Share | 
 
Chatka na wzgórzu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Chatka na wzgórzu   29.07.16 9:56

Chatka na wzgórzu
Jak okiem sięgnąć nigdzie nie dało się spotkać drugiego człowieka, który akurat nie byłby częścią tej wycieczki. A jednak nieopodal na wzgórzu znajdowała się chatka, która wyglądała na zamieszkaną. Wystarczyło jednak przekroczyć próg, by okazało się, że jednak i tutaj dawno nikogo nie było.
Chatka wydawała większa, niż okazywało się w środku. Na pewno miał na to wpływ fakt, że nie do wszystkich pomieszczeń można było wejść tak z marszu. Te ogólnodostępne były pokryte pajęczynami, pełne kurzu i brudu.

Rzuć kostką, by dowiedzieć się, czy samo stanie w środku jest dla ciebie bezpiecznie.
1 Oblazły cię pająki. Nie masz pewności, czy nie są jadowite, więc dla pewności wyjdź na słońce, wtedy same uciekną - a próbę dostania się do środka odłóż na jutro.
2 Nic się nie dzieje.
3 Jakieś dziwne stworzenie, które zniknęło zbyt szybko, żebyś mógł je zidentyfikować, chapnęło cię w kostkę. Nie mija nawet kilka sekund, kiedy czujesz, jak paraliżuje ci nogę. Potrzebujesz pomocy - natychmiast i to bez możliwości wyjścia stąd! Wystarczy opatrzenie ukąszenia, ale sam nie dasz rady. A kiedy staniesz na nogi, może lepiej wróć do obozu i spróbuj ponownie jutro.
4 Jeden nieostrożny krok sprawia, że odblokowujesz pułapkę. Zostajesz złapany w olbrzymią siatkę i przez chwili zawisasz pod sufitem, a potem chatka wyrzuca cię owiniętego tą siatką za próg. Dzisiaj cię już nie wpuści.
5 Nic się nie dzieje.
6 Nic się nie dzieje.

Jeśli udało ci się bezpiecznie pozostać w środku, możesz spróbować odnaleźć ukryte przejście. Jak? Próbuj na wszelkie sposoby.
Rzuć kostką.
parzysta Tym razem nie udało ci się znaleźć przejścia, może jutro?
nieparzysta Znalazłeś! A co się kryje za przejściem...?

...przekroczenie ukrytego przejścia prawdopodobnie od teraz będzie tematem mokrych snów niejednego Krukona. Za nim bowiem kryje się biblioteczka, wypełniona tak niezwykłymi książkami, że nie ma co liczyć na odnalezienie ich w Hogwarcie. Niektóre dzieła zachowały się w tylko tym jednym egzemplarzu i to niepowtarzalna okazja, żeby czegoś się z nich dowiedzieć.
Chatka pozwoli ci wyciągnąć tylko jedną książkę i dopiero po jej otwarciu dowiesz się, jakiej tematyki dotyczy. Za to jej przeczytanie da ci jeden punkt umiejętności do danej kategorii.

Rzuć dwiema kostkami. Ich suma powie ci, z jakiej dziedziny książkę znalazłeś.
2 Zaklęcia
3 Zielarstwo
4 Eliksiry
5 Historia Magii
6 Numerologia
7 ONMS
8 OPCM
9 Starożytne runy
10 Transmutacja
11 Astronomia
12 Czarna magia

Każda próba musi zostać opisana w poście. Kolejne nieudane podejścia możesz opisać w jednym poście, oznaczając tylko fabularne daty, kiedy miało to miejsce. Każde udane wejście do biblioteki to osobny post, przy czym nie można umieszczać posta pod postem. Chatka dopuści cię do tajemnej biblioteki maksymalnie cztery razy, nie częściej niż raz w tygodniu. Fabularnie więc raz możesz wejść do biblioteki między 1 a 11 sierpnia, drugi raz między 12 a 18 sierpnia, trzeci raz między 19 a 25 sierpnia i ostatni, czwarty raz między 26 a 31 sierpnia.


Screw this!

I'm going to Hogwarts!


Powrót do góry Go down
Mabh Semper

avatar
Gracz


Skąd : Greenock, Szkocja
Liczba postów : 99
PisanieTemat: Re: Chatka na wzgórzu   10.08.16 10:30

1 sierpnia

Kostka: 4

Hmm, ostatnio coraz częściej wędrowałam. Nie uważam, by przy mojej żałosnej wręcz orientacji przestrzennej to była odpowiednia czynność, ale jednak cóż to za frajda - być w tak pięknym miejscu i siedzieć koło namiotu?
Tym razem nogi poniosły mnie do jakiejś chatki. Stała zupełnie samotna na wzgórzu, toteż nic dziwnego, że przyciągnęła mój wzrok. Czułam się raczej zle z tym, że zaglądam komuś przez okna, ale ciekawość, albo też i nuda, sprawiły, że balansowałam na palcach pod oknem próbując coś zobaczyć. Od wewnętrznej strony, w kącie framugi jakiś pajączek uwił sobie mieszkanko. Założyłam więc, że dom jest raczej rzadko odwiedzany przez właścicieli. Pewnie domek letniskowy, chociaż dziwne, że przez całe wakacje dotąd nikt się nie pojawił.
Bez większych nadziei podeszłam do drzwi i nacisnęłam klamkę i ku mojemu zaskoczeniu - drzwi otworzyły się z cichym jękiem. Teraz chyba nic nie mogło mnie uratować przed mą ciekawością.
Ciekawość zabiła kota.
Wsunęłam głowę do środka i wciągnęłam powietrze. Światło wpadające przez okno tworzyło mleczne smugi w powietrzu pełnym kurzu i roztoczy. Tak czy siak - to chyba nie domek letniskowy, a niezamieszkana chatka.
Przekroczyłam śmielej próg, a wtedy wszystko zdarzyło się bardzo szybko - zanim zdążyłam zrozumieć, co się dzieje, wisiałam głową w dół pod sufitem, a następnie lądowałam już twardo tyłkiem na ziemi przed chatką. Rozcierając obolałe miejsca, wróciłam do obozu.

2 sierpnia

Kostka: 5
Wiedząc co mnie czeka, od razu skierowałam się do drzwi. Tym razem przestępowałam próg bardzo ostrożnie. No cóż. Mam nadzieję, że, w najgorszym przypadku, skończę tak jak ostatnio. Tym razem, ku mojej wielkiej uldze, przekroczenie progu spowodowało, że stało się... nic. Nieco ośmielona ruszyłam dalej.

Kostka: 4

Chodziłam korytarzami, oglądałam przedmioty, przedzierałam się przez pajęczyny i zanim zdążyłam choćby obadać wszystkie pomieszczenia, zaczęło się robić ciemno. Może i ostatnio wyruszam na coraz dalsze eskapady, ryzykując trudności w odnalezieniu drogi, ale nie jestem aż takim szaleńcem, by próbować znalezc drogę po zmroku. Z westchnieniem ruszyłam w stronę drzwi.
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Chatka na wzgórzu   25.08.16 17:32

4 sierpnia

kostka: 3
bardzo, kurwa, śmieszne.
Spacerki zawsze wydawały mu się być uroczą czynnością, a w ogóle jeśli mowa jest tu o zielonych, cichych terenach. Oczywiście nie były one tak cudowne w pojedynkę i w ogóle kto by pomyślał, że Gabriel sam tu przyjdzie? O nie moi drodzy, on wyciągnął Jessego z namiotu, podał mu godzinę, miejsce i powiedział wyraźnie, że mają się dzisiaj spotkać, bo on chcę sobie popaplać, posiedzieć, porobić mu warkoczyki i poćwiczyć śmieszne zaklęcia. Czekanie jednak znużyło go dogłębnie, bo kto mógłby wiedzieć, że puchon będzie się tak spóźniał? Gabriel kopnął kamyczka, który znalazł się tuż obok jego nogi, a gdy ten poturlał się dalej, lis zrobił dwa kolejne kroki i ponownie go popchnął, ale tym razem ten zniknął mu z oczu gdzieś pomiędzy gęstą trawą. Zrezygnowany podniósł głowę i dostrzegł... chatkę? Chyba tak. Wyglądała jakby ktoś tu mieszkał, ale dla Gabriela było to naprawdę mało prawdopodobne, przecież tu było kompletne zadupie i to jest aż niemożliwe, żeby ktoś mieszkał w tak małym czymś tak daleko od świata. Mimo wszystko ciekawość wzięła górę i szybko okrążył chatkę, chcąc znaleźć wejście do środka, a gdy już mu się to udało, podszedł i zapukał grzecznie dwa razy.
- Halooo. - zawołał do środka, a na wskutek jego stuknięć drzwi uchyliły się, tym samym ukazując mu wejście do środka. Oczywiście spotkało się to z zadziwioną miną blondyna, ale kto by w takiej chwili nie wszedł do środka, prawda? Przekroczył spokojnie próg drzwi, czując jak okropne skrzypienie podłogi szarpie mu myśli. - Jest tu kto? - zawołał raz jeszcze i postawił drugą nogę w środku domku. Rozejrzał się spokojnie i wtedy... poczuł niewyobrażalny ból w kostce, na który chciał podskoczyć, ale niestety nie miał takiej możliwości i runął jak długi na dupsko, przy okazji obijając sobie łeb. Całe zdarzenie było niezwykle głośne, a on potrzebował kilku chwil, żeby ogarnąć, jak traci czucie w nodze.
- No po prostu świetnie.... - mruknął sam do siebie i podniósł się na łokciach żeby spojrzeć, czy aby to coś, co go ugryzło, jeszcze tutaj jest, żeby mógł to cholerstwo wywalić w powietrze albo zamienić w jakąś kaczkę, ale niestety nic nie dostrzegł. Za to doczołgał się do ściany i oparł się o nią, wychylając łeb zza drzwi.
- JESSE! - cierpliwość na twoje spóźnienie się skończyła.




Powrót do góry Go down
P. Jesse Bennett

avatar
Gracz


Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Liczba postów : 47
PisanieTemat: Re: Chatka na wzgórzu   25.08.16 17:56

Jesse w tym czasie się w pobliżu akurat kręcił. Nie wiedział, że Gabriel już zmierza do owej chatki, za to sam rozważał czy tam nie wejść. Jednak, jako rasowy creep, wolał trochę posiedzieć w ukryciu, pochodzić dookoła i zbadać otoczenie żeby wiedzieć, że jest bezpieczny. Przyszedł dlatego na spotkanie dużo wcześniej i zaczął okrążać szerokim, dalekim łukiem, możliwie w cieniu krzaków czy drzew, niekiedy daleko bardzo położonych. Dopiero po dłuższej chwili uznał, że chyba łuk był większy niż przypuszczał i najpewniej się spóźni. Przyspieszając znacznie zaczął wzdłuż cieni zmierzać do miejsca, w którym się umówili i zatrzymał się dopiero widząc jakąś ludzką sylwetkę.
Po chwili, kiedy stworzenie się zbliżyło, Jesse dostrzegł, że to nie byle jaki człowiek, a jego człowiek! Ucieszył się, jednak nie wyszedł od razu, choć domyślał się, że Gabriel zdaje sobie sprawę z jego obecności. Lub chociaż zbliżania się...
Blondyn zniknął w chatce, na co Jesse zareagował niepokojem. On był taki ufny, a tam mógł ktoś być! Cholera, wiecznie nieostrożny. W związku z tym Jesse ruszył czym prędzej po pagórku, odsłaniając się (co wcale a wcale mu się nie podobało) i nie minęło dużo czasu kiedy to znalazł się na tyle blisko, że usłyszał krzyk Gabriela. Nie potrzebował zachęty, ogarnięty silnym alarmem całego umysłu puścił się biegiem do drewnianego domku.
- GABRIEL?! - zawołał, po czym wpadł do chatki i...
Jego wzrok spoczął na przyjacielu siedzącym pod ścianą. Natychmiast się rozejrzał dookoła, gotowy odeprzeć atak tego, który śmiał cokolwiek Gabrielowi zrobić.
- Co się stało? Ktoś tu jest?
Właściwie to był przerażony.
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Chatka na wzgórzu   25.08.16 18:09

Jesse przybył niczym książę na białym koniu! Gabriel spojrzał na niego jak na swojego wielkiego zbawi... właściwie to nie, był wściekły. Jak on mógł nie zauważyć tego... tego czegoś?! Jak on mógł wylądować na podłodze jak kłoda i w dodatku jeszcze się nie odegrać za coś takiego. Czuł jak rana na kostce zaczęła go powoli piec, więc zagryzł mocno wargę i sięgnął po nogawkę, by ją trochę podwinąć i zobaczyć ugryzienie. Na pytanie puchona spojrzał ostrym wzrokiem w stronę domku.
- Tak, jakiś mały skurwiel, który zostanie kaczką jak tylko się pojawi. - mruknął pod nosem i wtedy emocje opadły. Puścił spodnie, a następnie oparł się zrezygnowany o ścianę, podnosząc na niego wzrok.
- Nie... nikogo nie ma, coś mnie udziabało w nogę, strasznie boli i nie mogę nią ruszać. - westchnął i przetarł polika, ciągnąć go za nogawkę, żeby mu jakoś pomógł... opatrzył ranę, podniósł, zaniósł, coś, cokolwiek. Na pewno było jakieś zaklęcie.




Powrót do góry Go down
Mabh Semper

avatar
Gracz


Skąd : Greenock, Szkocja
Liczba postów : 99
PisanieTemat: Re: Chatka na wzgórzu   29.08.16 18:35

3 sierpnia

Kostka: 6

Tym razem bardziej pewnie przekroczyłam próg chatki. Widać wystarczyło raz aktywować pułapkę, by nie musieć się więcej o to martwić. Nie marnując czasu ruszyłam zbadać, cóż ciekawego mogę odszukać w tych pomieszczeniach. Zaczynałam nawet lubić stęchły odór zakurzonego powietrza.

Kostka: 3

Tyle tu rupieci! Macałam wszystko, co znalazło się w zasięgu mojej ręki. Nic, nic, nic, nic. Niech to szlag. I właściwie z jakiego powodu ja tu przyszłam? Nawdychać się roztoczy, też mi frajda. W coraz smętniejszym nastroju snułam się po chatce, aż wreszcie z rezygnacją kopnęłam nóżkę od okrągłego stolika z serwetką. Stolik zachwiał się, jednak dostrzegłam pod nim coś kątem oka. Nachyliłam się i w stercie kurzu, która przykrywała podłogę, znalazłam książkę. Krótkie oględziny pozwoliły mi sądzić, że traktuje ona o Historii Magii i prawdopodobnie nie odgryzie mi palca. Cóż, dobre i to. Niosąc ją pod pachą, ruszyłam do wyjścia.

Kostka: 1+4=5
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Chatka na wzgórzu   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Erised :: Fabuła :: Reszta Świata :: Wzgórza Szkocji-
Skocz do: