Share | 
 
Sala egzaminacyjna - egzaminy piątoklasistów (SUMy)
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Sala egzaminacyjna - egzaminy piątoklasistów (SUMy)   22.07.16 19:57

Sala egzaminacyjna
SUMy

Nadszedł czas SUMów. Każdy piątoklasista musiał do nich podejść, a nawet więcej - podejść i je zdać. To pierwsze egzaminy po ponownym otwarciu szkoły, więc wszyscy podchodzili do nich inaczej, niż zwykle. Piątoklasiści mieli przeznaczoną tylko dla siebie salę, która wystrojem i wyposażeniem dopasowywała się do konkretnego egzaminu konkretnego dnia.
Egzaminy fabularnie odbywają się w dniach:

DzieńGodzinaPrzedmiot
24 czerwca9:00Zaklęcia
15:00Wróżbiarstwo
25 czerwca9:00Transmutacja
15:00Zielarstwo
26 czerwca9:00OPCM
27 czerwca9:00Eliksiry
28 czerwca9:00ONMS


Każdy podchodzi do wybranych przez siebie czterech przedmiotów. Są one obowiązkowe i bez zdania tychże czterech przedmiotów nie można otrzymać promocji do następnej klasy. Można również wybrać przedmioty dodatkowe - maksymalnie trzy. To daje nam minimalnie cztery, maksymalnie siedem egzaminów w sumie.
Każdy egzamin musi pojawić się w osobnym poście, przy czym można dodawać post pod postem. Posty muszą zaczynać się datą i nazwą przedmiotu - koniecznie! Kończyć się za to muszą kodem, który znajdziesz pod opisem każdego egzaminu z osobna.
Pamiętaj, że tam, gdzie wymagane jest wysłanie odpowiedzi do Mistrza Gry, nie możesz ich umieścić w poście, bo egzamin może nie zostać zaliczony.
Wyniki rozesłane zostaną sowami na początku sierpnia.

Wszystkie egzaminy należy wykonać najpóźniej 31 lipca. Po tym czasie nie będzie już takiej możliwości i nie przewidujemy wyjątków. Napisanie egzaminów oznacza brak możliwości pisania dalszych postów na lekcjach, więc jeśli masz coś jeszcze do nadrobienia, zrób to przed napisaniem egzaminów.
Wszelkie rzuty kostkami należy wykonać wyłącznie w tym temacie.



Wszelkie pytania dotyczące SUMów należy kierować do Rose.



Screw this!

I'm going to Hogwarts!


Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy piątoklasistów (SUMy)   23.07.16 0:29

24 czerwca | 09:00

z a k l ę c i a

Descendo; Mobiliarbus; Evanesco; Reparo;

Lubił zaklęcia, nawet bardzo - przydawały mu się one tak właściwie do codziennego życia, a ich rozległa lista zawsze była dla niego nie do zapamiętania, bo tak właściwie można było znaleźć zaklęcie do każdej codziennej pierdoły, którą sobie człowiek wymyśli, no i spamiętaj to! Dzisiaj jednak ta sztuka była jego kompletną zmorą, choć co prawda ta dziedzina magii nie powinna sprawiać mu za dużych problemów, w końcu to tylko głupie zaklęcia, ale jednak.... jednak na korytarzu przed salą włóczył się nerwowo tam i z powrotem, jakby próbował znaleźć na podłodze coś bardzo cennego. Można byłoby rzec, że własnego rozumu i zaklęć, które po drodze tutaj zgubił gdzieś w toalecie czy innym korytarzu, ale on nie miał nawet czasu, żeby się po nie wrócić, gdyż słyszał już otwierające się drzwi. Podniósł nerwowo głowę kiedy z sali wyszedł uczeń z miną pod tytułem "siedem nieszczęść" i sam pomodlił się w duchu o zdanie egzaminu i przejście do następnej klasy. Naprawdę nie chciał drugi raz powtarzać roku, robić przy tym obciachu oraz widzieć kolejny zawód na twarzy starszego brata. Ta myśl trochę go podbudowała, więc skupiwszy się na oddechu, uspokoił się, wyprostował i dziarsko ruszył w stronę... burdelu.
Jego pierwszą reakcją było sowite "co tu się kurwa stało? Co to za syf? Ten dzieciak to zrobił?", aż odruchowo odwrócił się w stronę drzwi, aby dostrzec jeszcze smutnego ucznia, który zapewne oblał egzamin przez taki bałagan, aczkolwiek dostrzegając spokojne miny nauczycieli, nieco się zagubił. Postanowił jednak nie pokazywać po sobie, że tak totalnie się nie ogarnia co tu się stało, więc jak najgrzeczniejszy uczeń na świecie, stanął przed egzaminatorami i wysłuchał w spokoju co było jego zadaniem. Treść wygłoszona przez czarownicę sprawiła u niego lekki uśmieszek - miał posprzątać, to posprząta. Dziwne zadanie sobie ludzie wybrali na egzamin, ale on wybrzydzać nie będzie, w końcu nie może. Skinął jedynie głową do prowadzących i rozejrzał się w spokoju po całym pomieszczeniu, analizując każdy szczegół i próbując przypomnieć sobie jakieś praktyczne zaklęcia. Wiedział, że było takie jedno, co sprzątało, ale na brodę Merlina - jak ono brzmiało?! Zamiast tego do głowy przychodziły mu tylko głupie nazwy, kompletnie nie związane z tematem sprzątania. Mimo wszystko wpatrując się kurczowo w gruby sznur, który teoretycznie był całkiem sporym problemem, zaświtało mu w głowie pewne słówko, które mógłby w sumie wykorzystać. Zacisnął pewnie dłoń na różdżce i wycelował nią w stronę sznura, który już za moment miał zniknąć.
- Evanesco. - odparł pewnie i już po chwili jeden z jego problemów zniknął. Uśmiechnął się szeroko, będąc dumny ze swej pracy i z tego, że przynajmniej jeden problem ma już z głowy, jednak już wtedy wiedział, że reszta będzie tak właściwie formalnością. Rozejrzał się więc po całej sali i tym samym zaklęciem pousuwał takie rzeczy jak piórka z poduszek, rozlane po podłodze eliksiry czy inne resztki, które były w tamtym momencie po prostu zbędne i nadawały się do wyrzucenia. Kolejną rzeczą, za którą się zabrał, to przewracanie rzeczy. Wycelował różdżką w krzesła, stoliki, półeczki i szafy wdzięcznym - Descendo. - by przewrócone przedmioty, przewrócić ponownie, ale tym razem na swoje miejsce. Pokój wyglądał z chwili na chwilę coraz znośniej, co napawało Gabriela coraz większą dumą ze swoich czynów. Początkowy strach, który złapał go przed egzaminem, w tej chwili już machał mu na pożegnanie, gdyż ten lis przebiegając wzrokiem po stłuczonym szkle, rozbitych fiolkach po eliksirach, rozwalonej firance i karniszu, rozdartych poduszkach oraz innych nadszarpniętych przedmiotach, od razu postukał się w łeb przypominając sobie niesamowicie oczywistą komendę. - Reparo! - ponownie wywinął nadgarstkiem, a wszelakie zepsute rzeczy znowu zamieniły się w cuda. Po chwili stwierdził, że czas na finisz - zerknął jeszcze szybko na zegar, który cały czas tykał i tykał, aczkolwiek jego wskazówki nie przechyliły się za bardzo w prawo, co dodało mu skrzydeł, by w tempie ekspresowym, zaklęciem - Mobiliarbus. - powrócić wszystkimi książkami na półki, lustrem na ścianę, fiolkami na stolik i innymi przedmiotami na swoje miejsca. Zadowolony niesamowicie ze swojego dzieła schował różdżkę, otrzepał dłonie i spojrzał wyczekująco na egzaminatorów. Zdał czy nie zdał? Oto jest pytanie.

Kostki: 1+1=2
Ilość punktów w skrytce: 0




Powrót do góry Go down
Abbey Campbell

avatar
Gracz


Skąd : Plymouth, Anglia
Liczba postów : 200
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy piątoklasistów (SUMy)   23.07.16 16:12

25 czerwca, godzina 15:00, egzamin z Zielarstwa.

Kostki: 4+1=5.
Ilość punktów w skrytce: 7.

Dlaczego, do cholery, tak stresował się Zielarstwem?
Wystroił się jak stróż w Boże Ciało, ale na salę i tak wszedł blady jak kafelki w łazience Jęczącej Marty. Sympatyczna egzaminatorka ze sporą nadwagą jakoś nie poprawiła mu humoru, a od początku działała mu na nerwy. Ośmieliła się nazwać go "kochaniem", pomimo tego, że widzieli się na oczy pierwszy raz. Gdyby to nie były egzaminy blondyn z pewnością nie puściłby tego mimo uszu, teraz jednak zbyt bardzo niepokoił się tym, że pyskówki mogą zaważyć na jego ocenie, a Zielarstwo, mimo wszystko, było dla niego jednym z ważniejszych przedmiotów, jeśli wiązał swoją przyszłość z karierą uzdrowiciela.
Cóż mu zostało, poza powyklinaniem na nią w myślach?
Kurwa, kobieto, ogarnij się, nie jesteś moją ciotką...
Zatęsknił za panią Sprout, ona przynajmniej oszczędzała mu takich komentarzy.
Uważnie przyjrzał się donicom i niemal od razu rozpoznał znajdujące się w nich rośliny. Mandragora, czyrakobulwa i to cholerstwo z którym ostatnio męczyli się na zajęciach, wnykopieniek, tak...? A może tylko mu się wydawało? Miał nadzieję, że się nie mylił; pewność miał właściwie tylko odnośnie czyrakobulwy, z racji tego, że często smarował twarz maścią z jej dodatkiem, ale już setki razy był czegoś pewien, a później, kiedy emocje opadały, prawda okazywała się zupełnie inna. To nie było zbyt pokrzepiające. Wyprostował się, schował ręce za siebie, zaciskając palce na materiale marynarki, wziął głębszy wdech i w końcu zaczął odpowiadać.
- Mandragora znajduje zastosowanie (...).
Mówił szybko i raczej nieskładnie, miał wrażenie, że wszystko mu się pomieszało, więc druga część egzaminu, ta, w której mógł już się zamknąć i zająć się kopaniem w ziemi, była dla niego właściwie zbawieniem. Żałował, że nie stała tu nigdzie szklanka z wodą, wypiłby ją w przeciągu kilku sekund.
Zaczął od wnykopieńka, stosując technikę, którą opanował wcześniej na zajęciach. Dokładnie tak samo jak wtedy zupełnie bezbłędnie pochwycił ruchome pędy i nie przedłużając (zresztą, w stresie zawsze wszystko robił szybko – właściwie miał ochotę biegać dookoła tego stołu) od razu włożył rękę w środek rośliny, chcąc wydobyć z niej bulwy, tym razem jednak robiąc to ostrożniej. Ułożył je obok pustej doniczki, dziwnie zresztą równo. Uśmiechnął się kącikiem wargi. Tym razem nie spadły mu na ziemię. Chociaż tyle, nie będzie musiał sprzątać podłogi.
Nie przepadał za mandragorami, ale ta sadzonka albo nie była wyjątkowo upierdliwa albo szkoła postarała się o porządne słuchawki na czas egzaminów. Jakby nie patrzeć; strzał w dziesiątkę, bo w takich warunkach pracowało mu się o wiele lepiej niż na zajęciach. Abbey nie słyszał krzyku tej męczącej rośliny i głównie dzięki temu nie miał najmniejszego problemu uporał się z jej przesadzaniem. Nawet nie nabrudził dookoła siebie, a po skończonym zadaniu zsunął słuchawki z uszu, wycofał się o dwa kroki do tyłu i wyczekująco spojrzał na egzaminatorkę. Niecierpliwił się, to było jasne. Policzki miał rozpalone.
- I jak, zdałem...?
Powrót do góry Go down
Abbey Campbell

avatar
Gracz


Skąd : Plymouth, Anglia
Liczba postów : 200
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy piątoklasistów (SUMy)   23.07.16 19:43

28 czerwca, godzina 9:00, egzamin z OMNS.

Kostki: 4+6=10.
Ilość punktów w skrytce: 6.

Opieka nad Magicznymi Stworzeniami, jego ulubiony przedmiot.
Jak to mówią...?
Najlepsze na koniec.
Abbey chciałby, żeby tak było, ale po pozostałych egzaminach był już totalnie wycieńczony; pod oczami sińce, na twarzy widoczne zmęczenie, skóra szarawa i niemożliwe do niezauważenia chroniczne zmęczenie. To wszystko miało jeden pozytyw, a mianowicie totalny brak siły na bycie zestresowanym. Był spokojny jak nigdy w ciągu tego tygodnia, na wargi co jakiś czas wkradał mu się nawet niepełny uśmiech, którego nie była w stanie zepsuć nawet kolejna egzaminatorka - szczęśliwie mniej gruba niż ta, która oceniała jego wiedzę i umiejętności na zielarstwie – wyjeżdżająca mu na dzień dobry z tym cholernym "kochanie". Uodpornił się. No, albo było mu już po prostu wszystko jedno, nawet nie miał ochoty na pyskówki. Chciał po prostu zaliczyć ostatni egzamin i wrócić do domu.
- O, błotoryj... - Wymamrotał, podchodząc do jednej z klatek. Zaraz, jednak, jego uwagę przykuł kręcący się obok korniczak, którego smród był z tej odległości nie do zniesienia. Zasłonił nos i usta rękawem długiego swetra. Abbey rzadko widywał korniczaki, w Hogwarcie było o nie ciężko, wszakże dbano tu o czystość, a i w rodzinnym domu próżno było szukać choćby kurzu, nie mówiąc o gorszym nieporządku. - I... owady, tak...? - Spytał cicho, bardziej sam siebie niż osoby egzaminującej. Westchnął mimowolnie. Nie był głupi, przecież widział. Trzminorek i żądlibąk. O ile o zwierzętach większych gabarytów wiedział wyjątkowo dużo tak owady raczej go nie fascynowały, a nawet wybitnie często wprawiały w przerażenie. Bał się os, więc i trzminorków; zawsze uważał je za łudząco podobne (no, albo po prostu ulegał takiemu wrażeniu bo nie chciał przyglądać się im z bliska). - Więc... opisując, chciałbym zacząć od błotoryja... (...). - Poszło, mówił właściwie ciągle, zwyczajowo nieskładnie, ale raczej mądrze, poza niektórymi wtrąceniami. Cechowała go dziwna swoboda wypowiedzi, te egzaminy widocznie pozytywnie wpłynęły na jego charyzmę.
- Trzminorek to... - Podjął w końcu, kiedy już o błotoryjach i korniczakach powiedział tyle, by uznać, że wyczerpał temat. Najchętniej zostałby przy opisach wyłącznie tych dwóch stworzeń, nie mniej jednak zdecydował się, że warto spróbować i z tymi nieszczęsnymi owadami, nawet jakby miał nagadać egzaminatorce jakichś bzdur. Pocieszał się myślą, że dziś musiała słyszeć ich tysiące. Sam się zdziwił, gdy okazało się, że charakterystyka trzminorka spotkała się z czymś w rodzaju aprobaty kobiety, bo posłała mu wówczas uśmiech. ...Cóż, może jednak co nieco pamiętał?
- Z żądlibąkiem natomiast sprawa jest... trudniejsza. - Dodał niedługo później, nerwowo drapiąc się po skroni. Tak, zdecydowanie była trudniejsza, bo cała wiedza o żądlibąkach schowała się właśnie w tej najmniej dostępnej części jego umysłu, a jedyne, co wypychało się na wierzch, to było chyba to, że niejednokrotnie słyszał o przypadkach celowego prowokowania tych stworzeń do ataku. ...No ale co, miał powiedzieć, że czarodziejska młodzież upatrzyła sobie w ten sposób coś w stylu zastępstwa dla mugolskiej heroiny? Zaśmiał się bezgłośnie i po chwili milczenia wrócił do głównego tematu, chyba już nawet niespecjalnie przejmując się tym, co też najlepszego opowiada, mieszając bzdury z istotnymi faktami. Był niemal pewien, że zda. Najwyżej z jakąś nędzną oceną, ale trudno. Ważne, że to już koniec.
Powrót do góry Go down
Abbey Campbell

avatar
Gracz


Skąd : Plymouth, Anglia
Liczba postów : 200
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy piątoklasistów (SUMy)   23.07.16 20:34

Zaklęcia, 24 czerwca, 9:00.

Kostki: 6+3=9.
Ilość punktów w skrytce: 1.
Pamiętałem zaklęcia: Diminuendo, Wingardium Leviosa, Chłoszczyć, Flippendo.

Dlaczego w ogóle ostatecznie zgłosił się na ten pieprzony egzamin z zaklęć i uroków, skoro ciężko było o przedmiot, którego nienawidził równie mocno?
A, no tak, doradztwo zawodowe...
Pieprzony Flitwick.

Nie miał zasranego pojęcia w jaki sposób fakt, że chce zostać uzdrowicielem łączy się z rzucaniem zaklęć na poziomie co najmniej średnio zaawansowanym, ale bolesna prawda była taka, że jeśli liczył na możliwość odbywania stażu w Szpitalu Świętego Munga po prostu MUSIAŁ mieć na SUMach ocenę z zaklęć, najlepiej jeszcze lepszą niż Nędzny, co już samo w sobie było tak absurdalne, że nawet nie robił sobie zbędnych nadziei, a postanowił po prostu spróbować.
(...)

Syf, jaki ukazał się jego oczom po przekroczeniu progu sali egzaminacyjnej był chyba największym bałaganem jaki widział w życiu. Dobra, był pedantem; potrafił składać ciuchy w swojej szafce kilka razy dziennie i zyskał chwalebne miano prawdopodobnie jedynego Krukona, który nigdy nie zostawia w dormitorium niepościelonego, ale co z tego? Nie sposób było ukryć, że Abbey autentycznie się zdenerwował. Nie wiedział czy przepada za sprzątaniem. Nigdy nie zaniedbał porządków na tyle, by te, nagromadzone, dawały mu się we znaki. Usłyszawszy na czym będzie polegało jego zadanie nieco zbyt gwałtownie zachłysnął się własną śliną i kilkakrotnie zakasłał. Ale, że co? Jest kurwa koniec czerwca, a nie jebane prima apprilis.
- Mam... posprzątać?
Poważnie?
No chyba sobie, kurwa, żartujecie.

Twarze egzaminatorów nie pozostawiały wątpliwości, a kobieta, która pierwsza zabrała głos celem wyjaśnienia mu zadania widocznie nie zamierzała się powtarzać. Widać było, że Abbey swoją postawą działa jej na nerwy. Nie umknęło to też uwadze samego zainteresowanego. W obecnej sytuacji drażnienie osób od których zależała jego przyszłość nie wydało się Cambellowi szczególnie dobrym pomysłem, więc zamyślił się, pokiwał wolno głową, by dać znak, że rozumie, a potem podwinął rękawy i chwycił różdżkę.
Świetnie, kurwa – pomyślał jeszcze, nim padło pierwsze zaklęcie.
- Wingardium Leviosa – Wymamrotał, zrobił piękny obrót i trach, a piórka z poduszek wzniosły się w niebo i zgodnie z ruchem jego różdżki stworzyły zabawny wzór, przypominający nieco ptasi klucz. No tak, jakiego innego zaklęcia mógłby użyć, by pozbyć się piór...? Flitwick męczył ich tym od pierwszej klasy. Uśmiechnął się mimowolnie, w kwestii zaklęć rzadko coś mu wychodziło. Radość została przerwana chrząknięciem kogoś z komisji. ...Tak, faktycznie; miał sprzątać, nie się wydurniać, więc niemal natychmiast zadbał o to, by małe piórka na ponów znalazły się w rozdartej poduszce.
Kolejnym problemem okazała się lina; kiedyś, chyba w drugiej klasie, Abbey uczył się zaklęcia rozcinającego, ale teraz za żadne skarby świata nie mógł sobie przypomnieć nic więcej poza tym, że zaczynało się na "d", kończyło na "o" i działało też na pajęczyny. Tylko co, do cholery, mógł zrobić z tymi jakże przydatnymi informacjami? Zegar tykał.
- Diminuendo! - Zawołał, celując różdżka w linę, a ta, owinięta dookoła poustawianych na środku mebli, zaczęła się gwałtownie zmniejszać aż w końcu nie mogąc znieść oporu zwyczajnie pękła i zgodnie z wolą młodego Campbella zmniejszała się dalej. Przestała, gdy była wielkości nici dentystycznej, a blondyn przywołał ją do siebie cichym Accio i ukrył w kieszeni.
Następnie nastała era Flippendo. Abbey rzucał to proste zaklęcie dookoła siebie trochę jakby właśnie się z kimś pojedynkował, a meble, stopniowo i bez pośpiechu (ale za to z okropnym hukiem), przesuwały się na wybrane przed niego miejsca. Ostatecznie sofa pełna poduszek stanęła na środku sali, obok niej zaś miejsce znalazł stolik na kawę, a z tyłu spory regał z książkami. Szafę umieścił w przeciwnym kącie pokoju, choć zmieniał jej położenie chyba ze trzy razy. Był estetą, co zrobić? Wolał nie wyrobić się w czasie niż osiągnąć efekt z którego nie będzie zadowolony. Całość prezentowała się po trzydziestu minutach dość nienagannie, poza umorusaną jakąś mazią podłogą, wszechobecnym kurzem i plamami po kawie na tapicerce starego fotela. Tym akurat się nie martwił. Jeśli istniało zaklęcie w którego używaniu faktycznie był dobry jak Lockhart w rzucaniu zaklęcia zapomnienia to z pewnością było to zaklęcie czyszczące.
- Chłoczyść. - Poprosił, odpowiednio machnąwszy różdżką.
...i jeszcze raz chłoczyść, a potem dla pewności jeszcze ze dwa.
Podejrzewał, że tak czystej podłogi jeszcze nigdy tu nie mieli, więc poniekąd dumny z tego, co osiągnął (właściwie jedynym mankamentem była wciąż dziurawa poduszka, którą jednak schował do szafki z nadzieją, że egzaminatorzy o niej zapomną) wyprostował się, dmuchnął w różdżkę dla wizualnego efektu i z uśmiechem spojrzał w stronę komisji.
Powrót do góry Go down
Rosemary Blackburn

avatar
Gracz


Skąd : Chelmsford, Wielka Brytania
Liczba postów : 267
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy piątoklasistów (SUMy)   23.07.16 21:26

Eliksiry – eliksir rozdymający

Rose wstała skoro świt, zadowolona. Nawet to lubiła, czuła się wtedy aktywnie, nie marnowała czasu. Przed nią przedostatni egzamin, z Eliksirów. Tak! Ubrała się i dziarsko, choć z odpowiednią garścią stresu, pomaszerowała pod salę egzaminacyjną. Już było tam kilkoro uczniów. Nie zwróciła na nich najmniejszej uwagi, w duchu powtarzając jak najwięcej informacji, choć wszystko jej uciekało z pamięci w miarę upływu czasu. Wzywano do Sali parami. Z kim ona będzie?
Szybko się dowiedziała kiedy wywołano jej nazwisko oraz Abbeya. Przepraszam, co..? Wstała niepewnie, dostrzegając blondyna. Nie miała przyjaznego spojrzenia, to pewne. Z lekkim, chłodnym uśmiechem zmierzyła go wzrokiem kiedy się zbliżyli by wejść do sali.
- Powodzenia – rzuciła, zupełnie jakby wiedziała, że spieprzy, po czym weszła do środka nie zaszczycając go już spojrzeniem.
W środku zajęła miejsce przy stanowisku z białym obrusem, po czym wysłuchała dokładnie instrukcji. Okej, to nie brzmiało trudno. Spojrzała na składniki, a trochę ich było, i skrzywiła się. Egzamin się zaczął.
Przygotowała więc odpowiednio oczy diabła morskiego, co było nawiasem mówiąc obrzydliwe, i zastanowiła się co dalej. Eliksir rozdymający, hm… Oczu było pięć, to pamiętała z lekcji. Powtarzała potem w dormitorium, była chyba jedna śledziona nietoperza. Wrzuciła ją i zastanowiła się. Cholera… Co teraz? CO TERAZ?! Zawiesiła się, wpatrując się w składniki w stanie głębokiej kontemplacji, na Abbeya oczywiście nie zwracając najmniejszej uwagi.

Kostki: 4+5=9
Ilość punktów w skrytce: 1
Powrót do góry Go down
Abbey Campbell

avatar
Gracz


Skąd : Plymouth, Anglia
Liczba postów : 200
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy piątoklasistów (SUMy)   23.07.16 22:19

Eliksiry, 27 czerwiec, godzina 9.
Kostki: 5+3=8.
Ilość punktów w skrytce: 4.


"Rosemary Blackburn & Abbey Aiden Campbell" głosiła tabliczka na której zapisano nazwiska ostatniej pary, jaka brała udział w egzaminie z Eliksirów. Pieprzona ironia losu, pomyślał, kiedy opadł na jedną z ławek przed salą egzaminacyjną, by zaczekać na swoją kolej. Nie dość, że on i Rose nigdy specjalnie za sobą nie przepadali to jeszcze podejrzewał, że dziewczyna za sprawą Felixa wie o nim więcej niż by chciał. Omiótł Krukonkę spojrzeniem, siedziała niedaleko.
Wie o naszym spotkaniu w Gospodzie pod Świńskim Łbem i późniejszych pocałunkach...?
Nie był pewien jakie to miało znaczenie, ale ta myśl była niepokojąca. Przez to, że trafiła mu się do pary niemal wcale nie myślał o tym cholernym teście. Ich przyjaźń nie była mu na rękę ani trochę; pani nadęta prefekt zawszewszystkowiemiumiemnajlepiej z kijem w dupie, niestety, miała na niego ciągły wgląd w Pokoju Wspólnym, gdzie od początku roku obserwowała z którymi Krukonami dzielił już usta, a jakoś nie chciał, by przypadkiem doniosła o tym Felixowi. Nie, żeby się o niego martwił, broń Merlinie. Tylko... po co ma wiedzieć? Westchnął bezgłośnie, obserwując swoje splecione palce.
Wywołany podniósł się z miejsca jak męczennik, a gorzkie "powodzenia" z ust dziewczyny sprawiło, że z zaskoczeniem uniósł brwi i zatrzymał się na moment. Nie spodziewał się po niej złośliwości, zwłaszcza teraz. Już przed egzaminami chodziła po zamku zestresowana i Abbey podejrzewał, że nie jest w stanie myśleć o niczym poza nimi, a co dopiero zajmować jakimiś docinkami. Nie odpowiedział (zwłaszcza, że kłamać nieładnie, a teraz autentycznie życzył jej T), pokręcił tylko głową. Wyminął ją i zajął miejsce przy czarnym stole.
Czerń, świetnie.
...Czy to już mój pierdolony pogrzeb?

Trafił mu się WYWAR DEKOMPRENSYJNY.
No tak, potrzebował wody miodowej, olejku rycynowego, pokrzywy i składniku standardowego.
Pamiętał o wodzie miodowej, trzy miarki. Olej rycynowego nie mierzył, wlał na oko, bo nie potrafił sobie przypomnieć ile tak właściwie powinno go być. ...Właściwie czuł się trochę tak, jak wtedy, kiedy w zeszłe wakacje obiecał Dorothy, że zrobi na obiad zupę (choć i tak był znacznie lepszym eliksirowarem niż kucharzem), a wrzucał wtedy do garnka wszystko, co znalazł w lodówce. Miał w głowie pustkę, więc postawił trochę na los. Dorzucił osiem liści świeżej pokrzywy, a potem dodał do tego jeszcze dwa składniki standardowe, bo coś mu się kojarzyło, że właśnie tyle trzeba było ich tam dodać. No, gotowe, choć nie był pewien tego czy wszystko wyszło dobrze. Wywar w kociołku wyglądał tak, jak powinien, ale nie raz już przejechał się na takim ocenianiu. Pozostało mu poczekać na werdykt, miał jeszcze trochę czasu na rozmyślania. Westchnął, opierając się o blat. Dlaczego jak na jebaną złość był w stanie z zamkniętymi oczami uwarzyć eliksir, który przypadł Blackburn, ale miał problem ze swoim? Przeniósł na nią swoje spojrzenie. Twarz miała czerwoną, widział jej zdenerwowanie; zastanawiała się nad pokrzywą. Przewrócił oczami. I to ona życzyła mu powodzenia? Eliksir rozdymający był prostszy; śledziona nietoperza, pięć oczu diabła morskiego i PIĘĆ listków suszonej pokrzywy.
...I nagle coś go tknęło.
- Hej, Rosie, pamiętasz, jak na ostatnich eliksirach straciłaś PIĘĆ punktów przez swoją nieporadność i nadmiar suszonej pokrzywy w kociołku? - Spytał przyjaźnie, z trudem powstrzymując swój typowy, złośliwy uśmiech, który ujawniłby, że jego zamiary nie są do końca czyste. - Bo wiesz, tak na Ciebie patrzę... i... Ach, no tak, nie powinienem nic mówić. - Tu przerwał, spoglądając w stronę zdziwionej komisji egzaminacyjnej i teatralnie zasłaniając usta dłonią. - Najmocniej przepraszam, po prostu już skończyłem i ze stresu nie potrafię siedzieć cicho... - Miał, oczywiście, świadomość, że bawiąc się w takie gierki naraża na oblanie egzaminu zarówno siebie jak i ją, ale perspektywa odegrania się na upierdliwej prefekt była jednak silniejsza. Zresztą, eliksiry nie były mu aż tak potrzebne. Wybrał je tylko dlatego, że był z nich dość dobry i je lubił. Liczył, że ten teatrzyk w razie czego pozwoli mu się wybronić. A jeśli nie...? No to trudno. Ważne, że i jej w związku z kryptopodpowiedzią nie ominąkonsekwencje. Niech wie, że z Abbeyem Campbellem się nie zadziera.
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy piątoklasistów (SUMy)   23.07.16 23:36

25 czerwca | 09:00

t r a n s m u t a c j a

reducio; reparifarge; circumformbat; engorgio;

Był oazą spokoju, nic nie mogło mu zepsuć jego transmutacji, a już na pewno nie po tym, jak wczorajszego dnia tak cudownie udały mu się zaklęcia. Był z siebie tak niesamowicie dumny, że wracając po egzaminie do dormitorium uśmiechał się do czarodziejów, których mijał. Nie jest to jakiś wielki wyjątek, bo Gabriel lubił czasem zrobić jakąś świrowatą minę do ludzi, ale tym razem niesamowicie suszył zęby, jakby sobie zaczepił usta agrafkami. Wracając jednak do transmutacji i tego kłębka pozytywnej energii - jak to miał w zwyczaju sunął tam i z powrotem po całym korytarzu, czekając aż przyjdzie jego kolej, aż drzwi się otworzą, a on będzie musiał stanąć twarzą w twarz z egzaminatorami, którzy wyznaczą mu kolejne zadanie. Na jego całe szczęście nie musiał zbyt długo czekać na skrzypnięcie drzwi oraz ucznia, który wyglądał nadzwyczaj radośnie, + 10 do odwagi, nie będzie źle! Foks wypiął dumnie pierś do przodu, wyprostował się i ruszył w kierunku dwóch dorosłych czarodziejów, a już na wstępie zauważył niesamowicie sympatyczną egzaminatorkę, która wygłosiła jego zadanie. Przez głowę zaszumiały mu hasła przewodnie, na które aż zaśmiał się w duchu - taka prościzna, a on myślał, że będzie musiał zamieniać 10 krzeseł w 10 mioteł lub co gorsza używać podwójnych zaklęć. Z ekscytacji aż zahuśtał się na stopach i w skupieniu wysłuchał zadania, które podyktowała mu czarodziejka. Wchłonął wszystko jak gąbka i kiedy czas ruszył, Gabriel zacisnął dłoń na różdżce, poruszył nadgarstkiem, a w głowie ułożył sobie plan działania.
- No dobra... - mruknął sam do siebie, pomasował się po skroniach, a następnie postanowił zająć się kształtem obu przedmiotów na samym początku, by nie robić wszystkiego jak leci. Gorzej wtedy o pomieszanie czegoś, a przecież nie mógł pozwolić sobie na takie coś. Skupił się więc na piłeczce tenisowej i popukał różdżką w udo, miał ją powiększyć dwa razy? Nic prostszego, aż parsknęło mu się pod nosem na tak przyjemne zadanie, więc również bez problemu wyciągnął różdżkę w stronę przedmiotu.
- Engorgio. - odparł i popukał dwa razy w przedmiot, by sprawić jego wzrost nie jednokrotnie, a dwukrotnie. Już po chwili przed nim pojawiła się zwiększona piłeczka tenisowa, z której był niesamowicie dumny. Jedna z czterech rzeczy skończona, czas na zeszyt. Zjechał wzrokiem na przedmiot w paski i zrobił lekki dziubas w zamyśleniu, podrzucił też szybko różdżką w dłoni, a w czasie tej czynności zapaliła mu się lampka nad głową, więc od razu będąc pewny swej czynności, wylecował różdżką w zeszyt.
- Circumformbat. - uśmiechnął się i obrócił raz różdżką, by jak dumna matka zobaczyć powoli zaokrąglający się zeszycik, bingo! Trafił! Teraz pozostał mu tylko kolor, a więc przyszedł czas na największe skupienie na świecie. Przetarł na moment oczy i zmarszczył czoło, zaklęcie na zmianę koloru... no dalej Gab, przecież je pamiętasz, było takie proste, tak łatwe, tylko jak ono brzmiało… stał tak z trzy minuty, aż w końcu zdał sobie sprawę z niesamowicie okropnej rzeczy. Podniósł przerażoną głowę w stronę sympatycznej egzaminatorki i nawet jej optymizm nie mógł sprawić, że cała odwaga lisa wróciłaby do niego z powrotem. Wykrztusił z siebie to jedno słowo. To był koniec egzaminu.
- Zapomniałem…

Kostki: 1+1=2
Ilość punktów w skrytce: 4




Powrót do góry Go down
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy piątoklasistów (SUMy)   23.07.16 23:39

Eliksiry, 27 czerwca, 9:00

Cały egzamin przebiegał w spokoju. Uczniowie w skupieniu warzyli swoje eliksiry, starają się wypaść jak najlepiej. Egzaminatorzy uważnie obserwowali ich poczynania, patrząc im na ręce, aby mieć pewność, że niczego nie będą kombinować. Bardzo długo nic się nie działo. Można by rzecz, że egzamin idealny. Do czasu...
Kiedy ciszę przerwał głos jednego z chłopców, a echo jego słów jeszcze przez chwilę odbijało się pod sufitem, nie było nawet jednej osoby, która nie byłaby w ciężkim szoku. To nieprawdopodobne, w taki sposób przerwać jeden z najważniejszych egzaminów! Gdyby ktoś na sali miał słabsze serce, mogłoby się to skończyć źle. Tak czy inaczej, dobrze na pewno skończyć się nie mogło. A już na pewno nie dla dwójki uczniów, łamiących w tak bezczelny sposób podstawowe zasady egzaminowania.
Egzaminator wstał i z zimnym spojrzeniem podszedł do stolika chuliganów (bo tym właśnie dla niego byli, chuliganami, którzy śmią kpić z powagi urzędu i egzaminów państwowych).
- Panno Blackburn, panie Campbell. Dla państwa egzamin w chwili obecnej zostaje zakończony.


Screw this!

I'm going to Hogwarts!


Powrót do góry Go down
Rosemary Blackburn

avatar
Gracz


Skąd : Chelmsford, Wielka Brytania
Liczba postów : 267
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy piątoklasistów (SUMy)   24.07.16 1:00

ŻE CO?!?!?!
Robiła swoje, skupiona na zadaniu, a Abbey zaczął do niej… MÓWIĆ?! Podniosła na niego zszokowane spojrzenie, które z kolei przechodząc w istne przerażenie przeniosła na egzaminatorów. A-Ale jak to? Nie. Niemożliwe.
NIE MOŻLIWE.
A jednak. Egzamin się zakończył. Nie mogła w to uwierzyć. Abbey się specjalnie odezwał żeby zrobić jej na złość. Jemu nie zależało, był idiotą. Dureń bez ambicji. Ale ona miała ambicje, jej zależało. DLACZEGO?! Karma ją złapała, mogła być milsza na wstępie. Albo w ogóle miła. Ale nie spodziewała się, że chłopak zechce jej się odgryźć kosztem obojga!
Nie, to nie mogło się tak skończyć…
- A-Ale proszę pana, to on! Ja nic nie zrobiłam!
Próba była, starała się coś zrobić, jednak egzaminator zaszczycił ją niezwykle chłodnym, morderczym spojrzeniem, co zakończyło jakąkolwiek dyskusję. Łzy zalśniły jej w oczach, czuła się maksymalnie upokorzona. Jak ona ma się w domu pokazać? Co ma powiedzieć rodzicom? Siostrze? Komukolwiek?! Że nie ukończyła w ogóle egzaminu, który i tak jej poszedł koszmarnie?
Wbiła nienawistne spojrzenie w Abbeya.
- Karma powraca, uważaj – syknęła wściekle, obróciła się na pięcie i wyszła, mając ochotę brutalnie rozwalić jego głowę o kamienną podłogę, po której stąpała.

zt. z egzaminu Eliksirów
Powrót do góry Go down
Théophilus Moliere

avatar
Gracz


Skąd : Londyn, Anglia
Liczba postów : 27
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy piątoklasistów (SUMy)   24.07.16 16:27

24 czerwca, 15:00, wróżbiarstwo.

Weź wróżbiarstwo, mówili.
Coś pokręcisz, masz gadane, jakoś z tego wybrniesz i będzie fajnie, mówili.
Teddy ostatecznie uwierzył w brednie powtarzane przez mniej lub bardziej rozgarniętych w kwestiach szkolnych kolegów i pewien istnienia swojego trzeciego oka faktycznie zapisał się na egzamin z wróżbiarstwa, choć na tym przedmiocie w ciągu roku był może zaledwie dwa razy.
Może i wszedłby na salę pewny siebie, gdyby nie to, że każdy, kto z niej wyszedł minę miał taką, jakby już był już pewien, że o przejściu do następnej klasy nie ma mowy. Jeszcze chwilę przed wywołaniem rozważał zmianę nazwiska, ścięcie włosów i przeprowadzkę na Kubę, coby tylko uniknąć tej masakry szklaną kulą (bo takie przecieki dotarły już na korytarz), ale szturchnięty i wyrwany z letargu przez znajomą z roku postawowił wstać z miejsca i stawić czoło podjętemu wyzwaniu.
- Nadszedł czas na bycie mężczyzną. - Wymamrotał jeszcze do reszty zgromadzonych, przeżegnał się dla pewności, wszakże Bozia z wróżbiarstwem pewnie ma coś wspólnego, a potem, w końcu, przekroczył próg sali egzaminacyjnej.
(...)
Sytuacja przedstawiała się mizernie, siedział przy stole, przed nim kula, naprzeciw jakiś facet, widocznie odporny na jego ewentualny urok osobisty. Theo szczerze zachęcał różnymi gestami kulę, by ta cokolwiek mu pokazał. Już miał zacząć opowieść o ponuraku i rychłej śmierci czekającej egzaminatora, ale, po wytężeniu wzroku, zobaczył w kuli zarys jakiegoś ptaszyska. Gołąb. ...Czy to znak od Bozi? Nie miał pojęcia co ten symbol oznacza, mógł tylko bawić się w najprostsze skojarzenia, ale nie sądził, by to mogło pomóc.
- Widzęęęęęę... kaczkę! - Odparł w końcu z dramatycznym wyrazem twarzy i teatralnym akcentem, przekonany, że teraz tylko kłamstwo może go uratować. Kaczka była jedynym symbolem, którego znaczenie pamiętał, pewnie dlatego, że było tak nieziemsko bezsensowne. - ...A to wróży pieniążki. I wie pan, że się sprawdza? Moja matka chyba będzie chajtała się z gościem, który ma fuchę w Ministerstwie (...). - Nawet wciągnął się w to kręcenie, a to wystarczyło, by pójść dalej. Rozgadał się jak zwykle, choć potrzebnych informacji w tym monologu trzeba było szukać z lupą. Cóż, starał się, nie...?
Będzie fajnie, mówili.
- O, niesamowite! Obraz się zmienia! Teraz... Nie mogę uwierzyć! Widzę... widzę strzelbę! Ten symbol wróży niebezpieczeństwo. Niepokojące, nie-po-ko-ją-ce... (...).
Chyba jestem absolutnym mistrzem wciskania ludziom kitu.

Kostki: 1+4+3+1 = 9.
Nie pamiętam znaczenia wróżby, rzucam kostką, wypada 6, więc ściemniam dobrze.
Kolejna wizja: 6+6+3+5=20.
Ilość punktów w skrytce: 1.
Powrót do góry Go down
Théophilus Moliere

avatar
Gracz


Skąd : Londyn, Anglia
Liczba postów : 27
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy piątoklasistów (SUMy)   24.07.16 16:45

26 czerwca, 9:00, OPCM.

OPCM nie mógł być gorszy od wróżbiarstwa, pewnie dlatego, że z tego przedmiotu COKOLWIEK chociaż potrafił.
Pierwsza część zadania wydawała się prosta. Theo żył dobrze z pająkami, ale znał na ich poskramianie nawet osobne zaklęcie; przydawało się, żeby imponować dziewczynom.
Arania exumei! - ...Kilka machnięć różdżki, dziwny błysk wykierowany to w lewo to w prawo, by pozbyć się poszczególnych grup, a po kilku minutach, przynajmniej z tym problemem, panował już względny spokój. Szczerze żałował, że to nie koniec, pewnie dlatego, że nie do końca wiedział jak ma poradzić sobie z kukłą. Kopnął ją najpierw, ale szybko przypomniał sobie, że agresja w stosunku do raczej niegroźnej, szmacianej lalki egzaminacyjnej jest zbędna i na pewno nie zapewni mu dobrej oceny końcowej. Nie, żeby mu zależało. Wycelował w nią różdżką i zawołał... - Bombarda Maxima! - ...licząc, że to wystarczy. Czy tak było? Nie był pewien, ale już po chwili z góry leciała na niego przedziwna postać. Najpierw, instynktownie, uciekł przed nią aż do samej ściany, a wtedy, kiedy zawisła nad nim dopiero zdecydował się na walkę przy pomocy różdżki. W chwilach takich jak ta większość zaklęć, nawet tych prostych, wylatywała mu z głowy. - Levicorpus! - Krzyknął trochę bezmyślnie, a dziwna postać zawisła nad sufitem. Cóż, nie było to może specjalnie groźne zaklęcie, ale często używał go na błoniach, tak w ramach kawału. - Bombarda Maxima! - Dodał jeszcze, zdając sobie sprawę, że Levicorpus nie jest szczególnie dobrym zaklęciem obronnym i że wypadałoby w owe dziwactwo jeszcze czymś wycelować, a potem tylko westchnął, podrapał się po głowie, spojrzał w stronę egzaminatorów i dodał...
- Liberacorpus...? - a zjawa spadła na ziemię, a później znikła.
No, to właściwie było wszystko, na co go było stać.

Kostki: 5+4=9.
Ilość punktów w skrytce: 2.
Powrót do góry Go down
Théophilus Moliere

avatar
Gracz


Skąd : Londyn, Anglia
Liczba postów : 27
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy piątoklasistów (SUMy)   24.07.16 17:35

24 czerwca, 9:00, egzamin z zaklęć.
Pamiętałem zaklęcia: Descendo, Mobiliarbus, Diffindo, Tergeo.

...Początek egzaminów, cu-do-wnie.
Nie, żeby nie lubił sprzątania (dobra, nienawidził, w dormitorium miał taki syf, że głowa mała), ale nie mógł ukryć zdziwienia, kiedy poznał formę egzaminu z zaklęć. Spodziewał się bezsensownego przestawiania przedmiotów z miejsce, fakt, ale w tym roku komisja do spraw edukacji widać postanowiła poszaleć i połączyła przyjemne z pożytecznym. ...No tak, pewnie mieli świetną zabawę, kiedy po skończonym egzaminie musieli na ponów tu tak nasyfić, by i kolejny uczeń miał coś do roboty. Przez krótki moment szczerze rozważał zostanie członkiem komisji egzaminacyjnej, ale potem, wyrwany z zamyślenia pytaniem "czy jest Pan gotowy", wyciągnął różdżkę i skinął głową.
- Diffindo – Zawołał, decydując się zacząć od sznura, który otoczył wszystko dookoła. Przerwanie go przy pomocy tego zaklęcia zajęło niespełna sekundę. Przydało się też do zdjęcia ze ścian paru sporych pajęczyn, na pewno nie powstałych tu naturalnie. Kolejne wyzwanie stanowiły porozrzucane przedmioty, które z początku próbował ustawić na swoich miejscach przy pomocy Descendo, ale jako, że efekt nie był szczególnie spektakularny, poprawił go jeszcze Mobiliarbusem, tak, by już ładnie poodwracane książki wróciły na regały, które zresztą też dość szybko znalazły sobie miejsce przy ścianie.
Wykończeniem całego efektu było ścieranie kurzy, mycie podłóg i doszorowywanie upaćkanej tapicerki kanapy w czym pomogło mu kilkakrotnie rzucone zaklęcie Tergeo. I koniec, z wierzchu ogarnięte. Szczerze żałował, że nie może w ten sposób sprzątać w domu.

Kostki: 6+4=10.
Ilość punktów w skrytce: 6.
Powrót do góry Go down
Théophilus Moliere

avatar
Gracz


Skąd : Londyn, Anglia
Liczba postów : 27
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy piątoklasistów (SUMy)   24.07.16 19:11

25 czerwca 9:00, transmutacja.

Pamiętałem zaklęcia: circumformbat, quadratumformbat, rectangulaeformbat, ilivie chromo.

Nie był pewien co go podkusiło do wybrania transmutacji (ani do podjęcia jakiejkolwiek nauki w ogóle, zawsze powtarzał, że w sumie to powinien rzucić szkołę i zająć się czymś pożyteczniejszym, tylko ciągle nie wiedział czym) skoro, właściwie, nawet niespecjalnie przepadał za tym przedmiotem i nie miał pojęcia jak mógłby w przyszłości połączyć go ze swoją karierą zawodową.
Cóż, trudno, teraz było za późno na kwestionowanie swoich wyborów, większość SUMów miał raczej nietrafionych.
Podszedł do stolika z dwoma przemiotami i chwycił w dłoń piłkę, kilkakrotnie nią podrzciwszy, trochę jakby właśnie bawił się kaflem. Stresował się, to jasne, stąd to dziwne zachowanie.
Trzymał piłkę, więc to od niej zdecydował się zacząć. Niefortunnie za nic nie był w stanie przypomnieć sobie zaklęcia, które zwiększało rozmiar, więc uznał, że nie będzie się tym kłopotał i odpuści, a zajmie się tylko kolorem. Niebieski, tak...? Żaden problem. Dotknął różdżką przemiotu... - Ilivie Chromo - ...a ten przybrał wskazaną barwę, właściwie piękny błękit, bo taki z racji braku sprecyzowania odcienia zwyczajnie sobie wybrał.
Z zeszytem było łatwiej, w tym wypadku dokładnie wiedział co robić, bo akurat te zaklęcia powtórzył przed egzaminem.
I jeszcze raz... - Ilivie Chromo - ...a zeszyt przybrał odpowiednie barwy, z biało-czerwonych zamieniając się w niebiesko-czarne. Potem tylko oklepane i wielokrotnie powtarzany na zajęciach – Circumformbat – obrót różdżką, by zmienić kształt na okrągły.
- To wszystko, co potrafię zrobić.

Kostki: 4+5=9.
Ilość punktów w skrytce: 2.
Powrót do góry Go down
Maya Hamilton

avatar
Gracz


Skąd : Norwich, Anglia
Liczba postów : 219
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy piątoklasistów (SUMy)   25.07.16 16:53

Zielarstwo, 25 czerwca, 15:00

Egzaminy stresowały ją niezmiernie. Co z tego, że Puchonka czuła się przygotowana, kiedy w jakiś sposób brakowało jej pewności siebie, która pomogłaby jej bezstresowo spojrzeć na wszystko? Była dobra z zielarstwa, wiedziała to, a jednak nie umiała okazać tego tak, jakby faktycznie chciała. Dlatego idąc na egzamin czuła się zwyczajnie zestresowana na tyle, że potykanie się o schody i inne przedmioty następowało ze znaczną częstotliwością. Starała się nad tym panować, jednak umysł jeszcze co jakiś czas podsyłał jej scenariusze tego, co rozegrało się pomiędzy nią a Myrninem. Ostatecznie wcale nie powinna o tym myśleć, jednak to było silniejsze.
Wchodząc do pomieszczenia odetchnęła. Znajdowała się w swoim niemal naturalnym środowisku, a co za tym szło, odzyskała część pewności siebie i wiarę we własne możliwości. Niestety, nie na wiele jej się to zdało ponieważ już przy pierwszej części zadania coś poszło nie tak i chociaż rośliny rozpoznała bezbłędnie, tak ostatecznie ze stresu zaplątała się przy ich zastosowaniu nie podając wszystkiego, co ostatecznie podać chciała. Odetchnęła głęboko czując, że powoli jej drobne ciało ogarnia panika. A co, jeśli sobie później nie poradzi, przez co zawali przedmiot, z którego była najlepsza? Skoro nie radziła sobie tutaj, to jak poradzi sobie na innych egzaminach. Przygryzła delikatnie dolną wargę i zabrała się za przesadzanie roślin. Tu poszło jej o wiele lepiej niż wcześniej, co znaczyło, że to właśnie praktyka była jej mocniejszą stroną. Niemniej jednak nadal stresowała się równie mocno, przez co zadanie nie poszło jej tak idealnie, jakby tego chciała. Dobrze chociaż, że miała obycie z mandragorą, którą przesadziła bardzo dobrze. Tu mogła być z siebie dumna, czego jednak nie uczyniła, ponieważ była trochę zawiedziona, że dała taką plamę we wcześniejszym zadaniu.

Kostki: 1 i 6
Ilość punktów w skrytce: 10
Powrót do góry Go down
Maya Hamilton

avatar
Gracz


Skąd : Norwich, Anglia
Liczba postów : 219
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy piątoklasistów (SUMy)   25.07.16 18:05

OPCM, 26 czerwca, 9:00

Przyszedł czas na OPCM. Przedmiot skomplikowany dla panienki Hamilton, ale ostatecznie bardzo potrzebny, toteż z przyczyn wyższych musiała podejść do zdawania egzaminu. Tym bardziej, że były bardzo ważne, a co za tym szło, chciała wypaść jak najlepiej. Wiara we własne możliwości skutecznie wszystko utrudniała, ale często nastawiona optymistycznie do życia dziewczyna nie poddawała się i zapierając się niemal całą sobą, parła naprzód przez kolejne testy. Na wyniki oczywiście przyjdzie jej trochę poczekać, ale to nie znaczyło, że się nie stresowała. Stresowała bardzo, co oczywiście było po niej widać. Trzymała się bardziej na uboczu, mówiła jeszcze mniej. Nawet teraz jakoś tak nie do końca uśmiechało jej się podchodzić do innych, aby czasem nie rozproszyć się jeszcze bardziej. Tuż przed wejściem do sali wzięła głęboki oddech, aby chociaż trochę obniżyć poziom stresu. Jako, że jej się nie udało, po prostu weszła do środka mając nadzieję, że egzaminator nie będzie specjalnie utrudniał jej zadania. Wysłuchała jego instrukcji i wyciągnęła różdżkę, zaciskając na niej drobne dłonie. Oczyszczenie domu z pająków? Nie miała z nimi zbyt wiele do czynienia, dlatego nie kojarzyła nawet zaklęcia, które mogłoby jej się tutaj przydać. Zamiast tego przypomniała sobie o Bombardzie, którą zdarzało jej się już wykorzystywać. Co, jeśli niewielkie eksplozje wywabią pająki ze środka, tym samym pozostawiając domek czysty? Machnęła różdżką, posługując się właśnie tym zaklęciem. Miała nadzieję, że przyniesie oczekiwane skutki.
Następnie skupiła swoją uwagę na kukle stojącej nieopodal. To wydawało jej się proste. Expelliarmus nie było jej obce i pasowało do sytuacji, dlatego też zwyczajnie w świecie go użyła, rozbrajając postać. Nie mogła jednak spocząć na laurach ponieważ z góry coś zaczęło lecieć w jej kierunku. Zestresowana dziewczyna rzuciła pierwsze lepsze zaklęcie, które przyszło jej do głowy (Impedimenta), tym samym na chwilę spowalniając owe coś, by zaraz miotnąć Levicorpus w jej stronę, dzięki czemu miała ostateczną pewność, że nic na nią nie spadnie. Serce przez cały czas waliło jej jak oszalałe, ale miała nadzieję, że ostatecznie wyjdzie z tego więcej, niż jej się wydawało.

Kostki: 5+1=6
Ilość punktów w skrytce: 3
Powrót do góry Go down
Maya Hamilton

avatar
Gracz


Skąd : Norwich, Anglia
Liczba postów : 219
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy piątoklasistów (SUMy)   25.07.16 18:50

ONMS, 28 czerwca, 9:00

Każdy kolejny egzamin przybliżał ją do końca męczarni. Dawno nie stresowała się aż tyle, aż tyle się nie męczyła i nie siedziała nad książkami, starając się za wszelką cenę jeszcze bardziej poszerzyć własną wiedzę w danej dziedzinie. Nie chciała odnieść porażki. Chciała, aby babcia była z niej dumna. Chciała sama być z siebie dumna, a nie patrzeć codziennie w lustro z myślą, że mogła się bardziej przyłożyć. Dlatego starała się jak mogła. Teraz, idąc na ostatni egzamin czuła się… jakoś tak lżej. Po nim wszystko się skończy, jak również tak wiele się zacznie.
Jako kolejna weszła do pomieszczenia, w którym miał się odbyć egzamin z ONMS. Lubiła ten przedmiot, lubiła zwierzęta. Może właśnie dlatego zdecydowała się na zdawanie go. Oby tylko poszło jej tak dobrze, jak planowała! Nie zniosłaby kolejnego niepewnego zaliczenia. Utkwiła wzrok w czterech klatkach, które stały nieopodal. Co dokładnie się w nich czaiło? Musiała podejść bliżej, aby się przekonać. Zrobiła kilka kroków w stronę klatek i niemal natychmiast rozpoznała trzy ze stworzeń. Ostatnie zdawało jej się nieobce, ale zgadnięcie nazwy zajęło jej znacznie więcej czasu. To jednak nie była jedyna część zadania, którą miała wykonać. Przyszedł czas na charakterystykę. Odetchnęła głęboko, aby się uspokoić. Przecież wiedziała trochę rzeczy na ich temat. Teraz musiała jedynie wykrzesać z siebie trochę informacji, które ułoży w zgrabną całość, podając ją egzaminatorowi. Kolejne westchnięcie i przystąpiła do działania, mając nadzieję, że to co wie faktycznie wystarczy, aby zaliczyć ten egzamin.

Kostki: 5+2=7
Ilość punktów w skrytce: 2
Powrót do góry Go down
Ezra J. Fawley

avatar
Admin


Liczba postów : 96
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy piątoklasistów (SUMy)   25.07.16 21:55

24 czerwca, 9:00, Zaklęcia

Diminuendo, Wingardium Leviosa, Chłoszczyć, Flippendo

Denerwował się. I się nie denerwował. Później się denerwował. A później stwierdzał, że niezbyt go to obchodzi. Tak, tak właśnie chciał. Tylko, kiedy podszedł do sali zobaczył wokół siebie wielu zdenerwowanych ludzi. Nawet Gabi chodziła w tą i w tamtą. Najgorsze było to, że zaraz po nim wchodził Lysander. Tak. Najpierw "Fawley, Ezra" a później "Fawley, Lysander". Cokolwiek stanie się w sali jego brat będzie tego pośrednim świadkiem - to martwiło go bardziej niż jakakolwiek oceną jaką mógłby dostać. Chciał, żeby Lysander wiedział, że potrafi sam sobie radzić.
Ktoś niezbyt szczęśliwy wyszedł z sali. Wywołano Ezrę.
- Trzymaj za mnie kciuki, braciszku.
Wszedł do sali i niemalże od razu się skulił. Nie podobali mu się ci straszni ludzie. Dlaczego sobie stąd nie pójdą? Ah, to egzaminatorzy. Trudno, i tak mogliby sobie gdzieś pójść.
Ogarnął wzrokiem cały ten bajzel. Miał wrażenie, że robienie bałaganu sprawiło im wielką frajdę. I JEGO NIE ZAPROSILI? Przecież w tym jest najlepszy!
Heh, sprzątanie. Nie cierpiał sprzątać.
- Diminuendo!
Użył tego zaklęcia, aby z wielkiego sznura zrobić o wiele mniejszy sznurek. Taki bardziej akceptowalny.
- Wingardium Leviosa!
Sznureczek poderwał się w powietrze i oplątał popękane fiolki, tworząc... wyjątkowo oryginalną girlanadę, którą zawiesił między dwoma kinkietami.
- Flippendo! Wingardium Leviosa!
Wszystkie meble, śmiecie, i w ogóle wszystko powędrowało na jedną ścianę. Dając mu wolną rękę do dekoracji przestrzeni i możliwość umycia podłogi kolejnym zaklęciem.
- Chłoczyść!
Pierwszymi rzeczami jakie wróciły na "swoje miejsca" były regały z książkami. Tak, cudzysłów był potrzebny, bo stanęły w całkiem innym miejscu. Na środku pokoju, poustawiane w jakimś bliżej nieokreślonym nieporządku. Chociaż wydawało się, że chłopak dokładnie wiedział, gdzie je ustawia. Kolejne były książki, które wróciły na regały,resztki z potłuczonych fiolek nie trafiły jednak do kosza na śmieci. Ezra postanowił potłuc je jeszcze bardziej, a z pozyskanego szkła zrobić... mozaikę na małym stoliczku. Użył kilku książek, aby zastąpić urwaną nogę od stołu, a wyrwaną nogę od stołu wstawił w miejsce karnisza. Popsuty karnisz początkowo miał zamiar wywalić, ale uznał, że pewnie będzie mu przykro, więc zostawił go na stole jako przycisk do papieru. Nie był przekonany czy egzaminatorzy docenią jego poczucie dobrze wykorzystanej przestrzeni.


Kostki: 4 + 1 = 5
Ilość punktów w skrytce: 3
Powrót do góry Go down
Ezra J. Fawley

avatar
Admin


Liczba postów : 96
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy piątoklasistów (SUMy)   25.07.16 22:52

24 czerwca, 15:00, Wróżbiarstwo

Dlaczego wybrał akurat ten przedmiot? Cóż, miał przedmiot podstawowy (Zaklęcia), przedmiot, który lubił (Transmutacja), przedmiot, którego nazwa jest skracana (ONMS) i brakowało mu przedmiotu, który kończył się na -stwo. Dlatego właśnie postanowił zdawać wróżbiarstwo.
No, i lubił ten przedmiot. Oglądanie się na rzeczy i szukanie w nich innych rzeczy sprawiało mu wielką frajdę.
Dlatego, gdy uśmiechnięta egzaminatorka powiedziała mu, że będą zajmować się wróżeniem z kuli uśmiechnął się do niej szeroko. Uwielbiał kryształowe kule! Są takie... okrągłe! Nie mają żadnych kantów. Mógł wpatrywać się w nie godzinami dla samej radochy wpatrywania się.
- Słonia - odpowiedział bez zastanowienia. Uwielbiał słonie. - Jest cudownym, szczęśliwym słoniem. To mądry słoń, któremu łatwo przyszło bycie mądrym. Inne słonie to teraz doceniają, więc jest z siebie dumny!
On też był z siebie dumny, że pamiętał, jakie jest znaczenie tego symbolu. Z całą pewnością pochwali się bratu, i rodzicom, i dziadkowi... chociaż ten pewnie wciąż nie rozumie czemu Ezra wybrał wróżbiarstwo. A przecież to jest takie logiczne!



Kostki: 4 + 6 + 6 + 4 = 20
Ilość punktów w skrytce: 0
Powrót do góry Go down
Lysander Madness Fawley

avatar
Gracz


Skąd : East Lothian
Liczba postów : 117
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy piątoklasistów (SUMy)   26.07.16 19:35

25 czerwca 9:00 Transmutacja

Egzaminy. Czy się denerwował? Jakoś nie za bardzo. Siedział sobie i czekał aż profesor wywoła jego nazwisko. Bawił się swoją różdżką i czekał. Te egzaminy powinny być dla niego ważne, ale jakoś nie były. Choć chciał je zdać, to oczywiste. Przecież, już i tak opuścił rok nauki. Nie mógł zawalić kolejnego. W końcu czas i przyszedł na niego. Pani Profesor wywołał jego nazwisko. Podniósł się leniwie z siedzenia i poczłapał do sali. Transmutacja, niby nic trudnego. Ale jednak te całe zadanie było zakręcone, według niego. Albo może jego mózg miał już dziury przez te wszystkie używki. Westchnął cicho i podrapał się za uchem.
Zaczął pierw od piłki. Miał zwiększyć jej rozmiar dwukrotnie, niestety nie pamiętał zaklęcia więc po prostu ominął tą sprawę. -Ilivie Chromo- wypowiedział zaklęcie i puknął w piłkę, a kolor piłeczki się zmienił na prawidłowy. Był wściekły na siebie, że nie pamiętał zaklęcia powiększającego. Ale nie miał zamiaru dołować się z tego powodu. Przeszedł do zeszytu. Co miał tutaj zrobić? Niebieski czarny no i okrągły. Tak. To na pewno było to. Wypowiedział znów zaklęcie, którego użył na piłce i kolor się zmienił. A teraz trzeba zmienić prostokąt na okrąg . Kolejny problem. Bo tego też nei wiedział.
Czy był zadowolony? Oczywiście, że nie. Nic mu się nie udało.
Kostki:5+6 =11
Ilość punktów w skrytce: 3
Powrót do góry Go down
Ezra J. Fawley

avatar
Admin


Liczba postów : 96
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy piątoklasistów (SUMy)   26.07.16 20:10

25 czerwca, godzina 9:00, Transmutacja

reducio, reparifarge, Ilivie chromo, engorgio


SUMY z transmutacji to wielki stres zarówno dla Ezry jak i dla, cóż, ludzi, którzy uznają, że powinni się denerwować. To kolejny wielki test w jego życiu, kolejny przy którym towarzyszy mu brat i kolejna szansa, żeby udowodnić, że jest samodzielny i trochę bardziej wartościowy niż sądzi jego rodzina.
Więc, jak już ustaliliśmy, Ezra jest zdenerwowany. Spędził czas oczekiwania na korytarzu robiąc nową firankę na okno. W rezydencji Fawleyów jest dużo okien, więc nie musiał się martwić, że zabraknie mu roboty. Raz, dwa, trzy, piętnaście, półsłupek, raz, dwa, trzy...
Dopiero kuksaniec od brata ściągnął go na ziemię. Najwyraźniej nadeszła jego kolej. Wszedł niepewnie do sali, ale szybko się rozluźnił. Egzaminatorzy wyglądali na miłych ludzi, kobieta wyjaśniła jakie czeka go zadanie. Nic prostszego prawda?
- Engorgio! - zawołał, gdy stuknął w piłkę końcem różdżki. Przedmiot powiększył swój rozmiar o, jak się wydawało Ezrze, drugie tyle, po czym stuknął w piłkę drugi raz. - Ilivie chromo!
Piłka zmieniła kolor bez problemu, więc to samo zaklęcie powtórzył na zeszycie. Już miał zmienić jego kształt na okrągły, ale się zawahał. To nie chodziło tylko o to, że zapomniał zaklęcia (a zapomniał, oczywiście, coś musiał zapomnieć), ale wiedział, że zeszyt nie chciał być okrągły. Cóż, w takim razie lepiej zostawić go w spokoju. Nie zrobił mu przecież nic złego, nie chciał mu dokuczać.
- Skoończyłem! - zawołał zadowolony Ezra, odwracając się do egzaminatorów. Był z siebie szalenie dumny.


Kostki: 2 + 4 = 6
Ilość punktów w skrytce: 5
Powrót do góry Go down
Lysander Madness Fawley

avatar
Gracz


Skąd : East Lothian
Liczba postów : 117
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy piątoklasistów (SUMy)   26.07.16 20:17

26 czerwca 9:00 OPCM

Po raz kolejny siedział i czekał, aż ktoś łaskawie go zawoła. Przecież egzamin sam za niego się nie zda, a to wielka szkoda. Bo mógłby. Ale niestety Lysander po raz kolejny musiał rano wstać. W końcu nadeszła jego kolej. Wysłuchał wszystkiego i przystąpił do egzaminu.
Pierw musiał oczyścić dom z pająków. Na szczęście się ich nie bał, więc nie powinien mieć z tym największego problemu. Podrapał się różdżką po głowie szukając odpowiedniego zaklęcia. Czas prawdopodobnie mu się delikatnie kończył, a te pająki były jakieś dziwne. -Arania exumei- wypowiedział zaklęcie. Oczywiście, że się udało nie było innej opcji. Użył tego zaklęcia jeszcze wiele razy i dom został oczyszczony z pająków.
Teraz czas przyszedł na kukłę. Nic prostszego. Uśmiechnął się szaleńczo. - Bombarda maxima- Oczywiście, że wystarczyła by bombarda. Ale dlaczego miał sobie oszczędzać? No więc to chyba wszystko, prawda? Już chciał wracać. Dopiero przypomniał sobie o..
Drugiej spadającej postaci. Spojrzał się w górę. Mało czasu, na prawdę mało czasu. -Levicorpus- Czym prędzej wypowiedział zaklęcie i usunął się w bok. A postać zawisła głową do dołu. Uf! Udało się, raczej miał taką nadzieje.



Kostki:2+5=7
Ilość punktów w skrytce:7+4=11
Powrót do góry Go down
Ezra J. Fawley

avatar
Admin


Liczba postów : 96
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy piątoklasistów (SUMy)   26.07.16 20:50

28 czerwca, 09:00, ONMS

Egzamin z ONMS. Nie mógł się go doczekać! To był jego ostatni egzamin, na który czekał zdecydowanie zbyt długo. Uwielbiał magiczne stworzenia, uwielbiał im też pomagać. Tak jak udało mu się pomóc Morwarid, która była niepewna swojej kobiecości i przez to bardzo złośliwa. Tak, miał nadzieję, że i tym razem będzie mógł komuś pomóc!
Możecie sobie zapewne wyobrazić, jakie spotkało go rozczarowanie, gdy zobaczył magiczne stworzenia zamknięte w klatkach. Spojrzał na egzaminatorkę, tak, żeby wiedziała jak bardzo krwawi teraz jego serce! Biedne, biedne, stworzonka. A jakby tak ją spróbował zamknąć w klatce?
Zaczął opisywanie od owadów, z którymi nie miał większego problemu. Zwłaszcza opisywanie żądlibąka sprawiło mu dużo radości. Bez problemu opisał też korniczaka i błotoryja.
Po skończonym egzaminie pożegnał się z kobietą i zadowolony wyszedł z sali. Tam, na korytarzu, pacnął się w głowę. Zapomniał powiedzieć jeszcze paru rzeczy o błotoryju! Na gacie Morgany, Ezra, ty durniu! To mógł być twój najlepszy egzamin!


Kostki: 3 + 2 = 5
Ilość punktów w skrytce: 4
Powrót do góry Go down
Abbey Campbell

avatar
Gracz


Skąd : Plymouth, Anglia
Liczba postów : 200
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy piątoklasistów (SUMy)   26.07.16 20:55

Lubił transmutację, fakt, ale bez szału. To w końcu nie zielarstwo. Uznał jednak, że warto mieć ten przedmiot na swojej karcie z ocenami, choćby i nawet miał mu się w przyszłości do niczego nie przydać, więc stawił się na sali egzaminacyjnej o wyznaczonej godzinie.
Egzamin okazał się nie tyle prosty co... co pozbawiony szczególnie skomplikowanej formy; transmutacja piłki i zeszytu, tyle.
I dobrze, bo jak się okazało – zapomniał o przypomnieniu sobie zaklęcia powiększającego.
- Circumformbat. - Uśmiechnął się i obrócił raz różdżką, puknąwszy w zeszyt; zaczął od tego, ta część zadania była w jego mniemaniu najprostsza. Zeszyt, zgodnie z wolą Krukona, ładnie się zaokrąglił. Kwestie koloru załatwiło inne zaklęcie, wypowiedziane zresztą chwilę później.
- Ilivie chromo! - Zawołał, a biało-czerwone paski zamieniły się w czarno-niebieskie.
Powtórzył to jeszcze raz, tym razem na piłce, by zmienić jej kolor na ładny błękit, a potem lekko się ukłonił, chcąc dać znak, że skończył.

Kostki: 4+3=7.
Ilość punktów w skrytce: 2.
Powrót do góry Go down
Lysander Madness Fawley

avatar
Gracz


Skąd : East Lothian
Liczba postów : 117
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy piątoklasistów (SUMy)   26.07.16 21:14

24 czerwca 9:00 Zaklęcia

Zaklęcia. Z tym nie powinien mieć żadnego problemu. Bo przecież uwielbiał je, co nie? Kto nie lubi zaklęć. Poza tym był czarodziejem czystej krwi, on został wychowany na magii. Gdy obleje ten egzamin to się prawdopodobnie załamie i to konkretnie. Ale jak na razie o tym nie myślał. Bo prostu wszedł do sali i czekał na swoje zadanie. Wchodząc do sali, pierwsze co rzucało mu się w oczy to chaos. Jeden wielki chaos. I on miał to posprzątać? Mogli wymyślić coś bardziej oryginalnego. Westchnął cicho.
Na pierwszy rzut poszła lina. -Diminuendo- rzucił zaklęcie a lina zaczęła sie pomniejszać i pomniejszać. Aż osiągnęłam najmniejszy rozmiar. W tej chwili nie przeszkadzała mu w dalszych czynnościach. Za pomocą zaklęcia -Wingardium Leviosa- Madness podniósł meble i ustawił je gdzieś z boku. Tak aby nie przeszkadzały. Do jednego z regałów za pomocą zaklęcia poukładał książki. Resztę mniejszych rzeczy. Madness zmniejszył za pomocą pierwszego użytego przez niego zaklęcia. Czyli Diminuendo. Zmniejszyły się tak, aż nie było ich widać. Potem rzucił jeszcze -Tergeo- aby usunąć wszystkie zanieczyszczenia. I to by było na tyle.
Kostki:2+4=6
Ilość punktów w skrytce:3
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy piątoklasistów (SUMy)   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Erised :: Fabuła :: Hogwart :: Parter-
Skocz do: