Share | 
 
Boisko do Quidditcha
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3 ... 10 ... 20  Next
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Boisko do Quidditcha   28.09.15 3:54

Boisko do Quidditcha
Stadion Quidditcha, na którym trenowały pokolenia uczniów Hogwartu, lata świetności ma za sobą. Mimo że nie zaszkodził mu ząb czasu, wojna wyraźnie odcisnęła na nim swoje piętno. Częściowo udało się odbudować ten niezwykły obiekt, jednak by przywrócić mu dawny wygląd potrzeba o wiele więcej czasu. Niemniej to, co najważniejsze, już jest: pętle do zdobywania punktów, trybuny dla spragnionej emocji widowni, szatnie dla przygotowujących się graczy. Jeśli chcesz poćwiczyć latanie na miotle albo wytrenować swoje umiejętności gry w Quidditcha, by później porywać międzynarodowe tłumy na mistrzostwach świata, hogwarcki stadion na ciebie czeka.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Re: Boisko do Quidditcha   27.02.16 18:05

Mecz Quidditcha
Nadszedł czas na pierwszy mecz Quidditcha w semestrze. Tymczasowo porzucone zostały cztery domowe drużyny, jako że z powodu wielu kontuzji zawodników ciężko było liczyć na rozegranie meczu. W zamian za drużyny domów powstały tylko dwie drużyny, Niebieska i Fioletowa. To one będą mierzyć się w kolejnych meczach do końca roku szkolnego – chyba że dyrektor szkoły, profesor McGonagall, postanowi inaczej.
Tymczasem profesor Hooch zaprosiła drużyny na boisko i przy okrzykach kibiców wyrzuciła kafla w powietrze. Mecz się rozpoczął.

Zasady gry znajdziecie tutaj.

Numery zawodników:

Drużyna NiebieskichDrużyna Fioletowych
1. Upsilon Wild
2. Darren Jules Cole
3. Myrnin Lewis
4. Nikolai Lazarov
5. Elizabeth Benoit
6. Felix Lockwood
7. Gabriel Bertrand Jr
8. Jack T. Feversham
9. L. Reagan
10. Leo Slughorn

Na czas tego meczu, każdy otrzymuje dodatkowe dwa punkty do Latania. Nie dopisujcie tego do skrytek, bo tylko na czas meczu i tylko ten jeden raz - przed następnym meczem niech kapitanowie zadbają o trening!

Kod:
<kk>Numer zawodnika:</kk>
<kk>Kostka:</kk>


Screw this!

I'm going to Hogwarts!


Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Boisko do Quidditcha   27.02.16 18:27

Mecz Quidditch'a, jego pierwszy debiut. Zaczynał się zastanawiać jak długo tutaj wytrwa. Nie ważne nie było teraz czasu na takie rozmyślenia. Mecz się zaczął a on jak najszybciej musiał złapać kafla. W końcu wszyscy na niego liczyli nie mógł zawieść swojej drużyny. Czuł jak tętno mu przyspiesza, gdy zbliżał sie do kafla wyrzuconego przez Hooch. Musiał go zdobyć, to on musiał być pierwszy. Dłużej nie myśląc, zaczął zbliżać się do swojego celu. W sumie nie było w tym nic trudnego musiał tylko utrzymać się na swojej miotle, prościzna, prawa ?. Pewny siebie, jak nigdy złapała zdobycz w swoją prawą dłoń. Rozglądnął sie za drugim ścigającym, ale nigdzie go nie widział. Więc sam poleciał w stronę "bramki", drużyny przeciwnej.
Przeleciał przez całe boisko, ale niestety nie udało mu się trafić do pętli.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Re: Boisko do Quidditcha   27.02.16 18:36

Tłuczek: 5


Screw this!

I'm going to Hogwarts!


Powrót do góry Go down
Gabriel Bertrand Jr

avatar
Admin


Skąd : Francja
Liczba postów : 195
PisanieTemat: Re: Boisko do Quidditcha   27.02.16 18:44

Meczmeczmeczmecz. Mecz. Od rana Gabriel nie mógł myśleć o niczym innym. No bo jak? Od kilku lat nie grał żadnego porządnego meczu, takiego z prawdziwego zdarzenia, dlatego dzisiejsze spotkanie było szczytem jego marzeń. Pal licho to, że było zimno i wiało. Nie mógł się doczekać momentu gdy znajdzie się na boisku. A najbardziej czekał na moment, gdy w końcu wzniesie się wysoko w górę i poczuje tę dreszcz adrenaliny, który zawsze towarzyszył mu gdy unosił się kilka metrów nad ziemią.
Zaczęło się.
Tak.
Kafel poleciał w górę. Gabe odepchnął się nogami od ziemi i poszybował za nim, chcąc za wszelką cenę dorwać piłkę jako pierwszy.
Szybciej, szybciej.
Dwa metry. Metr. Centymetr.
I... Nie złapał. Ciota.
Ścigający przeciwnej drużyny wyprzedził go o pół sekundy. Gabriel zmierzył go wrogim spojrzeniem zza metalowych gogli. Niebieski z numerem 3 podleciał do pętli, rzucił i.. nie trafił. Czyli on jeszcze większa ciota, uśmiechnął się pobłażliwie.
Masz teraz szansę przejąć kafla. Lećlećleć.
I.. złapał. Lećlećleć.
Wyprzedzając kilku innych graczy, podleciał bliżej bramek przeciwnej drużyny.
W ostatniej chwili wyminął tłuczka, niebezpiecznie zbliżającego się w jego stronę. Musiał podać, bo zaraz ktoś go sfauluje i stracą szansę na punkty. Z doświadczenia wiedział, że mało kto przestrzegał tutaj zasad, no.. mimo wszystko.
Jest. Jest fioletowy.
- FEVERSHAM! - ryknął w stronę drugiego ścigającego, rzucając do niego kafla. Dalej Jack, dalej.


Numer zawodnika: 7
Kostka: 6


Powrót do góry Go down
Nikolai Lazarov

avatar
Gracz


Skąd : (Bułgaria) Szkocja
Liczba postów : 162
PisanieTemat: Re: Boisko do Quidditcha   27.02.16 18:52

Nie do końca podoba mu się całe to granie w mieszanych składach. Najgorsze, że w jego drużynie nie ma ani jednego ślizgona i w ogóle jakoś tak czuje, że prawie nikt nie potrafi tam dobrze grać. Prawdę mówiąc, trochę obawia się tej przeciwnej, zupełnie gryfońskiej drużyny, bo na pewno są o wiele bardziej zgrani niż oni - taki dziwny zlepek wszystkich kolorów.
Nie do twarzy mu w niebieskim stroju do quidditcha, marudzi trochę, że nie mają zielonych, ale ostatecznie i tak mu wszystko jedno.
Krąży gdzieś po boisku, chcąc złapać tłuczka i posłać go w odpowiednią stronę. Ten pojawia się całkiem szybko, chcąc zwalić ich super szukajacą (Nikolai zdaje sobie sprawę, że chyba dopiero wczoraj wsiadła na miotłę i na pewno by sobie z nim nie poradziła). Obija go jednak w odpowiednim momencie.
Widzi, że kafel obecnie ma Gab i bardzo go korci, żeby to własnie w niego uderzyć, jednak wiedząc, do kogo będzie chciał podać piłkę, z całej siły uderza w Jacka.

Numer zawodnika: 2
Kostka: 2, 6
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Boisko do Quidditcha   27.02.16 19:06

Stracił kafla, co nie było fajne, ale nikt nie powiedział że uda mu się za pierwszym razem. Choć gdzieś w środku miał taką nadzieje, miał nadzieje że jako pierwszy zdobędzie punkty dla drużyny. Ale spokojnie, nie ma zamiaru się poddać, spróbuję jeszcze raz, a potem znów i znów. Tylko pierw musi go zdobyć.
Nie spuszczał swoich przeciwników z oczu, musiał przejąc kafla. Tylko najpierw trzeba poczekać na odpowiedni moment. A potem jakoś to będzie, może nawet trafi w pętle. Najpierw musiał zdobyć kafla, dopiero potem będzie się przejmować czy trafi czy też nie.
Znów przeleciał przez całe boisko i zbliżył się do swoich przeciwników, czekając aż popełnią jakiś błąd , mógł się równie dobrze na nich "rzucić", czyli wyrwać kafla z ręki. Ale też chciał przeżyć ten mecz, chociaż utrzymać się na miotle jakiś czas, aż tłuczek mu nie przywali, czy coś.
Zawodnik z numerem 7, chciał podać kafla swojemu koledze z drużyny. Niestety, dla nich oczywiście, pałkarz trafił zawodnika numer 8 tłuczkiem. . Nie zastanawiając się dłużej przeleciał na drugą stronę boiska i rzucił do pętli. Czuł że to idealny moment. Że trafi, miał nadzieje ze tak właśnie będzie.
Numer zawodnika: 3
Kostka:4 i 4
Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Boisko do Quidditcha   27.02.16 19:12

Bardzo chciał się sprawdzić. To był ważny mecz. Nie, żeby było w nim coś wyjątkowego, ale odrywał jego myśli od tego, na czym skupiał się zazwyczaj. W skupieniu śledził grę, mając nadzieję, że Jack i Gabe nastrzelają tyle goli, że bez problemu wygrają, już nie wspominając o złapaniu znicza przez Leo... Ale na razie było średnio. I kiedy kafel poszybował w jego stronę, nie odrywał od niego wzroku, chcąc za wszelką cenę go złapać, ale... Niestety. Nie tym razem. Bronił nie tę pętlę, co trzeba. Najwyraźniej wciąż był zbyt rozkojarzony.
Ścigający, nadróbcie ten błąd...

Numer zawodnika: 6
Kostka: 1

Niebiescy 10:0 Fioletowi


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Boisko do Quidditcha   27.02.16 19:30

Czekała z utęsknieniem na ten dzień. Na dzień, kiedy ponownie będzie mogła dosiąść miotły i wzbić się w powietrze, aby poszaleć i poczuć się wolną. No i co najważniejsze móc kierować tłuczki w stronę osób, które zasługiwały na oberwanie nimi, oraz bronić te, które na obronę zasłużyły. Miała szczerą nadzieję, że uda jej się posłać podczas dzisiejszego meczu kilka osób z przeciwnej drużyny do skrzydła szpitalnego. Nie to, żeby była jakaś bardzo agresywna, ale lubiła wygrywać, to nic osobistego. No chyba, że napatoczyłby się taki Leo, który jak na złość był w jej drużynie. Jednakże jak bardzo go nie lubiła, była lojalna swojej drużynie, więc tym razem postanowiła, że nie zrobi mu krzywdy... przynajmniej dużej.
Wraz z donośnym dźwiękiem gwizdka obie drużyny wzbiły się w powietrze. Reagan czuła, jak wiatr targa jej włosami, które profilaktycznie związała w kitkę, by nie uprzykrzały jej życia do granic możliwości. Powiew załopotał jej szatą, na plecach której widniała piękna dziewiątka. Jej szczęśliwy numer. Nie minęło kilka minut, a kafel przelatywał z rąk do rąk. Jednak to nie on interesował Gryfonką. Ona skupiła się na tłuczkach. Zacisnęła mocniej dłoń na pałce, gotowa do obrony w razie konieczności. Wzrokiem wodziła po boisku wypatrując pierwszego ataku, który chwil później nastąpił. Gniewna piłka poleciała w stronę jednej z panienek drużyny przeciwnej, a L. skrycie liczyła, że zawodniczka spadnie. Niestety, Nikolai obronił i jeszcze perfidnie posłał tłuczka w Jacka! Liv zacisnęła zęby, poprawiła pałkę i poszybowała w stronę chłopaka, aby ochronić go przed uderzeniem. Niestety, coś w którymś momencie poszło nie tak, bo gdy się zamachnęła pałka rozminęła się z tłuczkiem o zaledwie kilka milimetrów celnie trafiając w Jacka, który przyjął uderzenie. Skrzywiła się. Wspaniale, nie ma to jak piękne rozpoczęcie meczu. Rzuciła piorunujące spojrzenie w stronę Nikolaia, tym samym obiecując mu, że jeszcze ją popamięta.


Numer zawodnika: 9
Kostka: 5
Powrót do góry Go down
Gabriel Bertrand Jr

avatar
Admin


Skąd : Francja
Liczba postów : 195
PisanieTemat: Re: Boisko do Quidditcha   27.02.16 19:33

Gabe skrzywił się patrząc jak tłuczek odbity przez Lazarova szybuje w stronę Jacka, który zaraz później oberwał w brzuch. Ał. Przynajmniej nie spadł z miotły. Jednak jeszcze bardziej skrzywił się, gdy kafel rzucony przez niebieskiego ścigającego z numerem 3 przeleciał przez jedną z ich pętli, rzekomo bronionych przez Felixa. Ygh. Podleciał bliżej żeby posłać Lockwoodowi chłodne spojrzenie. Dobra, jeden gol. Jeden. Spokojnie, to nie koniec świata. Wybaczę mu. Ale niech następnym razem obroni, tak dla własnego dobra.
Nadal mieli przecież sporą szansę, bo mecz dopiero się zaczął. Nie panikuj, sytuacja pod kontrolą. Mimo wszystko Gabriel wolał aby pierwsze punkty wpadły jego drużynie, a nie przeciwnikom.
Pojawiła się świetna okazja do przejęcia kafla. Nie może sobie pozwolić, by przegapić jakąkolwiek taką sytuację. Dlatego zacisnął prawą dłoń na miotle i przyspieszył gwałtownie, a lewą wyciągnął przed siebie, bez trudu zagarniając piłkę.
Jest. Lećlećleć.
Pochylił się i przeleciał pod resztą zawodników, blisko samego podłoża. Ww mgnieniu oka znalazł się przy bramkach niebieskich i zaatakował od dołu.
Rzucił. Kafel leciał prosto w środek pętli. W takich chwilach sekundy zdawały się ciągnąć niczym długie minuty.
Nonono, daaaleeej, krzyczał do siebie w duchu.

Numer zawodnika: 7
Kostka: 2


Powrót do góry Go down
Upsilon Wild

avatar
Gracz


Skąd : Wielka Brytania, Szkocja
Liczba postów : 120
PisanieTemat: Re: Boisko do Quidditcha   27.02.16 19:49


@ Ups
Omfg! Omfg! Ups przy pętli! Ups przy pętli! Tak, cóż, Sigma nie była zbyt zadowolona z tego niespodziewanego switcha, ale od samego początku miała gdzieś ten mecz i Ups dobrze o tym wiedziała. Cóż szkodziło jej zająć zaszczytne miejsce przy pętlach, skoro już się pojawiła? W końcu to ona zgłosiła ich do tego wszystkiego! Sigma... cóż, była tylko efektem ubocznym na widok McGonagall, którą napotkali na korytarzu. Ona za to, Ups... Nie była pewna, jak znalazła się na miotle, ale no hej! Ups przy pętli! Patrzyła z nieskrywanym entuzjazmem na drużyny. Wszyscy wyglądali podobnie, ale być może dlatego, że grała w to po raz pierwszy. Musiała przemyśleć sprawę, bo te małe śmigające z prawej na lewą punkty totalnie jej się podobały! Och, i te malutkie, te szybciutkie, te... Umpch. To musiało boleć. A potem ten jeden...! Ej, tego znała!
- Hej, Junior! - zawołała do niego radośnie, puszczając miotłę i machając, ale on zdawał się mieć lepsze zajęcie. Prawie okrągła piłka pomknęła w jej stronę, wybita przez Bertranda. Ups spojrzała w bok z pewną dozą koncentracji. Miała bronić wszystkich trzech?

Numer zawodnika: 1
Kostka: 5

Niebiescy 10:10 Fioletowi
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Boisko do Quidditcha   27.02.16 20:02

No dobra, jest remis, ale to nic złego, zaraz postara się to naprawić. Ale bądź co bądź wszystko w rękach szukającego. Miał nadzieje ze ona złapie znicz, fajnie byłoby wygrać ten pierwszy mecz. W końcu to duże coś. Ale nie ma co się poddawać, raz mu się udało trafić do pętli, to czemu teraz nie ?
Może dlatego że jesteś zbyt pewny siebie w tej chwili?
W lewej ręce z kaflem leciał w stronę pętli przeciwnej drużyny. Jego błędem było to że nie rozglądał się na boki i nie obserwował innych zawodników, tylko skupił się na pętlach. A powinien sprawdzić gdzie są inni szukający. W pewnej chwili, gdy chciał rzucić kaflem, po prostu go stracił. Raczej rzucił, ale nie za dobrze. To nawet nie wyglądało na dobry rzut, to nie przypominało nawet rzutu. Lekcja na przyszłość, nie bądź zbyt pewnym siebie bo i tak nic się nie uda.!



Numer zawodnika:3
Kostka:1
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Re: Boisko do Quidditcha   27.02.16 20:07

Tłuczek: 9


Screw this!

I'm going to Hogwarts!


Powrót do góry Go down
Jack T. Feversham

avatar
Gracz


Skąd : Nic i nigdzie.
Liczba postów : 100
PisanieTemat: Re: Boisko do Quidditcha   27.02.16 20:15

A niech cię szlag, Lazarov! – Myśli Jacka obfitowały o wiele bogatszym zasobem obrazowych przekleństw, ale w tej chwili stłumił je nieznośny ból w okolicach brzucha, który sprawił, że Gryfon zgiął się w pół i przyjął resztę uderzenia w pełnym milczeniu. Nie było czasu na roztkliwianie się nad sobą, gra póki co nie układała się zbyt optymistycznymi torami, dlatego podciągnął się na miotle i silniej zacisnął palce na trzonku, wypatrując dalszego rozwoju sytuacji.
Kiedy Gabrielowi udało się trafić po tych nieznośnie wlokących się minutach pełnych nerwowego oczekiwania – nie posiadał się z radości, zaczynali nadrabiać straty! Nie powinno być trudno rozgromić ich całkowicie – tak sobie powtarzał.
No, to teraz tylko nie zepsuj ogólnej euforii, po prostu tego nie spieprz.
Przejął kafla zwinnym ruchem i przycisnął go do piersi tak mocno, jakby właśnie trzymał przy niej drogocenne zawiniątko i wzniósł się nieco wyżej, dzięki czemu ułatwił sobie ogólny wgląd na wydarzenia.
I pomknął do bramek. Tylko to się teraz liczyło.
Ale w pewnym momencie wokół zaroiło się od przeciwników. Nie miał nawet jak wykonać sprawnego ruchu w pożądanym kierunku.
GABRIEL! – Uznał, że nie będzie się kompromitował poprzez przekręcanie nazwiska zawodnika po fachu, no, przynajmniej nie na boisku. Tyle był w stanie chociaż zrobić – ostre, nieznoszące sprzeciwu podanie. Nie miał dziś szczęścia do kafla, psia mać.


Numer zawodnika: 8
Kostka: 2
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Boisko do Quidditcha   27.02.16 20:26

Miała szczerą nadzieję, że Jack nie będzie na nią jakoś strasznie zły za tego tłuczka. Już wystarczyło, że sama była niezadowolona, że jej się nie udało. Pal licho, że chłopak cierpiał. Ucierpiała jej też duma! Pokazała całej szkole, że nie potrafi obronić kolegi z drużyny! Zamachnęła się gniewnie pałką żałując, że na torze jej lotu nie było twarzy Slughorna. Miękkie uderzenie w lico na pewno przyniosłoby jej ukojenie. Niestety, nie mogła sobie pozwolić na takie zagranie i tylko w myślach dała mu wolną rękę wyobrażając sobie, jak chłopak z płaczem ląduje na ziemi i krzyczy, że jego i tak krzywy nos uległ złamaniu. Uśmiechnęła się i od razu poczuła, jak irytacja z niej uchodzi.
Patrzyła co jakiś czas jak radzą sobie ścigający. Gdzieś tam dotarł do jej uszu okrzyk, że jej drużyna zdobyła gola. Pięknie, oby tak dalej, a kto wie, może nawet uda im się wygrać. Zaraz, jakie może! Oni muszą wygrać, bo jeśli nie, zrzuci całą winę na ich wspaniałego kapitana, bo przecież on miał ich trenować. Z rozmyślań wyrwał ją dźwięk, na który była wyczulony. Tłuczek. Nadlatywał z zawrotną prędkością i co gorsza pędził w jej kierunku. Na łajno Hipogryfa! To na pewno Lazarov uznał ją za zbyt niebezpiecznego przeciwnika i już na tym etapie pragnął wyeliminować. Ale nie, ona się nie da. Nie obronić kolegi to jedno, ale żeby siebie? To już byłoby przegięcie i całkowita ujma na honorze. Dlatego Gryfonka spięła się w sobie jeszcze bardziej, a kiedy tłuczek był odpowiedni blisko zamachnęła się, by go odbić. Na całe szczęście nic nie musiało u niej cierpieć bardziej, ponieważ chwilę później rozległ się łoskot drewna uderzanego o tłuczek. Czyli jej pałka nie jest tak miękka, jak ta należąca do Niko! Ba, chłopak nie mógł się do niej umywać!
Korciło ją jak cholera, by posłać tłuczka w stronę Leo. Aż ją ręka świerzbiła, byleby tylko zwalić chłopaka z miotły. Już, już zaczęła wykonywać odpowiedni do tego zamach, kiedy zmieniła zdanie. Nie. Przywali mu, kiedy tłuczek będzie znajdował się dalej od niego i nabierze większej prędkości, przez co będzie bolało bardziej. Ostatecznie skierowała złośliwą piłkę w stronę Upsilon. Niby solidarność jajników, ale nie tym razem!



Numer zawodnika: 9
Kostka: 1, 4
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Boisko do Quidditcha   27.02.16 20:34

Nie miał zamiaru bezczynnie siedzieć na miotle i patrzeć jak drużyna przeciwna ma kafla przy sobie i czatują czy pętlach. To że nie udało mu się raz trafić nie znaczy że się podda, choć przez chwilę było mu przykro. Podleciał do przeciwników i znów zaczął czekać na dobry moment przejęcia kafla.
Nie musiał za długo czekać, usłyszał jak jeden z przeciwników woła drugiego, pewnie zaraz zaczną sobie podawać kafla. Nie zastanawiając sie dłużej przechwycił kafla. Nie było to aż takie trudne, choć musiał się przy tym wysilić i prawie spadł z miotły. Po prostu się zachwiał delikatnie, ale to nic takiego. Trzymał kafla w lewej ręce blisko swojego ciała i czym prędzej mknął w stronę pętli przeciwników. Mając nadzieje że nikt mu go nie zabierze.
Znajdując się przed pętlami drużyny przeciwnej chciał rzucić, ale roiło się tam za dużo przeciwników. Wiedział że nie trafi, albo gorzej straci kafla. Więc wolał zostawić go przy sobie.

Numer zawodnika:3
Kostka: 4, 5
Powrót do góry Go down
Nikolai Lazarov

avatar
Gracz


Skąd : (Bułgaria) Szkocja
Liczba postów : 162
PisanieTemat: Re: Boisko do Quidditcha   27.02.16 20:42

Nikolai patrzy na Liv, która nieudolnie macha pałką, próbując obronić Jacka. Oczywiście jej się to nie udaje, a ścigający gryfonów dostaje i ten puchon, co na początku meczu stracił piłkę, mknie w stronę pętli. Chwilę potem zdobywa pierwsze punkty i Nikolai myśli sobie, że może wcale nie jest taki zły. W końcu jak na razie tylko ich dwójka wykazuje się tutaj czymkolwiek. Ten niby kapitan nic nie robi, w zasadzie to jest niewidzialny, tak lata po tym boisku.
Wyczyny Upsilon ciężko skomentować w jakikolwiek sposób, ale kiedy parę minut później L. posyła w jej stronę tłuczek, Nikolai w ostatniej chwili go odbija. Ach, kolejna niewiasta uratowana przed twardym wylądowaniem na murawie boiska!
Szybko decyduje się, kto tym razem zasłuży sobie na tłuczka i decyzja jest oczywista - Gabriel, bo coś za dobrze mu idzie. Zresztą, nawet gdyby nie szło, to by mu się przydał! Kieruje więc piłkę prosto w blondyna i posyłając Liv przy tym wyzywające spojrzenie. Niech w końcu spróbuje obronić kogoś ze swoich, a nie tylko samą siebie.

Numer zawodnika: 4
Kostka: 4, 4
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Boisko do Quidditcha   27.02.16 20:53

Zaciętość, z jaką pałkarze z obu drużyn posyłali tłuczki, była imponująca. Zupełnie tak, jakby oboje chcieli za wszelką cenę udowodnić temu drugiemu, które jest lepsza. W istocie właśnie tak wyglądało to u Liv, chociaż starała się też mieć na uwadze dobro całej drużyny. To nie tak, że miała coś przeciwko nim, bo ostatecznie poza Slughornem wszyscy byli w miarę w porządku. Po prostu chyba nie przykładała się za bardzo do obrony innych, myśląc zbyt o sobie. Powinna to zmienić? Pewnie tak, ale w tym momencie była zbyt pochłonięta gratulowaniem samej sobie, aby przejąć się faktem, iż tłuczek, który posłała w stronę Upsilon został zgrabnie odbity przez Niko, który nakierował go na Archanioła. Patrzyła jakby leniwie na tor lotu piłki, kiedy coś do niej dotarło. Tłuczek leciał na Gabriela, a Gabriel był w JEJ drużynie! Otrząsnęła się, chwyciła mocniej pałkę i poszybowała w stronę kolegi. No nie, musiała w końcu kogoś obronić. Nie mogła pozwolić, aby ktoś uważał ją za egoistkę, którą nie była! Tym bardziej, że wzrok Ślizgona jawnie z niej kpił, dając do zrozumienia, że nie gra zespołowo przejmując się tylko sobą. Zacisnęła zęby zmniejszając odległość, która dzieliła ją od Aniołka. Dopadła go i zamachnęła się chwilę przed tym, jak tłuczek znalazł się przy chłopaku. Niestety, ułamek zbyt wcześnie podniosła pałkę, która być może lekko dotknęła złośliwej piłki, jednak nie dostatecznie mocno, by zmienić jej trajektorię lotu. W ostateczności Gabriel oberwał, a Reagan po raz kolejny pokazała, jak wspaniale broni członków swojej drużyny.


Numer zawodnika: 9
Kostka: 3
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Re: Boisko do Quidditcha   27.02.16 20:55

Znicz: suma 3


Screw this!

I'm going to Hogwarts!


Powrót do góry Go down
Jack T. Feversham

avatar
Gracz


Skąd : Nic i nigdzie.
Liczba postów : 100
PisanieTemat: Re: Boisko do Quidditcha   27.02.16 21:11

Postanowił wykorzystać dogodny moment, kiedy Lewis wydawał się na tyle zdezorientowany mnogością przeciwników wokół, że trzymał kafla na tyle słabo, by sprytnie wyrwać mu go spomiędzy palców.
Ale co z tego?
Bo zaraz Jack wpadł w taką samą pułapkę. Mrowie ludu wokół, a on sam jeden. I znikąd pomocy, chciałoby się dodać, bo pałkarze wnet rozpoczęli swoją szarżę.
Tłuczek powędrował w kierunku Gabe'a. I niemal zmiótł go z miotły.
Te, pałkarka, obudź się! – warknął wściekle.
Jack wiedział, że nie uda mu się zbyt długo utrzymać kafla w dłoniach, dlatego odczekał stosowny moment, a w myślach posłał kolejną wiązankę przekleństw wiadomo pod czyim adresem.
Póki co miał jednak kafla przy sobie.
I grał na czas.

Numer zawodnika: 8
Kostka: 2

Powrót do góry Go down
Leo Slughorn

avatar
Admin


Skąd : Cornwall
Liczba postów : 438
PisanieTemat: Re: Boisko do Quidditcha   27.02.16 21:13

Leo od rana przeżywał ten mecz. Niekoniecznie w negatywnym sensie, w końcu wypełniała go przede wszystkim ekscytacja, ale jednak odczuwał też lekki stres. Nic dziwnego, w końcu to był jego pierwszy mecz.
Na samym początku, gdy kafel wyleciał w powietrze, Slughorn średnio nadążał za tym, co się dzieje. Jednak już po chwili uniósł się nieco wyżej niż inni zawodnicy. Miał doskonały widok na całe boisko. No okej, może nie był w stanie okiełznać całego jego obszaru naraz, ale mimo to... wow. Tia, właśnie to sobie pomyślał na samym początku, a to dlatego, że obserwowanie rozgrywki z trybunów nie mogło równać się z obserwowaniem meczu z tej pozycji. Dziwne, że podczas treningów wszystko wyglądało zupełnie inaczej.
Śledził uważnie przebieg rozgrywki. Skrzywił się, gdy zobaczył jak przeciwna drużyna zdobywa bramkę, jednak z ulgą dostrzegł, że Fioletowi szybko wyrównali wynik. W pewnym momencie dostrzegł, jak tłuczek uderza Gabe'a i aż się w nim zagotowało. Reagan, ty ślepa, bezmyślna, tępa, sukowata...
Nagle dojrzał jakiś błysk, kilka metrów pod sobą. Przyjrzał się uważniej. Znicz! Nie miał co do tego wątpliwości. Nie czekając bezsensownie dłużej, pomknął w dół tuż za lśniącą kuleczką. Teraz to ona była najważniejsza, prawda? Niestety, gdy tylko Leo ruszył w kierunku znicza, ten przestał bezczynnie wisieć w powietrzu. Gryfon poleciał za nim, ani na chwilę nie spuszczając go z oczu. Przez moment wydawało mu się, że jest tak blisko... A jednak nie. W pewnej chwili Slughorn stracił go z pola widzenia. Nienienienie. Przecież to niemożliwe! Jeszcze przed chwilą tu był! Centralnie na wyciągnięcie ręki. Slughorn rozejrzał się wkoło. Ani śladu. Jasna cholera! Powrócił na swoją wcześniej obraną pozycję, zły na siebie tak, jak dawno nie był. Przegapić taką okazję... No cóż, teraz pozostawało mu tylko czekać, aż po raz kolejny znicz pojawi się na horyzoncie.


Numer zawodnika: 10
Kostka: 4 + 6 = 10
Powrót do góry Go down
Jack T. Feversham

avatar
Gracz


Skąd : Nic i nigdzie.
Liczba postów : 100
PisanieTemat: Re: Boisko do Quidditcha   27.02.16 21:18

Wiedział, że nie było ani chwili na zastanowienie się, wiedział, że znicz ledwo co poszedł w ruch, więc mógł liczyć tylko na siebie i na własne szczęście w rzucie.
Niech to piekło pochłonie.
Zrobił raptowny zwrot na miotle i pomknął w kierunku bramek przeciwnika, nie bacząc na nic ani na nikogo. Choć w palcach czuł, że po raz kolejny powinie mu się noga.
Zamachnął się i...
NIE TRAFIŁ.
Szlag.

Numer zawodnika: 8
Kostka: 1


Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Boisko do Quidditcha   27.02.16 21:21

Nawet nie wiedział kiedy a jego lewa dłoń została pozbawiona kafla. Obrócił się na miotle i spojrzał na drugiego ścigającego, ale jak?! Posłał mu dziwne spojrzenie. Po prostu zapatrzył się na to jak tamten drugi dostał tłuczkiem. Szczerze to nawet zabawne że ich pałkarka, potrafiła obronić siebie ale żadnego z nich. Na szczęście u nich Lazoarov jakoś sobie radzi, a raczej dobrze sobie radził więc nie musiał się martwić o własne życie. Jak na razie, oczywiście.
Znów będzie czatował aż któryś z nich straci kafla. Przecież kiedyś musi się to stać. A on wykorzysta ten moment. HA! Długo czekać nie musiał, przeciwnik stracił swoją szansę, a on miał zamiar ją wykorzystać i to maksymalnie (marzenia ściętej głowy). Złapał kafla który zbliżał się do ziemi i poleciał ku górze do pętli przeciwników. Zamach, zakręcił kaflem i puff. Nie trafił, stracił swoją szansę.
Numer zawodnika:3
Kostka:1
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Re: Boisko do Quidditcha   28.02.16 18:05

Tłuczek: 2


Screw this!

I'm going to Hogwarts!


Powrót do góry Go down
Gabriel Bertrand Jr

avatar
Admin


Skąd : Francja
Liczba postów : 195
PisanieTemat: Re: Boisko do Quidditcha   28.02.16 18:13

Trafił. Trafił. Gabe aż krzyknął z radości i wykonał zgrabne salto na miotle, podlatując na końcu do Upsilon, która dostrzegłszy go pośród zawodników zupełnie się rozkojarzyła i w efekcie nie obroniła jego rzutu. Cóż, za to mógł być jedynie wdzięczny.
- Dzięki, Wild. - rzucił do niej, zasalutował i oddalił się od bramek.

Zauważył, że Jack był teraz w posiadaniu kafla, zwinnie przejmując go zaraz po golu. Uniósł się trochę wyżej, na wypadek gdyby chciał do niego podać. Choć w sumie wolałby, gdyby teraz sam się trochę pofatygował z tą piłką. W końcu Gabe trafił, to teraz jego kolej, nie?
Jednakże Feversham został w mgnieniu otoczony z trzech stron przez niebieskich, a część z nich odgrodziła mu drogę do pętli. Meeerlinieee, westchnął i podleciał bliżej niego, wyciągając ręce po kafla.
I nie złapał.
Co? Zaraz. Jak to?
Przeklęta trójka. Ugh.
Przygryzł usta i ruszył za nim w pościg. Nie przejmie teraz piłki. Bo przecież faulować nie będzie, tak nisko jeszcze nie upadł.
Niech to szlag. A dobra, trudno. Nadzieja w tobie, Jack.
I nagle, zupełnie znikąd, pojawił się tłuczek.
A Gabe, jak ostatnia oferma  nie zdążył go wyminąć i oberwał w lewe ramię. Syknął z bólu i puścił miotłę poszkodowaną ręką. Przynajmniej nie spadł. Uff. Uniósł wzrok w górę, napotykając wstręty uśmiech Nikolaia, widocznie z siebie zadowolonego.
Lazarov, ty świnio.
Nie, nie będzie miał wyrzutów sumienia, że tak go nazwał.
Gdyby tego było mało, to Reagan go nie obroniła, pff. Tia, znowu macha pałką bez sensu. Czy ona w ogóle powinna być w drużynie, skoro pożytek z jej obrony póki co żaden? Musi to przemyśleć jeszcze raz. O ile nie weźmie się w garść i nie zacznie im pomagać bardziej.. efektywnie.
Wycofał się na chwilę, żeby jakoś się ogarnąć i móc w miarę możliwości jak najszybciej wrócić do gry. Gabe, taki już był, że nie mógł długo usiedzieć w jednym miejscu bezczynie. Zwłaszcza na meczu.
Gdy postanowił ponownie wkroczyć do akcji, Feversham właśnie atakował. No dalej, uda się!
I.. nie udało się. Szlag by to. Kafel odbił się o krawędź jednej z pętli. Czemu ja muszę naprawiać cudze błędy?, pomyślał Gabe pikując na dół i zagarniając niefortunnie rzuconą piłkę zanim jeszcze spadła na ziemię. Mógł teraz sam zaatakować, albo.. albo wręczyć ją znowu Jackowi, żeby to on w końcu wbił jakiegoś gola. Bo co, tylko on jest jedynym zdolnym ścigającym?
- Powtórka, Feversham! - zawołał i podał kafla Jackowi. - Postaraj się bardziej!

Numer zawodnika: 7
Kostka: 1


Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Boisko do Quidditcha   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 20Idź do strony : 1, 2, 3 ... 10 ... 20  Next

Erised :: Fabuła :: Hogwart :: Błonia-
Skocz do: