Share | 
 
Jezioro
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Jezioro   28.09.15 3:52

First topic message reminder :

Jezioro
Jedną z niezaprzeczalnych zalet Szkocji są niesamowite jeziora. Jedno z nich znajduje się też na terenie Hogwartu. Nie jest szczególnie duże, choć obejście go dookoła zajęłoby spokojnie kilka godzin. Bez problemu można na jego brzegu znaleźć zarówno piaszczyste plaże, jak i zacienione miejsca pośród drzew, gdzie śmiało można schować się przed światem. Łowienie ryb z pomostu nie jest jednak wskazane - mieszkańcy jeziora nie byliby z tego zadowoleni, a lepiej z nimi nie zadzierać. Czasem, w spokojne, słoneczne dni, na brzegu można zobaczyć wygrzewającą się w słońcu wielką kałamarnicę. Nie przepada za drażnieniem jej wrażliwej skóry, ale już dawno do tego przywykła i nie jest groźna.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Rosemary Blackburn

avatar
Gracz


Skąd : Chelmsford, Wielka Brytania
Liczba postów : 267
PisanieTemat: Re: Jezioro   03.09.16 0:32

Podczas gdy Felix najwyraźniej się relaksował, Rose przeżywała masę kryzysów egzystencjalnych. Jak zwykle zresztą. Myślała o minionych wakacjach. Za mało czasu spędziła z Hattie, zdecydowanie. Za dużo z Alexem. Za dużo o jedną noc... Właściwie, cała sprawa z Alexandrem była dla niej wysoce niekomfortowa. Bo co ona sobie myślała? Że co, że coś z tego będzie? Że jest wyjątkowa dla niego? Yeah, naiwna jak zwykle.
Ponadto, po tak długim czasie spędzonym z ludźmi w namiocie, na kampusie, dookoła, teraz czuła się dziwnie wracając do swojej dawnej samotności. Jakoś teraz intensywniej to odczuwała. Znowu została ona, Felix, którego mimo wszystko rzadko w szkole widuje, Gabriel, to częściej, ale raczej się szlaja gdzieś... I to tyle? Philemon czasem dotrzymywał jej towarzystwa, ale ogólnie rzecz biorąc to była sama. I nadal nie umiała w kontakty międzyludzkie.
Najpewniej dlatego zamiast chociaż kręcić się w miejscach, gdzie są duże skupiska ludzi, przyszła ponuro nad jezioro, chcąc popatrzeć majestatycznie w wodę i poużalać się nad sobą. Nienawidziła siebie szczerze za tą nieśmiałość, sierocość... Za to wszystko, co sprawiało, że ciągle lądowała w tym oto punkcie.
A jednak... Nad jeziorem spotkała znajomą sylwetkę, której się tu nie spodziewała. No tak... Jedyna osoba, która interesuje się moim towarzystwem. Może też nie ma innych znajomych?, pomyślała ponuro, zbliżając się i siadając obok, rzucając jedynie cisze "cześć".
Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Jezioro   03.09.16 17:43

Z zamyślenia (a kierunek, jaki obrały jego myśli, nie nadaje się do przytoczenia przed dwudziestą drugą) wyrwał go głos, którego miał przecież raczej nadzieję nie słyszeć w najbliższym czasie. To było smutne, w pewnym sensie, bo przecież brak chęci spotkania się z najbliższą przyjaciółką był czymś, czego należało się wstydzić. Ale cóż... Miał pewne poczucie winy. Wyrzuty sumienia. Bo wiedział, że ona się o niego martwi, chce dla niego najlepiej, a on wpakował się w relację, w której suche fakty niespecjalnie przemawiały na korzyść czy jego, czy Gabriela. Ochrzani go, to pewne. Będzie negatywnie nastawiona, póki nie zrozumie, że suche fakty to nie wszystko. Chyba że wcześniej mu łeb ukręci, wtedy będzie negatywnie nastawiona już zawsze.
Zresztą nie był bez winy też z innego powodu - tak bardzo pochłonęła go znajomość z Gabrielem, że nawet nie wiedział, co u niej. A przecież było o czym opowiadać, prawda? Tyle że nie miał o tym pojęcia, bo i skąd, a ona też niezbyt chętnie opowiadała, skoro przez cały ten ostatni czas nie zająknęła się nawet słowem. W pewnym sensie oboje się oszukiwali i to było przykre, bo jeśli nie mogli porozmawiać ze sobą i sobie nawzajem zaufać, to komu? Chociaż może przyjaźnie z dzieciństwa rządziły się trochę innymi prawami. Może przez to, że traktowali się jako rodzeństwo, mieli prawo się ochrzaniać, oceniać i patrzeć na to drugie najbardziej krytycznym okiem, jak się tylko dało. I trzeba było do tego przywyknąć, przestając się bać, że pęknie szczęśliwa bańka. Jeśli pęknie, to może tak powinno być.
- Cześć, Rosie - uśmiechnął się do niej szczerze, choć nieco niepewnie. - Jak tam pierwszy dzień lekcji? - Tak, pytanie o szkołę było najlepsze, wiadomo. Na pewno uda mu się odciągnąć jej uwagę od tego, że zniknął na wczorajszej uczcie - i Gabriel, magicznie, też.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Rosemary Blackburn

avatar
Gracz


Skąd : Chelmsford, Wielka Brytania
Liczba postów : 267
PisanieTemat: Re: Jezioro   04.09.16 19:56

Podczas gdy Felix był zaaferowany w stu procentach Gabrielem, Rose podobną rzecz (poza Alexem i Loganem) przeżywała z Hattie. Zamachy, problemy w Ministerstwie, dziwne wydarzenia... A jej siostra w to zamieszana przez sam fakt, że się angażuje w swoją pracę. Że też zachciało jej się kariery w rządzie! W dobrej wierze, owszem, bo chce żeby wszystko w końcu było dobrze, zbudować lepszy system, bezpieczniejszy świat dla czarodziejów. Ale to była ona, a było jeszcze wiele wiele osób, które miały inne zdanie na ten temat.
W tym wszystkim Felix faktycznie jej unikał, ale to był ledwo drugi dzień szkoły. Choć podczas ceremonii rozpoczęcia roku szkolnego zniknął, Rose nie zauważyłaby tego gdyby i Gabriel nie poleciał, co przypłaciła wgapianiem się w talerz i uśmiechaniem do otoczenia w niezręczności. Osoby, z którymi gadała ciut więcej, były za daleko żeby się do nich wydzierać, a na nowe znajomości nie było ją stać. Co po wakacjach jest dosyć zaskakujące.
Jeśli mowa o relacji z Felixem w ostatnim czasie... Tak, nie można zaprzeczyć, że mieli przed sobą do ukrycia coraz więcej rzeczy. Coraz mniej rozmawiali, zajęci własnymi sprawami. Ciężko było stwierdzić czy to normalne czy nie, czy tak się robi czy może powinni o tym porozmawiać. Właściwie, Rose w ogóle się ostatnio zamykała na ludzi, na co Hattie oczywiście ją opieprzyła. I to nie tak, że robiła to specjalnie. Po prostu za bardzo skupiała się na rozwiązywaniu czyichś problemów żeby mówić o swoich własnych. Których de facto w sumie dużo nie miała więc kto by się przejmował?
- Jak zwykle, nowe rzeczy, fajnie. Ale jeszcze muszę się wdrożyć w naukę, mózg nadal mam na wakacjach. - Powiedziała, wzruszając ramionami. What a nice small talk. - A Twój? Jakieś szlabany już na koncie? - zagaiła próbując się nawet lekko uśmiechnąć z rozbawieniem.
Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Jezioro   05.09.16 21:31

Felix nawet niespecjalnie wiedział, co się działo w kraju. Nie czytał gazet, nie chciał wiedzieć. Zwykle się naprawdę bał, że wojna wróci, że znowu będzie jak wtedy, kiedy musiał robić wszystko, by chronić tych, na kim mu zależało. A teraz był starszy, więzi były dojrzalsze, odpowiedzialność była większa. Wolał nie wiedzieć. Tylko że w ten sposób coś go omijało, nawet nie wiedział, że z Hattie może być coś nie tak, że jeśli są problemy w ministerstwie, że skoro ludzie powiązani z rządem ucierpieli i to możliwe, że tylko z racji tego, gdzie pracują, to przecież... A on znał starszą Blackburnównę od małego, nie była mu tak bliska jak Rose, ale się znali, więc... Tylko że nic nie wiedział. O niczym nie miał pojęcia. Ogrom jego niewiedzy pozwalał mu spać spokojnie.
Tak podejrzewał, że Rose mogła nie zauważyć, że zniknął z uczty. Ale jednocześnie był w stanie się założyć, że ta szata, którą Gabriel w Wielkiej Sali miał, a chwilę później już nie, wylądowała właśnie w jej rękach. I tak, pewnie średnio miała z kim rozmawiać. Och, aż mu się zrobiło głupio. Z drugiej strony na największych ucztach, gdzie nie wypadało zmieniać stołu, rzadko rozmawiali, więc nic na to nie mógł poradzić, ale... Był sobą. Czuł się odpowiedzialny za dobre samopoczucie jego Rosie.
To, jak wyglądała ich przyjaźń w ostatnim czasie, należało naprawić. Nieważne, czy to normalne, że tak się względem siebie zachowywali, czy nie. Była jego najbliższą osobą. Lubił z nią rozmawiać i był ciekawy jej zdania. Powinna wiedzieć, co działo się w jego życiu, zwłaszcza kiedy działo się tak dużo. Najwyżej go ochrzani, prawda? Ale od tego była. Za to ją kochał. Trzeba było wrócić do tej najmilszej wersji ich relacji. Wystarczająco dużo rzeczy już się zepsuło, ta nie mogła. Nowy rok, czysta karta, więc i to trzeba było wyprowadzić na prostą. Żadnych small talków, od tego miał większość Gryfonów.
Spojrzał na nią i przygryzł wargę. Jak wrócić do tej cudownej, bezgranicznej szczerości?
- Nie chcę tak, Rosie. Jeny, dosyć rozmów o niczym. Brakuje mi tych takich naszych rozmów. Chciałbym, żeby było jak dawniej - zamyślił się. Czy to ten moment, kiedy zaczynał mówić od serduszka o sobie? - Wpadłem po uszy, Rosie. I jestem bardzo ciekawy, co u ciebie, tak na poważnie.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Rosemary Blackburn

avatar
Gracz


Skąd : Chelmsford, Wielka Brytania
Liczba postów : 267
PisanieTemat: Re: Jezioro   05.09.16 22:07

Może faktycznie to nie było dobre. Może rzeczywiście coś się między nimi psuło. Może dlatego między innymi Rose była tak podenerwowana przez cały czas, choć nieświadomie, bo nie zastanawiała się nad powoli zamarzającą relacją z Felixem. A był drugą najważniejszą osobą w jej życiu. Jakiś rodzaj oddalenia zauważyła, ale nie przywiązywała do tego wagi sądząc, że wymyśla. Dlatego kiedy się odezwał, sama siebie przestała oszukiwać. Skoro Felix też to widział, musiało być coś na rzeczy. Patrzyła na niego chwilę w smutnym milczeniu, po czym tak po prostu chwyciła go za rękę, trudno stwierdzić czy chciała wesprzeć jego czy siebie.
- A więc mi się nie wydawało. - Spojrzała przed siebie, wpatrując się w spokojną taflę jeziora. - Nie wiem nawet kiedy się tak oddaliliśmy. I dlaczego. Ale masz rację, starczy nam tej głupiej maskarady. To ty pierwszy opowiedz. Co u ciebie?
Rose, choć stęskniona i z pewnością odmieniona po tych wakacjach, nadal kierowała się przede wszystkim czyimś dobrem. A co za różnica kto opowie pierwszy? Mogła poczekać, dobrze jej z tym było. Tak... Dobrze. Z jakiegoś powodu Alex nieświadomie uczył ją cierpliwości. Na niego mogła czekać ile było trzeba, jeśli tylko miała pewność, że się z nią zechce spotkać.
Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Jezioro   06.09.16 2:48

Dotyk jej dłoni był uspokajający, znajomy. Poczuł się jak w domu, jakby wrócił po długich tygodniach ucieczek i uników. To wszystko już nie było potrzebne. W końcu oboje chcieli, żeby było dobrze, więc musiało być, tu po prostu nie było innej możliwości. Odetchnął głęboko. Dobrze. Naprawdę dobrze. To zaskakujące, jak idealnie się wszystko układało, kawałek po kawałku. Złe chwile naprawdę wydawały się odchodzić w niepamięć.
Mógł opowiadać pierwszy. Prawdopodobnie w innej sytuacji wolałby oddać pałeczkę pierwszeństwa drugiej osobie, nie tylko z tytułu dobrego wychowania, ale i dlatego, że przecież naprawdę uwielbiał słuchać. Teraz jednak czuł taką potrzebę podzielenia się tym wszystkim, co się stało, tak bardzo też nie miał z kim, jeśli nie miał Rose, że dobrze, że mógł zacząć. Pewnie jak już jej wszystko opowie, będzie mu łatwiej skupić się na tym, co działo się u niej.
- U mnie... Gabriel - uśmiechnął się mimowolnie. Och, tak trudno byłoby mu to ukryć, nawet gdyby bardzo chciał. - Nie planowałem niczego nowego, a już na pewno nie z nim. Wiesz, po Abbeyu wolałem odpocząć, a to, że on też z Abbeyem... No, to nie ułatwiało. Ani to, że miesiąc temu jeszcze obaj z nim byliśmy - westchnął. Chyba gdzieś mu umknęło, że Rose nie wiedziała, że na początku obozu wrócił do Abbeya. - Ale... Och, Rosie. Nie mogę przestać o nim myśleć. - Zapatrzył się w niebo. Na policzkach pojawiły mu się bardzo delikatne rumieńce. Nie miał pojęcia, jak o tym wszystkim opowiedzieć, było tego za dużo.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Rosemary Blackburn

avatar
Gracz


Skąd : Chelmsford, Wielka Brytania
Liczba postów : 267
PisanieTemat: Re: Jezioro   10.09.16 0:44

Rose również cieszyła się, że znów wchodzi na jakąś stabilność. Po wydarzeniu z Alexem średnio co kilka godzin jej żołądek robił salto, a serce próbowało się wyrwać z piersi na samą myśl o tamtejszym spotkaniu. Oczywiście opowiedziała o tym Hattie, obie były zachwycone zarówno nim, relacją, jak i faktem, że "jaka to super randka nie była". Bo zakładała, że to była randka, chociażby z uwagi na to, jak całe spotkanie wyglądało (a co najważniejsze, jak się skończyło). Tak czy siak, teraz w końcu było coś znajomego, Felix. Grunt, którego mogła być pewna. Który napawał ją poczuciem bezpieczeństwa. Tak, to dobry grunt.
- No, to że Gabriel to się domyślam, wyobraź sobie - rzuciła z rozbawieniem. To było całkiem oczywiste ostatnimi czasy.
Pokiwała głową, wpatrując się w jezioro. Zajęło jej to chwilę. Kalkulacja, chwila namysłu, moment ogarnięcia co właściwie zasugerował Felix, wbicie w niego uważnego wzroku...
- Czekaj. Miesiąc temu? W wakacje? Na koloniach? - Zrobiła krótką pauzę, po czym ścisnęła dłoń przyjaciela. - Felix, kochanie moje, nie zapomniałeś mi o czymś powiedzieć..?
Nagle przyjemna rozmowa nabrała grozy, a łagodne spojrzenie Rose zaczęło czytać jego duszę, zdawało się przeszywać go na wylot.
- Wróć. Miesiąc temu?
Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Jezioro   13.09.16 10:46

Czy Felix w tej chwili rzeczywiście był taką ostoją stabilności, to można było się z tym kłócić. W końcu jednak mimo wszystko ciężko polegać na kimś, kto raczej jednak bujał w obłokach, niż stąpał twardo po ziemi. Ale może po wszystkich dotychczasowych wybrykach, związkach, które kończyły się tygodniami picia na smutno i przepalonym głosem, to była najlepsza stabilność, właśnie ta unosząca go kilka centymetrów nad ziemię. Więc może rzeczywiście był tym stabilnym gruntem i poczuciem bezpieczeństwa. Zwłaszcza, że w przeciwieństwie do tamtych dni, kiedy zdarzało mu się funkcjonować w jednym z dwóch stanów - pijany albo na kacu - teraz przynajmniej nie tylko nadawał się do rozmowy, ale miał jeszcze na nią chęć. I to nie na rozmowę o sobie, ale o niej.
Brawo, Felix, może właśnie tak wygląda twoja prosta.
Przewrócił oczami, rozbawiony. Jasne, że się domyślała, że Gabriel, jeśli to nie było jeszcze najbardziej oczywistą rzeczą, to przecież już parę razy przez ostatni miesiąc o nim wspomniał, nawet jeśli nie w takim kontekście, jak teraz, przynajmniej nie dokładnie. - Och, spadaj - rzucił ze śmiechem.
Czy miesiąc temu, w wakacje, na koloniach? No tak, przecież. Pokiwał głową, zupełnie nieświadomy, co właśnie na siebie zsyła. A potem do niej dotarło i... Cóż, to chyba nie był najlepszy kierunek, w jakim mogła pójść ta rozmowa. Hej, Gabriel, porozmawiajmy o Gabrielu, działy się rzeczy! Co tam Abbey! Ale nie, wszystko musiało iść w swoim tempie. I ochrzan za Abbeya musiał zgarnąć prędzej czy później. Czyli teraz.
Westchnął, zrezygnowany.
- Może być tak, że zapomniałem ci powiedzieć, istotnie. Wróciliśmy do siebie zaraz pierwszego dnia, mieliśmy spróbować, ale dzień później mnie rzucił, więc chyba nie ma o czym mówić. - Spojrzał na nią z uśmiechem tak przepełnionym poczuciem winy, że chyba nie mogła się na niego zbyt długo gniewać, prawda...?


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Rosemary Blackburn

avatar
Gracz


Skąd : Chelmsford, Wielka Brytania
Liczba postów : 267
PisanieTemat: Re: Jezioro   29.09.16 19:59

Rose uniosła kącik ust w uśmiechu. Owszem, wiedziała. Ciężko byłoby jej nie wiedzieć. W sumie, nawet gdyby chciała, nie mogłoby jej to wszystko umknąć. Ślepy by wiedział w czym rzecz, a co dopiero ona?
Za to mniej zabawnie się zrobiło jak przeszło na ciut inny temat, choć mocno zbliżony do Gabrielowego.
- ŻE CO PROSZĘ?! - znacznie uniosła głos się na Felixa.
Nie mogła uwierzyć w to, co właśnie słyszała. Nie mogła uwierzyć w wiele rzeczy, które właśnie się zadziały.
Pierwsza - jak mógł do niego wrócić?! Rozmawiali, Abbey potraktował go jak śmiecia. Rosemary była pewna, że miał choć trochę honoru by się na niego wypiąć. Bo halo, uczucia uczuciami, ale jeśli ktoś cię nie szanuje... No nie. To było po prostu przegięcie. Miała ochotę go zamordować, tu i teraz, dziko. Trudno, może iść do Azkabanu. W imię większego dobra.
Druga - nie powiedział jej. Tyle czasu minęło, całe kolonie, a on jej nic nie powiedział. To było ważne, to nie informacja o pogodzie. Jak mógł tak po prostu jej nic nie powiedzieć? Nie ufał jej? Nie chciał z nią rozmawiać? Zrobiła coś nie tak? Czy kiedykolwiek go zawiodła? Myślała, że nie, ale skoro tak stawiał sprawę...
- Dlaczego mi nie powiedziałeś? - zapytała z mieszaniną wściekłości i wyrzutu.
Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Jezioro   21.10.16 23:04

Odsunął się nieco, bo kiedy podniosła głos, buzująca w niej agresja stała się niemal fizycznie wyczuwalna. Chyba tego właśnie chciał uniknąć, ale cóż, nie można było mieć wszystkiego. W jakimś sensie na to zasłużył, oczywiście. Powrót do Abbeya był głupi i ze wszystkich durnych decyzji, jakie mógł podjąć na obozie, za tą powinien dostać order z ziemniaka. Ale cóż, Abbey był całkiem charyzmatyczny, a może właśnie ta jego toksyczność przyciągała? Niewykluczona, że tak było, że ciągnęło go do ludzi, którzy traktowali go o wiele gorzej, niż za to zasługiwał. Poza Gabrielem. To różniło Gabriela od pozostałych. I może dlatego to teraz miało mieć sens.
- Co mam ci powiedzieć? Tak było. Ale kiedy zapytał, czy jestem w stanie dać z siebie wszystko, biorąc pod uwagę ryzyko, że nie dostanę nic w zamian... W sumie aż ciężko uwierzyć, że o to zapytał, bo musiałbym być skończonym idiotą, żeby na coś takiego przystać. Albo przynajmniej nie mieć instynktu samozachowawczego. A aż tak źle ze mną nie jest. - Spojrzał na nią, szukając pochwały za tę wielką deklarację, że nie jest największym baranem, jakiego nosiła ta ziemia, ale co najwyżej na drugim miejscu, a przy pomyślnych wiatrach może nawet i na trzecim. Nie miał jednak zbytnio na co liczyć. Westchnął. - A potem mi powiedział, że mnie kocha. I się pożegnał. Trochę to zabrzmiało, jakby szedł... Bo ja wiem... Skończyć ze sobą, a do tego od tamtej pory go nie widziałem, ale... Mimo wszystko wydaje mi się, że to znowu była tylko zagrywka. Drugi Serpens, niech ich obu piekło pochłonie.
Wyciągnął się na piasku, zastanawiając się nad odpowiedzią na drugie, trudniejsze pytanie. Przygryzł wargę.
- Nie chciałem, żebyś zareagowała tak, jak zareagowałaś teraz. Może i to wszystko było głupie, ten układ z Abbeyem, od samego początku, ale chyba nie potrzebuję więcej opieprzu, a to taki pierwszy, naturalny odruch, nie? Bo się martwisz, wiem, ale... Chyba chciałem to po prostu zostawić gdzieś za sobą.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Jezioro   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Erised :: Fabuła :: Hogwart :: Błonia-
Skocz do: