Share | 
 
Łąka owiec
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Łąka owiec   29.07.16 10:45

Łąka owiec
Nawet jeśli ludzi nigdzie w pobliżu tu nie było, to zwierzęta były. W dużej ilości nawet. Akurat tutaj - owce. Całe stado puchatych owiec, które pozostawione w samotności pasły się, jak przystało na przedstawicielki tego miękkiego gatunku. Nie były to jednak zwykłe owce - tak naprawdę to były przytulowce i ich nazwa nie wzięła się znikąd. Otóż główną właściwością przytulowcy było jej umiłowanie przytulania i mogłeś być pewien, że jeśli tylko się tu pojawisz, ciebie też przytulą. Działało świetnie na samotność, stres i wszelkie sytuacje, kiedy układ nerwowy wymagał wyciszenia.


Screw this!

I'm going to Hogwarts!


Powrót do góry Go down
Maya Hamilton

avatar
Gracz


Skąd : Norwich, Anglia
Liczba postów : 219
PisanieTemat: Re: Łąka owiec   26.08.16 11:54

Maya była wdzięczna Myrninowi, że postanowił z nią pójść. Owszem, w dużej mierze niemal sama go zaprosiła, ale ostatecznie liczył się fakt, że chłopak się zgodził. O wiele lepiej podziwiało się te wspaniałe widoki z kimś u boku. Zwłaszcza, jeśli ten ktoś rozumiał naturę Mai i jej uwielbienie przyrodą. Dodatkowo pozostawiał jej zupełnie wolną rękę jeśli chodzi o wybór miejsca, co podobało jej się jeszcze bardziej. Poczuła się przydatna. Poczuła, że to ona organizuje im ten dzień i chciała, by wszystko wypadło jak najlepiej. Zrezygnowała z pójścia nad jezioro, tam chodzili niemal wszyscy, a ona po prostu chciała uniknąć ludzi. Nie to, że miała coś przeciwko nim, ale ostatecznie pragnęła spędzić ten dzień tylko z Myrninem, który wydawał się być taki szczęśliwy, kiedy szedł obok niej. Chciała być dobrą przyjaciółką, nic więc dziwnego, że uwielbiała, kiedy się cieszył. Przy tym wszystkim starała się nie rozpamiętywać wcześniejszych widoków półnagiego chłopaka.
Ciężko powiedzieć ile szli. Plus sama Puchonka nie miała pojęcia dokąd faktycznie zmierzają. Chciała znaleźć coś fantastycznego i pokazać chłopakowi wzgórze, gdzie były kucyki, jednak najwidoczniej biedna pomyliła drogę. Na razie jednak nie chciała pokazywać, że mogli się zgubić. Kto wie, może ostatecznie faktycznie trafią w jakieś miejsce, które odkryją razem?
I jakby za sprawą magicznej siły, trafili. Na polanę, która może i faktycznie mogłaby być uważana za zwykła, gdyby nie owieczki. A Maya kochała owieczki. Tym bardziej, że te były jakoś dziwnie puchate.
- Ojej, patrz jakie kochane! – Ucieszyła się momentalnie, a w jej niebieskich oczach można było dostrzec niewyobrażalny zachwyt. – Pogłaszczmy je, dobrze? Wyglądają tak słodko, no chodź – i w przypływie euforii złapała chłopaka za dłoń, ciągnąc za sobą.
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Łąka owiec   26.08.16 15:37

Bo jak miał się nie zgodzić. Przecież każdy dzień spędzony z Mayą, jest najlepszym dniem pod słońcem. Poza tym, nie miał nikogo więcej, kto by chciał się z nim gdzieś przejść. Lub raczej, miał tylko ochotę na spędzanie czasu z nią. Poza tym, nie miał za dużo planów na dziś, ani na całe wakacje. Jedynym jego planem to to, aby spędzić jak najwięcej czasu z Puchonką. Bo wtedy jego wakacje, będą jak najbardziej udane, prawda? Nic innego się dla niego nie liczył, od dłuższego czasu liczyła sie tylko ona i tylko ona. Więc naturalne jest to, że był szczęśliwy idąc z dziewczyną ramie w ramię.
On nie miał pojęcia dokąd Maya go prowadziła, nie wiedział czy Maya też wiedziała dokąd go prowadziła. Ale nie przeszkadzała mu to, mógł się nawet z nią tutaj zgubić. Nie widział w tym problemu, ważne aby z nią. Bo tylko to się liczyło, prawda? Więc szli już jakiś dłuższy czas, Maya wyglądała według niego jakby czegoś szukała. Jakby wiedziała gdzie idzie, choć nie do końca. Nie przeszkadzało mu to wcale, a wcale.
Doszli na jakieś owcze wzgórze. Według niego, te owce wyglądały dość dziwnie. A raczej były dziwne puszyste. Co nawet wyglądało słodko.
- Takie puchowate - odparł spokojnie, podziwiając je jk na razie z daleka. - Jesteś pew..?- nawet nie skończył swojego zdania. Bo dziewczyna już go pociągnęła za dłoń. Uwielbiał jej te "napady euforii". Uśmiechnął się pod nosem.
Gdy podeszli bliżej, Myrnin chciał pogłaskać, choć delikatnie się tego bał. Bo nie wiadomo czy coś im nie odwali, ale zaraz jedna z owiec przytuliła się do niego. -Czy owce zawsze tak robią?- zapytał się głaszcząc owieczkę, która była w niego wtulona.
Powrót do góry Go down
Maya Hamilton

avatar
Gracz


Skąd : Norwich, Anglia
Liczba postów : 219
PisanieTemat: Re: Łąka owiec   27.08.16 19:22

Smutny był w tym wszystkim fakt, że sama Maya najwidoczniej nie zdawała sobie sprawy z tego, jaki stosunek ma do niej Myrnin. Dla niej wszystko rozgrywało się na płaszczyźnie przyjacielskiej, chociaż ostatnimi czasy czuła się w pewnych sytuacjach jeszcze mniej pewnie niż zazwyczaj. Nie znała przyczyny, jednak była pewna jednego. Puchon stał się dla niej jeszcze ważniejszy i być może właśnie tutaj powinna szukać przyczyny. Na razie cieszyła się, że jej towarzyszył, bo ostatecznie lepiej było się zgubić z kimś, niż samemu. A tak może po czasie to właśnie on wyprowadzi ich z nieznanej ścieżki, kierując tam, gdzie będzie miło i przyjemnie. Takie myślenie towarzyszyło jej póki ostatecznie nie wylądowali na tej przecudnej polanie, która wlała w drobne ciało Puchonki więcej radości. Bo kto nie cieszyłby się widząc takie owieczki? Przecież one były wspaniałe i Maya żałowała, że nie może sobie jednej zabrać do domu. Zamiast tego ciągnęła Myrnina za dłoń. Nie uszło jej uwadze, że jest tak przyjemnie ciepła.
- Są przecudowne. Pierwszy raz widzę takie z tak puchatym futerkiem – powiedziała niemal natychmiast podbiegając do jednej i się w nią wtulając. Śmiała się przy tym jak dziecko. – Nie. Owce zazwyczaj same z siebie tak nie podchodzą, a już na pewno się nie tulą. Te jednak najwidoczniej bardzo to lubię – powiedziała, spoglądając na Myrnina i owcę obok niego. Wyglądali razem tak uroczo, że przez chwilę nie mogła oderwać wzroku. A może to nie ta uroczość, tylko sam Myrnin przyciągał jej wzrok? Zaraz jednak skupiła się na zwierzątku przy niej, obdarowując ją wielką porcją pieszczot.
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Łąka owiec   28.08.16 17:21

Cóż, dla Myrnina było to delikatnie ciężkie. Wiele razy miał chęć jej powiedzieć, pocałować, zrobić cokolwiek. Ale bał się. Najbardziej z tego wszystkiego, bał się tego, że straci przyjaciółkę. A to mogłoby zniszczyć jego, nawet mógłby się pogodzić z losem, że do końca życia będzie jej przyjacielem, nie będzie mu to przeszkadzać. Oczywiście, będzie wkurwiał się na siebie, że Maya mogłaby być szczęśliwa z kimś innym a nie z nim. Ale jednak, nadal by był w jej życiu. Możliwe, że byłby nie szczęśliwy, ale ona by była. I gdy ona będzie szczęśliwa, to on też. Choć wiadomo pragnął tego, aby właśnie z nim była szczęśliwa. Niestety nie można mieć wszystkiego, ale przecież on chce tylko ją. Tylko Mayę. Ludzie często powtarzają, że facet musi być facetem i zrobić ten pierwszy krok. Ale to wszystko nie jest tak łatwe, poza tym Maya nie była taka jak wszystkie. Do niej trzeba podchodzić powoli, oswajać ją ze wszystkim. Nigdy w życiu nie chciał by jej zmienić, lub popędzać. Miał nadzieje, że kiedyś sama zrozumie co Myrnin do niej czuje. Nawet jeśli miałby czekać na to dziesięć lat, dla niego nie jest to ważne. Gdzieś tam wiedział, że dziewczyna będzie dla niego tą jedyną. Oczywiście, nie mógł tego wiedzieć, bo przecież większość ludzi uważa, że to tylko szczenięce zauroczenie. On uważał inaczej.
- W sumie, pierwszy raz mam okazje oglądać je z bliska. Ale muszę się z Tobą zgodzić, są "przeurocze."- uśmiechnął się do niej. Nie miał dużej styczność z dzikim zwierzętami, bynajmniej tymi magicznymi. Bo coś mu podpowiadało, że te owce na pewno nie są normalne. - Bardzo lubisz zwierzęta, prawda?- zapytał się dziewczyny. Wyglądała na szczęśliwą, na bardzo szczęśliwą. Poczuł jej wzrok na sobie, więc spojrzał sie na nią i uśmiechnął się do niej, najbardziej uroczo jak potrafił. O ile facet może uśmiechać się uroczo.
Powrót do góry Go down
Maya Hamilton

avatar
Gracz


Skąd : Norwich, Anglia
Liczba postów : 219
PisanieTemat: Re: Łąka owiec   28.08.16 18:08

Cieszyła się z tego miejsca. Cieszyła się, że mogła tutaj przyjąć i zobaczyć tak urocze owce, jak te. Puchate, miłe, kochane. Zupełnie jak wszystkie jej maskotki, które spoczywały w domowej sypialni, jak również w tej znajdującej się w szkole. Owieczki, misie, ośmiorniczki. Zwierzęta wszelkiego rodzaju w swoich bardziej miłych odsłonach. Posiadała w kolekcji nawet pluszowego pająka, którego się nie obawiała, w przeciwieństwie do tych żywych. I chociaż czasem miała wrażenie, że z powodu zabawek ludzie postrzegają ją jako niepoważne dziecko z jakimiś zaburzeniami, tak nie mogła nic na to poradzić. Kolekcjonowanie tego było jej hobby i w jakiś sposób odzwierciedlało jej niewinną naturę, która została niedawno prawie zbrukana przez Ślizgona. Teraz nie miała czego się obawiać. Była z Myrninem, a on był osobą, która prędzej dałaby się pokroić, niż naraziła ją na jakiekolwiek niebezpieczeństwo.
- Szkoda, że nie mamy takich w szkole. Mogłabym codziennie je czesać, przecież mają takie puchate futerko – uśmiechnęła się radośnie do chłopaka. W takich chwilach jak te zupełnie zapominała o tej części siebie, która odpowiadała za nieśmiałość. Skupiła się na czymś zupełnie innym, nie myśląc o tym, jak może teraz wyglądać i jak może postrzegać ją przyjaciel. Liczyły się głównie owieczki. – Kocham zwierzęta. Chcę z nimi w przyszłości pracować. Myślę, że one mnie rozumieją. Podobnie zresztą jak cała natura – zaśmiała się wesoło. I nagle bez konkretnego powodu poleciała do tyłu. Z Szeroko rozłożonymi ramionami c cichym klapnięciem uderzyła o zieloną, miękką trawę. – Tu jest tak pięknie – szepnęła przechylając głowę w stronę chłopaka. – Też powinieneś spróbować. To o wiele lepsze niż stanie – stwierdziła, teraz patrząc prosto w niebieskie niebo. Zamknęła oczy wciągając rześkie powietrze. Gdzieś obok siebie poczuła, że owieczka przytula się do jej nóg.
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Łąka owiec   28.08.16 20:04

Mimo tego, że Myrnin uchodził za jakiegoś tam twardziele, lub chciał za takiego uchodzić. Ale wiele rzeczy go ruszało. Na przykład ten krajobraz, to nie tak, że zaraz ma się popłakać bo jest tak piękny. Po prostu podobało mu się tutaj i mógłby siedzieć tu cały dzień i podziwiać. Z dala od tego wszystkiego, z dala od kłótni i zgiełku. Nawet mógłby tu zamieszkać. Myrnin uwielbiał mieszkać na uboczu, gdzie nikt się nie kręcił. Gdzie nie było za dużo ludzi, ani miasta. Chociaż sam mieszka w mieście, to i tak bardziej na obrzeżach tego wszystkiego. Zawsze wyobrażał sobie, że na starość zamieszka na jakieś wiosce z psami. Tak Myrnin uwielbia psy, nawet ma jednego. Żałował bardzo, że nie mógł zabrać go ze sobą do zamku. W sumie, co to za cholerna dyskryminacja?! Można mieć albo sowę, albo ropuchę czy tam szczura. Przecież to jawna dyskryminacja! Powinien napisać zażalenie, czy coś. Chociaż lubił swoją sowę, nie znaczy, że nie zamieniłby jej na psa.
-[ Może gdzieś są, a my nawet o tym nie wiemy.- odparł spokojnie. Bo przecież, Myrnin nigdy aż tak bardzo się nie zapuszczał gdzieś, nie miał pojęcia czy są gdzieś takie owieczki na terenie szkoły lub ciut dalej. Nie miał pojęcia.- Z magicznymi zwierzętami?- zapytał zainteresowany. Na prawdę go to interesowało, przecież z nią tez wiązał swoją przyszłość, a raczej nadziej na dalszą wspólną przyszłość. Spojrzał sie jak Maya leci do tyłu, przez chwilę myślał, że się wywróciła i coś sobie zrobi. Na szczęście, nic się jej nie stało. Uśmiechnął się pod nosem i przez chwilę patrzył na dziewczynę jak ta leżała z zamkniętymi oczami. Wpadł na dziwny pomysł i jakoś nie mógł się opanować. Starał sie zrobić to po cichu. Podszedł do niej uklęknął, oczywiście w rozkroku po miedzy jej nogami. Położył swoje dłonie nad jej ramionami i pochylił się nad dziewczyną składając pocałunek na jej nosie. dy otwarła oczy, spojrzał sie na nią swoimi dwu kolorowymi tęczówkami i uśmiechnął się. Po chwili położył się na plecach obok niej. - Masz rację to o wiele lepsze niż stanie.- zrobił głęboki oddech, tak jakby chciał powąchać cała naturę. Po prostu poczuć ją w płucach.
Powrót do góry Go down
Maya Hamilton

avatar
Gracz


Skąd : Norwich, Anglia
Liczba postów : 219
PisanieTemat: Re: Łąka owiec   28.08.16 21:05

Maya od zawsze wiedziała, że Myrnin ma wrażliwą duszą. Widziała to w jego oczach, które nie mogły należeć do kogoś, kto był całkiem obojętny na piękno otoczenia. Musiały należeć do osobnika umiejącego wychwycić z natury jak najwięcej. Nigdy nie zaklasyfikowałaby Puchona inaczej. Dla niej właśnie jawił się w takim ujęciu, a teraz, kiedy widziała jak patrzył na to wszystko, jedynie utwierdzała się w tym przekonaniu. Zrobiło jej się tak cieplutko na serduszku, kiedy spoglądała, jak urocza owieczka się do niego tuli, a jak on nie ma nic przeciwko, dodatkowo samemu się uśmiechając. Doprawdy był to widok, dla którego warto było się tutaj fatygować. Serce dziewczyny radowało się kiedy widziała szczęście przyjaciela. Czy to znaczyło, że jednak mogła uchodzić za dobrą przyjaciółkę?
- Myślę, że jednak nie ma. Nie ma mowy, aby się uchowały bez wiedzy nikogo – westchnęła, bo zrobiło jej się przez chwilę smutno, że kiedy skończą się wakacje, tak ona sama utraci na długo kontakt z tymi zwierzętami. Kto wie, czy w przyszłości będzie jej jeszcze dane tu zawitać lub czy odnajdzie to miejsce. – Tak. Lubię też te zwyczajne, ale z magicznymi chcę pracować. Bo wiesz… chcę połączyć te dwa światy. Mugolski i magiczny. Lubię magię, kocham zwierzęta – przyznała z lekkim uśmiechem. Chyba jeszcze nigdy nie rozmawiała z Myrninem na temat jej przyszłości. I na temat jego.
Wciągnęła powietrze, a jej usta nadal delikatnie się uśmiechały. W którymś momencie poczuła jak pada na nią cień, jednak jej umysł wmówił jej, że to z pewnością owieczka pragnie dostać więcej pieszczot. Dlatego zaśmiała się radośnie i niemal swobodnie kiedy poczuła na swoim nosie przyjemne muśnięcie. Kiedy jednak uniosła powieki okazało się, że to wcale nie owca, a Myrnin, który postanowił ucałować jej nosek. Poczuła jak się rumieni, a serce zaczyna szybciej jej bić. Patrzyła przez chwilę w te jego boskie oczy, które tak uwielbiała, nie zdając sobie sprawy, że wstrzymuje oddech. Wypuściła powietrze dopiero, kiedy Myrnin położył się obok niej. Przechyliła głowę na bok, wpatrując się w niego nadal zawstydzona jego bezpośredniością. Powinna się przyzwyczaić do podobnych rzeczy z jego strony, jednak ostatnio wszystko robiło na niej podwójne wrażenie.
- Wiesz… cieszę się, że ci się… podoba – wydukała z siebie szybko przenosząc wzrok na niebo. Nie chciała by ponownie widział jej zawstydzenie.
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Łąka owiec   28.08.16 22:25

Najwyraźniej, tylko ona potrafiła spojrzeć w jego duszę. Lub tylko przed nią do końca się otwierał, nie miał oporów ani nic. Po przecież, przy niej czuł się jak najlepiej. Nie mógł przy niej nikogo udawać, po prostu nie potrafił. Przy Maya zawsze chciał być zawsze tym idealnym, nieskazitelnym. Aby tylko widziała w nim wszystko co najlepsze. Bo przecież o to mu ciągle chodziło, aby Maya widziała w nim kogoś lepszego, niż jest. Bo on jakoś nie uważał sie za kogoś super, a chciał aby ktoś o nim tak myślał. Pragnął tego, aby to była ona. Oczywiście, że Maya mogła uważać się za jego przyjaciółkę, a raczej za jego najlepszą przyjaciółkę.
- To nawet smutne.- odparł spokojnie. Dziewczyna miała rację, nie było mowy, aby te zwierzęta uchowały się przed ludźmi. Jeszcze przed nastolatkami, które wszędzie wpychają swoje nosy. - To nawet fajny pomysł. Zaimponowałaś mi tym, naprawdę.- uśmiechnął się do niej. Był z niej dumny, że obrała taką drogę, że miała pomysł na dalsze życie.
Sam nie wiedział, skąd w jego głowie zrodził się tak pomysł. Aby zrobić coś takie dziewczynie, ale uważał to, za bardzo delikatne i dość osobliwe. Po prostu musiał to zrobić, może tak właśnie chciał podziękować jej za to, że spędzą ten dzień razem? Lub chciał jej dać coś innego do zrozumienia, sam nie wiedział. On po prostu chciał to zrobić, to był impuls i nic go przed tym nie powstrzymało. A jej słodki śmiech, mówił po prostu za siebie. Cieszył się, że tak zareagowała, nawet cieszył się na jej rumieńce. Które zawsze mu się podobały. Gdy patrzeli sobie w oczy, Myrnina znów ogarnęło uczucie, potrzeba pocałowania jej. Ale nie zrobił tego, po prostu obrócił się na plecy i zamknął oczy. Aby choć na chwilę się uspokoić i oddalić od siebie te myśli.
- Oczywiście, że mi się podoba. Lubię taki krajobrazy i spokojne dni.- odparł spokojnie i przekręcił się na bok, tak aby patrzeć na nia. Potem złapał końcówki jej włosów i zaczął je podrzucać na swojej ręce. Uwielbiał bawić się włosami.
Powrót do góry Go down
Maya Hamilton

avatar
Gracz


Skąd : Norwich, Anglia
Liczba postów : 219
PisanieTemat: Re: Łąka owiec   28.08.16 23:00

Maya była jedną z tych bardzo wrażliwych osób, która dostrzegała w ludziach piękno. Potrafiła wejrzeć w ich duszę i być może poznałaby ją bardziej, gdyby faktycznie wytrzymała dłuższy kontakt wzrokowy. Niestety, zbyt ją to onieśmielało, aby praktykować podobne rzeczy codziennie. Co innego spojrzeć kilka razy podczas rozmowy, a co innego wlepiać w kogoś perfidnie wzrok. Owszem, zdarzało się, że ktoś usilnie szukał kontaktu z nią, jednak miała idealną umiejętność uciekania spojrzeniem gdziekolwiek, byleby nie wpatrywać się w oczy innej osoby. Największy problem stanowiła rozmowa z Myrninem. Bo chociaż to uwielbiała, tak nie umiała powstrzymać się przed każdorazowym wpatrywaniem się w jego kolorowe tęczówki, przez które w jej oczach był jeszcze bardziej wyjątkowym chłopakiem. Wyjątkowy przyjaciel. Czy to nie brzmiało wspaniale? Czy powinna mu o tym powiedzieć? Wiele razy chciała, jednak mówienie podobnych rzeczy również sprawiało jej pewien problem. Dlatego milczała mając nadzieję, że Myrnin chociaż trochę wie. Że umie w jakiś sposób odczytać jej myśli.
- A ty? Co chcesz robić w przyszłości? Kim chcesz być? – Spytała. Zrobiło jej się miło na serduszku kiedy powiedział do niej tak miłe słowa. Nie często miała okazję je słyszeć. I chociaż na komplementy reagowała różnie, tak chyba powoli zaczynała się do nich przyzwyczajać. A wszystko dzięki niestrudzonemu Lewisowi, który za nic miał jej prośbę o to, by unikał podobnych rzeczy. Nie, on nadal je mówił niemal każdego dnia.
- Później możemy pójść jeszcze gdzieś. Jeśli… jeśli oczywiście będziesz chciał. Bo ja… no wiesz, nie chcę cię do niczego zmuszać… ani nic – stwierdziła, czując jak serce ponownie szybciej jej bije, kiedy wziął do ręki kosmyk jej włosów. Rumieńce na powrót wstąpiły na jej jasną cerę, jednak sama przed sobą musiała przyznać, że ten gest był nad wyraz miły.
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Łąka owiec   29.08.16 12:29

Myrnin zazwyczaj starał się patrzeć komuś w oczy, gdy z kimś rozmawiał. Choć wiedział, że Mayę to delikatnie peszyło, wtedy po prostu patrzył na nią, lub inaczej dawał jej do zrozumienia, że ją słuchał. Poza tym, chłopak był przyzwyczajony do tego, że ludzie patrzą mu w oczy. Wiedział, że jego oczy są wyjątkowe i przyciągały wzrok. On sam uważał, że mają coś w sobie. Ale najzabawniejsze jest to, że lekarze uważają to za wadę. Myrnin bardziej uważał to za zaletę i to dużo. Przynajmniej czuł się inny, nie taki jaki wszyscy. Coś go wyróżniało, nie musiał robić sobie kolczyków lub tatuaży, aby zwrócić kogoś wzrok na siebie. On już taki sie urodził. Choć pewnie bez tego, też go coś wyróżniało. Ale jednak nie każdy mógł sie pochwalić taki oczami. To zabawne, że oboje myśleli to samo. Maya mu nie mówiła, jakim wspaniałym przyjacielem jest, bo myślała, że on to wie, że sie domyśli. Czy czasem nie tak samo myślał Myrnin, o tym, że Maya na pewno kiedyś się domyśli, że on ją kocha.
- Ja?- zapytał bardziej siebie niż nią. Między nimi zapadła cisza, ale to tylko dlatego, że chłopak sie zastanawiał. - To smutne, ale chyba nie wiem. Może coś z Quidditchem, tylko to mi jakoś dobrze wychodzi. I w sumie lubię tą grę.- Beznadziejny plan na życie. W sumie, to nawet nie był plan. To pomysł, nic więcej.
- Maya.- westchnął zrezygnowany. - Proszę Cie, nie mów tak. Ja chce z tobą spędzać czas, nawet bardzo. Dziś ty wybierasz co robimy, pójdę za tobą wszędzie.- odparł spokojnie. To nawet smutne, że Maya myślała, że do czegoś go zmusza. Oczywiście, wiedział, że ona taka po prostu jest. Ale w stosunku do niego powinna być pewna tego, że on zawsze będzie chciał spędzać z nią czas.
Powrót do góry Go down
Maya Hamilton

avatar
Gracz


Skąd : Norwich, Anglia
Liczba postów : 219
PisanieTemat: Re: Łąka owiec   29.08.16 13:02

Z jej piersi wydobyło się ciche westchnienie, kiedy dziewczyna rozkoszowała się otaczającą ją przyrodą. Wdychała rześkie powietrze, które niosło ze sobą tak wiele zapachów. Pobliskie drzewa, świeża trawa, zapach owiec, które zbierały się wokół nich, pragnąc być przytulanymi. To wszystko działało na nią tak kojąco. Czuła się, jakby należała właśnie do takiego świata. Świata nieskażonej ludzką ręką przyrody, która przecież miała do zaoferowania tak wiele. W tym świecie pragnęła jeszcze mieć Myrnina, który stanowiłby idealne dopełnienie wszystkiego. Chciała, aby przyjaciel był zawsze, bo chociaż zapewniał ją o tym wiele razy, tak przecież sam nie mógł przewidzieć, co wydarzy się w przyszłości. Może któregoś dnia zda sobie sprawę, że przebywanie przy niej tylko go spowalnia, nią dając się rozwijać i odejdzie, pożegnawszy się jednym słowem? Na podobne scenariusze jej serce ściskało się boleśnie, bo nie wyobrażała sobie kolejnego dnia bez Puchona. Chciała spędzać z nim czas. Chciała, by robili wspólnie tak wiele rzeczy, by zapełnić głowę wspomnieniami.
- Jesteś w tym dobry. W sensie w grze. Bo no… widziałam cię podczas niemal każdego meczu i stąd wiem, że wspaniale sobie radzisz. Wiesz… najważniejsze, by robić to, w czym człowiek czuje się dobry – przyznała. Nie wiedzieć czemu serce zabiło jej mocniej, kiedy niemal przyznała się, że od zawsze mu kibicowała podczas każdej z rozgrywek i prawdę powiedziawszy przychodziła tam jedynie dla niego. – Kiedyś zostaniesz wspaniałym, sławnym graczem. Zobaczysz – uśmiechnęła się pokrzepiająco i nawet wyciągnęła dłoń, aby uścisnąć jego, ale w ostatecznym rozrachunku powstrzymała się, cofając ją w chwili, kiedy delikatnie musnęła jego skórę.
- Przepraszam, ja… po prostu dziwnie się czuję, kiedy tak sama o wszystkim decyduję – zarumieniła się delikatnie. Przechyliła się całym ciałem na bok, aby na niego spojrzeć. – W takim razie może… może poleżymy tak jeszcze chwilkę, by później po prostu zwiedzić okolice? – Jej głosik był nieśmiały i taki cichutki.
Powrót do góry Go down
Myrnin Lewis

avatar
Gracz


Skąd : Royal Tunbridge Wells
Liczba postów : 374
PisanieTemat: Re: Łąka owiec   30.08.16 18:58

On zawsze przy niej będzie, to jest pewne. Nawet gdyby ona tego nie chciała, pewnie by za nią chodził. Chociaż, to byłoby żenujące, ale starał się aby go nie zauważyła, oczywiście. Ale miał nadzieje, że nie będzie musiał się zniżać do takiego poziomu, aby ją śledzić. Bo powiedzmy sobie szczerze, to by było chore. A Myrnin taki nie był, był po prostu sobą. Nie poddałby się, nie zrezygnowałby z niej. Próbowałby by ocalić jej przyjaźń, nawet jesli miałby żyć całe życie w friendzonie. Bo gorzej byłoby bez niej. Taka jest prawda, a on nie chciał bez z niej żyć. Prawdopodobnie jego zachowanie i myślenie podchodziło pod obsesję, ale on tak tego nie wiedział. Poza tym z nikim nie rozmawiał o Mai, to zostawiał tylko dla siebie. Może to źle, bo tłumił to w sobie, ale on się tym nie przejmował. Spowolniała jego? Ona go wręcz nakręcała, dawała energie do życia.
Uśmiechnął się do niej, naprawdę zrobiło mu się miło na sercu, nawet bardzo. Maya mu kibicowała i nawet powiedziała mu dobry komplement. To uczucie było fajne, a uśmiech nie schodził mu teraz z ust. - Cóż, dziękuje Ci za to, co powiedziałaś. To bardzo miłe z twojej strony. Ale zeby stać sie dobrym ścigającym, muszę się jeszcze wiele nauczyć. Mam nadzieje, że mi się uda.- odparł spokojnie. Chciałby być dobry wręcz najlepszy. Ale czy na pewno mu się to uda? - Jesteś wspaniała.- odparł na jej kolejny komplement, a gdy poczuł jak musnęła jego skórę, po prostu złapał ją szybko za dłoń i przyciągnął do siebie, po czym przytulił.
- Przyzwyczaj się do tego.- zaśmiał się i puścił jej oczko. Od tej pory, będzie dawał jej więcej przestrzeni, aby dziewczyna sie przyzwyczaiła do tego, że też ma coś do powiedzenia. - Mi pasuje.- uśmiechnął się do niej.
Powrót do góry Go down
Maya Hamilton

avatar
Gracz


Skąd : Norwich, Anglia
Liczba postów : 219
PisanieTemat: Re: Łąka owiec   31.08.16 22:06

Gdzieś w środku bardzo się cieszyła, że Myrnin dawał jej wolną rękę co do wyboru miejsca, gdzie mogli wspólnie spędzić czas. Czuła się z tym tak dobrze, bo świadomość, że jednak przez chwilę to ona o nich dbała była dla niej prawie nowością. Zawsze to chłopaka wykazywał się kreatywnością, mając przy okazji na uwadze to, co Maya lubi. Uszczęśliwiał ją, dlatego teraz ona w jakiś sposób chciała mu zaimponować. Miała tylko nadzieję, że sprosta postawionemu zadaniu i w żaden sposób go nie rozczaruje. Chciała zrobić wszystko, by chłopak po prostu się cieszył jej niespodziankami. W głowie już szukała miejsc, gdzie mogłaby go zabrać. Mieli cały dzień, więc spokojnie mogła pokazać mu niemal wszystko.
- Człowiek uczy się z dnia na dzień poprawiając swoje umiejętności – stwierdziła, spoglądając na jasne niebo, które upstrzone było jedynie nielicznymi chmurkami płynącymi po nim leniwie. Miały taki uroczy kształt. W głowie dziewczyny zaczęły się pojawiać wymyślone historie z chmurowymi postaciami. – Jesteś inteligentny, szybko się uczysz więc… nie widzę problemu byś miał sobie nie poradzić – dodała, lekko się przy tym czerwieniąc. Zawsze dziwnie się czuła, kiedy mówiła komplementy płci przeciwnej. Po chwili jej rumieniec pogłębił się znacznie, kiedy chłopak niespodziewanie przyciągnął ją do siebie, by skryć w silnych ramionach w delikatnym uścisku. Serce zaczęło jej potwornie walić, a sama Puchonka zestresowała się, że Myrnin to wyczuje.
- Myrnin… - szepnęła jedynie, ale było jej tak dobrze. Chociaż stresowało ją to niezmiernie, tak w głębi serca lubiła, kiedy to robił. – Dziękuję. Może w takim razie…. Może pójdziemy? – To nie tak, że chciała się uwolnić od tej bliskości. Broń Merlinie! Po prostu wiedziała, jak łatwo było się w tym zatracić, kiedy człowiek tak leżał, a nie chciała teraz usypiać, chociaż obecność chłopaka działała na nią kojąco. Po upływie kilku kolejnych minut puścił ją, by zaraz pomóc jej wstać z trawy. Nie wiedziała dokładnie dokąd go prowadzi, ale czy to miało jakieś znaczenie? Liczyło się to, że był obok niej.

z/t dla obojga
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Łąka owiec   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Erised :: Fabuła :: Reszta Świata :: Wzgórza Szkocji-
Skocz do: