie chciałaby, aż tak zaryzykować. - Wiesz co... Mam jeszcze sporo na głowie. Może innym razem? Mogłabyś mnie nauczyć sillencio. To takie przydatne zaklęcie, a nigdy nie che mi wyjść! - pokręciła głową. Niewiele zaklęć jej wychodziło. Po chwili dotarło do niej co ona robi. Prosi o korepetycje, o pomoc. Ona Effie Force prosi o pomoc. Do czego to doszło. Niedługo zacznie być miła dla wszystkich. To byłyby straszne czasy. Na pewno nie do zniesienia.
Powrót do góry Go down
Eileen Gray


Gracz


Skąd : Szkocja
Liczba postów : 189
PisanieTemat: Re: Wieża zachodnia z sowiarnią   24.06.16 14:43

Za dużo na raz? Ok, Eileen była w stanie to zrozumieć. Ona też nigdy nie była w stanie nauczyć się dwóch zaklęć jednego dnia, nie wiedziała skąd w ogóle przyszło jej do głowy, że kto inny by mógł. To znaczy na upartego by się dało. Na lekcjach jakoś to wychodzi, ale mimo wszystko było to wyczerpujące magicznie i psychicznie. Tak bywa Razz

- Oczywiście! Mogę nauczyć cię wszystkich zaklęć, które znam. I możemy sie razem przygotowywać do zajęć! I w ogóle możemy iść do biblioteki! Bo... wiesz gdzie biblioteka, prawda?

Wolała się upewnić, bo znajomość drogi do sowiarni była dla niej czymś oczywistym więc, równie dobrze z biblioteka mogła się mylić. Merlinie. Eileen czuła się jakby znalazła przyjaciółkę od serca, bratnią dusze i w ogóle istotę z która wreszcie czuła się NORMALNA.

- Zaraz będę musiała wracać do dormitorium, bo muszę przeczytać list od cioci i napisać swój, ale jakbyś chciała to możemy się jeszcze dzisiaj gdzieś spotkać. Co o tym sądzisz?

z/t
Powrót do góry Go down
Effie Force

avatar
Gracz


Skąd : USA
Liczba postów : 156
PisanieTemat: Re: Wieża zachodnia z sowiarnią   24.06.16 15:39

Prychnęła cicho. Oczywiście wie gdzie jest biblioteka! Raz była zmuszona, żeby się tam pojawić. Jednak nie ma zielonego pojęcia gdzie jest jaki dział i gdzie czego szukać. To była dla niej czarna magia, nie dosłownie oczywiście. - Oczywiście, że wiem! - powiedziała udając urażoną. Tak naprawdę nie była bo prawda była taka, że było to możliwe. Jednak nie miała już kompletnie dziś na to ochoty. Ta cała sowiarnia i zaklęcia ją wykończyły. Czuła się oblepiona tym smrodem. Jak najszybciej musiała iść się wykąpać. - Mam jeszcze sporo na głowie. - naciągnęła prawdę. Nie mniej jednak korki by się jej przydały. Przydałoby się zdać tą klasę. - Może jutro? W zamkniętej czytelni? - to miejsce znała, aż za dobrze. Ale wolała pominąć kwestie co tam robiła. Na pewno się nie uczyła.
Przyjęła z obojętnością, ze dziewczyna musi już iść. - To ja też już lecę. Pa! - pomachała radośnie, odchodząc jak najdalej od śmierdzącego pomieszczenia. - Jak byś potrzebowała pomocy zawsze możesz na mnie liczyć. Do jutra! - uśmiechnęła się i mrugnęła do niej. Nawet nie wie jaką sojuszniczkę zyskała. A jak się dowie, to się zdziwi.
Ciekawe czy teraz trafi z powrotem?
z.t.
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Wieża zachodnia z sowiarnią   14.07.16 16:58

Początek czerwca.

Nie przepadał za taką pogodą, zachmurzoną, zawsze miał wrażenie, że wtedy zbiera się coś niedobrego. Nie mógł dojrzeć słońca, jakby to się na niego obraziło i schowało za kurtyną chmur, od czasu do czasu tylko wychylając się zza nich lekko, by zerknąć na wszystkich z góry. Zazwyczaj jednak przy takiej pogodzie nadchodził deszcz, a Gabriel... cóż powiedzieć, uwielbiał go. Uwielbiał wtedy też siadać w ciepłym pomieszczeniu, zająć się swoimi sprawami i mieć świadomość, że jest tam, gdzie powinien. Deszcz dawał mu takie przeświadczenie o bezpieczeństwie, gdy mógł patrzeć na niego przez szybę, owinięty kocem, a zarazem małą cząstkę wolności w momencie, w którym ten złapał go na zewnątrz. Miał też wrażenie, że w czasie deszczu wszystko nagle zwalnia - to głupio brzmi, jak z romansów dla dziewczyn, jednak czuł się jakby wtedy czas na chwilę cofnął bieg, a świat wydawał się być spokojniejszy pod naporem łez z nieba. Teraz jednak deszczu nie było, a przywitało go jedynie to okropne, obrażone, zachmurzone niebo, które dostrzegł przez okno obok swojego łóżka. Było popołudnie, a Gabriel właśnie skończył pisać list dla swojego brata. Ściskał kopertę w dłoniach, przez co ta była lekko zgięta pod jego palcami, a i również jak zwykle - pachnąca wiśnią, jak cały ten lis. Dawno nie pisał do brata, obrazili się na siebie po ostatniej kłótni na temat dorywczej pracy młodszego Foksa, ponieważ Spin zabraniał mu jej wykonywać, co spotkało się z oczywistym sprzeciwem Gabriela. Po pewnym czasie jednak lisa zaczęły męczyć wyrzuty sumienia, w końcu nie warto być skłóconym z rodziną, szczególnie jeśli ma się w niej tylko jedną osobę, a więc w liście zawarł słowa skruchy, jak i szybkie streszczenie "co u niego słychać". Opisał mu, że stresuje się trochę SUMami, jednak miał nadzieję, że zda je dobrze i bez zbędnych problemów, w końcu już raz poprawiał rok, nie chciał tego robić ponownie, by widzieć zawód na twarzy brata. Nie wybaczyłby sobie tego, nie ponownie.
Z ciężkim westchnieniem Foks podniósł się z łóżka, zgarnął różdżkę i powędrował spokojnym krokiem w stronę sowiarnii, na wieżę. Lubił spacerki po szkole, szczególnie kiedy mógł pod szatą przełożyć kabel od jego nowiutkiego iPoda, którego wynaleziono dopiero rok wcześniej, co było dla Gabriela jak manna z nieba. Szybko uzbierał pieniądze ze swoich oszczędności i chwilę później już miał słuchawki w uszach wraz ze swoją wspaniałą muzyką, którą sobie już puścił. Jego humor mimo tej okropnej pogody był całkiem dobry, z przyjemnością wręcz zerkał na uczniów korzystających z wolnego czasu i pałętających się po korytarzu, aczkolwiek nie słyszał ani słowa z ich rozmów. Zamiast tego szeptał pod nosem słowa wolnej piosenki, która wprawiała go w jeszcze bardziej balladowy nastrój. Po kilku minutach Gabriel już wdrapywał się po schodach na górę wieży, czując już pod nosem charakterystyczny zapach owego miejsca, oczywistym było, że nikt nie lubił tego swądu, ale Foks uśmiechnął się jedynie pod nosem i pociągnął za kabel od słuchawek, by wyciągnąć jedną z nich z uszu. Będąc już na górze zaczął się rozglądać za swoją starą, białą sówką.
- Guuustaav, chodź do paanaa..




Powrót do góry Go down
Ezra J. Fawley

avatar
Admin


Liczba postów : 96
PisanieTemat: Re: Wieża zachodnia z sowiarnią   16.07.16 17:43

Bycie Ezrą Fawleyem nie było łatwe i młody Puchon wiedział o tym doskonale. Jednak, nieskromnie mówiąc, uważał, że radzi sobie z tym całkiem nie źle. Był wręcz przekonany, że nikt inny nie będzie tak dobrym Ezrą Fawleyem jak on. Główny problem z jakim trzeba sobie poradzić, to to, że nikt nigdy nie traktuje cię poważnie. Nawet Percival - senior rodu w każdym swoim liście przypominał mu, że jest głupi.
Właśnie wspominając o listach między dziadkiem a wnukiem, Puchon właśnie jeden taki spalił. Zawsze to robił, można powiedzieć, że zawsze go odprężało, kiedy widział, że te wszystkie przykre słowa płoną. O żadnym takim liście nie wspomniał swojemu bratu, ponieważ nie chciał go martwić. Lysander i tak miał już dość dużo na głowie, bez martwienia się, że podlizywanie się seniorowi rodu nie idzie Ezrze tak dobrze jak powinno. Na przykład wtedy, gdy nazwał swojego szczura Percival.
Właściwie to w ogóle ograniczyłby kontakt z dziadkiem to minimum, ale widział jak bardzo mamie zależy, by Lysander został dziedzicem. Nawet jego własnym zdaniem, byłby dobrym człowiekiem na tym "stanowisku". Starał się więc zdobyć przychylność najstarszego Fawleya, aby spojrzał łaskawiej na obu chłopców swojej młodszej córki.
Na oba problemy znalazł jedno rozwiązanie, albo raczej jedną osobę, która może mu pomóc. Piękna, blondwłosa Krukonka z jego roku, równie wyjątkowa jak on sam. Nie widział w szkole żadnej innej dziewczyny, która nosiła spodnie, zachowywała się inaczej niż te wszystkie panienki dookoła. W ogóle była cała niesamowita. Z tego co się zorientował była mugolskiego pochodzenia, ale wcale mu to nie przeszkadzało i miał nadzieję, że jego rodzinie też nie.
Właśnie zobaczył jak podąża w kierunku sowiarni i uznał, że lepszej okazji może nie mieć. Zastanawiał się chwilę od czego w ogóle zacząć rozmowę, aż nagle zdał sobie sprawę, że jeśli ona wyjdzie, w czasie jego namysłów, to "będzie po ptokach". Pognał na wieżę, przeskakując po dwa stopnie na raz i zatrzymał się przed drzwiami. Sprawdził swój oddech i poprawił fryzurę, doprowadzając ją ze stanu "lekko roztrzepany" do "bardzo roztrzepany". Przez chwilę krążył w kółko przed drzwiami, próbując uspokoić serce. Teraz albo nigdy.
Wszedł do środka w momencie, gdy biała sowa sfrunęła w jej kierunku. Poczuł jak na chwilę powietrze utknęło mu w płucach. No, odezwij się baranie!
- Em... hej, Gabi - zaczął, przeklinając się w duchu. Tyle po dobrym wrażeniu. - Mam do ciebie dwie sprawy... możesz poświęcić mi chwilkę?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Wieża zachodnia z sowiarnią   16.07.16 23:45

iPod przełączył muzykę na kolejny utwór, do którego Gabriel zaczął się wolno bujać. Zawsze wyciągał słuchawkę z lewego ucha, jakoś tak było to jego dziwnym przyzwyczajeniem. Tak samo jak chodzenie wiecznie po prawej stronie, zaczesywanie włosów za lewe ucho i skupianie swojej uwagi po lewej stronie świata, mimo iż tak naprawdę był praworęczny. Nie miał zielonego pojęcia od czego to zależało, ale wiedział, że tak mu było po prostu wygodniej.
W momencie, w którym Gustav podleciał do blondyna, ten uśmiechnął się szeroko na widok jego kochanej, słodkiej i starej sówki, a następnie trzymając malucha na ramieniu przeniósł się z nim na parapet i zaczął głaskać po głowie. Tak właściwie to zawsze marzył mu się lis, uwielbiał lisy, a swoją miłość do nich pogłębił w momencie ukazania się jego patronusa, który przyjął formę właśnie tego zwierzęcia - pamiętał jak był tym oczarowany i jakie miał wtedy świecące oczy! Te futrzaki naprawdę zajęły wyjątkowe miejsce w jego sercu, jednak cały czas zdawał sobie sprawę, że jego Gustav jest number one i żadna inna sówka tego nie zmieni. Przez krótką chwilę rozmarzył się głaskając rozanielonego zwierzaka i prawie nie zauważył jak puchon wszedł do sowiarnii. Zaskoczony więc usłyszał swoje imię wypowiedziane nieśmiałym tonem, w wyniku czego podskoczył lekko i zerknął w jego stronę.
- O... - zaczął krótko, jak gdyby chcąc podkreślić, że zauważył jego obecność tutaj. Także w pierwszym odruchu posłał mu uśmiech na przywitanie, gdy ten próbował zacząć jako taką rozmowę. Pochylił się na chwilę nad Gustavem, by cmoknąć sówkę w łepek i wyciągnąć list z kieszeni, kiedy usłyszał, że ktoś ma do niego sprawę... ba! Dwie sprawy! Aż podniósł brwi ze zdziwienia i wyprostował się, skupiając swój wzrok na chłopaku z roku. Kojarzył go, mijał go kilka razy na korytarzu, jak i nie raz siadał niedaleko niego w klasie. Wydawał mu się całkiem pozytywną osobą, także przez różne ploteczki na temat dużego kontrastu charakteru między nim, a jego bratem ze ślizgonów.
- Jasne, mów śmiało. - zachęcił go lekkim skinieniem głową i podał Gustavowi kopertę do dzioba, by ten następnie mógł wejść Gabrielowi na ramię.




Powrót do góry Go down
Ezra J. Fawley

avatar
Admin


Liczba postów : 96
PisanieTemat: Re: Wieża zachodnia z sowiarnią   17.07.16 13:31

Nie miał tak wielkich ambicji jak jego brat. Nie planował zostać Ministrem Magii ani w bliżej ani w dalszej przyszłości. Właściwie, to nie miał pojęcia czym chciałby się zajmować, nie był pewien czy właściwie nadaje się do czegokolwiek. Ale jeśli miałby być kimś, na brodę Merlina, jeśli teraz miałby być kimś to chciałby być tą sową!
Ona musi to robić specjalnie, prawda? Nie mogła być przecież tak urocza z przypadku, to przecież niemożliwe…
Fawley poczuł jak miękną mu kolana, serce i mózg chyba też mu trochę zmiękł, bo zamiast odezwać się jak człowiek na zmianę tylko otwierał i zamykał usta, nie wydając z siebie żadnego dźwięku.
- Ja… - przemówił w końcu, ale jakoś nie specjalnie wyglądało na to, by reszta jego wypowiedzi miała być jakoś specjanie składna. - ...bo, no… twój brat… on zajmuje się kolczykami, prawda?
Spojrzał się gdzieś w podłogę i zaczął wykonywać jakieś dziwne, bliżej niezidentyfikowane, nerwowe ruchy dłońmi. Nie wyglądało to na gesty, bardziej na jakąś wyimaginowaną, rutynową czynność.
- I… i pomyślałem sobie, że może… no… możesz do niego napisać czy coś… bo ja bym trochę kupił i… no… jeśli możesz, oczywiście… bo jak nie możesz… to, no… to nie możesz…
Jak już wcześniej udało nam się ustalić, bycie Ezrą Fawleyem jest ciężkie. Zwłaszcza, jeśli musisz odezwać się do pięknej dziewczyny, poprosić ją o coś i starać się zrobić na niej dobre wrażenie. Każdego w takiej sytuacji zjadłaby trema. Widać rodowa zdolność przemawiania ominęła młodego Puchona, tak samo jak wiele innych przydatnych w życiu umiejętności. Nawet Percival Fawley nie był w stanie go wyszkolić.
Westchnął cicho, czekając na reakcję przyszłej matki swojego potomstwa. Znowu zrobił z siebie idiotę, ale szczerze mówiąc, był już do tego przyzwyczajony. Do tej pory jakoś mu to nie przeszkadzało, był nawet zadowolony, że dziadek zabronił mu chodzić na te wszystkie nudne bankiety i, delikatnie mówiąc, odsunął go gdzieś na bok. Ale skoro nie mógł robić dobrego wrażenia sam z siebie, może chociaż jego nazwisko zrobiłoby dobre wrażenie? Ale nie, po co! Przecież jemu i tak się nie przyda!
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Wieża zachodnia z sowiarnią   19.07.16 0:10

Gabriel skierował się wolno z okna na zewnątrz, przechodząc przez wejście do sowiarnii. Cały czas słuchał nieudolnych postękiwań chłopaka, który najwyraźniej starał się mu coś przekazać, aczkolwiek jak było widać - nie do końca mu to wychodziło. Foks uśmiechnął się chytrze pod nosem, słuchając najwyraźniej zestresowanego puchona, a następnie wypuścił Gustava, by ten poleciał dostarczyć list bratu. Dźwięk jego starań doprowadzał go do ostrego stanu rozbawienia, bo w końcu, kto się tak denerwuje przy pytaniu o głupie kolczyki? Przez głowę przeszła mu krótka myśl, że chłopak mógłby się go bać, w końcu Gabriel nie wyglądał jak zwyczajny, grzeczny krukon. Miał całe wytatuowane ramiona, plecy i obojczyki, kolczyk w wardze, masa kolczyków w uszach i jeszcze rozcięty język. Taka modyfikacja ciała zawsze wchodziła w grę z krótkim zerknięciem oraz małym szokiem malowanym na twarzy innych, aczkolwiek lis zdążył się już do tego przyzwyczaić. Pierwszy raz jednak spotkał się z tym, że ktoś aż tak się go boi, że jąka się przy rozmowie z nim.
- Mm... jasne. - skinął głową i otrzepał dłonie, odwracając się w końcu na pięcie w stronę puchona, do którego skierował swoje kroki.
- Właściwie to mój brat nauczył mnie przebijać uszy, a ja zawsze mam przy sobie jakieś zapasowe cuda, więc jeśli chcesz, to mogę ci to sterylnie zrobić nawet dzisiaj. - odparł po chwili, przypominając sobie jak to Spin w Londynie robił mu kursy na młodszego piercera. W końcu Gabriel był dość częstym gościem w salonie, pomagał dużo, więc nie zaszkodziło to nikomu, by również wiedział co nieco o tym, jak zrobić komuś kolczyk w uchu. Zawód piercera był dla niego tak dobrze znany dzięki bratu, że gdy wybierał się gdzieś na dłużej, równie dobrze jak apteczkę, brał mały zestaw przekuwacza uszu. W tym przypadku nie było inaczej.
- Chyba, że chcesz gdzieś indziej, ale to już mniej umiem, więc polecam pójście do salonu w takim wypadku. Osobiście mogę ci też poradzić gdzie możesz sobie zrobić taki kolczyk w uchu, bo na przykład jeśli ma być pierwszy, to nie polecam w chrząstce, bardzo boli, nawet mnie. - odparł i podszedł bliżej, by odgarnąć małe kosmyki z jego uszu jeśli oczywiście jakieś były i przyjrzał się im się dokładnie.
- Oczywiście możemy polecieć z tradycyjnym lobe, czyli w płatku. - skinął głową i wskazał na swoje cuda. Było tam prawie wszystko, lobe, industrial, tragus i pełno helixów. Zaraz jednak zdał sobie z czegoś sprawę.
- Oh.. chyba, że to nie dla ciebie, to wtedy pokażę ci tylko co mam w zanadrzu. - uśmiechnął się lekko w jego stronę i uniósł dłonie, jakby w geście "teraz wybieraj co chcesz".




Powrót do góry Go down
Ezra J. Fawley

avatar
Admin


Liczba postów : 96
PisanieTemat: Re: Wieża zachodnia z sowiarnią   21.07.16 19:17

Puchonowi prawie zakręciło się w głowie i nie był pewny czy to z powodu bliskości Krukonki czy może z nadmiaru tych dziwnych nazw. Na majtasy Morgany, kto to wymyślił?! Dlaczego to nie mogło mieć zwykłych nazw takich jak "to co zawsze" i "no ten dzyndzel"? Nie, ludzie musieli jak zwykle utrudniać sobie życie...
- W-w-właściwie to chciałem, żeby Lysander to zrobił... no wiesz, to mój brat i... i no... i tak chciałem...
Wyobrażał sobie Clarę. Jego ukochana siostra spoglądała na niego ze swojej chmurki i zaśmiewała się do rozpuku, pokazując go palcami innym aniołkom. Nie był pewny czy dodawało mu to odwagi.
- A jeśli chodzi o drugą sprawę, to...
Wziął głęboki oddech i przez chwile wydawać się mogło, że nic już więcej nie powie. Zaczął błądzić wzrokiem po całym pomieszczeniu, aż jego wzrok zatrzymał się na Morwarid - wrednej i dziobiącej sowie starszego Fawleya. Wyglądała na nieszczęśliwą. Ciekawe dlaczego?
Ah, tak, sprawa.
- ... no... bo ja jestem z rodów - wytłumaczył Ezra, jakby miało to wyjaśnić wszystko. Po chwili się zreflektował i zaczął mówić dalej. - Ja chciałbym... powinienem... no, przedłużyć linię, dać ciągłość rodu... no, rozumiesz...
Właściwie to, jeśli ktoś tu musiał "przedłużać" ród to był to Lysander. Jednak on jest cały czas smutny, więc żadna normalna dziewczyna nie będzie go chciała. A żadnej nienormalnej Ezra do niego nie dopuści.
- Dlatego pomyślałem, że jeśli już z kimś... to chciałbym z... z... z tobą.
Zamilkł na krótką chwilę i w rekordowym czasie stał się na twarzy równie czerwony co gryfoński proporzec.
- Znaczy nie koniecznie teraz! Później! Jak szkołę skończymy... ale pomyślałem, że byłoby bardzo fajnie... jakbyś chciała zostać matką moich dzieci. - Nerwowo poruszając dłońmi, wpatrywał się w ziemię. Po chwili, w akcie najwyższej odwagi, podniósł wzrok na wysokość jej twarzy, ale nie spojrzał jej w oczy. Przyglądał się jej cudownym blond włosom. Ciekawe czy ich córka miałaby takie. - Dobrze?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Wieża zachodnia z sowiarnią   31.07.16 15:33

Usłyszawszy o tym, że chłopak już załatwił sobie kogoś do przekłuwania ucha, skinął głową przyjmując to do wiadomości. Cóż, nie będzie musiał wyciągać swoich przyborów i będzie miał więcej czasu dla siebie, to taki jeden plus. Słuchał go jednak dalej z wielką ciekawością, bo tak naprawdę, to chłopak chciał mu coś powiedzieć, ale od kilku minut coś mu jakoś nie chciało przejść przez gardło. Foks już zaczął myśleć, że coś mu się stało, ale ten jednak po krótkiej chwili zaczął mówić. Szkoda tylko, że Foks nie za bardzo wiedział o co puchonowi chodzi, nie miał naprawdę zielonego pojęcia co znaczy "przedłużenie linii", ale na całe jego szczęście szybko dostał także i wyjaśnienie prawdziwego celu chłopaka.
W pierwszym momencie szczerze się uśmiechnął, bo.. wśród tylu smutnych myśli jeden ktoś stwierdził, że Gabriel jest na tyle piękny, by mógł przedłużyć czyjś rodowód... ba, że w ogóle jego wygląd i sam on jest wart uwagi. Ten fakt przez bardzo krótką chwilę łaskotał jego ego, bo Foks szybko zdał sobie sprawę z tego, że jest jeden i to bardzo ważny szczegół, który mimo wszystko był dość istotny. Jako płeć męska niestety nie mógł puchonowi tego zapewnić i nawet przez moment zrobiło mu się trochę przykro, że będzie musiał mu to powiedzieć. W końcu ten się zakochał, ale w kimś, kto nie istnieje.
Miłość jest głupia.
- Mm.. wiesz... - zaczął krótko, kiedy Fawley już skończył mówić. Podszedł do niego bliżej z pewnym trudem wypisanym na twarzy. Normalnie byłby dla niego w tym momencie wredny i tak dalej, ale wtedy najzwyczajniej w świecie nie miał na to ochoty, humoru i sił. Z lekkim smutkiem więc położył mu dłoń na jednym na ramieniu i szepnął przepraszającym tonem.
- Jestem chłopakiem. - odparł, a następnie odsunął się powoli. - Ale to bardzo miłe, mam nadzieję, że jednak kogoś znajdziesz. A kolczyki dobiorę i wyślę sową. - skinął głową i wycofał się z sowiarnii.
Nie chciał patrzeć na zawód miłosny.

/zt




Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Wieża zachodnia z sowiarnią   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Erised :: Fabuła :: Hogwart :: Wieże-
Skocz do: