Share | 
 
Cieplarnie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Cieplarnie   28.09.15 3:53

First topic message reminder :

Cieplarnie
W pobliżu Zakazanego Lasu ustawiono kilka cieplarni, a w każdej można zobaczyć inne rośliny. Kolejni nauczyciele Zielarstwa, którzy zmieniali się na przestrzeni lat, pielęgnowali posadzone w nich okazy, byś teraz mógł się dzięki nim uczyć. Znajdziesz tu najróżniejsze odmiany magicznych roślin o właściwościach nie tylko leczniczych, ale też trujących czy halucynogennych. Nigdy jednak nie próbuj sam sprawdzać, co sprawi nieznana ci roślina - to się może naprawdę groźnie skończyć!
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Fate Ravenwood

avatar
Gracz


Skąd : Paryż
Liczba postów : 38
PisanieTemat: Re: Cieplarnie   11.07.16 10:32

Zdecydowanie nie podobało jej się, że jakaś podrzędna roślina tak z nią igra. Czy nie zdawała sobie sprawy z kim właśnie zadarła? Fate wpatrywała się w chwasta nienawistnie, zupełnie, jakby był to jakiś mugolak siedzący w Hufflepuffie. Nie to, żeby aż tak bardzo miała coś przeciwko mugolom (byleby trzymali się z dala od niej), ale Żółty Dom? Poważnie? Przecież trafienie tam już samo w sobie było obrazą i ona osobiście wyjechałaby ze szkoły, gdyby Tiara tam ją przydzieliła. Oczywiście coś podobnego nigdy nie mogłoby się zdarzyć, bo to Slytherin był idealnym miejscem dla jej osoby, ale wiadomo, że czasem warto pogdybać, aby utwierdzić się o swojej wspaniałości.
Przez chwilę zastanawiała się, czy nie powinna zrezygnować z tych zajęć. Miała dość jakiejś obleśnej rośliny. Od razu było widać, że nauczycielka miała jakieś dziwne fetysze w karaniu uczniów, a te pędy pozwalały jej patrzeć na bezsilność uczniów, tym samym co jakiś czas napawać się ich jękami. Chora kobieta. Kto trzymał w szkole takich nauczycieli? W jej dawnej szkole coś podobnego byłoby zwyczajnie nie do pomyślenia. Tutaj jednak najwidoczniej nikt nie liczył się ze zdaniem uczniów, a nauczyciele mogli robić co chcieli.
Jej rozmyślania przerwał czyjś głos. Tuż obok niej. Odwróciła powoli twarz w tamtym kierunku i dojrzała chłopaka w szatach Ravenclawu. Całe szczęście, że nie Puchon, bo zaraz musiałaby się dezynfekować. Zmierzyła go dość chłodnym spojrzeniem, a chwile później na jej kształtnych ustach pojawił się lekki, nieco kpiący uśmiech.
- Rada? A jaką radę ty mi możesz udzielić? - Spytała i jeszcze chwilę nie spuszczała z niego wzroku. Zaraz jednak przeniosła go ponownie na roślinę. Poprawiła rękawiczki i zaczęła się zbliżać do rośliny. Ponownie skończyło się na tym samym co wczoraj. Dziewczyna zacisnęła usta w cienką kreseczkę, podirytowana. Policzyła do dziesięciu i ponownie skierowała uwagę na chłopaka. Niech będzie. - To jaka jest ta twoja rada? - Na jej ustach pojawił się kolejny uśmiech, tym razem nieco słodszy. Jeśli już zniżać się do poziomu proszenia o coś, to przynajmniej w pięknym stylu. Dodatkowo chłopak miał plusa, że nie był brzydki. Mogła poświęcić mu chwilę uwagi.

Liczba wyrzuconych oczek: 2
Powrót do góry Go down
Evelyn Abbott

avatar
Gracz


Skąd : Northumberland
Liczba postów : 76
PisanieTemat: Re: Cieplarnie   12.07.16 12:14

Nie powinno to być takie trudne. To tylko zwykła roślinka. Głupia roślinka - krążyło w myślach Evelyn, toteż postanowiła zrobić kolejną próbę - podeszła powoli do roślinki a gdy ta znów wystrzeliła ku niej pędy, tym razem obyło się bez zduszonych pisków, dziewczyna po prostu odskoczyła od wijących się w gniewie pędach. Mimo to dostała z parę razy po ramieniu, które zaczęło dość paskudnie krwawić, tego jednak dziewczyna nie dostrzegła, zbyt nabuzowana adrenaliną. Ta roślinka naprawdę miała w sobie to coś, dziewczyna to doceniała, jednak czy ta nie mogłaby być mniej agresywna? Evelyn nie miała zielonego pojęcia jak miałaby obezwładnić roślinkę, skoro nim cokolwiek zdążyła zrobić ta zaciekle się broniła. Przeklete zielsko.

Liczba wyrzuconych oczek: 2
Powrót do góry Go down
Philemon Briggs

avatar
Gracz


Skąd : Calgary, Kanada
Liczba postów : 236
PisanieTemat: Re: Cieplarnie   12.07.16 13:06

Zdecydowanie nie spodziewał się takiego tonu i jawnej zniewagi jego umiejętności. W prawdzie to Briggs nie był zaskoczony niczym, bo też nie usłyszał jawnej wrogości, którą dziewczyna plunęła do niego, tym kpiącym pytaniem. Można powiedzieć, że był odporny na taki ton, chociaż kto wie, gdyby to był chłopak, z pewnością nie puściłby tego płazem, a tak? Jeszcze bardziej się zawziął, żeby pomóc dziewczynie, która uparcie twierdziła, że tak nie jest.
Miała takie zdanie do kolejnej próby, która niestety jej nie wyszła, co inny Ślizgon z pewnością skwitowałby cwanym uśmiechem, a Philemon jedynie przymrużył oczy i zastanowił się, jak tu jej pomóc? Był najwyraźniej dobrym asystentem profesor, bo skoro dobrze wytłumaczył Eileen na czym to polega, to też żadnym problemem powinno być nauczenie Ślizgonki, w końcu oni też mają trochę oleju w mózgu, tak przynajmniej słyszał.
- Musisz pamiętać, że są agresywne i w każdym momencie mogą Ci przyfasolić w nos. - powiedział powoli, zastanawiając się nad tym co mówi. - Pamiętaj, musisz być pewna siebie i nie bać się rośliny, bo ona to wyczuwa i atakuje w najmniej oczekiwanym momencie. - kontynuował, jakby w transie, patrząc się na nieujarzmioną roślinkę. W prawdzie powinien skupić się na mówieniu do Ślizgonki, a nie agresywnego wykopieńka, ale Briggs to Briggs, tego się nie ogarnie, tym bardziej kiedy zaczyna myśleć o różnicach między mugolskimi, a czarodziejskimi roślinami.
Powrót do góry Go down
Evelyn Abbott

avatar
Gracz


Skąd : Northumberland
Liczba postów : 76
PisanieTemat: Re: Cieplarnie   13.07.16 2:19

Po następnej próbie, która zakończyła się kolejnym fiaskiem, dziewczyna zaczęła się już irytować. Roślinka ta już nie wydawała się być ciekawym obiektem, przy którym można było się trochę zabawić a drażniącym zielskiem z niewyparzonymi kończynami w postaci pędów, które najlepiej można by pourywać. Nawet zaczęła myśleć czy nie zastosować sprytnego zaklęcia które ucięłoby niepotrzebne tkanki rośliny a nawet posunęła się w fantazji do tego, by je spopielić a w ostateczności przenieść złośliwe zielsko na głowę Reagan. Niestety nie mogła zrealizować żadnych z podobnych życzeń. Toteż stała bezradnie z zaciętą miną. Coś musi wymyśleć!

Liczba wyrzuconych oczek: 2
Powrót do góry Go down
Abbey Campbell

avatar
Gracz


Skąd : Plymouth, Anglia
Liczba postów : 200
PisanieTemat: Re: Cieplarnie   23.07.16 12:44

Widocznie zły dzień; był marudny, blady i niezadowolony sam z siebie zupełnie bez powodu, ale i tak pojawił się w cieplarni. Spóźniony, prawda, ale z tym akurat nie był jedyny. Co to za różnica? Zdarzało mu się opuszczać lekcje, ale nie chciał omijać tych, które były jego ulubionymi. Zielarstwo zajmowało drugie miejsce na podium, zaraz po Opiece nad Magnicznymi Stworzeniami, ale na równi z Eliksirami. Nie zwracał niczyjej uwagi, stanął z tyłu na swoim standardowym miejscu i zajął się zadaniem. Podszedł do tego wszystkiego z dystansem, pewny swoich zdolności, ale i skoncentrowany i pewnie właśnie ten dziwny spokój zagwarantował mu sukces już przy pierwszym podejściu. Bez większych problemów pochwycił pędy wykopieńków, tak, że złośliwe rośliny nie zdążyły się nawet zorientować i opleść jego dłoni. Pochwałę pani profesor skwitował wyłącznie nieznacznym uśmiechem, jakby ta nie miała dla niego znaczenia. Abbey nie był optymistą. Doskonale wiedział, że kiedy coś idzie wyjątkowo dobrze to jest na dobrej drodze, żeby zaraz doszczętnie się spierdolić. Oparł się o stół, wciąż mocno trzymając pędy w dłoni i z niemrawą miną czekał na to aż reszta klasy upora się z pierwszą częścią zadania

Liczba wyrzuconych oczek: 3.
Powrót do góry Go down
Violet Beatrycze Bertrand

avatar
Gracz


Skąd : Szkocja, choć sercem jest z Londynu
Liczba postów : 47
PisanieTemat: Re: Cieplarnie   23.07.16 13:07

Na lekcję dołączyła kilka minut po Abbeyu, zwyczajowo zajmując miejsce obok niego. Nie przepadała za zielarstwem, ale nienawidziła przegrywać, a opłakana sytuacja punktowa w której przez ostatnie wydarzenia znalazł się Slytherin uderzała bezpośrednio uderzała w jej dumę. Liczyła, że uda jej się ją naprawić choć w małym stopniu; nie chciała wstydzić się za swoich na ceremonii z powodu jednego wybryku jakiegoś niewyżytego seksualnie kretyna.
(...)
Męczyła się ze swoim zadaniem już od kilkunastu minut ani razu nie podejmując próby pochwycenia dziwacznej rośliny, pewnie dlatego, że przerażały ją jej dziwne ruchy. Niemal wszyscy kończyli już pierwszą część zadania, a ona tkwiła w martwym punkcie i patrzyła na przyjaciela, nie mając jednak na tyle odwagi, by poprosić blondyna o pomoc.
- Dobrze Ci poszło... - Wymamrotała, mając nadzieje, że chłopak sam zaproponuje jakieś wsparcie. Nadzieja matką głupich, zwłaszcza w przypadku tego Krukona. Abbey nie był osobą, która słynęła z pomagania innym. Czasem myślała, że nadawałby się do Slytherinu nawet lepiej niż ona. Ostatecznie – zmotywowana pochwałą Pomony Sprout skierowaną w stronę Abbeya – podejrzała jego taktykę i spróbowała złapać w drobne dłonie pędy w łudząco podobny sposób. Nie miała jednak aż tyle szczęścia, choć metoda siłą rzeczy się sprawdziła. Roślina kilkakrotnie uderzyła ją po rękach i twarzy, ale bólu nie można było nazwać uciążliwym. Wytrzymała i nie dała się tej porąbanej florze, chwilę później już gotowa do tego, by zabrać się za wyciąganie z doniczki strąków.

Liczba wyrzuconych oczek:5.
Powrót do góry Go down
Abbey Campbell

avatar
Gracz


Skąd : Plymouth, Anglia
Liczba postów : 200
PisanieTemat: Re: Cieplarnie   23.07.16 13:20

Spojrzał na dziewczynę, przewrócił oczami z widoczną irytacją, bo tak reagował na komplementy odnośnie zielarstwa, będącego przecież jego konikiem. Nawet nie zwrócił uwagi na jej stosunkowo niemrawy ton, a udzielenie pomocy dziewczynie – nawet mimo tego, że w gruncie rzeczy była chyba jedyną osobą płci żeńskiej w szkole z którą w miarę dobrze się dogadywał – nawet nie przeszło mu przez myśl. ...Chyba był strasznym egoistą.
Druga część zadania była trochę trudniejsza niż pierwsza, ale i tak jakoś z nią sobie poradził i wyjął bulwy przy pierwszej próbie.
...Niestety to nie mogło skończyć się aż tak dobrze.
Rozproszył go jakiś krzyk dobiegający z innej części cieplarni (Czyżby któryś uczeń wskutek spotkania z wnykopieńką stracił właśnie rękę...?) i niefortunnie wszystkie zebrane przez niego bulwy upadły na ziemię, roztrzaskując się.
Spanikowany szybko znalazł się na kolanach, by pod stołem szukać choć jednej ocalonej bulwy, ale jego uwagę przykuło coś innego, a mianowicie TRZY(!!!) leżące sobie na ziemi jak gdyby nigdy nic CZEKOLADOWE ŻABY. Nie zastanawiał się długo i natychmiast ukrył je w kieszeni. Nie, żeby zbierał karty. Pomyślał, że komuś je odda, tak w ramach prezentu. ...No, bo to na pewno lepsza opcja niż zostawienie ich na podłodze, prawda? Wstał jak gdyby nigdy nic, nie mówiąc o tym zdarzeniu ani słowa, coby przypadkiem nie znalazł się prawowity właściciel słodkości.
Pomona Sprout nie była do końca zadowolona z tego, że z jej bulw została niemal wyłącznie brudna podłoga, ale sama przyznała, że zadanie polegało na ich wyciągnięciu i bez większych problemów zaliczyła je blondynowi, pewnie też ze wzgląd na to, że pędy wcześniej pochwycił niemal najlepiej w grupie.

Liczba wyrzuconych oczek: 4.
Powrót do góry Go down
Violet Beatrycze Bertrand

avatar
Gracz


Skąd : Szkocja, choć sercem jest z Londynu
Liczba postów : 47
PisanieTemat: Re: Cieplarnie   23.07.16 13:29

Violet nie miała tyle szczęścia ile Abbey, ale też szybko zdążyła obwinić go za swoje niepowodzenie, bowiem zdecydowała się na wyciąganie bulw właśnie wtedy, kiedy ten kretyn padł po swoje na podłogę, oczywiście odwracając jej uwagę, co też wykorzystała upierdliwa roślina.
- Nienawidzę wnykopieniek! - Jęknęła głośno, unosząc schwytaną w sidła rośliny rękę nieco w górę, tak, że ta trochę wbrew grawitacji podniosła się z całą doniczką i za nic nie chciała jej puścić. Jak na złość; Pomona Sprout pomagała właśnie podobnemu przypadkowi w innej części cieplarni, więc jej samej pozostało tylko szukanie pomocy u rozbawionego Cambella, który, ostatecznie, ale dopiero po kilku minutach w uwięzi kilkakrotnie uderzył wnykopieńkę pięścią, a ta jakby na zawołanie poluźniła uścisk.
Jedno było pewne; lekcji nie zaliczyła.
I po co w ogóle tu przychodziła...?

z/t x2.

Liczba wyrzuconych oczek: 5.
Powrót do góry Go down
Evelyn Abbott

avatar
Gracz


Skąd : Northumberland
Liczba postów : 76
PisanieTemat: Re: Cieplarnie   25.07.16 18:12

To przecież nie mogło być takie trudne. I choć w głowie Evelyn zaczęły się roić różne nie zbyt kulturalne określenia w stronę bogu winnej roślinki, która tylko się broniła. Evelyn po następnej nieudanej próbie opadły ramiona. Ona zielonego pojęcia nie miała jak innym się udawało idealnie złapać moment w którym mogli sprawnie i szybko przeprowadzić atak, by zapobiec szaleńszym machnięciom walniętej na chloroplastach roślince. Jakoś tak nie potrafiła się ustawić. Niestety, poddawanie się nie było w naturze Evelyn. Jednocześnie lekcja się skończyła, toteż nie miała już większego pola do popisu. Złapała torbę, rzuciła zawistne spojrzenie zielsku, życzyła jej zakończenia żywota w jakimś magicznym kremie i wyszła.

z/t

Liczba wyrzuconych oczek: 2
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Cieplarnie   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Erised :: Fabuła :: Hogwart :: Błonia-
Skocz do: