Share | 
 
Zatoka w cieniu drzew
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Zatoka w cieniu drzew   30.07.16 6:41

Zatoka w cieniu drzew
Jedno z jezior - to przy lesie - dość mocno wchodziło w brzeg, tworząc całkiem sympatyczną, stosunkowo szybko nagrzewającą się zatoczkę. Popływać tam byłoby ciężko, bo zbyt płytko, ale żeby posiedzieć i porozmawiać czy tylko pomoczyć stopy, no, kolana, jak znalazł. Tym bardziej, że sąsiedztwo lasu zapewniało odgrodzenie zatoczki od świata drzewami, więc jak się wstydzisz pokazywać stopy publicznie, to tu możesz zrobić to śmiało, bo i tak nikt cię nie zobaczy.


Screw this!

I'm going to Hogwarts!


Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Zatoka w cieniu drzew   04.08.16 23:20

Wakacje, obóz, Szkocja i ludzie!
Nie mógł się doczekać na ten wyjazd, spotkać się znowu z ludźmi ze szkoły, spać pod namiotem, poopowiadać straszne historie przy ognisku, powygłupiać się i spędzić luźno czas, nie w okropnych mundurkach, nie na lekcjach i nie pod naciskiem egzaminów, które wszyscy mieli już za sobą... no może prócz tych, którzy się na nie nie zjawili. Teoretycznie był strasznym mieszczuchem, ale wiedział, że spędzenie trochę czasu na świeżym powietrzu dobrze mu zrobi. Szczególnie, że w swoim mieszkaniu, gdy był w nim sam, zaczynał czuć się... zagrożony. Nie był pewny, czy to ze względu na to, że to miejsce nigdy nie było skończone, z szarymi ścianami oraz wielkim nieporządkiem. Gabriel nigdy jakoś nie miał czasu, by pomalować swój pokój na jakiś przyjemniejszy odcień oraz by go umeblować tak, żeby nie bał się w nim spać. Nigdy też nie widział w tym problemu... aż do tego czasu. Choć może po prostu zaczął wariować? Może zaczął sobie wymyślać, mieć paranoję, przesadzał. Sam nie wiedział. Wiedział jednak to, że wyglądał o wiele gorzej niż przed powrotem do domu, był wyraźnie zmęczony, a pod jego oczami były cienie i zaczerwienienia. Nie był jednak chudszy, brudny, czy zaniedbany. Po prostu wykończony.
Z tego też powodu wybrał się na krótszy spacer, dowiedział się o samotnej zatoczce z dala od wścibskich oczu innych, więc spróbował porozkoszować się na chwilę bezpieczną samotnością na łonie natury. Nie mógł się tu utopić, zastrzelić, powiesić, ani zaciąć, było idealnie, tak jak chciałby jego brat. Znalazłszy się już na miejscu ubrany mniej więcej tak, zdjął buty, usiadł na brzegu i zamoczył Foksowate stópki w wodzie. Była z pewnością zimna, więc Gabriel mimowolnie zaśmiał się pod nosem przez dreszcze. W końcu jednak opadł na plecy, rozłożył ramiona i pozwolił słońcu ogrzać mu twarz.




Powrót do góry Go down
Abbey Campbell

avatar
Gracz


Skąd : Plymouth, Anglia
Liczba postów : 200
PisanieTemat: Re: Zatoka w cieniu drzew   06.08.16 19:35

Pytał o młodszego właściwie od razu, jak dotarł na miejsce i niemal od razu otrzymał informacje, że na terenie wakacyjnym jest już od kilku godzin i jak to na niego przystało "kręci się gdzieś po okolicy". Nie miał nic do roboty, przynajmniej do czasu rozkładania namiotów, więc uznał, że też się przespaceruje, a przy okazji rozejrzy się za blondynem. Nie widzieli się zaledwie miesiąc, ale ten czas jakoś dłużył się Abbeyowi. Przywykł do Gabrielowego towarzystwa, w końcu odkąd pamiętał dzielili ze sobą dormitorium. Mieli widocznie całkiem podobne upodobania, co stwierdził, kiedy kierując się w losowym kierunku natrafił na zatokę i... i Krukona, którego nawet nie zaczął jeszcze porządnie szukać, siedzącego tuż przy zbiorniku.
- Już przyzwyczajasz się do kąpieli w jeziorze? - Zagadnął, stając za nim, rozbawiony. Przykucnął przy drobnej sylwetce chłopca i na powitanie musnął wargami jego jasne włosy. Wyglądał na zmęczonego, ale Abbey miał nadzieję, że to z powodu podróży. Nie chciał niepotrzebnie zaprzątać sobie głowy problemami Foksa, kiedy przyjechał tu głównie po to, by uciec od własnych. Mimo wszystko... miło było go zobaczyć. Dotknąć.
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Zatoka w cieniu drzew   07.08.16 3:28

Kompletnie się wyłączył, nie przysłuchiwał się odgłosom dookoła niego, nie zastanawiał się nad zimą wodą, w której moczył nogi, nie skupiał się też na ćwierkaniu ptaków ani na niczym innym. Czuł tylko ciepło na twarzy i wolność, beztroskę, którą się rozkoszował jak wybornym kawałkiem czekolady. Jego spokój jednak długo nie potrwał, ale sam chyba nie powiedziałby, że to... źle, prawda? Usłyszawszy znajomy głos niemalże od razu otworzył oczy i wsparł się na łokciach, by z najweselszym uśmiechem powitać swojego kochanego krukona, który właśnie składał uroczy pocałunek na jego głowie. Przez krótką chwilę Foks przetwarzał w głowie to, co usłyszał i to, co się stało, aż w końcu bez najmniejszego ostrzeżenia poderwał się z trawy i wprost rzucił na blondyna z najcieplejszym uściskiem jaki tylko był w stanie mu przekazać. Oczywiście na wskutek tego pewnie polecieli na ziemię, ale miał nadzieję, że Abbey nie będzie miał mu tego bardzo za złe.
- Nawet sobie nie wyobrażasz jak ja za tobą tęskniłem… - odparł jakby go nie widział co najmniej pół roku. - Bogu dzięki, że istnieje takie coś jak listy. - dodał po chwili i gdy odkleił od niego głowę, szybkim gestem cmoknął go w policzka, jak gdyby bał się, że ten go na tym nakryje.




Powrót do góry Go down
Abbey Campbell

avatar
Gracz


Skąd : Plymouth, Anglia
Liczba postów : 200
PisanieTemat: Re: Zatoka w cieniu drzew   07.08.16 9:03

No tak, wylądowali na błocie. Nie, właściwie Abbey wylądował na błocie, Gabriel miał to szczęście, że chroniła go od niego Abbeyowa koszulka, niefortunnie śnieżnobiała. Ale, jakoś, cholera, nie gniewał się. Na Foksa nie można było się gniewać za takie rzeczy, był dzieciakiem. Tak, byli rówieśnikami, obaj o rok za starszy na swój szkolny rocznik z różnych powodów, ale to nie zmieniało faktu, że Gabrysiowe odczuwanie bliższe było dziecku na etapie edukacji wczesnoszkolnej niż prawie dorosłemu czarodziejowi, czego blondyn właściwie nigdy nie uważał za jego wadę. Westchnął, pokręcił głową, zwyczajowo poprawił Gabrysiowe włosy, dłuższe niż ostatnio, a potem podniósł się do siadu, pozwalając mu zostać przy tym na swoich udach.
- Wymieniliśmy ich zaledwie kilka. - Przypomniał mu, trochę zbyt obowiązkowym tonem, ale szybko wyluzował, bo też się cieszył, że go widzi. Skradł mu usta, tak na chwilę, dziwnie mokro, choć bez większych rewelacji, a potem oparł się czołem o jego czoło i odetchnął z dziwną ulgą. No tak, lubił ich bliskość. - Też mi Ciebie brakowało. Musisz, w szybkim skrócie, opowiedzieć mi, co się u Ciebie działo. No i jak Ci się tu podoba. Widziałem rozpiskę z namiotami. Masakra, nie? - Zagadnął, łącząc ich spojrzenia. Nie wspomniał oczywiście o Felixie, ale w jego oczach można było dostrzec niewypowiedziane pytanie. - Jestem z Ruby i Rose, obie mnie nienawidzą.
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Zatoka w cieniu drzew   07.08.16 10:47

- Co z tego, że kilka… przynajmniej były. - odparł jakby ten fakt był wielkim garnkiem złota, a gdy Abbey obdarował go tym mokrym podarkiem, przymrużył nieco oczy czując się tak spokojnie jak chyba żaden uczestnik obozu w tamtej chwili. Z przyjemnością też wpatrywał się w jego  ciemne oczy, na brodę Merlina jak on uwielbiał jego oczy. Jak on ubóstwał ten kotrast między jasnymi włosami, a ciemnymi tęczówkami i jeśli jest rzecz, dzięki której Gabriel mógłby zostać zahipnotyzowany, to właśnie dzięki tym oczom.
- Co u mnie… opowiadałem ci trochę w liście, ale od ciebie za dużo nie słyszałem, więc ty opowiesz pierwszy, a… jeśli chodzi o obóz. - uśmiechnął się, niby tak beztrosko, niby kochane, ale tak jakby jakimś podtekstem odsuwał od siebie mówienie co w domu. Może bał się poważnej rozmowy o pracę? - Tu jest tak pięknie… bardzo się cieszę. To chyba będzie ta lepsza część wakacji, a rozpiskę też widziałem. - i jego nieme pytanie też wyczuł, więc nie zmuszał go do tego, by je wypowiedzieć, zaczął na nie odpowiadać.
- Wiem co ci chodzi po głowie… nie chcę jednak być kolejną osobą, która zrobi ci przykrość, by były jakieś dramy… jestem przeuroczy i kochany, a póki nie nadepnie mi na odcisk, nie pokażę pazurów. - rzekł z taką powagą, z jaką rzadko można było go spotkać. Gabriel może być tak niesamowicie beztroski i kochający wszystkich, ale potrafił zrobić swoje. Oczywiście zaraz jego poważny ton zniknął kiedy tylko Abbey wspomniał o swoim namiocie, parsknął wtedy krótkim śmiechem, ale na pocieszenie popatał go po głowie.
- Już widzę wasze spokojne noce… ale nie martw się, nie może być ta…. - i tu urwał, wyczuwając dłonią coś wilgotnego na plecach krukona. Prędko przechylił skrawek koszuli na przód, aby zobaczyć co to jest, no i…. no i wpadł w panikę.
- Na brodę Merlina czemu mi nic nie powiedziałeś? Przecież ja cię w to błoto tutaj… jeju… - bez jego zgody zaczął gorączkowo odpinać mu górne guzili koszuli, choć musiało to wyglądać śmiesznie, bo on nigdy nie był w tym zbyt dobry, guziki są wredne.
- Jakim ja jestem idiotą… choć włożmy to do wody, by przynajmniej błoto tak mocno nie wsiąkło… ta koszula jest biała, jeju… - zaczął w pewnym momencie tylko mruczeć sam do siebie i totalnie bez jakiejkolwiek zgody Abbeya ściągnął z niego tę koszulę, zlazł mu z kolan, wszedł do płytkiej zatoczki i zaczął moczyć ubranie. Zaraz do niego dojdzie fakt, że go roznegliżował, momencik.




Powrót do góry Go down
Abbey Campbell

avatar
Gracz


Skąd : Plymouth, Anglia
Liczba postów : 200
PisanieTemat: Re: Zatoka w cieniu drzew   07.08.16 13:27

Gabs rzadko był tak spontaniczny, ale błoto, które zobaczył na koszulce blondyna widocznie zadziałało na niego jak porządna kreska amfetaminy, bo rzucił się na niego z łapami i chyba pół świadomie wziął się za negliżowanie chłopaka, ostatecznie zostawiając go bez jakiekolwiek okrycia na górze i bez wyrzutów sumienia zajmując się praniem.
Abbey przez krótką chwilę siedział w tym błocie dalej, wyraźnie zdziwiony i z rozchylonymi wargami, a potem podrapał się po skroni, jakby to miało w jakikolwiek sposób pomóc mu ze zrozumieniem tej absurdalnej sytuacji. Nie pomogło. Wstał, potarł dłońmi szczupłe ramiona i skrzyżował dłonie na torsie, trochę jakby chciał się objąć. Było mu zimno. Nie był specjalnie wstydliwy, ale stanie nago przy jeziorze w środku dnia podczas gdy został rozebrany z zaskoczenia jakoś niespecjalnie mu odpowiadało. Nie lubił swojego ciała, żadnej z wystających kości. Westchnął, kręcąc tylko głową, kiedy oglądał, co też najlepszego wyprawia.
- Daj spokój; to się nie spierze. Pogarszasz tylko sytuację, do kurwy nędzy. Jest mi zimno, a teraz moja pierdolona koszulka będzie jeszcze mokra. - Wyjaśnił, a minę miał iście obrażoną. Serio, nie przepadał za tym, gdy ktoś za niego decydował.
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Zatoka w cieniu drzew   07.08.16 14:31

Z satysfakcją obserwował jak większość błota zdążyła pożegnać się z białą koszulką Abbeya i że nie mogło być aż tak mocno źle. Oczywiście trzeba będzie to potem przeprać w pralce, ale dzięki tej małej kąpieli błoto nie wżarło się tak mocno w tkaninę. Już miał się prostować, by mu powiedzieć, że wystarczy tylko poczekać na wyschnięcie koszuli, bo plama w większości zeszła i nie jest tak źle, ale wtedy do jego uszu dotarły słowa krukona. W przeciągu dwóch sekund nastawienie Gabriela zmieniło się niemalże diametralnie, a kiedy na niego spojrzał, jego oczy już nie były radosne, kochające, a jedynie wwiercały się w blondyna na wylot.
- Wiesz co... - zaczął spokojnie, na razie. - Nigdy nie chciałem dla ciebie źle, nigdy nie wyraziłem się o tobie źle, nigdy nie powiedziałem do ciebie źle i nigdy nie podniosłem na ciebie ręki... w przeciwieństwie do ciebie. - mruknął i jednym ruchem odwiązał sobie z pasa koszulę w kratę, którą nosił zwykle tylko jako dodatek, ponieważ była na niego o wiele za duża. Rzucił ją w stronę krukona, by ten miał się czym okryć.
- Moja cierpliwość jest naprawdę anielska, ale prędzej czy później zaczyna się kończyć... nawet do ciebie. - ostatnie słowa wręcz wysyczał trzęsącym się głosem, z którego można było wywnioskować, że i oczy lisa niedługo zaczną się szklić. Odrzucił mu też jego mokrą koszulę i wyszedł z wody, by odejść trochę, usiąść na trawie i zacząć ubierać buty.




Powrót do góry Go down
Abbey Campbell

avatar
Gracz


Skąd : Plymouth, Anglia
Liczba postów : 200
PisanieTemat: Re: Zatoka w cieniu drzew   07.08.16 16:55

Gabriel potrafił być uroczy, ale miał też całkiem niezłą zdolność doprowadzania Abbeya do szału, zwłaszcza, że z natury miał raczej dość wybuchowy charakter. Nie chciał go zranić, jasne, ale uważał, że blondyn mógłby czasem POMYŚLEĆ zanim coś zrobi, zamiast stawiać na zupełnie bezsensowne działania, a potem dąsać się dlatego, że Campbell je krytykuje.
- Chcesz mi coś jeszcze wyrzygać? - Spytał, unosząc przy tym brwi, bo chyba trochę nie wierzył w to, co słyszy. Miał ochotę porządnie nim potrząsnąć, żeby się ogarnął, pamiętał z kim do kurwy nędzy rozmawia i okazał mu trochę szacunku, ale ostatecznie uznał, że to pogorszyłoby sytuację. Gabs był też trochę buntownikiem, gdzieś pod tą maską pokornego cielaka, a Abbey nie chciał narażać na szwank ich znajomości, zwłaszcza z powodu czegoś tak mało istotnego. Foks nic nie dodał, więc Abbey tylko pokręcił głową z irytacją, oddał mu tą jego kurewską koszulę, zapominając dopowiedzieć, że w sumie to jest damska i wyglądałby w niej jak debil, a potem złapał w dłonie swoją koszulkę i starannie ją rozprostował.
- Chłoczyść. - Mruknął, machnąwszy różdżką w jej stronę, a materiał ponownie stał się śnieżnobiały. Niefortunnie wciąż jednak mokry, a suszenie ubrań z pomocą incendio nie bardzo mu się uśmiechało, zwłaszcza, że już raz nieźle się na tym przejechał. To samo zrobił ze swoimi spodniami, pozbawiając ich zabrudzeń w ułamku sekundy, a potem spojrzał wyczekująco na swojego towarzysza. Czy to było takie trudne...? Nie. Uważał, że Foks powinien go przeprosić.
- Pomyśl, kurwa, zanim coś zrobisz albo powiesz. Tylko o tyle Cię proszę.
Powrót do góry Go down
Gabriel Foks

avatar
Mod


Skąd : Nowy Jork
Liczba postów : 228
PisanieTemat: Re: Zatoka w cieniu drzew   07.08.16 17:20

Miał dosyć.
Zrobił coś, z czego nie zdawał sobie sprawy, a potem gdy chciał to naprawić, dostał po głowie. W żadnym wypadku nie chciał zrobić mu krzywdy czy sprawić, że ten się źle poczuje, jednak gdy zrobił jakąś małą głupotę, został od razu skrzyczany. Było lato, było ciepło, nikt ich tutaj nie widział, a mimo wszystko przez taką pierdołę został obrzucony kurwami. Kiedy wiązał drugiego buta z anielską cierpliwością wysłuchiwał kolejnych pocisków w jego stronę, czy odrobina szacunku do tego niewinnego człowieka... czy to było tak trudne?
Wstał z ziemi i ściskając w dłoni swoją koszulę robił się coraz bardziej czerwony na twarzy. Chciał mu powiedzieć, że nie chciał źle, że ten też mógł kurwa myśleć zanim się do niego odezwie, zamiast od razu rzucać tak negatywne emocje zupełnie bez sensu. Tak naprawdę to chciał mu wykrzyczeć, że zachowuje się jak bokser psychiczny, ale nic takiego nie zrobił. Nic. Stał tylko w miejscu oddychając coraz szybciej, jakby miał zaraz dostać ataku paniki, a czerwień na jego twarzy stawała się coraz bardziej intensywna. W pewnym momencie czuć było w powietrzu, że zaraz zacznie wrzeszczeć, ale on tylko zerknął na swój nadgarstek, to było tylko krótkie zerknięcie, ale dokładnie w tamtym momencie gula w jego gardle zaczęła podskakiwać, karmazyn zaczął zanikać, a wyraz twarzy zaczął się zmieniać. Foks zagryzł wargę czując jak jego oczy lśnią się na zasięg kilku metrów.
- .......... przepraszam...... - odparł krótko siląc się na coraz spokojniejsze oddychanie, jednak jego twarz na taką nie wyglądała. - Masz rację, jestem narwanym idiotą. - dodał po chwili i odwrócił się na pięcie, by krukon nie był świadkiem potoku jaki spłynął mu z oczu. Zaczął iść.

ztx2




Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Zatoka w cieniu drzew   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Erised :: Fabuła :: Reszta Świata :: Wzgórza Szkocji-
Skocz do: