Share | 
 
Łąka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Łąka   29.07.16 10:12

Łąka
Ukryta między wzgórzami łąka wydawała się być idealnym miejscem na odpoczynek. Pachnąca kwiatami, jakich próżno było szukać koło szkoły, pozwalała wypocząć lepiej, niż gdziekolwiek indziej. Delikatny wietrzyk zapobiegał przegrzaniu i tylko plaga magicznych biedronek była bardziej upierdliwa, niż się to na początku mogło wydawać.


Screw this!

I'm going to Hogwarts!


Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Łąka   21.08.16 3:33

16 sierpnia 2002

Drugi tydzień wakacji dobiegał końca. Wszystko się jak na razie naprawdę świetnie układało. Abbey zniknął z oczu, Gabriel był blisko, Rose kochała go jak zwykle... Było tak, jak miało być. Jak powinno być. Odpoczywał, naprawdę odpoczywał na tej wycieczce i nie miał ochoty wracać do szkoły. Nie wiedział, co zniechęcało go mocniej - lekcje, które już odhaczył w zeszłym roku, obowiązki, których tu nie miał czy prosty fakt, że Gabriel będzie spał w zupełnie innej wieży. Przyzwyczaił się przez te dwa tygodnie do jego codziennej obecności, bliskości, do ciepła jego ciała i jego oddechu na szyi. Mimo podejrzeń, że wszystko może się skończyć po tamtym pierwszym wieczorze, wcale się tak nie stało. Im obu odpowiadał obecny układ, w którym tak po prostu byli razem i nie było powodu, by to kończyć. A im dłużej taki układ trwał, tym łatwiej było do niego przywyknąć. Układ, bo przecież do teraz nijak tego nie nazwali.
Z kocem pod pachą i torbą wypełnioną płócienkami, farbami, ołówkami i szkicownikiem wybrał się w możliwie spokojne miejsce, możliwie daleko od obozu. Nie to, że chciał pobyć sam, bo to wcale nie było takie konieczne, ale chciał posiedzieć gdzieś z dala od codziennego zgiełku na obozowisku. Kiedy dotarł na tę łąkę, wydawała mu się idealna. Rozłożył koc i się nań położył. Chwila wsłuchiwania się w naturę wyciszyła go i był gotów do rysowania.
Dwie godziny później słońce powoli zaczynało skłaniać się ku horyzontowi. Na trawie nieopodal leżały już trzy płótna - na jednym królowały biedronki, drugie przedstawiało polne kwiaty, których tu przecież nie brakowało, za to trzecie wypełnił malowanymi z pamięci różami. Ktoś tu przecież lubił róże... Co, oczywiście, nie znaczy, że malował z myślą o kimś konkretnym, no gdzie.
Poza płótnami zapełnił też dobre kilka stron szkicownika, teraz akurat walcząc z narysowaniem siebie i Gabriela, śpiących, przytulonych do siebie i... Za nic nie był zadowolony z efektu. Coś mu cały czas nie grało.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Łąka   21.08.16 12:14

Pamiętał jak cieszył się z tego wyjazdu, jak nie mógł się go doczekać, wyjść z domu, pobyć gdzieś indziej, na łonie natury, której przecież nie ma za często. W końcu Gabriel, to okropny mieszczuch, hipnotyzuje go widok tłumu w mieście, ludzi, masy rzeczy, jednak nawet ktoś taki jak on potrzebuje czasem pooddychać świeżym powietrzem, położyć się na trawie i pobiegać boso po piasku. Tak, to była bardzo miła przerwa od codzienności między Londynem a Hogwartem, do którego przecież niedługo będą musieli wrócić. Kolejny rok, nowe rzeczy, nowe lekcje, nauka i masa przeróżnych zdarzeń czekała na nich wszystkich u progu szkoły. W głębi duszy bardzo się na to cieszył, uwielbiał jak coś się działo, więc w pewnym sensie przebiegały mu przez palce dreszcze podniecenia, ale... z drugiej strony docierała do niego wiadomość, że... kurcze, Felix jest w innym domu.
Nie jest w Ravenclaw, będzie w innej wieży, daleko, gdzie indziej, gdzie nie będzie mógł się do niego przytulić i powiedzieć "dobranoc". To był jeden, duży minus, z którym Gabriel musiał się pogodzić i nie było niestety innej opcji.
Dzisiaj jednak nie chciał o tym myśleć i pragnął spędzić ostatnie dni jak najlepiej. Dzisiaj od samego rana dreptała mu po głowie myśl pójścia na łąkę, przecież tak dawno nie robił wianków z mleczy! Zastanawiał się nawet, czy jeszcze pamięta jak je zrobić, bo mimo wszystko wiedział, że tak łatwo mu z nimi nigdy nie szło. Wiedział też, że na łące nie ma tylko mleczy, więc wizja kolorowego wianku była naprawdę zachęcająca. Popędził w stronę polany, ale gdy tylko dotarł na miejsce spostrzegł, że raczej nie był tu sam. Ktoś go uprzedził i... był to Felix! Bryś uśmiechnął się szeroko na jego widok oraz na umalowane płótna, czego innego mógł się po nim spodziewać, prawda? Podszedł do niego najciszej jak mógł, a kiedy w końcu stanął za nim, klepnął głośno na ziemię, położył brodę na jego ramieniu i objął łapkami, gilgocząc go nieco w brzuch.
- A co tam skrobiesz? - uśmiechnął się i zajrzał mu do szkicownika.




Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Łąka   21.08.16 12:52

Tak łatwo nie zamierzał odpuszczać wspólnego spania. Oczywiście, z większości nocy będą musieli zrezygnować, ale nikt nie powiedział, że ze wszystkich. Miał przecież kilka pomysłów - co prawda wpadły mu do głowy całe miesiące temu, przy zupełnie innej okazji, o której teraz nie było co mówić, ale nigdy nie zostały wykorzystane i to o czymś świadczyło. Między innym o tym, że byłoby szkoda, gdyby się zmarnowały. O tym jednak będzie myśleć od września. Na razie byli tu razem, w jednym namiocie, na jednym materacu. Blisko. Bardzo blisko.
Swoją drogą to zabawne, jak w tym roku ciągnęło go do Krukonów. No co jeden, to Krukon. Ale szczerze liczył na to, że na tym się skończy. I to skończy nie tylko zakochiwanie się w chłopcach Ravenclawu, ale skończy zakochiwanie się w innych chłopcach w ogóle. Po co inni, jak był ten jeden. Ten, przy którym było mu tak dobrze.
Może dlatego ten rysunek tak mu teraz nie chciał wyjść? Bo zamiast skupić się na rysowaniu, odpływał myślami w zupełnie inne rejony, które były równie miłe, co rozpraszające, a przy stawianiu kolejnych kresek wypadało się skupić, jeśli miało wyjść tak dobrze, jak chciał, żeby wyszło.
Nie spodziewał się towarzystwa. A kiedy towarzystwo podeszło do niego tak całkiem cicho, żeby nagle koło niego pacnąć i go dotknąć, i do niego przemówić, to przecież dziesięć zawałów. Aż go zatkało na chwilę, ręka mu zadrżała, ale czystym szczęściem udało mu się nie przekreślić przypadkiem całego rysunku, a było blisko. Kiedy już pierwszy szok minął, czyli po jakichś dwóch sekundach, wybuchnął śmiechem, rzucił ołówek i szkicownik w trawę, odwrócił się na plecy i pociągnął Gaba na siebie.
- A ciebie, co się interesujesz? - odparł i go pocałował. Nie za mocno i niezbyt zachłannie, ale tak z całą tęsknotą, która się nagromadziła od... Jeny, od rana właściwie, bo przecież odkąd się razem obudzili, to ich drogi się rozeszły i tyle czasu się nie widzieli! Jakkolwiek nie było to obrzydliwie słodkie, aż się śniadanie cofało - tęsknił za nim przez cały czas, który spędzali osobno.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Łąka   21.08.16 13:25

Kiedy tylko Felix przewrócił się na plecy i zgarnął lisa do siebie, przy okazji witając go przeuroczym całusem, można było mówić o tym, że chyba totalnie zapomniał po co w ogóle tam przyszedł. Miał robić wianki, tak, miał robić wianki, ale po co robić wianki, jak można sobie tak spokojnie poleżeć i poleniuchować na kimś, kto daje ci buziaki.
No chyba każdy się zgodzi.
Gabriel zaśmiał się krótko i oczywiście oddał mu całusa, po którym przechylił ciekawsko głowę na bok. Rysował go? Brzmiało naprawdę ciekawie i warte zobaczenia, więc Foks miał nadzieję, że kiedy tylko Gryfon trochę się rozproszy, będzie mógł zerknąć do jego szkicownika, by zobaczyć to dzieło. Chyba, że wcześniej sam mu to pokaże, a to byłoby dość ciekawe.
- Bo mogę. - uśmiechnął się miło i oparł o niego brodę. Chciał policzkiem, ale jednak wolał spoglądać mu w oczy. Tak.
- Przypominam ci, że miałem ci zapozować, a ty miałeś mnie namalować. - dodał po chwili i pomachał nogami w powietrzu. Otóż to, był deal o ile dobrze pamiętał. Polana była całkiem niezłym krajobrazem, ale któż wie, może Felix umyślił sobie coś zupełnie innego?




Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Łąka   21.08.16 14:30

Wiadomo, że wianki musiały przegrać z buziakami, to było jakby dość oczywiste. Nie to, żeby Felix miał to na celu, takie rozproszenie go i wyparcie wianków z planu dnia, skąd. Chodziło mu tylko... Cóż, o słodki smak jego ust i rozpraszający dotyk. Czyli może i wygranie z wiankami rzeczywiście wchodziło w grę. Ale to była nierówna walka, wybaczcie, wianki, możecie sobie być ładne, ale Felix też był ładny i nawet jeszcze milszy w dotyku, i dawał buziaki, szach-mat.
Jasne, że mu pokaże rysunek, ale najlepiej dopiero jak skończy, co to za pokazywanie rysunków takich niedokończonych, trochę nieudanych, nienie, wszystko później. Cierpliwości, Gabrielu, cierpliwości! Nie można mieć wszystkiego, prawda? A może i można, ale nie od razu.
- Możesz. No tak - zaśmiał i zapatrzył na niego, zupełnie zapominając, co chciał powiedzieć, a coś przecież chciał. Problem w tym, że te złote oczy miały jakieś właściwości hipnotyczne i szło się zgubić wśród tych drobnych plamek i załamań koloru. Więc kiedy tak zaczął się w nie wpatrywać, to przepadł, zupełnie, myśl wszelka uleciała i obiecała słać kartki na święta.
- Co? - spytał bardzo inteligentnie i niezwykle przytomnie, starając się robić dwie rzeczy jednocześnie, to jest wciąż patrzeć mu w oczy i jednocześnie rozumieć, co się do niego mówi. Obecny stan umysłu był jednak mało sprzyjający tak zaawansowanej wielozadaniowości. W końcu jednak trybiki zaskoczyły. - Och, tak. Pamiętam, oczywiście. Tylko... Dla ciebie będzie to duże płótno, które kupiłem w miasteczku, a teraz go nie wziąłem. - Oczywiście istniała szansa, że jego mózg, a zwłaszcza ta część odpowiedzialna za pamiętanie o magii, podpowie mu przełomowe rozwiązanie, jakim mogłoby być użycie najbardziej zaawansowanego zaklęcia przywołującego, czyli Accio, ale pewnie chwilę mu to zajmie.
Na razie jednak oczy. Te oczy.
Felixie, wiesz, jak nazywa się ten stan, kiedy masz gąbkę zamiast mózgu, jak ty teraz? No, zgadnij.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Łąka   21.08.16 20:59

Jednak nikt nie powiedział, że nie można przecież połączyć wianków z Felixem, prawda? Zawsze Gabryś mógł zrobić nie jeden wianek, a dwa. Dla nich obu, z kolorowymi kwiatuszkami, wyglądałoby przeuroczo, a i pewnie na tych dwóch by się nie skończyło, bo zrobiłby więcej, nie tylko dla nich. Jak szaleć, to szaleć, a takie pachnące korony zdaniem lisa były miłym prezentem. Szczególnie od tak beztroskiego słoneczka jak on.
To rozkojarzone "co?" wprawiło go w niezwykłe rozbawienie, więc jego główną reakcją było tylko przewrócenie oczami z uśmiechem. Nie musiał chyba tego komentować, Felix jakby zapomniał języka w gębie, a jeśli już mowa tu o językach, to lis właśnie wytknął mu swój, jaszczurkowaty rozdwojony. Cóż, gusta i guściki, prawda.
- Wiesz co, cały czas zapominamy o magii, wiesz? - uśmiechnął się i wstał z niego, by usiąść sobie po turecku na kocu, a następnie sięgnąć po szkicownik, który bez jakiejkolwiek zgody zaczął wertować w poszukiwaniu nowych szkiców. - Możesz je przywołać. Pobudka Felix. - popstrykał mu przed nosem i zaczesał zbłąkane kosmyki za ucho, ale tak, tak, szperał w szkicowniku.




Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Łąka   21.08.16 22:05

Wytknięcie języka w jego stronę odebrał jako zaczepkę i to nie byle jaką zaczepkę, bo zachętę do pocałunku. Siłą rzeczy nie jakiegoś tam buziaka, cmoknięcia, lekkiego muśnięcia warg, tylko pocałunku o wiele bardziej intensywnego i zachłannego. Próbka tego, co te ich języki w zasadzie potrafią. Nie trwało to długo, a i tak już zdążyło rozbudzić chęci, które należało zdusić, w końcu byli na środku łąki, rozmawiając o rysunkach. Niewinnie. Nic takiego. Więc może to, że Gab z niego zszedł, żeby usiąść obok, było najlepszym możliwym pomysłem.
- A chcesz mi teraz zapozować? - spytał, zanim dotarło do niego, co chłopak robi. Kiedy jednak już zaskoczył, wyciągnął rękę, żeby zabrać mu szkicownik, ale Gab trzymał go specjalnie poza jego zasięgiem. Szybko zastanowił się, co tam ostatnio rysował. Bo to, że przed chwilą szkicował ich, nie było niczym, co mógłby chcieć ukryć. Gorzej, że wcześniej rysował... Obrazy ze swojego snu. Nie całe i raczej nic, po czym Gabriel mógłby się rozpoznać (tym bardziej, że to przecież nie był on, tylko wyobrażenie o nim), więc zawsze można byłoby wyjaśnić, że to takie tylko wprawki z anatomii, ale... Felix znał kontekst. To wystarczyło. Wolałby, żeby szkicownik był raczej bezpieczny u niego, niż w rękach Gaba. Tylko teraz nic nie mógł z tym zrobić. Pozostawało odciągnąć myśli. Własne i, najlepiej, Gabriela też.
Pogrzebał w torbie i wyciągnął papierosy.
- Masz ochotę? - spytał, szukając różdżki.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Łąka   22.08.16 21:36

Słysząc o zapozowaniu, lis uśmiechnął się szeroko i spojrzał na niego radosną miną.
- Mhm! Łąka jest śliczna i może być ładnym tłem. - przewrócił kartkę szkicownika na następną stronę - Masz jakiś pomysł na "pozę"? - dodał jeszcze po chwili i zagłębił się myślami w rysunkach. Oczywiście, że jego uwadze nie uszły najnowsze dzieła Felixa, przy których bladziuchne policzki Krukona zapłonęły dziko. Mimo iż tak naprawdę nie było widać kto był na rysunkach, ani w jakim dokładnie kontekście były one rysowane, to zniszczony umysł Gabriela od razu dostał skojarzeń, ale przecież nikt nie powiedział, że mu się one nie podobały. To znaczy te rysunki, nie skojarzenia.
Nie, wcale.
Znaczy, no, dobra, zachciało mu się, ale cicho.
Trochę się przez to rozkojarzył, odpłynął, jakby zupełnie zapomniał, że właśnie siedzieli na kocu, na polance, gdzie Felix miał przecież malować Gabriela, brzydko to tak Brysiu, nieczyste myśli i inne badziewia teraz ci zaprzątały głowę, zamiast się skupić na tym, co się dzieję.
- C..co? - uniósł głowę kiedy Felix mu coś zaproponował, ale w pierwszym momencie nawet nie wiedział o co mu chodzi i potrzebował kilku chwil, aby dotarło do niego, co dokładnie powiedział do niego Gryfon. - Aa... tak! Jasne, jasne. - skinął głową i odkaszlnął, odkładając na bok szkicownik. Wysilił się nawet na jako taki uśmiech!
- Śliczne rysunki, szczególnie te nowe. - dodał jeszcze.




Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Łąka   22.08.16 22:40

- Pomysł? - Nie wyobrażaj go sobie, jak tańczy, a już na pewno nie wyobrażaj go sobie w innych... pozach. - Nie myślałem o tym za wiele... - ...rumieniec na twoich policzkach, Felixie, zdradza, że kłamiesz... - więc po prostu coś pomyślimy zaraz.
Starał się nie patrzeć na Gabriela i nie analizować jego reakcji na te, no, wprawki anatomiczne. To się jednak nie dało i wbrew własnej woli zezował na niego znad torby, zastanawiając się, co znaczą te rumieńce. Były, oczywiście, bardzo urocze, ale nie miał pojęcia, skąd się wzięły. Mógłby przypuszczać, że Gab... Jakby to ująć... Nigdy jeszcze nie widział męskiego nieprzyodzianego ciała poza tym w lustrze, ale przecież on i Abbey... Więc chyba nie powinien się tak peszyć? Spytałby, ale z kolei on był tak speszony, że to absolutnie nie wchodziło w grę.
Znalazł w końcu różdżkę, więc zaczął od szybkiego Accio, żeby mieć płótno już na miejscu. Po tym wyciągnął paczkę do Gabriela, a kiedy ten się poczęstował, odpalił różdżką papierosa Gaba i swojego.
A potem się zakrztusił, słysząc komentarz.
- T-tak? Cieszę się, że ci się podobają. - Coś neutralnego, coś neutralnego... - Znalazłeś jakąś inspirację do pozowania? - spytał, zakładając, że jest to najbardziej niewinne pytanie pod słońcem. Potrzebował kilku sekund, żeby zrozumieć, że może wcale niekoniecznie.
Spokojnie Felix, trzy głębokie wdechy, po prostu odwróć jego uwagę, zajmij go czymś, to wystarczy. Papierosy to dobry temat zastępczy, więc może coś w tę stronę?
- To... Skoro obiecałeś mi coś pokazać, to może to dobra okazja? - zaproponował z uśmiechem i mało niewinnym błyskiem w oku. I znowu olśnienie przyszło odrobinę za późno. Gryfiaczku, podpowiedź na przyszłość: kiedy próbujesz odwrócić uwagę od swoich kosmatych myśli, to zrób to inaczej, niż przyznając się do nich w innym kontekście. A teraz wytłumacz tę palącą czerwień na swoich policzkach. - Dobra, nieważne, zapomnij, coś mi się pomyliło...


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Łąka   22.08.16 23:47

Nie myślał o tym? Nie sądził chyba, że Krukon mu w takie coś uwierzy, kiedy jego policzki powoli zaczynały przybierać krwisty kolor. To wyglądało niesamowicie uroczo, ale w tym kontekście raczej nie uroczości chodziły im obu po głowie. Szczególnie, że Gabriel cały czas miał w głowie rysunki Felixa. Roześmiał się jednak krótko na jego odpowiedź, bo mimo wszystko ta cała sytuacja naprawdę zabawna.
- Tak, pomyślimy. - skinął głową dalej lekko rozkojarzony i usiadł sobie wygodniej, obserwując jak płótno Felixa powoli do nich podlatywało. To zabawne jak magia była przydatna, prawda? - Możemy na przykład... mogę usiąść na piętach profilem ze zgarniętymi włosami i robić wianki. Właściwie przyszedłem tu żeby je zrobić, ale... ale możemy też... wymyślić coś innego. - powiedział paląc się na kompletnego buraka, z którym odebrał od niego papierosa. Od razu się nim zaciągnął, wydmuchując dym nosem i przywołując zaklęciem puszkę stojącą za ich namiotem, do której oboje wyrzucali niedopałki. Teraz też Gabriel strzepywał nad nią szluga, łąka była śliczna, szkoda było ją niszczyć.
- Ale... co pokazać? - dopytał się krótko, kiedy Felix zaczął mówić o jakiś obiecankach, o których Gabriel nie miał zielonego pojęcia. Znaczy to nie tak, że próbował się wymigać, a... tym razem naprawdę niczego nie pamiętał. Chwilę później jednak obserwował zapeszonego Gryfona i... po prostu nie mógł już wytrzymać. Nie wiedział o co chodziło przed chwilą brunetowi, ale linka pękła. Oboje rumienili się jak nigdy wcześniej, więc blondyn był przekonany, że obu im dzięki temu ulży... jak nie na sercach, to trochę na dole. Zgasił papierosa w puszcze, a następnie doczłapał się do niego i odebrał mu z rąk jego fajkę, tą również gasząc w małym śmietniczku. Wlazł na niego okrakiem kompletnie bez słowa, objął dłońmi policzki i... pocałował, zachłannie.




Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Łąka   23.08.16 0:16

Tak, to było niesamowicie zabawne, bo się zachowywali jak takie dwie pensjonareczki, udając, że przecież nic, pełna niewinność, a te rumieńce to od słońca! Podczas gdy byli dwojgiem siedemnastoletnich chłopców i kogo oni niby chcieli oszukać. Może gdyby nic między nimi nie było, to byliby w stanie tak sobie po prostu siedzieć i rozmawiać o pogodzie, ale obecnie nadmiar pragnień wykluczał normalną rozmowę. To było aż zbyt pewne. I dokąd może zaprowadzić pożądanie, żeby nawet o sztuce nie można było porozmawiać...
Nie odpowiedział. Ani na propozycję obrazu, ani w ogóle na nic. Palił tego papierosa, licząc, że to wystarczy, żeby się uspokoił, wyciszył i wrócił do bycia niewinnym, ale Gabriel był zbyt blisko, żeby to mogło się udać. A potem nawet tego papierosa już nie miał i to było jak ostatnia zaprzepaszczona nadzieja.
Oczywiście, że nie protestował, kiedy Krukon na nim usiadł, było mu to przecież na rękę. Mimowolnie wysunął lekko biodra, odwzajemniając pocałunek. Wsunął mu ręce pod koszulkę, ale to wcale nie było satysfakcjonujące, więc zanim tak na dobrą sprawę zastanowił się, co robi, szarpnął tę koszulkę do góry. Ona musi stąd pójść. W tej chwili.
Korzystając z momentu, kiedy Gab był akurat dość daleko, a przynajmniej, jeśli nie on, to jego rozpraszające usta, uznał, że przecież może mu to powiedzieć.
- Śniłeś mi się. I w tym śnie... - ...poza innymi rzeczami... - ...obiecałeś mi palenie po studencku. A potem pomieszałem sen z rzeczywistością. Przy tobie to łatwe. - Powiedzenie tego nagle było takie proste! A może to kwestia tego, że było mu wszystko jedno, bo go chciał, teraz i nie miało znaczenia, co Gabriel sobie pomyśli, dopóki będzie chciał tego samego. Przyciągnął go do siebie i mocno pocałował.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Łąka   23.08.16 9:52


Satysfakcjonujące już dla niego było to, kiedy Gryfon odwzajenił pocałunek. Miłe uczucie przeniosło się dreszczem po całym ciele, aż po same koniuszki palców, co sprawiało, że Gabrysiowi podskakiwały hormony, a i rumieniec, którego pielęgnował do tej pory, ani trochę nie chciał zejść. Wtedy jednak łapki Gryfona wślignęły mu się pod bluzke i to starczyło, żeby skomentował to cichym westchnięciem. Oczywiście oboje w ogóle zapomnieli, że no przecież są na łące, że jest biały dzień, ale kurcze po co się przejmować, jak można się porozbierać, prawda? Znaczy oczywiście nie to, że Gabrielowi to przeszkadzało, co nie.
Słysząc o ciekawym śnie, Bryś aż zaśmiał się pod nosem. Nie sądził, że Felixowi również śniły się jakieś niegrzeczności, a może i więcej, w ogóle to był temat trudny do ogarnięcia, bo im obu nagle do głowy przychodzą jakieś dziwaczne sny, w których nie do końca są ubrani, aaale co tu się rozwijać na ten temat. Raczej chyba żaden z nich na to nie narzekał, przynajmniej nie on.
- Myślę, że musisz się zadowolić bez papierosa. - zaśmiał się, a Felix go pięknie wyręczył przyciągając go i znowu całując. Zostało to od razu pogłębione, aż tak mocno, że Felix prawie padł na plecy i to był moment, kiedy Gabrielowi zrobiło się za ciasno oraz za gorąco. Odsunął się na chwilę od jego ust, jednak ta odległość była tak licha, że dalej stykali się wargami. Przesunął spokojnie dłońmi po jego ramionach, za kark, żeby tam je sobie splątać.
- A akt? - uśmiechnął się i musnął jego wargi.




Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Łąka   23.08.16 11:55

A tam, że łąka. Łąka była daleko od obozu i nie sądził, żeby ktoś tu miał przyjść. Oczywiście zawsze istniało takie ryzyko, więc należało się zachowywać tak, jakby rzeczywiście nie byli tu sami, ale... W całej tej burzy nastoletnich hormonów trudno było mówić o jakichkolwiek powinnościach. A już tym bardziej, jeśli wśród nich było trzymanie rąk i ust przy sobie, a także utrzymywanie na ciele pełnego ubioru. Ciężko. Podobno wykonalne, ale bardzo trudne. Im się tym razem, jak widać, nie powiodło.
Biorąc pod uwagę fakt, że do tej pory tak daleko nie zaszli, żeby któryś z nich siedział bez koszulki, to Felix być może powinien być speszony. Ale nie był. To, że mógł go wreszcie bez przeszkód dotknąć, przesunąć dłoń wzdłuż jego klatki piersiowej aż do brzucha, zbadać pod palcami żebra... To było za dobre, żeby się czymkolwiek dodatkowo przejmować. Tym bardziej, że to urocze westchnięcie było niezwykle zachęcające.
- A nie mogę mieć wszystkiego? - spytał zadziornie. Intensywny pocałunek zawrócił mu w głowie. To było... Zbyt silne, jeśli mieli pozostać przyzwoici. O ile mieli. Bo w sumie po co? Przesunął dłonie po jego plecach, zatrzymał się gdzieś na lędźwiach i przyciągnął jeszcze bardziej, nawet jeśli realnie spowodowało to poruszenie się raptem o kilka milimetrów. Przerwanie pocałunku, nawet jeśli Gabriel za daleko się nie odsunął, było przykre. Ale potem padła propozycja i Felix lekko się zakrztusił.
- Akt? - Szybkie procesy myślowe uświadomiły go, co to oznacza. Włącznie ze wszystkimi zaletami i wadami. Bo to miało swoje wady, nawet duże. Na przykład takie, że trzeba było patrzeć profesjonalnie i trzymać ręce przy płótnie. Ale z drugiej strony zalety, prawda... Przełknął jakby nerwowo ślinę. Bycie przyzwoitym było zbyt trudne. - Nie powiem, że o tym nie myślałem... Jesteś pewny?


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Łąka   23.08.16 16:19

Na chwilę kompletnie odpłynął.
Dokładnie wtedy, gdy dłoń Felixa zaczęła badać jego ciało, powoli, skrawek po skrawku, klatka piersiowa, brzuch, żebra. To było tak przyjemne, jakby ciągnąc ręką, zostawiał po sobie ciepło, miły dreszcz, to było coś jakby... ktoś przeczesywał mu włosy lub głaskał po ramieniu, jedne z najlepszych i najbardziej odprężających uczuć na świecie, a to właśnie było do nich bardzo porównywalne. Moment, w którym podwójnie cieszył się z tego, że właśnie zdjęto z niego koszulkę, właściwie bez jego słowa, ale czy on miał z tym jakiś problem... raczej nie.
- Możesz. - uśmiechnął się, kiedy tylko do jego uszu dotarło pytanie Gryfona. Zamruczał mu krótko, wolno i długo cmokając go w kącik ust. - Ale nie teraz, teraz jestem zajęty. - dodał po chwili, a następnie roześmiał się króciutko, składając buziaka na drugim kąciku ust. Trzeci był już na środku. Oczywiście przestraszył się nieco kiedy Felix odkaszlnął i powtórzył to, co powiedział Gabriel. Przez krótką chwilę myślał, że już coś złego, ale szybko okazało się, że w sumie to trafił w dziesiątkę. Uśmiechnął się szeroko i skinął głową.
- Pod warunkiem, że ty mnie do tego przygotujesz. - aka rozbierzesz.
Och Gabriel, nie zrobicie tego malunku.




Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Łąka   23.08.16 21:41

Lubił go dotykać. Lubił badać jego ciało krok po kroku, kawałek po kawałku. Jeszcze przed chwilą nie wiedział, że to lubi, w końcu nigdy wcześniej tego nie robił, ale teraz okazywało się jedną z jego ulubionych czynności. Właściwie im dłużej go dotykał, tym bardziej miał wrażenie, że przyjemność z tego płynąca może nawet dorównuje rysowaniu, a to, jak na niego, było naprawdę dużo. Był w stanie uwierzyć, że przyjemność, jaką mógłby czerpać z otrzymywania takiego dotyku, przebijałaby rysunek. A to oznaczało, że na tych kilku niewinnych chwilach się nie skończy, bo, cóż, apetyt rósł...
- Podoba mi się twoje zajęcie - mruknął, nie mogąc się doczekać, kiedy te cmoknięcia zamienią się w coś o wiele ciekawszego. Nie to, żeby nie były ciekawe same w sobie, ale... Były wstępem. Bo były, prawda?
Przygryzł wargę, uśmiechając się. Jeśli dobrze myślał, co znaczy to przygotowanie, to... Speszył się mocno. Ale całe to speszenie, wycofanie i rumieniec równoważyły się z ogromną chęcią zrobienia tego i to już, teraz, w tej chwili. I to trochę niezależnie od tego, czy rzeczywiście skończy się na malowaniu. A może właśnie dlatego, że mogło wcale nie.
Szybkim ruchem położył Gabriela na kocu, a sam znalazł się nad nim. Wpił się w jego usta, uspokajając niepewność znajomym smakiem. Utrzymując się na jednej ręce, drugą błądził po jego klatce piersiowej, żeby po chwili zejść niżej i wsunąć końce palców za pasek. A potem pomyślał o czymś, co wydało mu się jednocześnie strasznie głupie (zwłaszcza w tej chwili) i strasznie urocze. Wiązało się z tym, że do tej pory w żaden sposób nie powiedział mu, że chce... być blisko. Nie tylko blisko jak teraz, ale blisko tak w ogóle. I ogłoszenie, jakie widział ostatnio na tablicy, mogło mu jakoś pomóc.
Ale to było głupie.
I naprawdę lepiej byłoby o to spytać kiedy indziej.
Dlatego właśnie musiał to zrobić szybko, zanim dotrze do niego, że to bez sensu.
Drobnymi, delikatnymi pocałunkami nakreślił ścieżkę od jego ust do ucha, które omiótł ciepłym, nieco przyspieszonym oddechem, przez tę sekundę zbierając się do wypowiedzenia pytania. W końcu szepnął z uśmiechem:
- Nie chciałbyś wziąć ze mną ślubu obozowego?
I to właściwie tyle w kwestii utrzymywania dystansu i nieangażowania się w relacje. Brawo, Felix. Ledwo dotknąłeś kawałka nagiego ciała i już chcesz ślubu. Trzymaj kciuki, żeby to chociaż atmosfery nie zabiło.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Łąka   23.08.16 22:53

Uśmiechnął się szeroko kiedy brunet położył go na kocu. Nie przeczył, że taka pozycja była dla niego o wiele wygodniejsza, nie mówiąc już o tym, że gdy brunet był na górze i miał go w garści... było o wiele lepiej, milej i... bardziej klimatycznie. Przez krótki ułamek czasu przez jego ciało przeszła fala stresu, a on nie miał zielonego pojęcia dlaczego. Było tu pusto, miał przy sobie Felixa, był półnagi i zapewne nie zapowiadało się tylko na malowanie jakiegoś tam obrazu. Może fakt teoretycznego "pierwszego razu" wzbudził w nim to straszne odczucie? Że coś mogłoby pójść nie tak, ktoś mógłby zobaczyć, że zaraz będzie nagi? Choć on był tak naprawdę ostatnią osobą, która mogła bać się takich rzeczy. Och Gabrysiu.
Pocałunek nieco ugasił chwilowy stres, jakby było jakąś używką, dzięki której można było uciec od wszystkiego co złe, magicznym lekarstwem, które blondyn chciał wziąć garściami i zapomnieć gdzie jest, rozproszyć się, chcąc czuć tylko tą jedną osobę. Tylko tyle, to nie było dużo. Powoli, samymi opuszkami palców przesuwał się od jego obojczyków na ramiona, które miło pogładził i tam już został. Słodkie całusy, które składał Felix, sprawiały miłe dreszcze rozluźniające spięte mięśnie u tego małego lisa, a kiedy brunet był już przy uchu, Bryś zamknął na chwilę oczy.
Propozycja Gryfona wymalowała na jego twarzy zauroczony uśmiech, nie słyszał nigdy czegoś tak beztroskiego i kochanego, a to było po prostu... och. Blondyn zaśmiał się krótko i przechylił wolno głowę na bok, tak ostrożnie jakby bał się coś stłuc, a następnie ucałował go czule w policzek.
- To słodkie, tak. - odpowiedział mu bez wahania i znowu zamknął oczy.




Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Łąka   24.08.16 0:10

Cóż, oczywiście, że wiele rzeczy mogło pójść nie tak. I to zarówno w przypadku, kiedy miałoby chodzić tylko o obraz, jak i wtedy, kiedy obraz ani trochę nie miałby znaczenia. Mógł ktoś tu przyjść. Felix mógł zrobić coś nie tak - w końcu był trochę jak dziecko we mgle, również w przypadku aktu, bo choć malował już modeli niekompletnie ubranych, to jednak nie tak całkiem nagich. Skąd miał wiedzieć, jak być profesjonalistą, zwłaszcza w sytuacji, w której pragnie czegoś zgoła innego niż sztuka? Już nie mówiąc o tym, że dotyk też był dla niego obcy. Ten specyficzny dotyk. Ten, o którym nie potrafił teraz przestać myśleć.
Ale przecież pragnęli tego równie mocno, więc to wszystko nie mogło mieć znaczenia. Stres był normalny. I przezwyciężą go razem. Co mogło być w tym trudnego?
Dopiero kiedy usłyszał odpowiedź, dotarło do niego, że ostatnią chwilę wstrzymywał oddech. A więc może to było wszystko głupie, ale faktem jest, że dostał zgodę, czyli jak tylko rozpocznie się zabawa, będzie mógł stanąć z Gabrielem przed obozowym ołtarzem i obiecać mu, że go nie opuści co najmniej do końca wakacji. Bo chyba to tak jakoś szło? Trochę nie wiedział, nigdy się w coś takiego nie bawił, ale wydawało mu się, że jakoś tak mogło to wyglądać. Najbardziej jednak zastanawiał się, czy będzie ten etap z pocałunkiem. To wydawało się być zachęcające. A jak nie ma, to sobie sami zrobią, czemu nie.
Jego palce w okolicach obojczyków mogły być naprawdę przyjemne. Mogły. Coś im jednak mocno przeszkadzało.
- Zdejmiesz...? - spytał, jak nigdy czując, że zapięta niemal pod samą szyję koszula (niemal - dwa górne guziki miał rozpięte, Felix, ty rozpustniku!) jest najmniej wygodnym strojem, jaki istniał. Choć po prawdzie każdy jeden strój był tu nie na miejscu. Bo Gryfon chciał na sobie jego dłoni. Bezpośrednio na sobie. We wszystkich przyjemnych miejscach. Teraz.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Łąka   24.08.16 17:43

Słysząc to pytanie, nie mógł powstrzymać kącika ust, który uniósł się w górę niemalże automatycznie. Uniósł powieki, by na niego spojrzeć i skinął głową, na tyle ile mógł.
- Zdejmę. - odparł cicho i wpierw zamiast sięgać do jego koszuli, objął jeden jego policzek i przysunął do siebie te usta, za którymi się stęsknił przez tak krótki czas. Na początku zaczął powoli, nawet nieśmiało podgryzając dolną wargę, jednak po chwili jakby nie wytrzymując, spokojnie, acz głęboko go pocałował. Dłonią wtedy zszedł już z jego policzka i przy pomocy drugiej wymacał szyję, a potem kołnierzyk koszuli Gryfona. Opuszkami palców zsunął się niżej i ostrożnie, guziczek po guziczku zaczął rozbierać bruneta z jego ubrania. Lekki stres został gdzieś schowany, w kącie, tylko na krótkie ułamki sekund dając znać o swojej obecności, ale przy takiej sytuacji... jakoś nie mogło się to przebić. Były tylko jego słodkie usta i nagi tors, po którym, nie mogąc się powstrzymać, od razu przesunął dłońmi. Wolno, chcąc wyczuć pod palcami każdy najmniejszy szczegół, a gdy już skończył i dotarł wreszcie na ramiona, zsunął z niego trochę koszuli, ale wiadomo - w ten sposób nie dało się tego zrobić. Dlatego też Gabriel z wielkim smutkiem odsunął się od jego ust, pociągając za sobą dolną wargę, którą zaraz puścił. Wskazał mu wzrokiem ubranie, dając mu do zrozumienia, że musiał się wyprostować, żeby w pełni pozbyć się koszuli.
Żałował, że nie wziął muzyki, każdy wiedział, że przy muzyce zawsze jest lepiej. Właściwie, nie, wróć, wcale nie chodziło o s... obraz, mieli malować, znaczy Felix miał malować, a on pozować, tak? Właśnie po to się rozbierali... znaczy Gabriel był rozbierany, ale Felix... hm.




Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Łąka   24.08.16 18:06

Gdyby wiedział, że ta prosta propozycja pociągnie za sobą tak cudowny pocałunek, wyartykułowałby ją już dawno, na przykład wtedy, kiedy tak bez sensu siedzieli koło siebie, udając, że to wszystko wcale do niczego nie prowadzi. Ale nieważne, wtedy to wtedy, zmarnowanego czasu już nie odzyska, za to teraz to teraz i właśnie teraz było bardzo, ale to bardzo dobrze. Każdy kolejny rozpinany guzik przyspieszał bicie jego serca, a jedno dotknięcie na skórze wywołało dreszcz, którego nie byłby w stanie opisać.
Oczywiście, że chodziło o obraz, dokładnie po to się rozbierali. Nie da się namalować aktu w ubraniu, to po prostu wewnętrznie sprzeczne, logika podpowiada, że to absurdalne. A czemu Felix też nie miał mieć koszuli? Too... Skomplikowane, prawda. Powodów było wiele, wszystkie oczywiście bardzo ściśle związane ze sztuką. Bo na przykład Gabrielowi mogło być łatwiej ze świadomością, że nie tylko on musi pokazywać nagie ciało, więc to z czystej felixowej troski. Poza tym było bardzo ciepło, więc pozbycie się koszuli miało zapobiegać przegrzaniu. Ponadto przecież farbami bardzo łatwo można było się pobrudzić, a kto to widział, pozwalać sobie na takie plamy, kiedy można było ich uniknąć. Brak ubrania oznaczał brak plam, same korzyści.
I przecież ani trochę nie chodziło o to, że gabrielowe ręce na jego ciele były o wiele cudowniejsze od jakiegoś tam obrazu, wcale nie.
I z gardła Felixa wcale nie wyrwało się ciche westchnięcie, i wcale nie przymknął oczu, skupiając się wyłącznie na tym dotyku, to się naprawdę nie zdarzyło.
Jedyne, co się wydarzyło, to to, że Felix istotnie się wyprostował, żeby niecierpliwie wyciągnąć ręce z rękawów i rzucić koszulę w trawę, coby nie przeszkadzała. Potem wrócił do tego niesamowitego pocałunku, korzystając z okazji, by pobawić się gabrielowym kolczykiem i zrobić użytek z własnego języka.
To było ważne. Wszystko w imię sztuki.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Łąka   24.08.16 18:24

Właściwie trzeba powiedzieć sobie jedno i to wprost - oboje raczej nie mieli zamiaru teraz przysiąść sobie do obrazu i grzecznie, jak cywilizowani ludzie zrobić to, co cywilizowanie ludzie właśnie robią. Żadnemu z nich się na to nie zbierało, a oni oboje o tym dobrze wiedzieli i chyba lubili trwać sobie w takiej fikcji, że niby są tu ważne rzeczy do zrobienia, oni się za to wezmą, już, teraz, w tej chwili. Zastanawiającego było jednak to, jak długo będą w czymś takim siedzieć? No niedługo. Och zakochani są uroczy.
Kiedy tylko Felix pozbył się swojej koszuli i z powrotem nachylił się do jego ust, Gabriel nieśpiesznie zaplątał ramiona za jego karkiem. Mokre całusy włączyły się do akcji, a to nakręcało tego małego lisa coraz bardziej i bardziej, powoli rozpalając mu policzki mocnymi kolorami. Nie mógł jednak długo tak zostać, nie był w stanie, dlatego też odsunął się na moment i przyłożył usta do ucha bruneta, wpierw podgryzając delikatnie płatek, a następnie miło szepcząc.
- Rozbierz mnie... - poprosił krótko, a gdy chciał pociągnąć dalej, poczuł jak policzki robią mu się gorące. Od samej myśli. - ... i dotykaj. - pocałował go wolno w policzek.




Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Łąka   24.08.16 19:09

A tam nie mieli zamiaru. Felix miał taki zamiar, jak najbardziej! Był przecież najgrzeczniejszym, najbardziej niewinnym Gryfonem, jakiego widział świat! A przynajmniej tak sobie powtarzał, nie przejmując się tym, że dłoń błądząca po ciele Gabriela nieco się z tym kłóci. O reakcjach jego ciała na dotyk chłopaka nie wspominając. Nie, nie, właśnie brał płótno i pędzel, i będzie malował! No, może za moment. Momencik taki. Chwilkę. Kilka minut...? Do godziny, moooże ewentualnie.
To, co robili, rozpalało go niesamowicie. Stresowało nieco, ale w tej chwili o tym nie myślał. Właściwie nie myślał o niczym, bo jego mózg zupełnie nie pracował. Szept Gaba wywołał przyjemne ciepło, rozlewające się gdzieś od brzucha, ale poza przyjemnymi reakcjami spowodował też koszmarne zdenerwowanie. Chciał, ale... Ale.
Spojrzał na niego niepewnie.
- Ale wiesz, że ja... - zaciął się na chwilę. - Ja nigdy... No wiesz...? - wymamrotał wreszcie, czując się tak koszmarnie głupio, że niemal miał ochotę się ubrać i schować, choćby pod kocem. Policzki mu płonęły, tym bardziej, że przypomniał sobie, jak już coś podobnego mówił. To wtedy był tylko sen, ale może we śnie tym bardziej mogło coś pójść nie tak, a jednak nie poszło. To czemu miałoby teraz? To pokrętna logika, ale przynajmniej trochę pomogła mu się uspokoić. - Poprowadź mnie - poprosił cicho i go pocałował, po czym odsunął się, żeby powoli, niepewnie zsunąć mu spodnie z bioder.

***


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Łąka   26.08.16 0:43

***

Oboje myśleli, że dojdzie tu do brzydkich, nieczystych rzeczy. Oboje byli o tym przekonani, zapewniając się tysiąc razy w myślach, ironizując i po prostu wiedząc, że ta jedna czynność się tutaj stanie, ale chyba nawet oni sami byli zdziwieni takim obrotem spraw. Jak widać stres Gabrysia, który zagnieździł się gdzieś na uboczu podczas całej akcji, rozdymał się niczym balon i takim oto sposobem Bryś sam się... właściwie... przestraszył. Długo jego wielki stres nie potrwał, bo już chwilę później, gdy Felix zamiast na nim, położył się obok niego, a następnie okrył go swoją koszulą, powiedział coś, co wprawiło Gabriela we wzruszenie. Nie byle jakie, lis się popłakał, nie był zły, przestraszony, smutny, był wzruszony i to właśnie chciał uchwycić Felix na płótnie.
Może właśnie tak powinno się stać, a nie inaczej. Oboje chyba chcieli zostać przy tej wersji. Brzmiała... dobrze, bardzo dobrze.
Gabriel uśmiechnął się na komentarz chłopaka i uniósł niemrawo dłoń, by pogłaskać go delikatnie po policzku knykciami. Tak czule, jakby bał się, że coś mu się zaraz stanie.
- Musisz wstać. Płótno czeka. - odparł rozbawiony i odsunął dłoń. - Jak mam się ustawić? - dopytał zaraz.




Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Łąka   26.08.16 1:12

Obaj tego przecież chcieli, prawda? Te wszystkie nastoletnie hormony, te pragnienia i pożądanie... Ale nagle okazało się, że chyba wcale nie są na to gotowi. I to było bardzo mądre i bardzo rozsądne, i aż dziw bierze, skąd w nich tyle rozsądku. Choć może stres ma niewiele wspólnego z logicznym myśleniem? Tak czy inaczej, chyba żaden z nich nie żałował. A jakiś przypadkowy koc na przypadkowej łące chyba nie był najlepszym miejscem na ich pierwszy raz. To miało być ważne. To było ważne. I musiało być wyjątkowe.
Ale teraz był inny wyjątkowy moment i to wystarczyło. Bo te łzy i ta bliskość były niesamowite. Były oznaką tego, że zaczynali sobie ufać, że coś zaczynało między nimi być. Że nie chodziło tylko o seks. W jakimś sensie zakładał, że gdyby miało chodzić tylko o to, to też mógłby się na to zgodzić, choć wolałby nie. Ale chciał czegoś więcej. Nie od razu. Kiedyś. Na spokojnie, powoli. Wtedy, kiedy obaj będą na to gotowi.
Podniósł się, ale zanim całkiem wstał, ujął jego twarz w obie dłonie i bardzo, bardzo delikatnie pocałował. Dopiero wtedy mógł rzeczywiście się odsunąć. Zabrał się do wygrzebania z torby farb, które zdążył już schować i szukania sensownej podpórki do płótna, bo odpowiednio dużej sztalugi, oczywiście, nie miał.
- Ułóż się po prostu tak, jak ci wygodnie. To o to w tym wszystkim ma chodzić. O to, że ci dobrze. Więc niech będzie - odparł spokojnie, uśmiechając się do niego i w nagłym przebłysku geniuszu przywołał tę śmieszną małą sztalugę, odpowiednią dla śmiesznego małego płótna, nadającą się raczej jako ozdoba, niż rzeczywista pomoc. Ale wystarczyło ją magicznie powiększyć i już wszystko było dobrze.
- Jesteś gotowy? - spytał, starając się rozstawić sztalugę w jakimś sensownym miejscu.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Łąka   27.08.16 0:55

Z ciekawością omiatał wzrokiem Gryfona, który powoli zbierał się z koca, na którym już... trochę się nasiedział, ale chyba nawet nie miał dosyć. Cały czas w jego głowie buczało, że on miał tu tylko przyjść zrobić wianki, a... tyle się zdarzyło. Pożądanie, nagość, łzy, wzruszenie oraz uczucia, wszystko było i Gabriel miał wrażenie, że to nawet nie koniec, bo co może się jeszcze zdarzyć przez ten czas? Nawet w 5 minut można dużo zrobić, moi drodzy państwo.
Czując słodki, delikatny pocałunek, jaki złożył mu Felix, uśmiechnął się lekko, przez co jego z pozoru smutna mordka z zaczerwienionymi oczami i noskiem od płaczu, wyglądała przeuroczo. Nic nie powiedział, nie miał po co, tak było dobrze. Kiedy jednak brunet odsunął się na dobre, lis już poczuł jak mu go brakuje, ale nie, teraz mieli malować i tego się trzymał. Zaczął więc obserwować wszystkie jego farbki, które wyciąga i zachwycał się ich ilością oraz tym, jak profesjonalnie to wszystko wyglądało, jak on wyglądał. Nie podniósł się jednak, tylko zmrużył oczy, jakby miał zaraz zasnąć, jakoś nie miał sił na to, żeby wstać. Taki nagi, pod jego koszulą, wzruszony. Usłyszawszy więc o pozie, raczej też nie miał zamiaru się ruszyć, jakby dalej miał go obok i dalej był w jego objęciach. Felix chciał narysować dokładnie to, więc miał.
- Już. - uśmiechnął się, ale zaraz powstrzymał się od tak szerokiego wyrazu twarzy i zszedł do normalnego, acz... była w nim nutka szczęścia, radości. Oczy zamknął, leżał na boku, troszkę skulony, dłonie w pięściach mając przy twarzy. Do dzieła.




Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Łąka   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Erised :: Fabuła :: Reszta Świata :: Wzgórza Szkocji-
Skocz do: