Share | 
 
Przedział III
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Przedział III   28.07.16 20:54

Przedział III
Mimo odsłoniętych zasłon przy pełnym świetle dnia, w tym przedziale panuje przyjemny półmrok. Nie próbuj nawet włączać światła, nie działa. Prawdopodobnie dobrze będzie ci się tu drzemało albo rozmyślało o tym, co było i co będzie. Chyba że masz lepszy pomysł, oczywiście. Ale przesuń się nieco, w końcu to przedział dla sześciu osób, a nie dla jednej.


Screw this!

I'm going to Hogwarts!


Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Przedział III   31.07.16 17:03

Rozsunął drzwi od przedziału z takim zamachem, że te huknęły pewnie na cały korytarz. Gabriel jednak nie wyglądał na takiego, co by się tym przejął i wręcz przeciwnie - zauważywszy, że w środku nikogo nie ma, wrzucił z małym trudem swój kufer do środka, wszedł i z równie głośnym skutkiem zamknął za sobą owe drzwi. Jednym kopnięciem wsunął już i tak biedny oraz potargany kufer pod siedzenia z jednej strony, a gdy już wreszcie usiadł ciężko na kanapie, spojrzał jeszcze raz na nowy numer Ploteczek, który zgniatał w dłoni. Miał wrażenie, że powietrze, które wdychał było jakieś toksyczne, przechodząc przez gardło sprawiało u niego odruch wymiotny, a zamiast do płuc jakimś cudem docierało do serca, a te robiło się brudne, ciężkie i bolące. Najgorsze w tym wszystkim było to, że nie miał pojęcia co mu jest i co jest tego powodem. Teraz jednak ze wściekłością w oczach zgniótł gwałtownie gazetkę zwijając ją w małą kulkę, a następnie cisnął nią w ścianę przed sobą. Ta odbiła się i kilkoma podrygami znalazła się na podłodze tuż obok jego białego trampka. Na to też nie mógł sobie pozwolić, więc jednym ruchem zgniótł papier jak natrętnego robala i tyle było z życia Ploteczek zza Lustra. Teoretycznie powinien poczuć się o wiele lepiej, prawda? Wyżył się, zgniótł papier, tak mu zawsze mówiono i powtarzano, że to działa. W tamtym momencie poczuł jednak, że te wszystkie słowa były jednym, wielkim kłamstwem, a gwałtowne potraktowanie papieru wezbrało w nim jeszcze większe emocje - tylko skąd one były?! Z jego ust wydobył się krótki pisk, a twarz wykrzywiła się w kwaśnej minie, która zwiastowała wstrzymany cudem płacz. Po jednym załkaniu i puszczeniu słonego płynu z oczu poczuł się już lepiej, więc może jednak stwierdzenie "wypłacz się, a poczujesz się lepiej" było swego rodzaju prawdą, w którą on jednak nigdy nie chciał uwierzyć? Miał jednak nadzieję, że prócz głośnego huku z początku jego wejścia smoka, nikt nie usłyszał go tak bardzo, bo dopiero wtedy zdał sobie sprawę, że zachował się jak totalny burak. Wyprostował się powoli i zaczął szperać po kieszeniach swoich szerokich, jeansowych spodni z podwiniętymi nogawkami. Wśród kilku starych śmieci oraz różdżki, z wielką ulgą wyciągnął chusteczkę higieniczną, którą od razu przetarł oczy, policzki i co tam tylko się dało. Nie był sam w pociągu i wiedział, że prędzej czy później ktoś się tutaj zjawi, nie chciał wypaść na depresyjnego frajera, więc poprawił sobie czarną, przylegającą do ciała bluzkę z długimi rękawami i wielkim pionowym wycięciem, które odsłaniało nie dość, że obojczyki, to początek ramion z obu stron, a następnie zgarnął garść włosów z twarzy, grzywkę i zrobił z nich małego koczka z tyłu, resztę blond siana zostawiając na wolności. Zdążył już wskoczyć w mugolskie ubrania, które jego zdaniem były o wiele przyjemniejsze niż sztywne mundurki, to dla niego była jedyna dobra rzecz w tym całym powrocie do domu.




Powrót do góry Go down
Claire Driscoll

avatar
Gracz


Liczba postów : 25
PisanieTemat: Re: Przedział III   31.07.16 23:54

Nie podobała jej się cała ta podróż i kiedy jechali tymi śmiesznymi powozami, rozglądała się z zaniepokojeniem dookoła. Czuła, że teraz jest łatwym celem, że jeśli się uprą, to ją tu znajdą i rozniosą, i pewnie taki właśnie mieli plan. Po tych egzaminach nabrała przekonania, że ten moment się zbliża. Musiała być czujna.
Czujność jednak zawiodła ją na peronie, kiedy zmierzała z innymi w stronę pociągu. Założyła, że jest ich wystarczająco dużo, żeby spokojnie mogła dostać się do wagonu, więc rozglądała się tylko trochę. To okazało się zapowiadać jej zgubę, bo w pewnym momencie coś uderzyło ją w głowę. Odwróciła się błyskawicznie, szukając sprawcy, ale było zbyt tłoczno. Szybko podniosła z ziemi to, czym dostała. A był to trampek. Czerwony. Rozmiar 43. Męski, prawdopodobnie. Tego jednak nie mogła być pewna, odkąd wiedziała, że trampki nie mają płci, a ich właściciele mogą mieć przeróżny rozmiar stopy niezależnie od tego, co akurat mieli w majtkach. To jednak nie zmieniało faktu, że została zaatakowana przez nieznanych sprawców, czyli zagrożenie było realne.
Pochyliła głowę, nadstawiła łokcie i w pełnym biegu przebiła się przez tłum, nie przejmując się tym, czy może nie robi komuś krzywdy. Nieważne. Jej bezpieczeństwo było najważniejsze. Wpadła do pociągu i przebiegła przez wagon. Który przedział, KTÓRY PRZEDZIAŁ?! Na początku nie, bo to za blisko, na końcu nie, bo to zbyt oczywiste... Środek. Środek będzie neutralny.
Wbiegła do przedziału i, zasapana i przerażona, zatrzasnęła drzwi. W środku było niemal ciemno - cudownie! I było tam tylko jedno stworzenie, które dobrze znała, skoro byli z jednego domu i z jednej klasy. Oczywiście nigdy nie mogła mieć pewności, ale wydawało jej się, że akurat Gabriel jest niegroźny. Oby tak było.
Opadła ciężko na jeden z foteli, rzucając swoją wypchaną rzeczami torbę na drugi. Kufrem się przecież już zajęli, to się nie przejmowała. Drugą torbę, która niebezpiecznie się ruszała i syczała, ostrożnie położyła na podłodze i rozsunęła zamek. Dwa wściekłe koty wylazły ze środka i natychmiast zajęły miejsca na półkach bagażowych.
- Cześć, Gab, można? - zapytała, bo tak coś czuła, że wypada. Zawsze miała problem z zachowaniem, ale jakie to mogło mieć znaczenie.
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Przedział III   01.08.16 1:15

Zdążył się już wcisnąć w kąt kanapy, objąć ramionami, ułożyć głowę na kolanach i już lekko przysnąć, kiedy do przedziału jeszcze głośniej niż on wleciała jakaś wariatka. Gabriel uniósł gwałtownie głowę, gdy tylko usłyszał jej wejście i niemalże od razu przetaksował ją wzrokiem, po krótkiej chwili zdając sobie sprawę, że to krukonka z jego roku, ta chora. Jego twarz nie zdążyła jeszcze zrehabilitować się po jego mocnym napadzie płaczu, który prędko stłumił, więc zaczerwieniony nos oraz oczy jeszcze nie zniknęły, a depresyjny wyraz twarzy... cóż, ten prawie nigdy nie schodził, więc w tym szczególe różnicy nie było.
Nie spuszczał oka z krukonki, zdawał sobie sprawę, że nie zawsze zachowywała się normalnie, a on nie miał ochoty być w centrum jej chorego zainteresowania, bo jeszcze dostałby jakimś kotem w twarz czy czymś innym. Jeśli jednak już o kotach mowa, w momencie wypuszczenia dwóch pchlarzy z torby, Foks gdyby mógł, to już dawno zabiłby te dwa osobniki wzrokiem. To mu się jednak nie udało (przez co był poważnie sobą rozczarowany) i gdy tylko kocury zajęły swoje miejsca, ten ponownie przeniósł złoty wzrok na dziewczynę. W pierwszym odruchu naprawdę dziwił się, że ta pamięta jego imię, jednak jego zaskoczenie zmalało nieco, gdy również przypomniał sobie godność Claire. Długo jednak musiała czekać z odpowiedzią.
- Jeśli będziesz trzymała te zwierzęta z dala ode mnie, to tak. - odparł po dwóch, długich jak noc minutach, a następnie zsunął skulone nogi, by dotknąć trampkami podłogi. Na ziemi dalej leżały zgniecione przez niego Ploteczki, a w dłoni chusteczka.
Ma teraz zacząć rozmowę czy coś? Musi?




Powrót do góry Go down
Ruby Connolly

avatar
Mod


Skąd : Cardiff
Liczba postów : 16
PisanieTemat: Re: Przedział III   02.08.16 12:39

Nawet rytmiczne stukanie jej własnych obcasów nie mogło poprawić jej humoru.
Oczywiście, nie wpakowała się do pociągu jako pierwsza, co może było błędem. Parę razy próbowała dosiąść się do czyjegoś przedziału, ale za każdym razem jej odmawiali. Czasem z głupimi uśmiechami mówili, że nie ma dla niej miejsca i się nie zmieści, niektórzy zmyślali, że zaraz przyjdą znajomi. A prawda była taka, że po prostu nikt nie chciał z nią siedzieć. Było jej przykro. Właściwie to bardzo przykro. Normalnie stwierdziłaby, że ma to gdzieś, ich strata, ale wielkimi krokami zbliżały się TE DNI, więc jest w stanie ryczeć o byle co.
Szła korytarzem pociągu i kiedy już zaczęła czuć, że zaraz nie wytrzyma się rozpłacze wsunęła się do lekko zacienionego przedziału. W środku znalazła dwa koty i Clairę - Krukonkę, która... z resztą, każdy znał Clairę. Może chociaż ona nie będzie miała nic przeciw.
- Hej, można? - zapytała zduszonym głosem. - Wszędzie jest zajęte.
Dopiero teraz dostrzegła kolejną osobę w przedziale. Wyglądało na to, że chłopak miał równie podły dzień jak ona. Cóż, może posmęcą sobie razem?
Wepchnęła swoją walizkę na górę i wzięła głęboki wdech próbując, wstrzymać łzy. Usiadła pośpiesznie jak najdalej od nich i zasłoniła twarz egzemplarzem Ploteczek, który dostała, udając, że czyta. Pochlipała tak troszkę, tyle o ile, nie chciała zaczynać podróży od rozpaczania. Wiedziała, że jeszcze sobie dzisiaj popłacze, ale na razie musiało to wystarczyć. Wiadomo, da ujście emocjom i dalej będzie miała tak samo wyjebane jak zawsze. Szybko starła łzy z policzków i spojrzała na chłopaka.
- Wszystko ok? - zapytała niepewnie. W sumie teraz wyglądała równie źle co on, ale ona jakoś sobie radziła, a kto wie co z nim.
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Przedział III   03.08.16 12:13

Z chwili na chwilę czuł się jak w pociągu wariatów.
W momencie, w którym puchonka weszła do przedziału, w którym siedział on i Claire, nawet się nie odezwał. Nie odpowiedział jej nawet na pytanie, oczywistym było to, że jej przecież nie wyrzuci na zbity pysk, by siedziała na kufrze na korytarzu. Doskonale wiedział, że wszyscy szykanowali ją ze względu na jej wygląd i że pewnie nikt nie chciał jej wpuścić do przedziału, a to głownie ze względu na to, machnął dłonią w myślach. Doskonale też wyczuł jej nastrój, który aż buchnął w jego stronę kiedy tylko przekroczyła próg. Miał wrażenie, że wybierając sobie to zacienione miejsce, został jakimś dziwnym magnesem na dziwne rzeczy, a najgorsze było to, że nikt go nie mógł stąd wyciągnąć. Nieważne jak długo patrzyłby się na drzwi, nikt nie wejdzie i go nie uratuje, więc musiał pogodzić się z takim stanem rzeczy. Ponownie podwinął kolana pod brodę i udając, że jest w jakimś super smutnym filmie spojrzał za okno expressu, dokładnie wtedy, gdy w tym cichym jak na cmentarzu przedziale, dało się usłyszeć cichutkie chlipanie Ruby, która jakby chcąc się odseparować, usiadła jak najdalej nich. Właściwie tu chyba każdy chciał się odseparować od każdego, witamy na emo party Gabrielu, to żeś kurwa trafił.
- Co? - wymsknęło mu się, gdy usłyszał (chyba) pytanie w jego stronę. Niestety w tym samym momencie musiał udławić się własną śliną, więc dostał lekkiego napadu kaszlu, oczywiście z dłońmi uniesionymi w górę, że nic mu nie jest. Nie trwało to długo, bo już po sekundce nerwowo otarł usta i przejechał dłońmi po nogach.
- Tak.. tak. - skinął szybko głową jakby dopiero teraz dotarły do niego jej słowa. Wdech, wydech, trzeba coś zrobić, czymś się zająć, zająć dłonie, umysł, coś, cokolwiek... ding!
- Zagramy?




Powrót do góry Go down
Abbey Campbell

avatar
Gracz


Skąd : Plymouth, Anglia
Liczba postów : 200
PisanieTemat: Re: Przedział III   04.08.16 12:32

- Pierdolę, co to za przedział...? - Spytał, kiedy przesunął drzwi i omiótł ciemnym spojrzeniem to przedziwnie dobrane towarzystwo. Gruba była cała zapłakana, zupełnie, jakby ktoś z rana zjadł jej cały pudding, Gabs wyglądał na niemożliwie przygnębionego, a ze świruską Clarie zawsze było coś nie tak, więc Abbey, ostatecznie, nawet nie poświęcił jej uwagi. Zabawne było to, że sam świetnie tu pasował. Mistrz totalnie beznadziejnych, przypadkowych romansów, przy tym kontrastujący z Ruby anorektyk i beznadziejny czarodziej. Za sprawą niedawno odbytej rozmowy z Felixem był czerwony na twarzy ze złości i miał ochotę kogoś uderzyć. ...Świruska siedziała najbliżej, ale przemoc wobec dziewczyn była raczej nietaktowna (...a może nie dotyczyła waleni i mógłby pobić się z Ruby?). - Dobra, nie ważne. - Mruknął po chwili. - Potrzebuję Cię, Foks. - Powiedział, ale jego wzrok przykuł czerwony but, który Krukonka trzymała w ręku. No tak, nie była normalna, zdecydowanie, to już wiedział. Jego ocena była słuszna; to był prywatny przedział dla wariatów, brakowało jeszcze Lockwooda z wieczną depresją. ...Może powinien usiąść? - Rany, Driscoll, po cholerę Ci ten but? Próbujesz się za jego pomocą gdzieś dodzwonić, że trzymasz go tak blisko twarzy czy może to męskie, znoszone obuwie ma dla Ciebie jakąś wartość sentymentalną?
Powrót do góry Go down
Claire Driscoll

avatar
Gracz


Liczba postów : 25
PisanieTemat: Re: Przedział III   04.08.16 12:58

Zmierzyła Gabriela podejrzliwym spojrzeniem. Nie lubił kotów? Coś musiało być z nim nie tak. A jeśli było z nim coś nie tak, to może nie powinna siadać z nim w jednym przedziale, bo może był szpiegiem i teraz przez to, że tu usiadła, okaże się, że całe uciekanie na nic, że ją znajdą, dorwą, zabiją, a wszystko przez niego, przez tego dziwnego chudzielca, który nie lubił kotów, to jego wina...!
Stop.
Musiała się uspokoić, bo to przecież był najlepszy przedział, do jakiego mogła wsiąść i prawdopodobieństwo, że akurat Gab był szpiegiem, było równie duże, jak to, że był nim każdy inny. Czyli bardzo duże. Ale jakoś trzeba było dojechać do domu, najlepiej się nie wychylając.
Przyjście Puchonki powitała z ulgą. Nie ufała chudym ludziom, tak? To jasne, jak ktoś jest chudy, to się nadaje na szpiega, a jak jest jak Ruby, to raczej nie. Chyba że na naprawdę sprytnie zamaskowanego. To też było możliwe. Ale tej akurat sympatycznie z oczu patrzyło.
- Jasne, wchodź! - zawołała radośnie, starając się nie brzmieć na kogoś, kto wie rzeczy i kogo trzeba szpiegować. Umiejętność maskowania się była ważna. - Co czytasz? Skąd takie masz? - zapytała zaciekawiona, bo ona nie dostała i nie miała pewności, czy to dlatego, że za szybko przepchnęła się przez tłum, czy też przez to, że w ten sposób została oznaczona jako cel. Niczego nie można było wykluczać.
Nawet nie usłyszała pytania Gabriela o grę, pogrążona w myślach sprowadzających się do powodów, dla których nie ma swojego egzemplarza szkolnego magazynu. Kiedy jednak w przedziale pojawiła się kolejna osoba, czujność nie pozwoliła jej dłużej myśleć. Musiała być gotowa na zagrożenia.
Zmierzyła Abbeya wściekłym spojrzeniem. Nie znosiła go. Był chudy, czyli nie zasługiwał na zaufanie, a poza tym zadawał absurdalne pytania. Nic nie rozumiał i była przekonana, że w przypadku masowej zagłady on padnie pierwszy. I mówił o jakimś dzwonieniu dokądś, co było najgłupszą rzeczą, o jakiej słyszała. A po co jej ten but? BO TO BYŁA BROŃ, KTÓRĄ PRZEPROWADZONO NA NIĄ ATAK, PRZECIEŻ MUSIAŁA WZIĄĆ JAKO DOWÓD, ŻEBY W DOGODNYM MOMENCIE MÓD GO PRZEBADAĆ, TO LOGICZNE.
Nagle niepokojące odkrycie uderzyło ją z całą mocą, odbierając oddech na długą chwilę.
- To twoje? - zapytała podejrzliwie, czując, że jeśli zaprzeczy, to tylko potwierdzi jej teorię, że to on stał za tym zamachem. WIEDZIAŁA, ŻE CHUDYM LUDZIOM NIE WOLNO UFAĆ.
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Przedział III   04.08.16 14:05

Rozsuwane drzwi od przedziału niemalże wywołały u niego kolejny mini zawał, już ich nie lubił i był pewny, że i one już mają dosyć tego ciągłego rozsuwania oraz zasuwania, po prostu czekał na to, aż w końcu hukną na ziemię. To się jednak tym razem nie stało, a do środka wparował Abbey, na którego widok Foksowi aż zmarszczyło się czoło. Był przekonany, że widział go w drodze do przedziału gdzie siedziała Rose i ten jego smutny romantyk. Specjalnie tam nie wszedł, bo nie chciał być świadkiem jakiś dziwnych rzeczy, w dodatku słyszał, że Abb zepsuł Rose egzamin z eliksirów czy coś w tym stylu. Niepojęte więc dla niego było to, że jest właśnie tutaj, czyżby coś się stało? W tym momencie jak na zawołanie zauważył, że twarz krukona wyglądała trochę jak pomidor... znaczy nie, nie wyglądała, miała po prostu kolor jak pomidor, bo burak to na pewno nie był. Usłyszawszy swoje nazwisko, wyprostował się śmiesznie, tak jakby chciał powiedzieć "... mnie?", jednak po chwili rozglądnął się dookoła chcąc być pewny, że nic prócz kufra tu nie zostawi, ale jedyne co tu było, to zgnieciona gazetka na podłodze, mokra chusteczka w dłoni i różdżka w kieszeni. Wstał pośpiesznie, zaczesując sobie niesforne strąki za ucho i podszedł do blondyna, jakby tak się do niego nachylając, by w tajemnicy przed wszystkimi szeptem spytać.
- ... Co się dzieję? - bo nic nie rozumiał. Wtedy dopiero zauważył czerwonego trampka, którego Claire tak zawzięcie trzymała. Na słowa Abbeya zaczęła się również jakoś tak dziwacznie zachowywać, jakby trzymanie buta było gigantyczną zbrodnią, na której ją właśnie nakryto. Pokręcił głową z lekkim zażenowaniem i przetarł jeszcze raz (o dziwo) dalej mokrego policzka.
- Nie kłóćcie się tylko...




Powrót do góry Go down
Abbey Campbell

avatar
Gracz


Skąd : Plymouth, Anglia
Liczba postów : 200
PisanieTemat: Re: Przedział III   04.08.16 15:10

Westchnął i przyciągnął blondyna do siebie, składając krótki pocałunek na jego skroni, niby na dzień dobry, trochę jednak po to, by się najzwyczajniej w świecie wyładować i zapomnieć o negatywnych emocjach, będących efektem tego, co powiedział mu Felix.
Czy można było mówić o tym, że czasem trochę wykorzystywał Foksa?
Wolał nie odpowiadać sobie na to pytanie.
- Nic się nie dzieje, po prostu Cię chciałem~. - Mruknął cicho, wprost do jego ucha, które musnął też czubkiem nosa. - ...Ale widzę, że jesteś zajęty. - To dodawszy odsunął się o krok w tył, opierając o drzwi przedziału, a potem znów omiótł wzrokiem to całe, idealnie dobrane towarzystwo. - Szkoda, bo nie będziemy mieć okazji do spotkań przez najbliższe dwa miesiące, a w pewnym kwestiach... - Tu zaśmiał się mimowolnie, splatając ich palce. - ...jesteś jednak niezastąpiony.
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Przedział III   04.08.16 15:50

Jeszcze chwilę temu Abbey był cały czerwony, ale teraz to Gabriel spłonął soczystym, różanym kolorem na wskutek przemiłego powitania krukona. Tyle już razy był dotykany czy cmokany, jednak dalej zachowywał się przy tym jak największa cnotka na ziemi. Oczywiście nie śmiał protestować czy uciekać przed gestami Abbeya, wręcz przeciwnie, grzecznie słuchał jego słów spragniony jakiejś ucieczki od ponurej atmosfery, od której się tu już ciężko oddychało. Z tego też samego powodu spojrzał nieco smutno na blondyna, gdy ten się cofnął i rozejrzał po przedziale. Sam też to zrobił patrząc na Claire oraz Ruby, miał nadzieję, że humory im się prędzej czy później zmienią na lepsze.
- Znaczy... czy zajęty... zaproponowałem grę, ale jakoś tak nikt... - urwał, gdy krukon znów zaczął mówić. Mimowolnie na niego spojrzał, a włoski na karku mu się zjeżyły, kiedy splótł ich palce. Przez chwilę się zastanawiał, jednak w końcu ścisnął mocniej ich dłonie i po omacku rozsunął drzwi od przedziału.
- Wybaczcie, potem zagramy. - mruknął im szybko i wyleciał z przedziału, ciągnąć za sobą blondyna.
(...)

zt + Abb




Powrót do góry Go down
Ruby Connolly

avatar
Mod


Skąd : Cardiff
Liczba postów : 16
PisanieTemat: Re: Przedział III   04.08.16 18:18

Miłe przywitanie Claire znacznie poprawiło jej humor. Serio. Tylko trochę bolał ją brzuch.
- Rozdawali przed wejściem do pociągu - odpowiedziała Ruby, chowając się za szkolnym pisemkiem. - Mogę cię dać, kiedy skończę.
Chociaż w tamtym momencie niewiele widziała z tego co jest napisane. Kiedy się uspokoiła Krukon zaproponował grę.
Przez chwile się wahała. Chyba wszyscy potrzebowali w tym momencie jakiegoś zajęcia. Mogła wyjąć z torebki kolejny tom Upadku i użalać się na sobą, udając zaabsorbowanie lekturą (może nawet faktycznie poczytać?) albo faktycznie zająć się czymś rozluźniającym. Już nawet miała się zgodzić, gdy drzwi rozsunęły się i zobaczyła tam tego kretyna.
Z reguły nie życzyła źle ludziom. Właściwie to faktycznie, żadnemu człowiekowi nie życzyła źle. Jego by po prostu człowiekiem nie nazwała.
- Skąd masz tego buta? - zapytała Ruby, odwracając się do Claire. Chciała ją czymś zająć, w czasie gdy oni będą rozmawiać i siebie też chciała czymś zająć. I zdecydowanie nie chciała patrzeć. Rany świata, on nie miał żadnego wstydu tak się do niego migdalić przy ludziach?
- Do potem - pożegnała się z Gabrielem.
Współczuła każdemu, kto musiał wytrzymywać z Campbellem, ale jednocześnie uważała za głupotę samo zadawanie się z nim. Cóż, oni chyba byli na jednym roku i w jednym domu, więc jakby... nie mieli wyjścia?
Wskazała na trampka.
- I właściwie po co ci on?
Powrót do góry Go down
Ezra J. Fawley

avatar
Admin


Liczba postów : 96
PisanieTemat: Re: Przedział III   08.08.16 21:06

Szukał Lysandra. Tak, oczywiście, kogo innego miałby szukać. Szukał brata. Zaglądał do każdego mijanego przedziału, a ludzie za każdym razem pytali się go dlaczego idzie boso. Był zmęczony tłumaczeniem im, że tak właśnie powinno być, że to oni nie powinni chodzić w butach, bo jak wyjdzie z pociągu będzie miał całe czarne stopy, więc najczęściej udawał, że nic nie słyszy. Jeju, na prawdę. Bardzo kochał ich wszystkich, ale ile można wytrzymać z ich ignorancją?
Otworzył drzwi przedziału trzeciego.
- Hej, nie widzieliście może...
Wgapił się w coś, co trzymała Krukonka. To nawet nie było coś. To był jego trampek. Tylko JEDEN. A to oznacza, że drugi został w Hogsmeade. To... to... to nie może tak być. One miały być tam oba. Teraz bosy czarodziej będzie miał tylko jednego buta i będzie nieszczęśliwy. A trampki... trampki są jak rozdzielone bliźniaki. Tak jak Lysander i Clara. Jak Lysander... zawsze smutne. To jak rozedrzeć na pół jedną duszę. To jak...
- COŚ TY ZROBIŁA?! DLACZEGO GO WZIĘŁAŚ?! ON POWINIEN BYĆ W HOGSMEADE!
Był załamany. Był zrozpaczony. Już mu starczyło, że przez tyle lat patrzył na cierpienia brata. Nie był pewien czy potrafiłby znieść kolejny taki ból...
Powrót do góry Go down
Claire Driscoll

avatar
Gracz


Liczba postów : 25
PisanieTemat: Re: Przedział III   12.08.16 8:15

Rozdawali przed wejściem do pociągu? No to nic dziwnego, że nie dostała, jak rozdawali przed wejściem do pociągu, bo przecież prędzej by ziomka z gazetami staranowała, niż cokolwiek od niego wzięła. A gazetki była ciekawa, zdecydowanie.
- Tak, poproszę - uśmiechnęła się do Puchonki. Jej można było ufać. Ona zasługiwała na uśmiech.
Za to kiedy patrzyła, jak z przedziału wychodziły te ludzkie zakały... Wychudzone, tlenione gnidy. Szpicle, szpiedzy, konfidenci. Tfu!
Potrzebowała chwili, żeby dotarło do niej, że dziewczyna do niej mówi. Czasem nie jarzyła za szybko.
- Skąd mam co? - zapytała zdezorientowana. Po co jej były takie informacje? A może jednak... Może ona też... Niee. A potem ją olśniło. Uniosła trampka triumfalnie. - Buta! A, no to jest poważna sprawa, bo zostałam nim zaatakowana na peronie, to jest narzędzie zbrodni, dowód, który przedstawię na przesłuchaniu, kiedy obcy wywiad już mnie dorwie, choć wolałabym, żeby nie. Ale trzeba być przygotowanym, nie? - wyjaśniła, jakby mówiła o najbardziej oczywistej rzeczy pod słońcem. Ale może i tak było.
A wtedy do przedziału wszedł kolejny dziwny koleś. Wszedł i zaczął na nią krzyczeć. Zmrużyła oczy i zmierzyła go wściekłym spojrzeniem. Koty też wyczuły, że coś jest nie tak - oba się najeżyły i zaczęły syczeć. Były jej najlepszymi obrońcami.
- Nie krzycz na mnie - warknęła, przeprowadzając w głowie szybkie, a skomplikowane operacje taktyczne, opierające się na tym, czy lepiej będzie wiać, czy też atakować. W efekcie doszła do przerażającego wniosku. - TO TY MNIE ZAATAKOWAŁEŚ! JESTEŚ OBRZYDLIWYM ZAMACHOWCEM! SCZEŹNIJ! - wrzasnęła, rzucając w niego jednym z kotów. Koty na ratunek! Koty na barykady!
Powrót do góry Go down
Ezra J. Fawley

avatar
Admin


Liczba postów : 96
PisanieTemat: Re: Przedział III   18.08.16 20:14

Już nawet miał jej posłuchać i przestać krzyczeć, ale tak bardzo chciało mu się płakać! Ktoś musi zapłakać nad trampkiem, uronić łezkę, pocieszyć, skoro obuwie nie potrafi wyrażać swojego smutku w ten sposób.
- Wcale nie jestem obrzydliwy! Jestem uroczy!
Jak ona mogła powiedzieć coś tak niemiłego?! Baby się nie znają! Co to jest za słowo "sczeźnij"? Czy ona proponuje mu jakąś grę?
Nie zdążył się zapytać, bo w tej samej chwili został zaatakowany przez kota, przy drobnej pomocy złodziejki obuwia. Niewiele mógł zrobić w takiej sytuacji, nie chciał przecież uszkodzić kota. Był zrozpaczony! Dlaczego ten uroczy futrzak robił mu coś takiego?! Co on mu zrobił?! Chce tylko odzyskać swojego buta, nic więcej!
- Oddaj mi buta! - zawołał ze łzami w oczach. Tak bardzo chciał odzyskać zagubionego bliźniaka! Dlaczego ona go wzięła? Przecież nie był jej!
Pozwolił się drapać i co tam jeszcze robią koty. Jeśli trzeba to pójdzie po Lysandra, on na pewno ją przekona!
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Przedział III   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Erised :: Fabuła :: Hogsmeade :: Hogwarts Express-
Skocz do: