Share | 
 
Most
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Most   30.07.16 7:25

Most
Jeziora tu są duże i oby je obejść nie raz trzeba wielu godzin. W tym przypadku jest to jednak o wiele prostsze - samo jezioro się tu zwęża, a nad nim umieszczono całkiem przyjemny most. Może i nie wygląda zbyt stabilnie, ale wiele już widział, wiele przeszedł i wszystko wytrzymał. I choć deski pod twoimi dudnią i skrzypią, śmiało możesz przyjść tu sam albo kogoś przyprowadzić. Kto wie, może jeszcze będziesz tu siedział i karmił tutejsze kaczki, które przyjmują jedzenie rzucane wyłącznie z tego właśnie mostu?


Screw this!

I'm going to Hogwarts!


Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Most   04.08.16 19:23

1 sierpnia 2002

Nie miał przekonania, czy chce przyjeżdżać na te wakacje. Dobrze było mu w domu. Spokojnie. Spędził czas z rodzicami, przecierpiał to dziwne coś, co miał z Abbeyem - bo związkiem tego nazwać nie można było, choć na pewno było coś. Wysłał dziesiątki listów, bo tak było prościej, niż spotkać się z Rosie twarzą w twarz. Trochę popłakał, trochę porzucał przedmiotami, trochę poleżał, wpatrując się w sufit. Nowy rok szkolny - czyli kolejny raz szósta klasa - miał być nowym początkiem. Bez wplątywania się w zbyt intensywne uczucia, z którymi potem nie mógł sobie poradzić. Relacje - tak, ale na dystans. Bez wskakiwania na główkę do zbyt płytkiej wody. Powoli, ostrożnie. Taki był plan.
Abbey obiecał mu rozmowę, ale teraz już sam nie wiedział, czy chciał rozmawiać. To znaczy... Chciał, bo potrzebował wszystko wyjaśnić, zacząć ten wrzesień z czystą kartą. Ale jednocześnie nie miał pewności, czy to dobry pomysł. Odpoczął od chłopaka, nauczył się świetnie funkcjonować bez niego, a jednak nie mógł być pewien, czy tej chemii już nie ma. A jeśli jest, to jak sobie z nią poradzą? Będą umieli normalnie rozmawiać mimo tego, co między nimi było?
Nawet poradził sobie z tym, że Abbey i Gabriel... Łatwo nie było. Dużo złości, dużo żalu. Ale niczego przecież sobie nie obiecali. Nie mieli wobec siebie żadnych zobowiązań. Musiał się z tym pogodzić i w tej chwili wydawało mu się, że mu wyszło. Potrafił o tym myśleć, a to już coś. Może teraz, kiedyś, na dniach, spotkają się, żeby na spokojnie porozmawiać i to wszystko zamknąć. Bez nienawiści do siebie nawzajem. To był idealny plan - obejmujący bardzo dużo dystansu, silnej woli i cierpliwości do siebie samego. Ale wierzył, że może się udać. Bo przecież czemu nie. Stawiał się na nogi cały ostatni miesiąc.
Teraz siedział na moście z zamkniętymi oczami i po prostu wsłuchiwał się w otoczenie. Szum wody, szelest liści na drzewach... Na kolanach trzymał szkicownik, w którym dopiero co rysował. Dawno tego nie robił i dopiero teraz uświadomił sobie, jak mu tego brakowało. Było mu dobrze. Spokojnie. Jak kiedyś, kiedy nie wplątywał się w toksyczne, zbyt emocjonalne związki. I wreszcie mógł się szczerze uśmiechnąć, choćby i do siebie.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Abbey Campbell

avatar
Gracz


Skąd : Plymouth, Anglia
Liczba postów : 200
PisanieTemat: Re: Most   04.08.16 19:32

Zbliżał się wieczór, a Abbey wciąż był zdziwiony tym, że faktycznie zdecydował się na udział w szkolnych wakacjach, zwłaszcza, że w tym roku oferowano im namioty, czyli coś, za czym raczej szczególnie nie przepadał. Mało przestrzeni życiowej, ograniczona ilość możliwych do zabrania ze sobą ubrań, gówniane, gotowe żarcie, życie z dala od cywilizacji i jakby tego było mało - cała masa robactwa, które można spotkać nawet w swoim łóżku. Tak właśnie widział takie wypady. ...Dlaczego wiec w ogóle się na to zgodził? Było mu dobrze w towarzystwie przyszywanej babki. Całe dnie spędzał na pieczeniu ciast, obgadywaniu sąsiadów czy oglądaniu telewizji. Lubił spędzać czas tak, jak robili to niemagiczni, marnujący sobie życie ludzie. W domu mógł pozwolić sobie na spokój myśli. Wrócił do formy, jak zawsze przy Dorothy; przybrał nieco i przede wszystkim odpoczął psychicznie od wszystkiego, co go stresowało, między innymi także od Lockwooda. Ale, mimo wszystko, chciał go dziś zobaczyć. Chyba czekał na ten moment. Poprawił cieką chustę, którą obwiązał sobie szyję, a potem stanął tuż obok niego, opierając się o murek mostu. Ubrał się dość ciepło, jak na lato, ale w Szkocji było wietrznie. Co dziwne, nie miał makijażu. Kątem oka widział, że chłopak coś rysuje. Uświadomił sobie, jak dawno żaden z nich tego nie robił i mimowolnie się uśmiechnął, bo to, że ciemnowłosy trzymał w dłoniach szkicownik mogło świadczyć tylko o tym, że czuje się już lepiej.
- Mamy sobie wiele do wyjaśnienia, co? ...Bez owijania w bawełnę, proszę. Zaczynaj, ja będę słuchał.
Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Most   04.08.16 19:55

Znajomy głos wyrwał go z przyjemnego odrętwienia. Nie spodziewał się go, nie teraz, nie tu. W pierwszej chwili cały się spiął, ale zaraz potem przypomniał sobie, że przecież to wszystko już za nim. Tak, to nie świadczyło zbyt dobrze, jeśli musiał sam sobie o tym przypominać, ale cóż, nie można było mieć wszystkiego, a przynajmniej nie od razu. To dopiero miesiąc. I tak wiele udało mu się przez ten miesiąc zdziałać. Teraz mogło być już tylko lepiej.
Miał zacząć? Trochę nie wiedział jak ani od czego. Nie rozmawiali cały ten czas i teraz nagle mieli z miejsca przejść do poważnej rozmowy?
- Cześć - zaczął z wahaniem, ale mimowolnie lekko się uśmiechając. Zostawił to za sobą, było dobrze. Między nami jest normalnie. Niczego nie ma, poza normalnością. Ogarnąłeś się, więc teraz odetchnij i z nim porozmawiaj. Mówienie do siebie w myślach czasem pomagało, może i teraz wystarczy.
- Przepraszam za tamte słowa w pociągu. Byłem zły, ale nie powinienem. Masz rację, przesadziłem. Mogłeś... Mogłeś chodzić do łóżka, z kim chciałeś, nie byłeś mi nic winien - stwierdził, czując, że zaczyna się denerwować. Trzy głębokie wdechy pomogły wrócić do równowagi. Przecież już to przegadał, przemyślał wiele razy, przeanalizował, już nie bolało. Nic trudnego, porozmawiać o tym i sobie wyjaśnić. Przełknął ciężko ślinę. Było jednak coś trudnego. - Wiem też o Gabrielu - zawahał się na moment, tłumiąc te wszystkie paskudne emocje, które się z tym wiązały - a było ich całkiem sporo. Było, już nie ma. Już niczego między nim a Krukonem nie ma, więc i Abbeyowe związki nie miały znaczenia. Jeśli powtórzy to sobie wystarczająco dużo razy, to tak będzie. - Myślę, że to nie było w porządku, bo obiecałeś mi szczerość, ale teraz już wiem, a między nami przecież wszystko skończone, więc po prostu mam nadzieję, że wam razem dobrze.
Już. Powiedział to. Dwie najgorsze rzeczy - o Serpensie i o Gabrielu. Trzy, bo jeszcze to, że między nimi to coś się skończyło. Ale teraz już wszystko będzie dobrze.
Chyba że, jak to oni, znowu coś namieszają.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Abbey Campbell

avatar
Gracz


Skąd : Plymouth, Anglia
Liczba postów : 200
PisanieTemat: Re: Most   04.08.16 20:10

Obaj zgadzali się co do tego, że słowa, które Abbey usłyszał odnośnie swojej relacji z Serpensem były znaczną przesadą, ale mieli różne zdania w kwestii jego zażyłości z Gabrielem. Jasnowłosy zaśmiał się mimowolnie, kiedy Gryfon o tym wspomniał. Nie było to złośliwe, raczej typowo Campbellowe i naturalne. Nie spodziewał się, że o tym wie. Nie, żeby jakkolwiek ukrywał ich relację, ale nie wydawało mu się też, by to, co łączyło jego i Foxa miało jakikolwiek związek z Lockwoodem. Zresztą, romans dwójki Krukonów trwał dłużej, niż oni właściwie ze sobą rozmawiali i opierał się głównie na zbliżeniach.
- Niewiele nas łączy, po prostu ze sobą sypiamy. - Wyjaśnił bez specjalnych emocji i wzruszył ramionami, jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie. Dla Abbeya, właściwie, trochę tak było. Nie miał podejścia Felixa, całkowicie oddzielał seks od uczuć. To zawsze były dla niego dwa, zupełnie odrębne od siebie i niezależne od siebie rozdziały jego życia. - Nie sądziłem, że to coś, o czym musisz wiedzieć. Nie byliśmy w związku, łączyła nas zaledwie jedna randka i cała masa sprzecznych emocji. To jeszcze nie ten moment w którym jestem w stanie podporządkować komuś całe swoje życie, ale przepraszam, jeśli Cię to w jakiś sposób zabolało. Nigdy świadomie nie chciałem Cię skrzywdzić. No dobra, może na początku... ale to bardzo szybko minęło, później myślałem już o Tobie raczej ciepło. - Wyznał szczerze i usiadł obok niego, zerkając na niedokończony rysunek. Westchnął mimowolnie, bo ponownie przypomniał sobie, jak skomplikowaną manierę miała ich relacja jeszcze miesiąc temu. Teraz, mimo wszystko, potrafił patrzeć na to z pewnego dystansu. - Nie chciałbym Cię tak do końca stracić, ale przytłoczyło mnie to, jak szybko się wszystko potoczyło. Zaangażowałeś się, a ja nie byłem na to gotowy. Byłem, choć możesz się z tym nie zgadzać, szczery, Feliksie. Wszystkie słowa, które do Ciebie kierowałem były absolutną prawdą. Nie mówiłem o niektórych rzeczach, to fakt, ale nie sądziłem, że mogą mieć znaczenie. Zresztą, Gabriel nie zaprzątał mi myśli, kiedy byłem z Tobą.
Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Most   04.08.16 20:30

Dla Felixa wiązało się to nierozerwalnie. Uczucia i seks... Przy czym uczucia absolutnie najpierw. Może podchodził do tego w ten sposób, bo nigdy nie poszedł z nikim do łóżka. Może to miało jakąś mistyczną otoczkę, bo nie miało szansy stać się czymś zwykłym. Mógł tylko przypuszczać, dowie się dopiero wtedy, kiedy to się zmieni. O ile się zmieni. Jasne, Abbey postrzegał to inaczej, ale jednocześnie, jak sam to kiedyś napisał w liście, też nie poznał smaku tych dwóch rzeczy razem. Może gdyby się zakochał, tak mocno, i dopiero wtedy poszedł z kimś do łóżka, też spojrzałby na to inaczej. Albo gdyby po prostu się zakochał. Kto wie, czy silne uczucie nie zmieniłoby jego spojrzenia na fizyczność.
- Nie chodziło mi nigdy o to, żebyś podporządkował mi życie - stwierdził cicho. - Po prostu wiesz, że dla mnie takie rzeczy są ważne. Więc wolałbym wiedzieć, w co się pakuję, żeby móc zdecydować, czy mi to pasuje i czy chcę w to brnąć. - Nie miał pojęcia, czy byłby w stanie się wycofać, gdyby odpowiednio wcześnie dowiedział się o Gabrielu. Gdyby to było dobrych kilka miesięcy temu, to pewnie tak. A wtedy umieliby się zwyczajnie kumplować, ominęłyby ich te wszystkie dramy... Chyba obaj byliby szczęśliwsi. A teraz trzeba było budować to szczęście od nowa.
Abbey usiadł obok i Felix zdał sobie sprawę, że jego oddech znowu nieco przyspieszył. Chemia wciąż działała. Ale był ponad to, prawda? Umiał sobie z tym poradzić. Organizm mógł go zdradzać, ale pozostawał jeszcze rozsądek. Na nim trzeba było się teraz oprzeć.
- Poszło za szybko. Obaj jesteśmy temu winni. Za siebie chcę przeprosić, bo zdaję sobie sprawę, że to mogło być dla ciebie za dużo. - Kolejne głębokie wdechy i powtarzane w głowie hasło: Rozsądek, nie emocje. - Co to właściwie znaczy, że nie chcesz mnie do końca stracić? - Na pewno chcesz wiedzieć?


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Abbey Campbell

avatar
Gracz


Skąd : Plymouth, Anglia
Liczba postów : 200
PisanieTemat: Re: Most   04.08.16 20:41

- Nie wiedziałem, że to ma dla Ciebie znaczenie, nie jestem szczególnie empatyczny. - Wyjaśnił i oparł swój policzek o jego ramię, jednocześnie sięgając dłonią po ołówek, który Lockwood coraz to ciaśniej zaciskał w swojej dłoni. Chyba się stresował, ale Campbell na szczęście podchodził do ich relacji spokojnie, głównie dzięki temu, że miał sporo czasu, by dokładnie sobie wszystko przemyśleć. Blondyn szybko zorientował się, że kształty, które Felix naniósł na szkicownik są luźnym szkicem tego, co znajdowało się przed nimi; mostu, a dalej pięknych, rozciągających się daleko, raczej niewysokich gór. Dodał od siebie kilka kresek. Pejzaże Campbella były znacznie bardziej wyraziste, miał pewną rękę i nie bał się mocnego konturowania. Szkic nabrał nowego charakteru. Uśmiechnął się, gdy się mu przyglądał. Szybko uznał, że powinni częściej malować razem. Powinni robić całą masę różnych rzeczy, ale z jakiegoś powodu woleli rzucać się na siebie jak zwierzęta. Wydawało mu się to całkiem zabawne, gdy tak teraz o tym myślał.
- To, że nie chcę Cię do końca stracić znaczy, że... - Tu uciął na chwilę, bo sam nie był pewien, co chciał przez to powiedzieć. Jak właściwie widział dalszy ciąg tej relacji? Wziął głębszy wdech, zanim zabrał głos. - ...nie mam pojęcia co dalej robić, ale fajnie byłoby, gdybyś był w moim życiu.
Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Most   04.08.16 21:41

Na dotyk nie był przygotowany. Odsunąć się jednak nie miał zamiaru. Tej bliskości mu brakowało przez ostatni miesiąc, choć jednocześnie właśnie z tej części ich relacji chciał się wyleczyć chyba najbardziej. Emocjonalność można było zabić rozsądkiem (a przynajmniej można było próbować - i w teorii działało), ale potrzeba fizyczności zostawała i była problematyczna. Zresztą czy kiedyś nie była? W końcu Felix miał talent do wiązania się z facetami, którzy byli świetni w rozbudzaniu apetytu - i na tym kończyli.
Ale teraz Abbey tylko się oparł. To nawet nie był dotyk skóry na skórze, więc tym łatwiej.
Patrzył z uwagą, jak Krukon poprawia jego rysunek. Ich kreski różniły się diametralnie, co wiele mówiło o nich samych. Ale też się dopełniały, a to też było znaczące. Chyba że akurat nie dopisywało się do tego znaczenia. Felix starał się nie. Poprzestał więc na myśli, że rzeczywiście powinni tak częściej. Ich wspólne rysunki mogłyby być wyjątkowe. Aż dziwne, że nigdy wcześniej tego nie próbowali.
Brakowało mu tylko mocniejszej kreski w jednym miejscu. Nie wyjął jednak ołówka z ręki chłopaka, tylko, całkowicie machinalnie, złapał go za dłoń i za tym pośrednictwem przeciągnął grafitem po kartce. Efekt mu się spodobał, ale kiedy dotarło do niego, co zrobił, cofnął rękę, spłoszony. Za dużo bliskości, rozsądnie rzecz ujmując.
Miał być w jego życiu? Nawet nie wiedział, czy to ma sens. W jakiej roli? Mieli być przyjaciółmi? No, może kiedyś, bo teraz sobie tego nie wyobrażał. To oznaczałoby pewną bliskość, która nie mogłaby mieć podtekstów, a wciąż była między nimi chemia, która to raczej uniemożliwiała. Więc co innego? Ale też chciał Abbeya gdzieś w pobliżu. Oczywiście, że chciał, bo wyleczenie się w miesiąc było niewykonalne, więc co prawda w jakimś stopniu udało mu się odciąć od tych toksycznych uczuć, ale jednak nie wszystko zostało za nim. Tyle że teraz starał się o tym nie myśleć.
- Jako kto? - zapytał w końcu.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Abbey Campbell

avatar
Gracz


Skąd : Plymouth, Anglia
Liczba postów : 200
PisanieTemat: Re: Most   04.08.16 21:52

- Tego nie umiem powiedzieć. - Mruknął, decydując się na milczenie jedynie przez chwilę. Nie doszedł do żadnych nowych wniosków. Nie mógł i nie chciał prosić go o związek, wciąż tak samo jak wcześniej bał się, że za bardzo by w to wsiąknął, no i nie sądził, by na tym etapie ich relacji mógł być mu na wyłączność. Prawdopodobnie nie, nie przywykł do takiego obrotu sprawy. Nigdy nie był w żadnym poważnym związku, a jeśli już wchodził w jakąś relację decydował się na to głównie dla zabawy. Nie miał pojęcia czy Felixowi odpowiadałaby nieco bardziej otwarty układ, ale szczerze w to wątpił. Po raz kolejny znaleźli się w sytuacji bez żadnego sensownego wyjścia.
- Nie jestem w stanie przestać spotykać się z Gabrielem, lubię to. - Wyjaśnił krótko, choć raczej niechętnie. Nie potrzebował powiernika, jeśli chodziło o seksualność, ale chciał jednocześnie postawić sprawę jasno i być uczciwym wobec Gryfona. - Może... moglibyśmy nawiązać jakąś specyficzną formę przyjaźni i pozwolić rozwijać się temu we własnym rytmie, niczego nie pośpieszając? Chciałbym móc bywać z Tobą blisko, kiedy czuję taką potrzebę, ale bez obawy, że strzaskam Twoje serce. To nie tak, że... - Uciął, odwracając wzrok. Przeniósł spojrzenie w stronę jednego ze wzgórz, tak było mu trochę łatwiej. Dobrze, że rozmawiali na świeżym powietrzu, w przeciwnym razie w chwili taka, jak ta pewnie dostałby ataku duszności. - ...nie chciałbym kiedyś, w przyszłości, dalekiej oczywiście, spróbować z Tobą... bardziej na poważnie, ale na razie to za dużo, zwłaszcza po tym, co powiedzieliśmy sobie ostatnio. Ja też jestem trochę ze szkła, wiesz? Bardziej, niż komukolwiek się wydaje. I jeśli zostaną ze mnie wyłącznie kaleczące w palce kawałeczki to nie mam, naprawdę, absolutnie nikogo, kto pomógłby mi się poskładać, kiedy Ty już ze mną nie wyrobisz.
Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Most   04.08.16 22:37

Sam nie wiedział, czego się spodziewał. Bo przecież na pewno nie związku. Nie żeby mu to swego czasu nie przeszło przez myśl, nawet jak już wiedział, że coś jest między Abbeyem a Gabrielem. I nawet teraz, kiedy już miał pewność i do tego Abbey potwierdził, że to się nie skończy. Szczerze się zastanawiał, czy byłby w stanie być w związku, w którym druga strona regularnie ląduje w łóżku z kimś innym. I może by mógł. Jeśli próbował iść bardziej w rozsądek, niż w emocje, to może mógłby się na to zgodzić, w ramach próby dla samego siebie. W końcu wycofać się można było zawsze. Ale nie wiedział, czy chce poruszać ten temat. Chyba niezbyt czuł się na siłach.
- Nie musisz - rzucił tylko, nie precyzując, jak to się ma do nich. Oficjalnie nie miało się wcale.
Słuchał go uważnie, próbując to sobie uporządkować. To wciąż niewiele mówiło. Było jakieś kiedyś, ale jemu raczej chodziło o teraz. A co do teraz, to nie miał konkretów. Musiał znaleźć odpowiednie pytania, ale to wcale nie było proste. Sam nie wiedział, czego chce i na co jest w stanie się zgodzić.
- Nie wiem, czym jest specyficzna forma przyjaźni - stwierdził, patrząc na murek przed sobą. - Musisz mi chyba powiedzieć, co by to znaczyło. Co byłoby dozwolone, a co nie. Albo po prostu czego chcesz. - Zamilkł, zastanawiając się, czego on by chciał od tej ich relacji. Co lubił i czego mu brakowało. Przygryzł wargę, nie wiedząc, czy rzeczywiście może dostać to, czego chce. - Chciałbym z tobą rysować. I chciałbym czasem cię całować - stwierdził tak cicho, że nie miał pewności, czy Abbey w ogóle go usłyszał. Brakowało mu tej bliskości. Pocałunków, dotyku. Chciał tego, nawet jeśli uczucia musiałby trzymać na wodzy. Wydawało mu się, że byłby w stanie. - Bez obietnic, bez wyłączności, bez zobowiązań?
Nie chciał go skrzywdzić. Za nic. Mimo tych wszystkich godzin, dni, tygodni, kiedy przekonywał samego siebie, że między nimi na pewno wszystko skończone, chciałby mieć moc wzmocnienia tego szkła, zamienienia go na materiał, który byłby nie do rozbicia.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Abbey Campbell

avatar
Gracz


Skąd : Plymouth, Anglia
Liczba postów : 200
PisanieTemat: Re: Most   04.08.16 22:50

- To, na jakich zasadach będziemy działali zależy tylko od nas samych, Lockwood. - Odpowiedział, wzruszywszy ramionami. - Możemy pobawić się w ustalanie granic i precyzowanie tego na co sobie pozwalamy. Widzę, że tego potrzebujesz. Czasem mam wrażenie, że jesteś jak dziecko, które zgubiło się we mgle. Ktoś musi pomóc znaleźć Ci drogę, ale chyba niezbyt się do tego nadaję, co? - Przyznał, podnosząc się, ale tylko na chwilę. Zmienił pozycję, by siedzieć naprzeciw niego. Ułożył dłonie na kolanach Gryfona, obie. To była trudna rozmowa, która w znaczącym stopniu wpływała na ich najbliższą przyszłość, przynajmniej tutaj, podczas tych cholernych wakacji, gdzie nie dzieliły ich żadne dormitoria, a czasu nie zajmowały różne lekcje. Mieli możliwie najlepszą sposobność, by w końcu naprawdę się poznać. ...Albo bez reszty się zniszczyć, ale dziś już wiedział, że prędzej zostawiłby Felixa samego sobie bez słowa pożegnania niż się na to świadomie zdecydował. - Tylko całować...? - Spytał, niby żartem, ze swoim specyficznym uśmiechem, choć szczerze zastanawiała go ta kwestia. Jak daleko właściwie mogliby się posunąć? Abbey nie był nawet pewien czy chciałby być pierwszym Felixa, uważał to za jakąś dziwną odpowiedzialność. Nie był pewien czy był tą osobą, którą Felix powinien zapamiętać do końca życia, a znając jego podejście - tak właśnie pewnie by było. Westchnął, kreśląc jakieś dziwne kółko palcem na jego kolanie. - Wolałbym, żebyśmy nie zachowywali się w towarzystwie wobec siebie... specjalnie życzliwie, jeśli wiesz, co mam na myśli. Nie chcę, by zaczęli o nas mówić. Plotki potrafią wszystko zniszczyć. Chcę, żeby nasza relacja pozostała tajemnicą, przynajmniej na razie. Spróbujmy jakoś ze sobą żyć, otrzyjmy się o normę. Pokaż mi czym są te pozytywne emocje, którymi darzyłeś Serpensa, a ja... ja postaram się przedstawić Ci tą lepszą część siebie.
Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Most   04.08.16 23:29

- Myślałem, że po prostu masz jakiś konkretny pomysł - wzruszył ramionami. - Może jestem jak dziecko we mgle, ale to dlatego, że z tobą jest inaczej. Ze wszystkim. I okazuje się, że granice są potrzebne, bo kiedy ich nie ma, to jest za dużo i za szybko. Chyba nie tylko ja ich potrzebuję.
Patrzył, jak Abbey się przesiada. Wbił wzrok w jego ręce. To było miłe. Przyjemne. Miał się z tego wyleczyć, właśnie z lubienia tego i lubienia tego Krukona. Świetnie mu poszło. Może po prostu cały czas podświadomie wiedział, że wcale się z tego leczyć nie chce.
Nie spodziewał się, że to będzie takie trudne. Ani że pójdzie w taką stronę. Chciał to zakończyć, naprawdę chciał. I teraz co? Stawiał granice, w obrębie których mógł być blisko. A przecież właśnie miało chodzić o dystans! Zaczął bezmyślnie rysować opuszkami palców dziwne kształty na wierzchu lewej dłoni chłopaka. Lubił dotyk jego skóry. To go zgubi, cała ta relacja go zgubi, czuł to. Ale były wakacje, może to wszystko tylko na ten czas. Może jeszcze uda mu się zacząć od września z czystą kartą.
Czy tylko całować? Spojrzał na niego uważnie. To był żart. Ale i nie był. A on wolał wziąć to na poważnie, skoro poważnie rozmawiali.
- Nie wiem. Lubię twój dotyk, nawet jeśli nie pozwoliłeś mi zaznać go zbyt wiele. Chciałbym więcej. Ale nie wiem, na ile możemy sobie pozwolić, żebyś mnie nie skrzywdził. Jak wiele ty byś chciał? - Podejrzewał, że to pytanie nie miało podstaw. Pewnie znał odpowiedź. Bo skoro dla Abbeya fizyczność nie miała znaczenia, a ich do siebie ciągnęło, to chciałby wszystko. Ale może nie - zaskoczenie wciąż było możliwe.
- Będę trzymał się z daleka, jeśli ktoś będzie patrzył. I pokażę ci tę mniej dramatyzującą część siebie, co ty na to? - zaśmiał się lekko. Jakby nie było, wiedział, że jest uznawany za królową dramatu tej szkoły. Ba, zgadzał się z tą opinią. Ale przecież potrafił inaczej. - I chętnie poznam lepszą część ciebie. Pasuje mi to - westchnął z pewną ulgą - to brzmiało, jakby ustalili coś normalnego. Wreszcie.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Abbey Campbell

avatar
Gracz


Skąd : Plymouth, Anglia
Liczba postów : 200
PisanieTemat: Re: Most   06.08.16 9:42

Można było powiedzieć, że doszli do jakiegoś porozumienia. Wątłego i wciąż raczej niedopowiedzianego, ale żaden z nich nie spodziewał się w tej kwestii szczególnych konkretów. Zresztą, Abbeyowi wystarczały luźne granice, a i tak miał problem z tym, by się ich trzymać. Odetchnął z czymś podobnym do ulgi i spojrzał na swoje dłonie, wyginając je w nieco nienaturalny sposób. Chyba chciał odreagować stres, który tłumił gdzieś w sobie przez ostatni miesiąc.
- Pocałunki wystarczą. - Dodał zaraz, oczywiście bardzo poważnym tonem, ale był mistrzem wszelkiego rodzaju aktorstwa i tłumienia swojego rozbawienia. Do tej pory bawiła go Feliksowa niewinność, a zwłaszcza jej połączenie z młodzieńczymi, buzującymi hormonami i tym, że obaj się sobie podobali. Tak czy inaczej; nie zamierzał niczego planować ani naciskać na Lockwooda. Szanował to, że do tej pory nie był z nikim blisko i uważał, że to czy to zmieni czy nie jest wyłącznie jego decyzją.
- Mam całkiem wrażliwą duszę. - Powiedział, tak odnośnie tej lepszej części siebie, a potem uroczo się uśmiechnął. Wyciągnął rękę, by zmierzwić jego włosy. Chyba były krótsze. Abbey zaś swoje zapuścił, teraz sięgały mu niemal ramion. - Wiesz, że nigdy nie byłem na wakacjach? W sierocińcu nie było o takich mowy, tam nikomu nie zależy, by ubarwiać dzieciakom życia, a Dorothy jest na to zbyt stara, leniwa i wredna. Chcę wykorzystać ten czas możliwie najlepiej. A Ty, Feliksie Lockwoodzie, musisz mi w tym pomóc. To głupie, ale chciałbym chyba trochę sprostować swoją reputację popaprańca. Może... znaleźć przyjaciół? Rany, brzmię żałośnie. - Zaśmiał się, odwracając głowę w bok. Abbey wydawał się być totalnie niestandardowy, ale, mimo wszystko, czasem pragnął tego, czego chcieli tez inni ludzie, na przykład uwagi i zainteresowania, najlepiej ze strony prawdziwych przyjaciół. Miał tylko Gabriela (ale bał się, że ta znajomość nie miałaby racji bytu, gdyby ze sobą nie sypiali), no i może marudną Violet.
Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Most   06.08.16 11:20

Chyba niewiele więcej byli w stanie ustalić. Żaden z nich nie był dobry w dokładnym ustalaniu takich rzeczy. Abbey dlatego, że nie mieszał się w relacje oparte na uczuciach, a Felix dlatego, że brał to, co mu dawali, nawet jeśli były to ochłapy z pańskiego stołu. Ale teraz razem dyktowali sobie nawzajem warunki. Nikt się nie podporządkowywał. Miało być normalnie. To aż nierealne w przypadku ich obu, a jednak, przynajmniej na poziomie teoretycznym się udało. Oby to jeszcze przełożyć na praktykę.
Pocałunki wystarczą? Tego chyba się rzeczywiście nie spodziewał. Ale w gruncie rzeczy to chyba była najlepsza odpowiedź z możliwych. Jasne, że miał problem z buzującymi hormonami, miał siedemnaście lat, na Merlina, czego innego się spodziewać. Ale udawało mu się być rozsądnym, przynajmniej do tej pory, przynajmniej przez większość czasu. I teraz, jak widać też.
- To dobrze - stwierdził z ulgą, po czym uśmiechnął się nieznacznie i pocałował go lekko, właściwie ledwo muskając jego usta swoimi. To, że mógł to zrobić, było naprawdę dobre.
- Wiem - stwierdził w odpowiedzi na wrażliwą duszę. Nigdy nie sądził inaczej. Podejrzewał, że właśnie dlatego mieli szansę jakoś się dogadać, mimo wszystkich różnic między nimi. Na wspomnienie braku wakacji zmarszczył brwi. - Nie wiedziałem, że byłeś w sierocińcu...
Znowu spotykał się z sytuacją, kiedy ktoś nie miał takiego domu, do jakiego on przywykł. I choć zwykle szybko przechodził nad tym do porządku dziennego, tak w tym wypadku było inaczej. Bo mu zależało, a skoro mu zależało, to chciał dla niego jak najlepiej. Ale teraz byli na wakacjach, mogli nadrobić. Koniecznie.
- Nie brzmisz żałośnie. Chodź - rzucił, podnosząc się i wyciągając do niego rękę, żeby pomóc mu wstać. Potem sięgnął do torby i wyciągnął z niego pół bochenka lekko czerstwego chleba. Wychylił się przez barierkę mostu, szukając kaczek. Oczywiście, że były. Czekały już, pewnie od dłuższej chwili.
- Kiedy ostatnio karmiłeś kaczki?


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Abbey Campbell

avatar
Gracz


Skąd : Plymouth, Anglia
Liczba postów : 200
PisanieTemat: Re: Most   06.08.16 17:02

- Nie rozdmuchuję tego. - Odpowiedział, wzruszywszy ramionami, tak odnośnie sierocińca. Dotąd... nie było potrzeby, by o tym komukolwiek mówił, nie był zresztą zbyt wylewny. Jasne, gdy był młodszy sporadycznie zdarzało się, że było mu przykro dlatego, że nie miał przy sobie rodziców, ale wtedy była przy nim jeszcze ukochana siostra. Później miejsce najbliżej mu w życiu osoby zajęła Dorothy. Nigdy nie był tak samotny, jak reszta zamkniętych tam dzieciaków, a to, że nie pamiętał swojej biologicznej matki sprawiało, że trudno było mu za nią choćby tęsknić. Czasem, mimo wszystko, zastanawiał się jednak kim była. - Ale tak, trafiliśmy tam z siostrą po moich narodzinach. Wychowywałem się w bidulu przez parę dobrych lat, później zostałem adoptowany. Nie mam, prawdopodobnie, żadnej rodziny. Co zabawne, jednocześnie mogę mieć jej mnóstwo, a niewykluczone jest nawet to, że jesteśmy rodzeństwem. - Uśmiechnął się kącikiem wargi, tak bez przekonania, bo zdawał sobie sprawę, jak bardzo uśmiech nie pasuje do poruszanego właśnie tematu, nawet, jeśli trochę sobie z tego wszystkiego żartował.
- Kiedy...? - Spytał sam siebie, kiedy wstał, oparł się o murek i spojrzał na kaczki. Zaśmiał się mimowolnie, kiedy odrywał kawałek chleba, by skruszyć go w dłoniach. - Właściwie to kilka dni temu. Mieszkam w Plymouth, to miasto-port, wody i kaczek akurat nam nie brakuje. ...A ja bardzo lubię zwierzęta, te magiczne i te nie. Nigdy nie osądzają, dogaduję się z nimi lepiej niż z ludźmi. - Wyznał, sam trochę zdziwiony tym, ilu informacji o sobie tak po prostu mu udziela. Dawno nie rozmawiali normalnie, chyba ostatni raz na ich randce w Hogsmeade, ale i tam zaledwie przez chwilę.
Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Most   06.08.16 17:49

No tak. Nie było się przesadnie czym chwalić. W ogóle temat rodziców wychodził rzadko, może w pierwszych latach rozmawiało się o domu, bo wszyscy tęsknili. Ale oni nie rozmawiali ze sobą w pierwszych latach. A teraz nie było okazji. Więc tematu też nie było. Ale Felix chciał wiedzieć takie rzeczy. Najlepiej wszystko. To pomogłoby mu zbliżyć się do Abbeya, poznać go, zrozumieć. Docenić tę lepszą stronę, o jakiej chłopak mówił. Nawet jeśli jego historia najwyraźniej nie była zbyt pozytywna.
- Raczej jednak rodzeństwem nie jesteśmy. Już nie mówiąc o tym, że naprawdę wolałbym, żebyśmy nie byli - zaśmiał się lekko. Gdyby okazali się być rodzeństwem, sytuacja stałaby się jeszcze bardziej skomplikowana. Nagle to wszystko musiałoby się urwać, kiedy akurat zaczęli układać tę układankę w jakiś sensowny sposób. Nie, spokrewnienie z Krukonem nie wchodziło w grę. - Ale masz przecież rodzinę. Twoja siostra...? - O niej też chyba nigdy nie słyszał. Był ciekawy, co ona myślała o nich, na ten przykład. Bo chyba coś wiedziała? Chyba że nic jej nie powiedział, w końcu Gryfon nie miał pojęcia, jakie mieli relacje.
Uśmiechnął się do obrazka, jaki pojawił się w jego głowie. Abbey regularnie siedzący w porcie i karmiący kaczki. Abbey w lesie, wśród zwierząt, które rozumiały go lepiej niż ludzie. To było niesamowicie urocze i rozczulające. Spojrzał na niego z jakimś takim ciepłym błyskiem w oku.
- Nie sądziłem, że kiedyś będziemy tak sobie razem karmić kaczki, gdzieś na końcu świata. To miłe.


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Abbey Campbell

avatar
Gracz


Skąd : Plymouth, Anglia
Liczba postów : 200
PisanieTemat: Re: Most   06.08.16 19:24

- Jesli jesteś moim bratem – trudno, potomstwo i tak nam nie grozi. - Mruknął, trochę rozbawiony, a potem szturchnął go lekko w ramię, tak dla rozluźnienia. Rzucił kaczkom ostatnie kilka kawałków chleba, a potem usiadł na murku, przodem do niego. Głowę odchylił w tył, by spojrzeć na niebo. Było bezchmurne, ale zaczynało się ściemniać; góry mieniły się różnymi odcieniami pomarańczy i różu. Żałował, że nie wziął aparatu. Tu powinien działać, a przydałoby mu się parę wspomnień. Liczył na to, że w okolicy kupi gdzieś chociaż pocztówkę.
- Moja siostra nie żyje od czterech lat, Lockwood. O tym też raczej nie mówię, mam wrażenie, że wszyscy wiedzą, nawet, jeśli nie odezwę się słowem. Była jedną z ofiar bitwy o Hogwart, chyba trochę jak na Gryfonkę przystało. April, zawsze pełna entuzjazmu i z ciepłym uśmiechem, ale trochę zbyt porywcza. Myślę, że źle by się czuła, gdyby nie wzięła w tym udziału, nienawidziła nietolerancji, no i tak jak ja wychowywała się wśród mugoli. Nie byliśmy do siebie zbyt podobni, ja spierdalałbym szybciej niż niejeden Ślizgon. - Wzruszył lekko ramionami. Opowiadał o tym wszystkim raczej bez emocji, dzięki rozmowom z Dorothy już dawno oswoił jej śmierć. Zresztą, nie był jedynym, który stracił bliskich w wyniku wojny. Może to nie był najlepszy sposób na to, by się pocieszać, ale mimo wszystko w jakiś dziwny sposób mu pomagał. Spora część jego rówieśników przeżywała to samo.
Powrót do góry Go down
Felix Lockwood

avatar
Mod


Skąd : Chelmsford
Liczba postów : 784
PisanieTemat: Re: Most   06.08.16 19:48

Parsknął śmiechem.
- Też racja.
Podszedł do niego i oparł dłonie o murek, z obu stron, zaraz przy jego biodrach. Chciał po prostu być blisko. Też spojrzał w górę, doceniając niebo, którego odcienie bardzo przyjemnie zwiastowały wieczór. Abbey na jego tle też wyglądał dobrze. Merlinie, czemu takiego spokoju nie mogli odnaleźć wcześniej? Przecież to nie było wiele.
Wspomnienie siostry, a właściwie tego, co się z nią stało, zaburzyło ten spokój. Felix zmarszczył brwi. Rzeczywiście kojarzył April, ale zupełnie nie skojarzył, że mogli być spokrewnieni. Nazwisko nie było specjalną wskazówką, zresztą się nad tym nawet nie zastanawiał. Ale teraz... No tak. Piekielna wojna.
- Przykro mi - mruknął, nie wiedząc, co innego miałby powiedzieć. Wciąż, przez te cztery lata, nie nauczył się, jak się zachowywać w takiej sytuacji. Sam też nie wiedział, co chciałby usłyszeć. To wszystko było chore. Byli jeszcze dziećmi, nie powinni musieć przejmować się śmiercią i wojną.
Cisza, jaka zapadła, musiała zostać przerwana. Było dobrze. Byli tu razem. Żadnego wspominania zmarłych.
- Chodź, wracajmy do obozu. Siedzimy tu od kilku godzin, a nie chciałbym, żeby Rose zaczęła mnie szukać. Albo żeby ktoś połączył fakty, że nie ma nas obu, skoro to ma pozostać tajemnicą. - Przygryzł wargę, myśląc o czymś. - Podobało mi się dzisiaj. I podoba mi się ta normalna część ciebie.
Jeden drobny pocałunek na pożegnanie musiał wystarczyć. Do obozu wracali osobno. W pewnym odstępie czasu, z różnych stron. Może tak miało być najlepiej.

zt x2


do i know what i'm doing?
Powrót do góry Go down
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Most   

Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Erised :: Fabuła :: Reszta Świata :: Wzgórza Szkocji-
Skocz do: