Share | 
 
Kamienista plaża
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Kamienista plaża   29.07.16 8:16

Kamienista plaża
Nie wszystkie plaże w okolicy nadawały się do leżenia na nich plackiem. Niektóre, jak ta, składały się z całkiem sporych kamieni i nawet samo przejście po nich boso mogło skończyć się bólem stóp. Był jednak powód, dla którego niektórzy lubili tu bywać. Otóż według legendy irlandzkie leprechauny zgubiły tutaj kociołek wypełniony złotem. Jest to złoto szczególne, magiczne - nie znika ani nic z tych rzeczy, ale trafić może na nie tylko ten, kto tego nie szuka. Dlatego "przypadkowe" spacery po tej części plaży należały do codzienności.

Rzuć kostką.
parzysta - niestety, niczego nie znalazłeś - może po prostu przestań szukać?
nieparzysta - znalazłeś galeona!


Screw this!

I'm going to Hogwarts!


Powrót do góry Go down
Abbey Campbell

avatar
Gracz


Skąd : Plymouth, Anglia
Liczba postów : 200
PisanieTemat: Re: Kamienista plaża   07.08.16 22:26

Od rana wymieniali jedynie spojrzenia i półuśmieszki. Nie było okazji, by zamienił z Felixem choć słowo. Wiadomo, najpierw problemy z namiotami, potem rozpakowywanie i podział łóżek, następnie próby integracji czy błąkanie się po okolicy samotnie i generalnie zawsze coś, co było ważniejsze od tego, by znaleźć dla siebie chwilę. Abbey, jak zwykle, nie pojawiał się na wspólnych posiłkach, ominął nawet powitalne ognisko (choć tam akurat chyba nikt się go nie spodziewał, nie lubił ani takich imprez ani tłoku).
Dopiero gdzieś późnym popołudniem udało im się umówić; przedziwnie, bo o północy przy kamienistej plaży. To było dobre miejsce – oddalone od obozowiska, a szum płynącej wody uniemożliwiał to, że zostaną podsłuchani. Nie, żeby miał coś do ukrycia, ale jednak chciał z nim być sam na sam, tak po prostu. Pojawił się na umówionym miejscu kilka minut przed czasem. Wziął nieduży, puchaty koc, lampę naftową, a ramiona otulił ciepłym swetrem. Noce w Szkocji bywały dziwne. Odpalił papierosa, usiadł, wsparł się o własne kolana i czekał.
Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Kamienista plaża   07.08.16 23:21

Zgodził się na to spotkanie, bo bardzo chciał się znowu spotkać z Abbeyem. Nie miał przekonania, czy w nocy chodzenie tak daleko nie było niebezpieczne, ale to nie miało znaczenia. Udało mu się dotrzeć na miejsce bez niespodzianek i całe szczęście. Cieszył się z tego, bo mieli naprawdę dużo rzeczy do omówienia i im szybciej to zrobią, tym lepiej.
Cały czas brał pod uwagę, że ta relacja, czyli też to spotkanie, miało pozostać w tajemnicy. Nie był jednak pewien, czy udało mu się wymknąć z obozu niezauważenie, bo nawet jeśli nie wszyscy siedzieli już w namiotach, to jednak kręcili się po obozie i nie dało się uniknąć zaciekawionych spojrzeń. Ale przecież nie musiał się tłumaczyć. Nic się nie wyda, wszystko będzie dobrze.
Starając się iść jak najciszej (noce z dala od ludzi były cudownie ciche i szkoda byłoby tę ciszę przerywać), znalazł się wreszcie na plaży i usiadł blisko chłopaka. Biło od niego przyjemne ciepło. Uśmiechnął się lekko.
- Cześć - szepnął. - Wszystko u ciebie w porządku?


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Abbey Campbell

avatar
Gracz


Skąd : Plymouth, Anglia
Liczba postów : 200
PisanieTemat: Re: Kamienista plaża   08.08.16 9:14

- Dlaczego miałoby być inaczej? - Spytał, marszcząc brwi. Takie pytania nie były w ich stylu, nigdy wcześniej się o siebie specjalnie nie martwili. Skupiali się głównie na emocjach, poza nimi w ich relacji, przynajmniej do rozmowy na moście, gdzie Abbey trochę się przed nim otworzył, nie było właściwie niczego.
- No, pomijając fakt, że ze względu na obecność Ruby mam w namiocie dość ciasno... no to jest wyjątkowo dobrze. - Mruknął, nieznacznie rozbawiony. Postanowił obrócić tą dziwaczną troskę w żart. Zresztą, nie kłamał. Poza spięciem z Gabrielem nie miał na co narzekać. No dobra, może trochę martwił się tym, że Felix i Gabriel ze względu na to, że są razem w namiocie będą niepotrzebnie się sprzeczali albo właśnie przeciwnie - zbyt mocno się do siebie przywiążą, ale starał się odsunąć od siebie te nieprzychylne myśli.
Miejsce wakacyjnego pobytu wyjątkowo przypadło mu do gustu. Nie mógł marzyć o niczym innym niż kontakt z naturą na totalnym odludziu i to jeszcze bez sztywnych ramek regulaminu szkolnego, który zabraniałby opuszczania namiotu, kiedy tylko się ściemni. Traktowali ich raczej jak dorosłych. I dobrze, Abbey właściwie już 16 sierpnia miał stać się pełnoletnim czarodziejem. Był ciekaw czy Felix o tym wiedział. Uśmiechnął się do własnych myśli i złączył palce ich dłoni, kiedy tylko Gryfon usiadł obok niego.
Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Kamienista plaża   08.08.16 15:39

Dotyk jego dłoni był kojący i rzeczywiście Felix był w stanie uwierzyć, że wszystko jest w porządku. Ale jednak wszystko to, co dzisiaj usłyszał, było niepokojące. I chociaż nie przywykł do tego, że rozmawiają ze sobą o takich rzeczach, to się martwił. Nawet jeśli nie powinien. Martwienie się wiązało się z zaangażowaniem, a tego jednak chciał uniknąć, przynajmniej w miarę możliwości, ale... Cóż. Całkiem tego wytępić nie był w stanie, nawet jeśli bardzo się starał.
- Jakieś dziwne rzeczy o tobie mówią, a słyszałem, że się dzisiaj pokłóciłeś z Gabrielem i... - zawiesił głos, nie wiedząc, co powiedzieć. Co, bałem się, że się zabijesz? To brzmiało koszmarnie głupio. Nawet jeśli było prawdziwe. - A że nie widziałem ani ciebie, ani jego od tamtego czasu, kiedy poszedł cię szukać, to Merlin jeden mógł wiedzieć, czy wszystko w porządku.
Miał jednak dowód, że wszystko jest okej. Nie musiał się już martwić. Byli tu, razem. Uśmiechnął się i spojrzał na wodę. Podobało mu się tu, choć było ciemno. Nie można było jednak mieć wszystkiego. A do przedyskutowania pozostała jeszcze jedna kwestia.
- Swoją drogą... Myślałem, że ustaliliśmy, że utrzymujemy wszystko w tajemnicy, więc trochę nie rozumiem tego twojego dzisiejszego listu, chociaż... To miłe. Tylko... Nie będzie dziwnie? No wiesz, z Gabrielem? Znaczy ja wiem, że tylko seks, ale wciąż...
Wciąż nie do końca wiedział, jak odnaleźć się w tym układzie. Próbował się nie przejmować, ale odkąd doszła do tego sympatia do Gaba i ten dziwny list od Abbeya, wszystko wydawało się być jeszcze bardziej pokręcone niż zwykle.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Abbey Campbell

avatar
Gracz


Skąd : Plymouth, Anglia
Liczba postów : 200
PisanieTemat: Re: Kamienista plaża   08.08.16 16:05

- Mówią o mnie dziwne rzeczy...? - Spytał, rozbawiony, a potem cisnął jakimś kamieniem w wodę. Tak, znał większość mniej lub bardziej prawdziwych pogłosek o swojej osobie, ale nie sądził, by to było coś, czym mógł zainteresować się Lockwood. Widocznie obaj wciąż niewiele o sobie wiedzieli, choć w tej kwestii byli na dobrej drodze – od ostatniego spotkania mówili sobie jakby więcej. Abbey zastanawiał się czy aby nie jest tak, że powoli zaczyna mu ufać. Nie był pewien czy tego chce, w kwestii przesadnego zaangażowania zawsze paraliżował go strach, unieruchamiający o wiele gorzej i trwalej niż Drętwota.
- Nie ma powodu do obaw. - Uciął krótko. To była prawda, ale prawdą było też to, że nawet, jakby zmagał się właśnie z całą stertą problemów... prawdopodobnie odpowiedziałby tak samo, będąc przy tym jeszcze absolutnie szczerym. Nie uważał, by prócz niego samego na świecie istniał człowiek, który miałby racjonalny powód do tego, by się o niego martwić. Felix mógł go lubić czy, czego tak bardzo chciał i nie chciał jednocześnie, nawet kochać, ale nie potrafiłby zrozumieć, gdyby okazał mu się być ważniejszym niż jego własna skóra. Abbey bronił się, że to nie egoizm, a instynkt samozachowawczy. Westchnął ciężko, kiedy słuchał kolejnych, wypluwanych przez Gryfona słów. - Nie mam pojęcia o czym Ty w ogóle mówisz... Dlaczego miałoby być dziwnie z Gabrielem? Będzie dziwnie jak się zaprzyjaźnicie. Powinieneś trzymać się od niego z daleka.
Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Kamienista plaża   08.08.16 16:56

- No, tak - zamyślił się na chwilę. Zwykle umiał rozmawiać o takich rzeczach, jakichś problemach, trudnych tematach, ale w tym przypadku trochę czuł, jakby napotykał ścianę. Abbey ani razu nie wykazywał chęci poważnej rozmowy, a Felix z kolei nie chciał naciskać. Ale jednocześnie sprawa była poważna. - Podobno się okaleczasz. Dużo płaczesz. I nie jesz. To... Nie brzmi, jakby było w porządku. Jeśli to prawda. - Spojrzał na niego uważnie, czekając na potwierdzenie - albo zaprzeczenie. Może sytuacyjnie było wszystko dobrze, może teraz mimo jakichś spięć z Gabrielem nic złego się nie działo, ale całościowo... Tylko jak pogodzić jak największy dystans z martwieniem się?
To, że Abbey nie wiedział, o co chodziło z listem, też było dziwne. Gryfon uznał jednak, że chłopak po prostu się droczy, co w jakimś sensie było nawet urocze.
- No te oświadczyny - wyjaśnił ze śmiechem. - Ale naprawdę, nie sądziłem, że takie rzeczy cię bawią. Mnie raczej też średnio, ale jak mógłbym ci odmówić, prawda? - cmoknął go w policzek.
Tylko ta wzmianka o Gabrielu trochę psuła luźny nastrój. Powinieneś trzymać się od niego z daleka? Co to w ogóle za tekst?
- Chyba nie rozumiem. Ty możesz się z nim... Przyjaźnić, ale ja już nie? Co to za granica i gdzie konkretnie leży? - zmarszczył brwi, próbując jakoś to ogarnąć. Niespecjalnie jednak rozumiał.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Abbey Campbell

avatar
Gracz


Skąd : Plymouth, Anglia
Liczba postów : 200
PisanieTemat: Re: Kamienista plaża   08.08.16 17:42

- Nie sądziłem, że ktoś zwraca na mnie aż taką uwagę. - Mruknął, nie wchodząc w ten temat głębiej. Po co? Nigdy wcześniej nie rozmawiali o jego problemach, których, przecież, nie ukrywał. To, że miał problemy z jedzeniem było dość oczywiste; był nienaturalnie szczupły i nie jadał z innymi. Na ciele miał też sporo mniej lub bardziej świeżych blizn. Nie zasłaniał ich celowo, było mu wszystko jedno, co ludzie o nim pomyślą, ale ze względu na niską wagę i to, jak często przez nią marzł... nosił bluzy nawet latem. Ta Feliksowa troska była dla niego dziwna, całkowicie obca i niepotrzebna, głównie dlatego, że wcześniej, prawdopodobnie, nawet nie zwrócił na to uwagi.
Wspomnienie o oświadczynach wyjątkowo go rozbawiło.
- Podobasz mi się, Feliksie Lockwoodzie i może, bo kto wie, w przyszłości byłbym zainteresowany taką ewentualnością, ale jak na razie musisz zapomnieć o pierścionku i zadowolić się tym, że jestem obok. - Wyjaśnił, szczerze ciekawy, skąd w ogóle COŚ TAKIEGO przyszło mu do głowy. No dobra, uwierzyłby, gdyby Felix w swoich rozmyślaniach o ich relacji myślał o tym, że powinni się oficjalnie ze sobą związać, ale żeby w jego głowie pojawiały się jakieś wizje Abbeyowych oświadczyn...? Paranoja. Z drugiej strony – schlebiało mu to. To świadczyło o tym, że myślał o nim na poważnie. Starł resztki śliny ze swojego policzka. Dobry humor ustąpił, gdy wrócili do tematu Gabriela. Naprawdę tego nie rozumiał? - Nie rozumiem po co Ci ta znajomość. To chore i nie udawaj, że się z tym nie zgadzasz. Co, chcesz być z nim blisko? Jak blisko...? Może, w ogóle, najlepiej będzie, jak zaczniemy się spotykać we trójkę, co?
Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Kamienista plaża   08.08.16 20:08

- Jak widać. Nie powiesz mi? - przygryzł wargę. Do tej pory nie chciał pytać. Oczywiście, miewał podejrzenia, ale nie przyglądał się, nie wnikał, nie pytał. Uznał, że Abbey sam powie, jeśli będzie miał ochotę, ale teraz... To wszystko stawało się zbyt realne. Wypowiedzenie na głos pewnych obaw - a to, że Krukon miałby się powiesić, na pewno do takich należało - czyniło je prawdziwe i Felix nie miał pojęcia, jak inaczej mógłby poradzić sobie z czymś takim, jeśli nie przez rozmowę. Ale jeśli Abbey naprawdę nie będzie chciał rozmawiać... Cóż. Nie będzie nalegał. Niewiele miało ich łączyć, tak? Miało być powoli, niezbyt intensywnie i bez zbytniego zaangażowania. Jeśli kiedyś będzie między nimi więcej, to może wtedy do tego wrócą. Może wtedy Abbey będzie mu ufał wystarczająco mocno.
- Ale mnie to całkowicie satysfakcjonuje, dlatego to nie był mój pomysł. - Wyciągnął z kieszeni marynarki list, który wcześniej dostał i podał chłopakowi. - Skoro jednak nie chcesz, to po co ta propozycja? - On sam ani trochę nie brał tego pod uwagę. Żadnych ślubów, żadnych aż tak poważnych zobowiązań. W końcu ostatni miesiąc spędził na przekonywaniu samego siebie, że nie ma co się przesadnie angażować, ba, że relacja z Abbeyem nie powinna więcej zaistnieć, więc już wystarczyło, że złamał to najbardziej podstawowe z postanowień, po co miałby jeszcze planować jakieś śluby? Nawet jeśli tylko obozowe. Ale teraz, skoro Krukon tak bardzo się tego wypierał, robiło się dziwnie.
- Moja znajomość z Gabrielem jest z definicji chora? Bo co, bo ty masz prawo, będąc ze mną, spotykać się z kim chcesz, a ja nie? Bo ty masz pierwszeństwo wyboru, z kim chcesz się jeszcze spotykać, a ja powinienem wtedy wykreślić te osoby z listy znajomych? Nie chcę być z nim blisko, nie o to chodzi. Rozmawiamy, jest miło, nic więcej. I co, to chore? - Trochę go to złościło. Nie lubił, kiedy ktoś mu narzucał podobne rzeczy, tym bardziej, że nie miał sobie nic do zarzucenia, nie robił nic złego. Chyba miał prawo mieć dowolnych znajomych. Czy nie?


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Abbey Campbell

avatar
Gracz


Skąd : Plymouth, Anglia
Liczba postów : 200
PisanieTemat: Re: Kamienista plaża   08.08.16 20:55

- Nie zadałeś pytania. - Mruknął, wzruszywszy ramionami. - Ale tak, te pogłoski są prawdą, co z tego? - Spytał, a potem położył się na kocu, nie zwracając uwagi na to, że przez cienki materiał wbijały mu się w plecy kamienie. Nie oczekiwał wygód, dyskomfort był wręcz wskazany. Pasował do tego, jak czuł się psychicznie, kiedy Felix poruszał te tematy.
Chwycił list w dłonie, przyglądając się mu z uwagą. Właściwie ciężko było go pomylić z tym, które pisywał Abbey. On w życiu nie użyłby jasnoróżowego, perfumowanego papieru. Pismo może było podobne, ale tylko na pierwszy rzut oka. Pewne litery rózniły się diametralnie. Uśmiechnął się bez przekonania, oddając mu niewielką karteczkę. - Nie napisałem tego. - Oznajmił. - Przyjrzyj się, ja zupełnie inaczej zapisuję literkę "A". - Ba, Krukon nawet nie miał pojęcia, że będą organizowane jakieś obozowe śluby, więc przez chwilę myślał, że gdy mówi o oświadczynach to chodzi mu o takie... najprawdziwsze z najprawdziwszych. Nie przeczytał ani jednego ogłoszenia na tablicy informacyjnej, zupełnie go to nie obchodziło. Przyjechał tu, żeby obcować z naturą, a nie integrować się z ludźmi, którzy w jego mniemaniu, nie mieli mu nic ciekawego do zaoferowania. Westchnął, kiedy znów był zmuszony do tego, by myśleć o Gabrielu. Ze względu na ich kłótnię... nie chciał. Przyszedł tu by poświęcić czas Gryfonowi. - Myślałem, żeby zrezygnować z tej relacji na rzecz naszej. Nie jestem pewien czy chcę spotykać się z kimś poza Tobą.
Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Kamienista plaża   08.08.16 21:37

Nie miał ochoty już ciągnąć tego tematu. Abbey podchodził do tego niesamowicie luźno, jakby nic się nie stało, jakby nie było się czym przejmować i to co z tego? w jakiś sposób zabolało. Bo najwyraźniej to, że on się martwił, nie miało specjalnego znaczenia. No cóż. Niewiele pozostawało Felixowi innych możliwości, niż się do tego dopasować. Jeśli nic, to nic. W końcu nie muszą o tym rozmawiać, żeby Gryfon mógł robić, co się da, żeby przypilnować Abbeya. Żeby upewnić się, że te złe rzeczy się więcej nie powtórzą.
Dziwny pergamin nie zwrócił jego uwagi, bo przez to, że nie traktował całej sprawy ślubów obozowych zbyt poważnie, uznał, że Abbey też zrobił z tego jakiś żart. A do żartu mógł pasować różowy, perfumowany pergamin. Jednak to, że chłopak tego nie napisał... Że charakter pisma rzeczywiście wyglądał nieco inaczej... Wcześniej Felix zupełnie nie brał tego pod uwagę, uznając autorstwo listu za coś absolutnie oczywistego, ale teraz najwyraźniej nadszedł czas, kiedy należało się zastanowić, kto inny mógł mu coś takiego wysłać. Chyba że to serio był żart. Może miał pomyśleć, że to Abbey, przyjść na tę imprezę ze ślubami i się wygłupić. Bo jakie było inne rozwiązanie tej zagadki?
- Jeśli nie ty, to kto? - rzucił, trochę chyba nawet bardziej do siebie, niż do Abbeya. Bo nawet jeśli to tylko żart, to jednak ktoś próbował go skompromitować i dobrze byłoby wiedzieć kto.
Okej, teraz już nic nie rozumiał. Ledwo zdążył pogodzić się z tą ich relacją, a teraz nagle coś takiego? To nie miało sensu, najmniejszego.
- Ale... To znaczy nie to, żebym ja tak od siebie miał coś przeciwko, bo nie, po prostu... Rozmawialiśmy raptem wczoraj i mówiłeś, że nie chcesz z niego rezygnować. I potem, na tym ognisku, on się naprawdę zmartwił i poszedł cię szukać, więc... Co się właściwie stało? On o tym w ogóle wie? - Głos miał mocno niepewny, ale i nic dziwnego. Nie był egoistą i choć pewnie teraz byłoby najlepiej, gdyby po prostu się ucieszył, że Abbey woli jego od Gabriela, że, najwyraźniej, wreszcie mają szansę zbudować coś zdrowego, sensownego, razem, tylko oni, to... Cóż, nie było dobrze, jeśli ktoś miał zostać przez to skrzywdzony. I nie to, że przedkładał szczęście Gabriela nad własne, zwłaszcza że go praktycznie nie znał, ale chyba potrzebował zrozumieć.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Abbey Campbell

avatar
Gracz


Skąd : Plymouth, Anglia
Liczba postów : 200
PisanieTemat: Re: Kamienista plaża   08.08.16 22:02

- Pewnie ktoś inny, kto ma imię, które zaczyna się na "A". - Zauważył odkrywczo i uśmiechnął się w swój typowy, nieznacznie złośliwy sposób. - Może, na przykład, zakochana w Tobie na zabój, ale obawiająca się odrzucenia nauczycielka eliksirów? - Zażartował, bo o ile dobrze pamiętał, ona miała na imię Alecto, więc nawet się zgadzało. Był szczerze ciekaw, kto też był autorem tego listu, bo, jakby nie spojrzeć na sprawę, był to ktoś, kto chciał wziąć sobie za męża Felixa Lockwooda, nawet, jeśli chodziło o tak niepoważną ceremonię, jak obozowe śluby.
- Skoro nie wiesz kto to i nie masz ochoty brać ślubu niespodzianki... no to po prostu odpowiedz, że nie, dziękujesz, bo już z kimś się umówiłeś i tyle. - Mruknął, jakby takie rozwiązanie było najprostszą rzeczą na świecie, pozostając zresztą szczerze zdziwionym, że Gryfon nadal przejmuje się czymś tak błahym, jak liścik bez jawnego nadawcy. Bawiło go to trochę, zwłaszcza, kiedy przypomniał sobie, że i on nie podpisał się pod swoją pierwszą wiadomością, którą wysłał do Felixa.
- Rozmawialiśmy wczoraj, a właściwie niemal przedwczoraj, a wtedy, gdy mnie znalazł... chyba zwyczajnie odebrałem sobie prawo do tego, by go wykorzystywać. Nie chcę, żeby przeze mnie cierpiał, a nie potrafię się zmienić. Wolałbym zapomnieć, że kiedykolwiek coś nas łączyło. Jest zbyt wrażliwy, by trzymać się kogoś takiego jak ja. Ty wiesz, co to znaczy być blisko mnie, prawda? Byłem uczciwy, pokazałem Ci, jak potrafię być toksyczny. Sądziłem, że Cię to ucieszy, a tymczasem... chyba czujesz się niepewnie, co? W porządku, to nie musi nic między nami zmieniać, ale prawdopodobnie... nie będę już nigdy z Gabsem tak blisko, jak to miało miejsce wcześniej.
Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Kamienista plaża   08.08.16 22:56

Wbił spojrzenie w jezioro. Taak... Gdyby to było takie proste...
- Jakby to ująć... Byłem przekonany, że to ty, więc od razu odpisałem. I, cóż, to nie była odmowa. Więc to chyba nieco bardziej skomplikowane - skrzywił się. Musiał, po prostu musiał się regularnie w coś wpakować, bo inaczej byłoby nudno, to oczywiste. Ale jeśli ten list mógł oznaczać, że rzeczywiście jakaś dziewczyna o nim myśli w ten sposób i chce wziąć z nim ślub obozowy... Nie mógł tego załatwić zbyt gwałtownie, bo kimkolwiek nie była, nie chciał jej zranić. To miały być wakacje bez miłosnych dramatów!
- Nie chcesz, żeby przez ciebie cierpiał, ale wolisz zapomnieć, że kiedykolwiek coś was łączyło? Abbey, jeśli dla niego to chociaż przez chwilę nie był tylko seks, to nie wiem, czy czymś go zranisz bardziej. I... Też jestem wrażliwy. Ja ci pasuję? Tak, czuję się niepewnie, bo kiedy przywykam do jakiejś sytuacji, to ona się nagle zmienia i nie mogę mieć pewności, czy dzisiaj nie powiesz mi, że mnie chcesz, a jutro, że jednak nie. Rozumiesz?
Podciągnął kolana pod brodę i objął je ramionami. Było mu zimno. Nie tylko dlatego, że temperatura była dość niska, ale i dlatego, że było mu zimno tak w środku, bo z jakiegoś powodu nawet, kiedy wszystko wskazywało na to, że to się ułoży tak, jak chciał tego jeszcze miesiąc temu, to... Nie czuł się bezpiecznie. Potrzebował bliskości, ale nie potrafił w tej chwili o nią poprosić.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Abbey Campbell

avatar
Gracz


Skąd : Plymouth, Anglia
Liczba postów : 200
PisanieTemat: Re: Kamienista plaża   09.08.16 20:38

- No to najwidoczniej zostałeś panem młodym... - Mruknął, bez przesadnego entuzjazmu. Nie mógł powiedzieć, że był zazdrosny o coś tak głupiego, jak obozowe śluby, ale mimo wszystko lepiej by się czuł, gdyby przynajmniej wiedział kim jest osoba, której Felix obieca wierność i uczciwość małżeńską aż do końca wakacji.
Temat Gabriela był, mimo wszystko, znacznie trudniejszy, nawet dla samego Abbeya, choć jak podejrzewał – w Feliksowej głowie był teraz skurwielem bez uczuć. Foks pewnie nie myślał o nim lepiej, a wiążąca się z tym bezradność paraliżowała ciało blondyna, sprawiając, że przez kilka minut był w stanie jedynie wpatrywać się w rozbijającą się o brzeg wodę bez słowa. To było to, co robił, kiedy inni płakali. Jasne, mógł ryczeć i wpadać w histerię, kiedy był sam, ale nigdy w życiu nie uległby tak silnym emocjom, kiedy ktoś był obok. Z nerwami radził sobie za sprawą słownych złośliwości i ironicznych uśmieszków, głęboki smutek celebrował milczeniem. Miał świadomość, że żaden z nich tak naprawdę nie będzie w stanie go zrozumieć i potwornie bał się, że ostatecznie, w miarę rozwoju tej sytuacji... zostanie całkiem sam, właśnie wtedy, kiedy złamał swoją największą zasadę zaczął się niebezpiecznie przywiązywać. Był zły na Feliksa, że w takiej sytuacji nie martwił się o niego, a o Gabriela. Tak, to była prawdziwa zazdrość. To była zazdrość która nie pozwalała mu nakryć dygoczących ramion Gryfona swoim ciałem, pomimo tego, że kurewsko tego chciał.
- Może obaj powinniście mnie po prostu zostawić? Nigdy nie będziesz mógł być mnie pewien. Gabs będzie świetną alternatywą, słodkim plasterkiem na Twoje posklejane serduszko i wiernym pieskiem, oczywiście w zamian za odrobinę szacunku i ostry seks, najlepiej, kurwa, trzy razy dziennie. - Wyszeptał, zaciskając dłoń na jednym z kamieni. Cisnął nim przed siebie, w wodę, licząc, że w ten sposób pozbędzie się negatywnych emocji. Najciężej mu było z tymi, które żywił do siebie samego. Chciał zniknąć, gdy musiał o tym wszystkim myśleć. Nie mógł uszczęśliwić żadnego z nich, o sobie od lat nawet nie marzył.
Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Kamienista plaża   09.08.16 22:09

- Świetnie - mruknął. Wierność i uczciwość małżeńska aż do końca wakacji? Jakiejś przypadkowej osobie? No chyba nie. Nie będzie składał obietnic, który nie mógłby dotrzymać. Już nie mówiąc o tych, których dotrzymywać po prostu nie chciał.
Nie uważał, że Abb nie ma uczuć. Sądził raczej, że nie potrafi sobie z nimi radzić. Ani swoimi, ani tym bardziej cudzymi. Może się ich zwyczajnie bał. Może został skrzywdzony, kiedyś i teraz wolał budować wokół siebie mur, żeby sytuacja się nie powtórzyła. Felix nie miał pojęcia, co mogło za tym wszystkim stać, ale był przekonany, że to nie było tak, że w Abbeyu było coś... Złego. Krzywdził, żeby sam nie zostać skrzywdzonym? To mogło mieć sens. Takie chore kto pierwszy, ten lepszy.
Tyle że nawet, jeśli była jakaś przyczyna tego wszystkiego, to nie mógł jej traktować jak usprawiedliwienia. Teraz dostało się Gabrielowi. Zaraz może dostać się jemu. I Gryfon nie pamiętał, czy usłyszał kiedyś jakieś głupie "przepraszam". Może rzeczywiście nie. Więc jak to będzie? Najpierw skrzywdzi, a potem będzie oczekiwał, że skrzywdzona osoba sama wróci? To tak na dłuższą metę nie działało. Pozbawiało odczucia, że drugiej osobie zależy. Jak choćby teraz. Wystarczyłby jeden gest, jeden dotyk, żeby pokazać, że jest bezpiecznie i wszystko będzie dobrze. A zamiast tego były słowa. I każde słowo jak szpila, wypowiadane po to, żeby miało zaboleć.
- Czemu dążysz do tego, żebyśmy cię zostawili, co? Odpychasz, krzywdzisz, a potem, gdybyś osiągnął cel, będziesz nas obwiniał. To wtedy będzie wina Gabriela. To będzie moja wina. Że nie daliśmy rady tego znieść. Kochasz albo nienawidzisz. Myślę, że boli cię to równie mocno, jak mnie. Dlaczego nie potrafisz się zatrzymać? - Gdzieś pod koniec głos mu się załamał, ale wiedział, że nie może się rozkleić, nie tu i nie teraz. Tylko jakoś się tak mokro zrobiło w policzki, ale to nic. Wziął trzy głębokie wdechy i już było w porządku. Mógł się nawet przestać tak kulić. Zamiast tego wyciągnął się na kamieniach, nie przejmując się tym, że są twarde i niewygodne. Radził sobie. Tak. Wszystko było dobrze. Im więcej razy to sobie powtórzy, tym mocniej w to uwierzy, a kłamstwo powtórzone tysiąc razy wreszcie stanie się prawdą.
- Znasz się na astronomii? Bo mi to zawsze kiepsko szło. Co to za gwiazdozbiór? - zapytał, wyciągając rękę w górę. Gdzieś w głosie pobrzmiewała mu jeszcze roztrzęsiona nuta sprzed chwili, ale to nic. Zaraz zniknie. Nie było tematu, nie ma problemu. Wszystko było normalnie. Wystarczyło udawać, że ta rozmowa się nie odbyła.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Abbey Campbell

avatar
Gracz


Skąd : Plymouth, Anglia
Liczba postów : 200
PisanieTemat: Re: Kamienista plaża   09.08.16 22:30

- Nie chcę się zatrzymać. - Mruknął, patrząc na swoje dłonie, miał brudne opuszki palców, choć ledwo to dostrzegał. Światło przyniesionej przez niego lampy naftowej było raczej wątłe, ale nie chciał niczego mocniejszego; lumos zbyt bardzo zwracałoby uwagę~. Zresztą, bał się, że ma na twarzy wypisany ból, strach czy jakąś inną, równie pozytywną emocje, którą wolał ukryć w półmroku. - Bycie przesadnie dobrym jest słabością, zwłaszcza, gdy starając się wyciągnąc sztylet z czyjejś piersi automatycznie wciskasz go do własnej. Nie mogę pozwolić Gabrielowi sobą pomiatać, tylko dlatego, że jest kurewsko wrażliwy. Nie ma prawa sprawiać, że czuję się ze sobą tak okropnie, że jedyne o czym myślę to pierdolone samobójstwo. Dobra, zdenerwowałem się na niego, jasne i powiedziałem, że kurwa, życzyłbym sobie, żeby czasem pomyślał zanim coś zrobi, a on zareagował jak typowy pięciolatek, rozryczał się, pokrzyczał coś o tym, że zawsze go ranię i uciekł. Może i jestem niezwrównoważony psychicznie. Wiem, że brakuje mi też delikatności w kwestii słów, ale nie będę znosił takiej dziecinady. Miałem wobec niego sporą cierpliwość, taką, jak i on do mnie, skoro jednak ten układ przestał działać w obie strony... - Uciął, właściwie nie wiedząc po co mu się tłumaczy. Nie miał takiego obowiązku, a jednak czuł się tak, jakby powinien to zrobić, żeby dostać rozgrzeszenie. Nie radził sobie z tym, że zawsze musiał być złym, niezależnie od podejmowanych przez niego decyzji. Co mógł zrobić, żeby było dobrze...? Może przez resztę życia powinien mydlić Gabrielowi oczy, będąc jednocześnie pewnym, że nie byłby w stanie stworzyć z nim niczego trwałego, byleby on, kurwa, tylko nie był smutny? Zdarł pod swetrem jeden ze strupów z wczorajszej rany po poparzeniu, jakby to miało cokolwiek pomóc. Upragnione katharsis nie nadeszło, nienawidził siebie tak samo jak zwykle, tylko Gabriela jeszcze bardziej, bo, jak podejrzewał, pożalił się Lockwoodowi. To były sprawy między nimi. Nie powinien w ogóle tu przyjeżdżać, w domu czuł się lepiej – jadł, oglądał telewizję z Dorothy i czuł się bezpiecznie, jakby wolny od wszelkich destrukcyjnych wpływów, zwłaszcza swojego własnego. - Chciałbym wiedzieć czego Ty właściwie chcesz, tak na zupełnie poważnie. I czy, jeśli jestem to ja, jesteś w stanie zostawić dla tej relacji wszystko, nawet, jeśli nie dostałbyś niczego w zamian. Zaakceptuję też "nie wiem". Wtedy, kiedy mi odpowiesz, możliwie najszczerzej, porozmawiam z Tobą o gwiazdach.
Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Kamienista plaża   09.08.16 22:53

- Nie chcesz - powtórzył z czymś w rodzaju żalu. Zaskoczenie to to nie było na pewno, choć miał nadzieję, że może jednak Abbey... Cokolwiek. Zrobi cokolwiek, powie cokolwiek, spróbuje naprawić, zamiast niszczyć. - Nikt cię nie prosi o bycie przesadnie dobrym. Raczej chodzi o to, żebyś pomyślał też o kimś innym - westchnął ciężko. To, co usłyszał na temat Gabriela, ciężko było mu skomentować. Teraz znał dwie strony opowieści, ale równie dobrze żadna nie musiała do końca pokrywać się z prawdą. Jedno mu się tylko wybitnie nie zgadzało. - Zdenerwowałeś się na niego, bo zaprał ci koszulę? Pomiata tobą, bo nie chce, żebyś chodził poplamiony błotem? Czy ty się w ogóle słyszysz? Czysta koszula to rzeczywiście powód do samobójstwa, Abbey, trudno pomyśleć o lepszym. - Może czegoś nie zrozumiał. Może coś mu umykało. Może wciąż nie miał jak patrzeć na cały obrazek, ale z zebranych informacji wyłaniał mu się tak absurdalny obraz, że ciężko mu było podejść do tego poważnie.
Nie miał pojęcia, jak mu wytłumaczyć, że w tym wszystkim chodziło tylko o traktowanie się nawzajem jak ludzi. O odpuszczenie, zwłaszcza kiedy powód krzywdzenia był tak śmiesznie błahy czy wręcz nieistniejący. Jego reakcje nie czyniły z niego złego człowieka. Ale nieprzejmowanie się cudzą krzywdą, której był sprawcą, nie czyniło z niego też tego dobrego.
Spojrzał na niego uważnie.
- Czego chcę? Owszem, chcę ciebie. Naprawdę chcę. Ale tu nie ma żadnego nie wiem. Jeśli tak stawiasz sprawę, to nie, nie jestem w stanie zostawić dla tej relacji wszystkiego. Bo jeśli już na poziomie teoretycznym zakładasz, że nie dostanę niczego w zamian, to skończy się tak, że dam z siebie wszystko - i zostanę z niczym. Nie jestem ani aż tak żałosny, ani aż tak głupi, żeby pakować się w coś takiego całkowicie świadomie.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Abbey Campbell

avatar
Gracz


Skąd : Plymouth, Anglia
Liczba postów : 200
PisanieTemat: Re: Kamienista plaża   09.08.16 23:27

- Trzymasz jego stronę. - Mruknął i westchnął, przygnębiony. Jaki był sens w tym, by cokolwiek dodawać, skoro Felix jawnie zadrwił z jego uczuć, kiedy wspomniał o swojej chęci absolutnie natychmiastowego nie-życia? Nic nie wiedział, ale było go stać na osąd. Dlaczego...? To było proste. Gabriel przedstawił go jako potwora, bo takim też Abbeya widział. Co z tego, że zdenerwował się na to, że zamiast Gabriel zwyczajnie rzucić "Chłoczyść" rozebrał go jak jakąś swoją szmacianą laleczkę, totalnie bez pytania, zapominając o tym, że nic nie brzydzi go tak, jak widok własnego ciała w ciągu dnia i moczył mu tą cholerną koszulkę w jeziorze, by, ostatecznie, wybuchnąć płaczem, bo Campbell nie pogłaskał go po głowie i nie potratulował mu pomysłu? Nie ważne, ta znajomość była skończona. Momentalnie znienawidził Foksa za to, że tak bardzo wpływał na to, jak postrzegał go Gryfon. Gabriel mógł robić z siebie pierdoloną ofiarę po raz kolejny, a Felix pewnie leciał do niego z ramieniem, gotów, by głaskać jasną główkę, bo Abbey zły, a życie ciężkie. Dawno nie pozwolił sobie na taką dawkę emocji jak dzisiaj. Jedno było pewne – musiał się wyłączyć, totalnie i na ich obu. Wiedział, co się stanie, gdy ich zostawi. Zbliżą się do siebie, to oczywiste. Najpierw będą się pocieszać, później zostaną przyjaciółmi, dojdzie do pocałunku, może całej serii, rozkwitnie uczucie, pojawi się związek w którym obaj będą respektowali swoje potrzeby, a później, prawdopodobnie, to śmieszne narzeczeństwo, nie wyłącznie obozowe. ...I, cholera, momentalnie się z tym pogodził, choć wcześniej w obawie przed tą wizją chciał, by Lockwood całkowicie zerwał kontakty z jego byłym kochankiem. W swojej chorej głowie życzył im wszystkiego, co najlepsze. Życzył im wszystkiego, czego nigdy nie mógłby mieć.
- To mądra decyzja. - Szepnął, usłyszawszy oczekiwaną odpowiedź. Co miał więcej powiedzieć? Była mądra. Sam, cholera, czasem chciałby być tak mądry, by umieć postąpić tak, jak i on w tej chwilii. Abbey, w imię miłości, zostawiał wszystko poza sobą samym, a jedyną tarczą ochronną mogło być mu to, że i druga osoba postąpi dokładnie tak samo i zawsze, cokolwiek by się nie działo, zostanie mu wsparciem, w każdym możliwym tego słowa znaczeniu. Mógł w ten sposób liczyć na April, ukochaną siostrę. Ich słodki, dziecięcy układ i "zawsze będziesz moim numerem jeden". Uśmiechnął się ironicznie, kiedy o tym pomyślał. Felix Lockwood by mu tego nie dał, a Abbey – w swoim obecnym, wyjątkowo marnym stanie psychicznym – nie chciał od niego niczego innego. Chwycił w ciemnościach Felixową dłoń, totalnie po omacku, a potem musnął ją suchymi wargami, gdzieś w okolicy nadgarstka. Mógłby go pocałować w inny sposób, bardziej namiętny, w ich pieprzonym stylu, na kolejne "pożegnanie", ale wiedział, że to nie przyniosłoby niczego dobrego. - Wiesz... - Zaczął, kiedy podniósł się z miejsca, by już pójść. Nie patrzył na niego, tylko w stronę lasu. Tam zamierzał się udać. - ...muszę Ci powiedzieć trzy rzeczy. Pierwszej, tej, że Cię na ten swój totalnie pokręcony sposób kocham, wolałbym nigdy na nie wypowiadać, ale z racji drugiej, tej, która informuje, że nie zamienię z Tobą więcej słowa, uznałem, że jednak powinienem, choćbym miał tego żałować do końca życia. Czyli, pewnie, niezbyt długo. Trzecia jest prostsza. Totalnie kłamałem, zupełnie nie znam się na gwiazdach. Przepraszam. Za wszystko.

zt x2
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Kamienista plaża   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Erised :: Fabuła :: Reszta Świata :: Wzgórza Szkocji-
Skocz do: