Share | 
 
Korytarz
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Korytarz   28.07.16 20:53

Korytarz
Kiedy w przedziale zrobi się zbyt tłoczno, zawsze możesz wyjść na korytarz. To prawda, nie ma tu zbyt wiele miejsca, ale do rozmowy w cztery oczy się nada. Nie daj się tylko rozjechać wózkiem ze słodyczami, to byłaby jednak głupia śmierć, prawda? I raczej nie próbuj tu grać w Eksplodującego Durnia - jest ciasno i jeśli jednak się tego podejmiesz, efekt wybuchającej karty obejmie wszystkich graczy, a od wyniku kostki na refleks będziesz musiał odjąć 1.


Screw this!

I'm going to Hogwarts!


Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Korytarz   04.08.16 15:50

(...)

Wyleciał z przedziału i zasunął za sobą te cholerne drzwi w tempie błyskawicznym, dopiero wtedy rozglądnął się po całym korytarzu i och na Merlina, całe szczęście był pusty. Rozluźnił nieco uścisk na dłoni krukona, zdając sobie sprawę, że przez cały czas kurczowo go ściskał, jak gdyby ten mu miał zaraz wyparować i zniknąć, a tego bardzo nie chciał...
- Dobra... - wziął wdech i przysunął Abbeya do ściany, teraz to on przybrał minę starszego, troskliwego brata, mimo iż był o wiele niższy. Musiało to wyglądać komicznie.
- Jak wszedłeś, twoja twarz miała kolor dorodnego pomidorka. Nie kłam mi i nie zmieniaj moich nóg w miękką watę, bo przecież widzę, że coś jest nie tak. - zgrymasił minę, chcąc tutaj dodać nieco powagi, ale oh... on nie potrafił być tak stanowczy, nie przy nim. Jego twarz przybrała emocję wyraz troski. Zaczesał mu nawet trochę włosów za ucho, a cofając dłoń, musnął opuszkami palców jego policzek.
- Powiedz... kłóciłeś się?




Powrót do góry Go down
Abbey Campbell

avatar
Gracz


Skąd : Plymouth, Anglia
Liczba postów : 200
PisanieTemat: Re: Korytarz   04.08.16 16:23

Rany, teraz chciał dyskutować...?
Abbey westchnął, bo nie miał na to najmniejszej ochoty, a Gabs i tak przycisnął go do ściany, trochę tak, jakby właśnie zamierzał przeprowadzić przesłuchanie. O współpracy nie było mowy, Campbell był chyba możliwie najbardziej upartym stworzeniem w tym pociągu i szybko strącił z siebie jego rękę. Owszem, mogli się bawić, ale to on, jak zwykle, będzie sterował grą albo do niczego nie dojdzie. To była część ich układu, przynajmniej według Abbeya. Porównanie do pomidora skomentował jedynie przewróceniem oczami i odepchnięciem od siebie chłopaka na tyle mocno, że ten wylądował na przeciwległej ścianie.
- Musisz psuć moment? - Spytał, odwracając się od niego. Stanął tyłem, twarzą do okna, które też zdecydował się uchylić. Wyjął z kieszeni pomiętą, cienką fajkę i odpalił ją przy pomocy zapalniczki, nawet nie bardzo przejmując się tym, że ktoś może go zobaczyć. Jakie miałoby to znaczenie pod koniec roku...? - Wiesz, że się kłóciłem. Lockwood to szmaciarz, na za dużo sobie pozwala, a ja nie będę znosił jego dram, humorków gorszych od niejednej laski z borderline i braku szacunku.
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Korytarz   04.08.16 16:42

Brawo Gabriel, jak zwykle nie potrafisz nikomu pomóc.
Kiedy Abbey odepchnął jego dłoń, mógł jeszcze to przyjąć, jeśli miałby liczyć ile razy ktoś odrzucał jego dotyk, ba, dłoń którą chciał pomóc, to straciłby rachubę. Krukon był zły, a ty idioto pchałeś się z pocieszaniem. O wiele gorzej było jednak wtedy, gdy również przez Campbella wylądował na ścianie. Dało mu to zrozumienia, że ten go najzwyczajniej w świecie nie chciał - a Gabriel jak uparty osioł wiedział, że to się źle skończy. Miał na myśli między innymi to, że Abb nie za dużo mówił, wyładowywał się "fizycznie", ale gdy miało dochodzić do słów, buntował się. Foks wiedział, że takie kiszenie w sobie wszystkiego nie będzie zdrowe, ani dla niego, ani dla reszty.
Teraz jednak zsunął się po ścianie na ziemię tak powoli, jak gdyby nie chciał by go usłyszano. Ludzie mogli go szarpać, krzyczeć na niego, bić się z nim etc., jednak zawsze, gdy robiła to osoba, którą lubił - tracił głos ze strachu. Tak też było i teraz, ale nawet jeśli chciałby odpowiedzieć mu coś na to zdanie, nie wiedziałby co. Przysunął więc do siebie nogi i oparł czoło o kolana, ramionami obejmując brzuch, pozycja embrionalna i kilka wdechów, jest okej, powtórka z rozrywki.




Powrót do góry Go down
Abbey Campbell

avatar
Gracz


Skąd : Plymouth, Anglia
Liczba postów : 200
PisanieTemat: Re: Korytarz   04.08.16 16:50

Wyrzucił pół fajki za okno, bo i tak nie był w stanie porządnie się zaciągnąć; wszystko go drażniło, ponura pogoda za oknem, jakieś piski młodych dziewcząt w pobliskim przedziale i, co najgorsze, on sam. Z żadną z tych rzeczy nie był w stanie sobie poradzić, a kiedy się odwrócił, dotarło do niego, że do tych góry nierozwiązywalnych problemów z własnej woli dorzucił jeszcze smutek młodego Foksa, który, ostatecznie, niczym mu nie zawinił. Znalazł się tylko w nieodpowiednim miejscu i czasie. Westchnął mimowolnie i przykucnął przy chłopcu, trąciwszy palcem jego podbródek.
- Nie gniewaj się, Gabs. Twoja smutna buźka jest ostatnim, czego potrzebuję, kiedy nie układa mi się w życiu. - Poprosił, dość czule sunąc dłonią po linii jego szczęki. Zahaczył palcami o ucho, a usta zaś przycisnął na moment do czubka rozjaśnianej głowy. Znali się dobrze, wiedział, że Krukon go zrozumie. W końcu już nie raz miał okazję, by przekonać się do tego, jak Campbell potrafił być intensywny. Czasem miał wrażenie, że obaj to lubili. Pocałował go bez wahania, kiedy ich spojrzenia się spotkały. Chyba chciał trochę w ten sposób zrekompensować chłopcu to, jak przedmiotowo przed chwilą go potraktował. Często rozwiązywał tak problemy między nimi, zbliżeniami właśnie, różnego typu i o różnej intensywności.
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Korytarz   04.08.16 17:43

Odetchnął tak cicho jak tylko mógł, kiedy krukon kucnął obok niego. Czuł się źle z tym, że chciał wymusić na nim cokolwiek, w dodatku wtedy, gdy był tak sfrustrowany. W dodatku musiał okazywać mu ten żałosny obraz spowitego ponurym humorem lisa, jeszcze pogarszając sytuację, nie tędy droga Gabrielu. Uniósł głowę z kolan, kiedy chłopak trącił jego brodę i bez słowa wsłuchiwał się w jego malutką prośbę. Przyjemny dotyk złagodził jego gwałtowne myśli i rozluźnił dłonie, którymi tak kurczowo trzymał swojej bluzki. Abbey miał rację, Gabriel go rozumiał, mimo iż było to dla niego trudne. Poza tym ten lis miał niesamowicie dużo cierpliwości i zdawał sobie sprawę z tego, że dla niego musiał jej mieć dwa razy więcej.
Kiedy blondyn go pocałował, Foks zamknął oczy co sprawiło, że spod tych drżących powiek spłynęły dwie strużki. Został tak przez chwilę, aż w końcu odsunął się od niego, zahaczając jeszcze przez moment o dolną wargę. Przetarł rękawem te dwa poliki i pociągnął nosem.
- Nie chciałem cię zmuszać, przepraszam... nie pomyślałem.




Powrót do góry Go down
Abbey Campbell

avatar
Gracz


Skąd : Plymouth, Anglia
Liczba postów : 200
PisanieTemat: Re: Korytarz   04.08.16 17:52

- Nie rycz. - Mruknął, ocierając jego policzki rękawem swojej naciągniętej koszulki. Nie potrzebował Gabrielowych łez, niepotrzebnie wzbudzały w nim jakieś dziwne, wyrzuty sumienia. Czasem traktował lista jak lalkę z porcelany, innym razem to, co z nim robił przypominało zaś relację z nietrafioną zabawką, którą kilkulatek dostał na święta. Nie potrafił się w tym odnaleźć, płacz tylko dodatkowo to utrudniał.
- Nic się nie stało. - Zapewnił go, choć sam nie był pewien czy właściwie tak było. Miał, mimo wszystko, nieco zbyt porywczy temperament i sam nad tym nie panował. Usiadł obok Gabsa, podobnie podciągając nogi pod brodę. Dobrze, że na korytarzu byli sami. Nie zniósłby teraz towarzystwa. - Wdałem się w jakiś dziwny romans z Lockwoodem i kurewsko mnie to stresuje, wiesz? Nie jestem przez niego sobą. ...Ale mniejsza o to, zakończyliśmy te szopkę, więc kiedy uda mi się opanować ten natłok wykluczających się emocji to wszystko wróci do normy. - Westchnął, przecierając twarz dłońmi, ostrożnie, by nie rozmazać makijażu. - Będę za Tobą tęsknił, mały. Pisz do mnie, dobra? I nie puszczaj się z byle kim.
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Korytarz   04.08.16 18:12

- Już nie ryczę... - powiedział niczym małe dziecko chcące udowodnić swojej mamie, że wszystko jest w porządku, ale jak zwykle mu nie wychodziło. Oparł się też spokojnie plecami o ścianę, kiedy usłyszał kolejne zapewnienie o tym, że jest w porządku. Nie, nie było, u żadnego z nich nie było w porządku, ale chwilowe zatopienie się w tej myśli dawało lekkie ukojenie, przynajmniej na kilka chwil. Wszyscy wtedy tego potrzebowali.
Spojrzał na niego kiedy usiadł obok i podobnie jak w przedziale, zmarszczył śmiesznie czoło w celu wyrażenia swojego zdziwienia.
- Jesteś pełen sprzeczności... aż dziw, że nie jesteś puchonem. - odparł z lekkim rozbawieniem, by odciągnąć myśli blondyna od kłótni z Lockwoodem. Przesunął powoli dłonią ze swojego brzucha, by trącić lekko palce krukona, uwielbiał bawić się czyimś dłońmi. Dotykać ich, przekładać palce, liczyć je po tysiąc razy i zginać. Teraz jednak objął calutkie jego ramię, do którego się przytulił.
- Też będę tęsknił i... obiecuję.

zt




Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Korytarz   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Erised :: Fabuła :: Hogsmeade :: Hogwarts Express-
Skocz do: