Share | 
 
Las
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Las   30.07.16 6:37

Las
Jak okiem sięgnąć same pola i wzgórza. To jednak nie do końca tak. Za jednym wzgórzem, zaraz przy jeziorze, rósł las. Niewielki, gdzie mu tam do Zakazanego Lasu, ale niewątpliwie wystarczał, żeby skryć się w cieniu i uciec przed wścibskimi spojrzeniami. Przy odrobinie szczęścia można było znaleźć nawet jakieś leśne owoce, ale nie zawsze były jadalne, więc lepiej uważaj, co kładziesz do paszczy!


Screw this!

I'm going to Hogwarts!


Powrót do góry Go down
Abbey Campbell

avatar
Gracz


Skąd : Plymouth, Anglia
Liczba postów : 200
PisanieTemat: Re: Las   08.08.16 10:05

Siedział w lesie, trochę przygnębiony, otoczony stertą świeczek i nie zajmujący się niczym bardziej produktywnym niż zabawą woskiem. Przyszedł tu, by uniknąć udziału w ognisku integracyjnym, nie bawiły go takie imprezy. Tłok i jedzenie, czyli ostatecznie wszystko za czym nie przepadał. Lubił za to coś innego; naturę. Las nocą, odgłosy wydawane przez tutejsze zwierzęta, dziwny blask świetlików i szum pobliskich rzek. To go odprężało i sprawiało, że nie myślał o swoim dzisiejszym spięciu z Foksem. Nie chciał tego drążyć, by przypadkiem nie dojść do wniosku, że blondyn miał trochę racji. Co z tego, że to on z reguły traktował go źle...? Taki miał charakter, nie mógł zmienić integralnej części siebie tylko dlatego, że ktoś mógłby sobie tego życzyć. W tej kwestii zawsze był egoistą. Westchnął, przykładając zewnętrzną stronę dłoni do jednej ze świeczek. Przyjemne ciepło, ale i swąd przypalanej skóry. ...Dlaczego miał w sobie tak dużo z masochisty?
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Las   08.08.16 13:44

Tak naprawdę był na siebie zły, nie chciał wstawać od tego ogniska, nie chciał go szukać, nie miał powodu do tego, by go szukać skoro się bał, że Abbey może mu coś zrobić, że on sam mógłby sobie coś zrobić po spotkaniu z nim. Może Felix zgadzał się na toksyczne emocje, zgadzał się na to, by Abb robił co robił, ale Gabriel miał swoją dumę i żaden Krukon masochista nie był w stanie zmusić go do przyjmowania takiego zachowania. W pewnym sensie żałował, że poszedł, przecież tak dobrze mu się rozmawiało, jadł pianki, pił sok dyniowy (który swoją drogą zabrał), śmiał się, a rozmowa tak naprawdę miała sens! Dlaczego więc ruszył dupę, by zaraz zepsuć sobie humor? Och.
Był też totalnym idiotą, że z nyktofobią wszedł kurwa po ciemku do lasu! Im głębiej się zapuszczał, tym gorzej się czuł, trudniej oddychał, ale miał takie durne przeczucie, że Krukon mógłby być właśnie gdzieś tutaj. To przeczucie go też nie zawiodło, gdy tylko w tej ciemności zaczął dostrzegać blask świeczek. Był pewien, że Abbey tam siedział, no i… i tam było światło. Ruszył więc szybszym krokiem w tamtą stronę, a zobaczywszy blondyna odetchnął z ulgą.
Bo co? Bo się nie powiesił? Sam mógłby to zrobić…
Wyłonił się zza krzaków i stanął mniej więcej dwa metry od chłopaka, zaś kiedy ten w końcu dojrzał jego obecność tutaj, Gabrielowi ugrzązł głos w gardle. Nie miał pojęcia jak wytłumaczyć co tu robi i dlaczego tu przyszedł, za to chciał podejść, złapać go za nadgarstki i obejrzeć przedramiona. Obejrzeć czy nie zrobił sobie krzywdy, ale tego nie zrobił, bo się cholera bał, że go odrzuci lub uderzy. Nic nie zrobił, za to się odezwał.
- Chciałem sprawdzić, czy wszystko z tobą w porządku…




Powrót do góry Go down
Abbey Campbell

avatar
Gracz


Skąd : Plymouth, Anglia
Liczba postów : 200
PisanieTemat: Re: Las   08.08.16 15:55

Nie spodziewał się jego towarzystwa i nawet nie był pewien jaki ma w tej chwili do niego stosunek. Campbell był porywczy – czasem wręcz totalnie nieobliczalny, obaj to wiedzieli, ale dotąd dla żadnego z nich nie było to problemem, a Abbey nawet głupio myślał, że blondyn to w nim lubił. Był zdziwiony, że reakcja Foksa była tak... intensywna. Dlaczego? Nie mieli w zwyczaju się kłócić, właściwie dziś (a może już wczoraj...?) zdarzyło im się pierwszy raz. Potrafili się godzić? Nigdy nie było okazji. Westchnął, odsunąwszy poparzoną rękę od płomienia. Nie lubił się w ten sposób bawić, gdy ktoś na niego patrzył. Nie robił tego, by zwrócić na siebie uwagę, raczej dla własnej, chorej przyjemności.
- Wszystko jest, jak widzisz, w porządku. - Mruknął, zerkając na niego kątem oka. Mina Gabriela wskazywała na to, że wcale nie ma ochoty na towarzystwo Krukona. Widocznie wciąż się na niego gniewał. Nie wiedział, co mógłby z tym zrobić. "Przepraszam" nie wchodziło w grę, nie przeszłoby mu przez gardło. - Możesz wracać do obozowiska, jestem już duży. I pamiętaj, że czy tego chcesz czy nie - jesteś czarodziejem. Lumos wystarczy, żebyś nie zabił się po drodze o jakiś korzeń, kiedy następnym razem będziesz bląkał się po lesie, celem znalezienia jakiegoś idioty. Jeśli Cię to przerasta; pożycz od kogoś latarkę. - Dodał zaraz, przewracając oczami.
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Las   08.08.16 21:21

To nie tak, że nie chciał z nim gadać, widzieć go, czy się o niego nie martwił.
Mógłby zrobić dla niego bardzo dużo, ale nigdy w życiu nie chciał by to działało tylko w jedną stronę. Nie był w stanie po raz kolejny o kogoś zabiegać, płaszczyć się przed nim, dawać mu tysiąc szans i lądować przez to w szpitalach, płakać po nocach, mieć myśli samobójcze i tylko cierpieć podczas, gdy druga osoba będzie miała to w dupie, bo właśnie tak się czuł teraz. Jedyną rzeczą jaką chciał, to żeby Abbey przyszedł do niego. Żeby poświęcił mu tę uwagę, żeby zauważył jak bardzo źle się czuję, a zamiast tego to właśnie Gabriel przyszedł, szukał go i gdy go w końcu znalazł, został odrzucony. W środku miał burzę emocji, był zły, wściekły, ale jednocześnie chciało mu się ryczeć. Chciał się po prostu popłakać na miejscu i powiedzieć mu, że czuje się jak totalna szmata do rzucania, jego zabawka, maskotka do zabawy, ale tego nie zrobił. Nic złego nie wyszło z jego ust. Zamiast tego Gabriel po prostu ominął wszystkie świeczki i podszedł do niego powolnym krokiem, kucnął, a następnie postawił obok niego sok dyniowy, który wziął z ogniska. Przez moment zastanawiał się nad czymś, aż w końcu otworzył usta.
- Masz rację, wszystko mnie przerasta, jestem beznadziejny. - odparł krótko i się wyprostował. Odwrócił się też uważając na świeczki i zamiast do ogniska, skierował swoje kroki do namiotów.
Gabriel przyszedł do Abbeya, a to znaczy, że mu zależało. To, że został odesłany, nie było jego winą.
Jeśli Abbey się nie zainteresuje, odpowiedź dla Gabriela była jasna - nigdy nie był dla niego ważny.
Od zawsze był nikim.

zt




Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Las   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Erised :: Fabuła :: Reszta Świata :: Wzgórza Szkocji-
Skocz do: