Share | 
 
Zejście do wody
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Zejście do wody   29.07.16 8:43

Zejście do wody
Oczywiście niemal wszystkie miejsca były dobre, by móc zanurzyć się w przyjemnie chłodnej wodzie. To jednak nadawało się do tego celu idealnie. Przyczyną był fakt, że najbliższe kilka metrów wgłąb jeziora było zaczarowane silną magią, dzięki czemu temperatura wody dopasowywała się do tego, czego akurat potrzebowałeś i stopniowo przechodziła w temperaturę wody w całym jeziorze. Oznaczało to, że na pewno nie groził ci szok termiczny, a i tak ochłodzenie rozgrzanego ciała miałeś zapewnione.


Screw this!

I'm going to Hogwarts!


Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Zejście do wody   05.08.16 17:40

3-4 sierpnia 2002; noc.

- Zobaczysz, fajnie będzie... - wyszeptał blondyn, opatulając się mocniej swoim granatowym kardiganem, a drugą ręką ściskając dłoń krukonki z roku. Nie mógł znów zasnąć, wiercił się z boku na bok, wzdychał, stękał, aż w końcu ubrany jedynie w bieliznę oraz przydużą koszulę, zgarnął sweter i na bosaka wyczołgał zaspaną Rose z namiotu. Dlaczego akurat ją? A dlaczego nie? Lubił ją, lubił z nią rozmawiać i przebywać w jej towarzystwie, była miła, a Gabriel wiedział, że takimi osobami warto się otaczać. Poza tym zdawał sobie sprawę, że jakby po raz setny obudził Jesse, to ten by go chyba zadźgał i zjadł na śniadanie, a nie oszukujmy się - chciał jeszcze pożyć. Zdał sobie sprawę, że dawno nie był na nocnych spacerach. Prócz wypadów do pracy nie pozwalano mu wychodzić samemu na dwór, gdy było już ciemno, było to zbyt niebezpieczne. Wszędzie czuł się uwiązany, w Hogwarcie, w domu, ale tutaj... śmiał się do siebie jak głupi, kiedy mokra od rosy trawa łaskotała go w stopy. Zapomniał jak dużo rzeczy można robić w życiu, jak doskonale się bawił, gdy nie był chory, a teraz chciał znowu poczuć się jak ktoś wolny, kto mógł bez zgody innych iść tam gdzie chciał. Teraz więc z jeszcze większymi niż do tej pory worami pod oczami prowadził mało ogarniającą Rose nad wodę. Gdyby to był kryminał, można byłoby myśleć, że Foks najzwyczajniej w świecie chciałby ją utopić, noc, bez wścibskich oczu... idealnie! Ten jednak głupkowato się śmiejąc, puścił jej dłoń, gdy znaleźli się już na miejscu i schylił się powoli, by zaraz zacząć macać ziemię.
- Puszczałaś kiedyś kaczki? Potrzebujemy do tego kamyczków... najlepiej płaskich i gładkich. - odparł przebierając dłońmi w poszukiwaniu kamyków.
Oby tylko nie wpadł na pomysł, by sam się utopić.




Powrót do góry Go down
Rosemary Blackburn

avatar
Gracz


Skąd : Chelmsford, Wielka Brytania
Liczba postów : 267
PisanieTemat: Re: Zejście do wody   05.08.16 20:44

Rose została obudzona w środku nocy przez stukanie w ściankę namiotu. Właściwie to nie spała, okej, przysypiała. Uchyliła jedno oko, po chwili drugie. Co jest? Zebrała się w sobie żeby wstać i ruszyć tyłek do wyjścia. Poczochrana, przecierając sennie oczy, przemierzyła namiot i wyjrzała na zewnątrz.
- Hmph? - wyburczała pytająco, rozglądając się.
Jej oczom ukazał się nie kto inny, a Gabriel Foks. Popatrzyła na niego zdziwiona, zamrugała, po czym rzuciła ciche, acz dużo wyraźniejsze "poczekaj", chowając się z powrotem. Rozejrzała się za swoimi rzeczami, założyła na szybko koszulkę i dresowe spodnie oraz swoje ulubione, granatowe trampki i wyszła na zewnątrz.
- Co Ty chcesz o tej porze? - zapytała, siląc się na urazę.
Nie jej wina, że niestety zamiast niej biła od Rose dzika ciekawość. I sama to zauważyła więc po prostu dała się poprowadzić chłopakowi gdzieś w cholerę. Sama nie była do końca pewna dlaczego, ale mu ufała. Bo jednak... Człowiek patrzy na Gabriela i widzi urocze kocię, które jest aż boleśnie niewinne i nie przyszłoby mu do głowy kogokolwiek skrzywdzić.
Okej, był może półnagi. Ale tu też Rose nie miała się czego obawiać, wiedząc, że jest gejem. To była najbardziej platoniczna półnagość, jaką mogła sobie wyobrazić. Zaszli więc spokojnie nad wodę, Gabriel chichrając się w przestrzeń, Rose lekko za nim, również nie mogąc opanować uśmiechu. Ale nie była pewna czy to przez samą chwilę i jej wspaniałą okoliczność czy może rozbawienie zachowaniem kolegi. Tak czy siak, było póki co wspaniale.
Plaża przy wodzie była kamienista, Rose ostrożnie stąpała podczas gdy Gabriel najwyraźniej nie zamierzał się tym przejmować. Uniosła brwi, po czym, nie chcąc być gorszą, dużo śmielej podążyła za nim, choć szła nieco koślawo.
- Kaczki? Jest środek nocy, jak chcesz zauważyć jakiekolwiek kamyki. - odpowiedziała z rozbawieniem, choć zaczęła posłusznie szukać. Logika? - Tak, umiem robić kaczki. Jeszcze Ci pokażę, będzie Ci głupio. Jestem zawodowcem.
Grając arogancję, wzięła płaski kamień, popatrzyła znacząco na blondyna i przygotowała się do rzutu.
- Patrz uważnie.
Rzuciła, pewna swego, a kamień... Zatopił się nie wykonując nawet jednego skoku. Rose wyprostowała się w ciszy.
- Kurwa. - rzuciła po chwili.
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Zejście do wody   05.08.16 22:00

Uwielbiał takie komiczne sytuację, no bo... kto w środku nocy chodzi puszczać kaczki nad wodę? Ten, który coraz częściej nie może zasnąć, ten co ma nyktofobię, z którą zwiedza nocny świat, choć za każdym razem boi się niesamowicie każdego, najmniejszego i niepożądanego dźwięku ze zwiększoną siłą. Z wielkim uporem dalej próbował wymacać jakiś nadający się kamyk, ale wszystkie które wpadały mu w dłoń były jakieś takie... brzydkie. Nie zdawał sobie też sprawy z tego, że mógł sobie zrobić krzywdę, było dla niego w tamtym momencie za błogo na myślenie o jakiś głupich butach, więc wszystkie swoje myśli skupił na tym, by znaleźć fajne kamyczki.
- Da się zauważyć jak się przypatrzysz... poza tym od czego masz zmysł dotyku? - zaśmiał się lekko i podniósł głowę, gdy ta zaczęła się chwalić swoim kaczkowym talentem. Uśmiechnął się szeroko i zgarnął włosy za ucho z jednej strony, by móc lepiej ją widzieć. - Tak? W takim razie z chęcią popatrzę! - odparł i również się wyprostował chcąc policzyć wszystkie odbicia, które wykona Rose, ale w momencie, w którym jej kamień tylko plusnął w wodę, cudem powstrzymał się od wybuchu śmiechu, jedynie parskając przy tym złośliwie. Zaklaskał też radośnie i podniósł się z ziemi otrzepując łapki.
- Cóż, zdarza się, ale może przy tym pójdzie ci lepiej. - skinął przyjaźnie głową i podszedł do jakiegoś podwyższenia, gdzie była płaska powierzchnia, a z kieszeni kardiganu wyciągnął odtwarzacz muzyczny, z którego... nie głośno, by nikogo nie obudzić, ale na tyle, by oni mogli słyszeć, puścił to. Przez chwilę kiwał głową na boki, aż w końcu odwrócił się z powrotem w stronę krukonki i ponownie kucnął w poszukiwaniu kamyczka.
- Przy muzyce zawsze fajniej się robi różne rzeczy. - sięgnął po długo wyszukiwany kamyk i podniósł się z nim jak zwycięzca. - A teraz moja kolej... - rzekł pewny siebie, przymierzył się i rzucił w stronę tafli, a kamyk - nie zatonął od razu! Zrobił jednak tylko dwie kaczki, aczkolwiek Gabriel liczył na więcej. Zaraz jednak wyprostował się dumnie niczym paw, w końcu jego kamyk się odbił!




Powrót do góry Go down
Rosemary Blackburn

avatar
Gracz


Skąd : Chelmsford, Wielka Brytania
Liczba postów : 267
PisanieTemat: Re: Zejście do wody   05.08.16 23:05

Rose sama parsknęła śmiechem kiedy Gabriel próbował być taktowny i wróciła do szukania kamyków. Rzuci pięknie i jej się uda choćby nie wiem co! Jeszcze pokaże kto tu jest mistrzem.
- Zrobiłam to specjalnie, nie myśl sobie.
Kiedy chłopak ją wyminął, popatrzyła za nim. Miał śliczne włosy, zazdrościła mu. Takie gęste... I ogólnie żadna kobieta takimi by nie pogardziła. I żaden Gabriel najwyraźniej też nie, pomyślała ironicznie. Tak, Gabriel był specjalnym rodzajem człowieka, kimś z pewnością wyjątkowym.
Odtwarzacz muzyczny niezwykle ją ucieszył. Tak! Nareszcie ktoś, komu nie tylko nie przeszkadza muzyka, ale i jej w wolnych chwilach z czystej przyjemności słucha! I to używając jakże praktycznych mugolskich urządzeń, od których czarodzieje często stronili. W gruncie rzeczy nie rozumiała dlaczego. Przecież często tak bardzo ułatwiały życie!
Uśmiechnęła się lekko na spokojne, przyjemne brzmienie i wstała, nie znaleziwszy odpowiedniego kamienia. Bo to musiał być kamień wyjątkowy, wybraniec. Nie taki o, byle jaki!
- Nie masz pojęcia jak mnie cieszą te słowa - powiedziała wesoło. - No, pokaż na co cię stać.
Cholera. Wyszło mu!
Minimalny, gorący, letni wiaterek zawiał jej w twarz. Była w prawdziwym szoku, że była tak ciepła noc. No, ale w końcu był środek lata. To chyba normalne? Zbliżyła się do brzegu, gdzie nieruchoma woda obmywała kamyczki. Podejrzewała, że tam będzie. Pogrzebała trochę szukając odpowiedniego.
- Lubię tą piosenkę, jest przyjemna.
Ha! Jest kamień. Czuła, że się na nią patrzy. Rzuciła zatem, uprzednio oglądając się we wzniosłości chwili na Gabriela, po czym rzuciła... Raz, dwa, trzy. Spojrzała z diabelskim uśmieszkiem za siebie.
- I kto tu jest mistrzem? - zagadnęła wyniośle. - W wodzie jest ich więcej.
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Zejście do wody   05.08.16 23:31

Gabriel uśmiechnął się, gdy również poczuł ten przyjemny wiaterek, który zatrzepotał jego rozjaśnianymi włosami. Ani trochę się nie zdziwił tym, że było ciepło, a nawet dla niego i za ciepło - zsunął więc gruby kardigan z ramion, a następnie ułożył go obok odtwarzacza, który dalej grał przyjemną muzykę kołyszącą tę dwójkę w spokojną noc. Zerknął też na Rose, która przybliżyła się do wody, a na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech usłyszawszy komplement odnośnie muzyki.
- Ja też ją lubię, można przy niej odetchnąć. - skinął głową i podszedł do niej powoli niczym kulawa kaczka, a gdy był już niemalże obok, ta rzuciła swoim kamieniem w wodę. Trzy odbicia! Zaklaskał jej cicho i swoją piękną aktorszczyzną wyraził gigantyczny podziw kiwając głową i robiąc trzy dodatkowe podbródki.
- Wyborny strzał, panno Rosemary. - zachichotał, a usłyszawszy o tym, że w wodzie jest więcej kamieni, wyszczerzył się pod nosem. - Tak? - zaczął odpinać guziki koszuli bez chwili namysłu, co mogło wyglądać dość śmiesznie, jak striptiz dla ubogich, och ale nie w tym był cel. Kiedy już blondyn pozbył się koszuli, podrzucił ją na kamień gdzie był już kardigan i odtwarzacz, a następnie uśmiechnął się do krukonki. - To ja płynę ich poszukać~ - blinknął jej krótko i już dwie sekundy później ze śmiechem był po pas w wodzie. Oczywiście szedł dalej i kucnął trochę, by o dziwo przyjemnie ciepła woda mogła objąć go całego. Na zanurzenie głowy jeszcze chwila. Nie mogło też obyć się od chlapnięcia wodą Rose.
- Wskakuj!




Powrót do góry Go down
Rosemary Blackburn

avatar
Gracz


Skąd : Chelmsford, Wielka Brytania
Liczba postów : 267
PisanieTemat: Re: Zejście do wody   06.08.16 1:36

Uśmiechnęła się dumnie, kłaniając się w pół.
- Dziękuję.
Wyprostowała się, po czym nieco jej uśmiech zrzedł w zdziwieniu i konsternacji kiedy to Gabriel, wyraźnie prowokując i ją, zaczął zdejmować koszulę. Odwróciła wzrok, speszona, po czym sama siebie skarciła w myślach. Gabriel jest g e j e m. Czego Ty się boisz, dziewczyno. Ale zanim doszła do porozumienia z własnymi myślami, Gabriel już był w wodzie.
- Cz-czekaj... - zaczęła nieprzekonująco, chcąc go zatrzymać.
Zamrugała, patrząc jak się zanurza coraz bardziej. Hattie zachęcała ją żeby tu przyjechać, choć chciała zostać w domu. Sama wyjechała na miesiąc do Egiptu, tak się głupio złożyło. Gdyby nie to, Rose by tutaj w ogóle nie było.
Tak czy siak, siostra namawiała ją do życia. Żeby wyjść do ludzi, zaprzyjaźnić się, odważyć, może zrobić coś szalonego. Oczywiście w granicach zdrowego rozsądku. Czy to nie jedna z tych chwil?
Oj, nie oszukujmy się, pływała bardzo dobrze i pływać nader lubiła, dlaczego więc nie? Nigdzie nie mówiono, że to zabronione. A niech to!
- Jezu. Oby tylko się nikt nie dowiedział! Tajemnica jak amen w pacierzu. Odwróć się, powiem kiedy już.
Poczekała, aż Gabriel się od niej odwróci (choć to nieco bez sensu, biorąc nadal pod uwagę jego orientację. Mimo to w jakiś dziwny sposob dla Rose było to niezwykle ważne), po czym zdjęła trampki i spodnie, które zostawiła na stosiku trochę dalej od wody. Koszulka była z krótkim rękawkiem i nie przeszkadzała w żadnym wypadku w pływaniu, w porównaniu do spodni, tej zatem nie zdejmowała. Nieco koślawo, bo się okazało, że kamienie nie są za przyjemne, doczłapała się do wody i sprawnie zaczęła się zanurzać, byle tylko do pępka sięgnęła woda. Tak żeby majtki utopić. Kiedy weszła, ze zdziwieniem stwierdziła, że woda jest równie ciepła jak i powietrze. Coś takiego! Zanurzyła się cała z radością, wkrótce już do szyi będąc w wodzie. Mimo to włosów starała się aż tak bardzo nie moczyć.
- Czy to w ogóle legalne?
Szaleństwem był fakt, że nie będąc pewną, Rose i tak weszła do wody. Niedoczekanie! Przecież to chodzący stróż prawa!
- Umiesz pływać, prawda? - zapytała nagle pod wpływem dzikiej wizji topienia się.
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Zejście do wody   06.08.16 12:06

Widząc lekką konsternację oraz zakłopotanie Rose kiedy coraz głębiej wchodził do wody, sprawiało u niego niesamowity uśmiech. Cieszył się, że mógł być trochę beztroski, w końcu tyle się mówi "jesteście młodzi, świat do was należy", wszyscy zazdroszczą, podgryzają zęby i wspominają z rozmarzeniem te młode lata, więc i on chciałby nie żałować żadnej z chwil, a tak naprawdę... przeżyć je wszystkie. Tak, chciał je przeżyć. Nie umrzeć, zastrzelić, powiesić, zadźgać, utopić, zatruć czy przedawkować... chciał być świadkiem swojego życia, w końcu tyle jeszcze go ma. Zagryzł mocno wargę chcąc odciągnąć swoje myśli od dużej chęci rozklejenia się i wzruszenia tym faktem, co mu się chyba za bardzo udało, bo już przyłożył sobie dłoń do ust czując metaliczny posmak. Nie zagryzł się jednak tak tragicznie, ponieważ już po chwili krew przestała lecieć, akurat w momencie, w którym krukonka nakazała mu się odwrócić. On jednak z szerokim uśmiechem pokazał jej okejkę i zamiast odwrócenia się, wziął głęboki oddech i zanurzył się cały w wodzie. Zawsze bał się otwierać oczy pod wodą, szczypały go potem niesamowicie, tak samo jak malutka rana przy ustach, ale tym razem odważył się to zrobić i był z siebie niesamowicie dumny! Co prawda nie widział za dużo, a żałował, że zostawił różdżkę w swetrze - zaklęcie lumos pod wodą byłoby więcej niż magicznym widokiem. Długo jednak nie trzymał się pod taflą, więc wynurzył się zaraz niczym jakaś magiczna syrenka i zgarnął włosy w tył, by nie przyklejały mu się one do twarzy. Małe kropelki ostały mu się na długaśnych rzęsach, co musiało wyglądać przeuroczo, ale jego zgarnięte w tył i mokre włosy były wyraźnie ciemniejsze, co było dość logiczne. Mokre włosy zawsze są nieco przyciemnione, a do tego dochodziły jeszcze czarne odrosty, o których nie każdy wiedział, w końcu Gab był tylko śmiesznym blondynkiem, a tu tak naprawdę... brunet!
Wyszukał szybko wzrokiem Rose, która już człapała się w jego stronę z wodą przy pępku, a na jej pytanie tylko komicznie uniósł dłonie.
- Nie mam zielonego pojęcia, ale co z tego. - parsknął krótkim śmiechem, a kiedy ta spytała o jego umiejętność pływania, ten jedynie podpłynął do niej krótko. - Umiem, a ty tańczyłaś kiedyś w wodzie? Słychać tu muzykę z odtwarzacza. - wytknął jej język i zaraz złapał spokojnie za nadgarstki uważając, że na początku nie będzie chamsko od razu łapał za dłonie, w końcu nie każdy był tak przyzwyczajony do obcego dotyku jak on. Byli w tamtym momencie w wodzie gdzieś pod linię klatki piersiowej, więc stanął pewnie na piasku pod nimi i zaczął się wolno bujać na boki, wywijając ich dłońmi na różne strony jak jakiś totalnie nieumiejący tańczyć nastolatek na dyskotece szkolnej. Rzecz w tym, że tutaj przynajmniej muzyka była lepsza.




Powrót do góry Go down
Rosemary Blackburn

avatar
Gracz


Skąd : Chelmsford, Wielka Brytania
Liczba postów : 267
PisanieTemat: Re: Zejście do wody   07.08.16 17:37

Rose uniosła brwi. A więc mogą równie dobrze mieć przez to kłopoty? Świetnie.
Mimo to, choć z jednej strony dziewczyna najchętniej by wyszła czym prędzej i zapomniała o sprawie, bo przecież może nie można tu pływać, jedynie popatrzyła w stronę brzegu. Pływanie było tak cudowne! Ta chwila w ogóle była niezwykła, tak beztroska, niewinna, bez zastanawiania się co będzie jutro czy za kilka dni, tygodni, miesięcy. Było... Dobrze.
Kiedy Gabriel do niej podpłynął, nieco się speszyła, w wyniku czego wyrwał jej się nerwowy chichot. Z kolei słysząc propozycję Gabriela zmieszała się już wyraźnie.
- Tańczyć? Ja... Ja nie tańczę. - wymamrotała, zawstydzona.
Bo i mówiła prawdę. Nigdy chyba nie tańczyła przy ludziach, chyba że z siostrą albo Felixem. A tak? Z innymi, obcymi ludźmi? Nigdy. Wstydziła się, nie umiała, nie nadawała się i najpewniej wymyśliłaby milion innych wymówek, byle tylko nie ośmieszyć się swoimi połamanymi ruchami.
Blondyn delikatnie chwycił jej nadgarstki, potem dłonie, zaczął próbować ją przekonać do tańca, ona jednak popatrzyła na niego cierpiętniczo i niepewnie, pozwalając mu jedynie miotać jej rękoma. Patrząc na jego nieumiejętne gięcie się w "tańcu" parsknęła śmiechem.
- Przynajmniej pływać umiesz! - zagadnęła z rozbawieniem, sugerując mu, że zauważyła koślawe ruchy. - Aalbo możemy po prostu popływać i cieszyć się chwilą?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Zejście do wody   10.08.16 12:50

W tamtym momencie z odtwarzacza poleciał kolejny kawałek, na którego dźwięk Gabriel uśmiechnął się naprawdę szeroko.
Jak on potrzebował takich chwil, jak on potrzebował odpoczynku od całego świata, głupiej kąpieli w jeziorze, muzyki, potańczenia sobie w wodzie, porzucania kaczek, po prostu tej wspaniałej beztroski, która zabrałaby go z daleka od wszystkich problemów, których miał naprawdę dość. Wszystko było tak trudne i sprowadzało się tylko do wielkiego bólu, że Gabriel czuł się jak więzień wypuszczony na wolność kiedy mógł w końcu nie myśleć o głupich zasadach, murach, ograniczeniach, jakiś fikcyjnych sporach i myślach, czy aby na pewno wszystko robi dobrze. Zasady i ograniczenia powstały tylko po to, by je łamać i przeciągać, a ludzie nie zdawali sobie nawet sprawy jak wielka ulga to wtedy była.
Z uśmiechem obserwował reakcje Rose na jego tańce łamańce, które sprowadzały się jedynie do lekkiego skakania w wodzie i bujania ich ramionami wszędzie dookoła, więc kiedy ta chciała uniknąć tej czynności, bez żadnych sporów puścił jej dłonie i zaśmiał się jak najbardziej beztroskie dziecko na świecie.
- Jak tylko sobie życzysz. - odparł radośnie i w tym samym momencie znowu zniknął gdzieś pod wodą, ale tym razem tylko na krótką chwilę, zaś gdy się wynurzył, położył się na plecach i zgarnął blond kosmyki z mokrych policzków. Powinien zrobić taką listę - tańczenie w wodzie i pływanie na plecach, rzucanie kaczek, zaliczone, czuł się szczęśliwy, żadnych toksycznych ludzi.
- Hej spójrz jaki księżyc jest wielki. Dodatkowo jest tu tak mało latarni i innych świateł, że tak pięknie widać gwiazdy. Szukałaś kiedyś gwiazdy polarnej? - uśmiechnął się w jej stronę i wskazał dłonią na niebo.
Cieszył się, że jednak nie zasnął.




Powrót do góry Go down
Rosemary Blackburn

avatar
Gracz


Skąd : Chelmsford, Wielka Brytania
Liczba postów : 267
PisanieTemat: Re: Zejście do wody   10.08.16 18:59

Rozbawienie Gabriela nie uszło uwadze Rose, jednak nie rozgniewało jej. Teoretycznie mogłaby uznać to za kpinę, ale… Gdzie tam kpina od tego chłopca! Przecież to esencja miłości i słodkości, nie było mowy o takich podłościach. Kiedy jednak odpuścił, zyskał od Rose ogromny, gruby, spasiony plus za uszanowanie jej sfery czucia się swobodnie. On zanurkował, a Rose z zaskoczeniem się uśmiechnęła. Nieco się ogarniając kiedy wrócił spod wody.
- Dziękuję.
Zmrużyła oczy patrząc jak dryfuje sobie obok niej na plecach. On czuł się wolny. Dlaczego ona nie mogła? Nikogo tu nie było. Tylko ona, Gabriel i cisza otoczenia. Przygryzła wargę. A niech to!
Nabrała trochę powietrza i zanurkowała śmiało. Umiała pływać, i to całkiem nieźle. Wypuściła odrobinę powietrza pod wodą, coby nie wynurzyć się za szybko, jednocześnie płynąc przed siebie. Wynurzyła się wkrótce myśląc, że jest spory kawałek od Gabriela, w głębi jeziora, głęboko zaczerpując powietrze. Cholera, przesadziła trochę. Rozejrzała się za Gabrielem.
Okazało się, że nie była jakoś koszmarnie daleko, może ze dwa metry dalej. Hm. Pod wodą inaczej się to czuje? Za to dzięki temu udało jej się usłyszeć jedną z jej ulubionych piosenek. Rozpromieniła się jak dziecko, podpływając bliżej żeby z powrotem odzyskać grunt pod nogami.
- Uwielbiam tą piosenkę! – zawołała szczęśliwie i, niewiele myśląc, zaczęła cichutko śpiewać. - But when we lock eyes and your smiles shining bright, I'll do anything that you say! And I’m hypnotized! – ostatnie zdanie prawie wykrzyczała, szczerząc się jak wariatka i wyrzucając ręce w górę.
Kiwała głową i dłońmi przed sobą w rytm piosenki, z zamkniętymi oczami się wczuwając w piosenkę. Już dawno nie czuła się tak absurdalnie szczęśliwa. Więcej nie śpiewała, ale nuciła donośnie. Gabriel na chwilę poszedł w zapomnienie, niestety. A może i stety?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Zejście do wody   16.08.16 21:33

Kiedy ułożył się na tafli, tak jakby... cały świat poszedł w zapomnienie. Nic się nie liczyło, nic nie było, tylko on, woda i gwiazdy z wielkim księżycem. Ten widok odbijał mu się w złotych oczach tak jasno, zaś woda wlewała mu się do uszu tak głośno, że prawie nie słyszał jak Rose śpiewała. Uśmiechnął się jednak słysząc, że odprawia dzikie harce, nie sądził, że kiedykolwiek zobaczy ją w takim stanie, ale jak widać często można się zaskoczyć. Zanurzył na chwilę uszy w wodzie, a kiedy usłyszał tę... ciszę, buczącą słodko pod powierzchnią, ani myślał wynurzać z powrotem głowy. Zamknął nawet oczy i z całych sił próbował się nie rozpłynąć, po prostu uśmiechając się do siebie oraz chłonąc to wszystko, gdzie teraz był, z kim i kiedy. W pewnym momencie jednak poczuł pod zanurzoną dłonią grunt, więc automatycznie otworzył oczy i gdy chciał dojść do pionu, po prostu... usiadł na piasku. Co prawda dalej pod wodą, ale jednak.
Zupełnie zapomniał, że mógł po prostu odpłynąć, gdy się nie ruszał. W końcu woda wodą i dryfowanie na jej powierzchni było tak proste. Jezioro zniosło go aż na sam brzeg i kiedy tylko usiadł bezradnie, zaśmiał się sam z siebie.
- Hej Rose! Jezioro mówi, że chyba starczy na dzisiaj! - zawołał do niej i wstał, wyżynając wodę z blond kłaków, które mokre były o wiele ciemniejsze. Od razu też polazł w stronę kamienia z odtwarzaczem i swoimi ciuchami, bo może było lato i było ciepło, ale po wyjściu z wody nie zawsze tak było. NO DOBRA może Rose mogło być ciepło, ale Gabriel ma już po prostu wbudowany zimnomaker, który włącza się w niespodziewanych momentach. Z tego też powodu opatulił się swoim kardiganem i wyłączył już tą wspaniałą muzykę.
O dziwo - zrobił się nawet śpiący!
- Wracamy do obozu?




Powrót do góry Go down
Rosemary Blackburn

avatar
Gracz


Skąd : Chelmsford, Wielka Brytania
Liczba postów : 267
PisanieTemat: Re: Zejście do wody   17.08.16 20:56

Rose w tym czasie sobie śpiewała póki piosenka się nie skończyła, a skończyła się szybko. Wznowiła zatem pływanie w pobliżu brzegu, zadowolona, delektując się ciepłem nocy i przyjemnym chłodem wody. Ah, jak ona uwielbiała pływać! Czuła się wtedy taka lekka i jakby była na właściwym miejscu. Cudownie!
Nie zwróciła też uwagi na dryf Gabriela, toteż kiedy ten zaśmiał się gdzieś w oddali, dopiero się obróciła w jego kierunku. Oh! To już jest przy brzegu? Kompletnie o nim zapomniała w tym wszystkim! Że też tak niewiele jej było trzeba żeby się rozkojarzyć i o Bożym świecie zapomnieć…
- Mówisz? – Skierowała się w jego stronę i już wkrótce wywlokła się z na brzeg. Tupała sobie zadowolona w stronę ciuszków, szczerząc się jak głupia.
- Tak, możemy wracać powoli. Będę spała jak zabita!
W pewnym momencie nadepnęła na jakiś bolesny kamyk. Syknęła, patrząc w dół, i nagle…
- O MÓJ BOŻE, NIE PATRZ! – wrzasnęła, zaciągając bluzkę w dół. Kompletnie zapomniała, że nie ma spodni! Podbiegła szybciutko na paluszkach do swoich dresów i możliwie jak najszybciej wciągnęła je na mokre, zimne nogi, kiwając się na wszystkie strony. Kiedy w końcu je zaciągnęła na swój chudy tyłek, spojrzała spłoszona i czerwona jak burak – czego akurat Gabriel widzieć nie mógł – na blondyna.
- Nic nie widziałeś. – rzuciła ostrzegawczo.
Zaczęła też szukać trampek, ale z mokrymi, bosymi nogami oblepionymi kamyczkami nie mogła ich włożyć tak czy siak więc do namiotu wróciła trzymając je w ręku. Miała nadzieję, że Gabrieol nie wystrzela jej przed Felixem…

Zt.x2
Powrót do góry Go down
Benjamin Renard

avatar
Gracz

Liczba postów : 70
PisanieTemat: Re: Zejście do wody   25.08.16 22:16

Godziny popołudniowe

To było jego ulubione zejście do wody. Jezioro w tym miejscu było zaczarowane i nie mam mowy o szoku termicznym czy innych bzdurach. Gdy tylko doszli Ben od razu zaczął się rozbierać mówiąc jednocześnie. - To jest najlepsze miejsce do pływania. Świetne wybrali miejsce w tym roku na obóz. Lubisz pływać? Ja uwielbiam nurkować. Nawet bez zaklęcia umiem sporo wytrzymać pod wodą. - wcale nie chciał się przechwalać, ale jakoś tak wyszło samo. Jednak informacje, że udało mu się wygrać parę konkursów pływackich, a za parę lat chce jechać na olimpiadę, łaskawie pominął. Zdążył w błyskawicznym tempie rozebrać się do samych slipek. Już stał po łydki w wodzie, która była idealna i aż go wołała. Odwrócił się do Ezry. - Idziesz?
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Zejście do wody   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Erised :: Fabuła :: Reszta Świata :: Wzgórza Szkocji-
Skocz do: