Share | 
 
Sala egzaminacyjna - egzaminy szóstoklasistów
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Sala egzaminacyjna - egzaminy szóstoklasistów   22.07.16 19:58

Sala egzaminacyjna
Egzaminy szóstoklasistów

Nadszedł czas egzaminów. Każdy szóstoklasista musiał do nich podejść, a nawet więcej - podejść i je zdać. To pierwsze egzaminy po ponownym otwarciu szkoły, więc wszyscy podchodzili do nich inaczej, niż zwykle. Szóstoklasiści mieli przeznaczoną tylko dla siebie salę, która wystrojem i wyposażeniem dopasowywała się do konkretnego egzaminu konkretnego dnia.
Egzaminy fabularnie odbywają się w dniach:

DzieńGodzinaPrzedmiot
24 czerwca9:00Zaklęcia
15:00Historia Magii
25 czerwca9:00Transmutacja
15:00Wróżbiarstwo
26 czerwca9:00OPCM
15:00Starożytne Runy
27 czerwca9:00Eliksiry
15:00Zielarstwo
28 czerwca9:00ONMS
23:00Atronomia


Każdy podchodzi do wybranych przez siebie czterech przedmiotów. Są one obowiązkowe i bez zdania tychże czterech przedmiotów nie można otrzymać promocji do następnej klasy. Ale że pojawiły się zgłoszenia na masę przedmiotów dodatkowych, to żeby się nie marnowały (; można wybrać dodatkowe - maksymalnie trzy. To daje nam minimalnie cztery, maksymalnie siedem egzaminów w sumie.
Każdy egzamin musi pojawić się w osobnym poście, przy czym można dodawać post pod postem. Posty muszą zaczynać się datą i nazwą przedmiotu - koniecznie! Kończyć się za to muszą kodem, który znajdziesz pod opisem każdego egzaminu z osobna.
Pamiętaj, że tam, gdzie wymagane jest wysłanie odpowiedzi do Mistrza Gry, nie możesz ich umieścić w poście, bo egzamin może nie zostać zaliczony. PMkę do MG zatytułuj klasą, w jakiej jesteś.
Wyniki rozesłane zostaną sowami na początku sierpnia.

Wszystkie egzaminy należy wykonać najpóźniej 31 lipca. Po tym czasie nie będzie już takiej możliwości i nie przewidujemy wyjątków. Napisanie egzaminów oznacza brak możliwości pisania dalszych postów na lekcjach, więc jeśli masz coś jeszcze do nadrobienia, zrób to przed napisaniem egzaminów.
Wszelkie rzuty kostkami należy wykonać wyłącznie w tym temacie.



Wszelkie pytania dotyczące egzaminów szóstoklasistów należy kierować do Felixowej.


Screw this!

I'm going to Hogwarts!


Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy szóstoklasistów   24.07.16 17:07

Zaklęcia, 24 czerwca 9:00

I nadszedł czas egzaminów. Czas, którego Liv zdecydowanie nie lubiła, a któremu musiała poświęcić o wiele więcej uwagi, niż by chciała. Tym bardziej, że własne ambicje dziewczyny nie pozwalały jej na to, aby nie wypaść jak najlepiej. Nie po to chodziła na zajęcia, aby teraz pokazać się ze złej strony. Musiała zaliczyć wszystko tak jak chciała, bo chociaż nie były to egzaminy najważniejsze, tak nie stanowiło to żadnego dla niej usprawiedliwienia.
Dlatego teraz zmierzała w stronę sali, gdzie miał się odbyć egzamin z zaklęć. Lubiła ten przedmiot, więc nic dziwnego, że czuła się pewnie. Może za bardzo, skoro nawet nie wiedziała do końca, na czym ma polegać dane zadanie? Raz się żyje, prawda? A ona była Liv. Liv, która niczego się nie boi i mierzy się z każdymi przeciwnościami.
Rozejrzała się po sali, w której już zebrało się całkiem sporo osób. No tak, nic dziwnego, że każdy chciał zdawać właśnie to. Uśmiechnęła się do siebie czekając na instrukcje nauczyciela, których zresztą zaraz się doczekała. Ratowanie życia. Brzmiało całkiem przyjemnie, chociaż Gryfonka nie miała zbyt wielu okazji, aby używać zaklęć leczniczych. Kilka znała, to pewne. Ale to nie zmieniało fakty, że ostatecznie teoria nie była tak istotna i ucząca jak praktyka. Odetchnęła i wyciągnęła różdżka. Co przypadnie jej w udziale? Podeszła do fantoma i spojrzała na pergamin, aby przeczytać tekst. Chwilę później na martwym, ale jednak wyglądającym na żywego, fantomie pojawiły się rozcięcia, z których zaczynała sączyć się krew. Majaczyć to to zaczęło, więc Liv uznała, że należy się spieszyć. Zaklęcia. Jakich potrzebowała? Pierwsze, jakie przyszło jej do głowy, to Terminus dolor. Może i nie było jakieś super ekstra, ale przynajmniej częściowo przestanie boleć. Wycelowała w miejsce bólu i wypowiedziała zaklęcie. Czynność powtórzyła kilka razy, a kiedy manekin przestał tak strasznie jęczeć wyszukała w głowie kolejne zaklęcie. Episkey. Idealne do leczenia ran, takich jak te rozcięcia. Patrząc na efekt wyszło jej całkiem dobrze, więc przynajmniej miała pewność, że w większości miejsc rany zostały wyleczone. To jednak nie satysfakcjonowało jaj na tyle, by uznać, że skończyła. Dodatkowo musiała rzucić jeszcze jedno zaklęcie, więc ostateczny wybór padł na Ferulę, która rany opatrywała. Bo przecież opatrunek to ważna rzecz, dlatego kiedy machnęła różdżką po raz kolejny na ranach manekina zaczęły się pojawiać bandaże. Może i nie były tak idealne, jak być powinny, ale przynajmniej mogłaby uratować życie!

Kostka na sytuację: 5
Rzucone zaklęcia: Terminus dolor, Episkey i Ferula
Kostki na zaklęcia: 5 i 2 (przerzut 6 i 4), 4 i 5, 3 i 5
Liczba punktów w skrytce: 5
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy szóstoklasistów   24.07.16 18:03

transmutacja, 25 czerwca, 9:00

Kolejny dzień, a co za tym szło, kolejny egzamin. Tym razem czekało ją zmierzenie się z transmutacją, która może i nie była jakaś twórcza, a jednak najbardziej skomplikowana ze wszystkich możliwych rzeczy. Przynajmniej dla Gryfonki, która chociaż poświęcała jej dużo uwagi i tak jakoś nie mogła dojść do wystarczającej wprawy. Niestety, jeśli w przyszłości faktycznie chciała obrać wymarzony zawód, tak ostatecznie koniecznie musiała skupić się na zdaniu egzaminu. Wchodząc do sali miała jedynie nadzieję, że nauczycielka nie dowali im czegoś iście skomplikowanego, co już na starcie zniszczyłoby motywację dziewczyny. Stanęła przy pierwszym lepszym stoliku, bo wstępne oględziny utwierdziły ją w przekonaniu, że na wszystkich znajduje się to samo, i wyciągnęła różdżkę, czekając aż McGonagall wyjaśni im idee tychże testów. Chwilę później wiedziała już wszystko i mogła przystąpić do działania. Gęsie pióro w kanapkę? Zaraz, czy nauczycielka była aż tak głodna? A może później było im to do czegoś potrzebne? Uśmiechnęła się lekko i machnęła różdżką, dorzucając do tego odpowiednie zaklęcie. Niestety, wcale nie wyszło jej to tak dobrze, jakby faktycznie chciała. Czyżby za bardzo skupiła się na abstrakcyjności tego zadania? Jaka szkoda, że nie mogła spróbować jeszcze raz. Skrzywiła się nieznacznie, bo w jakiś sposób jej ambicje właśnie zostały urażone. Może powinna jednak zrezygnować? Nie, zaraz. Przecież takie myśli nie były do niej podobne. Dlatego zwyczajnie w świecie zabrała się za kolejne zadanie. Z tym poszło jej o wiele lepiej niż z wcześniejszym, więc ostatecznie mogła być z siebie dumna. Trzecie zadanie. Ożywienie myszy? Przecież ostatecznie to było niemożliwe, czemu więc egzaminator tego od nich wymagał?

Suma kostek - pierwszy przedmiot: 9
Suma kostek - drugi przedmiot: 12
Suma kostek - trzeci przedmiot: 10
Liczba punktów z transmutacji: 2
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy szóstoklasistów   24.07.16 18:42

OPCM, 26 czerwca, 9:00

Trzeci dzień egzaminów, a ona już miała ich serdecznie dość. Czuła się nimi o wiele bardziej zmęczona, niż kiedy siedziała połowę dnia na różnych lekcjach. Niby tylko dwie godziny musiała teraz poświęcić na odbębnienie testów, a jednak mimo wszystko stresowało ją to bardziej, niż by się chciała do tego przyznać. Bo oczywiście słowem się nie odezwała, a kiedy ktoś pytał ją, jak jej idzie, zwyczajnie uśmiechała się zadziornie jak zawsze, mówiąc, że jest dobrze, chociaż mogłoby się skończyć. Bo przecież to oznaczało wakacje, a każdy je chciał! Miała tyle planów. Zaraz. Nie powinna myśleć o nich teraz, kiedy właśnie znajdowała się w sali, w której miała zaliczyć OPCM, jeden z ważniejszych dla niej przedmiotów. I jeden z tych, których uczył jakiś powalony nauczyciel z kompleksami, którego oczywiście Reagan nie lubiła. Dlatego tym bardziej zależało jej, aby wypaść jak najlepiej! Szkoda tylko, że Alvey zapewne dowali czymś, przy czym będzie musiała nieźle główkować. Zmierzyła kobietę dość chłodnym wzrokiem, kiedy natrafiła na jakiś beznadziejny mur. Co do cholery? Wyciągnęła różdżkę. Dobrze chociaż, że znała kilka zaklęć destrukcyjnych, więc niewiele myśląc odsunęła się kawałeczek, wycelowała w bok i rypnęła Bombardą, zasłaniając się przy okazji chwilę później zaklęciem Protego, co by nie oberwać na starcie odłamkiem i nie znokautować samej siebie. Kiedy już w murze zrobiła się odpowiednia dziura, przeszła przez nią, by chwilę późnij natrafić na bogina, który zamienił się w płomienie. No tak. Strach. Czyżby to miało ją pokonać? Zacisnęła dłoń mocniej na różdżce cofając się nieznacznie. Tak bardzo nie lubiła tego cholerstwa, a jednak musiała się z tym zmierzyć. Odetchnęła kilkukrotnie, przypominając sobie zaklęcie. Riddiculus. Nie miała okazji używać go zbyt często, dlatego miała nadzieję, że zadziała chociaż troszeczkę. W tym samym czasie wyobraziła sobie wielki, mugolski wiatrak. Może to przez to, że od tego ognia zrobiło jej się gorąco? Co z tego, że nie był prawdziwy? Ostatecznie jednak trochę się wystraszyła. Jak dobrze, że nikt tego nie widział! Odwracając się dostrzegła mgłę. Pięknie. Na to już zupełnie nie znała zaklęcia, dlatego ostatecznie posłużyła się tym cholernym wiejącym wiatrakiem, bo przecież nikt nie powiedział, że to wszystko nie może się ze sobą łączyć. Niestety, odegnanie mgły wcale nie przyniosło jej specjalnego ukojenia, bo dojrzała przy suficie klatkę, w której siedziało dziecko. Na Merlina, jak ona ich nie lubiła! Ostatecznie jednak nie mogła pozwolić, aby zostało zjedzone, dlatego miotnęła Impedimentą w jednego z Erklingów, a drugiego potraktowała Mimblewimble, dla pewności, że jej się uda. Dołożyła do tego na koniec Alarte Ascendare, które wyrzuciło dwa stworki gdzieś w przestworza.

Kostki na zaklęcia: 5 i 5, 6 i 3, 5 i 4, 1 i 4, 5 i 5, 5 i 4
Liczba punktów z OPCM: 4
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy szóstoklasistów   25.07.16 13:26

Eliksiry, 27 czerwca, 9:00

Kolejny dzień, kolejne egzaminy. Ile można było na nich siedzieć? Tym razem czekało ją spotkanie z eliksirami, które w pewien sposób były niezmiernie skomplikowaną sztuką. Miała zamiar się tego podejść z nadzieję, że wyjdzie jej tak, jakby tego oczekiwała. Zajęła miejsce przy swoim stanowisku, chociaż zaraz i tak musiała się podnieść, by przejść do zadania z rozpoznawaniem eliksirów. Wzięła do ręki pergamin i podeszła do odpowiedniego stanowiska, gdzie wszystko było porozkładane. Kręciła się, wąchała, przyglądała się wszystkiemu, by ostatecznie zanotować na pergaminie siedem z nich. Przynajmniej tych była pewna, bo reszta jakoś niespecjalnie utkwiła jej w pamięci. Najwidoczniej w jej mniemaniu była zwyczajnie bezużyteczna, dlatego nie zaprzątała sobie nimi szczegółowo głowy. Nie do końca była zadowolona z efektu końcowego, ale przynajmniej nie mogła uznać, że poszło jej tragicznie. Bo więcej niż pół brzmiało dobrze, prawda? Następnie wróciła do stolika, aby opisać te wszystkie, które rozpoznała. Powstała z tego całkiem obszerna notatka, a sama Reagan miała nadzieję, że ostatecznie zaliczy to satysfakcjonująco. Kiedy oddała pergamin zabrała się za warzenie eliksiru. No tak, to zdecydowanie będzie trudniejsze biorąc pod uwagę jej zmysł destrukcyjny. Przygotowała wszystkich pięć składników, które przecież wchodziły w skład tego eliksiru i rozłożyła wszystko ładnie na stole. Podobno dobra organizacja to podstawa, a że Liv nie była w tym mistrzem, to zwyczajnie w świecie i tak pomieszała niemal każdą rzecz, kładąc ją chaotycznie. Wzięła kociołek, podpaliła go płomieniem i zabrała się ostatecznie za wykonanie zadania. Starała się uważać i jak na nią całkiem dobrze jej szło. Szło jej chyba nie najgorzej, skoro niczego nie wysadziła. Gdzieś tam w trakcie, przy dodawaniu jednego z ostatnich składników zrobiła taki burdel, a którym sama się zamieszała ostatecznie wywalając połowę innych rzeczy na podłogę. Zaklęła głośno mając nadzieję, że nauczyciel niczego nie widział. Szybko zrobiła wszystko od nowa już nie skupiając się tak bardzo na dokładności, bo przecież nie miała czasu! Wymieszała eliksir delikatnie, by nie spowodować eksplozji i ku swemu zdziwieniu odkryła, ze wyszło lepiej niż przypuszczała! Czy to znaczyło, że mogła być z siebie dumna?

Kostka na rozpoznanie eliksirów: 6 + 1 pkt za posiadanie punktów w skrytce
Suma punktów za eliksir: 20 + 0 + 4 = 24
Liczba punktów z eliksirów: 4
Powrót do góry Go down
Nikolai Lazarov

avatar
Gracz


Skąd : (Bułgaria) Szkocja
Liczba postów : 162
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy szóstoklasistów   25.07.16 15:24

zaklęcia, 24 czerwca, 9:00

Do egzaminu z zaklęć podchodzi bardzo na luzie, bo jest pewien, że umie wszystko co trzeba. To jeden z tych przedmiotów, gdzie nie trzeba pamiętać tysiąca dat i innych dziwnych rzeczy, a jedynie zaklęcia, których na co dzień przecież i tak używa. W końcu jest czarodziejem.
Zadanie jakie dostają niespecjalnie go cieszy, bo nie ma zamiaru zostawać uzdrowicielem. Na palcach u jednej dłoni potrafi policzyć osoby, które w ogóle miałby ochotę ratować, dlatego do egzaminu podchodzi raczej z niechęcią. Ostatecznie, coś tam jednak potrafi.
Jego fantom wrzeszczy jak opętany i w pierwszym odruchu Nikolai rzuca na niego zaklęcie przeciwbólowe (chociaż bardziej ma ochotę go uciszyć, ale to mogłoby nie pomóc mu w zdobyciu dobrej oceny). Być może ma za małą motywację, bo chociaż wydaje mu się, że wszystko zrobił jak należy, to ten niby-człowiek wciąż jęczy z bólu, chociaż już jakby ciszej. Nie przejmuje się z tym specjalne i działa dalej, bo nie ma czasu na zastanawianie się co poszło nie tak. Rozpoznaje co się dzieje, chociaż nie ma pojęcia co z zaklęcie mogło wywołać takie efekty. Ale chyba czarnomagiczne? Uśmiecha się pod nosem, wyobrażając sobie jednego z nauczycieli, który takiego używa... Oj, nie ładnie. Rzuca Finite, mając nadzieję, że to jakoś zastopuje łamanie kości, bo nie ma żadnych innych pomysłów, a nie widzi sensu w leczeniu czegoś, co zaraz znowu by się zepsuło. Kiedy więc Finite chyba całkiem nieźle działa, opatruje te złamania. Nie zna czaru, który by kości poskładał, dlatego może jedynie zastosować Rigido do usztywnienia kończyn. Jest to raczej połowiczne rozwiązanie, bo przecież nie tylko ręce i nogi jego fantom ma połamane... Ale co poradzić. Nikolai, raczej niespecjalnie z siebie zadowolony, wychodzi z egzaminu.

Kostka na sytuację: 6
Rzucone zaklęcia: Terminus dolor, Finite, Rigido
Kostki na zaklęcia: 1 i 2, 6 i 3, 4 i 4
Liczba punktów w skrytce: 4
Powrót do góry Go down
Nikolai Lazarov

avatar
Gracz


Skąd : (Bułgaria) Szkocja
Liczba postów : 162
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy szóstoklasistów   26.07.16 17:49

transmutacja, 25 czerwca, 9:00

Jeśli w ogóle ma się obawiać któregokolwiek egzaminu, to jest to transmutacja. Jest najbardziej skomplikowana i czasem naprawdę trzeba się zastanowić jak coś zrobić. W dodatku McGonagall, swoim zwyczajem, wcale nie daje najłatwiejszym zadań, byle tylko przepuścić do kolejnej klasy.
Kiedy mówi co trzeba zrobić z poszczególnymi przedmiotami, Nikolai najpierw podchodzi do stanowiska z pergaminem - to jest łatwe zadanie i od razu przypomina mu się zaklęcie, które zamienia przedmioty w ptaki. Stworzenie, które wyczarowuje, jest całkiem niczego sobie, chociaż te piórka mogłyby być jednak ładniejsze. Mimo wszystko, może być z siebie zadowolone.
Patrząc na zdechłą mysz prycha sam do siebie, bo jedyny sposób jaki przychodzi mu do głowy na jej ożywienie, to stworzenie z niej myszo-inferiusa. Ale chyba nie o takie rzeczy tu chodzi? I to zdecydowanie nie jest wiedza na poziomie szóstej klasy. Stwierdza więc, że tego zwyczajnie nie da się zrobić, bo przywrócenie życie nie jest możliwe.
Z gęsim piórem ma chwilową zagwozdkę, zupełnie nie jest sobie w stanie przypomnieć w jaki sposób miałby zamienić je w kanapkę. Nie mówiąc już o maśle orzechowym, które jest okropnie niedobre. Myśli trochę i stwierdza, że w zasadzie to nie zna żadnego zaklęcia, które mogłoby zamienić przedmiot w jedzenie. Czy to aby nie prawo Gampa...? Trochę zaskoczony, zapisuje odpowiedź na pergaminie. Od kiedy to egzaminy są tak podchwytliwe? No i wydawało mu się, że to ma być praktyka, a nie teoria. Z dziwnym przeczuciem, że coś jest nie tak, kończy egzamin.

Suma kostek - pierwszy przedmiot: - (11)
Suma kostek - drugi przedmiot: 12
Suma kostek - trzeci przedmiot: - (7)
Liczba punktów z transmutacji: 1
Powrót do góry Go down
Nikolai Lazarov

avatar
Gracz


Skąd : (Bułgaria) Szkocja
Liczba postów : 162
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy szóstoklasistów   26.07.16 18:13

opcm, 26 czerwca, 9:00

Zadanie jak zadanie. Już chyba bardziej mu się podoba niż wyczarowywanie patronusa, tutaj może sobie pomiotać zaklęciami, chociaż nieco niefajny jest fakt, że nauczycielka go gdzieś obserwuje. Na dobry początek rozwala ścianę Bombardą, nie chcąc nawet myśleć nad bardziej subtelniejszymi zaklęciami, bo to pierwsze zaklęcie jakie przychodzi mu do głowy, chociaż gdyby naprawdę miał kogoś ratować, to raczej szedłby po cichu. Chwilę trwa nim orientuje się, że to coś przed nim to bogin, ale nie daje się zjeść strachowi tylko szybko traktuje go Riddikulusem, którego pewnie ma całkiem nieźle wyćwiczonego, bo na lekcjach wiecznie to tłuką, jakby nie istniały ciekawsze rzeczy...
Nie jest pewien co to za czarna mgła, ale lepiej dmuchać na zimne niż dać się jej wciągnąć/zatruć/poparzyć, dlatego wyczarowuje piękną tarczę (szkoda, że inne czary nie wychodzą mu tak niemalże perfekcyjnie) i bezpiecznie ją omija. Erklingi są trochę okropne, a dziecko pewnie przeznaczone to zjedzenia. Jednak ponieważ to egzamin, Nikolai nie może pozwolić, żeby zostało zjedzone. W normalnej sytuacji zapewne by patrzył z daleka, nie chcąc się mieszać. Pierwsze stworzenie więc Drętwotuje, a ponieważ wydaje mu się, że nie działa jak należy, to jeszcze go podrywa za nogę Levicorpusem. Z drugim natomiast idzie na łatwiznę i trzy raz wali Pertificusem, tak dla pewności, że na pewno się nie ruszy... Koniec. Jakieś oklaski? Zapewne żadnych się nie doczeka, dlatego idzie sobie, z poczuciem, że został bohaterem i uratował bezbronne dziecko.

Kostki na zaklęcia: 3 i 4 (Bombarda), 4 i 4 (Riddikulus), 6 i 5 (Protego), 4 i 1 (Drętwota), 4 i 4 (Levicorpus), 3 i 3 (Petrificus Totalus), 2 i 2 (Petrificus Totalus), 4 i 3 (Petrificus Totalus)
Liczba punktów z OPCM: 3
Powrót do góry Go down
Nikolai Lazarov

avatar
Gracz


Skąd : (Bułgaria) Szkocja
Liczba postów : 162
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy szóstoklasistów   26.07.16 18:35

eliksiry, 27 czerwca, 9:00

Wydawało się, że egzamin z eliksirów będzie przyjemny i na pewno zda go jak najlepiej. O ile na zajęciach Nikolai często eksperymentował i nawet świadomie robił coś nie do końca zgodnie z przepisem, to dzisiaj obiecał sobie, że nie będzie robić takich głupich rzeczy, bo przecież szkoda oceny.
Najpierw było rozpoznawanie eliskirów i był z siebie bardzo niezadowolony, bo rozpoznał ledwo połowę, z Amortencją, Veritaserum i Wywarem Żywej Śmierci nie miał najmniejszych problemów, bo były niebywale charakterystyczne, a pozostałe dwa zapisał już w ostatnich minutach wyznaczonego czasu i napisał na ich temat ledwo parę słów. Ale to chyba powinno wystarczyć, po co w końcu miał się rozwodzić?
W warzeniu miał zamiar bardziej się wykazać. Chyba jedynie miał zamiar, bo wcale nie wyszło najlepiej. Składniki jedne pokroił lepiej, inne gorzej, ostatecznie było w miarę, ale czegoś tam zdecydowanie za dużo nasypał i był zły na siebie, że tak głupio zepsuł eliksir. Na koniec udało mu się coś tam uratować, niewątpliwie dzięki swoim super zdolnościom i eliksir nie okazał się aż taka zupełną klapą. Ale, zdecydowanie, mogło być lepiej.

Kostka na rozpoznanie eliksirów: 2 + 3 z punktów = 5
Suma punktów za eliksir: 17 + (-1) + 9 = 25
Liczba punktów z eliksirów: 9
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy szóstoklasistów   27.07.16 17:24

25 czerwca 9:00 Transmutacja

Lewis westchnął cicho i wszedł do sali. Jakby nie patrzeć, każdy egzamin był dla niego ważny, ale nigdy nie był dobry z transmutacji. Więc dlaczego ją wybrał? Możliwe, że to jakaś chora ambicja. Bo gdyby robił tylko egzamin z tego co potrafił najlepiej. To po pierwsze, nie było by tego wiele. A pod drugie byłoby to nudne. Czy się denerwował? Tak i to nawet bardzo.
Uśmiechnął się delikatnie do siebie, ale ten uśmiech był bardziej nerwowy. Stanął przed swoim stołem i zastanawiał się co takiego go czeka. Czyli pióro na kanapę. Skrzywił sie delikatnie i rzucił zaklęcie. Cóż, efektowne to to nie było ale nie wyszło mu najgorzej. Nawet przypominało kanapkę. Kolejne zadanie. Pergamin w ptaka. Ciekawe czy ptak może być papierowy. Bo według niego ten właśnie tak wyglądał, chociaż sie ruszał. Trzecie zadanie było absurdalne, przecież nie da się czegoś nieżywego ożywić. A może jednak sie da? Sam nie był pewien czy mysz ożyła czy jednak nie.

Suma kostek - pierwszy przedmiot:12
Suma kostek - drugi przedmiot:10
Suma kostek - trzeci przedmiot:12
Liczba punktów z transmutacji:0
Powrót do góry Go down
Arthur Henry I Burke

avatar
Gracz


Skąd : Norfolk; Wielka Brytania
Liczba postów : 72
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy szóstoklasistów   27.07.16 18:52

24 czerwca, Historia Magii 15:00

Pierwszy dzień egzaminów, powiedzieć, że to stresujący dzień to zbyt dużo. Burke był przekonany o swojej wyższości i wspaniałym umyśle, który daty i wielkie osobistości pamiętał bardzo dobrze, dlatego kiedy tylko zajął miejsce przy biurku, leniwie rozłożył nogi i spojrzał po reszcie uczniów. Nie był to wzrok pusty, bowiem sam Arthur nie był pusty w tym temacie, a jedynie miał na celu zmiażdżyć resztę tych leszczy wzrokiem, bo przecież ktoś musi przegrać, prawda?
W końcu wszyscy zajęli miejsca i Burke mógł skupić się na własnym zadaniu, czyli napisaniu najlepszej pracy ze wszystkich obecnych, tak więc wziął się do pracy. Jedyne na co mógł narzekać, było szmeranie przy biurku obok, ale nawet nie miał ochoty odwracać wzroku od pytań, które były bardzo ciekawe i co lepsza, nie sprawiały mu żadnego problemu! No... może poza jednym. Tak więc na egzaminie szedł jak przecinak, starając się jedynie nie złamać dudka od pióra, bo tylko to mogło być dla niego problemem.

Liczba oczek: 6
Liczba punktów z historii magii: 6
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy szóstoklasistów   27.07.16 18:55

26 czerwca 9:00 OPCM
Wdech i wydech. Tutaj stres był duży. Bo w końcu, uwielbiał te zajęcie. Chociaż pani profesor była wredna i chyba tak naprawdę nikogo nie lubiła. A jak wiadomo, Myrnin chciał pokazać się z jak najlepszej strony.
Wkroczył na salę i od razu zauważył mur. Wysłuchał pani profesor i zaraz rozpoczął zadanie. Pierw oczywiście, zaczął od rozwalania muru. Za pomocą bombardy, co poszło mu nawet nie najgorzej, ale musiał powtórzyć te zadanie jeszcze raz. Gdy dziura była już taka, że chłopak się w nią zmieścił. Pobiegł dalej i natrafił na bogina. Jak on ich nienawidził, zawsze odkrywały największy strach. A nie chce wiedzieć czego on najbardziej się bał. Zamknął oczy i rzucić zaklęcie Riddikulus. A bogin zniknął, a raczej zmienił sie w coś bardziej zabawnego. Myrnin natrafił nagle na mgłę, nie za bardzo wiedział jak ją rozwiać. Nie miał pojęcia wiec biegł na oślep, nie znalazł w głowie żadnego zaklęcia a nie chciał tracić na to czasu. Więc postanowił biegnąc. Co pewnie zabrało mu wiele czasu. Nagle natrafił na dużą klatkę z dzieckiem w środku, do której zbliżały się Erklingi. Skrzywił się i od razu rzucił w jednego i drugiego Petrificus Totalus a następnie dla pewności rzucił Rictusempre. Więc można powiedzieć, że niemowlę było bezpieczne.

Kostki na zaklęcia: Bombarda 5 i 1, Riddikulus 3 i 4, Petrificus Totalus 1 i 2(1 i 5 przerzut) Rictusempra 5 i 3
Liczba punktów z OPCM:3
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy szóstoklasistów   27.07.16 19:31

28 czerwca 9:00 ONMS

Uwielbiał magiczne stworzenia, na prawdę. Czuł sie dobrze pomiędzy zwierzaczkami. Gdy nie uda mu się z Quidditchem, to może pójdzie w stronę ONMS. Bo czemu nie? Wszedł do sali i przywitał sie z panią profesor. Nie do końca słuchał, co pani profesor mówiła. Dlaczego? Był pod wrażeniem sali, była na prawdę piękna. Idealna. Czuł się jak na łące.
Szukanie Niuchacza? Cóż, to nic trudnego one przecież zawsze szukały złota. Jeśli się nie mylił. Więc ze sterty śmieci, musiał wybrać coś błyszczącego. Bo złota to tam na pewno nie znajdzie. Zastanawiał sie, czy myślał w dobrą stronę. Prawdopodobnie tak, znalazł jakiegoś galeona i szukał machał nim. Nic się nie stało, nagle znalazł coś święcącego. Nie miał pojęcia co to jest, ale błyszczało więc zaczął tym machać i go wabić a Niuchacz po chwili się przy nim znalazł. Uśmiechnął sie do siebie i pogłaskał go. Po czym podszedł do stołu i wybrał jedzenie. Pierw złapał kurczaka, przecież on też je lubi? Każdy lubi kurczaka. Najwyraźniej ten Niuchacz nie bo zaczął kręcić nosem. Odłożył go i podał mu czekoladę, bo kto jej nie lubi? Najwyraźniej ten Niuchacz. Myrnm podrapał się za uchem i złapał sałatkę. On ostatnio jedną jadł i była nawet dobra. Ale Niuchacz tez nie miał na to ochoty. Zmarszczył nos i złapał coś, czego nienawidził. Czyli owoce. Podał mu jabłko i zwierzak zjadł ze smakiem. Masakra. Ale przynajmniej zjadł!
Kostka na wybór przedmiotu:2
Kostka na wybór jedzenia:4
Liczba punktów z ONMS:1
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy szóstoklasistów   27.07.16 20:11

24 czerwca 9:00 Zaklęcia

Zaklęcia! Pierwszy egzamin. Różdżka? Jest. Stres? Jest. Czyli można iść! Raz, dwa, trzy i Myrnin był już na sali. Przywitał się z innymi i ze swoim profesorem. Po czym staną przy swoim fantomie,, który wyglądał na bardzo realnego. Spojrzał się na pergamin, choć to wcale nie było potrzebne. Widział co mu jest, był obwiązany linami. Już chciał rozszarpać liny, ale. ALE! To jest magia, Hogwart. Na pewno jest tutaj jakiś haczyk. Więc chłopak od razu złapał swoją różdżkę i wypowiedział zaklęcie Diffindo a liny na kostkach i nadgarstkach się rozluźniły. Tak, że Lewis spokojnie mógł je zdjąć. Potem rzucić zaklęcie Debridement, aby oczyścić rany. Które się zrobiły przez liny. Po chwili zauważył, że jego fantom miał nawet siniaki. Ależ to realne! Nie miał lepszego pomysłu, więc rzucił zaklęcie Remotio Livorem. Nie czuł sie dobrze z tym co zzrobił, bo nie każde zaklęcie wyszło mu idealnie i musiał powtarzać czynność. Ale jednak miał nadzieje, że zda.

Kostka na sytuację:2
Rzucone zaklęcia:Diffindo, Debridement, Remotio livorem
Kostki na zaklęcia: 4 i 3, 3 i 2, 1 i 5
Liczba punktów w skrytce:4
Powrót do góry Go down
Arthur Henry I Burke

avatar
Gracz


Skąd : Norfolk; Wielka Brytania
Liczba postów : 72
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy szóstoklasistów   27.07.16 22:40

25 czerwca, Transmutacja 9:00

Mimo przekonań profesor McGonagall, chłopak nie przepadał za tą kobietą, znał bowiem kilka szczegółów na temat jej osoby i nie było to nic z czego mogłaby być dumna. Przynajmniej w oczach młodego dziedzica, dla którego sam fakt bycia półkrwi coś oznacza, mimo, że jest to potężna czarownica, co samo w sobie jest zabawne, bo przecież prawdziwymi i mocarnymi czarodziejami, są tylko Ci, którzy mają porządne korzenie i urodzenie. Jednakże wracając do egzaminu.
Poranek nie był niezwykły, bo dla Burke'a był to zwykły dzień. Nie spodziewał się, że cokolwiek obleje, tym bardziej, że wciąż był zadowolony ze swojego wyniku z Historii Magii, który musiał być wspaniały, w końcu jest w tym najlepszy. Niestety nie można powiedzieć tego samego o Transmutacji, która Arthura średnio interesuje, aczkolwiek nadal pamiętał podstawy, które brat mu tłukł, jeszcze za czasów dziecka. Wchodząc w swoim wyrafinowanym i szykownym stroju, stwierdził, że z pewnością część obecnych weźmie z niego przykład i zacznie chodzić w ubraniach szytych na miarę, a nie jak obdartusy. Spojrzał na pomieszczenie, które jeszcze wczoraj wyglądało kompletnie inaczej i podszedł do stanowiska, które uznał za swoje.
Słysząc pierwsze zadanie, omal nie wyszedł z siebie i stanął obok, w końcu jak wygląda kanapka z masłem orzechowym? Takich dziwactw z pewnością nie jadł, w końcu to musi być jakieś jedzenie dla hołoty, którą się karmi w Hogwarcie. Myśląc nad wyglądem tejże kanapki, którą musiała być ta najsławniejsza, machnął różdżką, wypowiadając interakcję. Niestety widok nie był zbyt przyjemny, przynajmniej dla Burke'a, który nie gustował w tak marnym jedzeniu.
Drugie zadanie nie było tak głupie, bo transmutowanie pergaminu w ptaka, miało jakiś sens ukazania ich predyspozycji w tymże dziale zaklęć. Niezbyt wzruszony swoim tryumfem przeszedł dalej.
Trzecie i ostatnie zadanie było wręcz głupie, gdyby nie fakt, że to szkoła pełna Białych czarodziejów, stąd Arthur mógł się spodziewać, że zamiast uczyć ich zabijać i zadawać ból, będą chcieli uleczać i ratować wszystko co tylko się da. Jednakże, czy transmutacja nie była przedmiotem ściśle związanym z przemianą i ożywianiem niemagicznych przedmiotów? Przecież idea ożywienia myszy była wręcz absurdalna. Opierając się przed próbą, w końcu machnął różdżką i spojrzał na profesor podejrzliwie, co ona sobie myśli? Że stworzy kolejną armię białych czarodziejów? Jeśli tak, to Arthur z pewnością będzie po drugiej stronie, co do tego nie ma żadnych sprzeciwów.

Suma kostek - pierwszy przedmiot: 8
Suma kostek - drugi przedmiot: 13
Suma kostek - trzeci przedmiot: 11
Liczba punktów z transmutacji: 1
Powrót do góry Go down
Arthur Henry I Burke

avatar
Gracz


Skąd : Norfolk; Wielka Brytania
Liczba postów : 72
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy szóstoklasistów   28.07.16 1:09

26 czerwca, Starożytne Runy 15:00

W tym roku profesor Vector była co najmniej jakoś mało interesująca, a raczej jej lekcje takie były. Przestała mieć w sobie tyle energii, co kiedyś, co też Burke mógł przyjąć z nie lada problemem, bo przecież dobry nauczyciel to podstawa! Faktycznie, rzadko kiedy słuchał na tych lekcjach, wolał myśleć o niesamowitych wydarzeniach, które działy się stulecia temu, a które w danym dniu przypadały jako kolejna rocznica. Niestety, Starożytne Runy straciły swój blask po wojnie, widać profesor Vector nie była tak dobrze uodporniona, jak ktokolwiek mógłby podejrzewać, w końcu taka surowa i wymagająca czarownica powinna przeżyć to ze spokojem, a jednak życie zaskakuje.
W trzecim dniu egzaminów, już nie był tak zaskoczony zmianą wystroju, podszedł do wolnego miejsca i rozsiadł się wygodnie, zastanawiając się nad odpowiedzią tego jednego pytania z Historii Magii, na które nie potrafił odpowiedzieć. Niby te egzaminy to zwykły żart, ale jednak ten dział go bardzo interesował. Kobieta przypominająca wyglądem profesor od Transmutacji, na oko Burke'a, znudzona, opowiedziała co trzeba zrobić i dała uczniom wolną rękę, co też Arthur przyjął z entuzjazmem, myśląc o rosyjskiej cyrylicy, która była nader podobna do tej greckiej. Niestety miało to swoje przywary, bowiem wypisał praktycznie wszystko, tylko w złym języku, jedynie ostatnią literę zdążył zapisać w grece, zanim profesor Vector ogłosiła, że to koniec czasu. Przerażony tym co zrobił, spojrzał się z wściekłością kwitnącą na twarzy po reszcie uczniów i na swoje szczęście stwierdził, że im musiało pójść równie źle, jeśli nie jeszcze gorzej! Chociaż jeśli obleje ten egzamin, to dziadek chyba znów naśle na niego brata, co byłoby jeszcze gorsze niż dobry, staroświecki stryczek...

Link do rzutu na runy: 1
Liczba punktów ze starożytnych run: 1
Powrót do góry Go down
Arthur Henry I Burke

avatar
Gracz


Skąd : Norfolk; Wielka Brytania
Liczba postów : 72
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy szóstoklasistów   28.07.16 1:41

27 czerwca, Eliksiry 9:00

Leniwy Horacy, jak zwykle. Gdyby egzamin z Eliksirów miał być zaskoczeniem, z pewnością nie byłby to egzamin prowadzony przez profesora Slughorna, a profesora Snape'a, jedynego, który zdaniem Arthura mógł naprawę zasiadać za tym biurkiem i spoglądać na wszystkich z góry. Przez ten szkolny rok Burke nie miał ochoty brać udziału w zajęciach z eliksirów, choć niestety, było to nieuniknione. Nadal rozpamiętywał profesora Snape'a, dzięki któremu naprawdę chciało mu się uczyć i coś robić na tych zajęciach, a tak? Wszystko już wcześniej zostało przerobione ze starszym bratem, dlatego jakiekolwiek podstawy programowe były dla niego błahostką.
Pewien siebie przeszedł obok wszystkich fiolek i będąc przekonanym, że jego wzrok wyłapał wszystko, a węch w tym przypadku nie jest tak potrzebny, odpowiedział na wszystkie pytania. Gdyby to profesor Snape prowadził zajęcia, z pewnością skrupulatnie by okupował każdą z fiolek, nawet testując je na innych szczurach, które nie były czystej krwi, czyli reszcie uczniów. Wpisał poprawnie najbardziej charakterystyczne, czyli kolejno: Amortencję, Veritaserum, Wywar tojadowy i Żywej Śmierci, natomiast resztę wpisał, nawet nie zaglądając, które to które, przez co wszystkie odpowiedzi były przypisane nie do tego co trzeba. Jednakże Arthur nie miał na to czasu, bo musiał się szybko wziąć za eliksir spokoju.
Niestety słowo szybko powinno wykluczać się z określeniem warzenie, bo przez szybkie i mało precyzyjne cięcia, młody dziedzic musiał wrzucić nie zadowalająco sproszkowany Kamień księżycowy. Na szczęście z kolejnym składnikiem nie poszło mu tak źle, bowiem wlał syrop tak, jak należy, co niestety nie miało miejsca przy kolejnym dodaniu składniku, który wrzucił zbyt szybko, a może za wolno? Kolejne sproszkowanie na szczęście nie poszło tak źle, natomiast ostatni składnik, został dodany w sposób mało perfekcyjny. Od razu mieszając po wrzuceniu składników Arthur zapomniał o liczeniu i dopiero po chwili złapał się na tym, że chyba zamieszał o raz, a może nawet dwa za dużo. Z niepokojem wpatrywał się w kociołek, na wszelki wypadek odsuwając się od niego i patrząc w eliksir. Dopiero później, okazało się, że to działanie nawet lepiej podziałało, co młody Burke przyjął z cichym odetchnięciem, w końcu nie chciał tak szybko umierać.

Kostka na rozpoznanie eliksirów: 2 (+2) = 4
Suma punktów za eliksir: 14 + 2 + 6 = 22
Liczba punktów z eliksirów: 6
Powrót do góry Go down
Arthur Henry I Burke

avatar
Gracz


Skąd : Norfolk; Wielka Brytania
Liczba postów : 72
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy szóstoklasistów   28.07.16 1:52

28 czerwca, Astronomia 23:00

Nie małym zdziwieniem był termin egzaminu. Niestety po wcześniejszych libacjach nocnych Arthur nie był na tyle mocnym zawodnikiem, żeby mieć wszystko pod kontrolą, tym bardziej, że noc wcześniej spał z 4 godziny. Na wpół martwy wszedł do sali, która była ciemna i gdyby nie profesor Sinistra, z pewnością by zasnął. Jednakże słysząc zadanie, od razu zabrał się do pracy, co chwila przymrużając oczy, co marnie wyglądało w sytuacji, kiedy miał podpisać konkretne gwiazdozbiory, jednakże zrobił to! Oczywiście wybrał gwiazdozbiór wężownika, węża i trójkąt południowy, nawet nie ze względu na charakterystykę tychże gwiazdozbiorów, a zwykłą symbolikę, bo przecież Slytherin do czegoś zobowiązuje. Napisał krótkie opisy i przeszedł do kolejnego zadania, choć przyszło mu to z ciężarem, bowiem puste pola pod resztą gwiazdozbiorów, wręcz krzyczały, żeby je wypełnić.
Wybierając swój ulubiony gwiazdozbiór, który mógłby nakreślić nawet z zamkniętymi oczami, zabrał się do pracy. Niestety w tym przypadku nawet zamknięte oczy by w niczym nie pomogły, bowiem Arthur miał jakby sen na jawie. Teleskop wcale mu nie pomagał, co chwila uciekając, a Burke nie potrafił sobie przypomnieć, jak wyglądał ten gwiazdozbiór, który jeszcze przed chwilą opisywał? W końcu trafił na to co szukał i starając się dobrze wszystko odwzorować, nim zdążył raz jeszcze zerknąć na rysunek i gwiazdozbiór, egzamin się skończył, a on był tak padnięty! Już nigdy więcej nie będzie imprezować przed kolejnym egzaminem, oj nie.

Kostka na podpisanie gwiazdozbiorów: 3
Kostka na przerysowanie gwiazdozbioru: 3
Liczba punktów z astronomii: 0
Powrót do góry Go down
Evelyn Abbott

avatar
Gracz


Skąd : Northumberland
Liczba postów : 76
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy szóstoklasistów   28.07.16 20:55

24 czerwca, Zaklęcia, 9:00
Kiedyś musiał nastać w końcu dzień egzaminów i zgodnie z wszelkimi zasadami jakimi ten świat był rządzony tak się stało. Evelyn zdawała sobie doskonale sprawę z tego, że jeden z uroków posiadania nazwiska rozpoczynającego się na Ab oznacza głównie to, że będzie po prostu pierwszą osobą z listy która zostanie poproszona o wejście do sali. Mimo to nie stresowała się zbytnio egzaminami - nie dość, że była po prostu zbyt pewna swoich umiejętności, to jeszcze czasy, kiedy była w nerwach przed wszelkimi sposobami sprawdzania wiedzy miały miejsce we wczesnych latach szkolnych - natomiast w późniejszych zyskała pełną odporność, szczególnie, że należała do jednych z tych lepiej uczących się w gmachu Hogwartu, szczególnie w tak czarodziejskich umiejętnościach jakimi było rzucanie zaklęć. Po za tym wraz z latami była coraz bardziej obojętna na otaczającą ją rzeczywistość, co tylko otępiało jej pierwotne zmysły. No i jeszcze fakt, że gruntownie powtórzyła materiał, nie chciałaby w końcu kiblować w Hogwarcie z tak prozaicznego powodu jakim były dziury w starym materiale. Tak więc pewnym krokiem weszła do sali. Gdy jej oczom ukazały się fantomy, wpadło jej do głowy, że może będzie musiała jednocześnie pomóc wszystkim poszkodowanym. Szybko jednak okazało się, że profesor Flitwick nie był aż tak szalony. Podeszła do wskazanego przez profesora fantoma i odczytała problem jaki "trawił" ofiarę. Podniosła brew. Mhm. Czyli uznajemy że wpadł gdzieś pod wodę, powiedzmy, że na Antarktydzie? No dobra. Spojrzała na przedmiot, któremu miała pomóc, dostrzegając wodę w ustach fantomu. Rzuciła pierwsze zaklęcie, które przyszło do głowy i którym była Sentines Aqua, bo w końcu skoro wpadł pod tę wodę, to pewnie ma jej sporo wewnątrz. Nie była pewna jak podziałało zaklęcie, jednak fantom nagle zaczął się krztusić więc rzuciła na niego zaklęcie Anapneo, które poszło tak średnio, jednak najwyraźniej wystarczająco by przestał pluć wodą. Następne poszło Calefactio wraz z Reparat venis dla usprawnienia procesu ogrzewania organizmu. Po czasie jakim minął nim sińce zniknęły z ciała fantoma wywnioskowała, że zaklęcia były rzucone ze średnią mocą. Trudno powiedzieć, by była wybitnie zadowolona ze swoich wyników, jednak trzeba było przyznać, że zaklęcia zadziałały prawidłowo zgodnie z ich przeznaczeniem a sam fantom może uniknie odcięcia któreś z kończyn. W każdym razie gdyby był prawdziwym człowiekiem. Tak czy inaczej wyszła raczej zadowolona, ciekawa, jak pójdzie reszcie z jej rówieśników.

Kostka na sytuację: 3
Rzucone zaklęcia: Sentines Aqua, Anapneo, Calefactio i Reparat venis  
Kostki na zaklęcia: 6 i 3, 3 i 4, 3 i 4, 4 i 6
Liczba punktów w skrytce: 3
Powrót do góry Go down
Philemon Briggs

avatar
Gracz


Skąd : Calgary, Kanada
Liczba postów : 236
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy szóstoklasistów   29.07.16 1:18

24 czerwca, Zaklęcia 9:00

Pierwszy dzień egzaminów i poranna pora były w przekonaniu Philemona idealne, w końcu kto rano wstaje temu dobrze idzie, czy jak to tam było! Z szerokim uśmiechem skierował się w stronę Hogwardzkiego parteru, napotykając po drodze kilku znajomych, którzy, jak przystało na uczniów domu Kruka stresowali się co nie miara. Na szczęście ten okropny stan ominął Briggsa, który potrafił się jedynie stresować swoimi mugolskimi grządkami, bo nawet te czarodziejskie były jego zdaniem, zbyt nieprzewidywalne. Gotowy na praktyczne zajęcia, wszedł do sali ze znajomymi, by po chwili wszystkim obecnym posłać szeroki uśmiech.
Profesor Flitwick był bardzo poważanym nauczycielem, przynajmniej przez Briggsa, który z uwagą słuchał jego słów. Fantomy, prawie jak ludzie, w sumie to nie był taki zły pomysł, tym bardziej, że Philemon lubił pomagać i nawet nie łapał go żaden strach, kiedy tylko przychodzi co do czego! Jednakże być gotowym na pomoc i wiedzieć co trzeba zrobić to jedno, zaś drugim jest kompletny brak świadomości z tym co się dzieje poszkodowanemu! Lemon wzdrygnął się ze strachu, kiedy manekin zaczął się ruszać i z ran zaczęła mu wyciekać krew, bardzo dużo krwi.
Pierwsze o czym pomyślał to o dezynfekcji, bo przecież próba zasklepienia ran była by głupia gdyby nie upewnił się, że rany nie są zabrudzone, dlatego zaklęcie Debridement wydało mu się najodpowiedniejszym. Mimo to Lemon był przerażony tym, jaki ból musiałby znieść człowiek, gdyby to był człowiek, ale dla Briggsa w tym momencie manekin był równy człowiekowi, w końcu krwawił. Następnym jego krokiem było lekkie ukojenie bólu zaklęciem Terminus dolor, w końcu nikt na miejscu ofiary nie chciałby tak cierpieć, a nawet malutka dawka jakiegoś przeciwbólowego czaru, czy też środka była mile widziana. Potem znów przeszedł do ran, które wyglądały paskudnie i rzucił niemal na oślep szybkie Remotio impudicitis, starając się patrzeć na wylatujące drzazgi, a może tak mu się tylko zdawało? W końcu adrenalina, która pulsowała w jego krwi była wręcz zniewalająca. Nie chcąc nawet na chwilę odejść od manekina, postanowił polepszyć sobie widok, uciskając rany zwykłym zaklęciem, znanym pod nawą Ferula. Tak naprawdę to Briggs nie miał kompletnie żadnego pomysłu, który mógłby wykorzystać, w końcu jak miał zatamować krew? Nigdy ich tego nie uczyli, a jego drobne, dodatkowe nauki były praktycznie nieważne w obliczu takiego wyzwania. Chodziło mu po głowie jedno zaklęcie, które było na tyle potężne, a pochodziło z dziedziny OPCM, że postanowił nawet się nie podejmować wypowiadania interakcji. Widząc swojego manekina, któremu bandaże jeszcze nie zdążyły przeciec, odszedł od stanowiska, dopiero po chwili uświadamiając sobie, jak był spięty. Zdecydowanie będzie potrzebował dzień odpoczynku.

Kostka na sytuację: 5
Rzucone zaklęcia: Debridement, Terminus dolor, Remotio impudicitis, Ferula
Kostki na zaklęcia: 4 i 1, 5 i 4, 2 i 5, 6 i 6
Liczba punktów w skrytce: 3
Powrót do góry Go down
Philemon Briggs

avatar
Gracz


Skąd : Calgary, Kanada
Liczba postów : 236
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy szóstoklasistów   29.07.16 2:17

25 czerwca, Wróżbiarstwo 15:00

Wchodząc do sali Briggs znów niczego się nie obawiał, choć stres po wczorajszym egzaminie jeszcze gdzieś tam go łapał, w końcu ratował krwawiącego człowieka, znaczy się, manekina! Jednakże uspokajający ton nauczycielki i klimat pomieszczenia, do którego wszedł, uspokoił go na tyle, by chcieć znów zapaść w sen. W prawdzie Philemon nigdy nie przepadał za wróżbiarstwem, ale wybierając któryś z czterech przedmiotów stwierdził, że łatwiej będzie coś wymyślić i powiedzieć, niż wyczarować, a w końcu profesor Appleby, była znana ze swojego przyjemnego charakteru, co Briggs troszeczkę świadomie wykorzystywał na swoją korzyść, wciskając różne kity.
Tak samo było również teraz! Pierwsze zadanie poszło, jak z płatka, bo spostrzegawczy wzrok Philemona zauważył kilka zależności, które oznajmił nauczycielce, co kobieta przyjęła z szerokim uśmiechem. Najwyraźniej ten egzamin nie będzie tak stresujący, jak wczorajszy, co Briggs przyjął z ogromną ulgą.
Kolejnym zadaniem było wybranie sobie linii, co też zrobił i niestety zamiast mówić o linii Słońca, zaczął opowiadać o linii Saturna, która praktycznie zlewała się z tą pierwszą. Niestety Briggs zauważył swój błąd za późno, bowiem mina profesor nie była, aż tak uradowana, jak przy pierwszym zadani, cóż... Z pewnością nie obleje, tego był pewien!

Kostka na rozpoznanie kształtu: 6
Kostka na linię: 1
Liczba punktów z wróżbiarstwa: 0
Powrót do góry Go down
Philemon Briggs

avatar
Gracz


Skąd : Calgary, Kanada
Liczba postów : 236
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy szóstoklasistów   29.07.16 2:57

27 czerwca, Zielarstwo 15:00

W końcu ten wspaniały dzień, kiedy milowymi krokami nadchodzi egzamin z Zielarstwa. Philemon, jak zostało już wcześniej wspomniane, nie był wielkim zwolennikiem magicznych ziół i roślin, jednakże była to również natura, bardzo nieokiełznana i czasem agresywna, ale nadal, natura. Z szerokim uśmiechem wszedł do pomieszczenia i grzecznie przywitał się z profesor Sprout, troszeczkę dziwiąc się z takiego rodzaju egzaminu. Być sam na sam z nauczycielem Zielarstwa, czyżby Ministerstwo bało się, że uczniowie będą od siebie zgapiać, czy co?
Jednakże, nie było czasu na żadne rozpamiętywanie doktryn, których Briggs i tak nie znał! Tu liczyła się logika i czas, a tego miał niewiele, a przynajmniej tak mu się zdawało. Przez dobre pięć minut myślał nad wyborem skrzynki, aż w końcu wybrał jedną i okazało się, że w środku pudełka z napisem Dyptam&Blekot, był sam Dyptam. Zdezorientowany rozpoznał roślinę niemal od razu, łapiąc za pióro i notując wszystko co wie o danej roślinie. Zrobił to nawet o roślinie, której nie wyciągnął, a o której również posiadał trochę wiedzy! Jednakże cały czas w głowie chodziło mu pytanie, w jaki sposób ma przyporządkować zawartości dwóch innych pudełek, bez patrzenia się w ich zawartości. Najwyraźniej również miał to napisać na pergaminie, co też zrobił, by finalnie ukończyć cały egzamin.

Kostka: 5
Końcowy czas wykonania zadania: 50 - [5 x 2] = 40
Liczba punktów z zielarstwa: 5
Powrót do góry Go down
Lycoris Reagan

avatar
Gracz


Skąd : Londyn
Liczba postów : 390
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy szóstoklasistów   29.07.16 12:21

ONMS, 28 czerwca, 9:00

I nastał dzień, kiedy Liv miała pisać swój ostatni egzamin. Pocieszające bardzo o ile oczywiście ostatecznie wszystko ładnie zaliczy. Nie chciała później pisać poprawek, to z pewnością zmęczyłoby ją zbyt bardzo. Liczyła, że egzamin z ONMS okaże się przyjemny. Kiedy dotarła na miejsce zdążyła zauważyć, że zabrało się tam całkiem sporo osób. Nie przypuszczała, ze tak wiele ludzi będzie zdawało ten przedmiot, a tu proszę bardzo, jakie zaskoczenie.
Spojrzała na egzaminatora, który objaśniał im cel zadania. Niuchacze. Pamiętała, że pracowali z nimi gdzieś na początku nauki, wszak były to całkiem przyjemne zwierzątka. Gdyby oczywiście nie fakt, że szuje potrafiły zdemolować dom, byleby tylko znaleźć wszystko, co jest świecące. Przemyślenia na ich temat przerwało polecenie. Wybrać coś ze stosu rzeczy. Bardzo dobrze. Od razu wzięła do ręki błyszczący, prawdopodobnie złoty zegarek, który niemal jako pierwszy rzucił jej się w oczy. Skoro niuchacze tak lubiły błyszczące przedmioty, bez problemu powinny się ku niemu skierować, a tym samym Liv uda się wywabić drania. A może to było podchwytliwe. Cóż. Niestety Reagan była osobą często doszukującą się podchwytliwości, dlatego chwilę jej zajęło zanim statecznie faktycznie zdecydowała się na błyskotki. Metoda prób i błędów. Ostatecznie jednak wywabiła zwierzątko za pomocą zegarka. Ponownie problem pojawił się przy karmieniu. Co one jadły? Podała mu jakąś paćkę, która była chyba siekanką wołową, ale nie chciał tego tknąć. Podobnie jak sok Dynowy, który chyba nie był jego ulubionym. Podjęła jeszcze trzy podobne nieudane próby, kiedy ostatecznie potarła jabłko tak, żeby niemal się błyszczała i podała stworzeniu, które z chęcią je spałaszowało. Co za pierdoła!

Kostka na wybór przedmiotu: 5 (obniżam do 4)
Kostka na wybór jedzenia: 6
Liczba punktów z ONMS: 5
Powrót do góry Go down
Philemon Briggs

avatar
Gracz


Skąd : Calgary, Kanada
Liczba postów : 236
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy szóstoklasistów   29.07.16 13:48

26 czerwca, OPCM 9:00

Czasem Philemon miał wrażenie, że profesor Alvey uwielbiała się znęcać nad uczniami, jednak to myślenie niemal automatycznie zastępowała wdzięczność za jej cierpliwość i surowość w trakcie lekcji. Nie raz i nie dwa Briggs zrozumiał coś, kiedy kobieta powtórzyła kolejny raz, dlatego uważał ją za dobrego profesora, na dobrym miejscu. Posłuchał polecenia i niemal od razu zabrał się do pracy!
Mocno zaciskając różdżkę, rzucił w stronę muru silne zaklęcie bombarda, która uderzając w mur, odbiła kilka cegiełek, na co Philemon zareagował niemal automatycznie, rzucając protego. Niestety zaklęcie nie było na tyle mocne, by zatrzymać wszystkie kawałki muru, dlatego niektóre przebiły się przez zaklęcie i uderzyły Birggsa, co chłopak przyjął z lekkim sapnięciem, bo dostać nawet od kawałka muru, nie jest tak przyjemnie jak się wydaje być. Na szczęście pierwsze zaklęcie zrobiło wystarczająco dużą dziurę, by ten mógł się przecisnąć i od razu stanąć twarzą w twarz z boginem. Gorączkowo myślał o czymś zabawnym i wymyślił niemal od razu, choć niestety miał opory przed rzuceniem zaklęcia, w końcu patrzeć na zniszczoną zieleń, nie jest tak łatwo, jakby się mogło wydawać. Zdławione zaklęcie riddikulus, które przemieniło osowiałą roślinkę, która rozkładała się przed oczami chłopaka, na słonecznik w okularach, co też zawsze go bawiło do łez. Tym razem jednak adrenalina, jak na egzaminie z zaklęć wciąż buzowała mu w żyłach, nie pozwalając się zatrzymać. Wchodząc w mgłę, zapomniał o najważniejszym, niemal natychmiast się poprawiając i rzucając proste ascendio, przez które chłopak wyleciał ponad poziom mgły, niemal uderzając się głową o sufit. Nie wiedzieć czemu Briggs pomyślał o ofierze, jak o człowieku, bo jakoś inaczej nie potrafił sobie wyobrazić osoby, którą należało uratować i jego założenia sprawdziły się kiedy tylko zauważył klatkę i kogoś małego poruszającego się w niej. Niestety zaraz zaklęcie ściągnęło go w dół, choć teraz już chłopak wiedział, w którą stronę ma się kierować, a przynajmniej tak mu się wydawało. Zmuszając się do szaleńczego biegu, wybiegł nagle przed dwa stwory.
Rozglądając się po pomieszczeniu zauważył pod sufitem tę samą, ogromną klatkę, w którym siedziało dziecko. Widok był przerażający, choć Philemona najbardziej przeraził widok dwóch erklingów, które wyraźnie nie miały pokojowych zamiarów. Niemal od razu rzucił się do przodu i biegnąc rzucił zaklęcie impedimenta w pierwszego oprawcę, który tak lekkim zaklęciem mógł jedynie ściągnąć pyłek z rękawa, dlatego Briggs przystanął i opanował swoje szaleńcze myśli, rzucając drętwotę, na tego samego erklinga, który chyba jednak był troszkę spowolniony, w końcu dać się tak trafić? Jednakże nie był to koniec egzaminu, bo przecież został mu jeszcze tylko jeden stwór, który poruszał się bardzo szybko, przynajmniej dla Philemona, dlatego by go trochę uspokoić chłopak rzucił na niego proste tarantallegra. Gdy ten zaczął pląsać, wyczerpany chłopak wykorzystał sytuację, rzucając petrificus totalus na stwora! Powiedzieć, że jego serce było niczym karabin maszynowy w trakcie wypuszczenia salwy to zbyt mało. Gdyby miał okazję, żeby się położyć, zrobiłby to niemal od razu! A jeszcze jutro czekało go zielarstwo, Krukon miał jedynie nadzieję, że nie będzie musiał znów walczyć z żadnymi roślinami, bo miał zdecydowanie dużo wrażeń, jak na te kilka dni!

Kostki na zaklęcia: 5 i 5 (bombarda), 1 i 3 (protego), 1 i 6 (riddikulus), 1 i 6 (ascendio), 1 i 1 (impedimenta), 6 i 6 (drętwota), 4 i 1 (tarantallegra), 3 i 2 (petrificus totalus)
Liczba punktów z OPCM: 2
Powrót do góry Go down
Effie Force

avatar
Gracz


Skąd : USA
Liczba postów : 156
PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy szóstoklasistów   29.07.16 16:24

24 czerwca 9:00, Zaklęcia

Zaklęcia powninny pójść Ef całkiem łatwo. Lubiła je i całkiem sobie radziła. Inna sprawa, że zakres znajomości zaklęć był u niej bardzo słaby. Wysłuchała treść i podeszła do manekina. Przypadło uratowanie topiącej osoby. Albo osoby której wydaje się, że się topi. W każdym razie najpierw wybrała Sentines Aqua. Miała nadzieję, że to sprawi że symulator przestanie myśleć, że tonie. Ponieważ w wskazówkach miała napisane, że człowiek jest zimny wybrała zaklęcie Calefactio, mimo że nie była pewna czy zadziała. Na jej gust to by wystarczyło, ale skoro miała rzucić trzy zaklęcia, wybrała jeszcze Reparat venis. Tak na wszelki wypadek. Wydawało jej się, że wszystkie zaklęcia wyszły jej całkiem dobrze. Zadowolona wyszła z sali.


Kostka na sytuację:3
Rzucone zaklęcia:Sentines Aqua, Calefactio, Reparat venis
Kostki na zaklęcia: 5 i 3, 6 i 3(wcześniej 1), 6 i 5
Liczba punktów w skrytce:5
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Sala egzaminacyjna - egzaminy szóstoklasistów   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Erised :: Fabuła :: Hogwart :: Parter-
Skocz do: