Share | 
 
Miodowe Królestwo
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar
Specjalne

Liczba postów : 1032
PisanieTemat: Miodowe Królestwo   28.09.15 11:21

Miodowe Królestwo
Najbardziej znany sklep ze słodyczami w magicznej części Szkocji. Dostać tu można niemal każdy rodzaj słodkości, jakie tylko stworzyli czarodzieje. Ceny nie są zbyt wygórowane, zwłaszcza że sklep jest nastawiony na sprzedaż swoich produktów uczniom Hogwartu.
W piwnicy, zazwyczaj przystawiona skrzynkami, znajduje się klapa, wieńcząca korytarz, łączący Miodowe Królestwo z Hogwartem. Istnieje ryzyko, że właściciele do tej pory jej nie odkryli.
spis - klik!
Cennik:
➺ Balonówka Drooblego (1szt)
➺ Charcząca glizda (1szt)
➺ Cukierki wywołujące czkawkę (5szt)
➺ Cukrowa mysz (1szt)
➺ Cukrowe pióro (1szt)
➺ Czekoladowe kociołki - nugatowe (8szt)
➺ Czekoladowa żaba (1szt)
➺ Fasolki wszystkich smaków (pudełko)
➺ Gigantojęzyczne toffi (4szt)
➺ Kandyzowane ananasy (pudełko)
➺ Karaluchy w syropie (pudełko)
➺ Karmelkowe muszki (pudełko)
➺ Kociołkowe pieguski (3szt)
➺ Kwachy (1szt)
➺ Likworowa pałeczka (1szt)
➺ Lizak bezfsztykowy (1szt)
➺ Miętowa ropucha (1szt)
➺ Musy-Świstusy (5szt)
➺ Mroczny znak (1szt)
➺ Pieprzny diabełek (1szt)
➺ Ślimaki gumiaki (3szt)
Powrót do góry Go down
Jack T. Feversham

avatar
Gracz


Skąd : Nic i nigdzie.
Liczba postów : 100
PisanieTemat: Re: Miodowe Królestwo   23.12.15 20:05

Wskoczył do Miodowego Królestwa zaledwie na krótką chwilę. Wracał już w kierunku zamku, ale niemal w ostatniej sekundzie, gdy prawie schodził ze ścieżki, skusiła go wyjątkowo przyjemna woń, którą ktoś nieopatrznie rozniósł, nie domknąwszy drzwi cukierni. Jack zatrzymał się w półkroku i obrócił na pięcie, będąc absolutnie przekonanym, że dla wszystkich uczniów Hogwartu każda okazja do beztroskiego napchania się słodyczami jest spełnieniem dziecięcych marzeń.
Zgarnął trochę kociołkowych piegusków, kilka kwachów i opakowanie Musów-Świstusów, za które zaraz skrzętnie zapłacił, wiedząc, że każda kolejna minuta przebywania w tym miejscu, wzmaga ryzyko przepuszczenia całego kieszonkowego, a tego zdecydowanie nie potrzebował. Podziękował młodemu sprzedawcy, mrugając łobuzersko, gdy tamten ukradkiem wsunął mu do torebki garść pieprznych diabełków (czyżby jakaś aluzja?), po czym oddalił się ku wyjściu.

{zt}
Powrót do góry Go down
Figor Olivier Mallory

avatar
Gracz


Skąd : Hogwart
Liczba postów : 17
PisanieTemat: Miodowe Królestwo   24.12.15 13:24

Figor szedł główną ulicą, mijając zabieganych dorosłych, radosnych uczniów i kilka zbłąkanych szkrabów rozglądających się za rodzicami, którzy najwyraźniej zgubili ich we wszechogarniającym chaosie.
Westchnął pod nosem. Nienawidził świąt.
A raczej okresu przedświątecznego. Bo święta same w sobie lubił. Jeszcze kiedyś, jak jego rodzina nie spoczywała dwa metry pod ziemią, uwielbiał stroić choinkę czy pomagać przy pieczeniu ciasteczek. To czego nie trawił, było przykrym obowiązkiem wybierania prezentu przy jednoczesnej obawie o to, czy prezent na pewno będzie trafiony. Szału zakupów, przeciskania się między zabieganymi ludźmi, uważania by nie zostać przez nich stratowanym. Słyszał, że zdarzały się takie przypadki. Babcia mu mówiła. Drgnął na samą myśl, postanawiając uważać gdzie stawia kroki.
Schował zziębnięte ręce do kieszeni i rozejrzał się dookoła, ale żadna ze sklepowych wystaw nie przykuła jego uwagi. Wręcz przeciwnie. Migocące jasnym światłem ozdoby oślepiały go na tyle by nie był w stanie nawet dobrze się przyjrzeć temu co dokładnie starano się zaprezentować za szybką.
Pozwalał by nogi go niosły same, sunąc bez celu z uczuciem kompletnej pustki w głowie. Nie umiał dobierać prezentów. I nigdy nie musiał. Rodzice robili to za niego, a potem, gdy zamieszkał z ciotką, zwyczajna butelka wina starczyła by ją uszczęśliwić na cały wieczór. Czasami para nowych skarpetek.

Prychnął pod nosem. Przecież nie może dać komuś z Hogwartu skarpetek pod choinkę. Ani tym bardziej alkoholu. Zresztą, nawet gdyby chciał to by nie mógł. Jest prawie pewny, ze tutaj by mu nie sprzedano, a na Nokturn, gdzie zwykle kupował ten rarytas dla swojej ciotki, nie miał zamiaru się teraz zapuszczać.

Więc co, zostają skarpetki?
Zrezygnowany ruszył do najbliższego sklepu z cukierkami, by nabyć może chociaż czekoladową żabę, gdy nagle błysk rudych włosów przykuł jego uwagę.
Spojrzał w tamtą stronę, nieruchomiejąc, a wstyd i zażenowanie wypełniły jego pierś gdy tylko dojrzał znajomą Gryfonkę, z którą jakiś czas temu miał przykry incydent w skrzydle szpitalnym. Pochylił głowę i naciągnął kaptur bardziej na twarz, by pozostać przez nią niezauważonym. Jak do tej pory unikanie jej wychodziło mu dobrze. Czuł, że nie powinien był wychodzić do Hogsmeade. Przy jego szczęściu jeszcze wpadnie zaraz na ciotkę…
Już miał ruszać dalej, gdy myśl o ciotce podsunęła mu pewien pomysł. Jakiż to dziwny zbieg okoliczności, ze ona i alkohol są dwoma nierozłącznymi skojarzeniami… Zabrał swoje myśli z tego ponurego szlaku, które obrały i skupił znów wzrok na rudowłosej znajomej.
Wyglądała na pewną siebie, na taką, która weszłaby do sklepu, oskarżyła sprzedawcę o handel bez akcyzy i dostała za milczenie całą zgrzewkę najlepszego szampana. To, albo tak skołowałaby właściciela, że po kilku minutach sam by nie wiedział gdzie pracuje. Uśmiechnął się na te myśli z rozbawieniem i ruszył w jej stronę. Wstyd czy nie, będzie musiał się przemóc i spróbować, jeśli chce zdobyć jakiś nie-żałosny prezent. Widział w niej swoją szansę, a i może ona zapomniała już o przykrym wydarzeniu. Przynajmniej taką miał nadzieję.
Zbierając w sobie tyle odwagi ile był wstanie i starając się zepchnąć w odmęty pamięci zakłopotanie, przystanął obok niej i odchrząknął by zwrócić na siebie jej uwagę. – Hej, to… Ups, prawda? – Zapytał, czując się coraz żałośniej. – Nie chciałbym przeszkadzać, ale potrzebowałbym twojej pomocy w jednej sprawie. – Kontynuował, nie chcąc przerywać ze strachu przez zająknięciem. Mówił to wręcz na wydechu. – Potrzebuję prezentu dla znajomego, ale takiego konkretnego, którego nie bardzo jestem w stanie sam zdobyć. I… um, tu pytanie do ciebie…. – Podrapał się zakłopotany po głowie. – Czy mogłabyś zdobyć dla mnie butelkę wina?
Powrót do góry Go down
Amelia Slughorn

avatar
Gracz


Skąd : Cornwall
Liczba postów : 63
PisanieTemat: Re: Miodowe Królestwo   24.12.15 19:34

Ci wątpliwi szczęśliwcy, którym dane było poznać Amelię nieco bliżej zapewne nie byliby w ogóle zaskoczeni widząc dziewczynę biegnącą sprintem przez główną ulicę Hogsmeade… w dniu Wigilii. Wykonywanie wszelkich obowiązków na ostatnią chwilę było jej znakiem rozpoznawczym. Co dziwne jednak, prawie zawsze uchodziło jej to na sucho. Pytanie tylko czy to kwestia szczęścia, które w końcu kiedyś się wyczerpie, czy jakiejś bardziej złożonej formuły, której ona sama jeszcze nie do końca odkryła.
O tej porze było jeszcze całkiem tłoczno na ulicach, ludzie wędrowali do bliskich i znajomych, kończyli ostatnie przygotowania.
Nie miała zbyt wiele czasu tamtego dnia, żeby nie powiedzieć, nie miała czasu w ogóle.
Pół biedy, bo dziewczyna miała już przygotowany prezent i wystarczyły "ostatnie poprawki".
Wpadła więc z impetem do sklepu,zasapana i z widocznym rumieńcem na twarzy dobiegła do lady. Miała dziś cholerne szczęście, bo według sprzedawcy zaraz zamykali. Zakupiła trochę czekoladowych kociołków, gigantojęzycznego toffi, kilka mrocznych znaków i jak szybko wpadła do sklepu, tak szybko zniknęła.
[zt]
Powrót do góry Go down
Upsilon Wild

avatar
Gracz


Skąd : Wielka Brytania, Szkocja
Liczba postów : 120
PisanieTemat: Re: Miodowe Królestwo   24.12.15 21:30


@ Ups
Ups pałętała się po Hogsmeade, szukając drobiazgu, który mogłaby dorzucić do swojego prezentu. Secret Santa, które znalazła z gazecie, wydawało jej się tak kompletnie zajebiste, że nie pytała nawet nikogo o zdanie - po prostu wzięła w nim udział. Nie znała laski, którą miała obdarować, ale to nie miało najmniejszego znaczenia. Ups po prostu cieszyła się samym faktem nieco zwariowanego wydarzenia, a już zwłaszcza sprawiało jej ono radość, kiedy docierało do niej, że ona także dostanie prezent-niespodziankę od zupełnie obcej osoby. Tłukła się zatem od sklepu do sklepu, korzystając ze szkolnego wyjścia i składając coraz to dziwniejszy upominek dla swojej ofia... to znaczy, dla swojego obdarowywanego. Miodowego Królestwa nie było na liście, ale jej wzrok przyciągnęły kolory, z których znane było to miejsce. Nie spodziewała się, że coś zaburzy tę świąteczną gorączkę, której z pewnością dostała, choć o wiele prawdziwsze byłoby stwierdzenie, że Ups po prostu nie spodziewała się niczego. Dlatego drgnęła gwałtownie, kiedy usłyszała swoje imię. A potem wszystko potoczyło się z górki.
- Figor! - krzyknęła radośnie, posyłając mu szeroki uśmiech. Dopadła do niego w jednej chwili i chociaż planowała mu przerwać tę dziwną paplaninę, żeby zaprosić go do wędrówki po sklepach i innych, dziwnych czynności, na które Ślizgon z pewnością nie wpadłby sam, ktoś postanowił udaremnić jej plany wraz z ostatnim słowem Figora. Oczy Ups wywróciły się wgłąb jej czaszki.
@ Sigma
Z pozoru wszystko wyglądało normalnie, jak zwykle. Ot, lekki zawrót głowy ze względu na różnicę temperatur, ale podstępny uśmieszek, który nagle zastąpił ten radosny, był dość podejrzany. Oczy jakby jej pociemniały, gdy lustrowała wzrokiem chłopaka.
- Poczekaj tu chwilę - mruknęła nieco głębszym głosem, nieznoszącym sprzeciwu. Nie zamierzała się tłumaczyć. Zarzuciła na głowę ciemny, duży kaptur i szybkim krokiem wyszła z budynku. Było to co najmniej dziwne i w teorii nic nie powinno sprawić, by Figor faktycznie się podporządkował. Ale dziewczyna wróciła dostatecznie szybko, by wyrobić się, zanim Ślizgon mógłby wyjść z szoku. Sęk w tym, że jeśli wypatrywał rudych kłaków Ups, mógł się srogo zawieść. Jego ramię szarpnęła niespodziewanie postać o średniej długości czarnych włosach wystających spod identycznego kaptura, jaki założyła Ups. Jej twarz była zupełnie odmieniona. Wyglądała niezwykle dojrzale. Oczy stały się czarne. W ręce trzymała butelkę wina, ale nie wyglądała na chętną, by ją oddać. I nie była. Sigma błyskawicznie dostrzegła okazję do zagrania na nosie McGonagall. Czy było coś lepszego od pijanych uczniów podczas przerwy świątecznej?
- Co to za znajomy, którego zamierzasz upić? - rzuciła bez żadnych wstępów, nie dając Figorowi ani sekundy na zrozumienie, co w ogóle się stało. O ile nauczyciele zaznajomieni ze sprawą często łapali się w sytuacji, gdy Upsilon pojawiała się w innej odsłonie albo po prostu doznawała osobowościowego switcha, o tyle uczniowie mieli raczej kompletny mindfuck, jeśli jeszcze nie zdążyli dopasować elementów. Figor i Upsilon nie znali się dość dobrze, by Mallory miał okazję je poskładać. Ona za to, Sigma, obserwowała go z labiryntu, gdy zarzygiwał całą Ups i to wystarczyło. Tak czy inaczej, Sigma miała zupełnie inne plany na święta. Gdyby tylko dowiedziała się, kto zabaluje z użyciem butelki... Już ona się postara, żeby były z tego problemy i żeby McGonagall spaprała ich rozwiązywanie osobiście. Na razie jednak trzeba było dokończyć wymianę. Nawet jeśli miała wykorzystać sytuację, nie zamierzała za nic płacić. - Dawaj kasę - warknęła, wyciągając wolną rękę i jednocześnie podsuwając Figorowi butelkę wina.
Powrót do góry Go down
Figor Olivier Mallory

avatar
Gracz


Skąd : Hogwart
Liczba postów : 17
PisanieTemat: Re: Miodowe Królestwo   24.12.15 21:51

To działo się zbyt szybko. Jego umysł nie był w stanie poradzić sobie z tyloma rzeczami na raz. Wolał działać na spokojnie, analizować sytuację i obmyślać strategię. Niespodziewane zwroty akcji czy nagle wydarzenia, wymagające szybkiego działnia, sprawiały, że się denerwował i stresował.
Upsilon, jaką znał do tej pory, była dla niego wystarczająco dużym wyzwaniem, nawet jeśli ich spotkanie nie trwało długo. Ale teraz, ta dziwna... zamiana miejsc, przemiana? Nie miał nawet pojęcia czy rozmawia z tą samą dziewczyną, chociaż to, że przyniosła mu właśnie wino i była ubrana tak samo, świadczyło o tym, że osoba przed nim to faktycznie znana mu już gryfonka. Z tym, że jakaś taka mało gryfońska. I inna. Czy to aby nie nowa fryzura?
Nim się zorientowal jego ręce sięgały do kieszeni płaszcza. Wziął więcej niż zamierzał, z zaskoczenia i ...strachu? Czy on się jej bał? Z pewnością było w niej coś niepokojącego, w tej całej sytuacji było coś BARDZO niepokojącego, ale jego ręka już z całą zawartością kieszeni, jaką wziął ze sobą, była wyciągnieta potulnie w stronę dziewczyny, nim zdążył się głębiej nad tym zastanowić. Czasami nienawidził się za to.
Tak, to by było na tyle jeśli chodzi o próby bycia najsilniejszym czarodziejem.
- Dz-dzięki. - Wymamrotał jeszcze tylko, albo raczej wydusił z siebie, wręczając pieniądze i wyciągając drugą rękę po wino. Cóż, po tym co właśnie go spotkało miał nadzieję, że wylosowana przez niego osoba doceni gest.

/zt 2
Powrót do góry Go down
Leo Slughorn

avatar
Admin


Skąd : Cornwall
Liczba postów : 438
PisanieTemat: Re: Miodowe Królestwo   23.03.16 0:17

Następnym punktem do odwiedzenia na liście Gryfona było naturalnie Miodowe Królestwo. Normalnie pewnie przepieprzyłby całe swoje miesięczne kieszonkowe na jakieś gówno, ale nie tym razem. Tym razem każdy knut miał znaczenie.
Slughorn z trudem przepchał się do sklepu w drzwiach. Tutaj jak zwykle panowało ogólne poruszenie, a do pomieszczenia wlewały się i za chwilę wylewały tłumy czarownic i czarodziejów, którzy zapragnęli odrobiny słodyczy w środku tygodnia.
Leo przesuwał spojrzeniem po półkach, wyłożonych słodkościami i zastanawiał się, co najbardziej nadawało się na dorzucenie do prezentu. Na pewno nie jakieś żałosne cukierki chorobotwórcze, w końcu to osiemnaste, a nie dwunaste urodziny chłopaka. Dlaczego nie ma tu żadnej bombonierki w kształcie serca, czy coś. Przecież takie coś byłoby najlepsze! Ale nie, same jakieś bombonierki do robienia pranków kumplom. A to nie o to chodziło, no! Nie tym razem, nie z tej okazji i nie dla tej osoby.
Gryfon wypuścił ustami powietrze. Nad czym on się w ogóle zastanawiał? Miał cały sklep wyłożony słodyczami, mógłby wziąć pierwsze lepsze, dorzucić do paczki i nikt nie mógłby zarzucić mu, że nie ma nic słodkiego. A jednak, chłopak uparcie trwał w przekonaniu, że to nie tym razem. Dobra, nie będę się rozczulał nad wyborem cukierków przez godzinę, no proszę was!
Zgarnął kilka produktów z różnych półek i ruszył w stronę lady. Tu już nie było tyle luzu i musiał chwilę poczekać w kolejce, ale jak na Miodowe Królestwo to i tak tragedii nie było. Szybko zapłacił za wybrane słodkości i pokierował się do wyjścia, zastanawiając się, czy skoro wydał już tyle kasy i miał całkiem sporo rzeczy, to opłaca się iść w jeszcze jedno miejsce, ostatnie na liście... W sumie to kilka galeonów wte czy wewte nie robi jakiejś kolosalnej różnicy prawda?

[zt]



He used to call me poison
Like I was poison ivy




I could have died right there
‘Cause he was right beside me
Powrót do góry Go down
Philemon Briggs

avatar
Gracz


Skąd : Calgary, Kanada
Liczba postów : 236
PisanieTemat: Re: Miodowe Królestwo   22.07.16 2:37

Szybkie zakupy były bardzo pożądane przez Briggsa, który resztę dnia miał zamiar spędzić na czytaniu pismaków o Quidditchu, a może nawet jakimś dręczeniu innych uczennic, w końcu szarpanie dziewczyn za włosy, jest tak przyjemnym i produktywnym zajęciem. Kto wie, może kiedyś ktoś się zejdzie, właśnie przez pomoc Philemona, który szarpiąc dziewczynę za warkocz, zwróci jej uwagę na jakiegoś pobliskiego chłopaka?
Nigdy nic nie wiadomo, dlatego 16 kwietnia, kiedy z szerokim uśmiechem wszedł do Miodowego Królestwa, nie spodziewał się, do czego zakupy miałyby mu służyć. Podszedł do lady z łakociami i zgarnął trzy pudełka fasolek wszystkich smaków oraz 4 sztuki czekoladowych żab, w których miał nadzieję znaleźć jakieś niesamowite karty. Bądź co bądź, kłóciło się to z jego ideą odnalezienia wszystkich żab w szkole, ale przecież nie można być takim frajerem i wiecznie szukać, czasem trzeba nagiąć reguły! Robiąc zakupy, uśmiech nie schodził mu z twarzy.

//zt
Powrót do góry Go down
 Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Erised :: Fabuła :: Hogsmeade-
Skocz do: