Share | 
 
Jezioro
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Jezioro   29.07.16 8:49

Jezioro
To nie było jedyne jezioro w okolicy, za to na pewno najprzyjemniejsze - i najbliższe obozowi. Piaszczyste dno pozbawione było jakichkolwiek ostrych kamieni, szorstkich patyków czy nieprzyjemnych glonów. Pierwsze kilkanaście metrów od brzegu było dość płytkie, więc bez problemu mogłeś brodzić w wodzie, nie obawiając się utraty gruntu pod stopami. Jedynym mankamentem - jeśli można było to tak nazwać - były niewielkie zwierzątka podobne do ośmiornic, które owijały się swoimi cienkimi mackami wokół kostki i tak zostawały, nie robiąc krzywdy. Wystarczyło wyjść na brzeg i delikatnie je odwinąć, a następnie wypuścić z powrotem do wody, by odpłynęły wciąż pokojowo nastawione.


Screw this!

I'm going to Hogwarts!


Powrót do góry Go down
Lysander Madness Fawley

avatar
Gracz


Skąd : East Lothian
Liczba postów : 117
PisanieTemat: Re: Jezioro   13.08.16 20:44

5 sierpień. Pod wieczór.

W tej dzień, od dwóch lat nie potrafił znaleźć sobie miejsca. Chodził z kąta w kąt i nie wiedział co ze sobą zrobić. To właśnie w tej dzień wracały do niego wszystkie wspomnienia, a raczej jedno. Te złe które nie opuszczało go o krok. Stracił najbliższą sobie osobę, przez dziecięcą głupotę. Przez to, że chciało mu się przepychać z nią akurat w takim miejscu. Nie miał ochoty na towarzystwo Liv, nie teraz, nie w tej danej chwili. Nawet nie wiedział czy wróci do namiotu. Jak zawsze miał ochotę się z nią przekomarzać i nie tylko. Dziś nie miał na to siły, nawet unikał Ezry. On dobrze wiedział, że w tej dzień zawsze wolał zostać sam. Najbardziej bolało go to, że przez te dwa lata nie odwiedził grobu swojej siostry, nawet nie był na jej pogrzebie. Nadal sie z tym nie pogodził. Czuł się przez to słaby, naprawdę słaby.
Krążył po całym obozie, aż nie znalazł tego jeziora, które znajdowało się dośc blisko obozu. Ale na szczęście tak daleko, że nie dochodziły tutaj żadne odgłosy. Chłopak usiadł przed wodą i otworzył swój plecak. Miał tak alkohol, który wykradł rodzicom. On nawet się nie dowiedzą, nigdy nie kontrolowali tego ile mieli. Ale może to dlatego, że chłopak zabierał zazwyczaj mało. Albo po prostu nie chcieli mu mówić, ze wiedzą. Nevermind. Jak zawsze miał przy sobie zdjęcie Clary, które spoczywało w kieszeni jego spodni, inne w plecaku. Na każdym kroku miał jedno. Co chyba nie było dobrym rozwiązaniem, ale nie miał zamiaru się tym przejmować. Westchnął cicho i spojrzał się na butelkę ognistej w swojej dłoni. Przyzwyczajony był do picia samemu, więc nic nie stawała na drodze, aby nie miał sie napić. Choć na razie bawił się butelką.

Powrót do góry Go down
Amelia H. Slughorn

avatar
Gracz


Liczba postów : 34
PisanieTemat: Re: Jezioro   13.08.16 21:41

Dzisiaj był ten dzień. Dokładnie dwa lata temu zmarła jej przyjaciółka. Jedna z nielicznych osób, do której Amelka pozwoliła się zbliżyć po śmierci Melissy. Bo tak, kiedyś były blisko, potem Bitwa sprawiła, że odsunęła od siebie Clare, a przynajmniej chciała. Ślizgonka nie pozwoliła na to, nie chciała aby Amelka była sama. Zawsze będzie jej za to wdzięczna…
To nie był łatwy temat dla nikogo. Wojna zabrała tyle niewinnych ludzi czy to nie wystarczyło? Czy Ten na górze, o ile jest, czy on nie mógł darować jej życia? Krukonka doskonale pamięta całą uroczystość związaną z pogrzebem. I te smutne, pełne bólu oczy Lysandra. Strata bliźniaka, to musiało być straszne. Ona sama nie wyobrażała sobie, że mogłoby zabraknąć Leo. Przecież dlatego go tak szukałaś w czasie Bitwy , mówił cicho głosik w jej głowie. Zmrużyła oczy i pokręciła głową jakby chciała pozbyć się irytującego osobnika, który od 4 lat nieodłącznie jej towarzyszył.
Był wieczór, ludzie coś mówili o kolejnym ognisku. Amelka patrzyła na nich nieobecnym wzrokiem, na ten cały radosny rozgardiasz. To było tak bardzo smutne, te wszystkie scenariusze jakie przyszło grać. Gdyby chociaż można było nałożyć swoje poprawki, ale nie, wszystko było z góry narzucone. Pokręciła smutno głową i instynktownie ścisnęła list, który trzymała w dłoni. Od początku wyjazdu jej ciążył, ale teraz to nie było ważne. Starannie rozprostowała go i zginając na pół włożyła do tylnej kieszeni spodni. I ruszyła przed siebie, pogrążając się w myślach.
Dotarła do jeziora. Powoli się ściemniało, ludzi nie było zbyt wielu, a Ci którzy byli pędzili już na ognisko. Przechadzając się brzegiem zauważyła postać. Wyglądała tak samotnie i smutno. Amelka zrobiła pare niepewnych kroków w jej stronę. To Lys, stwierdziła w myślach. Na pewno przyszedł tutaj, żeby pobyć sam, powinna dać mu spokój, prawda? Tak dawno nie rozmawiali… Czy… czy powinnam podejść?, zadała sobie pytanie. On cierpi z powodu braku Clary, a dzisiejszy dzień jeszcze bardziej napędza smutek. Już miała się cofnąć, kiedy przypomniała sobie z jaką wytrwałością Clara starała się jej towarzyszyć. W pierwszą rocznice śmierci Melissy, to właśnie ona siedziała razem z Amelką. Nie może o teraz zostawić, nieważne jak bardzo on teraz myśli, że nie potrzebuje towarzystwa…
- Cześć Lys – powiedziała cicho i posłała mu słaby uśmiech. Od razu dostrzegła butelkę ognistej. – Mogę się przysiąść? – spytała i nie czekając na odpowiedź usiadła tuż obok. Nie za bardzo wiedziała co może powiedzieć, każde słowa, na które wpadała wydawały jej się zbyt banalne. Zwróciła twarz w stronę Lysandra i delikatnie wyjęła mu z dłoni butelkę. – Mogę? – spytała i tym razem już poczekała na odpowiedz
Powrót do góry Go down
Lysander Madness Fawley

avatar
Gracz


Skąd : East Lothian
Liczba postów : 117
PisanieTemat: Re: Jezioro   13.08.16 23:05

Nie liczył jakoś, że ktoś go tutaj znajdzie. Wszyscy mieli swoje problemy, swoje sprawy. A on jak na samca alfa, przecież nie będzie się przyznawał, ze jest mu źle i to bardzo. Bo przecież, było mu źle i co jest najzabawniejsze tylko Ezra potrafił to dostrzec. Każdy myślał, że jego brat jest delikatnie przygłupi. Ale naprawdę było tak, że Ezra wiedział i widział więcej niż inni. Miał swój tok myślenia, to prawda. Ale potrafił tylko spojrzeć na Lysia i wiedział wszystko. Po prostu wszystko. Właśnie za to, nie lubił przebywać z nim w tym danym dniu. Przed innymi mógł ukryć swój ból i żal, ale nie przed nim.
Usłyszał, za sobą jakiś dziki szelest, albo raczej spokojnie kroki. Nie obrócił się, miał nadzieje, że dana osoba sobie pójdzie i da mu spokój. Niestety tak nie było. Pierw usłyszał jej głos. Głos który znał tak dobrze, a prawie o nim zapomniał. Nie musiał na nią patrzeć, już oczami wyobraźni widział ją przed sobą. Blond włosy i ta dziecięca twarz. Pewnie teraz wydoroślała, ale nie mieli za bardzo okazji aby ze sobą porozmawiać. Można powiedzieć, że Lys nawet unikał dawnych przyjaciół. Bez Clary to nie było to samo. Możliwe, że właśnie dlatego skumał się z tymi innymi, z tymi którzy nie należeli do rodu. I jakoś nie wyszło mu to źle, co nie? Lub on tego nie widział, że jednak niektóre znajomości były dość toksyczne.
Spojrzał się na dziewczynę i skinął jej głową. -Hey- rzucił spokojnie. Kolejne skinienie, na jej zapytanie choć najwyraźniej dziewczyna nie potrzebowała zaproszenia. Dziwnie tak, spotkać kogoś, kogo znało się bardzo długo a teraz tak jakby byli dla siebie obcy. Przyjaźnił się z Amelią, może ta przyjaźń nadal gdzieś tam została. Ale bardzo głęboko. Każdy wiedział, że Madness się zmienił. Można powiedzieć, że dziczał. Już nikt go nie pilnował, tak jak robiła to ona. Dziewczyna ze zdjęcia w kieszeni jego spodni. - Nie krępuj się.- westchnął cicho. - Mam nadzieje, że nie będzie Ci przeszkadzało to, że będziemy pić z jednej butelki.- dodał po chwili, nie spuszczając z niej wzroku. Najwyraźniej u Amelii, też nie działo się za dobrze. Bo, że u niego było źle to na pewno wiedziała. - Wszystko w porządku?- spytał po chwili milczenia.
Powrót do góry Go down
Amelia H. Slughorn

avatar
Gracz


Liczba postów : 34
PisanieTemat: Re: Jezioro   17.08.16 0:45

Obserwowania Lysandra sprawiło jej swego rodzaju frajde. To dziwne, ale po prostu naprawdę dawno nie miała okazji przyjrzeć mu się z bliska. W szkole ciągle się mijali i jakakolwiek obserwacja ze strony Slughorn była mało dokładne, bo z pewnej odległości. I ona wcale nie ma żadnej manii prześladowczej! Naprawdę. Bo to, że Krukonka wycofała się i sama unikała kontaktu, to nie znaczy, że przestała interesować się losami dawnych przyjaciół.  
W głowie mieszały się jej trzy obrazy Fawley’a: pierwszy z ich spotkania na bankiecie, kiedy był roześmiany, drugi w czasie pogrzebu, kiedy był smutny i trzeci, ten który widziała teraz. Czy bardzo się zmienił? Oczy pozostały dalej równie wielkie, ale brakowało im dawnego blasku, a usta nie układały się w ten zawadiacki uśmieszek. I o ile można by to tłumaczyć rocznicą, tak z dosyć dokładnych obserwacji Amelki, tak było dokładnie od jego powrotu.
Odezwał się! To już był sukces i nawet jej nie wygonił. Czyli to, że podeszła nie było takim złym pomysłem. Ech, ale teraz będzie trzeba rozmawiać, a to będzie trudna rozmowa, jeżeli Lys oczekiwał jakiegoś wsparcia na zasadzie, że ona coś powie, co go pocieszy. Była w tym wręcz tragiczna. Nie umiała użyć odpowiednich słów, które mogłyby podnieść kogokolwiek na duchu. Nawet samej siebie, co tu mówić o kimś innym.
- Nie ma problemu – mruknęła i po prostu upiła łyk. Poczuła, tak dobrze znane, palące uczucie w gardle. Nigdy nie piła dużo, raczej stroniła od alkoholu, wolała nie ryzykować. Ludzie bardzo łatwo się uzależniają, ona bardzo szybko się uzależniała.  Oddała mu butelkę. Coś czuła, że szybko ją opróżnią.
- Nie za bardzo – odparła i zamyśliła się. Nagle list w kieszeni spodni zaczął ją jakby parzyć. Zignorowała to. – Jestem jeszcze za trzeźwa, żeby o tym mówić – dodała. Tak, to jeszcze nie był czas, żeby o tym mówić. – Mijają dokładnie dwa lata – szepnęła i zwróciła wzrok w stronę jeziora.
Powrót do góry Go down
Lysander Madness Fawley

avatar
Gracz


Skąd : East Lothian
Liczba postów : 117
PisanieTemat: Re: Jezioro   18.08.16 17:31

W sumie, obydwoje się od wszystkiego odsunęli. Madness, nie chciał rozmawiać z ludźmi, którzy wiedzieli o śmierci Clary, lub którzy ją znali. To dodawało mu wtedy więcej bóli i więcej. A on tego nie chciał, chciał zapomnieć, chciał przestać o tym myśleć. Słyszeć, jak ludziom jest z tego powodu przykro i tak dalej. A tak naprawdę gówno wiedzieli i gówno czuli. Dlatego upadł tak nisko i zadawał się z mało wypływowymi ludźmi.
W sumie, obrazy które mogły się pojawić w głowie Amelki, są bardzo prawdopodobne. Chociaż, nie mogła go widzieć na pogrzebie, mogła widzieć go na stypie. Ale na cały pogrzeb nie poszedł, bał się. Nie chciał oglądać tego wszystkiego, nie był na to gotowy. Od tych już dwóch pełnych lat, nawet nie odwiedził jej grobu. Wiedział gdzie leżała, ale nie poszedł tam. Nie dał rady, dalej nie był na to gotowy.
Dlaczego miałby ja wyganiać, przecież sie przyjaźnili? Może nie przebywali ze sobą wiele czasu i ostatnio prawie do siebie nie mówili. Ale przecież, nie wygoni go jej za to. Że sam się od niej odwrócił, tak jak ona od niego. Oboje są winny tego wszystkiego, może teraz będą mogli nadgonić ten czas? Lub i nie. Jak dla niego mogą milczeć.
- To śmiało.- odparł spokojnie i opadł na trawę. Przyjemnie by się tak leżało, gdyby nie to, że jego myśli kłębiły się włoku jednej sprawy. Odeprał od niej butelkę, podniósł się na łokciu i napił się.
- Za trzeźwa? To musi być chyba zła wiadomość.- skrzywił się delikatnie. Wiadomo, że u niego było źle, ale co się działo z Amelią? Chciał coś powiedzieć, ale usłyszał jej słowa "dwa lata". Na to upił jeszcze większego łyka i podał jej butelkę. -Dwa lata.- powtórzył po niej.
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Jezioro   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Erised :: Fabuła :: Reszta Świata :: Wzgórza Szkocji-
Skocz do: